krzysio.meczywor
26.08.11, 20:27
Drogie Panie. Pytam się Was, bo wiem co faceci myślą na ten temat.
Miłość, którą znany i wszystko co się z tym wiąże można określić na dwa sposoby:
1. Jest to tylko i wyłącznie reakcja chemiczna w mózgu. Tak jak depresja czy schizofrenia jest to inny stan mózgu. Bardziej subtelny ale wciaż namacalny eksperymentalnie. Jednakże przyjmując taką teorię musimy zdać się na to, iż miłość można wzbudzać i zatrzymywać w dowolnym momencie. Jesteśmy tylko ograniczeni środkami jakimi dysponuje medycyna. O wiele gorszy wniosek mnie dopadł niedawno - skoro to jest chemia to w takim razie miłość matki do dziecka też jest definiowalna w kategoriach chemicznych i łatwno można swoje dziecko przestać kochać i zacząć kochać dziecko sąsiada. O zgrozo.
2. Stan wyższy umysłu, niedefiniowalny przez naukę. Co za tym idzie przyjmujemy istnienie sił wyższych, życie poza życie, boga i mu podobnych. Ateista nie wierzy w miłość. Jednakże co jeśli takie myślenie jest wynikiem braku poczucia bezpieczeństwa na które ludzie cierpieli od zawsze. Udało się znaleść lekarstwo - religia, mąż, miłość.
Panie wierzą w miłość? Który punkt przyjmują. Panowie raczej się nie określają. Za trudny problem. Im jest dobrze.