ikcort Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 12:03 > Problem polega na tym, co dzieje się między nami od tamtego czasu. TERAZ. Mam na myśli > relacje. Mianowicie mój były facet udaje...jakby nigdy nic między nami nie było, jakby > wyparł z pamięci 4 lata, i tysiące dni spędzonych ze mną. Traktuje mnie jak obcą osobę, na > ulicy udaje, że nie zna...Nie ma mowy o jakichś spotkaniach, pozdrowieniach, smsach, > życzeniach. O cholera, ale rozsądny gość, nieczęsto się takich spotyka. Bardzo dobre zrobił, że Cię wyparł z pamięci, będzie o tyle zdrowszy. > Przecież w związku istnieje jakaś więź...i nie mówię o czystej chemii. W jakim znowu związku? Przecież zerwaliście, więc nie ma już żadnego związku. "Twój" mężczyzna się tym pogodził, Ty od pół roku coś nie możesz. Odpowiedz Link Zgłoś
hausner1985 Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 12:26 Prosto i na temat ucieka bo bardzo mu zależało i wasze rozstanie ciągle go boli i nie przeszedł nad tym jeszcze do porządku jak ty... i nie masz prawa wymagać żeby dbał o twoje dobre samopoczucie w tej kwestii... Odpowiedz Link Zgłoś
computerro Francesfarmer ma rację 21.08.11, 12:43 Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy Dokładnie po tym. Twój były traktuje Cię jak powietrze - już ktoś zauważył, że to buractwo i chamstwo. Pozostaje cieszyć się, że tylko liznęłaś tego buraka a nie połknęłaś. A burak doczeka się swoich problemów w przyszłym małżeństwie. Człowiek, który tak traktuje uczucia drugiej osoby, nie poradzi sobie w długotrwałym bliskim związku. Spłodzi dzieci, które przedłużą i ustabilizują związek ale nikt nie będzie happy Kiedyś był na forach wątek jak rzucić laskę tak, żeby się nie zorientowała, że to koleś ją rzuca, tylko żeby myślała, że robi to sama. Chłopy podpowiadali sobie, jakie nieporozumienia robić itd, po to, żeby rzucając po pierwsze dobrze się czuć, po drugie mieć w zapasie ewentualny powrót na bzykanko. To zastanów się, czy nieporozumienie nie było wywołane sztucznie przez Twojego mena. Aha, gość myśli, że podnosi swoją wartość poprzez to że Cię źle traktuje. To oznacza, że ma niskie poczucie własnej wartości i że dobrze dla Ciebie, że jesteś sama Odpowiedz Link Zgłoś
qw994 Re: Francesfarmer ma rację 21.08.11, 12:58 > A burak doczeka się swoich problemów w przyszłym małżeństwie. A skąd wiesz? > Aha, gość myśli, że podnosi swoją wartość poprzez to że Cię źle traktuje. To oz > nacza, że ma niskie poczucie własnej wartości A skąd wiesz? Masz tak wydumane teorie, że aż się roześmiałam. Odpowiedz Link Zgłoś
lisbethsalander Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 13:15 Nie chce mi się czytać całego wątku, ale powiedz - pytałaś się go skąd to zachowanie? Bo mnie by było szkoda czasu na opisywanie tego na forum, tylko podeszłabym i spytała, czemu się tak zachowuje. Odpowiedz Link Zgłoś
ooolooo Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 13:29 Tak jest tylko gdy kobieta ma nieprzeparta chec sprawdzenia i potwierdzenia swej wartosci poprzez swiadomosc zaiteresowania bylego jej osoba. Poprostu nie masz dla niego wartosci jako byla. Konwersacje, zabawe, rozrywke moze miec lepsza w towarzystwie innych bez potrzeby patrzenia w przeszlosc. To nie zadne buractwo tylko zdrowe zamykanie rozdzialow w zyciu, ktore juz nic nowego nie wniosa. Chcialabys uslyszec, ze teskni, wspomina z nostalgia, a on wreszcie czuje sie dobrze i nie pomysli nawet o Tobie poki Cie nie zobaczy. Nie ma sentymentu, wiec nie sklada zyczen, tak jak nie sklada ich komus kogo poznal 5 lat temu na wakacjach, bo go ten czlowiek wcale nie obchodzi. To ze Ty chcesz uslyszec, ze mu Cie brakuje to twoj problem. Odpowiedz Link Zgłoś
rocker_pl Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 13:30 To rozstanie. To Ty zdecydowałaś, prawda? Mam obecnie to samo i wcale nie mam ochoty utrzymywac jakichkolwiek kontaktów z moim przecież wielkim kochaniem. Rozumiem faceta. I możecie nazywac mnie gburem i jak tylko chcecie. Co za różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerka poprostu ciągle na co z jego strony liczysz 21.08.11, 14:53 kontakt z jego strony jest ci, jak widać po wszystkich twoich postach, ciągle do czegoś potrzebny a moje zdanie jest takie, że w głębi duszy nie pogodziłaś się z rozstaniem i myślisz, że jak będzie istniała między wami taka malutka niteczka uprzejmości i podtrzymywania formalnej znajomości, to może jednak coś jeszcze zaiskrzy, zaskoczy i on sobie uświadomi jak wiele stracił ... sama to kiedyś przeżyłam, więc wiem, że po rozstaniu tak bywa, zwłaszcza jeżeli nie ty byłaś inicjatorką zakończenia związku i coś ci jeszcze w sercu pika na jego widok ... a że pika, to już nikt na tym forum nie ma wątpliwości, bo z każdej twojej wypowiedzi wynika jasno gorąca potrzeba kontaktu z nim, żeby choćby sms przysłał i udowodnił tym samym, że jeszcze o tobie myśli. wciąż nie możesz się pogodzić z tym, że jemu ciebie najwyraźniej nie brakuje, zakończył etap życia z tobą w roli głównej i rozpoczął nowy, w którym nie ma miejsca na myśli o tobie, choćby tylko jako znajomej. i w sumie słusznie, związki trzeba kończyć grubą kreską i zdecydowanie przecinać więzi, aby zrobić miejsce na następną osobę. ja swoim byłym nie wysyłam kartek świątecznych, nie zapraszam na portalach społecznościowych, a jak spotkam na ulicy mówię grzecznie "cześć" i idę dalej, oni również. i nikt nie udaje, że nadal się lubimy i przyjaźnimy, nie mamy wspólnych znajomych i w gruncie rzeczy guzik nas obchodzi życie dawnego ex. i tak powinno być, ty też musisz dojrzeć do tej myśli i przestać się łudzić, że coś wskrzesisz albo że on będzie ci się zwierzał, że twoja następczyni jest beznadziejna ... nic z tego, to naprawdę KONIEC! Odpowiedz Link Zgłoś
lubie_miami Re: ja odpowiem dlaczego 21.08.11, 19:04 BO CIE KOCHAL, ŚWIATA POZA TOBA NIE WIDZIAL...I DALEJ KOCHA, ALE PONIEWAZ TY OCZEKUJESZ TYLKO 'PRZYJAZNI', TO WBIJASZ MU NOZ PROSTO W SERCE, DLATEGO CIEBIE UNIKA I UDAJE ZE CIE NIE ZNA...ZEBY NIE CIERPIEC...TAKIE TRUDNE DO ZROZUMIENIA?? JAK CHCESZ WIEDZIEC WIECEJ, TO JA CHETNIE WYJASNIE...NIE ROZUMIEM JAK MOZNA SIE W TYM DOSZUKIWAC 'BURACTWA'???? ZE NIBY MA SIE UKLONIC I SIE ROZPLAKAC Z BÓLU??? Odpowiedz Link Zgłoś
piroko Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 15:15 mam dosyć głębokie przekonanie że autorka wątku nieświadomie zachowuje się wobec swojego byłego tak samo jak on wobec niej, tzn - gdy widzą się na ulicy żadne z nich się nie odzywa i podkur.wione odchodzi myśląć "co za buc. udaje, że mnie nie zna" Odpowiedz Link Zgłoś
ciekawy69 Re: Ty ciągle chcesz mieć go na własność! 21.08.11, 15:24 Zrobisz wszystko aby go odzyskać. Nagabujesz go przy każdej okazji. Facet ma tego dość! Nie potrafisz uszanować Jego zdania ani uczuć. Po prostu ma być tak jak Ty tego chcesz i już. Pewnie o to były Wasze kłótnie. Zgaduję że każdy przejaw dobrej woli z jego strony traktujesz że on już chce wrócić. I wtedy przystępujesz do dzieła. Więcej przypadkowych spotkań, SMS, telefonów, itp. Więc co zostaje facetowi? Za wszelką cenę unikać kontaktów z tobą i dawania Ci nadziei. Bo to Tylko przedłuża Twoją mękę i Jego. On niczego nie zapomniał, ani niczego nie udaje. Po prostu ucieka przed Twoim prześladowaniem. Kobieto daj mu odejść, nie zaczepiaj go ani niczego od niego nie oczekuj. Może jak go zaczniesz traktować normalnie, to kiedyś będzie miał ochotę na rozmowę, a może nie. On od Ciebie odszedł, a obgadywanie nie pomoże ani Tobie, ani szansom na powrót. Odpowiedz Link Zgłoś
francesfarmer Re: Ty ciągle chcesz mieć go na własność! 21.08.11, 15:39 ciekawy69.... to jest bardzo zabawne, widać, że nie czytałeś wątku... NIE NAGABUJĘ MOJEGO BYŁEGO, ANI RAZU SIĘ DO NIEGO PO ROZSTANIU NIE ODEZWAŁAM NAWET...więc raczej nie ma powodu uciekać bo go napastuję... I w związku to on głównie pokazywał rogi. I ja powinnam, tak na dobrą sprawę uciekać przed nim. Ale uznaję, że nie ma sensu ta dziecinada. Jak mogę udawać że nie znam osoby o której wiem prawie wszystko. Nie podoba mi się udawanie że nie znam starych znajomych, a przyjaźnić się nie chcę. Już pisałam kilka razy. Zresztą, podziękowałam za rady. I już wzięłam sobie je do serca więc SPOKOJNIE. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ty ciągle chcesz mieć go na własność! 21.08.11, 20:15 Czyli on się nie odzywać - źle My się nie odzywać - dobrze. Filozofia Kalego. Moja była też tak miała :-) Przyznaj się: nie chodzi o to, żeby była przyjaźń, tylko o to, że nie masz nikogo, kto by dookoła Ciebie skakał ;-) Przejdzie Ci jak znajdziesz sobie nowego ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ciekawy69 Re: Ty ciągle chcesz mieć go na własność! 21.08.11, 21:24 Zabawne to jest to, że chcesz od niego SMSów, życzeń świątecznych, rozmowy o starych czasach. Mało tego uważasz że on To musi robić. On ewidentnie na to nie ma ochoty! On ma postępować tak jak Tobie się podoba? Dlaczego? A za kogo się Ty uważasz? Interesujące jest to dlaczego Cię on tak wkurza? Jeśli On taki zły to po co Ci ten kontakt z Nim? Wkurza Cię, że Cię zostawił? Czy co? On nie ma ochoty, na żaden kontakt z Tobą. Widać ma swoje powody. Jego zdania w tej sprawie brak. Sądząc po ilości emocji w Twoich wypowiedziach nie dziwię, że woli nie zaczynać ze wściekłą kobietą. Była wojująca była, to najgorszy wróg, bo nie odpuszcza nigdy. Każdy ma wady i ja i Ty. Do każdego można się przyczepić, że coś robi źle. Czy nie przesadzasz z tą furią? Gdyby nie płacił alimentów, to rozumiem. Gdyby cię nachodził, to też. Ale, że Ci nie kłania się na ulicy, na prawdę już nie masz się czego przyczepić? Nie masz nic ciekawszego do roboty, niż przejmowanie się tym co robi Twój były? Szkoda na niego Twego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
cowgirl_ride Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 15:54 Jeżeli Twój były nie potrafi nawet powiedzieć "dzień dobry" kiedy Cię spotka na ulicy to znaczy, że jest źle wychowany. I tyle. A spotkania, smsy, życzenia? A po co Ci to? Ja po 9 latach małżeństwa, po rozwodzie, nie udawałam, że nie znam byłego już, męża ale odmawiałam wszelkich kontaktów bo nie widziałam żadnego w tym sensu. Chcesz się z nim spotkać i pogadać o "starych dobrych czasach"? Czy o "nowych dobrych"? To zamknięty w Twoim życiu rozdział, chcesz dopisywać jakiś epilog? Po co? Odpowiedz Link Zgłoś
francesfarmer Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 15:58 Po nic. Już przyznałam, że zagalopowałam się w wypowiedzi. Nie chciałabym się przyjaźnić, byłoby to niezręczne. Bardziej zdziwiło mnie to, że po prostu na ulicy mnie nie poznaje. To takie dziwne...i tyle. Ale pewnie za pół roku nie będę już na to zwracać uwagi, a za rok zapomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
cowgirl_ride Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 16:07 Fakt, nie przeczytałam wszystkich postów. Niedzielne lenistwo;) Pozostaje Ci postawa zaprezentowana, kiedyś przed laty, w jednym ze skeczy kabaretu "Dudek" - "Chamstwu w życiu, trzeba się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom". I to by było na tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
rypalski Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 15:57 dziecko ... stracilas 4 lata z czlowiekiem, ktory cie nigdy nie kochal ... potrzebowal cie tylko do pomocy w spuszczaniu spermy z jego narzadu ... ale nic poza tym. Mezczyzna, ktory naprawde kocha kobiete ... nawet gdy ta odejdzie od niego i go "okradnie" bedzie rozpaczal ... ale nigdy nie udawal ,ze cie nie zna. Jesli sie naprawde kogos kocha ... to nawet w "zlym" mu sie wszystko wybacza. Z twojego postu przebija nutka ...,ze ty nie bylas bez winy ... malutka. Odpowiedz Link Zgłoś
francesfarmer Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 15:59 Powiedziałabym że po prostu do siebie jednak nie pasowaliśmy, i mieliśmy trochę inne poglądy. Czy są w ogólne rozstania gdzie jakaś strona jest bez winy? Odpowiedz Link Zgłoś
mis-s Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 16:24 jesteś wrażliwą osoba i dlatego jest ci tak trudno zrozumieć tę nową dla ciebie, sytuację. Czas jednak przyjąć do wiadomości,że zmarnowałaś 4 lata na kogoś,kto ta to nie zasługiwał. Jeszcze jedna lekcja,którą zaliczyłaś. Zamknij ten rodział i "alleluja i do przodu",jak mawia pewien dyrektor radia.Głowa do góry i życzę lepszych,następnych wyborów.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
ikcort Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 21:00 > Powiedziałabym że po prostu do siebie jednak nie pasowaliśmy, i mieliśmy trochę > inne poglądy. Czy są w ogólne rozstania gdzie jakaś strona jest bez winy? Nie wiem, ale gdyby ze mną kobietka rozkosznie zerwała po 4 latach z powodu "trochę innych poglądów", to też raczej bym chodził drugą stroną ulicy. Bo widzicie, obywatelko, tak to już jest, że czasem druga strona ulicy jest jakby lepsza, Twoje utyskiwania i lamenty wiele w tej kwestii nie zmienią. Natomiast jestem przekonany, że kiedyś znajdziesz sobie księcia z bajki, z którym po rozstaniu będziesz się kumplować, odbierać esemesowe życzenia, chodzić na kawę i pisać sobie ciepłe komcie – przepraszam za wyrażenie – "na fejsie". Przyjedziesz wtedy na forum i powiesz: "No, wreszcie facet z klasą, jestem szczęśliwa". Odpowiedz Link Zgłoś
nienawidze_pomidorowej Jeśli rozstanie 21.08.11, 16:41 nie przebiegało w miłej atmosferze jak napisałaś to co Cię dziwi w jego zachowaniu? Albo coś trwa albo nie. Po co udawać i wysilać się na uprzejmości. Odpowiedz Link Zgłoś
lepszaja Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 17:44 Droga Francesfarmer, widać, że jesteś symaptyczną osobą, dobrze nastawioną do świata. Nie zmieniaj się prosze przez takie wypowiedzi, jak tu padają. Z nich aż leje się nienawiśc, zupełnie nieuzasadniona. Myślę, że część ludzi ma tak głębokie kompleksy, że tylko umniejszając wartość innych , potrafią je zaleczyć. Nie daj się! Nie napisałaś nic złego, czy niestosownego. W 100 % Cię rozumiem i też byłoby mi przykro, gdyby osoba kiedys mi najblizsza nagle zapomniala moje imie. Ale ludzie sa rozni i nic na to nie poradzimy. Ja mysle, ze jego zachowanie to pewna forma proby poradzenia sobie z bolem, jaki zostal mu po Waszym zwiazku. Pisalas, ze planowaliscie wspolna przyszlosc... teraz on musi na nowo ta przyszlosc odszukac, a to na pewno boli. Sadze, ze za jakis czas wszystko sie ulozy :) Moze nie bedziecie przyjaciolmi, ale przynajmniej nie bedziecie jak obcy mijac sie na ulicy :) Odpowiedz Link Zgłoś
fuzzystone Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 17:56 gdzie Ty widzisz lejącą się nienawiść??????????????????? Jakie kompleksy?? Przecież ONI SKONCZYLI ZWIĄZEK rany, są po rozstaniu - z definicji przestaje ich cokolwiek łączyć, facet nie ma żadnych, ale to absolutnie żadnych obowiązków wobec niej - podobnie jak i ona wobec niego!!!!!! Część dziewczyn to by chciała mieć ciastko i je zjeść - rozstać sie z facetem, ale jednocześnie mieć pewność że koleś pamięta i myśli o niej. Obstawiam że facet cierpi i po prostu musi sobie pewne rzeczy poukładać w głowie. Pewnie jak sobie poukłada to i może z nią porozmawia, ale pewnie trochę czasu to zajmie.. Odpowiedz Link Zgłoś
ikcort Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 20:25 > gdzie Ty widzisz lejącą się nienawiść??????????????????? Jakie kompleksy?? Według domorosłych psychoanalityczek pokroju Lepszejjej większość postów jest inspirowana "kompleksami", to takie słowo wytrych. Odpowiedz Link Zgłoś
kejterin Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 18:25 Rozumiem Cie, bo mialam podobne pytania w glowie. 3 lata temu. Tez mialam poczucie, ze jak tak mozna udawac, ze sie ze soba nie bylo - w takim razie setki a nie tysiace dni, jak Ci "wypomniano". Ze jakies zasady kultury by tego wymagaly - zapytania, co u Ciebie, czy OK, czy obronilam magistra, zwyklego, jak sobie mowilam, zainteresowania. W rzeczywistosci wiedzialam, ze chcialam powrotu, bardzo. Znamienne jednak moze byc to, co zasugerowal ktorys z forumowiczow - czy moze Twoj facet mial taka lekkosc "porzucania" kontaktu juz wczesniej, takiego podejscia do ludzi, tylko Ty tego nie widzialas, bo byl z Toba i w stosunku do Ciebie byl w porzadku. Ja tez slyszalam, ze beze mnie zycie nie mialoby sensu, ale nie jestesmy wyjatkami wobec takich wyznanan. Ja jeszcze slyszalam, ze jakbysmy sie rozstali na pewno dlugo by sobie nikogo nie znalazl, nie szukalby. W sumie standard, ale wtedy bardzo sie w to wierzy, bo sie wierzy tej osobie po prostu i mocno pamieta o takich wyznaniach i jak okazuje sie, ze jest inaczej, to boli. W moim przypadku bylo jeszcze tak, ze moj facet, ten byly, znalazl sobie blyskawicznie alternatywe, zreszta moim zdaniem to mu pomoglo zerwac ze mna totalnie z zaskoczenia i bez wyjasnienia. Akurat zaczal nowa prace, wszedl w nowe srodowisko, blyskawicznie poznal sobie jakas dziewczynke do internetowych konwersacji i w ten sposob nie myslal o mnie, nie kontaktowal sie, olal po prostu. Czulam sie wlasnie tak, jakby mnie nie znal nigdy, jakbysmy nie byli przez tyle lat najblizszymi sobie osobami. Jak przyznal pozniej - specjalnie, zlosliwie tak sie zachowywal, wiedzial, ze cierpie, ale to nic, podczas gdy przez 3.5 letni zwiazek tak cenilam go za prostolinijnosc i ani przez sekunde przez mysl mi nigdy nie przeszlo, ze nasze relacje zakoncza sie w taki sposob. Nawet jakby sie mialy zakonczyc, to nigdy w taki sposob. I bronilabym tej wersji i jego jak niepodleglosci. A zycie zweryfikowalo. Reasumujac - czasem, pomimo spedzania ze soba tak wiele czasu, nie zna sie tej najblizszej osoby tak, jak nam sie to wydaje, albo raczej- jakby nam sie chcialo wydawac. Ale to tylko jedna, niekoniecznie wlasciwa wersja odpowiedzi na pytanie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
francesfarmer Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 19:04 Czuję i myślę dokładnie to samo co Ty. Kolejna widocznie naiwna baba, która wzięła wyznania faceta za bardzo do siebie. Mój też mówił, albo Ty albo żadna:) Cóż, tyle ile ludzi, tyle zachowań i odpowiedzi.... Odpowiedz Link Zgłoś
duchess85 Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 19:23 > Problem polega na tym, co dzieje się między nami od tamtego czasu. TERAZ. Mam n > a myśli relacje. Mianowicie mój były facet udaje...jakby nigdy nic między nami > nie było, jakby wyparł z pamięci 4 lata, i tysiące dni spędzonych ze mną. 4 lata to nie są tysiące dni ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 19:43 Moja była też miała podobnie. Bardzo jej zależało na przyjaźni. Ja też bym chciał się przyjaźnić, ale ja sobie to wyobrażam jako normalną przyjaźń i taką bliskość "po starej znajomości" (przyjaźnię się bliżej lub dalej z prawie wszystkimi moimi byłymi". Te same powody o których Ty piszesz - bo jak się przeżyło ten kawał życia z kimś to trudno jest go wykreslić. A skoro się tyle z nim było, to chyba to jednak wartościowa osoba jest, nawet jak się nam razem nie ułożyło? Jednak to zaczynało być trochę irytujące. Bo ta przyjaźń której ona oczekiwała to było nie do końca to samo czego oczekiwałbym ja. Opisać bym to mógł jako sytuację, w której ja miałem dalej być na każde zawołanie i dzielić z nią jej życie (w sensie, że ona mogła mnie obarczać swoimi problemami) ale sam nic z tego związku mieć nie mogłem, bo już w końcu nie byliśmy razem. NIe wiem, czy jasno się wyrażam... Co chwila dzwoniła do mnie - a to, że coś ciekawego w telewizji, a to, że coś tam widziała na ulicy i o mnie pomyslała, a to, że nie odwiedzam kotów (mieliśmy wspólnie koty, zostały z nią). Może przykład: powiedziałem jej kiedyś, po którymśtam telefonie w tym samym dniu, żeby się przyzwyczaiła, że nie jesteśmy już razem i nie dzielimy całego swojego życia. Ona pyta, czy nie jestem jej przyjacielem? Odpowiedziałem, że tak, chętnie spotkam się na kawę od czasu do czasu, jak będzie potrzebować pomocy to zawsze może na mnie liczyć, ale nie muszę wiedzieć co do minuty jak jej dzień minął. Tak jak nie dzwonię co dwie godziny do innych moich przyjaciół żeby zapytać jak im leci i czy wszystko u nich w porządku, tak samo nie będę już dzwonił do niej kilka razy dziennie. To było dobre, jak byliśmy razem, ale teraz już nie jesteśmy. Już nie jest "kobietą mojego życia" tylko jedną z moich przyjaciółek. Wydaje mi się że zrozumiała. Zaczęło się to jakoś układać i zaczęła ta przyjaźń jakoś normalnieć. A potem znalazła sobie nowego chłopaka. I kompletnie mnie olała. Nawet jak czegoś od niej potrzebowałem (czegoś co od każdego dalszego znajomego bez problemu bym uzyskał) to zostało mi powiedziane umiarkowanie subtelnie, że mam się odpimpać. Potem dostałem bana na przychodzenie do domu (w sensie, do naszego starego domu, w którym ona wciąż mieszka) nawet nie "odwiedzać kotów" ale nawet po przychodzącą wciąż do mnie pocztę - choć mieszkam 10 minut piechotą to ona teraz zostawia mi pocztę u siebie w pracy, gdzie jadę 20 minut samochodem... Także może to brutalne, ale wygląda mi na to, że problem zniknie jak sobie znajdziesz nowego partnera ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 22:19 tomek854 napisał: > Zaczęło się to jakoś układać i zaczęła ta przyjaźń jakoś normalnieć. > > A potem znalazła sobie nowego chłopaka. I kompletnie mnie olała. Nawet jak czeg > oś od niej potrzebowałem (czegoś co od każdego dalszego znajomego bez problemu > bym uzyskał) to zostało mi powiedziane umiarkowanie subtelnie, że mam się odpim > pać. Potem dostałem bana na przychodzenie do domu (w sensie, do naszego starego > domu, w którym ona wciąż mieszka) nawet nie "odwiedzać kotów" ale nawet po prz > ychodzącą wciąż do mnie pocztę - choć mieszkam 10 minut piechotą to ona teraz z > ostawia mi pocztę u siebie w pracy, gdzie jadę 20 minut samochodem... Niezłe. Ja miałem jeszcze lepszy egzemplarz. Wpierw dzwoniła po to, aby opowiadać ze szczegółami o seksie z różnymi facetami (gdzie, jak, ile razy itp.) oraz np. pożyczała walizkę na wyjazd bara bara do jakiegoś fagasa do Wlk. Brytanii (jak wróciła, to wysłała sms-a że walizkę mogę sobie odebrać u ciecia w jej apartamentowcu). A jak znalazła wreszcie stałego faceta, to przestała odpowiadać na życzenia. Przesłanie grzecznościowo jakiegoś maila z informacjami o kredycie hipotecznym skończyło się tym, że napuściła na mnie tego nowego fagasa, który zaczął mnie straszyć mordobiciem. Bo wmówiła mu, że ją molestuję! Przy okazji gościu wysłał też jakieś obraźliwe smsy do mojej aktualnej partnerki (wygrzebał jej służbowy telefon w necie). Także pełna psychiatria i nienawiść do sześcianu. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 22.08.11, 00:41 E, u mnie nic z tych rzeczy. Po prostu jak potrzebowała ciepła bo była sama, to "przyjaciel" był potrzebny. Ale nie partner, bo to odpowiedzialność. A teraz ma nowego chłopaka, bardzo zazdrosnego, to i "przyjaciel" tylko zawadza, nie? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 22.08.11, 20:44 tomek854 napisał: /.../ Eeech, szkoda gadać. Niektóre egzemplarze kobiet są po prostu wyjątkowo żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
mwan Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 19:59 Widać, że wystarczyłby 1 jego sms, i wróciłabyś na kolanach do niego. Dobrze robi. Pozdrów go, jeśli jakimś cudem się odezwie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
keszelmagyar Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 21.08.11, 22:54 "Akceptuję to zerwanie, nie chcę się przyjaźnić, ale....jest mi przykro i tyle. To tak jakby najlepsza przyjaciółka udawała, że mnie nagle nie zna." Pierwsza część zdania "... nie chcę się przyjaźnić" Druga część zdania "...To tak jakby NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA udawała, że mnie nagle nie zna" Ciężko nie przyjaźnić się z najlepszą przyjaciółką. A czy pomyślałaś może przez moment, że spotykanie się z Tobą mogłoby jemu sprawiać ból? Mnie osobiście by bolał fakt, że ktoś z kim byłem bardzo blisko, rzekłbym nawet z zażyłych stosunkach, nagle traktuje mnie tylko jak znajomego. po 2 jeśli ludzie się rozchodzą, to czasem bywa tak, że ktoś podpada. A jak ktos podpada, to ciężko potem mieć ochotę na kontakty towarzyskie. Ja z moją byłą dziewczyną mam bardzo słaby kontakt, prawda, że nie udaję, że jej nie znam, chodziliśmy razem stosunkowo krótko, nie było zbliżenia, ale razem ustaliliśmy, że to nie jest to. Żadne z nas nie podpadło. Natomiast, jeśli ktoś mocno nabroił, albo zachował się tak, że zraził kogoś do siebie - w sumie nie ma co udawać, że nic się nie stało. Będzie Ci przykro (tak zakładam) do momentu, kiedy zaczniesz z kimś innym chodzić, zaangażujesz się. Niestety ale i tak bywa, że rozpada się i związek i znajomość. Czasem ludzie żywią do siebie urazę bo obwiniają siebie nawzajem o rozpad ich zdaniem udanego związku. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_zizka Odwal się od niego. Zostaw go w spokoju 21.08.11, 23:22 Coś mi się zdaje, że rozstanie nie było wcale takie nieszkodliwe. Szereg nieporozumień, tak? Myślę, że dałaś mu popalić. Przyjmij może do wiadomości, że sporo chłopaków wprawdzie nie szlocha przez telefon do byle kogo, nie robi sobie specjalnie ziemistego makijażu żeby pokazać, jak cierpią - ale chodzą do pracy, na zakupy, grają w kosza z kolegami i cały czas cierpią jak potępieńcy i upływa czasem nawet dużo lat, zanim dojdą do siebie. Albo nigdy. Myślę, że go skrzywdziłaś, przynajmniej on to odczuwa tak, jakbyś wydarła mu serce. Ma oczywiste objawy człowieka, któremu bliska osoba zrobiła niezłe kuku. Wię odwal się od niego, proszę, zostaw go w spokoju, przechodź na drugą stronę ulicy, nie zauważaj go. Tyle przynajmniej litości powinnaś dla niego mieć, żeby w miarę możliwości zniknąć z jego życia i dać mu się pozbierać. I nie próbuj do niego wrócić, bo zniszczysz i jego i siebie. Won, precz, spadaj, co się stało, to się stało. Nie licz na to, że będzie zaraz twoim kolegą. Może za 5 lat, może nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
francesfarmer Re: Odwal się od niego. Zostaw go w spokoju 21.08.11, 23:34 To jest jakieś chore?! Nic nie wiecie o sprawie i takie teorie. On mnie potraktował po chamsku i nie zdziwiłabym się, że jest mu chyba głupio i się wstydzi co zrobił swojej "jedynej, ukochanej, na zawsze"... Ja w ogóle go nie zaczepiam więc już może skończmy z tymi komentarzami. Dowiedziałam się co chciałam i tyle. A ciekawiło mnie różne podejscie róznych ludzi do tego tematu i ich sytuacje. A swojego eksa na pewno nie mam zamiaru zaczepiać. Odpowiedz Link Zgłoś
fuzzystone Re: Odwal się od niego. Zostaw go w spokoju 22.08.11, 00:09 Autorko wątku, po lekturze Twoich wypowiedzi dochodzę do jednego wniosku: odwracasz kota ogonem, ściemniasz i podajesz różne wersje wydarzeń -w zależności od tonu otrzymanego komentarza, począwszy od: "Niestety przez szereg nieporozumień, zaczęło się psuć, nie mogliśmy się dogadać i rozstaliśmy się. Zerwanie nie przebiegło w miłej atmosferze, nie był to łatwy krok ani dla mnie ani dla niego. Żałuję, że tak to się potoczyło, bo naprawdę go kochałam ale widocznie tak nam było pisane. " poprzez: "No ale czemu ja mam komuś źle życzyć? Skoro mi nic złego nie zrobił. " i dalej: "no, obiadki podane, seks nawet codziennie...jego wielka miłość.... imiona dla dzieci nawet wymyślał...i odwidziało mu się. jak coś było nie tak mógł chociaż powiedzieć. a zwiał, właściwie bez tłumaczeń, bo tak mu się zachciało.. a teraz jeszcze udaje że jestem powietrzem?! i chcesz mu współczuć?! To współczuj " a kończąc na: "Nie chcę się z nim przyjaźnić, faktycznie może przesadziłam pisząc o tych rozmowach, pozdrowieniach na święta. Wiem, że to by nie miało sensu...no bo co, byśmy udawali że nic się nie stało?! Fakt, takie rozgrzebywanie może boleć....Mnie też by bolało.Może faktycznie tęsknie za nim, jest mi jakoś dziwnie, i mi go brakuje. I podwójnie boli, że on mnie tak odrzuca. " Nie trzyma się to kupy i - jak ktoś już zauwazył - ciekawe jaka byłaby wersja Twojego faceta. Można także zauważyć, że strasznie rzucasz się w przypadku, gdy niektórzy sugerują Ci, że facet po prostu nie chce ŻADNEGO kontaktu i że taka reakcja czasami oznacza cierpienie, że czasami niektórzy wolą odciąć się totalnie i odbyć żałobę po związku. Co więcej, rzucasz się, kiedy interpretacja forumowiczów implikuje istnienie innej, niż Twoja, wizji świata i związków - natychmiast oskarżasz innych o chamstwo, frustracje, ataki, manipulację etc. etc. Zrozum raz na zawsze, że w przypadku ROZSTANIA związek się kończy. Kontakty między wami (przyjazn, dzień dobry na ulicy, whatever) MOGĄ mieć miejsce ale NIE MUSZĄ. Co więcej, przestań oskarżać faceta o znieczulicę, draństwo i brak uczuć. Nie siedzisz w jego głowie, nie wiesz co on tak naprawdę czuje - może ma Cię gdzieś, a może w domu wali głową w ścianę i zwija się z bólu. Ktoś tam dobrze to ujął: cały problem skończy się w momencie, gdy znajdziesz sobie kogoś nowego. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Odwal się od niego. Zostaw go w spokoju 22.08.11, 00:42 Ale my mamy tylko Twoją wersję wydarzeń. Dla Ciebie ona jest jedyna, ale dla nas niekoniecznie musi być... A z tego co piszesz wynika znacznie więcej niż zapewnie byś chciała. Odpowiedz Link Zgłoś
francesfarmer Re: Odwal się od niego. Zostaw go w spokoju 22.08.11, 00:51 fuzzystone, czytaj ze zrozumieniem...albo w ogóle czytaj jeśli już musisz się wypowiadać...poza tym ile razy mam powtarzać, że już dziękuje za wszelkie komentarze, przyjęłam wszystkie uwagi do wiadomości...tego nie widzisz?! Odpowiedz Link Zgłoś
pani_frig Re: Odwal się od niego. Zostaw go w spokoju 22.08.11, 01:34 właśnie wylądowałaś na głównej, więc czy chcesz czy nie chcesz, komentarze będą spływać Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Odwal się od niego. Zostaw go w spokoju 22.08.11, 02:41 Już dawno jest na głównej - tak ja tu trafiłem ;-) I cieszy mnie, że większość ludzi z sensem pisze ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
fuzzystone Re: Odwal się od niego. Zostaw go w spokoju 22.08.11, 09:33 1. Od początku staram czytać się ze zrozumieniem 2. Skoro piszesz na ogólnodostępnym form to niestety, ale musisz liczyć się z tym, że ludzie będą Ci odpowiadać jak chcą i kiedy chcą 3. Ja tego faceta zaczynam coraz lepiej rozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
piq muszę powiedzieć, panna, że przemaglowałaś temat 22.08.11, 04:23 Haha, najpierw z wszystkimi znajomymi (dziwili się) następnie w wątku na środku ogólnodostępnego forum na półtorej stówy wpisów. Wygląda na to, że masz mentalność dwunastolatki. Facet ma szczęście, że może cię skreślić z życia. Odpowiedz Link Zgłoś
alienka_x Ja się rozstałam po 8 latach 22.08.11, 00:48 Przyjaźnią bym tego co teraz jest nie nazwała, ale całkiem spoko jest (związek był toksyczny, więc to niezłe osiągnięcie). Gadamy co jakiś czas, a to co mnie wkurzało kiedyś - teraz mogę olać ;) W Twoim przypadku mam wrażenie, że jeszcze jesteś mentalnie w tym związku. Odpuść, szukaj nowego albo skup się na sobie. Ja od dwóch lat jestem w cudownym związku, którego nawet się nie spodziewałam. Ale stało się to dopiero wtedy, gdy odcięłam się od przeszłości. Trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Re: Ja się rozstałam po 8 latach 22.08.11, 01:13 ja po 7 i da się żyć po rozstaniu, więc nie ma sensu patrzeć wstecz, bo wiele nowego przed nią Odpowiedz Link Zgłoś
un.invited Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 22.08.11, 01:55 a pomyslalas, ze moze jemu wcale nie przeszlo i jakikolwiek kontakt z Toba jest bardzo bolesny? ze jakkolwiek akceptuje, ze nie jestescie juz razem, wcale nie jest mu latwo przejsc nad tym do porzadku dziennego i spotykanie Ciebie na ulicy i "cywilizowane" zachowanie jest niesamowicie trudne? nieco wiecej empatii... mezczyzni w kwestiach emocji sa raczej plcia slabsza Odpowiedz Link Zgłoś
just-and Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 22.08.11, 06:37 Zastanów się czego od niego oczekujesz czy ty naprawdę pogodziłaś się i zaakceptowałaś rozstanie czy wydaję się tobie że jest to na chwilę i on do ciebie wróci dlatego tak ci zależy na tych przynajmniej sporadycznych kontaktach???A poza tym może sama go pozdrów na ulicy wyślij mu sms-a z życzeniami. Faceci są trochę inni mniej skomplikowani od kobiet do nich zawsze trafiają proste komunikaty a nie zawoalowane oczekiwania czy roszczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
somtam Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 22.08.11, 08:43 Mam znajomych, po 50-tce, ktorzy sie przed kilkoma laty rozstali. Ona bardzo apodyktyczna, on podporzadkowujacy sie. Zawsze dla mnie bylo zagadka, jak z taka baba mozna , pod jednym dachem wytrzymac. Funkcjonowalo latami. Zawsze byli kosciolkowi . Pewnego dnia facet poprostu odszedl, wybral ....sluzbe Panu. Bez wzgledu na cel jego ucieczki, uciekl do swojej pasji, naprawde go rozumiem, wybral wyjscie , na jakie bylo go stac . Uciekl od tyrana, w takej sytuacji zbedne komentarze o "beretach" . Po rozstaniu dziela wspolne mieszkanie. On sprawia wrazenie szczesliwego, jej swiat sie zawalil, ona nie rozume. Dlaczego,..dlaczego ,....??? Ona taaka fajna, a on nagle zglupial. Widze jego wyzwolenie, chetnie obnosi sie ze swoja niezaleznoscia, rani "wspollokatorke" swoim zachowaniem. Czasem mam wrazenie , ze msci sie za "wspolnie przezyte lata", mysle ..dla niego stracone. Odpowiedz Link Zgłoś
justynabal Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 22.08.11, 08:37 Sytaucja jest( niestety) dosyć często spotykana. Mój ex( ponad 3 lata związku), też przede mną uciekał- myślę, że ciężko przeżył nasz rozstanie- mimo, że zupełnie( pod koniec) się nie dogadywaliśmy i to on ostatecznie ze mną zerwał( ja nie umiałam sama tego skończyć i czekałam, aż on to zrobi)- na pewno cierpiał, na pewno chciał zapomnieć, a przynajmniej zacząć jakoś normalnie żyć beze mnie. Po kilku latach( nie mieszka już dziś w PL), jakoś na siebie wpadliśmy w necie, pogadaliśmy, nawet się spotkaliśmy i.... jesteśmy dziś znajomymi. Po prostu emocje musiały opaść i teraz jest OK:) Przed drugim exem, ja sama uciekałam- dokładnie z tego samego powodu, z którego uciekano kiedyś przede mną( to ja nie chciałam kończyć związku i było między nami super- niestety znalazł sobie nowy obiekt:)) Minął rok, czy dwa i.... jesteśmy dobrymi znajomymi- czasem się spotkamy, zadzwonimy do siebie, prześlemy sobie smsa, itp. Twój były- albo rzeczywiście jest burakiem, albo nie jest gotów w tej chwili, żeby móc normalnie z Tobą rozmawiać, spojrzeć Ci w oczy. Może próbuje jakoś ułożyć sobie życie. A Ty to chyba( po cichu) chciałabyś do niego wrócić? Trzymaj się i nie bierz na poważnie debilnych odpowiedzi. Rozumiem doskonale, że człowiek to istota uczuciowa dosyć, więc może sobie nie radzić( przez jakiś czas) z widokiem byłego "obiektu", ale..... co to za związek by był, gdyby po jego zakończeniu( mówimy oczywiście o w miarę pokojowym rozstaniu, bez szczególnych powodów do nienawiści) totalnie wymazać wszystko z pamięci i uznać ex, za zupełnie obojętną, obcą i nawet głupiego "cześć" jej nie powiedzieć- bo nie jest się już razem? Też bym się wku....a i zastanawiała, jakim cudem ten dupek tak długo mydlił mi oczy :P Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 22.08.11, 09:33 A ja sie zastanawiam jak to jest, ze po 4 latach zwiazku z kims nie umiesz go zrozumiec i uszanowac jego woli. Czy kiedy byliscie razem i mowil, ze idzie do pracy, potrzebuje conajmniej 8h spokoju i zebys nie dzwonila i nie przychodzila - to umialas to zrozumiec? Czy kiedy szedl spac i prosil zeby go nie budzic, nawet przytulaniem i sniadaniem, a w razie pozaru wyniesc, to olewalas to? Czy kiedy przyjaciolka powiedizalaby Ci, ze aktualnie po prostu nie ma sily, potrzebuje spokoju i odciecia sie na jakis czas, to bys to przezywala jak personalny dramat? Teraz potrzebuje od Ciebie odpoczac. Mozliwe ze na zawsze, mozliwe ze na pare miesiecy. Nie kazdy umie od razu po rozstaniu sie odciac i zmienic podejscie. Moze sama rozmowa z toba wywolalaby w nim wszystkie mozliwe uczucia - od checi przytulenia cie i wyznania milosci, przez przerzniecie tak jak stoisz, po skatowanie cie na smierc... i dopoki mu to nie przejdzie zwyczajnie NIE CHCE sie tak czuc? Troche mniej skupienia na sobie, tego czego TY chcesz, co w CIEBIE jest chamstwem, i jak TY chcialabys byc teraz traktowana. Troche wiecej empatii i szacunku dla drugiej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
xobamor Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 22.08.11, 12:10 Ja też rozstałem się całkiem niedawno (kilka mies temu) po prawie 5 latach. I też rozstanie było koszmarem (może być inne?). I nie chciałem żadnych kontaktów, nawet dzień dobry. I nie chcę bo jeszcze są emocje. Zrozum że mężczyzna potrafi bardzo cierpieć. A to jedyna rzecz jaką mogłem zrobić dla swojej samoobrony. Długo myślałem, że tylko ja cierpię aż po ca 2 mies niewidzenia przypadkiem ją spotkałem na mieście. (Wspólna znajoma kiedyś mówiła, że jest uśmiechnięta i wszystko u niej ok - a zna ją długo). Nie widziała mnie. Ale wyglądała tak, że myślałem że podejdę i ją przytulę. Wtedy zrozumiałem, że ją to cholernie dużo kosztowało. I że nadal nie jest mi obojętna. To była dla mnie dobra lekcja. Więc tym bardziej do czasu aż nie miną emocje nie będę z nią rozmawiał, ani ... Widocznie pół roku to tak naprawdę bardzo mało czasu dla Ciebie, dla mnie ... Odpowiedz Link Zgłoś
abubilla Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 22.08.11, 10:18 W zeszłym roku rozstałam się z narzeczonym po 13 latach. Mieliśmy lepsze i gorsze momenty po rozstaniu ale doszliśmy do wniosku, że po tylu wspólnych latach urwanie kontaktu jest nienormalne. Wiemy, że możemy na siebie liczyć. Każde z nas próbuje układać sobie zycie i potrafimy rozmawiać o wszystkim, równiez o powodzeniach i niepowodzeniach w nowych związkach. Pozostała przyjaźń. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji i na pewno będę pielęgnować tą relację. Odpowiedz Link Zgłoś
szalony123 Re: Rozstanie po długim związku. Czy tak jest zaw 16.06.22, 20:57 Witam ja roztalem się też po 12 latach zwiasku I nie mam z moją ex Kontaktu jeśli się spotkamy udajemy że się nie znamy. Poznała innego i tak wygląda nasza relacja na dzień dzisiejszy. Chciałem porozmawiać ale widocznie już zapomniała więc nic nie zrobię w tym kierunku Odpowiedz Link Zgłoś