Dodaj do ulubionych

California Residents Only

17.02.22, 07:44
Dziś odebrałem plastikowy haczyk mocujący osłonę przeciwsłoneczną. Made in Korea. Ale frapujący jest napis na dole opakowania: Cancer and Reproductive Harm 'California Residents Only' .
Tylko w Kalifornii powoduje zagrożenie dla płodniości? To co w tej Kaliforni robią z plastikowymi zaczepami w podsufitce samochody?
Obserwuj wątek
    • zimnadzidzia Re: California Residents Only 17.02.22, 08:30
      No to się nie rozmnożysz w Kaliforni. Zostają Ci inne stany na szczęście.
    • trypel Re: California Residents Only 17.02.22, 09:58
      Wbije się taki haczyk w stopę dziewczęcia w stanie uniesienia i z poczęcia nici.
      Więc wplywa
      • zimnadzidzia Re: California Residents Only 17.02.22, 10:46
        Tymi haczykami powinien zainteresować się pis jako, że zapobiegać one mogą poczęciu. Powinni je wpisać na czarną listę.
      • waga173 Re: California Residents Only 19.02.22, 05:43
        trypel napisał:

        > Wbije się taki haczyk w stopę dziewczęcia w stanie uniesienia

        Powiem krotko: Jak sie jej ten haczyk wbije w stope to chuj tam.
    • pies_w_studni Re: California Residents Only 17.02.22, 10:12
      Proposition 65
      www.latimes.com/business/story/2020-07-23/prop-65-product-warnings
    • engine8 Re: California Residents Only 17.02.22, 18:37
      Kaliforni jest lewacka do bolu wiec niczemu nie mozona sie dziwic.
      Na kazdych drzwiach widzisz napis ze "w tym budynku sa srodki ktore powoduja raka i bezplodnosc".... I co K z tego jak to jest Twoj zaklad czy Twoj urzad miasta?
      Ale tym sie tam mniej wiecej ludzie przejmuja jak napisem ze "wejscie tylko w maskach". Tymi maskami to nawet wiecej sie przejmuje bo to nowe ale za rok czy dwa? bedzie to samo.
      Wchodzisz tam na wlasna odpowiedzialnosc i ryzykujesz zycie bo tam lewactwo i tego lewactwa nalezy sie bac o wile bardziej ale przeciez tego nie napisza?
      • stavros2002 Re: California Residents Only 17.02.22, 18:45
        "Bez „lewactwa“ trudno sobie wyobrazić mechanizm machania cepem zwany też w Polsce czasem żartobliwie wymianą politycznych poglądów. Lewactwo zadomowiło się w podkorowych obszarach (uważających się za konserwatywnych tytanów myśli) pieniaczy i wydobywa się (przy każdej okazji) na powierzchnię wszechogarniającego bełkotu. „Lewakiem” (podobnie jak Żydem) zostaje się w naszej ojczyźnie w sposób uznaniowy. W uproszczeniu, przyjmując na moment obcą optykę, można jako lewaka zdefiniować „każdego, posiadającego poglądy odmienne od poglądów uważającego się za strażnika konserwatywnych wartości osobnika, który się tym epitetem mniej lub bardziej nieporadnie posługuje“. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że istotne jest przyporządkowanie rozmówcy definiowalnego zestawu poglądów, lub określonej przynależności. Chodzi raczej o gest maskujący językową bezradność, bezradność, której istotą jest przeświadczenie, że używając określenia obraźliwego, używający może pozwolić sobie na luksus rezygnacji z uzasadniania sensowności swego stanowiska. Luksus, wobec oczywistości intelektualnych niedomagań, oksymoronyczny, bo niezbędny.

        Cała sprawa ma jednak niebywale zabawny aspekt, który najwodoczniej umyka tym, którzy się epitetem na co dzień posługują. I głównie dlatego jest zabawny. „Lewactwo” nie jest wynalazkiem ani konserwatywnych think tanków, ani prawdziwych patriotów. Ojcem chrzestnym (tak potrzebnego konserwatywnym wannabies) pojęcia jest Włodzimierz Uljanow, znany też jako Lenin. To on, jeszcze w 1922 roku w ramach obrony monopartyjnej dyktytury wymyślił, „lewactwo“ (левизна ) jako zbiorowe określenie na tych, którzy w swej infantylnej oraz naiwnej (lecz jego zdaniem na pewno szkodliwej) ślepocie nie zgadzali się z jego wizją przebudowy społeczeństwa. Sylvia Pankhurst mogłaby na ten temat powiedzieć dużo. I swego czasu powiedziała. Bycie „lewakiem” nie było przyjemne w raju robotników i chłopów. Każdy mógł nim zostać, np. domagając się sprawiedliwości społecznej, powołując się na zaszczytne idały rewolucji lub kwestionując omnipotencję nowej biurokracji. Albo nie robiąc zupełnie nic. Anarchiści, anarchosyndykaliści, związkowcy, feministki, niewygodni krytycy spotykali się (po uzyskaniu etykietki) w tym samym łagrze lub przed tym samym plutonem egzekucyjnym. Po 1945 „lewactwo“ przetrwało w partyjnej nowomowie opierających się reformatorskim tendencjom zachodnich komunistycznych jaczejek (jako leftism lub gauchisme) do ich początku końca, czyli do końca lat 60tych zeszłego stulecia. Ironia losu sprawiła, że po 1989 reanimatorami językowego, leninowskiego trupa, stali się postkomunistyczni kandydaci na konserwatystów.

        Finał, czyli co mamy.

        Tak więc mamy obecnie to, co mamy. Uważających się za praw(ico)ych publicystów i dyskutantów wymachujących w celach denuncjacyjnych leninowskim dyktatorskim wynalazkiem w przeświadczeniu, że jest to sprytne rozwiązanie. Jak również uważających się ( z jakichś niejasnych powodów) za lewicowych publicystów i dyskutantów przejmujących (niejednokrotnie bezmyślnie i bez większego sprzeciwu) język przeciwnika.

        Tłumaczenie, że u podstaw stosowanej retoryki nie leży ani znajomość znaczenia, ani świadomość źródłosłowu, ani też jakaś szczególnie wyuzdana koncepcja intelektualna, jest nadaremne i mija się niestety z celem. Lewactwo. Machnijmy ręką."
        • engine8 Re: California Residents Only 17.02.22, 20:04
          A lewactwo to rzeczywoscie ci ktorzy domaga sie "sprawiedliwosci spolecznej" i to wg ich definicji a wiec ci co sobie na nic nie zarobili ani do niczego nie dolozyli domagaja sie praw aby z tego korzystac w rownym stopniu z tymi co na to pracuja. Malo tego wielu domaga sie - powolujac sie na rozne dyskryminacje, nawet wiekszych przywilejow od reszty. A do tego nie akceptuja zadej odpowedzlanisci za to. Maj dostac wszytko co maja inni i to za darmo bo to jest sprawiedliwe i to sie im nalezy a ci co maj wiecej maj sie obowiazkowo z nimi "sprawiedliwie" dzielic.
          I to dotyczy nie tylko sfery finansowej.
          • stavros2002 Re: California Residents Only 17.02.22, 21:21
            Wąsaty Dziadku z Teksasu, założ pampersa i idź na bingo ze znajomym księdzem do lokalnego centrum rozrywkowego.
            • engine8 Re: California Residents Only 17.02.22, 22:08
              O... widze ze masz bardzo szerokie wiadomosci i horyzonty.... A jakis czas sie ludzilem ze ty potrafisz cos kumac i ze mas zodrobine rozsadku. nope... zero. glupszy od mojego wychodzonego trampka.
    • bywalec.hoteli Re: California Residents Only 17.02.22, 23:01
      Może chodzi o to ze w Kalifornii cały rok swieci słońce i wtedy bardziej wypala te plemniki i grozi rakiem skory od słońca? ;)
      • engine8 Re: California Residents Only 18.02.22, 00:02
        Te plemniki chyba sobie niezle radza bo dzieciatych mam tu mnogo. Dookola widze ze min 2 a 4 tez nie jest rzadkoscia. A starsze dziadki w moim wieku i strasze to czesto widze z plastrami na glowie ( po wycieciu czegos tam)
        • bywalec.hoteli Re: California Residents Only 18.02.22, 09:28
          Może to meksykańskie plemniki, przyzwyczajone do wyższych temperatur?
          Co oni tam wycinają tym starszym dziadkom z głowy? Rozumiem, że sprawy rakowe - ale jakie?
          Kumpel w wieku 45 lat zmarł na guza mózgu.
          • engine8 Re: California Residents Only 18.02.22, 20:19
            Hm.. to ci powiem ze tu jak widzisz blondyne z meksykaninem to w zdecydowanej wiekszosci nie tutejsza - zwykle ze wschodniej europy. A ze mozan by sie doszukac korelacji zamoznosci z iloscia dzieci wiec tu raczej biale sa wielodzietne poniewaz matki nie pracuja i maja wszelkie warunki.

            Rak skory tu jest popularny a czapek nikt za bardzo nie nosi - przynajmniej w mlodym wieku. i raz w roku na badaniach cie ogladaja czy nie masz i jak cos podejrzewaja to do dermatloga i wycinaja. I chyba z wiekiem to si epogarsza - a moze to zwiazane z lyseiniem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka