Dodaj do ulubionych

Frapujące??

26.02.04, 13:01
Na forum mężczyzna zafrapował mnie jeden wątek i coś tam odpisałam. Jednak
założył go jakiś szczeniak więc nie chce mi się tam już zaglądać. W głowie
pozostaje mi pytanie, które i Wam pragnę zadać. Otóż, w wieku kilkunastu lat,
przez ok 4 lata moim facetem był mój, starszy o rok, brat. Zaczęło się kiedyś
tam w młodości. Kąpiel, dotykanie, więcej niż wspólne mycie pleców aż po
całkowite, wzajemne uczucie i wszystko co z tym związane. Jak teraz o tym
myslę, (a minęło już prawie 10 lat odkąd poszliśmy własnymi drogami) była to
miłość trochę inna niż te, których później doświadczałam. Wydaje mie się, że
pełniejsza, lepsza, głębsza. Znaliśmy się przecież dużo lepiej niż obcy
partnerzy nie związani od dzieciństwa.
Napiszcie, czy Wam też zdarzało się darzyć uczuciem większym niż
braterskie/siostrzane własne rodzeństwo. Czy, podobnie jak ja, uważacie że
uczucie takie jest warte zachodu i zabiegania o nie? Tylko proszę nie prawcie
moralitetów i nie powołujcie się na prawo. Człowiek jest w stanie wiele
zrobić dla drugiego człowieka i nie przeszkodzi temu kodeks.
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Re: Frapujące?? 26.02.04, 13:03
      anna.konda napisała:

      > Człowiek jest w stanie wiele zrobić dla drugiego człowieka i nie przeszkodzi
      temu kodeks.

      W waszym przypadku bardziej sobie zaszkodziliście niż pomogliście.
      • anna.konda Re: Frapujące?? 26.02.04, 13:14
        pajdeczka napisała:

        >
        > W waszym przypadku bardziej sobie zaszkodziliście niż pomogliście.
        >

        ?? A w jaki sposób?
        • pajdeczka Re: Frapujące?? 26.02.04, 13:16
          anna.konda napisała:

          > ?? A w jaki sposób?

          Na to pytanie odpowie wam szczególowo psychiatra a jeśli nie zdecydujecie się
          na wizytę u lekarza, odpowiedź znajdziecie w waszych związkach z partnerami
          • anna.konda Re: Frapujące?? 26.02.04, 13:22
            pajdeczka napisała:
            >
            > Na to pytanie odpowie wam szczególowo psychiatra a jeśli nie zdecydujecie się
            > na wizytę u lekarza, odpowiedź znajdziecie w waszych związkach z partnerami

            Nie narzekam na moje byłe związki. Nie narzekam też na męża. Nie widzę związku
            między moich byłym uczuciem a teraźniejszością.
            Może Tobie potrzebny jest psychiatra?
            • pajdeczka Re: Frapujące?? 26.02.04, 13:29
              anna.konda napisała:

              >
              > Może Tobie potrzebny jest psychiatra?

              Ze zboczeńcami nie dyskutuję:)
              • doswiadczony Re: Frapujące?? 26.02.04, 13:53
                Pajdeczka, odrzuć na chwilę swój chrześcijański dogmatyzm i pomyśl obiektywnie.
                Przecież taki związek może być doskonały. Przecież brat to "bratnia dusza" (
                jak sama nazwa mówi :). 100 % zrozumiemie i lojalność. Miłość braterska jest na
                całe życie. A jesli połączyć to jeszcze z namiętnością... Ja osobiście bym w
                taki związek nie wszedł, ale nie mam nic przeciwko związkowi Anna.kondy z jej
                bratem.

                pozdrawiam
                • pajdeczka Re: Frapujące?? 26.02.04, 14:06
                  doswiadczony napisał:

                  > Pajdeczka, odrzuć na chwilę swój chrześcijański dogmatyzm i pomyśl
                  obiektywnie.
                  > Przecież taki związek może być doskonały. Przecież brat to "bratnia dusza" (
                  > jak sama nazwa mówi :). 100 % zrozumiemie i lojalność. Miłość braterska jest
                  na> całe życie. A jesli połączyć to jeszcze z namiętnością... Ja osobiście bym
                  w taki związek nie wszedł, ale nie mam nic przeciwko związkowi Anna.kondy z
                  jej bratem.
                  >
                  Nie jestem fanatyczką religijną tylko zdrową, normalną koboetą. Też mam brata,
                  starszego, obecnie mamy dobre , a nawet bardzo dobre hmmm...stosunki. Ale
                  kiedyś nieźle się zwalczaliśmy. Brat służy do tego, żeby mieć z kim się spotkać
                  w święta, mieć do kogo zadzwonić, a nie do łóżka. Do łózka ma się innych
                  facetów. No, chyba że żaden cię nie chce, a żądze są ogromne, wówczas i na
                  bezrybiu rak ryba.Tfu!
                  • Gość: as To IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.04, 14:12
                    oczywiste, co piszesz. Reaakcje negatywne na Twoją wypowiedź biorą się ze
                    zdziwaczenia umyslu, przejawiającego się chęcią atakowania tego, co prawdziwe i
                    oczywiste - najczesciej dlatego, ze w nas to uderza (np. uwydatniając nasze
                    wady czy jak tam kto chce - odmienności). Dlatego też siedzący w związkach
                    homo/kazirodczych/etc. będą niechetnie odnosic się do propagowania normalnej
                    milosci. Z tego też samego powodu glupole (mucho.picho) będa atakowac autora
                    kazdej normalnej wypowiedzi, gdyż zżerać będzie ich zawiśc, mająca swe źródło w
                    przyrodzonej im niezdolności wypowiedzenia się mądrze.

                    pzdr
                    • doswiadczony Re: To 26.02.04, 15:44
                      > Reaakcje negatywne na Twoją wypowiedź biorą się ze
                      > zdziwaczenia umyslu, przejawiającego się chęcią atakowania tego, co prawdziwe
                      > i oczywiste - najczesciej dlatego, ze w nas to uderza (np. uwydatniając nasze
                      > wady czy jak tam kto chce - odmienności). Dlatego też siedzący w związkach
                      > homo/kazirodczych/etc. będą niechetnie odnosic się do propagowania normalnej
                      > milosci.

                      A co to jest według Ciebie normalna miłośc ?
                      Bo dla mnie to miłość szczera, nie podszyta żadnym interesem i kłamstwem. I nie
                      widzę związku między tym a heterogenicznością pary. A jeśli chodzi o niechęć,
                      to nie spotkałem się jeszcze z jej wyrazem u par "innych" w stosunku do
                      tych "normalnych". Za to odrwotnie owszem. Np. u Ciebie...

                      pozdrawiam
          • muczo.maczo Re: Frapujące?? 26.02.04, 13:33
            tak mialem racje
            ta buła to
            nadeta protekcjonalna krowa z patentem na racje
            nie podoba sie watek to spadaj krowo
    • Gość: Klarysa Re: Frapujące?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.04, 13:23
      Czasami to jest tak,że identyczne rzeczy dzieją się w stosunkach z kolegą z tej
      samej klatki,z którym zna się odkąd skończyliście dwa lata i zaczęliście
      chodzić na własnych nogach,więc to prawie jak brat..Śliska
      sprawa ,paradoksalnie:) Mogę powiedzieć tylko tyle,że ogromna ilość literatury
      ocieka związkami brata i siostry (o wiele bliższymi niż uczucia rodzenstwa),a
      literatura nie bierze się znikąd,więc coś w tej relacji musi być...
    • mamalgosia Re: Frapujące?? 26.02.04, 13:58
      nie , nie zdarzyło mi się.
      Ale to chyba wielka krzywda, skoro teraz żaden partner nie potrafi dać Ci tego
      co dał Ci brat
      • pajdeczka Re: Frapujące?? 26.02.04, 14:08
        mamalgosia napisała:

        > nie , nie zdarzyło mi się.
        > Ale to chyba wielka krzywda, skoro teraz żaden partner nie potrafi dać Ci
        tego
        > co dał Ci brat

        Napisala, że nie narzeka. Albo zwyczajnie ściemnia, bo skąd nagle chęc opisania
        tego, co ją łączyło z bratem? Wyrzuty sumienia?
        • mamalgosia Re: Frapujące?? 26.02.04, 14:14
          To, że ktoś jest skrzywdzony, nie znaczy wcale, że musi narzekać. Czasem w
          ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy
      • anna.konda Re: Frapujące?? 26.02.04, 14:14
        eee nieee.... aż tak to nie jest
        Rozstanie z innym facetem przeżywałem bardziej. Może źle to wyraziłam ale
        chodzi mi raczej o to, że związek z bratem posiadał coś czego nie znalazłam u
        żadnego z innych facetów. Za to każdy z facetów poznanych później dawał coś
        czego nie mogłam spodziewać się od brata :o) Skomplikowane ale jak wyrazić coś
        od od podstawy proste nie było.
        • pajdeczka Re: Frapujące?? 26.02.04, 14:22
          anna.konda napisała:

          > Skomplikowane ale jak wyrazić coś > od od podstawy proste nie było.

          Poradziłam ci psychiatrę, który by ci to naświetlil to sama mnie do niego
          odesłałaś. Nie mogę więcej dyskutować z osobą, która nie ma żadnych
          wątpliwości. Nie wyraziłaś żadnego zaniepokojenia, smutku , jak więc mam się
          ustosunkować normalnie do czegoś , co jest nienormalne? Jeśli uważasz się za
          osobę inteligentną to okaż skruchę i nie pytaj nas czy przezyliśmy z
          rodzeństwem to samo, co ty, popadając w zachwyt, tylko zapytaj, czy to
          normalne...
          • anna.konda Re: Frapujące?? 26.02.04, 14:38
            pajdeczka napisała:

            > anna.konda napisała:
            >
            > > Skomplikowane ale jak wyrazić coś > od od podstawy proste nie było.
            >
            > Poradziłam ci psychiatrę, który by ci to naświetlil to sama mnie do niego
            > odesłałaś. Nie mogę więcej dyskutować z osobą, która nie ma żadnych
            > wątpliwości. Nie wyraziłaś żadnego zaniepokojenia, smutku , jak więc mam się
            > ustosunkować normalnie do czegoś , co jest nienormalne? Jeśli uważasz się za
            > osobę inteligentną to okaż skruchę i nie pytaj nas czy przezyliśmy z
            > rodzeństwem to samo, co ty, popadając w zachwyt, tylko zapytaj, czy to
            > normalne...

            No nie wiem czy mówisz poważnie czy dowcipy rzucasz... Brednie.
            Jaki smutek, jaką skruchę, jakie wątpliwości? Czy ty odczuwasz skruchę jak
            kochasz się analnie z facetem? Albo jak "robisz mu laskę?" Trafisz na kogoś kto
            Ci powie że jesteś nienormalna bo to robisz.

            > Nie mogę więcej dyskutować z osobą, która nie ma żadnych
            > wątpliwości.

            proszę spełnij tę obietnicę.

            W dalszym ciągu uważam, że to Ty masz problem psychiczny. Jako jedyna tu
            zabierasz się za ocenianie.
            Jak powiedziałaś w jednej poprzednich wypowiedzi uważasz się za "normalną
            zdrową kobietę". Proszę więc o definicję tej normalności. Tylko niech nie
            zalatuje kościołem, bo tego nie znoszę.
    • Gość: Triss Merigold Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. IP: *.acn.waw.pl 26.02.04, 14:08
      • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 26.02.04, 14:09
        Kurczę, jak ty wszystko umiesz uprościć:)No faktycznie, toż to zwyczajne
        kazirodztwo!
        • triss_merigold6 Miałam napisać "harmonia dusz"? 26.02.04, 14:15
          Można rodzeństwo kochać, być głęboko przywiązanym, świetnie się rozumieć i
          wspierać ale erotyczna miłość jest tabu. Można podglądać starsze rodzeństwo ze
          szczeniackiej ciekawości i zafascynowania dojrzewaniem, zmieniającym się
          ciałem, starszy brat może imponować. Dla moich koleżanek z faktu posiadania
          starszego brata wynikała wielka zaleta: MIAŁ KOLEGÓW.

          Była tabu we wszystkich niemal kulturach (władców Egiptu nie liczę bo mieli
          status bogów). U podłoża tabu leży prymitywne ale trafne pojmowanie genetyki i
          wad chowu wsobnego.
          Cóż, psychiatra mógłby odpowiedzieć co skłoniło autorkę i brata do wejścia w
          taką relację.
        • doswiadczony Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 26.02.04, 16:52
          Cóż za błyskotliwa wymiana poglądów...
          A gdzie argumenty, analiza, tolerancja ?
          Przekonajcie mnie do swoich racji.
          Wpłyńcie na mój sposób myślenia na ten temat.
          Piszcie tak , żebym miał przed oczmi przedmiot dyskusji a nie nabierał pewnych
          wyobrażeń na Wasz temat... :|

          pozdro
          • aguszak Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 11:31
            Ale czego nie rozumiesz?
            Podstawowe prawa natury trzeba Ci tłumaczyć?
            Nawet zwierzęta (ssaki) nie krzyżują się ze swoim rodzeństwem...
            • blanchet Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 11:33
              niestety ale krzyżują taki wsobny rozród i genetyczne błędy czasami patrz:
              choćby polskie żubry ( z tego powodu mają ponoc chore napletki czy coś koło
              tego) Pozdrawiam :))))))))))
              • aguszak Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 12:25
                blanchet napisała:

                > niestety ale krzyżują taki wsobny rozród i genetyczne błędy czasami patrz:
                > choćby polskie żubry ( z tego powodu mają ponoc chore napletki czy coś koło
                > tego) Pozdrawiam :))))))))))

                Ooo.... taki chory napletek, to poważna sprawa - czyli jednak to jest argument
                przeciw... ;)))))))
                • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 12:36
                  aguszak napisała:

                  > blanchet napisała:
                  >
                  > > niestety ale krzyżują taki wsobny rozród i genetyczne błędy czasami patrz:
                  >
                  > > choćby polskie żubry ( z tego powodu mają ponoc chore napletki czy coś koł
                  > o
                  > > tego) Pozdrawiam :))))))))))
                  >
                  > Ooo.... taki chory napletek, to poważna sprawa - czyli jednak to jest
                  argument
                  > przeciw... ;)))))))
                  >

                  Ło matko, nie wytrzymam i puszczę! I jak tu nie kochac FK! Ale się uśmiałam!
                  • aguszak Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 12:44
                    pajdeczka napisała:

                    > Ło matko, nie wytrzymam i puszczę! I jak tu nie kochac FK! Ale się uśmiałam!

                    Paj! Jak możesz śmiać się z tak poważnych problemów...?
                    :-D
                    • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 12:57
                      aguszak napisała:

                      > pajdeczka napisała:
                      >
                      > > Ło matko, nie wytrzymam i puszczę! I jak tu nie kochac FK! Ale się uśmiała
                      > m!
                      >
                      > Paj! Jak możesz śmiać się z tak poważnych problemów...?
                      > :-D
                      >

                      Bo ja mam wszystko na odwrót, nawet wolę obcego faceta od własnego brata:)
            • doswiadczony Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 12:53
              To już coś... Porównanie człowieka do zwierzęcia, to już jakiś argument. Ale
              mnie nie przekonuje w tym przypadku. Zwierzeta kopulują tylko w celach
              rozrodczych i brak "związków" kazirodczych ma sens. W przypadku człowieka
              sprawa jest chyba trochę inna. Czy według Ciebie ludzie idą do łóżka, żeby
              kopulować w celach rozrodczych ? A może to jednak coś więcej...

              pozdro
              • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 12:59
                doswiadczony napisał:

                > To już coś... Porównanie człowieka do zwierzęcia, to już jakiś argument. Ale
                > mnie nie przekonuje w tym przypadku. Zwierzeta kopulują tylko w celach
                > rozrodczych i brak "związków" kazirodczych ma sens. W przypadku człowieka
                > sprawa jest chyba trochę inna. Czy według Ciebie ludzie idą do łóżka, żeby
                > kopulować w celach rozrodczych ? A może to jednak coś więcej...

                A w jakim celu kopuluje rodzeństwo?
                > pozdro
                • doswiadczony Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 13:07
                  W tym samym co Ty z mężem. Chyba , że po 20 latach małżeństwa, Wasza rodzina
                  liczy ponad 20 osób... (???)
                  • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 13:15
                    doswiadczony napisał:

                    > W tym samym co Ty z mężem. Chyba , że po 20 latach małżeństwa, Wasza rodzina
                    > liczy ponad 20 osób... (???)

                    Za to zdrowych na umyśle. Z kazirodztwa można mieć 20, ale nie osób, tylko
                    półgłówków.
              • aguszak Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 13:08
                doswiadczony napisał:

                > To już coś... Porównanie człowieka do zwierzęcia, to już jakiś argument. Ale
                > mnie nie przekonuje w tym przypadku. Zwierzeta kopulują tylko w celach
                > rozrodczych i brak "związków" kazirodczych ma sens. W przypadku człowieka
                > sprawa jest chyba trochę inna. Czy według Ciebie ludzie idą do łóżka, żeby
                > kopulować w celach rozrodczych ? A może to jednak coś więcej...
                >
                > pozdro

                To o zwierzętach, to tak nie do końca prawda, bo są takie, które robią to dla
                przyjemności: delfiny, gołębie, króliki... bez opamiętania i to nie tylko w
                okresie rozrodczym :)
                Ludzie idą do łóżka, żeby zażywać dwóch chyba najprzyjemniejszych rzeczy na tym
                padole: snu i seksu... ale o ile to pierwsze można z bratem robić bez
                ograniczeń, to to drugie pociąga za sobą nieodwracalne zmiany w psychice, choć
                często nieuświadomione...
                • doswiadczony Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 13:24
                  Więc obelżywe uwagi pod adresem autorki wątku wynikają z troski o jej
                  psychikę...Trochę mi ulżyło, bo już myślałem, że to efekt ciemnoty i zacofania.
                  Zastanawiam się jednak skąd Ty wiesz jak to wpłynęło to na jej psychikę, bo
                  dla mnie anna.konda jest w lepszym stanie psychicznym niż niejedna uczestniczka
                  tego forum...

                  pozdro
                  • aguszak Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 13:30
                    doswiadczony napisał:

                    > Więc obelżywe uwagi pod adresem autorki wątku wynikają z troski o jej
                    > psychikę...

                    Gdzie wypowiadałam się o niej obelżywie...?
                    Mnie po prostu sama myśl o czymś takim odrzuca... Wolno mi, no nie?
                    • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 13:42
                      aguszak napisała:

                      >
                      > Gdzie wypowiadałam się o niej obelżywie...?
                      > Mnie po prostu sama myśl o czymś takim odrzuca... Wolno mi, no nie?
                      >
                      To było do mnie, nazwałam ją zboczoną. Ale przecież to nie była obelga, to było
                      stwierdzenie faktu.
                      • aguszak Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 13:45
                        pajdeczka napisała:

                        > To było do mnie, nazwałam ją zboczoną. Ale przecież to nie była obelga, to
                        było
                        >
                        > stwierdzenie faktu.

                        No tak, poprawnie politycznie to by brzmiało "ze skłonnościami".
                  • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 13:41
                    doswiadczony napisał:
                    Zastanawiam się jednak skąd Ty wiesz jak to wpłynęło to na jej psychikę, bo
                    > dla mnie anna.konda jest w lepszym stanie psychicznym niż niejedna
                    uczestniczka> tego forum...
                    >
                    To proste,nie wstydziła się o tym napisać. Gdybyś poczytał Freuda sam
                    odpowiedziałbyś sobie na proste pytania. A jeśli chodzi o mój stan psychiczny
                    to już napisalam wcześniej - jestem normalną kobietą.
                    • doswiadczony Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 14:23
                      Normalność to pojęcie względne. Chłop w zabłoconych gumowcach i kufajce, który
                      pojedzie do dużego miasta nie jest już "normalny" , choć u siebie jest. To
                      zresztą działa też w drugą stronę. Eleganicik w lakierkach, który brnie przez
                      wiejskie błota też nie jest postrzegany jako "normalny". \
                      Ale dopóki ten chłop nie pcha mi się z butami do domu, to niech sobie wędruje w
                      spokoju po "naszych" chodnikach. Tobie to jednak jak widzę strasznie by
                      przeszkadzało. Czułabyś się lepsza, normalniejsza. Poczułabyś odrazę i
                      komentowałabyś : fuj, jak tak można....

                      Jeśli chodzi o Freuda... Jeśli Ty rzeczywiście czytasz takie książki to Twoje
                      jestem mocno zdziwiony poziomem Twoich postów.

                      pozdro
                      ( chłop w zabłoconych butach nie był aluzją do anna.condy ale tylko do Twojej
                      nietolerancji)
                      • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 15:03
                        doswiadczony napisał:

                        > Normalność to pojęcie względne. Chłop w zabłoconych gumowcach i kufajce,
                        który
                        > pojedzie do dużego miasta nie jest już "normalny" , choć u siebie jest. To
                        > zresztą działa też w drugą stronę. Eleganicik w lakierkach, który brnie przez
                        > wiejskie błota też nie jest postrzegany jako "normalny". \

                        tobie się myli powierzchowność z wnętrzem

                        > Ale dopóki ten chłop nie pcha mi się z butami do domu, to niech sobie wędruje
                        w> spokoju po "naszych" chodnikach.

                        nawet jeśli ma czyste gumiaki?

                        Tobie to jednak jak widzę strasznie by przeszkadzało.

                        Nie, bardziej od kufajki i gumiaków przeszkadzałaby mi słoma z nich wyłażaca.

                        Czułabyś się lepsza, normalniejsza. Poczułabyś odrazę i komentowałabyś : fuj,
                        jak tak można....

                        Jeśli chłop byłby z jajami to na pewno nie:) no i jeśli nie współżyłby z
                        własnym inwentarzem np. , siostrę włączając:)

                        > Jeśli chodzi o Freuda... Jeśli Ty rzeczywiście czytasz takie książki to
                        Twoje jestem mocno zdziwiony poziomem Twoich postów.
                        >
                        No, ja też jestem zdziwiona.
                        > ( chłop w zabłoconych butach nie był aluzją do anna.condy ale tylko do Twojej
                        > nietolerancji)
                        • doswiadczony Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 15:16
                          Napisałem Ci przypowieść, żebyś lepiej zrozumiała, ale widzę mój trud był
                          daremny.

                          > Jeśli chłop byłby z jajami to na pewno nie:) no i jeśli nie współżyłby z
                          > własnym inwentarzem np. , siostrę włączając:)
                          >

                          bez komentarza....
                          • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 15:31
                            doswiadczony napisał:

                            > Napisałem Ci przypowieść, żebyś lepiej zrozumiała, ale widzę mój trud był
                            > daremny.
                            >
                            Zdecydowanie wolę czytać przypowieści Paula Cohelo, tobie nie polecam, bo
                            możesz mieć problemy z interpretacją:)
          • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 12:32
            doswiadczony napisał:

            > Cóż za błyskotliwa wymiana poglądów...
            > A gdzie argumenty, analiza, tolerancja ?
            > Przekonajcie mnie do swoich racji.
            > Wpłyńcie na mój sposób myślenia na ten temat.
            > Piszcie tak , żebym miał przed oczmi przedmiot dyskusji a nie nabierał
            pewnych wyobrażeń na Wasz temat... :|
            >

            Tolerancja? Dla czego, dla nieodróżniania miłości braterskiej od tej, którą
            darzy się obcego mężczyznę? A dlaczego mam pisać inaczej niż Ty? Ja również od
            wczoraj nabrałam wyobrażenia na Twój temat i jak, myślisz, co było powodem?
            • doswiadczony Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 13:04
              Tolerancja, to szacunek dla odmienności. Innych obyczajów, innej religii, innej
              orientacji seksualnej. Szacunek dla cudzych UCZUĆ. Nie musisz wcale lubić np.
              homoseksualistów. Ale tolerancja nakazuje wykazać przynajmniej obojętność i
              odrobinę chęci do zrozumienia motywów. Spłycanie problemu do funkcji fizycznych
              i rzucanie obelg jest przejawem straszliwego schematyzmu w myśleniu (delikatnie
              mówiąc ).

              > Ja również od
              > wczoraj nabrałam wyobrażenia na Twój temat i jak, myślisz, co było powodem?

              Z pewnością jakaś moja wypowiedź. Ale nie mam pojęcia która. Może mi po prostu
              napisz i przedyskutujemy to.

              pozdro
              • pajdeczka Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 27.02.04, 13:21
                doswiadczony napisał:

                > Tolerancja, to szacunek dla odmienności. Innych obyczajów, innej religii,
                innej orientacji seksualnej.

                Jestem tolerancyjna dla homoseksualizmu, bo podobno jest to niezależne od
                czlowieka (nikt tego do końca nie dowiódł). Poza tym homoseksualistą jest się
                przez całe życie. Nie rozumiem więc dlaczego nasza autorka nie związała się na
                stałe ze swoim bratem, jeśli porównać to co ich łączyło, z uczuciem, które
                łączy ludzi tej samej płci? Jeśli ma takie preferencje to niech przy nich trwa.
                • Gość: hybryda dobre... IP: 213.77.20.* 27.02.04, 13:33
                  pajdeczka:

                  > Jestem tolerancyjna dla homoseksualizmu, bo podobno jest to niezależne od
                  > czlowieka (nikt tego do końca nie dowiódł). Poza tym homoseksualistą jest się
                  > przez całe życie. Nie rozumiem więc dlaczego nasza autorka nie związała się
                  na
                  > stałe ze swoim bratem, jeśli porównać to co ich łączyło, z uczuciem, które
                  > łączy ludzi tej samej płci? Jeśli ma takie preferencje to niech przy nich
                  trwa.

                  niezly kawalek. a jak homo sie nawroci to bedzie zly?
                  • aguszak Re: dobre... 27.02.04, 13:35
                    Gość portalu: hybryda napisał(a):

                    > niezly kawalek. a jak homo sie nawroci to bedzie zly?

                    Prawdziwy homo się nie nawróci, tak, jak prawdziwy hetero
                  • pajdeczka Re: dobre... 27.02.04, 13:37
                    Gość portalu: hybryda napisał(a):
                    > niezly kawalek. a jak homo sie nawroci to bedzie zly?

                    jak można odrócić coś, co ma znamiona trwałości? to jest warunek mojej
                    tolerancji. wierzysz , że pedofil się nawróci?
                    • Gość: hybryda to lepsze IP: 213.77.20.* 27.02.04, 13:44
                      warunkiem twojej tolerancji jest trwalosc zachowan????
                      • pajdeczka Re: to lepsze 27.02.04, 13:47
                        Gość portalu: hybryda napisał(a):

                        > warunkiem twojej tolerancji jest trwalosc zachowan????


                        jak się ma taki nick, jak ty, to faktycznie trudno to zrozumiec
                        • Gość: hybryda to najlepsze IP: 213.77.20.* 27.02.04, 13:50
                          > jak się ma taki nick, jak ty, to faktycznie trudno to zrozumiec



                          "argumenty" pajdeczki....
      • mamalgosia Re: Eee tam frapujące. Zwykłe kazirodztwo. n/tx. 26.02.04, 14:15
        ot co
    • aguszak Re: Frapujące?? 26.02.04, 15:55
      A jak dziś wyglądają Wasze relacje?
      To dopiero frapujące...
      • pajdeczka Re: Frapujące?? 27.02.04, 12:35
        aguszak napisała:

        > A jak dziś wyglądają Wasze relacje?
        > To dopiero frapujące...
        >

        Można się tylko domyślać, że tworzą sobie od czasu, dla urozmaicenia,
        trójkącik: ona, jej mąż i brat, a kto wie, czy i nie czworokącik, np. ona, jej
        mąż, brat i partner (ka) brata:)Już jej zazdroszczę, ich trzech i ona jedna!
        • doswiadczony Re: Frapujące?? 27.02.04, 13:12
          Zaczynam przychylać się do wniosków weterana...
          • pajdeczka Re: Frapujące?? 27.02.04, 13:23
            doswiadczony napisał:

            > Zaczynam przychylać się do wniosków weterana...

            widocznie niewiele się od niego róznisz
            • anna.konda do doświadczonego 27.02.04, 16:35
              Dzięki.
              Mimo, że nie prosiłam o ocenę mojego postępowania Ty jako jedyny tutaj nie
              oceniasz mnie personalnie. Duża klasa i szacunek. Chylę czoła. :)
              Na razie dzięki za posty - zmykam na dwa tyg na narty.
            • anna.konda do pajdeczki 27.02.04, 16:47
              Przepraszam, że Ci to napiszę ale skoro silisz się na ocenianie mnie to wiedz
              że dawno nie spotkałam tak ograniczonej osoby. Otwórz trochę swój ciasny umysł
              i postaraj się spojrzeć wokół siebie z szerszej perespektywy niż zadymiona
              kuchnia w Twoim biurze. Czytając Twoje posty zdumienie mnie ogarniało dlaczego
              tak zaciekle rościsz sobie prawa do oceny mnie czy doświadczonego skoro poziom
              Twojej argumentacji jest tak żenujący. I Ty nazywasz siebie "normalną" kobietą.
              Wybacz, że poświęciłam tyle czasu na napisanie do Ciebie. Daruj sobie
              odpowiedź. Jak wszystkie Twoje posty bedzie zupełnie bezwartościowa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka