Dodaj do ulubionych

walczyć czy odpuścić?

07.11.10, 11:15
walczyć o faceta, który stwierdził jasno i wyraźnie, że nie wierzy już w związki a ze mną jest niekompatybilny pod względem erotycznym? jeśli poza tym twierdzi również, ze jestem najciekawszą osobą jaką poznał w ciągu ostatnich paru lat, szuka ze mna kontaktu fizycznego, zabiega o spotkania i okazuje czułość?
w zasadzie powinnam dać sobie spokój, ale oczywiście nie umiem :/
Obserwuj wątek
    • qw994 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:19
      Ty chyba należysz do kobiet, które kochają trudne przypadki :)
      A kim ty jesteś dla niego?
      • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:29
        no chyba należę i jestem w tym coraz lepsza :/
        nie wiem, kim jestem - znamy się od kwietnia, widujemy regularnie, poznaliśmy na portalu randkowym. na przyjaźń za wcześnie, o miłości mowy nie ma, seks uznał za kiepski pomysł. Fascynuje mnie i imponuje mi, spotyka się ze mną z przyjemnością mimo generalnie niewielkich ilości wolnego czasu. swoje "NIE" powiedział bardzo jasno, ale wiele jego gestów sprawia, że się czuję pogubiona.
        • qw994 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:39
          Ja chyba powiedziałabym mu jasno, że wysyła sprzeczne sygnały i w związku z tym nie życzę sobie czułych gestów, i że w takiej sytuacji możecie się spotykać koleżeńsko. Oczywiście to wszystko wyartykułowałabym innymi słowami, dużo przyjemniejszymi, bo nie chodzi o to, żeby człowieka obrazić czy zrazić. Ale ty masz prawo do rozumienia sytuacji.
          • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:59
            Tak chyba zrobię następnym razem... w ogóle staram się raczej odpuścić, umawiam się z innymi facetami (o czym mu nawet otwarcie mówię), wybijam go sobie z głowy, czułe gesty jakoś ukrócam... Ale cholera jasna, nie umiem przestać o nim myśleć. Tak do końca :(
            • qw994 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:04
              To może w ogóle przestań się spotykać?
              I czy przypadkiem nie myślisz o nim głównie dlatego, że to trudny przypadek?
              • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:12
                Bardzo możliwe że tak myślę ;) Znam faceta parę miesięcy, to była długo głównie intelektualna fascynacja, niespecjalnie mnie pociągał fizycznie. Ostatnio niebezpiecznie się to zaczyna zmieniać. Być może dlatego, że to właśnie trudny przypadek. A wokół mnie ostatnio kręci się kilka łatwych przypadków. Które mnie denerwują, bo się zafiksowałam na panu Misja Niemożliwa :/ Świadomość idiotyzmu tego mechanizmu w niczym nie zmienia tego, że on działa ;)

                Nie mogę przestać się z nim spotykać, czułabym się tak, jakbym wyrzuciła złoty pierścionek z brylantem do śmietnika. Mogę go nie nosić, bo nie noszę pierścionków... Ale wyrzucić?!
                • qw994 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:16
                  > Bardzo możliwe że tak myślę ;) Znam faceta parę miesięcy, to była długo głównie
                  > intelektualna fascynacja, niespecjalnie mnie pociągał fizycznie. Ostatnio nieb
                  > ezpiecznie się to zaczyna zmieniać. Być może dlatego, że to właśnie trudny przy
                  > padek. A wokół mnie ostatnio kręci się kilka łatwych przypadków. Które mnie den
                  > erwują, bo się zafiksowałam na panu Misja Niemożliwa :/ Świadomość idiotyzmu te
                  > go mechanizmu w niczym nie zmienia tego, że on działa ;)

                  Tak czy owak, nie rozpędzaj się w tej znajomości, bo w pewnym momencie uderzysz głową w mur, a wtedy będziesz miała guza.


                  > Nie mogę przestać się z nim spotykać, czułabym się tak, jakbym wyrzuciła złoty
                  > pierścionek z brylantem do śmietnika. Mogę go nie nosić, bo nie noszę pierścion
                  > ków... Ale wyrzucić?!

                  Jak pierścionek z brylantem jest za ciasny, to chyba nie warto go nosić? :)
                  • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:20
                    Nie rozpędzam się. W ogóle jak na siebie, to robię straszliwie mało głupot (chociaż on i tak pewnie wie, co się dzieje). Zdecydowanie pomaga fakt, ze nie piję przy nim alkoholu (jakkolwiek głupio to brzmi). Jestem oazą spokoju ;)
            • outthereltd Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 22:38
              2szarozielone napisała:
              umawiam się z innymi facetami (o czym mu nawet otwarcie mówię)

              błąd :) nigdy nie mów, na nich to nie działa, wiem z doświadczenia, radzę uprzejmą obojętność :) zobaczysz....zadziała
    • bijatyka Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:27
      W skrócie powinno to brzmieć: nie licz na nic, ale możemy pospotykać zanim nie znajdę kogoś innego.
      Co kto woli, ja bym sobie darowała. Nie lubię czuć się jak przedmiot.
      • francesqa Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:31
        czasem lepiej miec kogos chocby na chwile niz nie miec w ogole... heh. ja jestem w podobnej sytuacji. i rozumiem. nie liczysz piszac tego posta na to zeby ludzie ci powiedzieli olej to, nie angazuj sie bo nie ma sensu. i tak tego nie zrobisz. tak ci dobrze. przynajmniej na ten czas.
        :)
    • alpepe Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:32
      zawsze zastanawiam się, jakie są kobiety, które brną w bagno z pełną świadomością tego faktu, teraz wiem, są takie jak ty.
      • francesqa Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:35
        alpepe napisała:

        > zawsze zastanawiam się, jakie są kobiety, które brną w bagno z pełną świadomośc
        > ią tego faktu, teraz wiem, są takie jak ty.


        przeciez nadal nic o niej nie wiesz... nie rozumiem po co tyle jadu... =/ w czym jestes lepsza? bo masz mezusia? bo usidlilas kogos? bo nie potrzebujesz juz szukac, zdobywac...?!
        • marguyu Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:48
          przeciez nadal nic o niej nie wiesz... nie rozumiem po co tyle jadu... =/ w czy
          > m jestes lepsza? bo masz mezusia? bo usidlilas kogos? bo nie potrzebujesz juz s
          > zukac, zdobywac...?!


          francesqa,
          a co ty wiesz o alpepe, ze zarzucasz jej zjadliwosc?
          To co ty nazywasz zjadliwoscia to przejaw zwyklego zdrowego rozsadku i zdrowego instynktu samozachowawczego.
          Autorka watku chciala wiedziec co inni mysla o jej sytuacji i dowiedziala sie.
          No chyba, ze sadzisz, iz chodzilo jej tylko o wypowiedzi pochwalajace jej postepowanie.

          Moze alpepe w bawelne zbytnio nie owija, ale trudno sie z nia nie zgodzic. W pelni podzielam jej zdanie.
          Jesli ktos chce sie bawiuchnac ze swoim wlasnym zyciem, to niech to robi, jego sprawa! Tylko niech potem nie ma pretensji do calego swiata, za wyjatkiem siebie samej.
          • francesqa Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:20
            marguyu napisała:
            > francesqa,
            > a co ty wiesz o alpepe, ze zarzucasz jej zjadliwosc?

            no wlasnie nic o niej nie wiem. tak samo jak ona o autorce. poczulam sie tez dotknieta... bo jak by sama "walcze" ;] i sama jestem w zamotanej sytuacji w ktora na wlasne zyczenie weszlam. i nie mam o to pretensji do calego swiata. juz kiedys pisalam, forum jest po to zeby sie wygadac.
            dziekuje, skonczylam :)
            • alpepe Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:57
              czytałam posty autorki, już wiem, jaka jest. Wiem, jaka jest w związkach.
        • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:21
          słuchaj. sypiasz ze starszym facetem, związek nijak nie rokuje.
          nie porównuj sie z 2 szrozielone. facet jest sam... ona czuje miętę także emocjonalną i intelektualną.
          francesqua, z całym szacunkiem, ale tu motyw jest ok. 2szrozielone inwestuje uczuciową z nadzieją... wzrotu z inwestycji ;D
          twój motyw niekoniecznie ok, a nwet lekko mówiąc denny!!! - inwestujesz w cos bez sensu! :P
          • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:23
            > słuchaj. sypiasz ze starszym facetem, związek nijak nie rokuje.

            znaczy - to Ty jesteś starsza, a on ma dziewczynę, jest w stałym związku...
            nie umiesz sobie życia ułozyć, tylko ładujesz sie w namiastki... z loda waniliowego na patyku, masz w życiu patyk we śladową ilością smakołyka! - na własne życzenie! ;DD
    • mesz odpuścić 07.11.10, 11:41
      i tyle. Po co czekać,że może mu się zmieni? Im dłużej to trwa, tym bardziej Ci zależy, a jemu? nie wiadomo. Odpuść. Może jak się odsuniesz,to przejrzy na oczy, a jak nie - tym lepiej że nie zawracałaś sobie nim głowy.
    • sid.leniwiec Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:48
      Tak biorąc temat na rozsądek, to odpowiedź na pytanie "walczyć o faceta" zawsze powinna brzmieć "nie". A w Twoim przypadku to już na pewno, chyba, ze chodzi Ci tylko o to, żeby coś się działo i było sensacyjnie.
      • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:06
        ja tam zawsze lubię, żeby było sensacyjnie, jako rasowa drama queen ;)
        mam zgryz, bo facet jest niesamowitym egzemplarzem, nie chcę za nic go tracić jako znajomego, bo to znajomość strasznie inspirująca i pobudzająca - i wartościowa. długo myslałam, ze tak sobie potrafię go platonicznie adorować, trzymając się tylko sfery intelektu. No ale chyba poległam ;) zakładam, że nie ma sensu "walczyć", moja duma też mi na to nie pozwalała cały czas (swego czasu juz została mocno podeptana). Pojawiła się tylko myśl, że może nie powinnam odpuścić bez walki, że może skoro aż tak go cenię i podziwiam, skoro to, co poznałam przez tych parę miesięcy aż tak mnie urzekło i skoro wyczuwam, że nie jest to tak do końca jednostronne - to nie powinnam odpuścić bez walki, nie powinnam jeszcze tracić wiary, że mogę stracić coś ważnego (i on też ;) ). Ale fakt, to naiwne myslenie jest... a ja powinnam się cieszyc po prostu że jest obok i szukać miłości gdzie indziej. Co też czynię ;) Tylko wątpliwość mała jest.
        • sid.leniwiec Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:11
          Ale Ty nie chcesz się bawić na luzie w telenowelę sensacyjną, tylko chyba raczej jesteś/będziesz zaangażowana emocjonalnie, więc lepiej odpuść.
          • qw994 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:17
            Popieram.
          • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:26
            I tak zawsze zwiewać, jak poczuję coś głębszego? To mi się znowu aż tak bardzo często nie zdarza (niedawno mi kompletnie odbiło, ale to głównie na poziomie fizyczności, nie tą częścią ciała, co trzeba, myslałam - teraz jest niestety inaczej). Takiego faceta to ja już nigdzie nie znajdę :/
            • sid.leniwiec Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:30
              > I tak zawsze zwiewać, jak poczuję coś głębszego?

              Do faceta, który ma Cie w d.../bawi się tobą? Tak.

              > Takiego faceta to ja już nigdzie nie znajdę :/

              Za pół roku, rok, będziesz się śmiała z tego, że tak twierdziłaś. Niezależnie od tego, czy będziesz miała faceta, czy nie.:)
              • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:36
                On jest niezwykły tak zupełnie obiektywnie, to nie jest mój wymysł i projekcja. Nie tylko ja tak myśle - wystarczy wymienić kilka faktów na jego temat i staje się to dość oczywiste. więc choćby dlatego za nic nie chcę tracić tej znajomości, nawet jakbym miała tynk ze ścian obgryzać w bezsilności ;)
                boję się trochę, ze mi wywindował poprzeczkę tak wysoko, że już mi nikt nie bedzie w stanie zaimponować i zostanę sama. Z tym tynkiem. Ze ścian ;)
                Zaznaczam, ze nie unikam ostatnio mężczyzn, randkuję sobie i poznaję różnych samców, tylko właśnie wyżej opisany problem sprawia, że z kolai ja nie doceniam ich zajebistości :/
                Jak się nie obrócić to dupa z tyłu :(
                • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:39
                  I tak, wiem, uprzedzając nieuniknione na forum uwagi - zapewne sama nie mam tak wiele do zaoferowania, poprzeczkę wywindowałam zdecydowanie powyżej własnych możliwości i na supersamca alfa pewnie nie zasługuję.
                  Co nie sprawia, że problem znika ;)
                • sid.leniwiec Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 19:44
                  Aha, jasne. Pogadamy za jakiś czas.:)
            • baba67 Re: walczyć czy odpuścić? 13.11.10, 16:44
              Dlaczego zawsze ? No chyba ze zawsze faceci do ktorych czujesz cos glebszego nie bardzo chca wchodzic w glebsze zwiazki. Ale to juz cos z Toba byloby nie tak.
              Nie robmy kalki z kobiecego zachowania-facet jak mowi ze nie chce to nie chce. Jako znajomy moze funkcjonowac cale zycie-nie opowiada cudow wiankow w nadziei na bzyk.
              Moze te czule gesty to zwykly objaw przyjazni? Jesli Cie krepuja to wprost mu to powiedz.
        • koenzym Re: walczyć czy odpuścić? 14.11.10, 22:46
          ani walczyć, ani odpuszczać. spotykać się z innymi, żyć jak dawniej i czasami znajdować czas na niego. nie ma co na niego naciskać- wbił sobie do głowy, że związek jest be i tyle. nie rezygnuj dla zasady, rób co chcesz i nikogo się nie słuchaj. tylko uważaj i nie wpadnij ;)

          p.s. czy m y się nie spotykamy z tym samym facetem?!
          • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 14.11.10, 23:11
            oby nie... ma słabość do instrumentów miechowych?
    • zloty.strzal Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 11:53
      Odpuścić.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:02
      Jesteś w sytuacji która najczęściej przytrafia się facetom - "intelelctual whore" i "cuddle bitch".
      czyli on dostaje tego czego potrzebuje, a ty zostajesz z niedosytem.
      Sytuację taką rzadko daje się rozegrać do pozytywnego finału, a jak chcesz odpuścić to musisz to zrobić definitywnie, bo dopóki będzie się z nim spotykać i różne czułości otrzymywać, dopóty hormony i emocje nie wygasną(ludzie chętnie poddają się dotykowi).
      • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:08
        Fajna wypowiedź ;)
        A z tym dotykiem - to unikam go jak się da i kompletnie gościa nie kumam. skoro uznał mnie za erotycznie niekompatybilną, to o co mu do diabła chodzi :/
        Nie umiem go unikac definitywnie, nie chcę, uznałabym to za jedną z większych głupot jakie mogę popełnić. I trudno, najwyzej od tego umrę, czy coś tam ;)
        • menk.a Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:12
          Dostaje to, czego chce: ma niezłą (_._)ę obok, która jest do tego niegłupia. I zapewne podświadomie czuje, że już jesteś jego. Na koniec powie: a nie mówiłem? Uprzedzałem, że nic z tego.;)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:13
          > Fajna wypowiedź ;)
          > A z tym dotykiem - to unikam go jak się da i kompletnie gościa nie kumam. skoro
          > uznał mnie za erotycznie niekompatybilną, to o co mu do diabła chodzi :/

          Nie wiem czy skumasz, bo nie wiem czy kiedyś miałaś takiego faceta-przyjaciela-adoratora.
          No więc taki facet ofiaruje i otrzymuje nico czułości(bo po prostu ludzie lubią się dotykać, zwłaszcza jak się lubią) ale jednocześnie nie ma szans na fizyczny kontakt o charakterze erotycznym.
        • wilowka Odpuścić 07.11.10, 12:15
          Tracisz energię na coś zbędnego (nie no wiadomo, fajnie jest się spalać czasem. I literatura powstać może i wyobraźnia pracuje i adrenalina jest jak na rollercoasterze...)

          Ale w rezultacie on Ma uciechę i laskę pod bokiem a Ty..?

          A gesty przeciw słowom?? Niech za słowa weźmie odpowiedzialność i gesty na wodzy trzyma. Konsekwencja to ważna rzecz u faceta (i kobiety ;))

          Dlaczego tak nie robi? Może nie chce, żeby Ci było przykro, albo pasie się widokiem Twych maślejących ócz? ;)

          Czym się!
          • 2szarozielone Re: Odpuścić 07.11.10, 12:23
            No dobra. To ja po prostu nie kumam czemu on mnie nie chce z całą moją zajebistością :-D
            Tym, że mi będzie przykro, to on się z całą pewnością nijak nie przejmuje.
            Ale widokiem ócz się pasie... oj to na pewno :/
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Odpuścić 07.11.10, 12:26
              2szarozielone napisała:

              > No dobra. To ja po prostu nie kumam czemu on mnie nie chce z całą moją zajebist
              > ością :-D

              Bo on już dostaje to czego potrzebuje... A że po prostu potrzebuje mniej niż ty, bo np. nie ma takiej potrzeby seksu i intymności, stąd konflikt.
              • 2szarozielone Re: Odpuścić 07.11.10, 12:32
                On generalnie potrzebę seksu i intymności ma bardzo rozwiniętą - jest szalenie zmysłowym zwierzakiem i akurat jestem pewna, ze przez cały ten czas, jak się znamy, to w celibacie nie żyje. Tyle tylko, że nie chce tych potrzeb realizować ze mną, co mnie doprowadza do szału.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Odpuścić 07.11.10, 12:38
                  2szarozielone napisała:

                  > On generalnie potrzebę seksu i intymności ma bardzo rozwiniętą - jest szalenie
                  > zmysłowym zwierzakiem i akurat jestem pewna, ze przez cały ten czas, jak się zn
                  > amy, to w celibacie nie żyje. Tyle tylko, że nie chce tych potrzeb realizować z
                  > e mną, co mnie doprowadza do szału.

                  Aaa, to zmienia postać rzeczy...

                  I TY SIĘ JESZCZE ZASTANAWIASZ?! NIECH SP****LA!
                  Serio, w takim układzie to albo uważa że jesteś brzydka i nieatrakcyjna, albo ma bardzo dobrze rozwinięty talent językowy i krótko mówiąc - gdzieś po drodze kłamie.
                  • 2szarozielone Re: Odpuścić 07.11.10, 12:42
                    No ja właśnie nic nie kumam, bo wiem, że uważa mnie za atrakcyjną i fizycznie mu sie podobam.
                    Po prostu uważa seks ze mną za kiepski pomysł, z bliżej nieokreslonych powodów. To znaczy powody są może i blizej określone (ale nadal dla mnie niejasne), ale chyba nie chce ich opisywać na forum.
                    Ale nie wiem w którym momencie ma kłamać ;)
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Odpuścić 07.11.10, 12:46
                      > Po prostu uważa seks ze mną za kiepski pomysł, z bliżej nieokreslonych powodów.
                      > To znaczy powody są może i blizej określone (ale nadal dla mnie niejasne), ale
                      > chyba nie chce ich opisywać na forum.

                      Czyli co - jakieś powody że tak powiem, natury społecznej. Że niby chciałby ale nie wypada, lub nie jest to ze względu na innych dobre rozwiązanie?

                      > Ale nie wiem w którym momencie ma kłamać ;)
                      W każdym, od początku do końca :D

                      > No ja właśnie nic nie kumam, bo wiem, że uważa mnie za atrakcyjną i fizycznie m
                      > u sie podobam.

                      I tu mi się coś nie zgadza. I cię lubi i uważa za atrakcyjną fizycznie i intelektualnie/życiowo itp itd, ale w kwestii seksu to woli inne...
                      • 2szarozielone Re: Odpuścić 07.11.10, 13:05
                        Ha! I widzisz, teraz już rozumiesz że nic nie rozumiesz, nareszcie ;) Moja samozajebistość się własnie czuje skołowana.
                        powody nie sa społeczne. on ma w dupie powody społeczne.
                        Moim zdaniem, albo za wcześnie zdecydował, że mnie w swoim łóżku nie chce - i teraz jak mu się zachciało, to wie, ze ciężko to odkręcić będzie.
                        Albo wie, ze jak bedziemy ze sobą sypiać, to się zakocham już na zabój, a on raczej ma dużą niechęć do związków i jakiejkolwiek formy zależności (i związkowe traumy na koncie) - więc tak jest bezpieczniej.
                        Albo jedno i drugie naraz :/
                        Albo coś, na co nie wpadłam jeszcze.
                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Odpuścić 07.11.10, 13:13
                          2szarozielone napisała:

                          > Moim zdaniem, albo za wcześnie zdecydował, że mnie w swoim łóżku nie chce - i t
                          > eraz jak mu się zachciało, to wie, ze ciężko to odkręcić będzie.
                          > Albo wie, ze jak bedziemy ze sobą sypiać, to się zakocham już na zabój, a on ra
                          > czej ma dużą niechęć do związków i jakiejkolwiek formy zależności (i związkowe
                          > traumy na koncie) - więc tak jest bezpieczniej.

                          A mi się wydaje że coś źle kombinujesz... Faceci nie są tacy skomplikowani jak ty :) No, chyba że masz talent aby takich właśnie znajdować.

                          A tak wogóle, to ilu z twoich ostatnich facetów/obiektów westchnień było dostępnych? Hmm?
                          • 2szarozielone Re: Odpuścić 07.11.10, 13:26
                            Ostatnie zaślepienie moje - było wolne i nadal wolne pozostaje, tylko ze mnie rzucił (teraz sobie myślę, ze na szczęście) ;) A wczesniej to nie pamiętam kiedy się zakochałam. Blisko tego stanu byłam z góralem, z którym zreszta wszystko byłoby super, gdyby nie odległość Poznań-Wetlina, które źle konweniowała z jego świeżo otrzymaną w tamtym czasie posadą ;)
                            No i moja wielka miłość do starego rockmana, która trwała kupę czasu i faktycznie rozpadła się wyłącznie z powodów zewnętrznych i obiektywnych :/
                            I tak wygląda bilans ostatnich trzech lat.

                            Facetów, fakt, chyba lubię trudnych i ten ostatni jest wystarczajaco nienormalny, zebym go podejrzewała o takie rozkminy. A może po prostu - nie czuje do mnie chemii, ale mnie lubi i okazuje to także gestami, a ja sobie wkrecam jakieś głupoty. Po babsku.
                    • to.niemozliwe Re: Odpuścić 07.11.10, 15:43
                      Moze czyta to forum i nie chce sie stad dowiedziec za pol roku jaki ma zawod, ile lat, gdzie pracuje i jak wypadl na tle innych...:D
                • princessjobaggy Re: Odpuścić 07.11.10, 13:36
                  > Tyle tylko, że nie chce tych potrzeb realizować ze mną, co mnie doprowadza do szału.

                  Moim zdaniem jemu wlasnie o to chodzi. Im bardziej bedzie gral niedostepnego, tym bardziej Ty na niego bedziesz leciec. On tylko czeka az sama sie tak tym wszystkim napedzisz, ze mu wreszcie sama zaproponujesz lozko. Proste.
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Odpuścić 07.11.10, 13:40
                    > On tylko czeka az sama sie tak tym wsz
                    > ystkim napedzisz, ze mu wreszcie sama zaproponujesz lozko. Proste.

                    Princess - ja myślę że taka propozycja już padła :)

                    Jeśli facet od seksu nie stroni i zakładamy że nie kłamie z wyrachowywaniem, to pozostają dwa motywy. 2szaro nie jest dla niego wystarczająco atrakcyjna seksualnie, lub ze względów "społecznych" nie chce z nią sypiać.
                    • 2szarozielone Re: Odpuścić 07.11.10, 14:11
                      Heh, to jeszcze taki "drobiażdżek" - my już kiedyś spędziliśmy ze sobą noc. Zresztą oboje mamy podobny stosunek do seksu, taki raczej bez nabożeństwa, nie musiałby takich szopek odstawiać i dobrze o tym wie.
                      • princessjobaggy Re: Odpuścić 07.11.10, 16:25
                        Urazona duma, co? Odpusc sobie, bo sama sie niepotrzebnie nakrecasz. I to nie dlatego, ze on jest taki fajny, ale dlatego, ze nie mozesz go miec.
                        • 2szarozielone Re: Odpuścić 07.11.10, 16:41
                          A pewnie, że urażona. I to bardzo konkretnie - gdyby nie równoważył tego, co zrobił, tym, jaki jest - to bym sobie znajomość darowała. Niestety, jego wyjątkowość doceniłam jeszcze w stanie niezakochania (a nawet zakochania w kimś innym) - więc to nie zaślepienie, i hormony, kurka wodna.
                        • sid.leniwiec Re: Odpuścić 07.11.10, 19:50
                          O właśnie. Chyba należysz do kobiet, które nakręcają się na kolesi nie do zdobycia. Gdyby pan stanął w Twoich drzwiach i wyznał miłość, to pewnie zrobiłby sie mniej wspaniały i interesujący.
                          • qw994 Re: Odpuścić 08.11.10, 06:44
                            > Gdyby pan stanął w Twoich drzwiach i wyznał miłość, to pewnie zrobiłby sie
                            > mniej wspaniały i interesujący.

                            Mam dokładnie takie same odczucia :)
                  • sid.leniwiec Re: Odpuścić 07.11.10, 19:46
                    > Moim zdaniem jemu wlasnie o to chodzi. Im bardziej bedzie gral niedostepnego, tym bardziej Ty na niego bedziesz leciec.

                    O - to, to. Żadne odkrycie, że najbardziej pociąga nas to, czego nie możemy mieć. Nie tylko faceci to zdobywcy, którzy nie odpuszczą, dopóki nie zaliczą.:)
                • lacido Re: Odpuścić 07.11.10, 22:47
                  Szarówka - to widać gej ;)
                  kto by nie chciał zmysłowego zwierzaka? tylko gej
        • ultraviolet6 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:44
          >skoro
          > uznał mnie za erotycznie niekompatybilną, to o co mu do diabła chodzi :/

          Idę o zakład, że jest gejem ;P
          • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:51
            Ide o zakład, że nie jest ;) To też jeden z niewielu pewników - jest zdecydowanie heteroseksualny. I zahamowań seksualnych tez jako specjalnie nie ma.
            • lacido Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 22:48
              no to inaczej może on nie lubi zmysłowych zwierzaków tylko zimne ryby? albo ma inne dziwne upodobania, odpuść
              • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 00:10
                On jest zmysłowym zwierzakiem ;) Mnie się wydawalo, że ja też, ale najwyraźniej nie przeszłam weryfikacji... On ma za duże wymagania sprzętowe i sobie na nim nie pohulam ;)
                • lacido Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 00:54
                  znaczy dewiant jakiś, trzymaj się od niego z daleka :)
                • baba67 Re: walczyć czy odpuścić? 13.11.10, 16:46
                  No to zalozmy ze powalczysz, wygrasz i Cie przeleci? I co z tego? Ma duze wymagania i do nich powroci. Chyba ze masz fortune na operacje plastyczne to bedziesz mogla go chociaz troche przytrzymac.
    • lolcia-olcia Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:31
      więc daj sobie spokój
    • kadfael Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:35
      O matko jasne, że odpuścić!
      A to, że facet mówi jedno a robi drugie. Wyżej dziewczyny mają rację - zadowolony, że ma przy sobie niegłupia i pewnie ładna dziewczynę a z drugiej robi zastrzerzenie, byś sobie za wiele nie wyobrażała. W taki układ nie ma co brnąc, bo jest niszczący emocjonalnie dla Ciebie.
    • kombinerki.pinocheta Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:38
      > walczyć o faceta...

      https://www.konserwatyzm.pl/files/images/3503_480.png

      licze na to, ze sie rozkreci akcja i wrocisz z tym jak bardzo Cie facet nie rozumie, jak sie wpakowalas i jak ogolnie masz szczescie do ciezkich facetow
      na razie wygladam jak ten gosc ze zdjecia
    • hermina1984 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 12:46
      ja w ogóle nie kumam jak można o kogoś walczyć....
      Jeśli Tobie by nie zależało,to spróbowałabym i traktowała to jako miły eksperyment,ale mam wrażenie,że Tobie zależy,więc takie cóś może się dla Ciebie źle skończyć.
    • kiira_korpi Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 13:22
      Przyznam, że dla mnie użycie słów 'walczyć o' i 'facet' w tym samym zdaniu to jakieś totalne nieporozumienie. To tak jakby antylopa goniła za gepardem, gdy ten leniwie leży sobie w krzaczkach, czekając aż ofiara sama wejdzie mu w paszczę.
      Szarozielone, wydaje mi się, że wiem, na czym polega Twój problem. Otóż - można uwieść Cię słowami. Nie pieniędzmi, samochodami, stanowiskami, a właśnie pięknymi słowami. Też tak kiedyś miałam jak młoda byłam;), później mi przeszło.
      Chcesz biegać za facetem, który wydaje Ci się być stymulujący intelektualnie, nie zauważając, że łapiesz się na jego kreację. A tak naprawdę to jest pewnie człowiek, który ma masę problemów ze samym sobą, jest niedostępny emocjonalnie i uczuciowo, a tak naprawdę to jest zwykłym człowiekiem, który też codziennie robi kupę i siku i pewnie nawet nie myje po tym rąk;).
      Naprawdę, takie fascynacje są dopuszczalne w wieku nastoletnim i wczesnodwudziestym, ale kiedyś trzeba by w końcu dojrzeć i przestać wyszukiwać sobie trudnych, niedostępnych facetów, bo oni są taaaaaaaaaaaaaaacy pociągający.
      • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:24
        Ja go nie idealizuję, naprawdę ;) Znam jego wady i zdaję sobie z nich sprawę, nawet potrafie sie nad nimi wyzłośliwiać. Ale sęk w tym, że właśnie jest jednym z niewielu ludzi, jakich znam, którzy nie tyle mówią, ile działają. Nie trują, ze coś by tak kiedyś chcieli zrobić, że może... On po prostu robi, działa, uczy się, ma olbrzymią wiedze i erudycję, jest bardzo wszechstronny, ma godne podziwu umiejętności fizyczne, artystyczne, manualne i nieprawdopodobnie wysokie IQ. Słowem też się zreszta posługuje w sposób który - to prawda - bardzo na mnie działa. JEst przy tym popaprany emocjonalnie lekko, to prawda, ale ja też normalna nie jestem.
        OK, w sumie wiem i widzę, że romansu z tego nie będzie, ale spotykać się z nim nie przestane, bo przez niego sama w rozmowie odkurzam swoją wiedzę, muszę się intelektualnie wysilić, mam z kim się podzielić przemyśleniami z różnych dziedzin... Dostaję kopa do tego, zeby robić coś dla samej radości uczenia się czegoś nowego, odzyskałam wiarę w to, że warto się wciąż rozwijać dla samej siebie. Dla siebie - bo akurat nie robię tego "pod niego", nieco inne rzeczy mnie kręcą i zajęłam się innymi sprawami niż on. To jest strasznie fajne
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:27
          2szarozielone napisała:

          > Ja go nie idealizuję, naprawdę ;)[...]To jest strasznie fajne.

          No to jest tylko jedno rozwiązanie. Z tym się spotykaj, a z innym się bzykaj :D
          Oczywiście pozostanie niezaspokojona potrzeba miłości ale trudno, jakoś musisz z tym żyć :)
          • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:32
            No ale ja tak robię przecież ;) Tzn. aż tak to ja się nie zafiksowałam. Sam Pan Mission Impossible też zresztą o tym wie. Tylko kurde żal, znów ktoś nie chce żebym mu dała szczęście i obdarzyła swą zajebistością. Może nie jest taki madry jak mi się wydaje ;)
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:36
              Tylko kurde żal, znów ktoś nie chce żebym mu dała szczęście i obdarzyła swą zajebistością. Może nie jest taki madry jak mi się wydaje ;)

              NA BANK. Skoro nie chce to znaczy że nie jest wart :D
        • rethias Re: walczyć czy odpuścić? 14.11.10, 23:45

          Olać.On Cie ewidentnie "podgrzewa". Jego także pasjonuje ta gra. Nie jesteś z pewnościa pierwsza, z którą w nia gra. To manipulator, który przegląda się w Twoich coraz bardziej zachwyconych oczach. Tak sadzę. Znam to - odkrywanie wiedzy, trele morele - potem baaardzo boli kiedy się skończy. Właśnie taki związek. Sama właśnie byłam zmuszona taki zakonczyć. Ponadto sądzę, ze jestes już zakochana w tym facecinie. Wybacz, że go tak nazwałam.

          --

          Gdzie, gdzie chcesz iść...
          spójrz - pada śnieg
          • qw994 Re: walczyć czy odpuścić? 15.11.10, 05:35
            Myślę, że możesz mieć rację...
    • qw994 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 13:27
      Przeczytałam wszystkie wpisy i zdanie mi się wyklarowało - odpuść sobie.
      Nie chce z tobą być.
      Nie wiadomo, czego właściwie chce.
      I nawet sypiać z tobą nie chce.
      A tyś się zaparła, i po co?
      Bez sensu i szkoda czasu.
      • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 13:46
        Ja się nie zaparłam, w sumie nic nie robię. Tak dzisiaj mi się załączyła rozkmina. Z gorzkim tłem, że mi zrujnował przyszłość, bo mnie faceci głupsi i mniej kreatywni od niego już nie interesują. A mądrzejszych prawdopodobnie nie ma ;) A jak są, to też się okaże, ze jestem dla nich za głupia i brzydka. I umrę sama i mnie zjedzą owczarki alzackie :(
        • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:15
          Kilka owczarków? Jesteś w takim razie jeszcze większą pesymistką niż Bridget Jones! :D Ona miała czarną wizję z byciem zjedzoną przez jednego :DDD
          Kocham ten fragment "Dziennika..." !!!! :DDDD

          A ja wiem, co to może być! On coś do Ciebie 2szrozielone leciutko czuje, ale ponieważ jest poraniony, wystarcza mu na chwilę obecną seks bez zobowiązań (i starania się, i emocji związkowych itede, sama wiesz...), a z Tobą przyjaźń.
          Jak zagoi rany przeszłościowe, spojrzy może na Ciebie przyszłościowo. Może, podkreślam!

          Bardzo ciekawy wątek. A najciekawsza jest w nim Twoja postawa. Skąd ta niecierpliwość... Po prostu bądź... Może jesteś balsamem w takim wydaniu jak teraz? Może takiej Cię na chwilę obecną potrzebuje naj najbardziej??? Po co sie gorączkujesz, kobieto? Wyluzuj, taka rozhisteryzowana i niecierpliwa i małop empatyczna wobec jego potrzeb... nie spodobasz się!

          Wiem, że czaraz mi odpowiesz: a co z moimi potrzebami? Cóż... to on pierwszy powiedział: jam ranny... Ty leczysz, kąpisesz, parzysz zioła i pozwalasz mu patrzeć w swoje oczy. ez gwarancji, że jak wyleczysz... nie wyruszy dalej w świat na poszukiwanie innych przygód... miłosnych ;))) patrz: zarąbisty spektakl teatralny Merlin, który w pył obraca etos rycerski ;))

          strategicznie to rozgrywaj. A skoro tyle ta znajomość juz Ci daje - to jest wartościa samą w sobie... z ewentualnymi rokowaniami na przyszłość! ;))
          Ciekawy wątek i ciekawa z Ciebie osoba. Szalona, niecierpliwa, ekstrawertyczna!!!! :D
          • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:23
            Gdzieś musze wyładować tę niecierpliwość, żeby jego nie męczyć ;)
            Eeeech, rozbudzasz mi nadzieje, które może powinnam zarżnąć dla własnego dobra...
            • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:35
              dopóki ta relacja Cię ubogaca, dopóty warto w nią inwestować maksymalnie dużo! małżeństwa sie rozpadają, a Ty już, tu i teraz chcesz jakichś gwarancji!!! Nie ma tak w życiu!!!

              Obejrzyj sobie film "Wszyscy inni" - niemiecki. Polecam!
              kino.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=801&Itemid=485
              Myślę, że wiele ten film przed Tobą odkryje. reżyseria i scenariusz kobieta... ta sama! Autentyczne, znakomite kino! Może już nawet widziałaś ten film? Po prostu trzeba być przy drugiej osobie - z otwartością na to, co czas Wam przyniesie!
              Nie zrywaj tej znajomości. Zaryzykuj!
              • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:38
                O zerwaniu mowy nie ma ;)
                Chyba że on tak zdecyduje.
                Ale chyba nie...
                Filmu nie widziałam - obejrzę w wolnej chwili :) Dzięki...
                • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:44
                  a tu inny wariant pogubionego faceta... któremu także potrzebny jest czas:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,116466146,116521294,Re_Facet_i_Kocham_Cie_.html
                  powodzenia i... cierpliwości. I bezinteresowności - to egzamin dla Ciebie 2szarozielone! Budowanie relacji bez seksu z facetem, który bardzo się podoba... to wielka bezinteresowności. On może to kiedys bardzp docenić... albo i nie. C'est la vie! Ech... :))))
                  • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:51
                    To nie jest bezinteresowność, już pisałam, ze on mi bardzo wiele daje ;)
                    • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:57
                      ;DD
                      ale seksu nie chce - o czym także pisałaś! ha! ;)
        • qw994 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 19:42
          > Z gorzkim tłem, że mi zrujnował przyszłość, bo mnie faceci głupsi i mniej k
          > reatywni od niego już nie interesują. A mądrzejszych prawdopodobnie nie ma ;)

          Też też jest głupi, bo cię nie chce bzyknąć.
      • usunelamkonto Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:20
        ja miam to samo. ja zabiegalam i nalegalam. on nie chcial dziewczyny i nie zwracalal na mnie uwagi pod wzgedem byc z nia czy nie. okazywal mi w jakis sposob czulosc czyli tak jak u ciebie mowil i robil co innego. a jednak jestesmy para :)
        moj tz powiedzial ze twoj jest tak samo zje..ny jak on :D
        • organza26 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:38
          Wiem, że zadaję głupie pytanie, bo na pewno odpowiedź będzie: 'oczywiście, że tak', ale zaryzykuję: warto było? Zadowolona jesteś ze swojego związku? Pytam bo ja jakiś czas temu też miałam do czynienia z takim typem i odpuściłam sobie.
    • jane-bond007 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 13:56
      odpuścić :)

      po co chcesz byc z takim facetem? bo boisz sie byc sama?
      • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:16
        Jakbym się bała być sama, to bym nie była.
        Umiem być sama, w sensie bez faceta. Robię w zyciu dużo rzeczy, nie nudzę się, raczej mam za mało czasu, mam świetnych przyjaciół i nie mam żadnych deficytów poza potrzebą miłości. Chodzi o to, że po prostu rzadko spotykam takich ludzi jak on, którzy mi tak cholernie imponują i z którymi aż tak bardzo lubie być i rozmawiać. Nie chce byle kogo, chciałabym właśnie jego. Mimo jego całego emocjonalnego popaprania i wad, które - i owszem - rownież widzę. Nie jestem bezkrytyczna. Ale lubię te jego wady.
        • jane-bond007 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:31
          no to walcz, skoro jest taki super wraz z wadami na ktore nam sie tu poskarzylas ale ktore lubisz
          • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:45
            Eeech... poskarżyłam się w sumie na to, że on mnie nie chce. Ale jeśli mam być sprawiedliwa, to to obiektywnie nie jest wada, ma prawo ;)
    • mahadeva Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 14:22
      jesli chcesz z nim byc (ta niekompatybilnosc Ci nie przeszkadza) - walcz! ja zawsze walcze :)
    • organza26 Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:00
      Ja byłam w Twojej sytuacji jakiś czas temu. Też byłam zachłyśnięta, ale tylko na początku. Facet miał ogromne problemy emocjonalne i psychiczne i jakieś dziwne kompleksy wobec mnie. Najgorsze i absolutnie niewybaczalne było to, że był bardzo słabym kochankiem a panien na koncie ponad 50... Brak jakiekolwiek talentu jak nic, bo doświadczenie przecież miał.

      Znajomość trwała kilka miesięcy z rozpędu. Gdybym nie była kompletnie sama w obcym mieście nie przetrwałaby pewnie kilku spotkań. Skończyło się definitywnie kiedy podrywał moje koleżanki, które do mnie przyjechały i kiedy tego samego wieczora chamowato skomentował bardzo nieprzyjemną dla mnie sytuację. Później burak jeden jeszcze dzwonił...

      Nie rozumiem Ciebie. Jeśli już wylądowaliście w łóżku a on nie dąży w żaden sposób do powtórzenia tego, mało tego, mówi jeszcze, że jesteście seksualnie niekompatybilni to ja nie rozumiem co Ty tu jeszcze rozkminiasz??? Mam wrażenie, że jesteś tak pewna siebie pod względem swojej atrakcyjności psychofizycznej, że nawet nie bierzesz pod uwagę, że facet naprawdę nie traktuje Ciebie poważnie. Chyba, że Twoja kobieca intuicja mówi Ci, że jednak są jakieś szanse... A może i jedno i drugie.
      • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:18
        Bo my powinniśmy byc po prostu parą dobrych znajomych, a kilka jego gestów ostatnio sprawiło, że we mnie drgnęło coś, co nie powinno drgnąć. No i tu jest problem. burakiem nie jest z pewnością.
        Nie jestem przesadnie pewna swojej atrakcyjności, ale jestem pewna jego szczerej sympatii. I niech to już tak zostanie lepiej...
        • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:29
          a co jeśli facet sam nie wie czego chce jeszcze?
          przyszło Ci to do głowy?
          skąd założenie, że ma jakiś z góry założony plan i tego sie kurczowo trzyma...
          te gesty ostatnio świadczxą o lekkiej zmianie kursu... bez euforii - ale to znak, że jego rany z przeszłości powolutku suie zabliźniają? że odzyskuje kontakt ze swoimi emocjami pozytywnymi? że zaczyna doceniać, że po prostu jesteś z nim, nezinreresownie, bez seksu?

          to nie komputer z zaimplementowanym programem! Facet wylizuje się... i też marzy o miłości i seksie pełnym miłości,. Ale to czasem boli,. On tego na razie unika... Woli seks bez zobowiązań!!! Bo to go nie zrani!!! Proste! Bardzo proste.
          Mogę się mylić... :> ale dla mnie to oczywiste...
    • rzeka.chaosu Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:11
      Chyba sama musisz ocenić co do niego czujesz i czy TOBIE zależy, ja bym walczyła, gdybym uznała, że warto, człowiek nie krowa, zdanie zmienia. :D
      • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:18
        moim zdaniem nie tyle walczyć, co po prostu być... jak będzie roszczeniowa - facet nie wejdzie w taki układ. pewnioe w przeszłości ktos chciał na nim cos wymusić... i teraz woli seks bez zobowiązań. a związek - jak odpocznie od płci pięknej acz... męczącej niekiedy :D
    • kombinerki.pinocheta Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:19
      koles jest tak zajebisty, ze musi miec jakas wade
      stawiam na mikropenisa
      albo na to, ze woli panny, ktore maja troche mniej na liczniku
      • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 16:18
        głupi czy o drogę pyta?

        poprawna odpowiedź: idiota!
        • kombinerki.pinocheta Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 16:28
          dodalbym jeszcze cham i prostak skonczony
        • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 16:37
          Kombinerek jest lekko zakompleksiony i zazdrości :)
          Pewnie, że facet ma wady, nie jest ideałem. Jest po prostu cholernie mądry i utalentowany, mozna mu to wybaczyć ;) Jest też hedonistą o podejściu do seksu podobnym do mojego, kwestie licznika zatem nie gra roli. Kobiety na niego lecą, bo im imponuje a poza tym umie się z nimi dogadywać, bo się z dwiema silnymi kobietami wychował. I kobiety lubi i szanuje.
          • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 16:42
            a widzisz... ale go psychologicznie rozpracowałaś! ;DDDD zazdrość niczym rdza żżera nasze kombinerki??? może seksu brak i sie chłop frustruje? ;D
            sorki, uciekam, bo mi sie znowu jęzor zaostrzył! miłego wieczoru.
            kombinerki - na randkę marsz! wykonać! :P
          • kombinerki.pinocheta Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 16:56
            >I kobiety lubi i szanuje.

            he kuerwa, to tak jak ja

            na gitarze gra i pol litra opie... na jednej imprezie?
            • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 17:01
              W ogóle nie pije alkoholu.
              Na gitarze nie gra.
              A ty kobietami gardzisz i ich nie rozumiesz i nie szanujesz.
              • kombinerki.pinocheta Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 17:22
                > A ty kobietami gardzisz i ich nie rozumiesz i nie szanujesz

                to dziala tez w druga strone :)

                zrozumiec kobiete? niemozliwe
                • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 17:28
                  Ale którą kobietę? :)
                  • kombinerki.pinocheta Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 19:01
                    wywalilo mi odpowiedz, nie wiem dlaczego

                    ja sobie ulatwiam i wrzucam wszystkie do jednego wora :)

                    sprobuje Ciebie, chociaz wiem, ze masz to w 4 literach

                    otoz spotkalas naprawde ciekawego faceta, rzadki okaz
                    chcesz od niego czegos wiecej, ale on ma inne plany
                    boisz sie, ze ominie Cie cos wspanialego i nie wiesz czy zaryzykowac i cieszyc sie wspolnymi, chocby krotkimi chwilami, nawet jezeli pozniej mialabys cierpiec czy tez odpuscic i no wlasnie co? stracic cos, co w przyszlosci moze sie juz nie powtorzyc

                    dla mnie wybor jest oczywisty, ale ja nie znosze sie narzucac
                    poza tym Ciebie to nakreca czego ja nie rozumiem, bo standardowo uciekam od problemow, a Ciebie - z tego co czytam - to pobudza do dzialania
                    stawiam na to, ze lubisz sie rozkoszowac ta niepewnoscia i skomplikowanymi relacjami damsko-meskimi

                    jeszcze na koniec
                    jestes w miare kumata, ale jak czytam te Twoje milosne opowiesci to wyobrazam sobie Ciebie jako krejzolke, ktora w pubie biega do swoich kolezanek/kolegow, od jednej do drugiej i opowiada o tym jakie to ma skomplikowanie zycie uczuciowe, jaki to Franek jest zajebisty, ale ma inne plany co do naszej znajomosci i jak bardzo cierpisz
                    • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 00:06
                      No pisałam, że jestem drama queen i przeżywam... wywalam to na forum, bo nie bardzo chcę przeżywać w realu akurat ten temat.

                      A tym razem dylematu o tyle nie mam - że ja tej znajomości na 100% nie chcę stracić. Najwyżej się zakocham, trochę porozpaczam i mi przejdzie... A przyjaciel zostanie...
    • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:52
      2szarozielone napisała:

      > walczyć o faceta,
      walczyć to złe słowo... walcząc możesz go niechcący zranić. jak inne. bądź.

      który stwierdził jasno i wyraźnie, że nie wierzy już w związk
      > i
      musi sie zregenerować. teraz jest miłosnym rekonwalescentem, zrozum! i pielęgnuj, bądź...

      a ze mną jest niekompatybilny pod względem erotycznym?
      na razie boi sie zaangażować... a przeczuwa że z Tobą mógłby. Do seksu wybiera inne - uprawia go bez uczuć, z pobudek fizjologicznych. Proste.

      jeśli poza tym twierdz
      > i również, ze jestem najciekawszą osobą jaką poznał w ciągu ostatnich paru lat,
      Duża sznsa na uczucie, jak będziesz bezinteresowna, cierpliwa, mądra!!! Jak nie schrzanisz marudzeniem... Bardzo duża szansa dziewczyno!!!!

      > szuka ze mna kontaktu fizycznego, zabiega o spotkania i okazuje czułość?
      Nie jest gotów jeszcze na relację, ale nie chce Cię stracić, Daje tyle, ile może. Doceń! Nie żadaj więcej!

      > w zasadzie powinnam dać sobie spokój, ale oczywiście nie umiem :/
      Bzdura! Bądź obok, wnoś światł, piękno i szarozieleń w jrgo życie! a może kiedyś odwzjemni czymś... naprawdę ekstra... żeby nie powiedzić MIłością ;DDD
      • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:54
        kocham ludzi... są tacy wrażliwi i skomplikowani... kocham ich psychologicznie rozumieć, zastanawiać się dlaczego postępują tak, a nie inaczej. to jest fascynujące!!!
        myślę, nieskromnie, że trafiłam w sedno z tym facetem... ale sama sprawdź malutka :) powodzenia! :D Ty też możesz mi pożyczyć. Bo u mnie na horyzoncie także ktoś, kto po prostu porusza mi taką strunę w duszy... jak nikt przed nim...
        • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:56
          No to powodzenia :) Życzę szczerze.
          W zasadzie faktycznie, ja nie mam o co walczyć... Co mogę zrobić... wiecej niż robię :)
          • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 16:01
            Madra konkluzja! tak trzymaj i sie nie piekl! Co nagle, to po diable ;)
            pa!
            Super wątek! Jestem zachwycona!!! :)))) Owczarek alzacki... oj... nieeeeeeeeeee!!! :DDDD

            Dzięki za życzenie :) Ja też życzę dobrze Forumko Szacowna! :D
    • sumire Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 15:52
      a niby o co tu walczyć?...
      • usunelamkonto Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 16:35
        u mnie warto bylo. laczy nas bardzo duzo cech.on sam byl zdziwiony ze lubie czy interesuja mnie takie czy inne rzeczy
        • lonely.stoner Re: walczyć czy odpuścić? 07.11.10, 19:08
          popapraniec emocjonalny lub cos ogolnie nie tak ma z glowka. Zapamietaj me slowa- nawet jesli z nim w jakis tam zwiazek wejdziesz, to gora za pol roku bedziesz slono zalowac bo takie rozne problemy psychiczne czy osobowosciowo- emocjonalne to juz niestety stala czesc jego osoby.
    • jezus_z_nazaretu Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 07:43
      No to ja ci napiszę z punktu widzenia właśnie takiego faceta - dla osób, które nie wierzą proponuję przyjąć to jako teorię.
      Otóż to, że taki facet nie chce tak "zajebistej" kobiety jak ty wynika z prostego faktu - a mianowicie takich zajebistych kobiet to on ma w swoim telefonie pewnie ze trzydzieści. Ileż ja miałem takich przypadków, że kobieta mi klarowała jaka to ona cudowna i ile stracę jeśli nie wejdę z nią w jakieś bliższe relacje - to standardowa gadka, którą słyszałem już wiele razy.
      Facet po prostu najzwyczajniej nie czuje do ciebie chemii - ot co. Owszem - może uważać cię za fajną i ładną dziewczynę - mało tego - mógł się nawet w tobie z początku zauroczyć, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że nic z tego nie będzie ponieważ emocje to nie jest uczeń, którego można nauczyć tego i tego. Dlatego uczciwie stawia sprawę i mówi ci wprost co i jak. Dziwię się również niektórym opiniom, że skoro cię nie chce to nie jest ciebie wart, albo jest popaprany. A niby dlaczego jest? Bo 2szarozielone chce a on nie? To znaczy, że popaprani są wszyscy, którzy choć raz natknęli się na swej drodze na adorującą ich osobę, która mimo wszystko ich nie pociągała?
      Jedyne w czym jest problem to ta poprzeczka. Tego niestety nie da się przeskoczyć i to również wiem po sobie. Kobietom ciężko zerwać kontakt i zacząć szukać kogoś innego dlatego też często właśnie tak jak ty - nie zrywają kontaktu mając nadzieję, że może jednak "coś się w nim obudzi". Niektóre potrafią być naprawdę wytrwałe i pomimo moich "nie" próbują nadal. Najczęstszy mechanizm jaki obserwuję to usilne szukanie kogoś podobnego do mnie. Nie raz i nie dwa dostałem smsa czy też telefon, że oto "poznałam faceta, który jest taki jak ty". Z tym, że już z góry wiedziałem, że to nie zmierza do niczego dobrego i nie myliłem się. Po jakimś czasie ich związki się rozpadały. I wcale nie daje to żadnej satysfakcji - bardzo bym chciał, żeby sobie te kobiety ułożyły swoje życie po swojemu, a one jednak nie potrafią zapomnieć. Jedna nawet już ma suknię ślubną w szafie i termin zaklepany a daje mi wyraźne sygnały, że gdybym tylko pokazał zielone światło to gotowa byłaby to wszystko rzucić w pierony.
      Na pocieszenie powiem ci, że oczywiście to nie jest schemat - nikt nie jest tak "zajebisty" żeby nie można było poznać kogoś bardziej "zajebistego". Może sęk w tym, że na pewnym poziomie jest ci trudniej. To tak jak z biciem rekordu świata na 100m. Ludzi, którzy potrafią zejść poniżej 11 sekund znajdziesz na pęczki. Jednak takich, którzy zejdą poniżej 10 - tylko garstkę, choć to tylko sekunda różnicy.
      Jedyna rada dla ciebie - zerwij kontakt całkowicie i staraj się zapomnieć. Ja również byłem kiedyś w podobnej do ciebie sytuacji i nauczyłem się tego co opisałem w poprzednim akapicie.

      • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 18:58
        2szarozielone... czy Wy widzicie to, co moje 2zielonomorskie? :DDDD i czy macie takie same chochliki w oczach? ;DD

        jazusicku z nazaretu... dziecko, kilka podstawowych wychowawczych uwag:
        po pierwsze primo: poświcz (regularnie, codziennie po 3 godziny; nie zniechęcaj się! to zajmie ci tylko rok...) czytanie ze zrozumieniem.
        po drugie primo: że też między tymi telefonami setek kobiet a smsami milionów kobiet masz czas na tak długie posty... no no... co za imponujuąca organizacja czasu pracy!
        i po trzecie i ostatnie primo: choć usilnie sie starałąm, nie znalazłam w twoim poście nawet śladowych ilości tego enigmatycznego 'czegoś', co sprawia, że mężczyzna potrafi zafascynować kobietę. potem poszłam po lupę, i dalej nic! mikroskop! nic! mikroskop elektronowy, teleskop astronomiczny! Cholera nic! Albo ze mną coś nie tak... albo z tobą synek... Ja skłaniam sie do opcji po drugie primo :PPPPPPPPP
        • jezus_z_nazaretu Re: walczyć czy odpuścić? 13.11.10, 15:54
          Ad.1
          Co do czytania ze zrozumieniem to wskaż proszę, w którym miejscu ono szwankuje
          Ad. 2
          Napisanie posta zajęło mi circa 10 minut. Czy jest to czas wykluczający jakąkolwiek inną pozainternetową działalność? Trzeba sobie terminarz na nowo układać? Wpisywać przypomnienia w telefonie?
          Ad. 3
          No i o czym ma to świadczyć? Że skoro nie zauważyłaś nic w moich postach to oznacza, że piszę nieprawdę? Myślisz, że skoro napisałem to co napisałem o sobie to każdy mój post powinien kipieć seksem i ociekać erotyzmem? Że kobiety zaczną do mnie na priv uderzać po tym jak opiszę w jaki sposób przyrządzam paprykę faszerowaną?
      • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 19:16
        Tłumy kobiet nie wchodzą w grę - on zwyczajnie nie ma na to czasu.
        W hierarchii ważności przegrywam nie z kobietami, ale z jedną z jego największych pasji (co mi się zresztą podoba i zawsze mnie takie rzeczy kręciły). Swojej "zajebistości" jestem o tyle pewna, że wiem, że to człowiek, który bez skrupułow rezygnuje z bezwartościowych znajomości, zbyt wiele rzeczy w życiu chce robić (a czasu na to zbyt malo). Ze mnie nie chce.
        I problem poprzeczki jest o tyle nierozwiązywalny, ze serio, przed jego poznaniem moja poprzeczka już wisiała cholernie wysoko, a teraz to już się wybija w kosmos. To jest dramat. A może i nie dramat ;) Zawsze hołdowałam zasadzie, że nie można mieć ludzi na własność. Przyjaźnię się z byłymi, przyjaźnie z niespełnionymi miłosciami, lubię i cenię ludzi. A porywy serca przychodza i odchodzą ;) Nie będę mojego złotego pierścionka z brylantem wywalać z życiorysu jak starego kapcia :)
      • haalszka Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 21:50
        a ja sie z toba zgodzę Jezus:)
        Moim zdaniem najgorszy typ mężczyzny i chcem i nie mogiem...
        No albo jestescie razem albo nie. Prosta odpowiedz, ale są i tacy którzy mają czas i siły aby czekać na decyzje.
        Tyle że to już nie jest życie a czekanie...
        • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 22:19

          ja także sie z nim zgadzam. nie w tym, co powyżej, ale w tym co poniżej,. w 1000000 procentach:

          forum.gazeta.pl/forum/w,16,118097358,118102881,Re_Marzeniem_kazdej_kobiety_jest.html?t=1289251100132dobranoc.
          • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 22:50
            a to akurat fajne, celne i strzał w stopę ;)

            wygadałam się tutaj i podjęłam decyzję, ha! :)
            • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 23:01
              2szarozielone napisała:

              > a to akurat fajne, celne i strzał w stopę ;)
              nie wiem o czym piszesz... strzeliłam sobie w stopę?!

              > wygadałam się tutaj i podjęłam decyzję, ha! :)
              Ja wiem jaką, to nie pytam! ha! :)
              • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 23:12
                nie, nie, autor zalinkowanego przez Ciebie posta strzelił sobie ;)
    • jezus_z_nazaretu Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 07:58
      A i jeszcze jedno mi się przypomniało - zastanów się porządnie czy to co ci nie daje spokoju to "zajebistość" faceta czy też jego niedostępność. Pamiętam jak kiedyś jedna z tych "próbujących" powiedziała mi wprost w przypływie szczerości (możliwe, że po pijaku była), że bardzo ją kręci fakt, że po prostu trzymam ją na dystans. Każdy facet lata koło niej i czeka na jej skinienie a tu zonk - no jak to? Ja, taka, która ma u stóp cały świat nagle jest odrzucona? Może u ciebie nie do końca musi być ten sam schemat bo pisałaś, że jakiś facet już cię rzucił, ale mechanizm może działa podobny? Jeśli tak to tym bardziej zerwij kontakt.
      • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 19:02
        Byłam w Dolinie Trolii w Norwegii... zaznajomiłam sie z kilkoma... znam sie na trollach :DDDDDDDDDD
        • jezus_z_nazaretu Re: walczyć czy odpuścić? 13.11.10, 15:55
          zielonomorski napisała:

          > Byłam w Dolinie Trolii w Norwegii... zaznajomiłam sie z kilkoma... znam sie na
          > trollach :DDDDDDDDDD

          A ja byłem w Bydgoszczy w muzeum kolei wąskotorowej i znam się na osobach o wąskim umyśle.
    • margie Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 19:41
      na portalach randkowych nie ma NORMALNYCH facetow. Twoj przypadek jest potwierdzeniem tej tezy. Odpusc. Nie warto. I co to znaczy ze jest z toba niekompatybilny erotycznie?! wiekszej bzdury dawno nie slyszalam...
      • 2szarozielone Re: walczyć czy odpuścić? 09.11.10, 01:25
        Nie szukam normalnego. To by było niehumanitarne. Sama normalna nie jestem.
        Nie wiem, co to znaczy.
        Wiem na szczęście tyle, że ten portal randkowy mi zycie na druga strone wywrócił i to w fajną stronę. Niezależnie, czy nasza znajomość przejdzie znów w fazę erotyczną, czy nie ;)
    • zygfrytt Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 19:49
      Nie walcz i tak jesteś beznadziejna, kup zwierzątka i zostań starą panną jak większość tutaj.
      • zielonomorski Re: walczyć czy odpuścić? 08.11.10, 20:37
        Zygfryt... ty to jesteś dopiero zwierzątko... małę, a szczeka że ho ho
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka