remigrantka
21.06.12, 17:36
Dziewczyny, ratujcie!
Nigdy nawet nie pomyslalabym, ze bede szukac pomocy na forum, ale juz nie wyrabiam... Do tej pory bylo wszystko w miare OK. Pisze "w miare", bo nerwowa to ja na codzien jestem, wiec raczej od normy nic nie odstawalo:-)
Az do ostatniego miesiaca, kiedy to seksu nie bylo przez pare dni :-( i dolozyl sie do tego czas przedmiesiaczkowy. cztery-piec dni przed naszlo mnie na placze, potem rozdraznienie, koncentracja byla na poziomie zero, non stop bylam zmeczona i spalabym cala dobe i na koniec dostalam takiego ataku wsieklosci z niczego, ze myslalam, ze pol rodziny powybijam. Pierwszy raz cos takiego mialam, sama soba przestaszona bylam... Pije nalogowo jakies melisy i tym podobne herbatki ziolowe, magnez wsuwam codziennie, wiec myslalam, ze takowe rzeczy omina mnie szerokim lukiem...
A jednak nie... Co robic, co robic? Maz wyrozumialy, z drogi sie usuwal, ale ilez mozna wytrzymac? W koncu chlop mi ucieknie:-)
Nie chcialabym sie pakowac w chemie, wiec poradzcie cos prosze:-)