tabeletka
05.05.11, 00:25
zdarzyl sie wypadek, zabralam kota do siebie, bo sie napatoczyl, miauczal i w ogole. sprawdzilam ogloszenia nie bylo nic. dalam zrec, pic, kuwete przygotowalam, kot zwiedzil cale mieszkanko, polozyl sie i odpoczywal, wtedy poszlam obgadac, co robimy... i wyobrazcie sobie... wyskoczyl przez balkon. z trzeciego pietra. stary, gruby, leniwy kocur. jezu, nigdy tego nie zapomne, lezal na dole, zabralismy go do weterynarza, lekarz znalazl wlascicieli, kot juz w domu, tylko jesc nie chce. w piatek do kontroli i sie okaze, co i jak.
od paru dni chodze jak struta, becze nocami, cholera, jak sobie poradzic ze swoja psycha?