drie
10.04.10, 00:29
Nie wiem co mam robic. Mam zajebistego szefa. Ze specyficznym poczuciem humoru, luzak, wymagajacy, inspirujacy, dajacy swobode, najlepsiejszy z moich dotychczasowych. Od 4 miesiecy pracuje u nas babiszon, ktory zaczyna motac okropnie. Na robocie sie nie zna, wiec pyskuje, krzyczy i maci. Robi szum by odwrocic uwage od braku kompetencji. Nie jestem w to zamieszana, ale... babsztyl ten (niezle wyglada i wyszczekana) zeby pokazac innym, ze ma pozycje zaczyna uzwywac mojego szefa jako podporki. Z zartow/mailii szefa wycina kawalki i czyta innym. Po wyciagnieciu z kontekstu moga brzmiec roznie... dwuznacznie jesli dorobi do tego odpowiednia historie. Pyskuje przy ludziach i potem podpiera sie tym jako; widzieliscie co mu powiedzialam (dostaje zjebke na osobnosci za to), ale plota idzie w ludzi.
Ostatnio nasililo sie to bardzo, bo dostala projekt o ktorym pojecia nie ma, wiec zastrasza ludzi by odwalali za nia robote pokazujac, ze ma szefa za soba a raczej pod pantoflem ( on jest jej szefa szefem). Opinia poszla i ploty. Okropne.
Cholera, nie wiem co robic. Mysle nad tym juz tydzien. Isc do niego i powiedziec, ze jestem zawiedziona ze nie poznal sie na niej jako na czlowieku z poczuciem humoru, bo ona to uzywa w swojej sprawie i przeciw niemu? Bo z tego co ona robi ludzie przestaja go szanowac, bo wierza/boja sie jej i atmosfera sie kiepsci. Milczec?
Przyznam, ze zrobilabym to z czystych egoistycznych pobudek. To moj ulubiony szef i inspiracja. Jakby przez ta sucz cos doszlo do HR to mialby problem. Nie duzy, bo jest na topie firmy i bzdury to sa, ale moglby miec problem zanim by sie wyjasnilo. Jakby on odszedl, to ja tez, bo z trzech zasadniczych elementow pracy zostalby mi jeden i to za malo by tam siedziec.
Powiedziec mu czy nie? Dajcie jakies postronne opinie, bo chyba tylko widze wlasny i jego (przez szacunek) nos. Pomoglabym w tym kilku osobom, ktorych uwazam za dobrych specjalistow, ale ogolnie to jak wspomnialam - tamto to nie moja dzialka. Z babiszonem nie mam osobistych zatargow, ale wierze "zrodlom", bo znam szefa i wiem, ze mogl to powiedziec w innym kontekscie niz przedstawiony.