mejson.e5
06.05.04, 23:23
Imprezka okazała się niezła, lokal zresztą też.
Kolorowe światełka, muzyka co prawda na granicy hip-hopu i techno, ale obsługa
na poziomie i drinki niechrzczone.
Towarzystwo wyglądało na kulturne.
Przy barze, gdzie przyjmowaliśmy z kumplem, spotkało sie dwóch eleganckich
dżentelmenów i odpicowana laska.
Pogadali sobie trochę o pierdołach i ten drugi się zreflektował i
przedstawił swoją dziewczynę koledze mówiąc:
" a to jest moja świnia Jola "
Po drugiej stronie rozmawiają dwie kształtne nastolatki:
- Wiesz, chyba zerwę z Robertem...
- Dlaczego?
- A przyjeżdża do mnie, nie porozmawia, tylko laska i laska...
Kumpel w przeszłości miał opinie niezłego koguta i po paru drinkach nabrał
kolorów, skrzesał skry i w końcu podszedł do zabójczej laski siedzącej
samotnie przy barze.
- Zatańczysz?
Na co dziewczyna odpowiedziała:
- Spoko...tylko pie.dolnę szczocha!
I wyszła do toalety...
Do drugiej laski podtoczył się naprany gostek, który od dłuższego czasu
wlepiał w nią gały przez tłuste szkło kufla i zagaił:
- Ku.wa, ale Ty jesteś ładna z ryja!
Po imprezie potoczyłem sie na nocny przystanek i klapnąłem na ławkę.
Na drugim jej końcu siedziało dziewczę w wieku około 17.
Siedziało w poprzek ławki, stopami przytrzymując piwo, w jednej ręce papieros,
w drugiej komórka, po policzkach płyną ślozy - pełny dramat.
Chlipnęła do aparatu:
- I wtedy ku.wa powiedziałeś "ch.j ci w dupę", wsiadłeś na
rower i odjechałeś, widzisz, a ja ku.wa dzwonię do ciebie,
bo cię kocham...
Może to był tylko zły sen a może jednak jesteśmy już zupełnie innym świecie?
Pozdrawiam,
Mejson
P.S. To się nie zdarzyło naprawdę.
Przynajmniej nie wszystko na raz (niektóre były zasłyszane w Internecie)