Gość: nieglupia
IP: *.wlan.pl
30.03.04, 10:51
2 godziny temu poszla mi uszczelka w kranie. gdyby nie to, ze sie lubemu
zachcialo montowac jakas skomplikowana instalacje, to wymienilabym te
uszczelke sama, ale tu nie chcialam nic majstrowac, wiec wezwalam hydraulika.
przybyl (co dziwne, natychmiast) i przez pol godziny tlumaczyl mi, co to jest
ta okragla gumka i ze jak peknie, to woda cieknie. pztrzyl na mnie przy tym z
duuzym politowaniem.
odwiozlam niedawno samochod do przegladu i mowie, ze pompa sprzegla do
wymiany - mechanik z poblazliwym usmiechem twierdzi, ze w takim nowym wozie
to niemozliwe, mam zostawic samochod i "oni sie tym zajma". odbieram woz -
"wymienilismy pompe sprzegla".
tankuje - cos mi sie zacina w dystrybutorze, podchodzi pracownik stacji i z
wiadoma mina bierze ode mnie ten szlauch, jemu tez nie dziala...z satysfakcja
patrze, jak mu glupio, kiedy prosi mnie, zebym przejechala do innego
dystrybutora...
czemu faceci traktuja nas jak ostatnie kretynki...?!!!! czy kobieta nie moze
umiec wykonywac prac pozytecznych??????
spotkalyscie sie z takim zachowaniem?