jasna_olera
28.06.12, 13:03
właśnie mnie dotknęły - nie dostałam awansu i podwyżki ponieważ za miesiąc rodzę:/ dokładnie taki argument padł z ust decydenta.
Szkoda, jestem rozczarowana, bo jestem dobrym pracownikiem, co wykonuje kawał roboty.
Dodatkowo, zaczęłam odczuwać trudy dźwigania wielkiego brzucha. Nogi mi puchną i łapią mnie skurcze w łydki. Poprosiłam męża o pomasowanie - odmówił. Stwierdził, że na moje własne życzenie, ponieważ powinnam leżeć w domu.
I to mnie dobiło sto razy bardziej niż brak awansu... Już tu kiedyś pisałam, nie chcę leżeć w domu, nie nadaję się do tego. On również to wie, wielokrotnie mówiłam, że zależy mi na pracy.
Dziecko będziemy mieć oboje, oboje tez lubimy pracować, wobec czego wyobrażałam sobie, że oboje solidarnie będziemy ponosić konsekwencje posiadania dziecka (drugiego, na które nalegał on - nie ja), tak byśmy oboje mogli realizować się zawodowo, w równym stopniu angażując się w opiekę na dzieckiem.
Naiwne co nie?