pisze.sobie
19.08.11, 16:05
banalnie - kolega z pracy. lubimy się, świetnie dogadujemy, mam takie samo poczucie humoru... no i takie tam. nigdy nie wierzyłam w przyjaźń między kobietą a mężczyzną, ale to mnie właśnie spotkało. ale... jest chemia między nami, choć trzymamy hamulce naprawdę nieźle. on ma żonę, ja męża i dziecko. nie wyobrażam sobie innego życia, niż to, do którego przywykłam. męża nigdy nie zdradzałam. ale...
czy da się żyć po zdradzie będąc tą "złą"?
nie chcę żadnych umoralniających odpowiedzi, od tej strony mam wszystko jasne, wiem, rozumiem, jestem w stanie przewidzieć swoje samopoczucie "po"...
ale gdybyśmy jednak ulegli... to...?