Dodaj do ulubionych

Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek?

IP: *.local.pl / 62.233.187.* 02.05.04, 20:04
Od dawna odnoszę takie wrażenie, że mężatki czują się lepsze nie-mężatek.
Mają chyba tę świadomość, że im udało się zaciagną faceta do ołtarza, a innym
nie. W ogóle nie biorą pod uwagę, że można po prostu nie chcieć się formalnie
wiązać. Czują się dumne jako żony i matki Polki, że mogą wypełniać misję
społeczną. I ciągle pytają nie-mężatek kiedy wyjdą za mąż. Nie zapraszają nie-
mężatek do siebie, bo sądzą, że te tylko czyhają na ich mężów, choć nie
rzadko są to stworki potworki. W ogóle im nie przychodzi do głowy, że ich
mężowie są atrakcyjni przede wszystkim dla nich. Czy status żony to
nobilitacja? Czegoś tu nie rozumiem?
Obserwuj wątek
    • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 20:21
      Ja mam co prawda dosc waskie (bo starannie wybrane ;) ) grono znajomych, wiec
      moze malo reprezentatywne. Ale nie zauwazylam niczego takiego. Mezatki i nie-
      mezatki sa na rownych prawach :)
    • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 21:10
      Gość portalu: Ina napisał(a):

      > Od dawna odnoszę takie wrażenie, że mężatki czują się lepsze nie-mężatek.
      > Mają chyba tę świadomość, że im udało się zaciagną faceta do ołtarza, a innym
      > nie. W ogóle nie biorą pod uwagę, że można po prostu nie chcieć się formalnie
      > wiązać

      ot, typowe stwierdzenie nie-mezatki - zaciagnac faceta do oltarza!
      Nie-mezatki nie biora pod uwage, ze facet mogl poprosic o reke i kochac!
      Uwazaja, ze mezatki zlapaly faceta na ciaze, a nie, ze ciaza przyspieszyla slub
      moze o pare miesiecy! Nie-mezatki kreuja sie na naukowcow (mowie o nie-
      mezatkach z mojego otoczenia), pracoholiczki, a tak naprawde zazdroszcza
      mezatkom, ze maja do kogo wracac i do kogo sie odezwac.
      to zdanie mezatki
      • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 21:13
        A czy autorce watku nie chodzilo o kobiety majace do kogo wracac i do kogo sie
        odzywac, tylko bez formalizacji zwiazku?
        • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 21:18
          j_u napisała:

          > A czy autorce watku nie chodzilo o kobiety majace do kogo wracac i do kogo
          sie
          > odzywac, tylko bez formalizacji zwiazku?


          autorka watku napisala o mezatkach:
          "W ogóle nie biorą pod uwagę, że można po prostu nie chcieć się formalnie
          wiązać. "
          ja w ogole w to nie wierze, natura kobiety przeczy niecheci do formalizowania
          zwiazku. uwazam, ze kobiety w glebi ducha chca sie wiazac na stale i
          legalizowac zwiazek, ale w obecnej dobie krzycza, ze to nieprawda. boja sie
          spojrzec prawdzie prosto w oczy.
          • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 21:22
            Ja sie nie boje. Etap pragnienia malzenstwa mam za soba. Teraz uwazam, ze
            BEZPIECZNIEJ jest pozostawac w zwiazku tak zwanym wolnym.
            • Gość: Dotty Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 21:25
              j_u napisała:
              Teraz uwazam, ze
              > BEZPIECZNIEJ jest pozostawac w zwiazku tak zwanym wolnym.

              A dlaczego BEZPIECZNIEJ?


              • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 21:27
                Poniewaz w razie powaznej niezgody latwiej jest wszystko rozwiazac. Mam okazje
                obserwowac na bliskim sobie przykladzie w ciagu ostatnich 5 lat, jakie pieklo
                potrafi stworzyc osoba, od ktorej sie chce odejsc, a ktora sobie tego nie zyczy.
                • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 21:38
                  Aha, dolaczam jeszcze link do innego watku, aby dyskusja mogla byc pelniejsza ;)
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=12305660
            • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 21:27
              j_u napisała:

              > Ja sie nie boje. Etap pragnienia malzenstwa mam za soba. Teraz uwazam, ze
              > BEZPIECZNIEJ jest pozostawac w zwiazku tak zwanym wolnym.

              zatem badz szczesliwa, to Twoj wybor :)
              • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 21:29
                > zatem badz szczesliwa, to Twoj wybor :)

                No wlasnie, to jest przede wszystkim kwestia wyboru. Jedna kobieta moze czuc
                sie nieszczesliwa, bedac konkubina, inna - bedac mezatka. Pochodze ze
                strasznie "rozwodniczej" rodziny i przed malzenstwem czuje po prostu powazny
                lek ;)
                • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 21:33
                  w zyciu najwazniejsze jest byc szczesliwym, kazdy z nas ma na szczescie swoje
                  sposoby :)
          • moboj Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 23:14
            Gość portalu: mezatka napisał(a):
            > ja w ogole w to nie wierze, natura kobiety przeczy niecheci do
            formalizowania
            > zwiazku. uwazam, ze kobiety w glebi ducha chca sie wiazac na stale i
            > legalizowac zwiazek, ale w obecnej dobie krzycza, ze to nieprawda. boja sie
            > spojrzec prawdzie prosto w oczy.

            no to mało jeszcze wiesz o ludziach. no albo mi gdzieś penisa urwało. jestem
            kobietą, od 9 lat żyję w bardzo szczęsliwym związku. nie mam ochoty na
            formalizowanie, nie lubię takich ceremonii, nie jest mi to do szczęscia
            potrzebne.
            • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 23:18
              moboj napisała:

              > no to mało jeszcze wiesz o ludziach. no albo mi gdzieś penisa urwało. jestem
              > kobietą, od 9 lat żyję w bardzo szczęsliwym związku. nie mam ochoty na
              > formalizowanie, nie lubię takich ceremonii, nie jest mi to do szczęscia
              > potrzebne.

              ach, za to Ty jestes w tych sprawach wyrocznia :)
              co do penisa, moze Ci i urwalo :))))
              • moboj Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 03.05.04, 23:35
                Gość portalu: mezatka napisał(a):

                > ach, za to Ty jestes w tych sprawach wyrocznia :)
                > co do penisa, moze Ci i urwalo :))))

                nie, wyrocznią nie jestem, po prostu zwracam Ci uwagę, ze generalizowanie nie
                jest właściwe. ja akurat do tego, co Ty wypisujesz nie pasuję.
                • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 13:31
                  Ty chyba do niczego nie pasujesz :)))
          • Gość: kasia.lomanczyk Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 13:20
            > ja w ogole w to nie wierze, natura kobiety przeczy niecheci do formalizowania
            > zwiazku.
            Oho, uwielbiam kiedy dyskusja wkracza na takie tory. Natura kobiety i te sprawy.
            Kobieto, wyluzuj trochę, może Twoja natura przeczy, ale weź pod uwagę że
            kobiety są RÓŻNE, ludzie są po prostu różni. Ja też chcę w przyszłości wyjść za
            mąż, ale chyba nie tak ciężko zrozumieć, że ktoś może nie chcieć?...
            No, chyba że to tylko my jesteśmy PRAWDZIWYMI kobietami.
            • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.04, 14:06
              Gość portalu: kasia.lomanczyk napisał(a):

              > Kobieto, wyluzuj trochę, może Twoja natura przeczy, ale weź pod uwagę że
              > kobiety są RÓŻNE, ludzie są po prostu różni. Ja też chcę w przyszłości wyjść
              za
              >
              > mąż, ale chyba nie tak ciężko zrozumieć, że ktoś może nie chcieć?...

              kobieto, sama wyluzuj, bo chyba nie bardzo wiesz co piszesz. to, ze wyrazam
              takie zdanie, jest tylko moim zdaniem i nie podciagam pod nie wszystkich
              kobiet. kazdy jak pisalam ma prawo do wlasnego szczescia i osiaga je w sobie
              wlasciwy sposob.
              zycze Ci kobieto, na drugi raz, poczytania calego watku, a nie fragmentow
              wybranych.
              • Gość: kasia.lomanczyk Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 14:21
                "ja w ogole w to nie wierze, natura kobiety przeczy niecheci do formalizowania
                zwiazku. uwazam, ze kobiety w glebi ducha chca sie wiazac na stale i
                legalizowac zwiazek, ale w obecnej dobie krzycza, ze to nieprawda. boja sie
                spojrzec prawdzie prosto w oczy."

                Oto co napisałaś. Zgeneralizowałaś, podciągając pod swój model wszystkie
                kobiety. Gratuluję Ci wiedzy o tym, czego chcą kobiety i jaka jest natura
                kobiety.
                Dodam jeszcze, że ja się zgadzam z opinią, że niektórym mężatkom po ślubie i
                urodzeniu dziecka nieco odbija i uważają się za wyrocznię w kwestiach
                wszelakich. Mam nadzieję, że mi się tak po ślubie nie zrobi... ;)
                • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 13:37
                  Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek?
                  Autor: Gość: mezatka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
                  Data: 02.05.2004 21:27 + dodaj do ulubionych wątków

                  + odpowiedz na list

                  --------------------------------------------------------------------------------
                  j_u napisała:

                  > Ja sie nie boje. Etap pragnienia malzenstwa mam za soba. Teraz uwazam, ze
                  > BEZPIECZNIEJ jest pozostawac w zwiazku tak zwanym wolnym.

                  zatem badz szczesliwa, to Twoj wybor :)



                  Kasiu, chyba nie do konca doczytalas, tutaj j_u do niczego nie namawiam i nie
                  pouczam

        • 18lipiec Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 21:19
          Moze mezatki akurat nie, ale napewno matki- te ktore maja dzieci, szczegolnie
          mlode matki ktore bardzo chcialy miec dziecko czuja sie lepsze, madrzejsze i
          bardziej spelnione niz te ktore dzieci nie maja.
          • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 21:24
            18lipiec napisała:

            > Moze mezatki akurat nie, ale napewno matki- te ktore maja dzieci, szczegolnie
            > mlode matki ktore bardzo chcialy miec dziecko czuja sie lepsze, madrzejsze i
            > bardziej spelnione niz te ktore dzieci nie maja.
            mam dziecko (9 lat) i nigdy nie czulam sie lepsza od innych ani madrzejsza.
            nie-mezatki zawsze okazywaly mi swoja wyzszosc, mowily jak to realizuja sie
            zawodowo a ja to taka kura domowa :) jedna raz powiedziala mi, ze "dziecko to
            kula u nogi".
          • Gość: luna Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.hipernet.ras.pl 02.05.04, 21:27
            Zgadzm się z autorką wątku w 100%. Mężatki czują się lepsze! I to jest
            śmieszne, kiedy ciągle mówią " mój mąż to, mój mąż tamto". Podkreślają
            slowo "MĄŻ" zwłaszcza jeśli siedzą w domu i w ich życiu nic się nie dzieje. Ja
            myślę, że wszystkiego są plusy i minusy. My "jeszcze nie mężatki" naprawdę mamy
            gdzieś waszych mężów i nie chcemy o nich słuchać! Chcemy słuchać o was, o
            waszym życiu, a nie co robi wasz szanowny małżonek. Bo się kolegujemy z wami a
            nie z malżonkiem. I nie czujcie się na Boga lepsze, bo 90% z nas wyjdzie za mąż
            jedne późnej, 2 szybciej, a sam ślub nie sprawia, że jesteście wyjątkowe. 90% z
            nas będzie mialo ślub,ale tylko kilka pozostanie normalnych.
            • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 21:31
              Gość portalu: luna napisał(a):

              > I to jest
              > śmieszne, kiedy ciągle mówią " mój mąż to, mój mąż tamto". Podkreślają
              > slowo "MĄŻ"
              nie robie tego celowo, przyzwyczajenie. ale dlaczego to Ciebie tak boli?
              kompleks?


              > My "jeszcze nie mężatki" naprawdę mamy
              >
              > gdzieś waszych mężów i nie chcemy o nich słuchać! Chcemy słuchać o was, o
              > waszym życiu, a nie co robi wasz szanowny małżonek.
              tyle, ze my zyjemy z mezami i oni uczestnicza w naszym zyciu a my w ich. nie
              masz wyboru, nie powiem, ze bylam sama na urlopie i cos tam robilam, powiem, ze
              bylam z mezem!



              • Gość: Dora Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 21:35
                Gość portalu: mezatka napisał(a):
                ale dlaczego to Ciebie tak boli?
                > kompleks?
                No chyba właśnie takie reakcje miała na myśli osoba zakładająca ten wątek...
                Jasne, kompleks ma biedaczka na pewno. Po nocach śni, że mówi "mój mąż wrócił
                wczoraj później z pracy..."
              • Gość: luna Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.hipernet.ras.pl 02.05.04, 21:43
                Ale nie chodzi mi o urlopy, tylko o takie rzeczy jak np.
                Ja mówię do znajomej :A ty rano pijeszk kawę?" a Ona "Ja nie, ale mój mąż pije,
                wiesz o zawsze wsataje i parzy czarną, najbardziel lubi Jacobsa, ale często
                pije z mlekiem i.. I tu się zaczyna długi wywód o upodobaniach męża.
                Po 2 ja jestem z facetem 7 lat i jestem zaręczona, ale co z tego? Czy to jest
                powód, żeby katować innych opowieściami o moim S. Moje koleżnki mają go za
                pewne "gdzieś", a ja nie jestem sfrustrowana, mam swoje życie i nim żyję, a nie
                życiem faceta. I nie chodzę uśmiechnięta z poczuciem "lepszości", że mnie ktoś
                chce.
                Każda bowiem potwora znajdzie swego amatora.
                A o tym przyspieszaniu ślubu to mam zupełnie inne zdanie.
                tak na marginesie: wpadłaś, że tak się obruszasz?
                • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 21:48
                  Gość portalu: luna napisał(a):

                  > tak na marginesie: wpadłaś, że tak się obruszasz?
                  nie obruszam sie, zle mnie zrozumialas.
                  Uwaga dotyczyla tego, ze wiekszosc osob o to pyta (w pracy to 90% panny, sredni
                  ich wiek 36 lat) i nie miesci im sie w glowach, ze mozna wyjsc za maz bez
                  ciazy :)
          • agaagnes Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 22:57
            Znam taką jedna, która od czasu kiedy urodziła jedno, potem drugie dziecko,
            dostałą na głowę. Uważa sie za wyrocznie w sprawie dzieci i ich wychowania.
            Istnieje dla niej tylko jeden temat rozmowy, a jesli jest inny to go zmienia na
            wiadomy. Szczerze mowiac przestalam ja odwiedzac, bo ilosc kupek, zabkowanie i
            chwalenie sie co jej to dzieci nie umieja mnie meczy. Ale znam tez normalne
            kobiety majace dzieci i to mnie pociesza.
            • Gość: kasia.lomanczyk Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 14:22
              Ja też parę takich osób znam i po prostu unikam ich towarzystwa. Ale myślę, że
              ma to więcej wspólnego z charakterem, niż ze stanem cywilnym. Te same obiety,
              gdyby nie wyszły za mąż, byłyby równie nieznośne. ;)
      • miang Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 21:56

        > mezatkom, ze maja do kogo wracac i do kogo sie odezwac.


        a zonaci zazdroszczą kawalerom, że nie muszą tego słuchać
        • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 22:00
          miang napisała:

          >
          > > mezatkom, ze maja do kogo wracac i do kogo sie odezwac.
          >
          >
          > a zonaci zazdroszczą kawalerom, że nie muszą tego słuchać

          niech no zgadne, nie-mezatka? :)
      • Gość: marianna Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: 62.233.217.* 06.05.04, 21:51
        ba
        a jak chłop pływa, a się go naprawdę lubi?
        parę miesięcy wracania do pudtej chałupy
        można się załamać
    • Gość: miriam Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.mysiar.net / 81.186.233.* 02.05.04, 21:21
      No, cos w tym jest... Miałam takie znajome na studiach, które w rozmowie mówiły
      o swoich mężach per "mój mąż", mimo, ze znałam ich osobiscie. W jednym
      przypadku, gdy padło "a mój mąż" zapyatałam "Przemek?", tak jakby istniał
      jeszcze jakiś, bo mnie zbiła z pantałyku. No i to wypytywanie, kiedy wyjde za
      mąż i dziwienie się, ze nikogo nie mam tez uważam za dość charakterystyczne dla
      tych mężatek, które swoje małżeństwo uważają za największe osiągnięcie.
      Wiem, nie jestem mężatką i zazdroszczę im tego... ;), a serio: nie wyobrażam
      sobie, że mogłabym komuś wytykać stan cywilny.
      Na marginesie: zauwazyłaś, ze najbardziej namawiają do małżeństwa osoby, które
      sa w nim nieszczęśliwe? Szczęśliwi sa zajęci swoim szczęściem.
      • Gość: Richelieu* Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: 217.98.107.* 02.05.04, 21:36
        dobre spostrzeżenie miriam, też mnie to bawi, "mój mąż" we wszytkich
        przypadkach.
        ba, nawet na tym forum zauważyłam takie aparatki co to zamiast iemienia
        neiśmiertelne "mój mąż" w co drugim zdaniu
        hihihi
        • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 21:43
          Hmm, w gronie znajomych to rzeczywiscie jest wrecz niewlasciwe. Ale jesli
          rozmawia sie z obcymi osobami (jak na tym forum na przyklad), wspominanie meza
          lub niemeza po imieniu bedzie rodzilo nieporozumienia.
          Swoja droga, mam zawsze pewien filologiczny problem w zwiazku z tym (jedyna
          przewaga bycia mezatka, jak dla mnie ;) ). Kiedy musze wspomniec o swoim
          niemezu szefowi czy komukolwiek innemu w sytuacji oficjalnej - jak to
          robic? "Konkubent" budzi w naszym kraju dosc nieprzyjemne skojarzenia z
          patologia, niestety ;)))
          • Gość: miriam Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.mysiar.net / 81.186.233.* 02.05.04, 21:45
            No własnie, tez się nad tym zastanawiam, no bo "mój chłopak", gdy chodzi o
            trzydziestoparoletniego chłopa to troche zabawne
            .
            • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 21:48
              W sytuacjach nieco mniej oficjalnych mowie: moj przyjaciel. Bardziej oficjalne
              mi sie nie przytrafily nigdzie poza krajami anglojezycznymi, gdzie "my friend"
              bylo jak najbardziej stosowne. Problem jest wiec jak na razie hipotetyczny, ale
              co zrobic, jak zacznie byc realny?
          • Gość: Dora Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 21:47
            j_u napisała:
            Kiedy musze wspomniec o swoim
            > niemezu szefowi czy komukolwiek innemu w sytuacji oficjalnej - jak to
            > robic? "Konkubent" budzi w naszym kraju dosc nieprzyjemne skojarzenia z
            > patologia, niestety ;)))

            A może wystarczy "chłopak"? No chyba, że masz już 40 lat, wtedy to faktycznie
            głupio brzmi, bo z ciebie też już nie "dziewczyna". A tak na marginesie,
            rozmawiasz ze swoim szefem w "sytuacji oficjalnej" o swoim partnerze???
            • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 21:50
              Powtarzam, sytuacja jest hipotetyczna. Na razie nie mam szefa i nie mam 40 lat
              (chociaz to nie zmienia sprawy, i tak uwazam mowienie "chlopak" za czerstwe i
              bynajmniej nie przystajace do sytuacji oficjalnych). Ale, powiedzmy, ze mam juz
              szefa, a moj przyjaciel ciezko sie rozchorowal (tfy tfy) i musze sie zwolnic z
              pracy. Nie lubie wciskac kitow o umierajacej cioci. W ogole nie lubie wciskac
              kitow.
              • Gość: Dora Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 21:54
                Może "partner zachorzał"? Albo "sublokator"?
                • anahella Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 22:40
                  Moj partner - to dobre do wypowiedzi oficjalnych.
                  • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 22:54
                    Tez mialam ten pomysl, ale budzi on we mnie troche watpliwosci. Z pewnoscia
                    jest najbardziej stosowny, ale tez malo precyzyjny. Partnera moge miec tez w
                    interesach, albo moge byc amerykanska policjantka i jezdzic w jednym
                    samochodzie z partnerem policjantem po ulicach i gonic groznych przestepcow ;)))
                    • Gość: Dora Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 00:10
                      j_u napisała:
                      Partnera moge miec tez w
                      > interesach, albo moge byc amerykanska policjantka i jezdzic w jednym
                      > samochodzie z partnerem policjantem po ulicach i gonic groznych
                      przestepcow ;))

                      Jasne, i twój szef podczas oficjalnej rozmowy na pewno posądzi cię o bycie
                      amerykańską policjantką...
                      • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 03.05.04, 01:09
                        Jesli przypadkiem bylby amerykanskim szeryfem, to czemu nie? ;)))
                        • Gość: Dora Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 03:05
                          j_u napisała:

                          > Jesli przypadkiem bylby amerykanskim szeryfem, to czemu nie? ;)))

                          No to faktycznie, twój problem jest nierozwiazywalny... Jestes upierdliwa czy
                          tylko ograniczona?
                          • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 03.05.04, 11:37
                            Upierdliwa i o wybitnym intelekcie ;P
        • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 21:44
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > dobre spostrzeżenie miriam, też mnie to bawi, "mój mąż" we wszytkich
          > przypadkach.
          > ba, nawet na tym forum zauważyłam takie aparatki co to zamiast iemienia
          > neiśmiertelne "mój mąż" w co drugim zdaniu
          > hihihi

          nie kazdy na tym forum musi znac imie mojego meza :)
          w pracy to samo, nie chce, by osoby, ktore nie sa z mezem na "ty" mimo woli
          przez moje wypowiedzi spoufalaly sie z nim.
        • diab.lica Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 03.05.04, 12:28
          > ba, nawet na tym forum zauważyłam takie aparatki co to zamiast iemienia
          > neiśmiertelne "mój mąż" w co drugim zdaniu
          > hihihi



          pewnie, najlepiej na forum podac imie, nazwisko i numer karty kredytowej :)
        • Gość: Pablo Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.04, 13:17
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
          ba, nawet na tym forum zauważyłam takie aparatki co to zamiast iemienia
          > neiśmiertelne "mój mąż" w co drugim zdaniu
          > hihihi

          :-))) a jeden znajomy aparat mówił "moja Małżonka" nawet w jej obecności
          I oboje byli zdziwieni, że wszyscy się smieją ... :-D
      • Gość: iza Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 21:40
        no ja czegos takiego nie zauwazyłam, wrecz zazdroszcze nie-mężtką ze jeszcze sa
        wolne i nie maja tyle obowiazkow.

      • Gość: kasia.lomanczyk Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 14:37
        Ale w ogóle tego typu postawy są dość charakterystyczne dla ludzi, którzy nigdy
        w życiu niczego więcej by nie osiągnęli. Jak ktoś jest faktycznie spełniony w
        życiu, to nie odczuwa potrzeby prowadzenia krucjaty w imię jakiejkolwiek idei,
        bo po prostu zajmuje się swoimi sprawami.
        Ja znam sporo całkiem fajnych mężatek, które po prostu żyją sobie zadowolone i
        nie usiłują nikogo namawiać do zmiany poglądów. Natomiast te które ze swojego
        małżeństwa uczyniły ideologię, omijam szerokim łukiem, niech się kiszą we
        własnym sosiku. Zauważyłam że inni znajomi też tak samo robią, co wywołuje u
        tych osób jeszcze większą frustrację. Polecam gorąco tę metodę.
        A tak w ogóle, to na bezczelne pytania typu "kiedy się pobieracie"
        postanowiliśmy z moim chłopakiem odpowiadać prosto z mostu - właśnie
        zastanawiamy się nad wystarczająco ostrą odpowiedzią. W koncu jak ktoś jest na
        tyle chamski żeby włazić z buciorami w nasze życie, to nie trzeba mu odpłacać
        nadmierną kurtuazją.
      • Gość: Zaobrączkowana Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.chello.pl 04.05.04, 10:34
        Oczywiście, że mówienie "mój mąż" o osobie, którą doskonale zna rozmówca jest
        śmieszne, ale w pozostałych przypadkach jak mówić o mężu? Ten pan? Iksiński?
        Maciek?
    • Gość: fi Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.05.04, 22:03
      Nie zauwałyłam czegoś takiego, Ina, myślę, że przynudzanie Twoich koleżanek i
      te rozmowy o "ich mężach" wynika raczej z ich charaktru i natstawienia do życia
      niż z faktu bycia mążatką. Nie można tak generalizować, widzisz, ja znam jedną
      kobietę "tego typu", reszta to normalne babki mężatki/ niemężatki - każda ma
      swoje kłopoty i radości. Coraz więcej kobiet z mojego otoczenia ma dzieci nie
      będą żonami - nie można więc już z taką pewnością łączyć pojęcia żony i matki
      Polki ;)
      Będąc nie-mężatką nigdy nie byłam dyskryminowana towarzysko, nigdy nie zapytano
      mnie kiedy wyjdę za mąż, nie pamiętam abym słyszała monologi żon na temat ich
      mężów.
    • Gość: qq1 Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.05.04, 22:04
      O rety ! Co za typowa babska paplanina .

      Pierdu , pierdu , jałowe argumenty ,
      wydumane problemy , robienie z igły widły.

      Stary kawaler :-))))).
      • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 03.05.04, 11:38
        Jak sie nie nauczysz grzecznie sluchac, do konca zycia bedziesz sam sobie pral
        skarpetki, albo zanosil je do pralni ;)))
    • Gość: Marta Re: DO MEZATKI IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 02.05.04, 22:06
      Juz sam Twoj nick wskazuje na to z kim sie utozsamiasz i za kogo sie uwazasz i
      jak to wartosciujesz.
      Mezatka, a czemu nie napiszesz imienia, przezwiska, czy czegokolwiek innego?

      Bo ja np. napierw jestem Marta-kobieta a dopiero potem mezatka, rozwodka,
      panna , mama ,corka czy tam jeszcze nie wiem co.
      • Gość: Edita Re: DO MEZATKI IP: *.hipernet.ras.pl 02.05.04, 22:11
        Marta - słuszna uwaga, ale z Ciebie spostrzegawcza babka! Chyba mężatka ma
        jakiś problem...
        • Gość: mezatka Re: DO MEZATKI IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 22:14
          Edito, raczej Ty masz problem a co gorsza kompleks :)
          • Gość: Marta Re: DO MEZATKI IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 02.05.04, 22:22
            Nie kazda nie- mezatka ma kompleks bo nie dla kazdej malzenstwo to szczyt
            marzen.Zapamietaj to.
            • Gość: mezatka Re: DO MEZATKI IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 22:27
              Gość portalu: Marta napisał(a):

              > Nie kazda nie- mezatka ma kompleks bo nie dla kazdej malzenstwo to szczyt
              > marzen.Zapamietaj to.

              tja, biorac pod uwage jak zolc Cie zalewa i saczysz jad trudno w to
              uwierzyc :)))
              • Gość: Marta Re: DO MEZATKI IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 02.05.04, 22:38
                w ktorym miejscu sacze jad ?
                nie zauwazylam, ale cale szczescie ze Ty tu jestes i wszystko wychwycisz!
                • Gość: mezatka Re: DO MEZATKI IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 22:47
                  sluszne pytanie, poczytaj swoje wpisy a zobaczysz jad :)
                  pozdrawiam
                  • Gość: Marta Re: DO MEZATKI IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 02.05.04, 22:52
                    Aha, czyli Ty sama nie potrafisz mi tego wskazac?
                    Za dobry argument to to nie jest.
                    Ale coz...

                    A z reszta, co ja bede z Toba dyskutowac, nie-mezatka, wredna, zlosliwa,
                    zazdrosna.
                    • Gość: mezatka Re: DO MEZATKI IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 22:54
                      Gość portalu: Marta napisał(a):

                      > A z reszta, co ja bede z Toba dyskutowac, nie-mezatka, wredna, zlosliwa,
                      > zazdrosna.
                      skoro sama sie za taka uwazasz, to przez grzecznosc nie zaprzecze :)))
        • Gość: mezatka Re: DO MEZATKI IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 22:15
          Gość portalu: Edita napisał(a):

          > Marta - słuszna uwaga, ale z Ciebie spostrzegawcza babka! Chyba mężatka ma
          > jakiś problem...

          oj, luna, luna :)))))
      • Gość: mezatka Re: DO Marty IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 22:12
        Gość portalu: Marta napisał(a):

        > Juz sam Twoj nick wskazuje na to z kim sie utozsamiasz i za kogo sie uwazasz
        i
        > jak to wartosciujesz.
        wpisalam akurat te nazwe, zeby uswiadomic autorce watku, ze nie mozna
        generalizowac, czysta przekora. Jak widze Ty masz z tym problem i jestes po
        stronie tych kobiet, ktore nie moga zniesc mysli, ze sa mezatki :)))

        > Mezatka, a czemu nie napiszesz imienia, przezwiska, czy czegokolwiek innego?
        czytaj wyzej :)


        • Gość: Marta Re: DO MEZATKI IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 02.05.04, 22:20
          Juz sam Twoj nick wskazuje na to z kim sie utozsamiasz i za kogo sie uwazasz
          i
          > jak to wartosciujesz.
          wpisalam akurat te nazwe, zeby uswiadomic autorce watku, ze nie mozna
          generalizowac, czysta przekora. Jak widze Ty masz z tym problem i jestes po
          stronie tych kobiet, ktore nie moga zniesc mysli, ze sa mezatki :)))

          Nie tlumacz sie. Twoj nick oznacza ze identyfikujesz sie jedynie jako mezatka a
          nie Kasia,Basia czy Marysia.Szkoda. Tak jakby maz by jedynym Twoim miernikiem
          wartosci.
          Ja nie mam z niczym problemu,mi slub jest do niczego nie potrzebny, gdyz bez
          tego znam swoja wartosc i mam cudownego faceta.I nawet jak za niego wyjde to
          bede Marta, a dopiero potem mezatka.Nie jestem po niczyjej stronie, gdyz kazda
          ze stron ma swoje plusy i minusy.Co do znoszenia mysli..heh cos probujesz mi
          wmowic tylko kurcze jakos nieudolnie.Nie przeszkadzaja mi mezatki ani
          malzenstwa.Zauwaz ze ja tylko skrytykowalam Twoj nick- to nie oznacza ze nie
          znosze mezatek bo to oznacza ze musialabym nie znosic swojej mamy, babci,
          szefowej i mnostwa kolezanek i przyjaciolek.


          > Mezatka, a czemu nie napiszesz imienia, przezwiska, czy czegokolwiek innego?
          czytaj wyzej :)
          • Gość: mezatka Re: DO MEZATKI IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 22:26
            Gość portalu: Marta napisał(a):

            > Nie tlumacz sie. Twoj nick oznacza ze identyfikujesz sie (...)

            nie tlumacze sie, zauwaz, ze to Ty sie tlumaczysz i z miejsca mowisz o swoim
            facecie, jakby jego posiadanie bylo jedynym miernikiem Twojej wartosci :)

            > Ja nie mam z niczym problemu,mi slub jest do niczego nie potrzebny, gdyz bez
            > tego znam swoja wartosc i mam cudownego faceta.I nawet jak za niego wyjde to
            > bede Marta, a dopiero potem mezatka.

            gadaj dalej, chetnie poczytam jak zalewa Cie zlosc :)))
            • Gość: Marta Re: DO MEZATKI IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 02.05.04, 22:34
              > Nie tlumacz sie. Twoj nick oznacza ze identyfikujesz sie (...)

              nie tlumacze sie, zauwaz, ze to Ty sie tlumaczysz i z miejsca mowisz o swoim
              facecie, jakby jego posiadanie bylo jedynym miernikiem Twojej wartosci :)

              Nie tlumacze sie,to Ty tlumaczysz sie odpowiadajac na moj post. Z miejsca mowie
              o swoim facecie zebys mnie nie posadzila o jego brak i zwiazane z tym kompleksy.
              Napisalam tylko po to by uswiadomic Ci ze nie kazda potrzebuje meza by sie
              wysoko cenic.Napisalam post tez po to by zapytac sie Ciebie czy maz jest Twoim
              miernikiem skoro podpisujesz sie MEZATKA , nic ponad to. Ty probujesz wmowic mi
              kompleksy ktorych nigdy nie mialam.



              > Ja nie mam z niczym problemu,mi slub jest do niczego nie potrzebny, gdyz bez
              > tego znam swoja wartosc i mam cudownego faceta.I nawet jak za niego wyjde to
              > bede Marta, a dopiero potem mezatka.

              gadaj dalej, chetnie poczytam jak zalewa Cie zlosc :)))

              Jestem dzis w swietym weekendowym nastroju, pale sobie papieroska, popijam
              herbatke i do zlosci mi daaaaleko.Nie mam powodu by sie zloscic, nie jestem
              glownym uczestnikiem tej dyskusji.Nikt mi tu nic nie wytknal ,nikt mnie nie
              obraza, wiec przesledz moje watki i powiedz w ktorym momencie zalewa mnie zlosc
              i na co lub za co.

              Ale znam ten chwyt,tez go czasem stosowalam jak brakowalo mi argumentow:"gadaj
              dalej, chetnie poczytam jak zalewa Cie zlosc :)))" - to takie usilowanie
              wkurzenia kogos, wmowienia czegos ze zlosci ze dana osoba wytknela Ci blad czy
              cos w tym stylu.
              • Gość: mezatka Re: DO Marty IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 22:52
                podaj przyklad, gdzie napisalam, ze maz jest miernikiem mojej wartosci? nigdzie
                tego nie napisalam i nie wstydze sie, ze jestem mezatka. jesli brak Ci
                argumentow do dyskusji i probujesz mnie zaczepiac, to wybacz - nie mam zamiaru
                dalej z Toba rozmawiac. na marginesie, zadnego bledu mi nie wytknelas, raczej
                ja Tobie Twoj skrywany kompleks :)))
                • Gość: Marta Re: DO Marty IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 02.05.04, 23:04
                  Mi ???
                  Kompleks ???
                  Ale jaki ???

                  Ze niby meza nie mam?
                  Kobieto powiedz mi jak ja w wieku raptem 22 lat mam miec kompleks ze nie mam
                  meza kiedy ja dopiero zycie zaczynam,dopiero prace zaczelam,jestem w trakcie
                  studiow itp...? Wlasciwie to dobrze mi u mamy i poczekam jeszcze z
                  zamazpojsciem.

                  Jesli probowalas mi to wytknac, to jak widzisz nie udalo Ci sie.
                  ALe mozemy pogadac za jakies 15 lat, jak wtedy nie bede mezatka, to moze mnie
                  zdenerwujesz.Oki?
                  • Gość: mezatka Re: DO Marty IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.04, 23:14
                    Gość portalu: Marta napisał(a):

                    > Mi ???
                    > Kompleks ???
                    > Ale jaki ???
                    >
                    > Ze niby meza nie mam?
                    sama o tym zaczelas :)


                    > Kobieto powiedz mi jak ja w wieku raptem 22 lat mam miec kompleks ze nie mam
                    > meza kiedy ja dopiero zycie zaczynam,(...)...
                    Marto, zatem nie unos sie i nie pisz z miejsca napastliwych postow.
                    Jak pisalam srednia wieku moich kolezanek to 35-36 lat, i caly czas mowie o
                    takich osobach, nie o takich jak Ty. Ja w Twoim wieku rowniez nie myslalam o
                    zamazpojsciu, bo bylam zwyczajnie za mloda.
                    zycze Ci wszystkiego najlepszego i raz jeszcze ze spokojem przeczytaj co
                    pisalam w tym watku. Na nikogo nie napadalam i nie wytykalam staropanienstwa,
                    to mi kolezanki nie-mezatki wytykaja meza, dziecko i obowiazki domowe, to mi
                    powiedzialy, ze dziecko to kula u nogi i do mnie mowia, ze dzieci u mezatek
                    mnoza sie jak koty.
                    Marto, wiecej spokoju.
                    • Gość: Marta Re: DO Marty IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 02.05.04, 23:27
                      Ale ja jestem spokojna.
                      Te pytajniki oznaczaja zdziwienie, bo nie masz pojecia o czyims zyciu a
                      wmawiasz jakies kompleksy mi w tematach zamozpojscia,albo robisz kompleks z
                      czegos co jest czyims swiatopogladem.
                      Swoja droga kto wie czy to ty nie masz kompleksu, bo bo ...cos bardzo szalejesz
                      w tym watku!
                      • Gość: mezatka Re: DO Marty IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.04, 14:11
                        Gość portalu: Marta napisał(a):


                        > Te pytajniki oznaczaja zdziwienie, bo nie masz pojecia o czyims zyciu a
                        > wmawiasz jakies kompleksy mi w tematach zamozpojscia,albo robisz kompleks z
                        > czegos co jest czyims swiatopogladem.
                        a Ty? uogolniasz za wszystkich, czyz nie? drzesz sie, choc jestes smrodem 22-
                        letnim i zjadlas wsie rozumy? :)

                        > Swoja droga kto wie czy to ty nie masz kompleksu, bo bo ...cos bardzo
                        szalejesz
                        >
                        > w tym watku!
                        zauwasz, mlodko, ze to ty pierwsza zaczepiasz, prowokujesz, piszesz napastliwe
                        posty a potem pieprzysz, ze ktos szaleje? sama zes sie dopieprzyla do mnie jak
                        rzep! kompleks to ty jednak masz, pewnie kolezanki powychodzily za maz a ty
                        taka szkarada, ze nikt cie nie chce :)
                        nie martw sie, operacje robia z takich jak ty ludzi :)
                        • Gość: Marta Re: DO Marty IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 03.05.04, 14:49
                          a ty dalej szalejesz widze,,,? ehh
                          • Gość: mezatka Re: DO Marty IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.04, 19:50
                            jesli masz sie w koncu ode mnie odpier***ć, to niechze ci bedzie.
                            i nie zaczepiaj pierwsza nikogo, zapamietaj sobie


                            Re: DO MEZATKI
                            Autor: Gość: Marta IP: *.pl / *.ns.slesz.pl
                            Data: 02.05.2004 22:06 + dodaj do ulubionych wątków

                            + odpowiedz na list

                            --------------------------------------------------------------------------------
                            Juz sam Twoj nick wskazuje na to z kim sie utozsamiasz i za kogo sie uwazasz i
                            jak to wartosciujesz.
                            Mezatka, a czemu nie napiszesz imienia, przezwiska, czy czegokolwiek innego?

                            Bo ja np. napierw jestem Marta-kobieta a dopiero potem mezatka, rozwodka,
                            panna , mama ,corka czy tam jeszcze nie wiem co.


                            • Gość: Marta Re: DO Marty IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 03.05.04, 21:00
                              ewidentnie Cie wkurzylam....
                              • Gość: mezatka Re: DO Marty IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 13:34
                                nie, wcale. nie lubie tylko, gdy 22-letni smrod poucza starszych i bardziej
                                doswiadczonych oraz bez powodu zaczepia. to tyle.

                                bez odbioru i bez wyrazow szacunku
                                • Gość: jim Re: DO Mężatki IP: *.il.waw.pl / *.il.waw.pl 04.05.04, 14:11
                                  Komuś nerwy puszczają?
                                  • Gość: Marta Re: DO Mężatki IP: 195.136.30.* 04.05.04, 14:50
                                    spokojnie pani mezatko nie piekl sie tak, juz nie mam zamiaru pisac i tym
                                    bardziej cie rozwscieczac
          • appiana Marto 04.05.04, 16:44
            Uderzyłaś w samo sedno :)
            Osoba podpisująca się jako mężatka oraz treść jej postów nasuwa mi skojarzenie
            że faktycznie dla tej pani mąż jest jedynym miernikiem wartości. Bez tego męża,
            nie mogąc tytułować się "mężatką" ta pani byłaby niezwykle nieszczęsliwa.

            Gość portalu: Marta napisał(a):

            > Juz sam Twoj nick wskazuje na to z kim sie utozsamiasz i za kogo sie uwazasz
            > i
            > > jak to wartosciujesz.
            > wpisalam akurat te nazwe, zeby uswiadomic autorce watku, ze nie mozna
            > generalizowac, czysta przekora. Jak widze Ty masz z tym problem i jestes po
            > stronie tych kobiet, ktore nie moga zniesc mysli, ze sa mezatki :)))
            >
            > Nie tlumacz sie. Twoj nick oznacza ze identyfikujesz sie jedynie jako mezatka
            a
            >
            > nie Kasia,Basia czy Marysia.Szkoda. Tak jakby maz by jedynym Twoim miernikiem
            > wartosci.
            • Gość: mezatka Re: appiana - marta IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 18:57
              wiekszek glupoty w zyciu nie przeczytalam, ale czego mozna oczekiwac po
              zgorzknialych osobach jak ty, marto. napadasz i atakujesz mnie od samego
              poczatku, tylko dlatego, ze podpisalam sie jako mezatka. dziewcze, ty sie lecz
              i to na nogi, bo na lepek to juz za pozno :))))

              appiana napisała:

              > Uderzyłaś w samo sedno :)
              > Osoba podpisująca się jako mężatka oraz treść jej postów nasuwa mi
              skojarzenie
              > że faktycznie dla tej pani mąż jest jedynym miernikiem wartości. Bez tego
              męża,
              >
              > nie mogąc tytułować się "mężatką" ta pani byłaby niezwykle nieszczęsliwa.
              • appiana Re: appiana - marta 04.05.04, 19:04
                Jeżeli pijesz do Marty to dlaczego w temacie umieszczasz moj login?
                • Gość: mezatka Re: appiana - marta IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 19:21
                  ciebie to tez dotyczy

                  napasc za podpis
                  nachalnosc marty godna maniaka
                  wpieranie glupot przez marte i obarazanie sie za wpieranie przeze mnie
                  kompleksu staropanienstwa

                  doprawdy dziwie sie, ze nie umiesz czytac i wyciagac logicznych wnioskow

                  • appiana Re: appiana - marta 04.05.04, 19:32
                    Gość portalu: mezatka napisał(a):

                    > ciebie to tez dotyczy
                    >
                    > napasc za podpis
                    > nachalnosc marty godna maniaka
                    > wpieranie glupot przez marte i obarazanie sie za wpieranie przeze mnie
                    > kompleksu staropanienstwa
                    Po 1: nie rozumiem słowa "wpieranie"
                    a po 2 jezeli zarzucasz Marcie kompleks staropanieństwa- kiedy dziewczyna ma
                    dopiero 22 lata- to jest w tym coś dziwnego nie sądzisz? Zresztą jeżeli Marta
                    ma kompleks staropanieństwa to Ty masz kompleks "kury domowej".
                    >
                    > doprawdy dziwie sie, ze nie umiesz czytac i wyciagac logicznych wnioskow
                    Logiczne wnioski umiem wyciągać. Jesteś przykładwem takiego rodzaju "mężatki"
                    którego akurat nie lubię. Przypuszczalnie bez męża byłabyś we własnych oczach
                    kimś mniej wartym. No bo teraz jesteś kims czyż nie?
                    • Gość: mezatka Re: appiana - marta IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 19:50
                      appiana napisała:

                      > Po 1: nie rozumiem słowa "wpieranie"
                      to sprawdz sobie gdzies, taka leniwa jestes? :)

                      > a po 2 jezeli zarzucasz Marcie kompleks staropanieństwa- kiedy dziewczyna ma
                      > dopiero 22 lata- to jest w tym coś dziwnego nie sądzisz?
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=12362556&a=12366251
                      a to co pisalam, czytalas? jak to odebrac?

                      Zresztą jeżeli Marta
                      > ma kompleks staropanieństwa to Ty masz kompleks "kury domowej".
                      nie, to mowia mi kolezanki nie-mezatki na odmowe zatrzymania mnie w pracy na
                      kawki i pogawedki :)
                      a poza tym, to co wyzej napisalas o rzekomym moim kompleksie, to wlasnie
                      jest "wpieranie". cos robisz i nie wiesz jak to nazwac? :)))))))))))))

                      >Jesteś przykładwem takiego rodzaju "mężatki"
                      > którego akurat nie lubię.
                      ty z tego co piszesz (jak i marta) wcale nie lubisz mezatek. by cie nie draznic
                      nie spytam juz dlaczego :)))))))))

                      >Przypuszczalnie bez męża byłabyś we własnych oczach
                      > kimś mniej wartym. No bo teraz jesteś kims czyż nie?
                      biorac pod uwage twoje ataki na mnie, dla ciebie kims jestem. :)




                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=12362556&a=12366251
            • Gość: mezatka Re: appiano IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 19:27
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=10843541&a=10848045
              ciagnie wilka do lasu, co? lubisz takie temaciki? :))))))
              • appiana Re: appiano 04.05.04, 19:35
                Tzn? Możesz sprecyzować bo bez tego ciezko dyskutować.
                • Gość: mezatka Re: appiano IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 19:40
                  appiana napisała:

                  > Tzn? Możesz sprecyzować bo bez tego ciezko dyskutować.
                  skup sie appiano :)

                  ja nie mam ochoty dyskutowac z toba
                  • appiana Re: appiano 04.05.04, 19:43
                    Wiesz z Twoim poziomem inteligencji też bym nie miała ochoty rozmawiać. Masz
                    najwyraźniej problemy z formułowaniem prostych zarzutów, używaniem słów w
                    języku polskim itd. A szkoda- lubię robić miazgę z takich niezbyt
                    inteligentnych jak Ty :)
                    • Gość: mezatka Re: appiano, baw mnie nadal !!!!!!!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 19:56
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=12362556&a=12401575

                      appiana napisała:

                      > Wiesz z moim poziomem inteligencji też bym nie miała ochoty rozmawiać. Mam
                      > najwyraźniej problemy z formułowaniem prostych zarzutów, używaniem słów w
                      > języku polskim itd.
    • reniatoja Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 22:36
      Zarowno taka postawa, majaca na celu U_S_W_I_A_D_O_M_I_E_N_I_E mezatkom, ze
      wcale nie sa lepsze od niemezatek ( a tak naprawde to majaca na celu
      uswiadomienie im, ze sa od niemezatek gorsze), jak i postawa mezatek, ktore
      uwazaja sie za lepsze od niemezatek, swiadcza jak najgorzej o tych, ktorzy
      takie postawe prezentuja. Nie ma jednego przepisu na szczescie dla wszystkich.
      Kazdy ma tam jakas swoja droge i swoje wybory, ktore nie musza od razy
      swiadczyc, ze jest lepszy czy gorszy od innych. Niemniej, jesli ktos z uporem
      maniaka powtarza mi, ze gdyby byl w mojej sytuacji to chyba by sie pochlastal,
      bo pranie czyichs (czyt. mezowskich ) gaci czy robienie komus obiadu to szczyt
      nudy, ponizenia i upadku jego wartosci, no to wtedy ja uwazam, ze taki ktos ma
      jakies problemy chyba. No bo sama pomysl. Nie chcesz to sobie nie wychodz za
      maz, ale pozwol tez byc mi spokojnie mezatka nie krytykujac tego w taki
      zgryzliwy i jadowity sposob. Twoj post jest pelen nieciekawych emocji, nad tym
      lepiej sie zastanow.
      • Gość: pstryk Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 22:45
        a ty znowu pierniczysz bzdurki tak, że chyba tylko sama siebie rozumiesz ?:)
        • triss_meriqold6 Renius!!! 02.05.04, 22:47
          Prz\eciez nikt nie pisal do ciebie, ani cie nieatakowal.
          Macie tam moze w grecxji sensownych psychiatrow>?
          Nie wstydz sie to lekarz jak kazdy inny
          • Gość: pstryk Re: Renius!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 22:50
            mają psychiatrów, sexownych :)
            • Gość: renius Re: Renius!!! IP: 213.16.163.* 02.05.04, 22:51
              tak, u bardzo seksownego sie lecze.
        • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 02.05.04, 22:57
          Wyraza sie jasno i zrozumiale, ale rozumiem, ze nie mozna wymagac zbyt wiele od
          pospolstwa.
          • Gość: Genia Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.delfz1.gr.home.nl 15.05.04, 00:25
            Nie majac Slubu mozna byc szczesliwa rowniez .Slub nie ma znaczenia.
    • tralalumpek do Iny 02.05.04, 22:53
      Mysle, ze masz sporo racji w tym co piszesz. Dosc bowiem wczesnie zaczyna w
      polskiej tradycji dzwoneczek staropanienstwa dzwonic i czesto na 30 letnia
      panne patrzy otoczenie ze zgorszeniem.
      Te panienki, ktorym udalo sie stanac przed oltarzem wczesniej niz kolezankom
      czesto rzeczywiscie patrza "innym" okiem na te, ktore jeszcze sa wolne. Wydaje
      mi sie , ze czesto z pagarda na nie mezatki patrze te paanie, ktorych jedynym
      osiagnieciem w zyciu bylo zaciagnac faceta do oltarza.
      Zlapac faceta, wyjsc za maz i urodzic dziecko jako sens zycia i wtedy te
      wszystkie , ktore wybraly wolnosc - niech sie strzega!
      • agaagnes Re: do Iny 02.05.04, 22:58
        masz w 100% racje.
        • shimmer Re: do Iny 02.05.04, 23:04
          Tak czytam i też mi się wydaje, że Ina ma 100% racji. A najgorsze są młode
          mężatki lat ledwo 20 z dzieckiem... Pamiętam jak miałam lat 18 i moja koleżanka
          wyszła za mąż, bo zaszła. Chodziła jak paw dumna i próbowała, nam 18 letnim
          dziewczynom, wpoić kompleks staropanieństwa. Normalnie, śmiech na sali... I ja
          faktycznie czułam się gorsza i byłam zła na mojego ówczesnego chłopaka, że się
          żenić nie chce. Jak teraz o tym myślę, to mnie bardzo to bawi.
          • Gość: .................. Re: do Iny IP: *.dialup.sprint-canada.net 03.05.04, 00:39
            A ja odnosze wrazenie ze Ty poprostu facetow nie lubisz i dlatego
            zamazpojscie nie jest Ci w glowie. Nie bez powodu czepiasz sie tu
            facetow, wyzywajac ich, jednoczesnie obrazajac w pewnym sensie kobiety
            zonate. Czyz nie przyszlo Ci do glowy ze ci mezowie moga byc
            kochani przez te kobiety i nie sa to chlopki roztropki, czy jak tam
            Ty ich nazywasz. Osobiscie uwazam, ze kobieta w zwiazku malzenskim, w
            tym udanym, powinna i ma prawo czuc sie dumnie z siebie. Bycie
            dziewczyna, czy kobieta w stanie wolnym jest poprostu sprawa faktu -
            urodzilo sie nia. Bycie zona, kobieta spelniajaca sie w malzenstwie-
            rodzinie, wybranka w sensie tez wyboru, to cos wiecej niz noszenie
            spodniczki, czy bluzganie na facetow poza plecami ich zon.
            • Gość: Bejbe Re: do Iny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 00:44
              Gość portalu: .................. napisał(a):
              Nie bez powodu czepiasz sie tu
              > facetow, wyzywajac ich, jednoczesnie obrazajac w pewnym sensie kobiety
              > zonate.
              Oooo, a co to są kobiety żonate???? W Polsce, niestety, nie można jeszcze
              legalizowac związków homoseksualnych, zatem żadna kobieta nie może posiadać
              żony ;D
              • Gość: .................. Re: do Iny IP: *.dialup.sprint-canada.net 03.05.04, 00:53
                Tak mi sie napisalo. Powinno byc zamezne.
    • Gość: prince polo ale te kobiety glupiutkie..... IP: *.dialsprint.net 03.05.04, 03:24
      teraz wiadoma dlaczego nie sa mezatkami
      • Gość: .................. Re: ale te kobiety glupiutkie..... IP: *.dialup.sprint-canada.net 03.05.04, 03:41
        Ty nie badz taki madry. Do madrosci sie dorasta (tylko wyjatki sie z
        nia rodza). Niemezatki tez zmadrzeja z czasem.
    • Gość: Anka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: 195.117.187.* 03.05.04, 10:03
      Wśród moich znajomych i koleżanek jest teraz plaga 'wpadania' i wychodzenia za
      mąż. Takie panienki potrafią wmawiać całemu światu, jakie szczęśliwe są z tego
      powodu, że musiały przerwać studia, siedzą w domu z dzieckiem a mąż lata po
      knajpach z kumplami. Przewaga małżeństwa nad konkubinatem to wymysł mężatek
      które albo są bardzo konserwatywne, albo chcą się dowartościować, albo jedno i
      drugie. Z moich obserwacji wynika, że szczęśliwsze są niezalegalizowane
      związki. Obecnie sporo młodych dziewczyn nie chce wychodzić za mąż, ale
      wiadomo - presja rodziny.
    • maraska To sa osobne gatunki 03.05.04, 10:23
      ...ktore nie powinny sie krzyzowac. Miejsce mezatek jest w domu przy mezu, do
      wolnych kobiet nalezy caly swiat.
      No ale dalam czadu ;oD
      • liloom maraska do garow 03.05.04, 15:20
        Wiecie co, to chyba straszna dziecinnada. Jak mialam 18 lat to mi imponowalo,
        ze jakas kolezanka ma chlopaka, a ja akurat nie.
        Byly tez kolezanki, ktore chcialy byc pierwsze w zamazpojsciu i “hajtnely” sie
        zaraz po maturze. One byly tez pierwsze, ktore sie rozwiodly. Jakos nie
        zauwazylam, zeby ktoras z moich “hajtnietych” kolezanek mowila o swoim
        facecie “moj maz” we wszystkich przypadkach. Te, ktore tak mowia widocznie
        byly z tych, ktore o niczym innym nie marzyly, a te, ktore razi uzycie
        slowa “moj maz” maja chyba jakis problem, bo gdzie tu wogole problem? A niech
        sobie gadaja.
        Ja uzywam raczej imienia mojego meza, a gdy go ktos nie zna – to wlasnie “moj
        maz”. Takze „moja corka“ uzywam tylko do obcych. I co z tego? Jesli czyms sie
        ciesze lub pasjonuje to I czesto o tym mowie.
        Wlasciwie to z kazdej rzeczy mozna zrobic problem. W kraju, ktorym mieszkam
        wogole bardzo malo ludzi ma wyzsze studia, a jednoczesnie jest straszna
        tytulomania (paranoja!). Wyobrazcie sobie, ze u tych, ktorzy pokonczyli studia
        wylapywany jest kazdy najmniejszy blad i slyszy sie pozniej teksty typu “studia
        skonczyl, a nie wie…” “studia skonczyl a nie umie…” Z drugiej strony jedna
        dobra znajoma przy urodzinach corki slyszala ciagle „Pani Magister prosze
        przec“.
        Kazda przesada jest smieszna i z tym sie zgadzam, ale zeby sie zaraz klocic????

    • Gość: Zaobrączkowana Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.chello.pl 03.05.04, 15:46
      Jestem mężatką ( i matką) od bardzo wielu lat, moze wiec posłuchasz co mam na
      ten temat do powiedzenia?
      1. Mężatki , zwykle posiadające dzieci, nie znajdą z bezdzietnymi pannami
      wspólnego języka, choćby znały się od kołyski, bowiem zyja w całkiem innych
      światach. O ile dla pierwszych priorytetem są dzieci, szkoła, przedszkole,
      przeziębienia, obiady, pediatra, wywiadówki, problemy męża- o tyle dla drugich
      liczą się prawie wyłącznie sprawy wypełnienia zbyt dużej ilości wolnego czasu.
      Osoba samotna nie rozumie, że mężatka może nie mieć po prostu czasu na
      spotkanie, bo ma np. wywiadówkę a katar dziecka jest ważniejszy od ploteczek z
      przyjaciółką.
      2. Nie jest prawdą, że boimy się zapraszać osób samotnych, bo drżymy o własnego
      męża. Ludzie kontaktują się, gdy maja wspólne sprawy.
      • Gość: Kobieta niemężatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.05.04, 17:16
        Do Zao: a skąd przychodzi Ci do głowy, że niemężatki mają zbyt wiele wolnego
        czasu? sądzisz, że nie pracują, nie prowadzą gospodarstwa domowego, nie
        opiekują się swoją drugą całością (nawet gdy to nie jest mąż)?
        Takie myślenie jest staroświeckie - niemężatka czyli samotna brzydula, hehe.
        Chciałybyście. Nic z tego.
        • Gość: Zaobrączkowana Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.chello.pl 03.05.04, 17:50
          Wiem, bo mam taka koleżankę. Kiedyś była całkiem ładną dziewczyną, dzis jest
          starą, zgorzkniałą starą panną, która nie wie co zrobić z czasem. Owszem
          pracuje, i ma nawet do obsługi kilka kotów i......to wszystko.
          Nie może zrozumiec, ze ja oprócz wpatrywania sie w lustro w celu sprawdzenia
          czy nie mam nowej zmarszczki, mam 150 różnych obowiązków, nie pojmuje, że dla
          mnie istotnijsza jest wywiadówka niz wysłuchiwanie o niewiadomo czym.
          Symptomatyczne jest to, że stare panny wiedzą wszystko najlepiej - ostatnio
          moja koleżanka "radziła" mi jak mam wychowywac prawie dorosłego syna( z którym
          nie mam i nie miałam problemów wychowawczych) i jak postępować z mężem, z
          którym od wielu lat tworze udane małżeństwo, w sytuacji, gdy ona nie posiada
          ani dziecka ani nawet "dobiegającego" chłopa! To tak, jakbym ja miała pouczać
          ja jak hodować koty , podczas gdy nigdy nie miałam w domu żadnego czworonoga.
          Osoby zamężne i w stanie wolnym żyją w różnych światach, mało w nich punktów
          stycznych.
          Osoby mające rodzinę sa bardziej tolerancyjne, mniej sie obrażają. Osoby
          samotne są przeświadczone o tym, że świat kręci się dookoła ich osi, i nie
          potrafią zrozumieć koleżanki, która odwołuje spotkanie bo np. zachorowało jej
          dziecko. Pamiętam ciężką obrazę sprzed wielu lat, gdy nie poszłam na imieniny
          rzeczonej koleżanki bo mój syn miał gorączke. "Przecież możesz zostawić go z
          mężem" orzekła autorytatywnie. Nie pojęło, biedactwo, że gdy słupek rtęci
          sięgał ponad 38 stopni dokładnie gdzieś miałam koleżanke i jej imieniny.
          To rózni zaobrączkowane od tych noszących na palcu jedynie pierścionek po
          cioci. Pozdrowionka.
          • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 03.05.04, 17:56
            Przeczytaj moze jeszcze raz post, na ktory odpowiadalas, bo nie zrozumialas z
            niego ani slowa.
            • Gość: Kobieta nie... Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.05.04, 18:08
              Dziękuję j_u.
              ;)
              P.S. Ja nie mam kotów. Mam psa.
              • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 03.05.04, 18:14
                Hm, a ja kota i niemeza. Mozna te dwie rzeczy jakos pogodzic? ;)
                Obydwa zwierzatka sa mile, ale czesto sprawiaja problemy ;PPP
                • Gość: Kobieta nie... Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.05.04, 18:21
                  Można, można ;)
                  Skoro można psa z kotkiem... ;P
            • Gość: Zaobrączkowana Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.chello.pl 04.05.04, 10:27
              Zrozumiałam.
              • j_u Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 04.05.04, 13:47
                To dlaczego wyglosilas dluga przemowe nie majaca z postem, na ktory
                odpowiadalas, nic wspolnego?
          • Gość: iskjerka tak i to okazują IP: *.provider.pl 03.05.04, 18:18
            "Nie pojęło, biedactwo, że gdy słupek rtęci
            sięgał ponad 38 stopni dokładnie gdzieś miałam koleżanke i jej imieniny."

            Nie od dzis wiemy, ze niektroeg kobiety MUSZĄ byc same. Bo nie wszyscy mezczyzni
            chca sie zenic. I tyle.
            Te ktore zostaja same przezywają to gleboko, czują sie niepotrzebne, obserwują
            jak wszyscy sie od nich odsuwaja, nikt do niich nie dzwoni, nie pyta sie itd, Na
            dodtake mają DUZO CZASU zeby to odczuc. Stad obrazanie sie, fochy. To sa
            rozpaczliwe próby OBRONY.

            Jak malo w was, z rodzinami zrozumienia. Zrozumiecie kiedy pewnego dnia rodzine
            stracicie.
            • Gość: Kobieta nie... Re: przypuszczam, że wątpię IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.05.04, 18:27
              To, czy ktoś wychodzi za mąż / się żeni / zakłada rodzinę - chyba nie należy do
              kanonu dobrego wychowania, hę? Ani potwierdzania się jako człowiek?
              To, że nie wszyscy mężczyźni nie chcą się żenić nie rzutuje na staropanieństwo
              kobiet - 1. też są takie, które nie chcą (może nawet jest ich więcej, niż
              mężczyzn?) 2. bywa że jednych i drugich na danym obszarze więcej jest lub mniej.
              Jeśli ktoś widzi to inaczej, czyli: łapanie męża, zaklepywanie chłopa,
              odfajkowanie etapu życia, normalną kolej rzeczy, standardowe podejście od
              pokoleń itd. itp. a nie jako pragnienie wzięcia ślubu - to ma z tym chyba
              problem. Ja ślubu nie pragnę, i, o zgrozo, dziecka też nie i nie czuję się
              przez to ani lepiej ani gorzej. Czuję się gorzej, bo trochę wątroba mnie boli,
              a lepiej, bo byłam na fantastycznym spacerze... (z psem i Kotkiem...)
          • Gość: Lena Do zaobrączkowanej IP: 80.48.96.* 03.05.04, 18:50
            Pomyśl o tym, że kiedyś np. Twoje dziecko wyfrunie z domu, czasu będziesz miała
            dużo więcej a ... koleżanki już nie.
            Mam koleżankę-taki typ "stara panna". Może ma i innym za złe, może i troche
            pozazdrości ale lepiej zobaczyć te dobre strony. Razem chodzimy do filharmonii,
            opery bo mojego męża za nic w świecie bym nie wyciągnęła. Obydwoje z mężem
            czasem podejeżdżamy do niej na rowrerach i wyciągamy ją na wspólne przejażdżki
            chić bez niej jeździmy dłużej i szybciej. Ona ma dużo więcej czasu ode mnie /ja
            pracuję bardzo dużo/ więc częściej biega po księgarniach muzycznych, więcej
            czyta, więc podsunie coś ciekawego. Warto podtrzymywać koleżeńskie kontakty
            jeśli już trochę czasu przetrwały. Spróbuj znaleźć wspólne zainteresowania.
            • Gość: Zaobrączkowana Re: Od zaobrączkowanej do Leny IP: *.chello.pl 04.05.04, 10:26
              Wyfrumie z domu, taka jest kolej rzeczy - ja też kiedys opuścilam dom rodziców,
              i choc jestem juz bardzo dorosłą osoba, często sie widujemy, codziennie
              rozmawiamy telefonicznie, spędzamy wspólnie święta ( i to od czasu mojego
              zamążpójścia w składzie rozszerzonym o natywną rodzine męża).
              Osoby nie posiadające partnera( mam tu na mysli normalny związek kochających
              się i szanujących ludzi) są nastawione zawistnie i złośliwie.
              Pamietam, choć było to naprawdę dawno, okres mojej ciąży. Musiałam polegiwać.
              Zaprosiłam koleżankę, tę, która do dziś pozostała w stanie wolnym, wówczas
              młoda jeszcze i naprawdę niebrzydka kobietę. I cóz uczynił mój gość? Widząc
              pewnien nieład w mieszkaniu ( normalnie sprzatał mąż, jednak tym razem albo nie
              miał czasu, albo nie zauważył) koleżanka orzekła;" Nie wiem, czy zatrzymasz go
              przy takim bałaganie", a następnie raczyła opowieściami o poronieniach,
              skomplikowanych porodach i wszelkich mozliwych wadach wrodzonych u dzieci.
              Nie poroniłam, poród miałam łatwy, a dziecko urodziło sie zdrowe. Dzis mogę się
              z tego pośmiać, ale wtedy wcale do śmiechu mi nie było. Mąż po powrocie do
              domu zastał mnie dość spłakaną i oświadczył, że jak jeszcze raz owa niewiasta
              przekroczy nasz próg osobiście wyrzuci ja przez okno ( w przenośni, to dla
              traktujących życie zbyt dosłownie). Mąż po prostu pierwszy poznał się na zgoła
              odmiennej psychice singli i żyjących w małżeństwie.
              A od tego czasu minęło naprawdę całkiem sporo lat.
              • j_u Re: Od zaobrączkowanej do Leny 04.05.04, 13:50
                Eee, natrafilas po prostu na czerstwa babe. To nie zalezy od tego, czy jest
                zaobraczkowana czy nie (i do tego samotna). To zalezy od poziomu glupoty i
                braku taktu.
          • Gość: rusałka a co z mężatkami bez dzieci? IP: *.one.pl 04.05.04, 01:24
            też chyba nie mialabys z nimi o czym gadac. Ani wywiadówki, ani sraczki....

            Osoby mające rodzinę sa bardziej tolerancyjne, mniej sie obrażają. Osoby
            > samotne są przeświadczone o tym, że świat kręci się dookoła ich osi,

            dziwne, bo ja zauważam ze strony dzieciato/mężatych nietolerancję rażącą,
            polegającą na m. in. niezdolności do zrozumienia faktu że innych mogą gówno
            obchodzić ich problemy wychowawcze, bo mają oni ważniejsze i ciekawsze sprawy
            na głowie.

            poza tym, z mojego doswiadczenia wynika, ze osoby wolne chetniej poświecaja
            czas i dziela się z innymi (bez prymitywnych skojarzeń, proszę), sa otwarte na
            ludzi. niestery dosc czesto małzenstwo (lub dłuuuuugi związek) zaczyna byc
            poczatkiem kontroli, ograniczania i egocentryzmu "w obrębie gniazda."

            światowe pozdro dla wszystkich!!
            • Gość: Zaobrączkowana Re: a co z mężatkami bez dzieci? IP: *.chello.pl 04.05.04, 10:09
              Oprócz problemów- radości i kłopotów - rodzinnych , mam sporo innych
              zainteresowań, pracę zawodową, dziś już mniej niż kiedyś absorbującą, sporo
              przyjaciół. Nie jestem egocentryczką, nikogo nie częstuję opowieściami "o
              sraczkach i wywiadówkach", ale priorytetem dla mnie jest rodzina. I tego w
              życiu nie zrozumie osoba samotna. Bo dla niej jej sprawy sa święte. To, że 3
              tygodnie temu umówiłam sie z nią, w dobrej wierze, na popołudniowe plotki, a w
              dniu spotkania dziecko np. dostało wysypki sugerującej wietrzną ospę jest
              równoważne. Dziecko może zostać w domu chore, ja MUSZĘ udać się na spotkanie,
              bo sie przecież umówiłam. Zadne tłumaczenie i przepraszanie nie ma tu
              znaczenia. UMÓWIŁAM SIĘ, ONA ZAREZERWOWAŁA CZAS I KONIEC.
              Dlatego będę broniła swojej tezy, że osoby niezamężne maja bardzo mało
              wspólnych spraw z mężatkami. Nie sa wstanie zrozumieć ich świata.
              • Gość: mezatka Re: do Zaobraczkowanej IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 13:53
                Daj tym babiszonom spokoj, ja ich tez nie przekonalam a 22-letnia smarkula
                doczepila sie do mnie jako osoba w pelni doswiadczona zyciowo i malzensko. Masz
                calkowita racje, kobiety niezamezne sa nastawione tylko na siebie, prace i
                wypelnianie wolnego sobie czasu. one nie rozumieja, ze wraz z rodzina, dziecmi
                zmieniaja sie priorytety. dla nich czas sie zatrzymal.
                pozdr.

                Gość portalu: Zaobrączkowana napisał(a):

                > Oprócz problemów- radości i kłopotów - rodzinnych , mam sporo innych
                > zainteresowań, pracę zawodową, dziś już mniej niż kiedyś absorbującą, sporo
                > przyjaciół. Nie jestem egocentryczką, nikogo nie częstuję opowieściami "o
                > sraczkach i wywiadówkach", ale priorytetem dla mnie jest rodzina. I tego w
                > życiu nie zrozumie osoba samotna. Bo dla niej jej sprawy sa święte. To, że 3
                > tygodnie temu umówiłam sie z nią, w dobrej wierze, na popołudniowe plotki, a
                w
                > dniu spotkania dziecko np. dostało wysypki sugerującej wietrzną ospę jest
                > równoważne. Dziecko może zostać w domu chore, ja MUSZĘ udać się na spotkanie,
                > bo sie przecież umówiłam. Zadne tłumaczenie i przepraszanie nie ma tu
                > znaczenia. UMÓWIŁAM SIĘ, ONA ZAREZERWOWAŁA CZAS I KONIEC.
                > Dlatego będę broniła swojej tezy, że osoby niezamężne maja bardzo mało
                > wspólnych spraw z mężatkami. Nie sa wstanie zrozumieć ich świata.
                • Gość: kasia.lomanczyk Re: do Zaobraczkowanej IP: 213.199.221.* 04.05.04, 14:24
                  Wiesz co, mężatko, Ty właśnie dla mnie jesteś przykładem kobiety, która do
                  niemężatek odnosi się z pogardą. Świetnie, że się w tym wątku tak dużo
                  wypowiadasz, bo jesteś dla niego żywą ilustracją. Weźmy chociaż Twój tekst do
                  Marty, z pytaniem czy jest ona szkaradą z którą nikt nie chciał się ożenić.
                  Zawsze tak miałaś, czy po ślubie Ci się zrobiło? ;)

                  Tak ciężko zrozumieć, że ludzie są różni, i że nie każdy musi mieć styl życia
                  identyczny z Twoim? Ty zakładasz, że wszystkie niezamężne kobiety muszą Ci
                  zazdrościć - tylko czy naprawdę jest czego? A może one są szczęśliwe takie
                  jakie są? Dla mnie to właśnie Twoje posty są dość histeryczne i dowodzą jakiejś
                  frustracji, przez którą musisz się dowartościowywać kosztem innych. Człowiek
                  usatysfakcjonowany swoim życiem nie musi ciągle podkreślać, jak to on jest
                  lepszy od innych.
                  Co do priorytetów kobiet niezamężnych... nie rozumiem, dlaczego ich priorytety
                  mają być gorsze od Twoich. Ludzie są różni, więc mają też różne priorytety. A
                  Ty co, odkryłaś jedyną słuszną receptę na życie? Gratuluję, więc żyj wg tej
                  recepty, ale daj spokój innym ludziom. Poza tym osoby niezamężne wcale
                  niekoniecznie są automatycznie samotne.
                  Radziłabym odrobinkę dystansu i tolerancji. Ktoś tu słusznie powiedział, że
                  staropanieństwo to stan umysłu, nie stan cywilny.
                  • Gość: mezatka Re: do kasi l. IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 19:11
                    droga Kasiu, jak widze pilnie sledzisz to co pisze. ciesze sie, ze moja
                    pisanina tak cie zainteresowala.
                    co do szkaradnej marty, owszem tak napisalam i tak uwazam, ze jest taka, bo z
                    zaciekloscia wscieklego psa zaatakowala mnie za moj podpis.zupelnie bez
                    powodu!!!! i jak domyslam sie, stajesz w jej obronie, bo czujesz zapewne wiez z
                    osobami niezameznymi :))) ciekawe dlaczego? i dlaczego tak swietnie wczuwasz
                    sie i ch role? :)

                    >Ty zakładasz, że wszystkie niezamężne kobiety muszą Ci
                    > zazdrościć - tylko czy naprawdę jest czego?
                    nie, to ty tak zakladasz. dobrze, ze sie przyznalas :)

                    >A
                    > Ty co, odkryłaś jedyną słuszną receptę na życie?
                    moze wroc do poczatku wymiany postow z j_u to zrozumiesz o co chodzi, bo poki
                    co nie mam ochoty ci tlumaczyc.


                    > Co do priorytetów kobiet niezamężnych... nie rozumiem, dlaczego ich
                    priorytety
                    > mają być gorsze od Twoich.
                    a czy ja napisalam, ze sa gorsze? sa inne, a dla mnie moje sa najwazniejsze a
                    nie jakiejs rozhisteryzowanej kobity.

                    > Radziłabym odrobinkę dystansu i tolerancji. Ktoś tu słusznie powiedział, że
                    > staropanieństwo to stan umysłu, nie stan cywilny.
                    ja radzilabym ci dokladnie to samo. nieladnie, gdy potepia sie kogos za
                    odmienne poglady, a ty wlasnie to robisz. nie potrafisz pojac, ze mozna miec
                    inne priorytety i wartosci. nie Kasiu, nie przytakne ci, choc nadal bedziesz
                    mnie z marta atakowac. moze dowal sie do "zaobraczkowanej", co? tez ma dziwny
                    nick jak ja, nie sadzisz?
                    jak powiedziano: "syty nie zrozumie glodnego" tak ty i marta nie pojmiecie o co
                    chodzi, jak i wiekszosc niezameznych :)


                    • Gość: mezatka Re: do kasi l. IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 20:01
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=12362556&a=12393591
                      dla przypomnienia Kasiu, czy napisalam, ze priorytety mezatek sa lepsze :)
                    • kasia.lomanczyk Re: do kasi l. 04.05.04, 20:28
                      Wiesz co, z Tobą naprawdę nie da się dyskutować. Najpierw piszesz że nikomu nic
                      nie narzucasz, a potem w kilku różnych postach pogardliwie wyrażasz się
                      o "niemężatych". O czym to ma wg Ciebie świadczyć? Dla mnie jesteś przykładem
                      właśnie takiej mężatki o jakich tu mowa.

                      > powodu!!!! i jak domyslam sie, stajesz w jej obronie, bo czujesz zapewne wiez
                      z
                      >
                      > osobami niezameznymi :))) ciekawe dlaczego? i dlaczego tak swietnie wczuwasz
                      > sie i ch role? :)

                      Ohoho, pani domorosła psycholog się znalazła... Uwielbiam takie teksty. Jak
                      brakuje argumentów, to czas rozpocząć wycieczki osobiste, tak?
                      Otóż, g...no Ci do tego kim ja jestem, ale dla wyjaśnienia dodam, że JESZCZE
                      nie jestem mężatką, chociaż mam kogoś z kim planujemy w przyszłości ślub. Ja
                      tylko skrytykowałam Twój sposób pisania, do samych mężatek nic nie mam, znam
                      ich sporo, bardzo fajnych - nie takich jak Ty. Na szczęście nie każda mężatka
                      uważa, że jak już ma męża to cała reszta kobiet ma siedzieć cicho i jej
                      słuchać. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że fajnych mężatek jest zdecydowana
                      większość.

                      > nie, to ty tak zakladasz. dobrze, ze sie przyznalas :)

                      Powalający argument.

                      > a czy ja napisalam, ze sa gorsze? sa inne, a dla mnie moje sa najwazniejsze a
                      > nie jakiejs rozhisteryzowanej kobity.

                      Owszem, dla CIEBIE. A dlaczego dla kogokolwiek innego miałyby być ważne Twoje
                      priorytety?

                      Wiesz co, prawda jest taka że to Ty jesteś jedną z agresywniejszych osób w tej
                      dyskusji, co tylko potwierdza moją teorię na Twój temat. Dlatego dalsze Twoje
                      posty pozostawię bez komentarza, niech mówią same za siebie. Poza tym odwracasz
                      kota ogonem, a taka dyskusja jest bezcelowa.

                      Pozdrawiam serdecznie wszystkie niesfrustrowane mężatki i niemężatki. I te
                      sfrustrowane też pozdrawiam, może chociaż na chwilę im się humor poprawi.
                      • Gość: mezatka Re: do kasi l. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.04, 21:30
                        Kasiu, nie denerwuj sie tak. :))))
                        sama jestes sfrustrowana, uczepilas sie mnie jak rzep psiego ogona i wciskasz
                        ciemnoty na moj temat.
                        a cytujac ciebie, to g... ci do tego kim jestem i jaka jestem. masz wielkie
                        waty do innych, ze wyszli za maz a ty nie. i na dodatek usilujesz dorobic
                        ideologie, ze sie wywyzszamy. nie, to ty czujesz sie gorsze nie wiadomo czemu.
                        w jednym z toba sie zgodze, dalsza dyskusja z toba jest bezcelowa.
                        powodzenia.
                        acha, i nie musisz pisac, ze masz faceta, ja caly czas tak myslalam :)
                        pa
                        • Gość: kasia.lomanczyk Re: do kasi l. IP: 213.199.221.* 05.05.04, 21:43
                          Słońce Ty moje, ależ ja nie mam do nikogo wątów - jak to określasz, bowiem
                          jeszcze za młoda jestem na wychodzenie za mąż, nie rozumiem czemu miałabym się
                          czuć gorsza. u Ciebie na wsi to jak ktoś ma tyle lat co ja, to jest już starą
                          panną?
                          Prosta baba z Ciebie, dosłownie jak przekupa. A jaka jesteś - każdy widzi.
                          Dosłownie chodząca ilustracja wszystkowiedzących mężatek z postu
                          zapoczątkowującego wątek.
                          • Gość: mezatka Re: do kasi l. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.04, 16:15
                            Kasienko, nie denerwuj sie tak, bo ci zylka w dupie peknie :)
                            ja wiem, ze ty jestes kobieta wyzwolona, posiadajaca faceta i szczesliwa,
                            tylko po co o tym piszesz? tym podnosisz swoja wartosc???
                            prosta baba z ciebie kasiu, w twojej wsi wytykaja cie palcami nie tylko z
                            powodu staropanienstwa ale przede wszystkim glupoty :)))

                            P.S.
                            a jak jestes za mloda na wychodzenie za maz to sloneczko nie gardluj tak na
                            Forum dla Kobiet. tylko takie szczyle jak ty i marta moglo zabolec to co
                            pisalam.
                            odezwij sie moze za kilka lat jak tu bede :)

                            tym razem naprawde bez odbioru
                            • Gość: Marta Re: do kasi l. IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 06.05.04, 16:30
                              a ty dalej tutaj........?
                              • Gość: mezatka Re: do kasi l. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.04, 19:53
                                a ty marto dalej za mna lazisz i czytasz? taki dlugi watek ? swierzbia lapki,
                                co? PPPPPPP
                                • Gość: Marta Re: do kasi l. IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 06.05.04, 21:44
                                  nie tak szczerze to leje na Ciebie cienkim sikiem a Twoje posty bawia mnie do
                                  lez.
                                  • Gość: mezatka Re: do marty IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.04, 22:00
                                    co ma cienkiego sika - jak sama nam obwiescila :PPPP
                                    ty tu dalej szalejesz i szczasz w gacie z zazdrosci??? :)))))))))))
                                    • Gość: Marta Re: do marty IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 06.05.04, 22:14
                                      tak szczam w gacie i zzera mnie okropna zazdrosc,juz nie moge!


                                      Ja nadal trzymam swoje zdanie,leje na Ciebie choc bawisz mnie do lez.
                                      Od czasu do czasu spojrze na to forum i specjalnie szukam Twoich postow zeby
                                      sie rozerwac lekko -jakie to sa wspolczesne mezatki...

                                      Nadal Cie tak denerwuje? To zmien forum.
                                      Znajdziesz napewno odpowiednie dla siebie.
                                      • Gość: mezatka Re: do marty IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.04, 19:30
                                        Gość portalu: Marta napisał(a):

                                        > tak szczam w gacie i zzera mnie okropna zazdrosc,juz nie moge!

                                        biedna marta, taka duza i nadal szcza w gacie, moze zrobimy zrzute na pampersy
                                        dla niej? :PPPPPPP
                                        • Gość: Marta Re: do marty IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 09.05.04, 11:03
                                          duza bo duza,ale raz ze 22 letnia stara panna to jeszcze wsciekla z zazdrosci!!!
                                          ohh jaka jestem zazdrosna!!!
        • Gość: ruda Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: 62.148.79.* 04.05.04, 14:16
          Gość portalu: Kobieta niemężatka napisał(a):

          > Do Zao: a skąd przychodzi Ci do głowy, że niemężatki mają zbyt wiele wolnego
          > czasu? sądzisz, że nie pracują, nie prowadzą gospodarstwa domowego, nie
          > opiekują się swoją drugą całością (nawet gdy to nie jest mąż)?

          chyba tu chodziło o osoby samotne
          na pewno chodziło o osoby bezdzietne, czy z partnerem, czy nie
          a tu wnioskowanie jest proste:
          skoro kobieta X pracuje, plus prowadzi gospodarstwo domowe, plus zajmuje się
          swoją, jak ty to nazywasz? drugą całością, plus zajmuje sie kilkorgiem dzieci,

          a kobieta Y wypełnia pierwsze trzy punkty, a czwartego nie,

          to kobieta Y ma więcej wolnego czasu (czasu do swojej dyspozycji), niż kobieta X

          prosta logika :o)

          pozdrawiam
          ruda
          • Gość: K.N. Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.05.04, 23:30
            > skoro kobieta X pracuje, plus prowadzi gospodarstwo domowe, plus zajmuje się
            > swoją, jak ty to nazywasz? drugą całością, plus zajmuje sie kilkorgiem dzieci,
            >
            > a kobieta Y wypełnia pierwsze trzy punkty, a czwartego nie,
            >
            > to kobieta Y ma więcej wolnego czasu (czasu do swojej dyspozycji), niż
            kobieta
            > X

            A jeśli Y wypełnia lepiej i dłużej te punkty, to ma mniej czasu niż X.
            Też proste. Przelicz wszystko na minuty, jeśli Cie to uszczęsliwia.
      • Gość: mezatka Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 13:41
        Gość portalu: Zaobrączkowana napisał(a):

        > Jestem mężatką ( i matką) od bardzo wielu lat, moze wiec posłuchasz co mam na
        > ten temat do powiedzenia?
        > 1. Mężatki , zwykle posiadające dzieci, nie znajdą z bezdzietnymi pannami
        > wspólnego języka, choćby znały się od kołyski, bowiem zyja w całkiem innych
        > światach. O ile dla pierwszych priorytetem są dzieci, szkoła, przedszkole,
        > przeziębienia, obiady, pediatra, wywiadówki, problemy męża- o tyle dla
        drugich
        > liczą się prawie wyłącznie sprawy wypełnienia zbyt dużej ilości wolnego
        czasu.
        > Osoba samotna nie rozumie, że mężatka może nie mieć po prostu czasu na
        > spotkanie, bo ma np. wywiadówkę a katar dziecka jest ważniejszy od ploteczek
        z
        > przyjaciółką.
        > 2. Nie jest prawdą, że boimy się zapraszać osób samotnych, bo drżymy o
        własnego
        >
        > męża. Ludzie kontaktują się, gdy maja wspólne sprawy.


        glos rozsadku, brawo!
      • Gość: ruda Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: 62.148.79.* 04.05.04, 14:11
        Gość portalu: Zaobrączkowana napisał(a):

        > Jestem mężatką ( i matką) od bardzo wielu lat,

        ja też :o)

        > 1. Mężatki , zwykle posiadające dzieci, nie znajdą z bezdzietnymi pannami
        > wspólnego języka, choćby znały się od kołyski, bowiem zyja w całkiem innych
        > światach.

        guzik prawda
        bardzo fajnie mi się rozmawia tak z koleżankami z pracy, jak i z koleżankami z
        dawnych lat, na rozmaite tematy, uciekam tylko, jak rozmowa schodzi na ciuchy i
        kosmetyki :o)
        ale to niezależnie od stanu rodzinnego rozmówczyni :o)

        O ile dla pierwszych priorytetem są dzieci, szkoła, przedszkole,
        > przeziębienia, obiady, pediatra, wywiadówki, problemy męża- o tyle dla
        drugich
        > liczą się prawie wyłącznie sprawy wypełnienia zbyt dużej ilości wolnego
        czasu.

        bo ja wiem?
        owszem priorytetem dla mnie są dzieci,
        ale przeziębienia, obiady i pediatra średnio mnie ciekawią,
        a o problemach męża nigdy bym nie rozmawiała z osobą postronną...
        a o podróżach, wystawach, teatrach itp. tym bardziej chętnie słucham, jak nie
        miałam sposobności zobaczyć...

        > Osoba samotna nie rozumie, że mężatka może nie mieć po prostu czasu na
        > spotkanie

        to się zgadza
        przy czym nie wydaje mi się, że osoby samotne mają więcej czasu - przynajmniej
        subiektywnie nie, czyli nie wydaje im się, że mają tego czasu dużo, nawet jeśli
        obiektywnie mogliby mieć

        pozdrawiam
        ruda
    • Gość: Lena Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: 80.48.96.* 03.05.04, 18:23
      Myślę, że i mężatki mają czasem takie chwile gdy zazdroszczą wolnym koleżankom
      tej wolności a wolnle zazdroszczą czasem zamężnej tego, ze znalazła już swoją
      drugą połowę. Bo nikt nikomu nie zazdrosci złych lub uciążliwych spraw a tylko
      tych fajnych. O takim ostentacyjnym okazywaniu komuś pogardy dlatego, że jest
      odmiennego stanu cywilnego nie piszę bo to rzeczywiście zdarza się ludziom
      prostym, żeby nie powiedzieć prostackim. Dotyczy to obydwu stron. Są kobiety
      dla których wyjście za mąż jest największym osiągnięciem życiowym. Nie mają one
      poczucia, że mogą być samodzielne, mogą być odpowiedzialne za swoje życie,
      finanse i że nie muszą na nikim wisieć. Bardzo często niezbyt wykształcone więc
      o jakiejkolwiek karierze nie ma mowy, niezbyt przebojowe jedyną szansę na
      zmainę swojej sytuacji życiowej widzą w zamążpójściu. I takie gdy już wyjdą za
      mąż z pogardą patrzą na wolne którym ich zdaniem "się nie uddało" a gdy nie
      wyjdą za mąż z pogardą patrzą na te którym "się udało" bo pewnie "złapały na
      dziecko a nie były jak te niezamężnae takie uczciwe".
      Lekceważenie kogokolwiek podszyte jest zawsze własnymi kompleksami.
      Do mężczyzn /a raczej chłopaczków/ wypowiadających się na ten temat mam jedną
      uwagę - opinia, że kobiety wychodzą za mąż by siedzieć w domu i obsługiwać męża
      jest głęboko zeszłowieczna. Współczesne kobiety wychodzą za mąż za partnerów na
      których mogą w życiu liczyć i jeśli takich nie spotkają /spotykają czasem
      takich "na chwilę" ale nie na życie/ to po prostu nie wychodzą za mąż. Bywają
      takie które w ogóle nie chcą wychodzić za mąż bo nie widzą w tej instytucji
      trwałości /ludzie z rozwiedzionych rodzin rozwodzą się "łatwiej" jakby już
      ścieżka została przetarta/ i dużo wcześniej mentalnie są samodzielne i
      nastawione na odpowiedzilność za siebie.
      Mam w gronie znajomych mężatki, mężatki bezdzietne, samotne, samotne z
      dziećmi /i pannę i rozwódki/ i żyjące w związku wolnym. Mam nawet faceta
      porzuconego z dzieckiem. Widzę, że człwoiek jest istotą stadną, chętnie łączy
      się w pary ale żeby tak od razu musiał się żenić lub wychodzić za mąż ...
      Najbardziej chyba zazdroszczą wszytkim osoby którym nie udaje się żaden związek
      albo tkwią w związku toksycznym.
      • Gość: kohol Lena - jak zwykle super :) n/t IP: *.crowley.pl 04.05.04, 16:08
    • hanna26 Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 04.05.04, 00:46
      Wydaje mi się, że niektóre panny są przewrażliwione na punkcie zamążpójścia,
      dlatego drażnią je słowa, na które inne osoby nie zwróciłyby uwagi. Prawdę
      mówiąc do głowy by mi nie przyszło, że kogoś może denerwować okreslenie "mój
      mąż". Ja sama używam go dosyć często (zwłaszcza na forum, no i wszędzie tam,
      gdzie nie znają mojego męża osobiście) i do tej pory nie zauważyłam, żeby komuś
      to przeszkadzało. Jeżeli zaś chodzi o wszelkie pytania natury intymnej (kiedy
      ślub, dzieci itp.), to świadczą one po prostu o braku kultury. Jednak osobom,
      które nie mają z tymi sprawami problemu, chyba takie pytania nie powinny
      sparawic przykrości.
      Piszę tak, bo jeszcze dwa lata temu sama miałam podobne doświadczenie. Bardzo
      pragnęliśmy z mężem dziecka, a ja nie mogłam zajść w ciążę. Do rozpaczy
      doprowadzali mnie ludzie, potrafiący w nieskończoność opowiadać o swoich
      pociechach. To było okropne, sporo przez to wylałam łez. Teraz, kiedy jestem
      mamą, przestałam na to zwracać uwagę.
      • capa_negra Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 04.05.04, 09:20
        Nie było mnie 2 tygodnie bo...... za mąż wychodzilam, wracam a tu prosze mamy
        lokalne piekiełko.
        To może i ja warzochą w tym kotle zamieszam.
        Z mojej perspektywy "stara panna" to stan ducha , a nie stan cywilny czy
        metrykalny.
        Znam panny o których nikt nie powie "stara panna" i męzatki do ktorych
        najlepiej pasowałoby okreslenia "stara ciota" bo panna to ju jakos tak głupio
        :-)
        I ich wiek nie ma tu nic do rzeczy tylko podejście do zycia i własnie stan ducha
        Sama wyszłam za mąz w 36 wiośnie i nic to w moim zyciu nie zmieniło - przed
        slubem kladlam sie spac z tym samym chłopem i poslubie ciagle ten
        sam ...zrobiłam to poprostu ( pomijając uczucia) ze wzgledów praktycznych dla
        wygody formalno prawnej.
        Padaly głosy że męzatki czuja sie bardziej dowartościowane etc.
        Niektóre zapewne tak - poprostu wszystko zalezy od tego jak postrzegamy
        małzeństwo czy jest ono celem zycia czy etapem w zyciu.
        Dla mnie ono jest etapem - mam nadzieje, ze szczęsliwym
      • Gość: Przyszła_PM Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.energis.pl 04.05.04, 10:46
        Moja siostra wziela slub, mowi do swojego faceta notorycznie "mezu", ale ona
        nie jest szczesliwa, ze wziela slub. To jest jej w ogole do zycia niepotrzebne.
        Jedynie odczula ulge, ze rodzice nie beda stekac, mimo iz z partnerem nie
        mieszkala przed slubem.
        Ja mam to samo, zazdroszcze tym,ktorzy moga mieszkac z partnerem i nie myslec
        o slubie. Mezatki i ich gadki, tez mam gdzies. Niestety nie mam gdzies swoich
        rodzicow, ktorzy sa tacy jacy sa i zeby zamieszkac ze swoim partnerem
        (kilkuletni, pewny zwiazek), musze wziasc slub! Wole slub, niz jakas chorbe,
        lub wieczne obrazenie mamy. Tak wiem mam toksycznych rodzicow...
    • blanchet powiedziałam mu że chcę obrączki tak by przypomina 04.05.04, 14:13
      przypominała pierścionek a nie obrączkę właśnie- sama nie wiem dlaczego,
    • oltynka1 A może przesadzasz ? 04.05.04, 16:26
      Zadziwiające spostrzeżenia! Nigdy nie wpadłabym na coś takiego. Jestem meżatką
      ups, tzn. zaciągnęłam swojego męża do ołtarza (jak to określasz) 6 lat temu i
      nigdy tak nie myślałam o dziewczynach, które za mąż nie wyszły. Ani im nie
      zazdroszczę, ani nie jest mi ich żal, po prostu ja wybrałam taki styl życia,
      one inny. Wiesz co, mam wrażenie, że to chyba częściej nie mężatki szukają
      dziury w całym i są bardzo drażliwe, gdy mowa o małżeństwie (niekoniecznie
      ich). Może i tak jest w Twoim przypadku, może podświadomie czujesz się inna?
      Nie chcę Cię uraźić, zrozum, ale tylko takie wytłumaczenie dla Twojego
      specyficznego sposobu pojmowania tego problemu znajduję. Może po prostu warto
      żyć tak jak Ci wygodnie i nie wyobrażać sobie co ktoś tam prawdopodobnie o mnie
      myśli, ludzie już to do siebie mają, że zawsze coś pomyślą, ale po co się tym
      przejmować? :).

      Pozdrawiam

      Ola
    • kohol Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 04.05.04, 17:17
      Gość portalu: Ina napisał(a):

      > Od dawna odnoszę takie wrażenie, że mężatki czują się lepsze nie-mężatek.

      Masz takie koleżanki? Hm. Bo pewnie na tej podstawie wyrobiłaś sobie takie
      zdanie...
      Zapewniam Cię, że nie wszytskie mężatki są takie, jak piszesz.
      Hm. wręcz żadna z moich mężatych koleżanek taka nie jest.

      > Mają chyba tę świadomość, że im udało się zaciagną faceta do ołtarza, a innym
      > nie.

      Hm. Mam taką świadomość, że mój facet zaciągnął mnie do ołtarza. To chyba "musi
      być we mnie coś dobrego" :)

      > W ogóle nie biorą pod uwagę, że można po prostu nie chcieć się formalnie
      > wiązać. Czują się dumne jako żony i matki Polki, że mogą wypełniać misję
      > społeczną. I ciągle pytają nie-mężatek kiedy wyjdą za mąż. Nie zapraszają nie-
      > mężatek do siebie, bo sądzą, że te tylko czyhają na ich mężów, choć nie
      > rzadko są to stworki potworki. W ogóle im nie przychodzi do głowy, że ich
      > mężowie są atrakcyjni przede wszystkim dla nich.

      Strasznie daleko idące wnioski wyciągasz :)

      > Czy status żony to nobilitacja? Czegoś tu nie rozumiem?

      Nie rozumiesz, że są ludzie i ludzie. Że pisząc tak o mężatkach - obrażasz
      pewnie jakąś ich część.
      • Gość: Kuku Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.chello.pl 04.05.04, 17:42
        Jestem mężatką i wcale nie czuję się lepsza od nie-mężatek. Nigdy nie było to
        dla mnie kryterium porównawcze, bo niby z jakiej racji? Męża mam ok i jestem
        pewna, że chciałabym z nim być i bez ślubu. Śmieje sie czasem, że gdybym miała
        jeszcze raz zaczynać dorosłe życie to z tym samym facetem, za to na pewno bez
        ślubu, który wspominam jako traumę. Ale patrzę na moje koleżanki, niezamężne, w
        związkach od nawet 10 lat. Teoretycznie ślub nie jest im do niczego potrzebny i
        nawet głośno o tym mówią. Ale niektóre mówią o tym, że jednak chciałyby...
        przeprowadziłam pobieżne studia socjologiczne nt. :) bo ciekawił mnie pęd do
        małżeństwa z ich strony. I okazało się, że chociaż sformalizowanie związku nic
        by teoretycznie nie zmieniło, to... chodziło o bycie wybraną. O deklarację ze
        strony faceta, że to jesteś ty, na całe zycie. I jesteś dla mnie warta tego,
        żeby to życie razem spędzić. A życie, jak wiadomo, rzecz jednorazowa. I trzeba
        dobrze przemysleć sprawę, a po drodze można sie też rozmyślić Chodziło im o tę
        pewność. A to, czy ktoś robi z małżeństwa cel nadrzędny i nawyższą formę
        życiowej realizacji, to już sprawa osobnicza, a nie tego, czy ktoś jest
        mężatką, czy nie.
    • zwierzoczlowiekoupior Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 04.05.04, 18:31
      Są ludzie, którzy zawsze będą uważać, są lepsi od innych. Dla jednych
      pretekstem będzie obrączka, dla innych programowo - ideologiczny konkubinat,
      dla jednych dzieci, dla innych świadoma bezdzietność, dla jednych kasa, dla
      drugich niska pensja (czytaj: nie gonię za kasą), dla jednych dyplom, dla
      innych brak (czytaj: znam swoją wartość i nie muszę jej papierem udowadniać)
      itd itd itd. Kobiety nie dzielą się na mężatki idiotki, dla których sensem
      życia był galop przed ołtarz z powiewającym welonem i inteligentne wyzwolone
      single, ale na mądre i głupie, i obrączka bądź jej brak nie ma nic do tego.

      • envi Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 04.05.04, 20:38
        Ostatnio byłam w moim mieście rodzinnym(teraz mieszkam i studiuję w
        Wawie),spotkałam moje kumpele z liceum.Co się okazało,wszystkie mają świetne
        plany na przyszłość,to jest kończą studia ,obecny facet staje się mężem i na
        ostatnim roku robi im dziecko.Pytają się kiedy ja za mojego wyjdę za mąż.Ja na
        to że prawdopodobnie nigdy, bo nie chcę.Jednak dla tych dziewczyn nie do
        wyobrażenia jest że kobieta może nie chcieć.Uważają że coś jest nie tak i
        pytają,a może on Cię bije?
    • betty-bt Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 04.05.04, 23:39
      Te, ktorych glownym prorytetem w zyciu jest zaciagnienie jakiegos faceta do
      otarza z pewnoscia wydaje sie, ze sa lepsze gdy im sie uda. Nie biora w ogole
      pod uwage tego, ze ktos moze miec zupelnie innie ambicje.
      Wiem cos o tym. Ciocia z babcia za mna biegaja... :)
    • tibby Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 05.05.04, 19:48
      Dla niektórych mężatek ich stan to szczyt szczęścia, największe osiągnięcie w
      życiu - znam kilka takich, które (szczęśliwe) w dobrej wierze wypytują mnie,
      kiedy sformalizuję swój związek, bo przecież to największe szczęście w życiu.
      Moja najbliższa przyjaciółka jest mężatką (na razie bezdzietną), a dla mnie jej
      małżeństwo jest nieomal wzorcowe. Dalej: znam mężatki, których unikam jak
      morowej zarazy, kiedy zanudzają mnie opowieściami o krwawych porodach (jedna
      taka przyprawiła mnie o mdłości), o czkawce dziecka i o pracy męża. Dalej: znam
      też mężatkę, która - delikatnie rzecz ujmując - wypięła się na mnie w chwili,
      kiedy wyszła za mąż i urodziła dziecko, błyskawicznie zmieniając grono
      koleżanek na mężatki i dzieciatki. Ale znam też mężatki i dzieciatki, które
      świetnie znajdują się w gronie zamężnych i niezamężnych i oba style życia są
      dla nich dobre i godne szacunku.
      Przez to wyliczanie chcę powiedzieć, że nie ma reguły. To nie stan cywilny
      dzieli kobiety na grupy, ale ich charakter, usposobienie, podejście do życia,
      priorytety. Posiadanie czy brak obrączki na palcu jeszcze o niczym nie
      świadczy, po prostu są pewne ludzkie typki, które uważają swój model życia za
      jedynie słuszny, niezależnie od tego, jaki to model. pozdr
      • Gość: DO Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.hipernet.ras.pl 05.05.04, 23:10
        • Gość: luna Re: DO MEZATKI IP: *.hipernet.ras.pl 05.05.04, 23:19
          A ty mezatko ciagle tutaj? O kazdej porze dnia czy nocy.. Chyba musisz byc
          bardzo szczesliwa i spelniona w zyciu, ze cale zycie spedzasz na prowadzeniu
          dyskusji w internecie. Faktycznie, prawdziwe malzenstwo z wieloletnim starzem,
          obraz wzorcowej zony.. Brawo.
          Bys sie lepiej ruszyla z tego krzesla i zamiast sie gapic bez sensu w ten ekran
          pobiegala, zadbala o siebie, pocwiczyla... Maz by sie na pewno ucieszyl. No ale
          z tego wniosek, ze prowadzisz bardzo fascynujace zycie ... 24 na dobe
          internet.. W sumie to pewnie juz nie musisz dbac o siebie, bo masz meza, a my
          potwory nie mamy i dlatego depilujemy sie, chodzimy do fryzjera i kosmetyczki,
          na aerobic. No ale i tak wole swoje zycie.
          Hmm dzis byla:
          - na uczelni,
          - na zakupach,
          - u kolezanki pogadac,
          - pojezdzilam na rowerze,
          - bylam na malym spacerku
          - rano u swojego faceta
          - i jeszcze zdarzylam sie pouczyc z maseczká na twarzy.

          • Gość: mezatka Re: DO luny IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.04, 16:40
            tak droga luno, lubie sobie posiedziec przy internecie kiedy chce i nie musze
            jak ty biegac po kawiarenkach :)
            poza tym skarbenku lepiej by bylo gdybys nie klamala co robisz, bo jestes
            grubym i opryszczonym babolem, ktoremu zal dupe sciska, i ktory wiernie sledzi
            moje prowokacje :) ruszylabys ten ciezki zad na dwor, pobiegalabys, poszla do
            silowni. moze jakis dziad zawiesi na tobie oko i nie bedziesz taka zazdrosna :)

            Z wyobrazeniem o mezatkach jak twoje, to juz teraz wspolczuje facetowi,
            ktorego zaciagniesz! do oltarza (jak pisala Ina), ladny przyklad dala ci
            mamusia :))) fee, bardzo brzydki. skoro uwazasz, ze dbalosc o siebie jest tylko
            domena panien :)))
            Gość portalu: luna napisał(a):
            >W sumie to pewnie juz nie musisz dbac o siebie, bo masz meza, a my
            > potwory nie mamy i dlatego depilujemy sie, chodzimy do fryzjera i
            kosmetyczki,
            > na aerobic.

            P.S.
            1. "starz" moja droga pisze sie przez z z kropka (ż), popracuj nad ortografia,
            bo nie skonczysz uczelni :)
            Gość portalu: luna napisał(a):
            >malzenstwo z wieloletnim starzem

            2. co to za smieszna uczelnia, gdzie zdazylas sie pouczyc z maseczka na twarzy?
            to chyba szkola podstawowa? :))))))))))))
            • Gość: Marta Re: DO luny IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 06.05.04, 22:23
              wszystkie poznanskie panie domu sa takie zaciekle,zaciete i pelne zlosliwosci?

              Kochana,apel do ciebie- nie denerwuj sie tak bo ci pompa siadzie (cytuje tu
              pewnego pana)
              • Gość: mezatka Re: DO marty IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.04, 15:46
                marto, dawno tu nie zagladalam, ale nie moge sobie odmowic takiej przyjemnosci
                i zapytac sie, czy dalej masz cienkiego sika? :))))))))))))))
                marto,apel do ciebie- nie denerwuj sie tak bo ci pompa siadzie (cytuje tu
                pewnego pana) :))))))))))))
                • Gość: marta Re: DO marty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.04, 10:04
                  specjalnie dla ciebie,odpisuje -tak nadal leje na ciebie


                  dawno tu nie zagladalas?mi sie wydaje ze robisz to codziennie
                  • Gość: marta Re: DO marty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.04, 10:08
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=12362556&a=12500275

                    popsulam humor?
        • Gość: mm Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 06.05.04, 22:29
          Może i tak - ale z powodów niezrozumiałych i nie warto tego rozstrząsać.
    • Gość: snow princess Moja opinia IP: 151.8.104.* 08.05.04, 17:03
      Ina postawila teze ze mezatki czuja się lepsze od nie-mezatek ( czyli
      samotnych, zyjacych w wolnych zwiazkach jednoplciowych i heteroseksualnych
      etc ). Osobiscie nie zgadzam się z ta teza. Sama jako mezatka- co prawda
      dopiero z kilkumiesiecznym stazem- nie czuje się w niczym lepsza ani gorsza od
      moich kolezanek, które pozostaja singlami lub zyja w zwiazkach nieformalnych.
      Aczkolwiek z autopsji wiem ze istnieje typ kobiet, ktore po wejsciu w zwiazek
      malzenski maja poczucie pewnej wyzszosci. Dla tych kobiet malzenstwo to forma
      nobilitacji, awans na drabinie spolecznego bytu, przyslowiowe schwytanie pana
      boga za nogi. Kobiety te najczesciej nie maja zadnych wielkich ambicji, ich
      swiat ogranicza się do meza i 4 scian ich domu, a gdyby ktos je zapytal o
      zainteresowania odpowiedzialyby najchetniej: maz. Te osobniczki z pogarda i
      wyzszoscia spogladaja na kobiety które wybraly inny model zycia, przypisuja im
      brak atrakcyjnosci zarówno fizycznej jak i wewnetrznej. Na szczescie takich
      mezatek jest raczej malo, w kazdym razie ja w swoim zyciu spotkalam tylko dwie.
      Jedna w swiecie rzeczywistym, a druga na tym forum- pod pseudonimem MEZATKA.
      Przejrzalam sobie watki napisane przez mezatke i szkoda mi jej w sumie, bo
      wylazi z niej strasznie zgorzkniala, nieszczesliwa i jadowita kobieta, ktora
      zyje w swiecie stereotypow.

      • Gość: kasia.lomanczyk Re: Moja opinia IP: 213.199.221.* 08.05.04, 17:17
        Podoba mi się ta opinia. :)
        Na szczęście ja też znam mnóstwo fajnych mężatych dziewczyn, które pod względem
        poziomu stoją o nie przymierzając kilkanaście pięter wyżej od wszechobecnej
        tu "mężatki".
        • kasia.slomanczyk Re: Moja opinia 08.05.04, 19:27
          przeczytałam wszystkie posty w wątku i mogę śmiało powiedzieć, że kasia
          lomanczyk zupelnie nie ma racji i jej poziom inteligencji jest o kilkanaście
          pięter poniżej panoszącej sie tu mężatki, której co niektóre nie mogą tolerować
          z powodów osobistych tzn. są za młode do dyskusji i w stanie staropanieńskim. :)

          Gość portalu: kasia.lomanczyk napisał(a):

          > Podoba mi się ta opinia. :)
          > Na szczęście ja też znam mnóstwo fajnych mężatych dziewczyn, które pod
          względem
          >
          > poziomu stoją o nie przymierzając kilkanaście pięter wyżej od wszechobecnej
          > tu "mężatki".
          • Gość: kasia.lomanczyk Re: Moja opinia IP: 213.199.221.* 08.05.04, 19:56
            Zaśmierdziało brakiem logiki. Jak można być za młodym, a jednocześnie w stanie
            staropanieńskim?
            Poza tym jesteś wstrętną podróbą, może Cię admin skasuje.
            • Gość: snow princess Re: Moja opinia IP: *.net / *.pool8172.interbusiness.it 08.05.04, 20:15
              Nie dosc ze brakiem logiki to jeszcze: nieumiejetnoscia wymyslenia wlasnego
              pseudonimu i podszywaniem sie pod kogos oraz brakiem umiejetnosci czytania ze
              zrozumieniem. No ale czegoz mozna sie spodziewac po kims kto pierwotnie nosil
              nick mezatka? :>
              • Gość: kasia.lomanczyk Re: Moja opinia IP: 213.199.221.* 09.05.04, 10:04
                Dokładnie właśnie chciałam to powiedzieć. Zaśmierdziało także oborą, więc od
                razu wiadomo że to mężatka się podszywa. Mężatko, inteligencją nie grzeszysz,
                podszywać się też trzeba umieć. Nie powiem Ci skąd wiem że to Ty, bo pisanie na
                tym forum mogłoby stracić dla Ciebie sens, a Twoje prostackie posty są dla mnie
                źródłem nieustającej radochy. ;)
      • kasia.slomanczyk Re: Moja opinia 08.05.04, 19:29
        na jakiej podstawie stawiasz taką tezę? znasz "mężątkę" czy sama taka jesteś i
        mówimy o twoich doświadczeniach własnych?

        Gość portalu: snow princess napisał(a):

        > Kobiety te najczesciej nie maja zadnych wielkich ambicji, ich
        > swiat ogranicza się do meza i 4 scian ich domu, a gdyby ktos je zapytal o
        > zainteresowania odpowiedzialyby najchetniej: maz. Te osobniczki z pogarda i
        > wyzszoscia spogladaja na kobiety które wybraly inny model zycia, przypisuja
        im
        > brak atrakcyjnosci zarówno fizycznej jak i wewnetrznej. Na szczescie takich
        > mezatek jest raczej malo, w kazdym razie ja w swoim zyciu spotkalam tylko
        dwie.
        • Gość: Ida Oczywiście,że czują się lepsze ;-))) IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 09.05.04, 15:49
          W końcu mają zwierzątko i to w dodatku w klatce;-)))A tak na poważnie to
          mężatki czują się lepsze od niemężatek,ponieważ udało im się poligamicznego
          samca nawrócić na monogamię.To jest naprawdę wielki wyczyn.Wierzcie mi!!!
          • Gość: mm Re: Oczywiście,że czują się lepsze ;-))) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.05.04, 21:21
            Jak widać nie wszystkie - i całe szczęście - vide opinia Snowprincess. A tak
            przy okazji, ciekawe, czy ta wąska grupa czuje się równie lepsza, gdy mężowie
            nawróceni na monogamię zaczynają zdradzać, bić, przepijać pieniądze, itp.?
            Ptaszek w klatce się zbuntował?
            • Gość: hanna26 Czy nie-mężatki czują się gorsze od mężatek? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.04, 22:59
              Czy nie-mężatki czują się gorsze od mężatek? Tak powinnaś postawic pytanie.
              Moja odpowiedź: na pewno nie wszystkie, ale niektóre owszem.
    • Gość: samica Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.04, 00:47
      Oczywiście, że czują się lepsze. A dlaczego miałyby się czuć gorsze? Grunt to
      się odpowiednio urządzić. Wyjść za mąż i żyć jak by się nie wyszło... No.
    • izabelki Re: Czy mężatki czują się lepsze od nie-mężatek? 18.05.04, 07:22
      jakie to puste i małostkowe kazdy czuje sie tak jak chce jedni chca byc samotni
      inni w zwiazkach a jeszcze inni w małzeństwie. A prawda jest taka ze zarówno
      mezatki jak i samotne kobiety moga byc albo szczesliwe albo smutne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka