izabella9.0
06.09.10, 12:34
Swego czasu pisałam, że nie trawię wesel a mam ich w cholerę i jeszcze trochę. Sprawa wygląda tak, że dostałam zaproszenie jakiś czas temu, a że na nim nie było napisane do kiedy trzeba potwierdzić przybycie - nie przyswoiłam i na śmierć zapomniałam o tym weselu ( wiadomo swoje problemy, życie itd ) Jest mi strasznie głupio, że panna młoda ( kuzynka - nie jakaś bliska przyjaciółka, ale też znowu nie totalnie nie lubiana osoba - ot jest bo jest, kontaktujemy się, nic do niej nie mam itd ) musiała mając na głowie sprawy weselne przypomnieć się i jednocześnie upomnieć o potwierdzenie, no ale trudno stało się, na swoją obronne mam tylko to, że to nie mój ślub i ja nie żyje tym wydarzeniem.
I teraz najważniejsze odp mam dać dziś a ja świecie przekonana, że w najniższym czasie nie czekają mnie wydatki rodzinne spłukałam się i zaplanowałam sobie pewne rzeczy które mi kolidują z tym ślubem bo jeśli się zapożyczę na ten ślub będę musiała zrezygnować z tych rzeczy, które i tak od dawna odkładałam bo wszystko było ważniejsze.( to nie są jakieś przyjemności )I stoję przed dylematem:
a) Ja i moje plany.
b) ślub, ja z przyklejonym uśmiechem próbująca przetrwać ten rodzinny horror za który muszę jeszcze zapłacić i który sprawi ze muszę odłożyć swoje plany.
Ja w sumie decyzje prawie podjęłam ale była bym wdzięczna za wasze odp na pytanie: Co wy byście zrobiły/zrobili na moim miejscu ?