krwawe_lzy
06.03.11, 15:21
Prawda jest taka, że nie mogę mieć dziecka.
Nigdy nie będę go miała, o ile nie zdarzy się jakiś kosmiczny przypadek.
W pewnym sensie jestem sama winna tej sytuacji, więc nawet nie mogę zwalić odpowiedzialności na ślepy los.
Prawda jest taka, że już w liceum wybierałam przyszły zawód pod kątem tego, żeby móc mieć dużą rodzinę - wolny zawód, praca w domu, czas dla co najmniej trójki dzieci.
Potem życie się pokomplikowało. Przez własne tchórzostwo i słabość zamknęłam przed sobą drogę, o której marzyłam.
I dalej marzę.
Prawda jest taka, że wciąż jestem młoda, niezależna, istna kobieta sukcesu. Ale kiedy widzę kobiecinę obwieszoną trójką płaczących smarkaczy, czuję się przy niej jak żebrak.
Co miesiąc moje ciało krwawo opłakuje dzieci, których nie mam.
Po co mi związek, miłość? Po co zbliżać się do prawdziwego życia? To boli. Na szczęście jest tyle sposobów, żeby ten ból znieczulić.
Wirtualny świat, gdzie jestem bezlitosna i wymagam od innych doskonałości.
Choroba? Problem? To nie dla mnie, wybieram sterylną samotność.
Tylko ciało znowu krwawo płacze, a ja staram się tego nie widzieć...
Więc nie oburzajcie się na netowe kreacje. I na netowe confiteory.
Tworzy się je po to, by nie musieć patrzeć w ciemność własnego życia.
Prawda?