hanuszkahanuszka
29.05.10, 10:51
Mam taką znajomą, czy raczej znajomą znajomej. Jest to naprawdę ładna,
sympatyczna i inteligentna dziewczyna, lat 29. Żadna harpia ani plastik
fantastik. Aż dziwne, że nigdy nie miała faceta - z tego co wiem, każda jej
znajomość kończyła się po góra 2 randkach. Ale ja nie o tym. Problem w tym, że
ona bardzo chciałaby kogoś mieć i powoli to chyba zmienia się w obsesję. Jak
to się objawia? Nie mam z nią do czynienia na co dzień, więc wymienię tylko
kilka niepokojących "objawów", kiedy to miła dziewczyna zmienia się nie do
poznania:
- przestały ją interesować wszelkie przejawy życia, które nie wiążą się z
możliwością spotkania przyszłego męża.
Przykład: miałyśmy zorganizować imprezę urodzinową dla wspólnej koleżanki. Owa
koleżanka bardzo chciała pomóc, sporządziła listę gości itp. itd. Zapał
skończył się, gdy wspólna koleżanka stwierdziła, że chce babską imprezę.
Dziewczyna nie dość, że zostawiła mnie sama z całą organizacją, to nie
pojawiła się na spotkaniu, bo przecież szkoda czasu.
- Gdy chodzi o faceta, sympatyczna koleżanka przestaje mieć skrupuły
Przykład: jeśli jakiś samiec ją zainteresuje, przestaje się liczyć fakt, że to
mąż/narzeczony/partner najlepszej przyjaciółki - skoro to materiał na
królewicza z bajki, trzeba go koniecznie zainteresować sobą, ew. za plecami
koleżanki wysłać księciu maila na pozornie błahy temat.
Przykładów jest wiele i chciałabym spytać, jak postępować w towarzystwie
takiej osoby. Nie martwię się szczególnie, że odbije mi męża, bo on raczej do
łatwych nie należy (no i chyba nie jest typem królewicza wg jej kryteriów,
ufff ;)), ale to takie trochę krępujące i żenujące patrzeć na każdej imprezie,
jak za czyimś partnerem wodzi oczyma. Spotkania w gronie znajomych mają
specyficzną atmosferę przez to. A tak poza tym to ona tego nie robi tak bardzo
nachalnie, żeby jej wygarnąć. Z jednej strony mi jej szkoda, a z drugiej
zaczyna mnie wkurzać. Szczególnie po ostatnim wieczorze panieńskim kumpeli,
który odbył się w klubie - jak tylko jakiś koleś zaczął z nią tańczyć, olała
nas totalnie i więcej się w naszym gronie nie pojawiła.