Dodaj do ulubionych

Miłość - definiowalna czy nie

26.08.11, 20:27
Drogie Panie. Pytam się Was, bo wiem co faceci myślą na ten temat.

Miłość, którą znany i wszystko co się z tym wiąże można określić na dwa sposoby:

1. Jest to tylko i wyłącznie reakcja chemiczna w mózgu. Tak jak depresja czy schizofrenia jest to inny stan mózgu. Bardziej subtelny ale wciaż namacalny eksperymentalnie. Jednakże przyjmując taką teorię musimy zdać się na to, iż miłość można wzbudzać i zatrzymywać w dowolnym momencie. Jesteśmy tylko ograniczeni środkami jakimi dysponuje medycyna. O wiele gorszy wniosek mnie dopadł niedawno - skoro to jest chemia to w takim razie miłość matki do dziecka też jest definiowalna w kategoriach chemicznych i łatwno można swoje dziecko przestać kochać i zacząć kochać dziecko sąsiada. O zgrozo.

2. Stan wyższy umysłu, niedefiniowalny przez naukę. Co za tym idzie przyjmujemy istnienie sił wyższych, życie poza życie, boga i mu podobnych. Ateista nie wierzy w miłość. Jednakże co jeśli takie myślenie jest wynikiem braku poczucia bezpieczeństwa na które ludzie cierpieli od zawsze. Udało się znaleść lekarstwo - religia, mąż, miłość.

Panie wierzą w miłość? Który punkt przyjmują. Panowie raczej się nie określają. Za trudny problem. Im jest dobrze.
Obserwuj wątek
    • samuela_vimes Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 20:31
      Ale Cie napadło, co?
      • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 20:34
        To tylko czubek gory lodowej. Czuje sie jak jakis Arystoteles albo Tomasz skas tam.
        • samuela_vimes Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 20:39
          Agent Tomek?
          • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 20:42
            agent tomek sie nie zastanawia na tym, on chce przezyc zycie zgodnie z tym co mu mozg podpowie
            • samuela_vimes Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 20:44
              Ma mózg, który mówi. Miło.
              • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 20:53
                podpowiadac to nie mowic
                • samuela_vimes Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 21:18
                  Dobra, w odpowiedzi na Twoje pytanie, niedefiniowalna.
                  • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 21:20
                    dziekuje
        • maly.jasio widac, zes meczywior. 26.08.11, 20:41
          krzysio.meczywor napisał:

          Czuje sie jak jakis Arystoteles


          bo kazdy fizyk zna II. Prawo Arystotelesa:

          - cialo raz puszczone w ruch puszcza sie dalej samo.
          • krzysio.meczywor Re: widac, zes meczywior. 26.08.11, 20:43
            to chyba newton ale kto by sie przejmowal skoro impreza sie kreci
            • maly.jasio Re: widac, zes meczywior. 26.08.11, 21:08
              Newton, to nad woda, ale pod woda to juz Arystoteles.

              ale faktycznie wazne , ze jakos leci, idzie, lub plynie.
              • krzysio.meczywor Re: widac, zes meczywior. 26.08.11, 21:21
                takie combo, Loutallica

                ale ciesze sie ze sie rozumiemy
    • jan_hus_na_stosie Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 20:36
      miłość to chcieć z kimś być i troszczyć się o tego kogoś

      cała reszta to tylko głupie dywagowania i pseudofilozoficzne rozważania :)

      motywacja jest tutaj stosunkowo mało istotna jak dla mnie
      • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 20:41
        czyli kategoria druga - bezpieczenstwo psychiczne

        nie boj sie tego rozlozyc na pierwiatki pierwsze, wiem ze moze byc nie przyjemnie ale zaciemnianie obrazu zdania o glupiej dywagacji potwierdzaja tylko ze nalezysz do kategorii drugiej

        nic ujmujac oczywiscie, cenie kazde zdanie
    • stephanie.plum Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 21:05
      ciekawie nawet zadrażniasz,
      ale ja jestem małostkowa,
      i z kimś kto sobie wykombinował taki pseudonim po prostu nie mogę, no nie mogę rozmawiać.
      :~|
      powiem tylko, że moim zdaniem opcja 1 i 2 może występować komplementarnie na tym najlepszym ze światów.
      • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 21:14
        i z kimś kto sobie wykombinował taki pseudonim po prostu nie mogę, no nie mogę rozmawiać.

        po prostu tego nie obejmujesz :)

        powiem tylko, że moim zdaniem opcja 1 i 2 może występować komplementarnie na tym najlepszym ze światów.


        czyli ktora opcja?
        poza tym zagadnienie wspolegzystowanie ma sie nijak do mego pytanie, odpowiedzialas/les nie odpowiadajac
        • stephanie.plum Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 22:16
          nie obejmuję. i nie biorę do siebie. taka już jestem.

          a co do dywagacji.
          opcja nr 1 - chyba tak po prostu jest, czyż nie? nie jesteśmy bezcieleśni. emocje wiążą się z chemią organizmu.
          ale to nie jest wszystko, bo reakcjami chemicznymi nie da się wyjaśnić niektórych zachowań. na ten przykład, że ktoś wbija zęby w ścianę, ale nie zdradza, choć che mu się tak, że aż. albo że facet wychowuje nie swoje dzieci. no nie wiem.
          więc, przynajmniej u niektórych osobników, mamy symptomy opcji nr 2.
          i tak, możliwe, że wszystkie te zachowania wynikają z chęci ucieczki przed jakimś lękiem - przed bezsensem, przemijaniem, samotnością. i może nawet ten lęk można z powrotem sprowadzić do poziomu chemii organizmu... ale to niczego nie ujmuje tym zachowaniom.

          okej, moje rozważania nie są zbyt głębokie, ale to dla tego, że obecnie pracuję i nie mmamm czasu skupić myśli na ważkich poruszonych przez Ciebie zagwozdkach.
          • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 22:33
            przepraszam za nicka ale on tylko potwierdza to co mysle i bardzo dobrze, ze nie bierzesz tego do siebie, bo ja bez instrukcji obslugi tez sie gubie z nowoczesnym AGD

            co do dywagacji - wybierasz opcje 2 lub 1, one sie wzajemnie wykulczaja - raz piszesz " emocje wiążą się z chemią organizmu" a potem "reakcjami chemicznymi nie da się wyjaśnić niektórych zachowań" - 2+2=4?

            to ze czegos nie potrafimy wyjasnic bierze sie z ograniczen narzedzi badawczych, kiedys koles
            umarl na brzuch a dzis ma nowotwor - dzis mozemy wybrac, opcja 1 lub 2

            to, ze nasze zachowania wynikaja z leku tylko potwierdza opcje 1 i niestety wg mnie duzo mozna zarzucic takim zachowaniom - oznacza to, ze mozna porzucic wlasne dziecko i zamiast tego skierowac uczucia na inne
            • stephanie.plum Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 22:44
              ale tak można w kółko.
              mędrca szkiełko i oko, jak powiadał wieszcz, zawsze wszystko sprowadzi do opcji nr 1. i tak ma być, bo po to mędrzec jest.
              a zwykła baba, taka jak ja, która właśnie popatruje znad komputera, jak jej ślubny, leżąc w gatkach na kanapie, popija piwo i zgłębia przedwojenny atlas architekrury Warszawy (???), święcie wierzy w opcję nr 2.
              święcie wierzy, bo jest, jak to się mówi, wierząca. i nie raz już widziała, jak w jej małżeństwie po kryzysach, które zostawiły tylko ruiny i zgliszcza, miłość odrasta jak trawa.

              mam to za cud, ale ja podobnie myślę o zwykłej trawie każdej wiosny.
              • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 22:50
                opcja 2, dziekuje :)
    • piesbaskervillow poważnie 26.08.11, 21:51
      Te sposoby kochania się nie wykluczają. Jeśli miłość jest uczuciem danym od Boga, to musi się odbywać w mózgu za pomocą reakcji chemicznych i/lub elektrycznych. Być może jeszcze innych nieznych na razie. Wiadomo, że za stan zakochania odpowiada PEA, ale czy tylko? No potem jeszcze endorfiny, serotonina, dopamina itd. Na razie znamy ich kilka, kiedyś poznamy ze setkę.

      Co do miłości do dzieci, to kochamy nie tylko dzieci własne. Można równie mocno pokochać obce dziecko, którym się przyszło nam zaopiekować. To są częste przypadki.

      Generalnie jest chyba tak, że aby pokochać kogoś, trzeba mieć w sobie gotowość na pokochanie. Są ludzie zimnie, którym miłość jest obca. Na szczęście jest ich niewielu.

      • krzysio.meczywor Re: poważnie 26.08.11, 22:06
        dlaczego miłość jest uczuciem danym od Boga, to musi się odbywać w mózgu za pomocą reakcji chemicznych i/lub elektrycznych - jesli tak jest to milosc wylacznie chemia i brak dowod na cos wyzszego a tlumaczenie " ze bog tak chcial" mozna podpiac do wszystkiego

        z miloscia do dziec to inaczej - to nie to, ze inne mozna pokochac, to to ze swoje sie przestaje kochac i traktuje jak intruza lub co najmniej obcego (wybor prosty)
        • piesbaskervillow Re: poważnie 26.08.11, 22:29
          Streszczę Ci moją filozofie w 2 zdaniach.
          Wszechświat składa się z materii, energii i informacji. I to jest "Trójca Święta". Prości ludzie nazywają Wszechświat Bogiem a prawa Wszechświata prawami boskimi. I oni są blisko prawdy. Znacznie bliżej niż ateiści, mówiący, że wszystko jest dziełem przypadku, ewolucji i doboru naturalnego. Człowiek jest prawdopodobnie najwyżej zorganizowaną formą materii i energii w Wszechświecie. I nie może szybko wyginąć, stąd różne przemyślne "sztuczki" jak gatunek zachować. Wszechświat (Bóg) działa m.in. przez tą PEA, która powoduje stan zakochania, ale nie może to trwać wiecznie, bo by się zakochani wykończyli. To działa przez kilka lat poto, aby się parzyć, miec potomstwo i je podchować. Podobnie jest z miłością do dzieci, do rodzeństwa, do rodziców, dziadków, przyjaciół itd. Jest jak z zegarku. Nie siedzi w nim wynalazca zegarka, ale machanizm działa aż się bateria wyczerpie albo sprężyna rozrkęci.
          • krzysio.meczywor Re: poważnie 26.08.11, 22:37
            swietnie to wszystko rozumiem tylko nie rozumiem dlaczego Wszechswiat (bog?) istnieje, skad sie wzial - jesli twierdzisz, ze zawsze byl to przyjmujesz iz istnieja sily wyzsze i twoj bog niczym sie nie rozni od jezuska twojego sasiada
            przyjmujac, ze tak nie jest, no coz mamy problem

            dalej to wiaze sie z miloscia i kobieta obok ciebie - ona tam jest bo tak chcesz czy dlatego bo musisz?
            • piesbaskervillow Re: poważnie 26.08.11, 22:44
              Jesteś jakimś ignorantem, czy jak? :))
              Wszechświat w jednym miejscu ginie, w innym powstaje nowy. Zresztę jest nieskończona ilość wszechświatów. Pewnie jesteś ateistą a z takimi to się rozmawia jak ze ścianą. :P
              Ateiści tkwią w błędnym przekonaniu, że obserwowany na świecie porządek zaistniał sam i nie ma nic wspólnego z "inteligentnym projektem". Najczęściej zrzucają wszystko na barki ewolucji i naturalnej selekcji. Jednak żaden z nich nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie. - W jaki sposób to, co nazywane jest naturą, zostało powołane do istnienia bez ingerencji tzw. "inteligentnej przyczyny"? Mówiąc najprościej - większość z ateistów wierzy, że świat powstał ot tak, w wyniku przypadkowego splotu wypadków, do jakiego doszło przed miliardami lat. Ich argumentacja często ogranicza się do pytania: "Jeśli jest inteligentna siła sprawcza, odpowiedzialna za powstanie wszechświata, natury i wszystkiego innego, to skąd ona pochodzi? Kto stworzył tego waszego Boga?"
              • krzysio.meczywor Re: poważnie 26.08.11, 22:55
                "Pewnie jesteś ateistą a z takimi to się rozmawia jak ze ścianą. :P"

                przyznaje szczerze usmiechnalem sie ;)


                rozumiem, ze opcja 2

                jako, ze skonczylem fizyke nie jestem ateista i swiecie wierze, ze cos jest nie tak

                a te wszechswiaty to tylko interpretacja rownan matematycznych, mozna kazdy wniosek wyprowadzic, niemniej jednak cos jest na rzeczy
          • real_mayer Re: poważnie 26.08.11, 23:43
            Człowiek jest prawdopodobnie najwyżej zorganizowaną formą materii i energii w Wszechświecie. I nie może szybko wyginąć, stąd różne przemyślne "sztuczki" jak gatunek zachować.

            A wiesz, że dinozaury panowały przez miliony lat. Prawdopodobnie człowiek skończy tak jak one i miłość nas nie uratuje. Materia ma nas w nosie, energia płynie dalej, a informacja goni na przód, niezależnie.
            A jak słyszę bzdury o parzeniu się, to mi się nuż w kieszeni otwiera.
            • real_mayer Re: poważnie 26.08.11, 23:44
              * nóż
              • krzysio.meczywor Re: poważnie 26.08.11, 23:49
                wyczytalem, ze "a nuz" mi sie otwiera i nie wiedzialem co sie otwiera (a nuz cos tam) ;)
                • real_mayer Re: poważnie 27.08.11, 00:02
                  jak to ? A nuż mi się w kieszeni otworzy scyzoryk .
    • real_mayer Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 22:55
      Miłość jak każde uczucie da się "zdefiniować". W dzisiejszym świecie wszystko możemy opisać słowami. Tylko po co? żeby było co w Wikipedii napisać?
      "Ateista nie wierzy w miłość" ? ekhm że co?
      • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 22:59
        ""Ateista nie wierzy w miłość" ? ekhm że co?"

        ateista nie wierzy w boga, w sily nadprzyrodzone, nie ma nic ponad nami (no moze ufo) stad prosty wniosek, ze nasze zycie (ateisty) determinuja reakcje chemiczne

        argument iz niepotrzebnie sie tym zajmujemy (wpis w wikipedii) zdradza opcje druga
        • real_mayer Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:13
          Krzysio, dałeś mi tyle do myślenia, że odpowiem jutro po rozmowie z ateistą. Nie mogę się póki co wypowiedzieć na ten temat.
          • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:16
            policz barany ja nie bedziesz mogl usnac
          • real_mayer Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:17
            Naukowcy potrafią określić co się dzieje z mózgiem podczas stanu zakochania. Wiemy, jaki hormon się wydziela, wiemy w której części mózgu, Ale i tak jest w tym coś magicznego, czego na razie nauka nie pojmuje, a zanim nam się to uda - mam szczerą nadzieję, że wyginiemy jak dinozaury.
            • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:21
              rozumiem tez bym tak chcial, ale moj mozg ma inne zdanie
    • anna_sla Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:00
      a mi się wydaje, że i 1 i 2. One się jakoś łączą.. muszą się łączyć, ale to jest jak pytanie co było pierwsze, kura czy jajko??
      • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 08:28
        kura byla pierwsza
        • anna_sla Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 09:29
          no a co w tym przypadku jest "kurą" a co "jajkiem"? ;)
          • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 09:57
            ja nie wiem jakie jest porownania ale sie pytalas czy kura czy jajko wiec odpowiadam ze kura

            zwiazku z moim pytaniem to chyba nie ma ale chcialem pomoc :)
            • anna_sla Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 12:59
              to i tak tylko nasz domysł, dowodu nie ma. Jeśli to Bóg stwórca miał ją stworzyć to może zrobił to od jajka, chyba nawet w Biblii (nie wiem nie czytałam uważnie) nie ma wzmianki czy stworzył już dorosłe osobniki czy "dzieci, a jeśli to dzieło ewolucji jak kto woli, to ta kura mogła być tworem innego pierzastego z innym pierzastym (lub nie) i mutować się od zarodka i wyjść z jajka... Mniejsza z tym..

              Tak czy siak, prawdą jest, że jakiś ktoś jest powodem całej machiny chemicznych reakcji w naszym organizmie, ale nie wiadomo co było ich początkiem, stan wyższy umysłu czy sama chemia "kazała" nam się zbliżyć do tej osoby. Ja domniemam, że to pierwsze, bo jak inaczej wyjaśnić to, że często samo myślenie o tej osobie wywołuje motylki w brzuchu?? ;)
              • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 14:23
                ale podobno pochodzimy od maply a nie od boga, poza tym sie komplikowalo, sie komplikowalo, powstala czastkowa swiadomosc u zwierzat ktora sie u nas momentalnie rozwinela
                • anna_sla Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 23:03
                  dlatego podałam dwie wersje.. ja osobiście wierzę w tą z Bogiem na czele ;) i to nie tak, że bam pewnego pięknego dnia stworzył Bóg człowieka, bo to niekoniecznie musiał być 6-ty dzień a szóste stulecie/tysiąclecie, co nie wyklucza małpy po drodze, zwłaszcza, że ją stworzył PRZED człowiekiem. Dla mnie to nie są dwie odrębne wersje albo Bóg stworzył, albo ewolucja w następstwie pierdnięcia w kosmosie tylko obie razem są ze sobą kompatybilne. I tak samo jest wg mnie z miłością i reakcją chemiczną.
    • adoptowany Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:04
      Szczerze? ..nie wiem do dzisiaj,a nawet calkiem niedawno w tym tez celu,a i przy okazji dla spedzenia romantycznego wekendu wybralismy sie z moja pania do Stratford. Tak,tego samego z ktorego wzial sie sam mistrz Sheakspir ten od Romcia i Julci..Uroczo i milo muzeum,romantyczna kolacja..itd. ..i na pytanie zony co sadze o sensie milosci dwojga ludzi / pewnie miala na uwadze nas oboje/ Odpowiedzialem starym slowianskim porzekadlem..milosc to uczucie glupie zaczyna sie na ustach,a konczy na /.../ Wiecie sami czym...he..he cale szczesci,ze moja ma poczucie humoru..he..he.
      • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:20
        czyli opcja mezczyzny, jest dobrze jak jest i nie zajmuje sie glupotami

        ;)
    • zielona.zgaga Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:33
      Bo nad miloscia sie nie dywaguje tylko sie nia zyje i juz.
      • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:37
        chcialabys sie zakochac?
        • zielona.zgaga Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:50
          Zakochac czyli poczuc motylki w brzuchu?
          Kazdy to lubi, stad problemy niewiernosci. Ale zakochanie to stan przejsciowy i niekoniecznie przeksztalca sie w milosc (no tak, brak nam definicji :) )
          • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 08:29
            problem niewiernosci wynika z glupoty ludzkiej a nie z milosci ;)
            • zielona.zgaga Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 09:43
              Jesli "milosc" rozpatrujemy w kategoriach uczucia wyzszego, to stan zakochania jest mylnie nazywany miloscia. To stan oszolomienia a oszolomy rozne rzeczy wyczyniaja, jak wiadomo.
              Kieruja nami instynkty choc wskazane jest uzywanie organu zwanego mozgiem.

              • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 14:25
                ja lubie jak mna kieruja niektore instynkty i nie chce do tego mozgu angazowac :)
                • zielona.zgaga Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 18:51
                  Tak fajnie jest dac sie poniesc na fali ale mialam na mysli ewentualna niewiernosc wobec partnera. Pokus jest mnostwo a chemia chcac nie chcac nami kieruje, na szczescie posiadamy organ zwany mozgiem i czasem go uzywamy (jak nam sie chce). To nas rozni od zwierzat.
    • senseiek Chemiczna milosc, to jest do partnera/ki seksualn 26.08.11, 23:36
      > 1. Jest to tylko i wyłącznie reakcja chemiczna w mózgu. Tak jak depresja czy sc
      > hizofrenia jest to inny stan mózgu. Bardziej subtelny ale wciaż namacalny ekspe
      > rymentalnie. Jednakże przyjmując taką teorię musimy zdać się na to, iż miłość m
      > ożna wzbudzać i zatrzymywać w dowolnym momencie. Jesteśmy tylko ograniczeni śro
      > dkami jakimi dysponuje medycyna.

      Chemiczna milosc, to jest do partnera/ki seksualnej..

      Nie czuje sie milosci chemicznej do np. swoich rodzicow i dzieci, gdyz lacza nas wspolne geny, ktore nie powinny sie z nami powiazac, gdyz jest to bardzo niewskazane dla potomstwa.

      > O wiele gorszy wniosek mnie dopadł nied
      > awno - skoro to jest chemia to w takim razie miłość matki do dziecka też jest
      > definiowalna w kategoriach chemicznych i łatwno można swoje dziecko przestać ko
      > chać i zacząć kochać dziecko sąsiada. O zgrozo.

      Zupelnie niesluszny wniosek - mozna kochac dziecko sasiada tylko jako ew. kochanka..
      Z dzieckiem sasiada nie laczy nas to samo DNA. Przewaznie ;)
      My jako nosnicy DNA, staramy sie aby nasze DNA przetrwalo w przyszlosci i dlatego troszczymy sie o nasze wlasne dzieci.
      • krzysio.meczywor Re: Chemiczna milosc, to jest do partnera/ki sek 26.08.11, 23:42
        czyli jestes opcja samolubny gen? ;)

        opcja samolubny gen jakos tak podpada pod opcje 2 z mala doza opcje 1, zaleznie jak traktujemy ewolucje
        • piesbaskervillow Re: Chemiczna milosc, to jest do partnera/ki sek 26.08.11, 23:53
          Naczytaliście się Richarda Dawkinsa i Robina Bakera i bredzicie.
          • krzysio.meczywor Re: Chemiczna milosc, to jest do partnera/ki sek 27.08.11, 08:30
            nieprawda, syntezujemy wiedze, laczymy pomysly innych ludzi by znalesc rozwiazanie

            chciales swoje sterowniki to je masz - geny
            kto je zaprogramowal, moze nikt ale rozumiem ze wtedy to za duzo dla Ciebie
      • piesbaskervillow Re: Chemiczna milosc, to jest do partnera/ki sek 26.08.11, 23:45
        Nie ma zgody.
        W każdym społeczeństwie jest ok 3% homosiów. Oni też odczuwają popęd seksualny, ale ich seks jest pieprzeniem bez sensu. Nie ma z niego dzieci.

        Co do 2 cześci Twej wypowiedzi, to istnieje miłość kazirodcza. Gdyby nie zakaza przez prawo i religie, to miałaby sie całkiem dobrze.
        • krzysio.meczywor Re: Chemiczna milosc, to jest do partnera/ki sek 26.08.11, 23:46
          no 3% to taki konkretny margines bledu jaki sie zdarza wszedzie
          • senseiek Jak sie uprawia seks z kobieta, to nie po to zeby 27.08.11, 00:01
            > no 3% to taki konkretny margines bledu jaki sie zdarza wszedzie

            Jak sie uprawia seks z kobieta, to nie po to zeby splodzic dzieci!! Inaczej to by sie ludzie nie zabezpieczali w prezerwatywy i pigulki antykoncepcyjne.
            Ile seksikow jest po to zeby zrobic sobie dzieci? 1 promil?

            Ja mam same wpadki.. ;-)
            Nawet jedna (a raczej podwojna, bo blizniacy ;) mam nagrana na kamere.. hehehe
            ale im szczeka opadnie jak im kiedys pokaze to nagranie.. :D
            jak "tatus z mamusia was zrobili" :)
            • piesbaskervillow Re: Jak sie uprawia seks z kobieta, to nie po to 27.08.11, 00:14
              Jedzenie, sranie, spanie i dupczenie jest przyjemne, bo inaczej byśmy zdechli.
              • senseiek Chcesz zyc wiecznie? :) 27.08.11, 00:51
                > [...] bo inaczej byśmy zdechli.

                a bez tego nie zdechniemy? :D

                Chcesz zyc wiecznie? :)
                • piesbaskervillow Re: Chcesz zyc wiecznie? :) 27.08.11, 01:27
                  Zdechniemy, ale najpierw dzieci napłodzimy, wnuki wyniańczymy itd.
                  Zostanie po nas nie tylko konto na NK, ale i geny z ważnymi informacjami.
                  • senseiek Re: Chcesz zyc wiecznie? :) 27.08.11, 01:49
                    > Zostanie po nas nie tylko konto na NK, ale i geny z ważnymi informacjami.

                    Dobre i to, bo nie mam konta na NK (procz fake'ow ;)
                  • krzysio.meczywor Re: Chcesz zyc wiecznie? :) 27.08.11, 08:32
                    nowoczesny nomad na konto na fb a nie nk, rozwijaj sie czlowieku
                    • piesbaskervillow Re: Chcesz zyc wiecznie? :) 27.08.11, 10:09
                      krzysio.meczywor napisał:
                      > nowoczesny nomad na konto na fb a nie nk, rozwijaj sie czlowieku

                      Nie nomad, a nomada. A konta mamy w GW. W dodatku piszemy na FK. Bez sensu zresztą.
            • krzysio.meczywor Re: Jak sie uprawia seks z kobieta, to nie po to 27.08.11, 08:31
              od zawsze sie bylo z kobieta dla dzieci, dopiero od niedawna wpadli na to, ze to moze byc przyjemne dla dwoch stron
        • senseiek Re: Chemiczna milosc, to jest do partnera/ki sek 26.08.11, 23:56
          > Nie ma zgody.
          > W każdym społeczeństwie jest ok 3% homosiów. Oni też odczuwają popęd seksualny,
          > ale ich seks jest pieprzeniem bez sensu. Nie ma z niego dzieci.

          Przeciez oni sa najlepszym dowodem na potwierdzenie teorii o chemii milosci do partnera/ki- gdyz to ona wlasnie kaze im odczuwac poped plciowy do osobnikow tej samej plci. Gdyby szli na logike, a nie chemie, to by wybierali kobiety do seksu. Gdyz nie dosc ze latwiej (bo naturalne nawilzenie ;), to i jeszcze geny sie rozprzestrzeniaja (dzieci).
          A oni wala sie miedzy soba w tylki, i bez wazelinki to latwo im to nie przychodzi, bo nie ma naturalnego sluzu. Ale mozg nakazuje im odczuwac pociag.
          Jak uprawiasz seks z kobieta, to ewentualna prokreacja jest na samym koncu toku rozumowania.. wrecz niechciana.. :)

          > Co do 2 cześci Twej wypowiedzi, to istnieje miłość kazirodcza. Gdyby nie zakaza
          > przez prawo i religie, to miałaby sie całkiem dobrze.

          To jest raczej na zasadzie "z braku laku". Cos w stylu hermetycznej spolecznosci, albo ludzie w domku z ktorego nigdy nie wychodza "w swiat", albo bezludna wyspa..
          • krzysio.meczywor Re: Chemiczna milosc, to jest do partnera/ki sek 27.08.11, 08:35
            idac tym tropem dochodzimy do wniosku, ze kontrolowanie popedu jest ograniczone tylko stanem naszej wiedzy medynczej a wiec w przyszlosci osoby homoseksualne, jesli beda chcialy, beda mogly pojsc do sklepu (apteki) i kupic pastylke co ich poped ukierunkuje np na kobite

            nie chcialem tego pisac na glownym bo by mnie zaraz zakrzyczeli i pocieli ale tutaj nikt nie dojrzy, jednakze taki wniosek plynie z opcji pierwszej
            • piesbaskervillow Re: Chemiczna milosc, to jest do partnera/ki sek 27.08.11, 10:19
              Otóż niejaki Zbigniew-Lew S. mówił w telewizorni, że potrafi skutecznie wyleczyć z nieszcześliwej, nieodwzajemnionej, niepotrzebnej miłości. Robi to prochami, nawet powiedział z jakiej grupy leków. To jest grzebanie łomem w zegarku na reke, ale na razie nie mamy precyzyjniejszego narzędzia.

              Przed 1991 rokiem homoseksualiści stanowili ok. 10% pacjentów we włoskich psychiatrykach (źródło prof. Vittorino Andreoli) i leczono ich metodami awersyjnymi i farmakologicznie. Po części skutecznie.
              Do wyleczenie z homoseksualizmu przyznaje się pewien francuski muzyk.
    • e-no-kolego Re: Miłość - definiowalna czy nie 26.08.11, 23:50
      krzysio.meczywor napisał:

      > Drogie Panie. Pytam się Was, bo wiem co faceci myślą na ten temat.

      Skąd wies co myślą faceci? To, że jesteś jednym z nich nie musi się równać z posiądnięciem takiej wiedzy.
      > 1. Jest to tylko i wyłącznie reakcja chemiczna w mózgu.
      _ to jest raczej "zauroczenie" - tak właśnie bym to nazwał
      > awno - skoro to jest chemia to w takim razie miłość matki do dziecka też jest
      > definiowalna w kategoriach chemicznych i łatwno można swoje dziecko przestać ko
      > chać i zacząć kochać dziecko sąsiada. O zgrozo.
      - To bym nawał po prostu jakąś schizą...

      > 2. Stan wyższy umysłu, niedefiniowalny przez naukę. Co za tym idzie przyjmujemy
      > istnienie sił wyższych, życie poza życie, boga i mu podobnych. Ateista nie wie
      > rzy w miłość. Jednakże co jeśli takie myślenie jest wynikiem braku poczucia bez
      > pieczeństwa na które ludzie cierpieli od zawsze. Udało się znaleść lekarstwo -
      > religia, mąż, miłość.
      To to samo, co na początku

      A co z miłością dojżałą? Hę?
      • westdream Twój Freud 27.08.11, 01:05
        1. Krzysio bawi się w absolut, stawia tezę, że wie co myśli większa część populacji na ziemi.

        2. Krzysio przez zdanie "Pytam się Was, bo wiem co faceci myślą na ten temat" zdradza podświadomy lub nie cel swojego pytania. Kontakt z płcią przeciwną, chęć desperackiego kontaktu. Typowe zachowanie dla zagrożonego samca. Niech zagrożenia wybierze sobie sam.

        3. Krzysio bardzo chciałby móc określić świat w łatwo pojmowalnych dla niego ramach - patrz punkt 1. Krzysio nie wie o istnieniu nonteizmu, "który" to kwestionuje określoną przez niego alternatywę jako wystarczającą do określenia istoty problemu. W języku bardziej zrozumiałym dla Krzysia - nie uwzględniłeś wszystkich zmiennych, bo patrz punkt 1.

        4. Krzysio nie przyzna racji gdyż patrz punkt 1 i 2.
        • krzysio.meczywor Re: Twój Freud 27.08.11, 08:44
          1. Krzysio bawi się w absolut, stawia tezę, że wie co myśli większa część populacji na ziemi.

          uwazam, ze wiem co mysli wiekszosc bo taki mowi statystyka, slyszales o uogolnieniach, probie badawczej, etc? majac takie narzedzia mozna przewidywac co mysli ogol

          Krzysio przez zdanie "Pytam się Was, bo wiem co faceci myślą na ten temat" zdradza podświadomy lub nie cel swojego pytania. Kontakt z płcią przeciwną, chęć desperackiego kontaktu. Typowe zachowanie dla zagrożonego samca. Niech zagrożenia wybierze sobie sam

          kaziu, gdyby to byla prawda to bym sie wybral do knajpy albo dyskoteki i zawsze cos wyszarpal z tlumu, niestety tam nie miejsce na takie dywagacje, zostalbym bym uznany za przyglupa lub co najmniej niezrozumialego - tutaj ma nadzieje nie tylko dowiem sie ciekawych rzeczy ale takze wyczytam interesujaca wypowiedz jakiejs niewiasty, badz co badz forum prawie anonimowe, a co faceci mysla wiem, patrz wyzej

          3. Krzysio bardzo chciałby móc określić świat w łatwo pojmowalnych dla niego ramach...

          po prostu kaziu ja nie przyjmuje innych teorii do wiadomosci, swiat jest wyjatkowo prosty i nie ma potrzeby opisywac go jakimis wygibasami - tobie sie wydaje ze jak uzyjesz madrych slow albo skomplikowanych teorii to bedziesz w stanie okreslic swiat i odpowiedziec na nurtujace cie pytania (o ile takowe masz), wg mnie kaziu trzeba sie skupic na jakosci i prostocie a nie ilosci
          • westdream Re: Twój Freud 30.08.11, 01:18
            > uwazam, ze wiem co mysli wiekszosc bo taki mowi statystyka, slyszales o uogolni
            > eniach, probie badawczej, etc? majac takie narzedzia mozna przewidywac co mysli ogol

            Co mówi statystyka w odniesieniu do twoich "badań"?
            Chciałeś zapewne powiedzieć próba reprezentatywna, a nie badawcza. Ja się pytam reprezentatywna w stosunku do kogo/czego? Pokaż mi takie badania bo inaczej vide
            punkt 1.;)

            > kaziu, gdyby to byla prawda to bym sie wybral do knajpy albo dyskoteki i zawsze
            > cos wyszarpal z tlumu, niestety tam nie miejsce na takie dywagacje, zostalbym
            > bym uznany za przyglupa lub co najmniej niezrozumialego - tutaj ma nadzieje nie
            > tylko dowiem sie ciekawych rzeczy ale takze wyczytam interesujaca wypowiedz ja
            > kiejs niewiasty, badz co badz forum prawie anonimowe, a co faceci mysla wiem, p
            > atrz wyzej

            Ale przecież ty nie chodzisz na dyskoteki, tylko nimi w głębi duszy gardzisz lub są Ci obojętne.
            Posługujesz się skrótem myślowym "takie miejsca" = seks. Po prostu brakuje Ci kontaktu z kobietami, co napisałem wcześniej. A wspomniana wyżej dyskoteka tylko potwierdza moją teorię. Sam z siebie napisałeś o wyszarpywaniu w odniesieniu do kontaktu z dziewczynami.

            po prostu kaziu ja nie przyjmuje innych teorii do wiadomosci, swiat jest wyjatk
            > owo prosty i nie ma potrzeby opisywac go jakimis wygibasami - tobie sie wydaje
            > ze jak uzyjesz madrych slow albo skomplikowanych teorii to bedziesz w stanie ok
            > reslic swiat i odpowiedziec na nurtujace cie pytania (o ile takowe masz), wg mn
            > ie kaziu trzeba sie skupic na jakosci i prostocie a nie ilosci

            Znów wyłazi punkt 1. Świat jest wyjątkowo prosty wg. Ciebie mój drogi.

            Zdanie, które napisałeś:
            " tobie sie wydaje
            ze jak uzyjesz madrych slow albo skomplikowanych teorii to bedziesz w stanie okreslic swiat i odpowiedziec na nurtujace cie pytania (o ile takowe masz)"
            polecam skonfrontować z twoim pierwszym postem. Skup się na tej jakości;)
        • niezmiennick Re: Twój Freud 27.08.11, 11:21
          W suplemencie dodam, iż wszyscy wiedzą, że ludzie dzielą się na dwie kategorie, na takich co wiedzą iż ludzie dzielą się na dwie kategorie i na innych.
      • senseiek Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 06:06
        > A co z miłością dojżałą? Hę?

        Dojrzec to Ty jeszcze musisz.. zdajac egzamin maturalny.. ;)
      • piesbaskervillow Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 08:42
        Tzw. miłość dojrzała, to rutyna, małżeńska nuda, to bycie razem z powodu dzieci i hipoteki. To faza postmiłosna.
        • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 09:32
          masz bardzo zmeczony obraz zycia razem
    • kapselodtymbarka Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 09:16
      Znaczeniem słowa jest jego użycie ;)
      • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 09:33
        ze jak? mozesz to rozwinac?
        • kapselodtymbarka Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 10:05
          No, słowa wymyślili ludzie i znaczą to, co znaczą w słownikach. Nie ma jakichś ukrytych znaczeń, do których trzeba dotrzeć. Kto miałby je wymyślać, Bóg?:)
          • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 10:11
            aha, czyli opcja dwa
            • kapselodtymbarka Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 10:58
              chyba nie zrozumieliśmy się
              • krzysio.meczywor Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 14:27
                mozliwe, musisz jasniej objasniac
          • six_a Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 10:15
            bioronc pod ówagie, rze słowo miłość składa się z miło + ość, ja bym tego nie próbowała, i Wam tesz nie radzę.
            ;)
    • piesbaskervillow Już Platon... 27.08.11, 10:29
      podzielił miłosć na erosa, filia i agape. Potem jeszcze parę kategorii dorzucono.
      Co to takiego?
      Eros= chuć, czyli chęć do pieprzenia się. Do tego miłość niepotrzebna.
      Filia= towarzyskość, ekstrawertyzm, rozrywkowość szeroko pojmowana.
      Agape= stan maniakalny wywołany wysokim poziomem dopaminy i serotoniny w OUN, w łagodniejszej postaci hipomaniakalny- "ku..., jak jak kocham wszystkich ludzi!"

      O jaką miłość chodzi facetowi z gonadocentryczno-masochistycznym nikiem?
      • krzysio.meczywor Re: Już Platon... 27.08.11, 14:28
        O jaką miłość chodzi facetowi z gonadocentryczno-masochistycznym nikiem?

        no, nieladnie Ci sie kojarzy moj nick, duzo nocy spedzonych z raczkami pod koldra? ;p
    • tarantinka Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 10:55
      mam dziecko, które kocham, faceta którego kocham, a dlaczego kocham, nie ma to dla mnie żadnego znaczenia.
      • piesbaskervillow Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 11:44
        Jak to nie wiesz dlaczego?
        W sakramencie małżeństwa Chrystus daje łaskę jedności i miłości na zawsze.
        • tarantinka Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 19:50
          cóż, nie jestem mężatką a dziecko mam z facetem, którego już nie kocham ;). a obecny kocha to nieślubne jak swoje a moje kocha dwóch tatusiów i ma z tym zero problemu. Do kościoła żadne z nas nie chodzi ;). Nie rozumiem tylu zjawisk nawet tych rodem z podstawówki, że jedna więcej jedna mniej nie robi róznicy.
    • moonogamistka Re: Miłość - definiowalna czy nie 27.08.11, 19:57
      Z racji logiki i doswiadczenia- optuje przy jedynce.
      iestety z racji plci wiem- ze jest nr 2.
      istnieje 3- instynkt. To co pisales o dzieciach. instynkt macierzynski jednak realizuje sie w opcji nr 1. Hormony rzadza.
      Ale czemu sie obrazac na fakt, zre pojawia sie cos, Ktos, nad czym nie panujemy.
      jak by nie patrzec, nad wszystkim panuje naturalny odruch przetrwania gatunku.
      Obrazac sie, ze sie dopasujemy?
      jestesmy prostymi zwierzetami, ktorym wydaje sie, ze panuja nad zmyslami.
      A czy to hormony, zapachy, wyglad, zachowania. Jak to roznica?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka