mokatefesta
05.03.12, 21:10
Zostaliśmy zaproszeni-ja, mój chłopak i moja koleżanka do naszego wspólnego kolegi-"homusia". Kolegę akceptuję, toleruje itd., bawi mnie, wiec poszliśmy. Byli tam i tacy i tacy. Przyszło do robienia zdjęć. Pstrykaliśmy itd., ale przy zdjęciach robionych panom (całującym się, liżącym sobie języki, szyje, dotykających sie po kroczu wzajemnie) wyraziłam swoje zniesmaczenie i skrzywiłam się, potem juz bezpośrednio zapytana powiedziałam, ze mnie to nie bawi, a wywołana do odpowiedzi, ze mnie mdli:P
Wiem, ze to byla taka impreza poznawczo-tolerancja i w 100% zgadzałam się na mieszane towarzystwo, wiem ze powinnam była wyluzować, ale jakos tak od gestu do słowa, poszło u mnie i po prostu wyszliśmy stamtąd, bo mnie to nie bawiło, zwłaszcza, ze było naciągane i jednak agresywne. Troche narobiliśmy-ja narobiłam, szumu wokół siebie, z kolegą nadal rozmawiam, ale sądziłam, że się opanują. Mialo byc normalnie. Ech..