panna.sarabella Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 18:24 Spotykamy się od trzech miesięcy woooooow, no to jest faktycznie kawał czasu i możesz po tym czasie powiedzieć że faceta kochasz, że go poznałaś itd... Nie byłaś nigdy szczęśliwa w tym małżeństwie to teraz rzucasz się na pierwszego lepszego który cię pociąga - tak ja to widzę. Daj sobie chociaż trochę czasu... Wiesz, zakochanie to czysta chemia, która z czasem potrafi przeminąć. Odpowiedz Link Zgłoś
brak.slow Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 20:07 dzieci Ci się zachciało i poszlaś z pierwszym lepszym, bo dobry i zapewni byt. aleś tY mądra... a dzieci to szczyt marzeń oczywiście? gdyby teraz ich nie było to obróciłabyś się na pięcie od nijakiego męża i nie miala problemow jak wyzej. dzieci powinno się robić nie dla samego faktu ich posiadania, ale powinny być owocem wielkiej milosci. jesli zmądrzałaś to wiedz, że masz prawo do własnego szczęścia, buduj je jednak ostrożniej niz swoje poprzednie szczęście. wylali na Ciebie wiadro pomyj, ale nikt jakos nie przeanalizował, że mąż nie tyle, że jest nijaki to jeszcze nijako Cię traktuje. Pamiętaj, to najczęściej idzie w parze! Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 20:14 >żonę, którą kocha i poniekąd dzieci, to czyje te dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
kapselodtymbarka Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 20:17 To mit, że pozostanie w małżeństwie choćby za wszelką cenę i mieszkanie mamy i taty razem stwarza większą szansę na szczęście dzieci. To tylko dziwna forma istnienia, która nas unieszczęśliwia jeszcze bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
khadroma Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 20:17 O yaaaa... Nigdy tego nie zrozumiem. Jak można wyjść za kogoś z rozsądku? Nie żyjemy w XIX wieku, kiedy to kobiety musiały złapać dobrą partię, żeby nie głodowały, bo nie były niezależne finansowo. Nic Ci nie doradze, bo nigdy nie wyszłabym za faceta, który mnie nie kręci seksualnie i którego nie kocham całym sercem. Współczuje tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 20:58 qrwa jak suka :) napisz jeszcze wiersz o doznaniach "wewnętrznych" walczy o swoje szczęście, pewnie tak samo walczą o swoje szczęście tirówki :) Odpowiedz Link Zgłoś
thelma.333 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 21:03 jak czytam takie posty, to się wstydzę za rod kobiecy; strasznie mi zal twojego meza; nie zasluzyl na taki podly los mam nadzieje, ze jak go w koncu zostawisz podlosc twojego charakteru ukaze mu sie w calej okazalosci co pomoze otrzasnac mu sie z jakichkolwiek pozytywnych uczuc wzgledem ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
doral2 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 21:08 1. szczęście moje? - tak/nie 2. szczęście rodziny? - tak/nie 3. nudny seks? - tak/nie 4. zajebisty seks? - tak/nie 5. bezpieczeństwo rodziny? - tak/nie 6. co bóg da, to będzie? - tak/nie a potem to już z górki :D:D:D:D:D Odpowiedz Link Zgłoś
fajnajozia Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 21:35 Żal mi męża, bo wiem, że jak go opuszczę, to straci wszystko co ma: żonę, którą kocha i poniekąd dzieci, swoje dotychczasowe spokojne życie. Zostanie bez niczego. Ale czy to jest powód, dla którego mam zostać w tym małżeństwie? Ja bym tak nie dramatyzowała, po twoim odejściu facet odzyska godność i przestanie być szmatą, którą z niego zrobiłaś. Pewnie pozna potem młodszą i ładniejszą od Ciebie, która będzie mieć orgazm na samą myśl o wspólnej nocy. I tego mu życzę:D Odpowiedz Link Zgłoś
amj6 egoistką byłaś biorąc ślub... 06.04.12, 10:09 uwielbiam takie idiotki które za maż wychodzą bo "może już nic lepszego im się nie trafi a starą panną być nie chcą"... współczuje mężowi - bo zapewne nie powiedziałaś mu że nie szalejesz za nim z miłości, zapewne nie powiedziałaś mu że boisz się samotności a że skoro się dogadujecie to może coś z tego będzie i miłość kiedyś przyjdzie, zapewne nie czułaś że nie mogłabyś bez niego żyć... - a skoro tak to go po prostu oszukałaś. no i co zrobić? już na początku postąpiłaś nie fair więc w czym teraz problem? przecież tylko zapewne czekałaś na "kogoś" lepszego. dzieci, pieniądze i bezpieczeństwo Ci dał mąż więc można było odetchnąć i poszukać miłości - gratuluję, że znalazłaś. nie zapomnij podziękować mężowi. za mąż nie wychodzi się bo "ktoś" jest dobrym człowiekiem... chyba że obie strony znały reguły gry. a aby mieć dzieci nie trzeba mieć męża... - choć wtedy oczywiście łatwiej (dodatkowa kasa dla osób takich jak Ty) co Ci poradzić? wyboru wielkiego nie ma - nie bądź aż taką su.ką i powiedz mężowi co się stało - chociaż tyle mu się należy. to co rodzic może zrobić najlepszego dla swojego dziecka - to kochać jego matkę/ojca. u Ciebie odpada, więc daruj sobie próbę życia po prostu z kochankiem u boku a w rodzinie udawanie, że jesteś szczęśliwą żoną. ktoś się w końcu kapnie i będzie bardzo nieprzyjemnie. osobiście życzę Ci aby po rozwodzie nowy facet po jakimś czasie się znudził i Cię rzucił. Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 06.04.12, 12:10 Założyłaś rodzinę, więc zadbaj o jej trwałość. Dzieci są jeszcze małe, rodzina funkcjonuje sprawnie. Z drugiej strony - nie widzę powodu dla którego miałabyś cierpieć seksualną frustrację. To nic złego mieć kochanka. Trzeba tylko dyskrecji. Utrzymaj tylko właściwa proporcję rzeczy: kochanek to zaspokojenie twoich potrzeb seksualnych i relaks. Udany seks nie gwarantuje jednak miłości, stabilności twoim dzieciom, a lojalność jesteś winna mężowi, nie kochankowi. Poinformuj kochanka o jego statusie - uwielbiasz go jesteś w nim zakochana, ale nie zamierzasz rozbijać rodziny, więc jedyne co możesz mu zaoferować to gorący romans. Bezwzględnie wykonaj badania na WR i inne choroby zakaźne i tego samego zażądaj od kochanka. Jesteś odpowiedzialna za swoje życie i zdrowie, ale i męża. Zadbaj też o relacje w twoim małżeństwie. Być może twój mąż nie jest wcale tak nudny jak go postrzegasz? Skostnieliście w jakimś układzie - to się zdarza, ale macie przed sobą jeszcze wiele lat wspólnego wychowania dzieci. Coś powinno was łączyć. Jeśli on faktycznie godzi się na układ bez seksu - może sam ukrywa jakąś tajemnicę. Nie jest wykluczone, że nawiązując z nim bliższą więź z czasem ustalisz, że najlepszym rozwiązaniem jest poinformowanie męża o kochanku i że z jakichś przyczyn on wcale nie będzie miał nic przeciwko. Chyba, że jednak nie jest takim jednojajowcem jak przedstawiasz, a tymczasowo przyćmioną dobrym seksem tak właśnie zaczęłaś go postrzegać. Relację seksualną da się w małżeństwie nawiązać również po parunastu latach, zwłaszcza jeśli kobieta została seksualnie rozbudzona, i nie ma znaczenia kto to zrobił, mąż kochanek czy sąsiadka - chyba ze mąż jest np. gejem i stąd brak jego zainteresowania tematem. Odpowiedz Link Zgłoś
margie Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 06.04.12, 15:30 odejscie od meza to jedyne rozsadne wyjscie. na walke o zwiazek ejst juz za pozno, zreszta bylo za pozno od samego poczatku. Zawsze ktos bedzie cierpial, jak nie ty, to maz. Egoizm to instynkt samozachowawczy. Odpowiedz Link Zgłoś
aeris Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 06.04.12, 18:30 Ale Cie zjechali. Szczerze wspolczuje. W ogole co za nieszcxzesliwy temat watku. szczescie rodziny? a jak rodzina ma byc szczesliwa, skoro matka i ojciec zyja obok siebie a nie ze soba? Znasz swojego meza najlepiej. pomysl jak bys sie zachowala, gdyby on zdecydowal sie odejsc od Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 06.04.12, 18:49 zajebista logika niektórych obrońców zwykłego ku...twa (szczęścia) idąc tym tropem dbania o swoje "szczęścia": starzy rodzice ... do przytułku, żona bez pracy ... za drzwi chore dzieci ... do bidula bo w życiu "trzeba" być szczęśliwym! myślisz jeden z drugim, że jak napierd..li sąsiada, to ciebie to nie dotyczy? przyjdą i do ciebie! Odpowiedz Link Zgłoś
sabrilla Szczęście rodziny? 06.04.12, 20:56 Z tego, co napisałaś Twoja rodzina nie jest szczęśliwa. Bo to nie tylko szczęśliwe dzieci mają być, ale i rodzice. Dzieci zresztą obserwują emocjonalny chłód między Tobą a mężem i uczą się go jako jedynie słusznego. Pomyśl też o tym. Nie doradzę Ci niczego, bo nikt nie może. Smarkaterią, która pozjadała wszystkie rozumy też się nie przejmuj. Sama musisz zrobić rachunek zysków i strat i podjąć decyzję. Pamiętaj, że życie masz tylko jedno. Może szkoda go tracić na to, co masz teraz. Nie byłam w takiej sytuacji, ale poważny kryzys w małżeństwie miałam i zastanawiałam się nad odejściem (nie było tu tego trzeciego i tej trzeciej), więc mniej więcej rozumiem Twój dylemat. Mnie i mojemu mężowi udało się wyjść z tego kryzysu obronną ręką, ale wiem że do tanga trzeba dwojga. A egoizm w tym wypadku to instynkt samozachowawczy. Odpowiedz Link Zgłoś
schere Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 06.04.12, 21:17 Idealnie idealny ten kochanek, cud, miód i malinki... Marzenie. Ciekawe czy taki będzie jak się wprowadzisz do niego z dwójką dzieci? Wielkie plany, rewolucyjne plany po trzech miesiącach spotykania się. Odpowiedz Link Zgłoś
sabrilla Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 06.04.12, 21:27 no risk no fun Odpowiedz Link Zgłoś
grassant Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 06.04.12, 21:43 spytaj swoich dzieci i męża, co powinniście zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
rose01 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 06.04.12, 22:46 Niby 2 wyjścia z tej sytuacji, ale hmm w którą stronę pójść, nie ma Ci co zazdrościć. Tak się zastanawiam, że kiedyś z tym nowym czar może prysnąć, bo proza życia codziennego jest okropna zabija niejeden związek i co wtedy. Ja bym się z niczym nie spieszyła poczekaj jeszcze trochę, przekonasz się, czy to tylko zauroczenie, zwykła fascynacja? czy coś więcej. Daj sobie 1 pełny rok. Jaka jest jego sytuacja ? ma żonę, dzieci ? Odpowiedz Link Zgłoś
redomino1 Podobna historia 07.04.12, 22:21 Mężatka, 30 parę lat, dwoje dzieci. Związek z rodzaju tych szkolnych miłości - jedyna, także w sensie seksu. Od dwóch lat kryzys, tak mocny - mimo prób, rozmów, głęboka rozpacz - bo nagle życie bez miłości, bez sensu, bez szczęścia. Rodzina funkcjonuje dla dzieci. I ochota na romans - nie przypadek, nie głupota, chęć spróbowania z kimś innym, ucieczki od sztucznego życia. Banał. Trafia się młodszy facet - pewny siebie, beztroski, doświadczony z kobietami, własna chata. Najpierw myśl na zimno - "dobry kandydat na kochanka", po dwóch spotkaniach było "popłynięcie " nie z własnej woli. Z jednej strony robi się coraz lepiej a z drugiej świadomość konieczności zakończenia czegoś nad czym przestało się panować.. W założeniu miała być dobra zabawa (ten raz w życiu) relaks, luz a zrobiło się jakby zakochanie, uzależnienie od spotkań - słabe próby bycia rozsądnymi z obu stron. Stało się jasne, że obie strony romansu zaczęło ciągnąć do siebie za bardzo. Obiektywne spojrzenie to świadomość : mąż jest z gruntu dobrym człowiekiem, zawiódł cię tak mocno ten raz w życiu ale poza tym kochanek jest przy nim "mały" - interesowny, egoistyczny, chyba nie umie być z kimś naprawdę - wiesz o tym.. I ta przedziwna, głupia słabość chyba nie do seksu samego w sobie, chodzi też o przytulanie o bycie razem o to co między słowami..Nie wiedziałaś, że w ogóle może być tak dobrze z innym mężczyzną.. Rozstać się pomógł przypadek, opatrzność, trochę dobra przyjaciółka, pierwsza od miesięcy próba życzliwej rozmowy ze strony męża. Przyznałaś się nieoczekiwanie dla samej siebie - i przeżyłaś to - najpierw wściekłość, totalne niedowierzanie, potem ogromny ból ze strony męża. W tym czasie ciebie bolało, że rozstaniesz się z tamtym..Mąż po raz pierwszy płakał, okazał uczucia, zazdrość, że będzie walczył.. Doceniłaś to, uszanowałaś chociaż serce bolało. A kochanek przy rozstaniu zachował się jak dzieciak - nie docenił, nie uszanował tylko pogniewał się, zezłościł, pokazał na co go stać.. W tej sytuacji jasno było widać kto jest co wart.. czasem jeszcze pojawia się tęsknota za tamtymi spotkaniami ale ..pojawi się też dzidziuś (z mężem ) i on jest odpowiedzią na to, co jak powiedzieliśmy sobie z mężem "zobaczymy co się stanie.." Skomplikowana ta historia tak jak życie, myślę, że trudno jest kobiecie się rozdwoić na męża i kochanka a co ze szczęściem wszystkich osób? czas pokaże (...) Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 07.04.12, 22:22 i jak tam, decyzje podjęte czy buzi przy jajeczku z kochankiem, a później buzi przy jajeczku z mężem? :> Odpowiedz Link Zgłoś
sabrilla Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 07.04.12, 22:49 Vandikia, po co ten cynizm? Nikt nie jest doskonały, wszyscy prędzej czy później trafiamy na jakiś życiowy zakręt. Zdrada nie jest OK, ale dziewczyna wyraźnie nie chce oszukańczego układu typu: "mąż + kochanek na boku i wszyscy jesteśmy happy". Ma wielki problem, po co jeszcze jej kopa zasuwać? Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 07.04.12, 22:51 oczywiście, że nie chce "oszukańczego układu" dlatego poznaje własne dzieci z kochankiem nic nie mówiąc mężowi :D Odpowiedz Link Zgłoś
sabrilla Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 07.04.12, 23:14 Hmmm, no ale jednak ma z tym problem. Sam fakt, że (o ile to nie troll rzecz jasna), że napisała na forum, znaczy że musi się wygadać. Musi się wygadać=cała ta sprawa ją męczy. Jeśli to małżeństwo nie jest OK, to może lepiej, że ona chce odejść a nie oszukiwać dalej męża. To jednak bardziej uczciwe niż bzykanie na boku i tkwienie w oszustwie. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 08.04.12, 00:04 no, oaza uczciwości normalnie to nie jest uczciwe, to jest qrewskie i nie ma się co w sumie rozwodzić nad czyjąś głupotą, dlategóż dobranoc :) Odpowiedz Link Zgłoś
mimose Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 07.04.12, 23:22 Roznie w zyciu bywa jak to ktos tutaj ladnie ujal, ale za to co sie zrobilo, bierze sie odpowiedzialnosc, a i niejednokrotnie przychodzi nam za to pozniej zaplacic. Nie wiem skad Twoje pretensje co do "nie traktowania jak kobiety, nie komplementowania" - takie rzeczy wiaza sie z seksem, i nawet glupi wie, ze seks tez jest w zwiazku wazny. Skoro Cie nie pociaga i go z nim nie uprawiasz, to o co masz pretensje? On wlasnie Cie traktuje tylko i wylacznie jako matke swoich dzieci - nie jak kobiete, w sensie partnerke. I o to tez nie powinnas miec pretensji, bo to Ty moja droga, wyszlas za niego tylko po to, zeby zostac zaplodniona. Jak mozna budowac zwiazek, a co dopiero malzenstwo, na klamstwie i egoizmie? A potem miec pretensje, ze nie ma za to "nagrody". On dal Ci Twoje upragnione dzieci, taki byl Twoj cel, wiec o co Ci chodzi? Nie uprawiasz z nim seksu i dziwisz sie, ze nie traktuje Cie jak kobiete. Masz swoje upragnione dzieci, nie musisz pracowac, to chyba duzo w stosunku do tego ile Ty wprowadzasz do zwiazku? W sumie tylko dzieci wprowadzilas, i nic poza tym, a wymagania masz... Mam wrazenie ze Twoj egoizm i chec zaplodnienia zrujnowala zycie porzadnemu czlowiekowi. No oszukalas go i nadal oszukujesz, wiec nie dziw sie, ze tyle tu niezyczliwych glosow. Nawarzylas piwa, to teraz musisz je pic. Mozesz odejsc i ulozyc sobie zycie z kochankiem, tylko nie miej pretensji, jesli mu sie znudzisz i dopadnie was proza zycia, i tez sie skonczy. Albo mozesz zostac, dalej oszukiwac meza i niszczyc mu zycie - oczywiscie dla dobra dzieci. Chociaz dobra ich tu nie widze, skoro maja rodzicow, ktorzy sie nie kochaja. Jak je wychowasz w milosci, ktorej nie ma? Z....e tutaj rady widze: poczekaj i zobacz, czy to tylko zauroczenie, a co bedzie jak kochanek cie rzuci. No jak widac egoizm na pierwszym miejscu - rob tak, zeby tobie bylo dobrze. Masz dom, meza-jelenia ktory cie utrzymuje, seks masz, a jak sie okaze ze kochanek to jednak nie to, wrocisz do meza, do tej bezpiecznej przystani? Jak widac kobiety wiele potrafia zrobic - za przeproszeniem dawac d...y, oklamywac, byleby miec tylko zapewniony byt. Powinnas powiedziec mezowi o wszystkim, przynajmniej tyle mu sie nalezy od Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
spawacz.drewna Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 07.04.12, 23:35 Powinnas powiedziec mezowi o wszystkim, przynajmniej tyle mu sie nalezy od Ciebie. jakie to szlachetne ... brr Odpowiedz Link Zgłoś
kalarepka30 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 11.04.12, 15:30 przyjdzie taki czas w życiu że dzieci wyfruną z domu pomyśl jakie będziesz miała życie - dwoje ludzi, którzy nie rozmawiają, nie spędzają razem czasu.....będziecie żyć obok siebie. Będziesz jeszcze gorzej nieszczęśliwa niż teraz.U moich rodziców tak jest -ojciec nigdy nie szanował mamy, każde z dzieci ma swoje rodziny i co każdy żyje swoim życiem - najbardziej "poszkodowana" jest moja mama. Oczywiście jest też jej wina ale nie o to chodzi, był też u nich taki moment że mogła sobie ułożyć życie z kimś innym - nie zrobiła tego bo dzieci. I co fajne ma życie? Nie jest to wszystko łatwe ale może warto po prostu żyć a nie wegetować życie ucieka szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
beatauk7 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 18.04.12, 18:56 Witam Czytajac twoj list to tak jakbym czytala swoje zycie z przed roku...Napisze o sobie ale decyzja jaka podejmiesz, jak wiesz, nalezy do ciebie. Tak jak ty bylam/jestem meztaka od 9 lat ! :) Rok temu mialam 35 lat i dwoje wspanialych dzieci, synek 6 lat i coreczka 2.5 (roke temu). Malzenstwo jak kazde (zakladam) z roznymi upadkami. Pomijajc wiele wad jaki moj maz posiadal (jak kazdy) to mialam od poczatku malzenstwa podobne, jak ty, odczucia. Nawet nie bylo nocy poslubnej, pojechalismy na tzw podroz i nawet i ostatnia mysl o jakiej marzylam to seks...ktory z czasem stal sie glownym problemem w naszym zwiazku. Bylismy bardzo burzliwym zwiazkiem. Przy tym tak jak u ciebie nigdy nie bylam doceniana, ani jako matka, zona tym bardziej jako kobieta. Rok temu moj maz (w chwili wielkiego kryzysu, o ktorym zaraz wspomne) potwierdzil moje watpliwosci iz mial 2e odskocznie, ale to ja bylam winna, bo nie dalam mu seksu jakiego chcial... Od pewnego, przed wczesniej wspomniana rozmowa z mezem, bardzo zaapsorbowal mnie ON, i ok rok temu jakos zblizylismy sie do siebie, i tak sie zaczelo. Seks wspanialy, ON idealny, poczulam sie jakby swiat lezal u moich stop. Mialam te same co ty dylematy. ON mi gwarantowal ze bedzie czekal...ale to czekanie musialo sie skonczyc, dla dobra nas wszystkich. Ostatecznie moj maz sie domyslil, sledzil mnie, zbieral zdjecia itd. Rozstalismy sie...maz sie wyprowadzil...przez kolejne 4 miesiece wracalam do meza bo wyrzuty byly niedosniesienia. Nagle maz zaczal mnie doceniac, przynosil kwiaty, nawet jak nie mieszkal z nami, przyjezdzal z kwiatami do pracy, kleczal przede mna, plakal, a ja z nim. Ale cos we mnie wierzy/wierzylo ze nie moge GO stracic. ON dal mi wiele dowodow ze mozemy byc razem szczesliwi. dzieci go bardzo lubia co mi pomoglo...Wprowadzilismy sie razem poczatkiem lutego tego roku, maz teraz stal sie agresywny (poniekad go nie winie)...aLE jezeli chodzi o mnie i NIEGO to jest wspaniale. Znalazlam swoja polowke i musze sie jej trzymac bo zaryzykowalam wiele, Dla dzieci jestem bardzo otwarta, nie klamie, tato ich kocha i ich regularnie widuje a aja nigdy o nim nie powiem zlwego slowa. Wierze ze mnie zrozumia jak beda starsze i wtedy bede im mogla wytlumaczyc dlaczego mamai tat sie rozstali. Choc teraz moj synek chcialby mieszkac z mamusia i tatusiem...wierz mi nie jest latwo wowczas wytlumaczyc dziecku dlaczego. Maz zarzucal mi ze jestem egoistka i tak sie czulam i czasem czuje. Wyrzuty wracaja regularnie jak bumerang, zwlaszca jak widze pelne szczesliwe rodziny. Tylko czy wlasciwie sa te rodziny szczesliwe. Wiem ze seks i pozadanie nie sa najwazniejsze ale sa wazne poza tym u mnie to jest cos wiecej, ja JEGO calym sercem kocham i podziwiam, czego nie czulam do meza. Owszem kochalam go ale on zawsze byl dla mnie jak najstarszy syn...i w pewnym momencie stwierdzilam ze nie wyobrazam sobie zycia z nim do starosci...Sluchaj. Nie zazdroszce ci rozsterek ale jak tylko masz ochote to daj mi jakis znak to podam ci prywatny email to moze pogadamy. chyba ja tez potzrebuje takiej znajomiosci aby sie upewnic ze nie jestem jedyna szalona. :) Glowa do gory. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Odejdź od męża 18.04.12, 19:09 bo na niego nie zasługujesz :/ Współczuję temu facetowi. Już go skrzywdziłaś i nie cofniesz tego. Mam nadzieję, że jak się dowie, to Cię wypieprzy za drzwi, zobaczymy, czy Twój kochaś będzie taki chętny, żeby Cię w razie czego ratować. Odpowiedz Link Zgłoś