kolorowa_133
30.03.10, 11:17
Umowilam się z facetem na randkę. I już na pierwszym spotkaniu
uslyszałam, że nie ma kasy - rzekomo czeka - i czy to ja mogłabym
dzis zapłacic w knajpie. Zaskoczył mnie, ale ok.
Randka była super. Jedna z lepszych. Umowiliśmy się na następną.
Co słysze tym razem? To samo. Że ma tylko 10 zł. Zamówił dla siebie
piwo, ja kawę. Od razu zaznaczylam, ze za piwo nie zapłacę. Więc sam
sobie zapłacił. Jako, że nie miałam zgodnych dałam za swoją kawę 10
zl...resztę wzial dla siebie. Oczywiście nie oddał.
Nie mam mu nic do zarzucenia. Kolejne spotkanie udane.
Ale sprawa z płaceniem - nie podoba mi się. Poszlismy na pizze, tez
placilam. :/
Nie oczekuję aby za mnie płacono. Jeśli z kims sie umawiam, jestem
zawsze przygotowana aby zaplacic za siebie. Moge za kogos zaplacic,
ale wszystko ma swoje granice.
Przyciąganie miedzy nami jest silne, podoba mi sie jego charakter,
spojrzenie na wiele spraw...ale...sytuacja jak wyzej...juz nie...
Dziewczyny, spotkalyscie sie z podobną sytuacją? Ja pierwszy
raz...
Taki sam wątek załozylam na forum MĘŻCZYZNA, ciekawa jestem ich
spojrzenia na sprawe...