figgin1
19.12.10, 15:48
Wpadłam rano do kerfa, w celu zakupienia czegoś na obiad. Przy stoisku mięsnym stało kolejka jak... No, jak po mięso :D Zniechęcona tym widokiem byłam zmuszona nabyć zupełnie co innego niż planowałam. Za to błogie czasy dzieciństwa mi się przypomniały.
Korzystając z okazji chciałam zgodzić sie z herminą, w 90% użytkowników marketów to po prostu swołocz. Nie chodzi o sam fakt, ze przyszli, i to stadnie na zakupy. Wchodząc w ostatni weekend przed świętami do sklepu wchodzi się na własną odpowiedzialność. Ale jak ci ludzie się zachowują! Przez te kilkanaście minut, jakie spędziłam na terenie tego uroczego przybytku zostałam czery razy staranowana wózkiem, raz dzieckiem (dobra, ryczące bachory się nie liczą, trudno je zdyscyplinować [sama bym ryczała na ich miejscu], a zostawić nie każdy ma gdzie) a łokci i innych przepychanek po prostu nie liczę. No ludzie, co z wami?