rzeka.chaosu
13.12.10, 21:50
Niby na forum gorąco się robi i pewnie dużo osób się tu nie wypowie, ale mimo wszystko chciałabym was o coś zapytać, bo potem zapomnę.
Zawsze uważałam, że nie mogłabym adoptować dziecka lub wychowywać cudzego dziecka. Wydawało mi się to jakąś paniczna ostatecznością.
Dziś miałam okazję poznać grupę dwulatków, wychowanków mojej znajomej. Był tam chłopiec, który czekał na adopcję / a raczej na taką możliwość formalną.
I kurczę... dzieciak zrobił na mnie ogromne wrażenie. Już nawet nieźle mówił (dwulatek), budował proste zdania. Był bardzo bystry, ale cholernie smutny.
Po prostu przytulił się do mnie jak przyszłam i koniecznie chciał, żebym pobyła z nim jak zasypia. Mały nigdy nie miał rodziców, ani dziadków, nikogo bliskiego.
Nie wiem, może to głupie, ale pomyślałam, że mogłabym się nim zaopiekować, miał takie ciepłe i niewinne oczka. ;P Pisząc to czuję się jakbym nagle totalnie zdebilała, bo to naprawdę nie jest w moim stylu.
Zrobiło mi się go szkoda i pomyślałam, że to cholernie niesprawiedliwe i straszne. Że dzieci maja naprawdę wielki potencjał i jedna dobra decyzja może go wydobyć. Dziwne gdy takie małe dziecko mówi, że zawsze zasypia sam, ale dziś jest dobrze bo ja tu jestem. On tak w ogóle tuli się do wszystkich dorosłych. Jest grzeczny, nie płacze, nie wrzeszczy, tylko ciągle tak się smutno patrzy.
Dziwne uczucie, już jakoś się wydobyłam spod jego uroku,a le przysięgam, ze wtedy byłam gotowa zabrać go do domu i się nim zaopiekować.
Chciałam zapytać czy WTTM czy może ja fiksuję? :D::D:D Co sadzicie o takich nagłych uczuciach?