12.11.11, 20:00
Ostatnio słyszałam reklamę programu na TOK fm pod tytułem: Co tracimy, jak nigdy nie jesteśmy sami? Programu, niestety, nie słuchałam. Ale wiem, że są ludzie, którzy jakoś egzystują, choć nigdy nie są sami.

A ile czasu Wy spędzacie sami? I co robicie? Czytacie, podróżujecie, chodzicie sami/e do kina, myślicie, płaczecie, jecie chipsy? No co?

Tak sobie myślę, że ze znajomymi/przyjaciółmi spotykam się może góra 3 razy w tygodniu, a poza tym spędzam wolny czas sama. No ale w sumie mało mam tego wolnego czasu.
Uwielbiam ludzi, ale nie mogę być nimi otoczona non stop, bo mnie to mega męczy. Nie lubię wyjazdów zbiorowych, w sensie w większym gronie. Pierwszy dzień/impreza ok, ale na dłużej, to chciałabym uciec.

A jak to jest u innych?
Obserwuj wątek
    • zetka50 Re: Samość 12.11.11, 20:07
      wchodzę na fk i juz nie czuję sie samotna :))
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 12.11.11, 20:09
        Nie zapytałam o samotność, tylko o samość;> Czyli wnioskuję, że każde bycie samej z sobą jest dla Ciebie tożsame z samotnością?
        • zetka50 Re: Samość 12.11.11, 20:15
          a sama to jestem często, tak 1/4 dnia, ale mnie to nie przeszkadza, mam kanarka co mi śpiewa, kota, 3 psy co mi więcej potrzeba ? No i ja z nimi GADAM :D
        • khadroma Re: Samość 13.11.11, 18:41
          grzeczna_dziewczynka15 napisała:

          > Nie zapytałam o samotność, tylko o samość;> Czyli wnioskuję, że każde bycie
          > samej z sobą jest dla Ciebie tożsame z samotnością?

          Chodzi Ci chyba o samowystarczalność...
          Samość brzmi jak Zamość.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 13.11.11, 19:19
            Chodzi mi o samość. Samowystarczalność to coś trochę innego, a samotność ma nacechowanie negatywne. Samodzielność, to też coś innego, samotnia ma wydźwięk melancholijny.

            Bycie kreatywną językowo jest dopuszczalne;> Mówię Ci to jako językoznawczyni;))
            Choć oczywiście mój neologizm ma Ci się prawo kojarzyć z Zamościem. Mi nie, bo nigdy tam nie byłam.
            • marguy Re: Samość 13.11.11, 20:28
              Jestes jezykoznawca i zaczynasz zdanie od "mi"?
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 13.11.11, 20:35
                Jestem językoznawczynią i tak właśnie zaczynam zdanie;> (Jak piszę w necie na forum, gdzie obowiązuje konwencja swobodnej rozmowy, strumienia świadomości itd. Jak piszę gdzieś artykuł, to nie zaczynam zdania od Mi, ani Mnie, ani bo ani ano więc;>)

                Pozdrawiam;>
    • 2szarozielone Re: Samość 12.11.11, 20:12
      Ze znajomymi spotykam się jakoś 2-3 razy w tygodniu. Potrzebuję czasu dla siebie i sama ze sobą, na czytanie, grę, łażenie po mieście, zakupy, ćwiczenia, nicnierobienie, szydełkowanie i długie kąpiele. Mieszkam z facetem, ale jest dla nas obojga jasne, że to nie oznacza spędzania każdej wolnej chwili razem - i popołudnia zazwyczaj spędzamy w osobnych pokojach, robiąc różne rzeczy. Inaczej byśmy chyba zwariowali. Zreszta ja ucząc się nowych rzeczy nie lubię mieć towarzystwa ani obserwatorów - więc po prostu zaczęłabym się cofać w rozwoju ;)
      Natomiast kino, teatr, koncerty, festiwale, podróże - to jest dla mnie coś, co zdecydowanie wolę robić w dobrze dobranym towarzystwie. To nie znaczy, że nie mogę tego robić sama - jeśli wiem np. że jakiś koncert nikogo ze znajomych nie kręci, a mi na nim zależy - idę sama, żeby się nie stresować czyimś marudzeniem. Ale dużo bardziej cieszy mnie dzielenie się wrażeniami.
      • 2szarozielone Re: Samość 12.11.11, 20:14
        Jeszcze jedzenie, gotowanie i seks są fajniejsze w towarzystwie :-D
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 12.11.11, 20:18
          O, z tym się zgodzę. Niestety, jak spędzam czas z facetem, to tyję;> A jak sama to mi się nie chce jeść, a już na pewno nie gotować;>
        • kombinerki.pinocheta Re: Samość 12.11.11, 20:38
          To co Szara, byl juz jakis trojkat? A moze cos wiekszego? :)
          • 2szarozielone Re: Samość 12.11.11, 20:49
            Jak nie było, to będzie, w każdym razie nie twój biznes ;) A czemu tak tym zainteresowany jesteś?
            • kombinerki.pinocheta Re: Samość 12.11.11, 21:03
              Ciekawa konfiguracja, nowe przezycia. Wydaje mi sie, ze to moze byc ciekawe, ale nie gdy ludzie sie kochaja.

              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 12.11.11, 21:05
                Kluczowym słowem jest tu "wydaje mi się". Jak się sam przekonasz, to wróć i się wypowiedz.
                • kombinerki.pinocheta Re: Samość 12.11.11, 21:07
                  A po co mialbym tego doswiadczyc?
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 12.11.11, 21:12
                    Nie ma obowiązku doświadczania niczego. Ale nie ma też sensu wygłaszać kategorycznych sądów. Każdy związek jest inny. Jedni świetnie się czują przy wyłączności seksualnej, a inni lubią urozmaicać sobie życie seksualne przez udział osób trzecich. Oba typy związków mogą być takimi, w których jest miłość, ale też oba typy związków mogą zakończyć się fiaskiem i nieszczęściem.

                    Jak ktoś sprowadza miłość do seksu, to i tak nie zrozumie, o czym mowa.
                    • zeberdee24 Re: Samość 12.11.11, 21:16
                      Albo im się wydaje że lubią sobie tak urozmaicać a potem się okazuje że nie do końca:) 'Wydaje się' to w istocie kluczowe sformułowanie.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 12.11.11, 21:21
                        No a tym, co stawiają na monopol w kwestii seksu, też się wydaje, że to im właśnie zapewni szczęści i że jest oznaką miłości;)

                        Dla mnie miłość to coś więcej, niż tylko fizyczność. Oczywiście sfera seksualna jest bardzo istotna, ale do tego jeszcze porozumienie dusz, porozumienie na poziomie intelektualnym itd.
                      • 2szarozielone Re: Samość 12.11.11, 21:26
                        Bywa też tak że wielokątne układy są wspólną fantazją dwojga kochających się ludzi - i taka też jest ich realizacja. Moim zdaniem to się nijak nie musi wykluczać. Ludzka seksualność bywa wybujała i skomplikowana.

                        A problem takiego "wydaje się" dotyczy wielu sfer życia, bo ludzie zazwyczaj zadają sobie mało trudu żeby naprawdę poznać i zrozumieć siebie, swoje potrzeby, swoje priorytety. Czasem jest trudno tak naprawdę uważnie spojrzeć w lustro.
                        • zeberdee24 Re: Samość 12.11.11, 21:36
                          > A problem takiego "wydaje się" dotyczy wielu sfer życia, bo ludzie zazwyczaj za
                          > dają sobie mało trudu żeby naprawdę poznać i zrozumieć siebie, swoje potrzeby,
                          > swoje priorytety. Czasem jest trudno tak naprawdę uważnie spojrzeć w lustro.

                          Mnie się wydaje że analizowanie wyobrażenia o sobie(czyli to patrzenie w lustro) a rzeczywistość to są jednak dwie różne rzeczy, w zasadzie dopiero jak się czegoś doświadczy to się wie jak się na to zareaguje. Ale wtedy może być zbyt późno, więc jest to ryzyko, moim skromnym zdaniem zbyt duże.
                          • 2szarozielone Re: Samość 12.11.11, 21:52
                            W niektórych przypadkach tłumienie pragnień też niesie ze sobą ryzyko.
                            W każdym razie to jest chyba wewnętrzna sprawa każdej pary, bo każda ma inne podejście do tematu.
                            Niektórym trójkątne doświadczenia rujnują związki - innym wręcz przeciwnie.

                            A co do tego patrzenia w lustro - to miała być mocno ogólna uwaga. Ludzie są zazwyczaj bardzo mało autorefleksyjni. Ale to już jest kompletnie inny wątek i offtop od offtopu ;)
                            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 13.11.11, 12:45
                              A może ta autorefleksyjność jednak pasuje do tematu wątku. Bo żeby się nad sobą zastanowić, trzeba mieć trochę czasu dla siebie. Znaczy tak mi się wydaje, bo ciężko chyba pomyśleć spokojnie jak naokoło kotłowanina.
                              • 2szarozielone Re: Samość 13.11.11, 13:43
                                A wiesz, że to prawda... Dlatego sporo ludzi boi się takich chwil sam na sam ze sobą. Bo poznawanie siebie niekoniecznie jest przyjemne. Człowiek dochodzi do wniosku, że np. jest mu źle w obecnym momencie życia, że się dusi w swoim związku, albo że źle mu z samotnością, a maska szczęśliwego singielstwa to ściema, że odgrywa na bliskich własne, głęboko zakorzenione problemy, których boi się ruszyć i je sobie uświadomić - bo wtedy trzeba by było coś z tym zrobić... a to boli. Jeszcze siedząc w domu można takie wewnętrzne głosy zagłuszyć filmem, serialem, telefonami do znajomych - a na długim samotnym spacerze, dłuższej jeździe pociągiem, albo tramwajem, wieczorem w domu w czasie awarii prądu ;) myśli zazwyczaj same w tym kierunku dryfują. I dla niektórych to jest nieznośne.
                                A tak naprawdę wszystko, co jesteśmy w stanie zmienić i ukształtować, to my sami. I nie ma innego sposobu na szczęście niż zrozumienie siebie, praca nad sobą, polubienie siebie i życie w zgodzie ze sobą.
                                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 13.11.11, 19:41
                                  No to chyba jedyna droga do szczęścia. Nie można cały czas grać, jak pisałaś, na potrzeby innych. Mam parę przyjaciółek, które nie potrafią przed swoimi bliskimi przyjaciółkami przyznać się do porażki. Nie chcą też, by ich przyjaciółki, się do nie przyznawały. Chcą mieć taką optymistyczną wizję świata pt. jestem zajebista, mam zajebistych znajomych, wszystkim nam się super powodzi - taka propaganda sukcesu. Ale to chyba strasznie musi uwierać ludzi, non-stop grać, nie dać sobie zezwolenia na zdjęcie maski sukcesu choć na chwilę. Tym bardziej, że wiadomo z góry, w którym miejscu propaganda jest naciągnięta, a w którym zupełnie nieprawdziwa.
                          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 13.11.11, 12:43
                            I znowu doświadczenie vs. pozostawanie w kręgu znanych nam zjawisk nie tyczy się tylko sfery seksualnej, ale każdej. Doświadczanie może boleć, a bezpieczeństwo bywa nudne i nieinspirujące. Zależy jakie kto ma priorytety.
                            • sid-sid Re: Samość 13.11.11, 12:51
                              Tu chodzi o prawidłowości społeczne, których nie jesteśmy w stanie zanegować, bo są w nas wtłoczone bardzo głęboko. Dlatego niektórzy od razu są na nie, w ogóle nie ogarniają tematu i nie potrafią podejść do niego inaczej, niż na zasadzie "złooo, złooo".
                              Ja na logikę dostrzegam sens i plusy otwartego związku, poza tym uważam się za osobę z liberalnymi obyczajowo poglądami. Ale mimo tego wątpię, czy bym tak potrafiła z osobą, na której mi zależy - kwestia wychowania pośród określonych norm.
                    • kombinerki.pinocheta Re: Samość 12.11.11, 21:17
                      Jestes na wyzszym poziomie zrozumienia istoty milosci. Nie jestem godzien z toba pisac.

                      Dodatkowo uwazam, ze dobry seks dla kobiet = milosc.

                      I tak sie nie zrozumiemy, wiec nara.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 12.11.11, 21:22
                        Brak Ci empatii, umiejętności wczucia się w to, jak myślą inni. Ja tam rozmawiam ze wszystkimi, ale Twoja arogancja najwyraźniej Ci na to nie pozwala. Przeżyję;)
    • capa_negra Re: Samość 12.11.11, 20:17
      > A ile czasu Wy spędzacie sami?

      Za mało...
      Pracuję do późna, telefon nie przestaje dzwonic.
      Z drugiej strony to dobrze, ze sa telefony bo spora część mojego rodzinnego zycia toczy się przez telefon.
      Kocham ciszę.
      Gdy mam okazję być sama to niewiele do szczęscia mi potrzeba.
      W lecie ogród, ksiązka, zimne piwo :-), teraz kominek , książka, lampka wina :-)
      I spacer do lasu bez względu na porę roku.
      W srode kończe urlop - żegnaj ciszo.....
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 12.11.11, 20:20
        Do telefonu mam stosunek, hmm niepoukładany. Czasem lubię prowadzić dłuugie rozmowy z przyjaciółkami i mężczyzną, ale znowu jak dzwonią znajomi, to się często, hmm, boję odebrać;> Boję się, że trzeba będzie złożyć jakieś deklaracje itd. Albo się tak po prostu irracjonalnie boję. Więc jak ktoś dzwoni, to zazwyczaj nie odbieram. Sama wolę zadzwonić, jak będę mieć lepszy nastrój. Może to jakaś jednostka chorobowa?:)
        • 2szarozielone Re: Samość 12.11.11, 20:32
          O, mam bardzo podobnie. Jak słyszę dzwoniący telefon to od razu jestem jakaś taka rozdrażniona. I do tego nie lubię dzwonić :) Właściwie to chyba ogólnie rozmowy telefoniczne mnie irytują.
        • capa_negra Re: Samość 12.11.11, 20:34
          Jednostka chorobowa ???? e tam...
          Prywatnie też mam taki stosunek - wielu telefonów poprostu nie odbieram.
          Gdy mam wolne telefon "gdzies lezy" przełaczony na tryb "spotkanie", nie biegnę gdy dzwoni i nie zawsze odbieram.
          Generalnie średnio reaguje na dzwonek :-) potrafię nie reagować na domofon przy bramie - jakoś nie czuję przymusu :-)
          Mój dom nie jest "otwarty" - nie mam czasu i ochoty na niezapowiedziane wizyty.
          Jedynie najbliżsi mają zawsze otwarte drzwi bo znają tajemne zaklęcie :-)) otwierające bramę .
          Niestety zawodowo nie mam tego luksusu.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 12.11.11, 21:14
            Też tak mam! Z tym domofonem i telefonem;> W sumie, to irytują mnie ludzie, którzy nie potrafią nie odebrać telefonu. Jak się z kimś spotykam, to nie po to, żeby gadać z kimś innym, albo smsować. No wybaczyć trzeba jedynie śmiertelne zauroczenie;>
            • capa_negra Re: Samość 13.11.11, 11:11
              No to cieszę sie, ze ktoś też tak ma bo przyznaje,ze dośc długo trwało zanim znajomi zaakceptowali/przyzwyczaili sie ze nie zawsze jestem dostępna i zaczełam dopuszczać możliwosc , ze coś ze mna nie tak.
              I ze mimo że świeci się światło lub samochody stoją na podjeździe to wcale nie oznacza ze otworzę drzwi "bo tak wypada" czy odbiorę telefon
              Teraz jest tak, ze ta "zagoniona" jak my cześć znajomych mówi , ze "cenimy sobie swoją prywatność" :-), a pozostali, że "odcieliśmy się"
              No cóz od czesci na pewno.
              To bardzo pozyteczna umiejętrnośc umiec odmawiac i mowić nie.
    • paco_lopez Re: Samość 12.11.11, 20:24
      a ja się obecnie odnalazłem w kompletnej równowadze. tyle ile potrzebuję jestem sam i w gronie. ani tego za dużo ani tamtego. ciagle dzieje się coś inspirującego. próżni nie odczuwam a to bardzo ważne.
    • kombinerki.pinocheta Re: Samość 12.11.11, 20:36
      99% wolnego czasu spedzam samotnie. Dom, komputer, ksiazki, troche sportu + inne zajecia (zainteresowania) wykonywane bez udzialu ludzi i nie chodzi wcale o masturbacje.

      Ludzie mnie mecza, ale wiem czego to jest skutkiem.

      Imprezy gora raz na miesiac, ale w tym roku to moze z 3-4 razy gdzies wyszedlem i spotkalem sie ze znajomymi.

      Z facetami gram w pilke i pracuje.

      Kobiet nie ma. Ostatni raz rozmawialem z kobieta - ktora nie nalezy do mojej rodziny ani tez nie jest zwiazana z ktoryms z moich kolegow - jakies 3 lata temu, jak jeszcze studiowalem.

      Dawno juz nikogo nie poznalem. Jak podchodzi sie do tego z pelna znajomoscia wlasnej osoby, przyczyna takiego zachowania czy wlasnych mozliwosci to mozna sie przyzwyczaic.
    • pyskata.1 Re: Samość 12.11.11, 21:05
      Staram się zrobić coś pożytecznego a jak już zrobię, wchodzę na dziwne wątki i dziwie się ludziom.
    • summerhead Re: Samość 12.11.11, 21:16
      zdaje sie, ze jestem swiatowa rekordzistka w 'permanentnym niebyciu samosciowym' - to znaczy mniej wiecej tyle, ze od 2 lat bywam sama wylacznie tam, gdzie krolowie udaja sie piechota

      da sie zyc :)
      choc czasem mam cholerna ochote zwiac na kuniec swiata nie mowiac nic nikomu...
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 12.11.11, 21:23
        Chodzi o to, że masz małe dziecko?:)
        • summerhead Re: Samość 12.11.11, 21:41
          nie mamy dziecka i poki co nie planujemy

          pracuje z domu wraz z lubym, ciagniemy 2 firmy, (pracoholizm - obciazenie genetyczne, tak sę tlumacze), a ze jedno bez drugiego wiele nie zdziala (biznesowo oczywiscie), to spedzamy ze soba praktycznie 99% koma 9 czasu, do tego wspolne pasje, wiec jakos takos wyszlo, ze nie mam kiedy sie w samotnosci w szanowny tylek podrapac.
    • szrama_z_szarm Re: Samość 12.11.11, 21:18
      U innych jest tak, że najpierw "samości" musieli się nauczyć. Ja musiałam. Oprócz towarzystwa psa, przez kilka lat byłam sama, początki były traumatyczne.
      A teraz to robię niemal wyłącznie co chcę. Pracować muszę. Generalnie leniwa jestem, nachodzą mnie fazy- gotowania/pieczenia/pływania/jazdy na rolkach/czytania. I zasadniczo miło jest część tych rzeczy robić z kimś lub dla kogoś ale nie mam oporów, by w obecności przyjaciela przez kilka godzin czytać książkę. Albo pójść samej do pubu. Albo- jak dziś- popijać ulubione drinki.
    • varia1 Re: Samość 13.11.11, 11:01
      marzę o tym, żeby samości - fajne słówko notabene - w moim życiu było więcej, chociaż jestem zwierzęciem bardzo towarzyskim i rodzinnym
      ta moja codzienna samość to 15 minut, podczas których robię reset i ładowanie akumulatora , moje 15 minut codziennych wakacji
    • sid-sid Re: Samość 13.11.11, 12:12
      Różnie bywa. Czasami ze znajomymi spotykam się trzy razy w tygodniu, a czasami raz na trzy tygodnie. Najczęściej na kawie lub piwie, czasami u mnie lub u kogoś. Kino, wyjazdy, itp. - czasami sama, czasami z kimś, co do wyjazdów, to zależy jakie i gdzie. Tzw. łażenie po sklepach - zawsze sama, nie znoszę łazić z koleżankami, czy nie daj borze zielony w męskim towarzystwie. Nie poszłabym sama do pubu czy klubu, bo lubię tam posiedzieć i pogadać. Ale zdarza się, że chodzę sama do knajp, żeby coś zjeść. Lubię być sama w domu, oglądać filmy, mieć czas dla siebie, czytać, ogólnie nic nie musieć.:)

      Ja też znam jedną osobę, która nigdy nie jest sama i w ogóle nie potrafi tak. Największa ekstrawertyczka jaką w życiu poznałam, sympatyczna, chociaż czasami męcząca.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 13.11.11, 12:40
        O ja też po sklepach sama lubię. Bo ja w ogóle nie lubię sklepów, więc lubię szybko i na temat, a kumpele to by się włóczyły godzinami... Najbardziej unikam (skutecznie) babskich wypadów do "galerii" podmiejskich. Co za rujnowanie sobie soboty! 4-5 godz w sklepie. Brrr!
        • sid-sid Re: Samość 13.11.11, 12:52
          Mam tak samo.:) A jak mnie raz na stulecie najdzie na rekreacyjne chodzenie po "galerii", to tylko sama.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Samość 13.11.11, 12:56
            No u mnie zbliża się ten czas, bo mi się już spodnie wszystkie popsuły:( Czemu ciuchy, które lubię, nie mogły by trzymać wieczność? Ah, czemu;> Myślę, że dopiero poszukiwanie prezentów świątecznych mnie zmusi do tej "galerii".
            • sid-sid Re: Samość 13.11.11, 13:01
              U mnie na szczęście nie kupuje się prezentów, więc chociaż to mam z głowy.:)
              A ciuchy lubię kupować na zasadzie "na nowy sezon".
    • sumire Re: Samość 13.11.11, 12:47
      dużo czasu.
      sama najczęściej podróżuję (nigdy nie wyjeżdżam w gronie większym niż 2 osoby, wakacje z paczką znajomych to nie dla mnie), chodzę do teatru i do kina (nie lubię z kimś), czytam, gotuję, testuję knajpy, rozmaite rzeczy robię, właściwie wszystko :) co zabawne, przez całe studia i jakiś czas po byłam bardzo towarzyska, latałam z imprezy na imprezę, lubiłam mieć współlokatorów i ochoczo spędzałam czas z innymi. później dość gwałtownie mi przeszło, teraz jestem właściwie samotnikiem.
    • ka-mi-la789 Re: Samość 13.11.11, 13:07
      Sama spędzam zdecydowaną większość czasu z uwagi na charakter mojej pracy. Po pracy też zdecydowanie wolę rozwalić się na kanapie i obejrzeć mecz niż uprawiać życie towarzyskie (chyba że życie towarzyskie polega na wspólnym oglądaniu meczu). Wakacje tylko w pojedynkę - urlop w stadzie to zaprzeczenie wypoczynku.
    • wez_sie Re: Samość 13.11.11, 13:26
      w sumie cały czas spędzam z babciom. chyba, że jest na roratach, to wtedy mam czas dla siebie.
    • gr.eenka Re: Samość 13.11.11, 16:00
      grzeczna_dziewczynka15 napisała:


      > A ile czasu Wy spędzacie sami?
      Całe życie
      I co robicie?
      żyjemy
    • funny_game Re: Samość 13.11.11, 17:19
      Odpowiednia dawka samości jest niezbędna!
      Można wtedy uczyć się robić samosy ;)

      Aktualnie samość jest wykorzystywana do robienia planów wakacyjnych, poszukiwań w obrębie kuchni kreolskiej, kompletowania materiałów do serii bransoletek inspirowanych bransoletkami Magdy Gessler (mniam!), porządkowania lekcji hiszpańskiego, celem kontynuowania na odpowiednim poziomie (przemądrzały początkujący) oraz paradowania z błotem na twarzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka