Dodaj do ulubionych

Gadanie w biurze

22.06.11, 23:12
Wykonujemy prace podatkowo-ksiegowa. Niestety 4 kolezanki w pracy gadaja w trakcie pracy non stop, taka gadka szmatka, ktora trwa z przerwami caly dzien. Jak tylko chwile jest cisz, to zaraz ktoras zaczyna gadac np. o reality showach albo plotkach z zycia gwiazd, i na rozne inne banalne tematy, komentujac kazda robiona czynnosc "no, wiec teraz zajme sie kolejna rzecza" (tak jakby to kogos interesowalo), czytaja sobie wzajemnie mejle ktore maja wyslac do klientow (typu "czy dobrze sformulowalam?" i potem smichy chichy gadka itp.), albo jedna dyktuje cyferki, druga pisze. Nie wiem, czy to ja jestem jakas dziwna, bo w open spacach z jakimi mialam dotad do czynienia kazdy w skupieniu i na ile sie dalo nie przeszkadzajac innym, pracowal przy swoim kompie, po cichu. Najgorsze jest to, ze w takiej atmosferze nie da sie pracowac. Do tego doszla nowa kolezanka, po kilku latach w PWC, i myslalam, ze bedzie troche profesjonalniej, ale gdzie tam, nadaje jak wszystkie. Mysle o tym, aby zmienic prace, bo jednak "masa nadaje ton", i nie da sie zmienic nawykow jesli sie nie ma mozliwosci stosowania sanckji dyscyplinarnych itp.
Obserwuj wątek
    • simply_z Re: Gadanie w biurze 22.06.11, 23:27
      w open spejsach sie niestety gada ,czyms trzeba zrownowazyć tę idiotycznie -monotonna robotę.
    • kiira_korpi Re: Gadanie w biurze 22.06.11, 23:33
      Faktycznie, taka praca jawi mi się jak najgorszy koszmar i nie dziwię się, że się męczysz.
      Ja jestem przyzwyczajona, że mam pokój w pracy tylko dla siebie, i w zasadzie zawsze, w każdej pracy (poza jednym wyjątkiem) tak było. Dodatkowo zawsze mogę zamknąć drzwi do siebie i to jest znak, żeby mi dupy nie zawracać.
      Jak robię techniczne tłumaczenie to muszę mieć te 5-6 godzin spokoju. A dopiero jak się zmęczę, to idę połazić po biurze na ploty. Ale koleżanki mam asertywne, jak mówią, że teraz są zarobione, to zabieram się z powrotem.

      No i cóż można Ci doradzić? Jeżeli czujesz, że faktycznie długo tak nie pociągniesz, to nie pozostaje nic innego, jak poszukiwanie nowej pracy, przy czym upewnij się jeszcze w toku rekrutacji, czy dostaniesz pokój na wyłączność, ew. z jedną koleżanką - jedną zawsze łatwiej spacyfikować;).
      • akle2 Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 17:29
        Widzisz, nie każdą firmę stać na fundowanie KAŻDEMU pracownikowi osobnego pokoju. Zwykle osobne pokoje ma kierownictwo, a reszta gawiedzi siedzi w kołchozach. Dlatego od kultury osobistej członków grupy zależy, jak również od regulaminów wewnętrznych to czy będą stworzone warunki do pracy czy nie. Rzucanie dobrej pracy (czyli takiej, gdy pensja jest płacona w terminie, odprowadzają za Ciebie składki, nie każą siedzieć po godzinach za darmo, praca jest w miarę zorganizowana i szef jest ludzki) tylko dlatego, ze koleżanki gadają - jest wg mnie śmieszne. Można przecież jasno im zakomunikować, że tu się pracuje, a gadki mogą być przy kawie po pracy, ewentualnie założyć słuchawki, włączyć ulubioną muzykę i mieć wszystko w d...
        • kiira_korpi Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 17:41
          Pewnie, że zmiana pracy to nie jest takie hopsiup. Niemniej jednak z własnego doświadczenia wiem, że atmosfera pracy jest bardzo ważna i nie ma sensu męczyć się latami, bo można za to zapłacić własnym zdrowiem. W pracy spędzamy jakieś 8-10 godzin dziennie, a to kawał życia.
          To też pytanie do autorki, na ile te 4 gdaczące koleżaneczki jej przeszkadzają, jeżeli tylko trochę, a praca fajna, to można oczywiście wytrzymać, ale ponieważ autorka sama wspomniała o ew. zmianie pracy, dlatego też poszłam tym tropem.
          A swoją drogą nie wiedziałam, że open spejsy są takie rozpowszechnione, ja zawsze pracowałam w firmach, gdzie do jednego pokoju upychano maksymalnie 2 osoby (3 to już naprawdę wyjątkowo).
          • tetika Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 18:00
            W punktach gdzie robia aparaty sluchowe dla nieslyszacych robia tez zatyczki do uszu robione na odlew z przewodu sluchowego. U nas wersja bez filtra (czyli czysta zatyczka "zagluszajaca") kosztuje 120/150 pln. Moze warto zainwestowac? moi pacjenci mowia ze faktycznie dobrze spelnia swoja role.
            • milad.a Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 18:12
              Żartujesz sobie?
              Zatyczki do uszu kupione w aptece, nie pamiętam ile kosztowały, ale 2-8 zł. Takie jakby gąbkowe (miałam też takie jakby woskowo-plastelinowe - porażka), jak je założę, to nie słyszę nic.
          • akle2 Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 19:53
            kiira_korpi napisała:

            > A swoją drogą nie wiedziałam, że open spejsy są takie rozpowszechnione, ja zaws
            > ze pracowałam w firmach, gdzie do jednego pokoju upychano maksymalnie 2 osoby (
            > 3 to już naprawdę wyjątkowo).

            Są rozpowszechnione bardziej, niż Ci się wydaje (Analogicznie - "mój mąż mnie nie zdradza, więc nie może być to prawdą, że 70% facetów to robi").
            Przecież to księgowe, wykonują bardzo podobną pracę i mogą siedzieć razem. Każdą księgową chcesz posadzić w osobnym pokoju? Pewnie, że to byłoby idealnie, ale mało która firma wytrzymała by takie obciążenie czynszowe w swoim budżecie. Handlowcy, technicy czy sekretariat, w których to pokojach na co dzień jest młyn, te zespoły powinny być oddzielone od "umysłowych". Gdyby dokwaterować im jeszcze księgowość tworząc w ten sposób pozorne oszczędności, to by to przyniosło więcej szkody niż pożytku. Ale panie księgowe są same sobie winne, że nie umieją stworzyć atmosfery do pracy, nikt inny i żadne inne czynniki zewnętrzne. Dlatego uważam, że nie ma co się krygować tylko trzeba im zwrócić uwagę. Ewentualnie się odizolować, może się domyślą.
      • dystansownik Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 19:35
        > Ja jestem przyzwyczajona, że mam pokój w pracy tylko dla siebie, i w zasadzie z
        > awsze, w każdej pracy (poza jednym wyjątkiem) tak było. Dodatkowo zawsze mogę z
        > amknąć drzwi do siebie i to jest znak, żeby mi dupy nie zawracać.
        > Jak robię techniczne tłumaczenie to muszę mieć te 5-6 godzin spokoju. A dopiero
        > jak się zmęczę, to idę połazić po biurze na ploty. Ale koleżanki mam asertywne
        > , jak mówią, że teraz są zarobione, to zabieram się z powrotem.

        Mam w biurze (jak w nim akurat siedzę) dokładnie tak samo. Ludzie po 1-2 osoby w pokojach, można spokojnie pracować, jak trzeba się skupić, to się zamyka drzwi i każdy wie o co biega. Jak mi się siedzenie samemu nudzi, to idę sobie do kuchni na herbatkę i po drodze skanuję kto się nie zamknął, ewentualnie wbijam na 15 min pogadać i z powrotem do pracy. Nie zamieniłbym chyba tego na nic innego. :)
    • jan_hus_na_stosie Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 01:04
      ;)
      www.youtube.com/watch?v=asmvpmaXSHs
    • milad.a Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 10:24
      Po pierwsze nie PWC a PwC. ;)
      A po drugie współczuję... Ja w takich warunkach narobiłabym pewnie masę błędów. Im się to nie zdarza?
    • happy_time Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 10:36
      Też musiałam kiedyś z takimi pracować. Przyzwyczaiłam się, zajmowałam się swoją pracą i właściwie ich nie słuchałam. Ale łatwo nie było.
      Może słuchaj muzyki przez słuchawki?
      • qw994 Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 10:45
        Mnie akurat muzyka rozprasza, dlatego dla autorki wątku mam trochę inną propozycję - uważam, że idealnym zagłuszaczem są radia z różnymi odgłosami natury. Słuchawki na uszy i do pracy.
        • izabellaz1 Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 18:08
          Tylko lipa jak telefonu nie będzie słyszała ;)
    • blue.basmati Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 11:21
      Sluchawki dźwiękoszczelne na uszy i do roboty :)
      Mnie też open space rozpraszał, z czasem się uodporniłam, ale np.do tłumaczeń potrzebuję ciszy i słuchawki pomagają.
    • niebieski_lisek Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 13:20
      W mojej pierwszej pracy kolega, który siedział za moimi plecami non stop prowadził służbowe rozmowy - to było straszne, długo nie mogłam się przyzwyczaić, ale w końcu nauczyłam się wyciszyć i skupić na swoim zadaniu. W mojej obecnej pracy, siedzę w pokoju z około 12 osobami i to co moim koledzy wyprawiają, to się w głowie nie mieści - żonglowanie piłką, gra w piłkarzyki, pokazywanie sobie śmiesznych filmików na youtube, non stop gadanie :) Przyznam, że uwielbiam tę atmosferę gdzie można poznać ludzi a nie czuć się jak na zmianie w fabryce.
    • princess_yo_yo Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 13:38
      podzielnosc uwagi to bardzo wazna umiejetnosc tak w pracy jak i w zyciu, radze wiec nad tym popracowac :-)
    • mocno.zdziwiona Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 14:12
      Ja bym spróbowała zwrócić uwagę koleżankom na to, że dekoncentrują rozmowami. Może nie zdają sobie z tego sprawy. Jak to nie podziała to na uszy słuchawki z odgłosami lasu albo rozmowa z dyrekcją. Może jest jakiś kącik gdzie mogliby Cię przesadzić. Zmiana pracy to ostateczność.
    • akle2 Re: Gadanie w biurze 23.06.11, 17:19
      Mnie koleżanka chciała wciągnąć w gadkę, ale odpowiadałam jej monosylabami. W końcu powiedziała, że jestem niekoleżeńska (ach, jak się ucieszyłam) i się zamknęła.
      Tobie radzę kupić słuchawki (takie na całe ucho, izolujące szumy z zewnątrz), mp3 i włączyć sobie cichutką muzyczkę lub radio.
      Zdziwionym powiedzieć prawdę.
    • krwawa_orlica Całe szczęście 23.06.11, 19:53
      u mnie można swobodnie gadać o czym się chce i jak się chce ( wykonując przy tym swój zakres obowiązków) i całe szczęście, że nie mam w pracy takiego nadgorliwca jak Ty, bo gadanie w pracy sprawia, że czas po prostu szybciej i milej leci i na całe szczęście nie pracuje już w toksycznym korporacyjnym open spece'sie , bo gardzę takimi szczurkami, którzy poza pracą nie widzą nic innego.
      • lonely.stoner Re: Całe szczęście 23.06.11, 20:04
        u mnie jest taki zapieprz ze rzadko ktos gada, kazdy sie gapi w monitor i pracuje, z tego co wiem w calym budynku jest tylko open space- nie ma zadnego pokoju,nawet dla szefa szefow ( a ogolnie pracuje w takim head office sporej firmy). Ogolnie jest harmider, ktos ciagle przechodzi, gada przez telefon, team obok ma akurat zebranie, etc. No ale np. jak jestem w polowie jakiegos zadania i dzwoni telefon na biurku to musze odebrac, a to tez przeciez rozprasza. W poprzedniej pracy siedzialam w sluchawkach i sluchalam sobie jakiejs muzyki (skuteczny zagluszacz biurowych plotkar- a mialam okazje siedziec pomiedzy 2 takimi psiapsiolami, ktore non stop nawijaly o d.pie maryni). Ewentualnie mozesz poprosic o przeniesienie w cichsze towarzystwo- jesli takie rozwiazanie w ogole wchodzi w rachube?
      • milad.a Re: Całe szczęście 23.06.11, 21:01
        bo gadanie w pracy sprawia, że czas po prostu szybciej i milej lec
        > i i

        To sobie wyobraź, że są ludzie, którzy nie przychodzą do pracy, żeby czas szybciej i milej leciał, tylko dlatego, że ją lubią wykonywać i chcą się nauczyć konkretnych umiejętności a to często wymaga maksymalnej koncentracji.
        A że są tacy jelenie, którzy płacą za siedzenie takim jak Ty to ciężko mi uwierzyć, ale jak widać się zdarzają.
        • ligaturka Re: Całe szczęście 23.06.11, 21:24
          Bede musiala sie postac ze sluchawkami...ale powiem szczerze, ze mam zarowno sporo, w przeciwienstwie do nich, pracy tlumaczeniowej, lub pisze analizy podatkowe od zera, trzeba przestudiowac zrodla, poczytac literature, pomyslec, napisac w obcym jezyku, itp. Takie zadania lubie najbardziej, a zarazem wiem, ze nie jestem z uwagi na halas w stanie robic ich na takim poziomie jakosciowym jak bym chciala, w powodu tego halasu i gadania o (wg mnie) bzdurach. A co do reszty, to wlasnie przede wszystkim pracuje wolniej gdyz sie rozpraszam i robie (oczywiscie nieplatne) nadgodziny. Pozostale tez je robie, ale sadze, ze z powodu tego, ze non stop gadaja nie wyrabiaja sie czasowo w 8 godzinach pracy. Przeniesc sie nie ma gdzie i nie ma szans nawet na zmiane biura, bo szefowie sa dumni z open space, a (jest tylko to i sala konferencyjna), uwielbiaja krazyc w kolo nas, wpatrujac sie co robimy na laptopie, komentujac, i ogolnie "siedzac nad glowa". Do tego dojazdy zajmuja mi 2 godziny dziennie (autem, alternatywe przerobilam, inaczej sie nie da, bo z 2 h wychodza 3). Chyba wiec robie ogolny rachunek zyskow i strat i porozgladam sie za czyms innym...
          • krwawa_orlica Re: Całe szczęście 23.06.11, 23:21
            . A co do reszty, to wlasnie przede wszystkim pracuje wolniej gdyz sie rozpraszam i robie (oczywiscie nieplatne) nadgodziny

            Żartujesz sobie? Jak można się tak poświęcać nie dla swojej firmy???

            Ja 15 min w pracy nie zostanę, jak mi za to nie zapłacą.
            • akle2 Re: Całe szczęście 24.06.11, 00:27
              Widocznie jest odpowiedzialną osobą i nie zostawi rozgrzebanej analizy, gdy klient ją na rano potrzebuje. Szkoda tylko że to ONA się poddaje zamiast zastopować przeszkadzające koleżanki głośnym i stanowczym "proszeę nie przeszkadzać".
              • professional_scoffer Re: Całe szczęście 25.06.11, 14:14
                "A co do reszty, to wlasnie przede wszystkim pracuje wolniej gdyz sie rozpraszam i robie (oczywiscie nieplatne) nadgodziny

                Żartujesz sobie? Jak można się tak poświęcać nie dla swojej firmy??? "


                Czy ty potrafisz przeczytać tekst ze zrozumieniem? Przecież ona pisze, że się nie wyrabia w danych godzinach - logiczne jest, że musi pracować dłużej, żeby wykonać obowiązki. Nie ma tu mowy o robieniu coś ponad to.


                "Ja 15 min w pracy nie zostanę, jak mi za to nie zapłacą."

                Yhym, jasne. Już to widzę jak rzucasz takim tekstem na prośbę szefa o zostanie dłużej w pracy. Kolejny internetowy napinacz.
        • krwawa_orlica Re: Całe szczęście 23.06.11, 23:19
          No jak ktoś jest tak głupi, że musi się w pracy maksymalnie koncentrować, bez podzielności uwagi i chwili rozerwania, która w pracy jest potrzebna, to faktycznie.

          Ale spoko, popracujesz jeszcze kilka lat, zobaczysz jaki stosunek mają pracodawcy do takich frajerów jak Ty i zmienisz zdanie.

          Narobić to się każdy głupi może, ja będę robić bez wytchnienia TYLKO jak będę mieć własną firmę, nie widzę sensu poświęcania się i wypruwania sobie żył, tylko po to, żeby jakiś prezesik kupił swojej blondynie nową Audicę.
          • milad.a Re: Całe szczęście 23.06.11, 23:31
            > No jak ktoś jest tak głupi, że musi się w pracy maksymalnie koncentrować, bez p
            > odzielności uwagi i chwili rozerwania, która w pracy jest potrzebna, to faktycz
            > nie.

            Wątek jest o trajkotaniu bez sensu przez bite 8h. Niech by to nawet były dwie godziny ciągiem, to dla mnie byłyby to stracone 2 godziny, wtedy gdy terminy gonią i trzeba się sprężać. Ale Ty w życiu się tego nie dowiesz co to znaczy mieć odpowiedzialną pracę, więc nie pojmiesz tego.

            > Ale spoko, popracujesz jeszcze kilka lat, zobaczysz jaki stosunek mają pracodaw
            > cy do takich frajerów jak Ty i zmienisz zdanie.

            Pracuję parę lat i masz rację zdążyłam już poznać stosunek pracodawców do takich pracowników jak ja. :) Ambitnych, otwartych, skrupulatnych - doceniają w różny sposób, wynagrodzenie rośnie.

            > Narobić to się każdy głupi może, ja będę robić bez wytchnienia TYLKO jak będę m
            > ieć własną firmę

            A jaką Ty chcesz mieć własną firmę, skoro w pracy nie uczysz się niczego przydatnego, tylko odliczasz czas do 16? :D
            • krwawa_orlica Re: Całe szczęście 24.06.11, 20:43
              Nie dokuczam, nie gadam przez bite 8 h, ale też nie emocjonuję się swoją pracą i nie uwielbiam jej ponad wszystko, bo moje życie, przyjaciele itd są ważniejsze niż praca. Praca ma mi dać chleb i wykonuję ją tak, żeby nikt się nie przyczepił, będę się zarzynać i nie spać po nocach, jak już będę właścicielem własnej firmy.
              • professional_scoffer Re: Całe szczęście 25.06.11, 14:20
                "No jak ktoś jest tak głupi, że musi się w pracy maksymalnie koncentrować"

                Wyobraź sobie, że koncentracja jest potrzebna nawet do rozwiązywania krzyżówki, a co dopiero przy wykonywaniu odpowiedzialnej pracy.

                Zapytam jeszcze raz: czy ty kobieto masz jakieś problemy bytowe? Dlaczego w KAZDYM poście piszesz o sobie i zupełnie nie na temat wątku?
          • professional_scoffer Re: Całe szczęście 24.06.11, 18:37
            "No jak ktoś jest tak głupi, że musi się w pracy maksymalnie koncentrować, bez podzielności uwagi i chwili rozerwania, która w pracy jest potrzebna, to faktycznie."

            Czy ty umiesz przeczytać coś ze zrozumieniem? Chyba nie bardzo, i jeszcze ośmieszasz się pisząc coś o umiejętności koncentracji. Mowa jest o pitoleniu bez przerwy.


            " Ale spoko, popracujesz jeszcze kilka lat, zobaczysz jaki stosunek mają pracodawcy do takich frajerów jak Ty i zmienisz zdanie. "

            No jaki mają stosunek? Cenią i szanują takich pracowników, awansują i dają podwyżki - nic innego nie przychodzi mi do głowy. Ale to się tyczy przyzwoitych firm.


            "Narobić to się każdy głupi może, ja będę robić bez wytchnienia TYLKO jak będę mieć własną firmę, nie widzę sensu poświęcania się i wypruwania sobie żył, tylko po to, żeby jakiś prezesik kupił swojej blondynie nową Audicę."

            Na co czekasz? Po co jak frajer robisz dla kogoś? Z twoim potencjałem szybko znajdziesz frajerów, którzy będą na twoją nową Audicę robić po godzinach :)

            • krwawa_orlica Re: Całe szczęście 24.06.11, 20:38
              > No jaki mają stosunek? Cenią i szanują takich pracowników, awansują i dają podw
              > yżki - nic innego nie przychodzi mi do głowy. Ale to się tyczy przyzwoitych fir
              > m


              Raczej wykorzystują to i cieszą się, że mają jelenia do robienia za marne pieniądze. :P

              > Na co czekasz? Po co jak frajer robisz dla kogoś? Z twoim potencjałem szybko zn
              > ajdziesz frajerów, którzy będą na twoją nową Audicę robić po godzinach :)


              Łał, z Twoją inteligencją tak trudno zrozumieć, że, aby założyć własną firmę, trzeba mieć własny wkład, ergo, trzeba na to zapracować? No zdumiewające, co?
              • ka-mi-la789 Re: Całe szczęście 24.06.11, 21:09
                > Łał, z Twoją inteligencją tak trudno zrozumieć, że, aby założyć własną firmę, trzeba mieć
                > własny wkład, ergo, trzeba na to zapracować?

                Z takim podejściem do pracy nie masz szans zapracować nawet na nowe zasłony. A tak swoją drogą, czy nie jesteś przypadkiem niejaką Dorotką, z którą miałam pecha pracować w pierwszym miejscu zatrudnienia? Miarmoliło toto ozorem od 8 do 16 BEZ JEDNEJ CHWILI PRZERWY, informując otoczenie o tak istotnych kwestiach jak szczegóły wczorajszej kłótni z mężem i wiekopomne złote myśli równie durnego jak mamunia bachora. Nawet informacji o stosowanej antykoncepcji nie oszczędziła otoczeniu. Miała przy tym głos przypominający dźwięk, jaki wydaje przesuwany po szybie widelec. Nie rozmawiała z nikim, tylko tokowała. O poziomie tej istoty świadczy fakt, że długo po trzydziestych urodzinach wciąż dla wszystkich była Dorotką. Jedynym rozwiązaniem okazała się ucieczka do innego działu.
                • krwawa_orlica Re: Całe szczęście 24.06.11, 21:15
                  Zabawne, bo ze swoim podejściem zarabiam może nie rewelacyjnie, ale nie najgorzej. I ze swoim podejściem nie dostanę przynajmniej przedwcześnie zawału, nie wypalę się zawodowo i nie będę stresować się przed pójściem do pracy, bo to głupota robić z siebie niewolnika i podnóżek dla czyiś zysków.
                  Co do reszty, to raczej nie, nie mam męża, dzieci, ani na imię Dorotka.
                  • professional_scoffer Re: Całe szczęście 25.06.11, 14:25
                    Czy poza sprowadzaniem dyskujsi ad aburdum masz coś sensownego do powiedzenia?

                    Wypowiadając się na temat zakładania firmy już potwierdziłaś, że nie masz szans ani o tym pojęcia. Dlaczego? Bo każdy przedsiębiorca wie, że zdobycie kapitału nie jest największym problemem. Z takim podejściem to całe życia będziesz ten kapitał zbierać.

                    Moja rada to lepiej trzymaj się tego etatu, bo jak się szefostwo przekona o twojej etyce pracy, to możesz mieć problem z zatrudnieniem.
      • akle2 Re: Całe szczęście 24.06.11, 00:22
        krwawa_orlica napisała:

        > u mnie można swobodnie gadać o czym się chce i jak się chce ( wykonując przy ty
        > m swój zakres obowiązków) i całe szczęście, że nie mam w pracy takiego nadgorli
        > wca jak Ty, bo gadanie w pracy sprawia, że czas po prostu szybciej i milej lec
        > i i na całe szczęście nie pracuje już w toksycznym korporacyjnym open spece'sie
        > , bo gardzę takimi szczurkami, którzy poza pracą nie widzą nic innego.

        Nie dobrze, orlica, bo to oznacza, że nie szanujesz cudzej pracy.
        • krwawa_orlica Re: Całe szczęście 24.06.11, 20:41
          Niekoniecznie, potrafię znaleźć w pracy czas na wykonanie swoich obowiązków i oderwanie się od nich jednocześnie za pomocą żartów i tymczasowych przerywników, na szczęście mam NORMALNEGO szefa, który ceni to co zrobię, a nie to, że siedzę bite 8 h wyprostowana i wpatrzona jak ciele w swój monitor, chwała Bogu, że tak dobrze trafiłam.


          Tak w ogóle jest nas w pokoju dwójka, więc to logiczne, że aby czasem oderwać się od cyferek, pożartujemy sobie i powygłupiamy się.
          • professional_scoffer Re: Całe szczęście 25.06.11, 14:09
            A czy mogłabyś nie odnosić się w każdej wypowiedzi do SWOJEJ sytuacji, bo ten wątek nie został założony o TOBIE?

            Przecież autorka pisze wyraźnie o OPEN SPACE, a nie o 2 osobach w pokoju.

            Zupełnie inaczej jest jak są 2 osoby w pokoju, bo wiadomo, że jak nie ma reakcji drugiej strony to nikt do siebie nie będzie trajkotał.

            Inaczej jest jak jest grupa, bo wtedy zaczyna działać stadny idiotyzm i nawet jak następuje chwila ciszy to zawsze ktoś wyskoczy z ambitnym tekstem 'dlaczego jest tak cicho, ktoś umarł', itp.?
      • professional_scoffer Re: Całe szczęście 24.06.11, 18:30
        Jakiego nadgorliwca? Niektórzy chcą mieć choć 5 minut ciszy, zeby pomyśleć, a nie ma nic gorszego niż praca z takimi paplającymi non-stop 'Kasiami'.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka