Dodaj do ulubionych

Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał?

27.07.12, 12:02
W piśmiennictwie dotyczącym sprawy spotkałam sie z zapisem : "Na podstawie KRiO Art. 135. § 2. mogę wnioskować o uznanie moich "osobistych starań o (...) utrzymanie lub wychowanie " jako wypełnienie przeze mnie obowiązku alimentacyjnego względem naszego dziecka w całości i tym samym żądać od jego ojca pokrycia wszystkich wydatków na jego utrzymanie"
oraz
"Jeśli również jest Pani panną z dzieckiem i ojciec dziecka Panią porzucił jest on zobowiazany do całkowitego utrzymania dziecka".
Moja sprawa pokrótce wyglada tak - ojciec naszego dziecka byl moim partnerem i chciał się ożenić i mieć ze mną dzieci i żyć razam aż po grób - dopóki nie ziściło sie pierwsze z jego "pragnień" - zaszłam w ciążę. Wtedy wszystko sie zmieniło. Zostawił mnie, najpierw mentalnie - potem materialnie. zanim go poznałam mieszkałam w wynajętym mieszkaniu i byłam samodzielna, odkładałam na własne m. Potem, kiedy byłam w ciąży za namową niedoszłego męża przeprowadziłam się do moich rodziców, "żeby było taniej". Taniej dla kogo? Jak sie okazało - dla niego. Wtedy jedank jeszcze go kochałam i łudziłam się, że będziemy razem. Dziś mieszkam z synem kątem u rodziców, nie stać mnie już nawet na kawalerkę, a ojciec dziecka narzeka na marne dochody i wpłaca śmiesznie niskie alimenty. Od czasu do czasu podrzuca jakieś buciki czy pieluchy, zobowiązał sie też do płacenia za przedszkole. Zobaczymy, jak to wyjdzie w praktyce.
Wiem, że okazałam się naiwna w stylu - "on mnie wykorzystał!" - ale taka jest prawda. Od jakiegoś czasu zasłona spadła mi z oczu. Wiem, że ojciec zrobi wszystko dla własnej wygody, ale czy ja będąc w tej sytuacji, nie mogę żądać od niego zadośćuczynienia? Choćby za utraconą samodzielność (teraz żeby się utrzymać muszę mieszkać u rodziców)? Od samego początku cała opieka nad dzieckiem spadła na mnie. On widuje się z dzieckiem średnio raz na dwa, trzy tygodnie, najwyżej po kilka godzin. Ja zaraz po macierzyńskim wróciła do pracy, więc opieka nad niemowlakiem zajęli sie moi rodzice. Wszelkie większe wydatki - wózek, nosidełko, fotelik itp. zawsze kupuję ja, ojciec dziecka ogranicza sie do okazjonalnych prezentów urodzinowych czy imieninowych, ewentualnie do kupna obuwia w związku ze zmianą pory roku. Moje pytanie brzmi - czy jeśli wniosę sprawę do sądu - jakie będę miała szanse na uzyskanie możliwie najwyższych alimentów - tak abym wróciła materialnie do stopy na jakiej żyłam przed jego poznaniem i zajściem w ciążę?
Czy mam jakieś szanse na odzyskanie dawnego życia?
Dodam, że u niego poza uszczupleniem budżetu domowego o marne kilkaset złotych miesięcznie (mniej niż 500) - nie zmieniło się nic.
Nadal żyje jak kawaler.
Obserwuj wątek
    • raohszana Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 12:10
      Zadośćuczynienie to konstrukcja z innej gałęzi prawa.
      Ojciec alimenty ma zasądzone i tyle w temacie tego co musi i do czego zmusić go można. Możesz wnioskować o podwyższenie alimentów i starać się udowodnić, że on może płacić więcej.
    • kitek_maly Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 12:25
      tak abym wróci
      > ła materialnie do stopy na jakiej żyłam przed jego poznaniem

      O_O
      • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 12:46
        Ok kitku, konstrukcja nie z tej ziemi! Samą mnie to ubawiło! Po prostu czasem takie cóś wyjdzie, jak człowiek jest pod wpływem emocji i jeszcze na dodatek sie spieszy.
        A wracając do meritum - szlag mnie trafia na samą myśl, że on sobie spokojnie chodzi po ziemi a mnie życie przewróciło się do góry nogami - ot co!
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 12:42
      Innymi słowy chciałabyś zadośćuczynienia za dziecko, tak?
      • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 12:55
        Czy Wy wszyscy jacyś debilni jesteście? Czy po prostu radość Wam sprawia zdołowanie kogoś kto i tak jest w kiepskiej formie psychicznej? Nie. Nie chodzi mi o zadośćuczynienie za dziecko - chce sie tylko dowiedzieć czy są podstawy prawne do tego aby ktoś kto świadomie oszukuje druga osobę, niszczy życie jej i nowemu człowiekowi, który nie ma wyboru i żyje w niepełnej rodzinie, który stoi w oknie i mówi "Moja tata, moja tata", który nigdy nie będzie mial kumpla w postaci ojca, - bo jego ojciec zafundowwal sobie go dla zabawy. Czy to jest w porządku? Czy nie ma soprawiedliwośći dla takich ludzi? Nie mówuie tu o mnie - opinia społeczna i tak wiesza na mnie psy - tym juz przestałam sie przejmować. Ludzie, kiedy do Was dotrze, że tacy mężczyźni bawiący się życiem innych, niewinnych ludzi chodzą po świecie w aureoli chwały, podczas gdy oszukane przez nich kobiety i dzieci cierpią przez całe życie? Ludzie, czy ja jestem z kosmosu - czy to ze mna jest coś nie tak, że nie chcę się z tym pogodzić? Czy z tym w ogóle można sie pogodzić? Jeśli macie zamiar błyskać swą intelgencją prawiąc morały czy uciekając sie do złośliwości - to dziękuję i pozdrawiam.
        • kitek_maly Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 12:59
          No dobra, ale dziecko w ogóle Cię nie uszczęśliwia?

          Złóż pozew o alimenty, wywalcz jak najwięcej i sama staraj się polepszyć SWOJĄ sytuację materialną. To o czym tu piszesz to jakiś absurd. Tak samo on mógłby wnieść pozew przeciwko Tobie, bo dziecko, na które płaci/ ma płacić też obniżyło standard jego życia.
          • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 13:19
            Dziecko kocham - ale wyć mi się chce gdy widzę inne dzieci z ojcami, ktorzy się z nimi bawią , tarmoszą je itd. Czasami sama siebie obwiniam za to, bo przecież nie musiałam mu wierzyć tak bezgranicznie, nie musiałam się zakochać i nie musiałam... Ale jeśli facet, który jest w słusznym wieku, wykonuje odpowiedzialny i szanowany zawód zapewnia Cię przez długi czas o swoim oddaniu i planowaniu wspólnego życia we trójkę, tzn z upragnionym dzieckiem i którego Ty szanujesz i kochasz - to czy wtedy myślisz o zabezpieczeniu sie przezd ciążą - czy pragniesz tego dziecka tak samo jak on? Ja byłam szczera. On nie. I za to chcę żeby odpowiedział.
            • raohszana Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 13:24
              To odpowiada w ramach prawa - alimenty.
            • facettt napisz na priv do "Twojabogini" 27.07.12, 15:26
              ona sie takimi sprawami zawodowo zajmuje.

              W ustawodawstwie II.RP byl taki paragraf - jak oszustwo matrymonialne.
              Gdy ktos obiecywal malzenstwo kobiecie, by moc pojsc z nia do lozka i nie dotrzymal obietnicy podlegal karze.

              Te paragraf w PRL z KK wykreslono.
              Wydaje mi sie, ze nie masz szans na nic wiecej, niz odpowiedniej wielkosci alimenty.
              No ale spytaj ja.
        • sundry Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 13:15
          Nie, nie jest to w porządku. Niestety prawo nie reguluje wszystkich przypadków zła tego świata.
        • alpepe Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 13:21
          Ja rozumiem twój ból. Znajoma była po ślubie, urodził im się syn, a mąż nagle stwierdził, że on nie chce ani zony ani dziecka, bo akurat chwycił Pana Boga za nogi, czytaj dostał awans i kasę i zaczął balować. Ona porozpaczała, a potem wywaliła pana za drzwi, i skoncentrowała się na utrzymywaniu i wychowywaniu dziecka. Przypadkiem poznała faceta i on stał się fajnym ojczymem. Historia z happy endem, czego i tobie życzę, bo ten dawca plemnika nie jest wart, by poświęcać mu aż tyle uwagi. Poczucie krzywdy powinnaś odrzucisz, nie jest do niczego przydatne, sama siebie tym krzywdzisz. Wybacz i skoncentruj się na rodzinie.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 13:22
          tak abym wróciła materialnie do stopy na jakiej żyłam przed jego poznaniem i zajściem w ciążę?

          Zobacz - nie mężczyzna bezpośrednio powoduje zmianę stopy życiowej lecz dziecko.
          Ale prawo nie mówi że masz prawo do życia na poziomie jakby dziecka nie było.
          Oczywiście że pan powinien płacić słuszne, wystarczające alimenty.
          Natomiast nie możesz niestety oczekiwać że z alimentów opłacisz dziecka potrzeby oraz opiekę całodobową, tak abyś mogła wrócić do życia "jak sprzed ciąży".
          Tak sie nie da.
    • 83kimi Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 13:14
      A co by było w sytuacji, gdyby się z Tobą ożenił, ale straciłby pracę i żylibyście tylko z Twojej pensji? Też byś chciała odszkodowania?
      Alimenty się należą, możesz wnioskować o wyższe, natomiast nie należy Ci się odszkodowanie za to, że facet jednak się z Tobą nie ożenił.
      • alpepe Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 13:23
        jesteś pewna? KIedyś się należało za niedotrzymanie obietnicy ożenku.
        • 83kimi Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 15:17
          alpepe napisała:

          > jesteś pewna? KIedyś się należało za niedotrzymanie obietnicy ożenku.

          No właśnie kiedyś...
      • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 13:33
        Tu nie chodzi tylko o pieniądze - tu chodzi o człowieka! Jak można być tak nieodpowiedzialnym, nieczułym i przewrotnym, żeby tak okłamywać? Spróbujcie spojrzeć na to tak -ten mały człowiek, którego on prawie podstępem ściągnął na ten świat - był i jest dla niego jedynie egoistycznym wybrykiem. Który chciałby wymazać ze swojego życiorysu. I któremu, dzięki temu, że jest mężczyzną - znakomicie się to udaje. Za jednym zamachem zniszczył życie dwóch osób. I wcale nie żałuje że sie ze mna nie ożenił - z biegiem czasu przekonałam się, że jest oszustem i krętaczem także w innych sprawach. Nie mogłabym być z człowiekiem o podwójnej osobowości. Na dodatek robi to tak doskonale, że nawet osoby mające z nim styczność prawie codziennie dopiero po kilku latach odkrywają tę jego drugą naturę. Albo trzecią. Nie wiem, już się w tym wszystkim pogubiłam. W sumie to dobrze wyszło że sie nie pobraliśmy i że nie wychowuje syna. Ale nie mogę przeboleć, że można uniknąć odpowiedzialności za bawienie się czyimś życiem.
        • lew_ Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 13:52
          Jak jestes mloda i ladna,to ja zostane ojczymem twego dziecka i Twoim mezem:)
          • anna_sla lwie 27.07.12, 14:19
            wiem, że to nie do mnie, ale wzruszyłeś mnie :)... bez względu na intencje jakie miałeś pisząc to :)
            • lew_ Re: lwie 27.07.12, 15:53
              anna_sla napisała:

              > wiem, że to nie do mnie, ale wzruszyłeś mnie :)... bez względu na intencje jaki
              > e miałeś pisząc to :)
              Dzieki za uznanie Anno:) A intencje byly ....takie zyciowe:)
          • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 14:40
            Dzięki:)
            Ale przynajmniej się uśmiechnęłam - a to już coś.Ostatnio rzadko się śmieję. Chyba że bawiąc się z synkiem.
            • iwona334 [...] 27.07.12, 15:34
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • lew_ Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 15:51
              sienmuza napisała:

              > Dzięki:)
              > Ale przynajmniej się uśmiechnęłam - a to już coś.Ostatnio rzadko się śmieję. Ch
              > yba że bawiąc się z synkiem.
              Mowie powaznie:) Za dwa tygodnie bede w polsce,mozemy sie spotkac:)
              • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 10:09
                Myślę jednak, że nie mówisz poważnie. Po co Ci kobieta z cudzym dzieckiem? Wiesz, przedtem byłam naiwna, teraz już chyba nie... Z akcentem bardziej na "nie" niż na "chyba".
                Przecież w ogóle mnie nie znasz.
                • lew_ Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 10:28
                  POniewaz Cie nie znam,to dlatego chce cie poznac :) Wyslij mi pare fotek swoich na mojego gazetowego maila,a potem sie zobaczy dalej:)) sienmuza napisała:

                  > Myślę jednak, że nie mówisz poważnie. Po co Ci kobieta z cudzym dzieckiem? Wies
                  > z, przedtem byłam naiwna, teraz już chyba nie... Z akcentem bardziej na "nie" n
                  > iż na "chyba".
                  > Przecież w ogóle mnie nie znasz.
                  • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 10:31
                    Chcesz mnie poznać czy ocenić mój wygląd - jak sztukę mięsa?
                    Przepraszam za złośliwość - ale tylko takie skojarzenie przyszło mi do głowy.
                    • kitek_maly Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 11:06
                      Haha Lew w ataku. :D

                      'Brunteki, blondynki, ja wszystkie...lalala' ;)
                    • lew_ Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 01.08.12, 06:55
                      Ja widze ze ty jestes agresywna i najchetniej byc pozabijala wszystkich facetow,przepraszam za moja propozycje :) daje se siana:)

                      > Chcesz mnie poznać czy ocenić mój wygląd - jak sztukę mięsa?
                      > Przepraszam za złośliwość - ale tylko takie skojarzenie przyszło mi do głowy.
                      • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 02.08.12, 11:41
                        Masz rację, coś w tym jest. Mały szczegół- zabiłabym nie wszystkich - jednego. Jesteś zaskoczony moją reakcją? Dziwię Ci się. Po prostu trudno mi po tym wszystkim uwierzyć w czyjeś czyste intencje. Po co Ci kobieta z bagażem?
                        • lew_ Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 02.08.12, 17:51
                          Nie bede Cie przekonywal,to na tym etapie tylko strata czasu,miliony facetow ma zone z nieswoim dzieckiem,potem maja swoje dzieci,jest miedzy innym moj kuzyn,ktry tez sie oeznil z kobieta z dzieckiem z polski,teraz maja juz swoja 4 letnia corke,
                          siedz i rozmyslaj tylko o sposobach zemsty nad bylym,zobaczysz jak daleko na tym zajedziesz.
                          • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 03.08.12, 10:37
                            Masz trochę racji, może powinnam przestawić się na inne tory. Czasami mam ochotę zgnieść go jak robaka. Potem mi przechodzi. W teorii jestem mocna, z praktyką trochę gorzej. Twoja spontaniczna reakcja zaintrygowała mnie i zdziwiła jednocześnie. Dziwi mnie Twoja propozycja bo -jak już mówiłam- wcale się nie znamy (w jaki sposób można się poznać na Forum? czy w ogóle można to zrobić pisząc posty i odpowiadając na nie?) i dziwi mnie, że się nie boisz. Podskórnie czuję prowokację. CZas jest pojęciem względnym. Przekonaj mnie, że się mylę.
                            • lew_ Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 04.08.12, 07:38
                              Dlaczego mialbym sie bac??? Nie ukrywam ze szukam ladnej kobiety:) Poznac sie tu naturalnie nie mozna,ale od tego jest real:) WYslesz fotki?:)

                              > Masz trochę racji, może powinnam przestawić się na inne tory. Czasami mam ochot
                              > ę zgnieść go jak robaka. Potem mi przechodzi. W teorii jestem mocna, z praktyką
                              > trochę gorzej. Twoja spontaniczna reakcja zaintrygowała mnie i zdziwiła jednoc
                              > ześnie. Dziwi mnie Twoja propozycja bo -jak już mówiłam- wcale się nie znamy (w
                              > jaki sposób można się poznać na Forum? czy w ogóle można to zrobić pisząc post
                              > y i odpowiadając na nie?) i dziwi mnie, że się nie boisz. Podskórnie czuję prow
                              > okację. CZas jest pojęciem względnym. Przekonaj mnie, że się mylę.
    • berta-death Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 14:54
      A czemu nie pójdziesz z tym do prawnika?
      • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 15:02
        Dobre pytanie. Najpierw chciałam sie zorientować w sytuacji. Poza tym właśnie skończyły się Pampersy i mleko. Jak myślisz - co jest ważniejsze?
    • aplikantka11 Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 15:36
      Na żadne odszkodowanie/zadośćuczynienie za zmarnowanie życia nie masz co liczyć. Takie rzeczy dzieją się tylko w amerykańskich filmach o prawnikach.
      Możesz żądać podwyższenia alimentów, ale UWAGA "tylko w związku ze zmianą stosunków", art. 138 kro., czyli zwiększeniem się potrzeb dziecka w stosunku do stanu z momentu wydania poprzedniego orzeczenia o alimentach.
      Nie wiem ile dziecko ma lat, ale spójrz też na 141 kro. (pokrycie wydatków związanych z ciążą i porodem)
      Tak w ogóle radzę iść do adwokata zajmującego się prawem rodzinnym. Jeśli nie masz pieniędzy to postudiuj sama przepisy (Kro i kpc, rozdział kpc o postępowaniach odrębnych), komentarze, orzecznictwo, wzory pism procesowych - aktualne są dostępne w bibliotekach na wydziałach prawa. Najłatwiej będzie jeśli skorzystasz z lexa.
      Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w większych miastach są organizacje takie jak Centrum Praw Kobiet, Federacja na rzecz Kobiet i PR, feminoteka -poszukaj tam darmowej porady prawnej (można liczyć tylko na poradę, na darmowego adwokata reprezentującego Cię przed sądem niestety nie)
      Oczywiście bardzo mi przykro. Trzymaj się.
      • aplikantka11 Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 15:43
        Jeszcze dodam, że nie należy przejmować się popaprańcami (nie wiem jakiej płci) zarzucającymi Ci chęć wywalczenia odszkodowania za dziecko, radzącymi żebyś "sama polepszyła sytuację materialną" i po prostu poprosiła o podwyższenie alimentów, jakby można to było zrobić przez pstryknięcie palcem.
        Nie wiedzą co mówią i oby się na własnej skórze nie przekonali jak wygląda sytuacja samotnej matki w naszym pięknym kraju.
        Współczuję i tyle.
        • kitek_maly Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 15:54

          nie należy przejmować się popaprańcami (nie wiem jakiej płci)
          > zarzucającymi Ci chęć wywalczenia odszkodowania za dziecko, radzącymi żebyś "s
          > ama polepszyła sytuację materialną"

          Odbiło Ci? A co jest ZŁEGO/ NIEWŁAŚCIWEGO w tym co napisałam??
      • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 10:15
        Dziękuję Ci za te porady i jeszcze bardziej za zrozumienie. Mieszkam w dużym mieście, więc mam nadzieję, że i u nas takowe organizacje istnieją. Z Lex-a korzystałam wielokrotnie, Twoje wskazówki ułatwią mi poruszanie się w tych wszystkich paragrafach. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
    • beverly1985 Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 16:17
      Nie dostaniesz zadośćuczynienia za to, ze komuś niepotrzebnie zaufałaś i z nim sypialaś.
      • mojemieszkanie24 Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 19:20
        niestety nie masz na to szans. Nawet jak zlozysz pozew ( masz prawo to zrobić) to sprawa będzie się ciągnęla latami. Ja bym bardziej zlozyła pozew o podwyższenie alimentow
        • aplikantka11 Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 27.07.12, 21:45
          Ciągnięcie się spraw latami nie ma tu nic do rzeczy. Zadośćuczynienie w tym wypadku po prostu nie przysługuje.
    • lady-z-gaga Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 29.07.12, 07:35
      Zdecydowałaś się urodzić dziecko, a piszesz tak, jakby potrąciła Cię ciężarowka. Chyba miałaś jakiś udział w zmianie swojej sytuacji życiowej?
      Wnioskuj o podwyższenie alimentów, ale trzeba to uzasadnić ( i udokumentować) konkretnymi potrzebami dziecka. Za niespełnione marzenia niestety nie wypłaca się odszkodowań.
    • dzika.foka Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 29.07.12, 23:14
      Uważam, że słusznie myślisz i że powinnaś próbować – podstawy prawne istnieją (obydwoje rodzice są zobowiązani do sprawowania opieki) i moim zdaniem ojciec, niezależnie od alimentów, powinien sprawować albo opiekę naprzemienną, albo jeśli nie chce/nie może, „dochodzącą” przez pół dnia, codziennie, a jeżeli znów nie chce/nie może, w całości opłacać opiekunkę (co najmniej 8 godzin dziennie łącznie z weekendami) albo płacić matce równowartość rynkowego wynagrodzenia opiekunki jako właśnie rekompensatę. Real w sądach wygląda niezachęcająco, ale warto zakładać takie sprawy: jeszcze niedawno ojcowie niemal nie występowali o przyznanie miejsca zamieszkania dziecka przy sobie, bo „to i tak nie przejdzie”, ale jak zaczęli, sądy też zmodernizowały myślenie.
      Nie daj się tylko zgasić zarzutami, które już się tu pojawiły, że nie kochasz dziecka, że opieka to sama rozkosz itd. – nie, to również ciężka praca i obciążenie całodobową odpowiedzialnością.
      • sundry Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 30.07.12, 09:24
        To co jest "twoim zdaniem" niewielkie ma znaczenie.
      • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 10:29
        No właśnie, wreszcie ktoś dostrzegł meritum sprawy. Wiele osób potraktowalo tytuł wątku dosłownie. Tak naprawdę chodzi o zadośćuczynienie nie w sensie dosłownym. Chodziło mi właśnie o to, o czym piszesz - na podstawie faktu, iż obydwoje rodzice są zobowiązani do sprawowania opieki nad dzieckiem - a jeśli z jakichś powodów ojciec nie chce lub nie może wychowywać dziecka wspólnie z matką, powinien jak najczęściej w tym pomagać (wielu jest tzw. dochodzących ojców) - lub -zadośćuczynić właśnie - w postaci finansowej trud opieki i wychowania, który w całości spoczął na matce. Dlaczego kwestię opieki nad dzieckiem w czasie gdy ja pracuję leży w mojej gestii? Dlaczego tylko do mnie należy ten obowiązek? Czy ojciec dziecka nie może takiej opieki załatwić? Lub opłacić? O takie właśnie sprawy związane z samotnym macierzyństwem mi chodziło. Każda samotnie wychowująca matka wie, że ta sprawa to malutki wycineczek obowiązków, spoczywających na jej barkach.
        • sundry Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 10:35
          Wszyscy ci tłumaczą, że właśnie zaspokojeniu tych roszczeń służą alimenty. Cytat:

          § 2. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest
          jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie (...)może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości
          lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego.
          • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 12:54
            No właśnie- "...może polegać w całości lub w cz
            > ęści na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; i dalej -"polega na pokrywaniu w całości
            > lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego.
            Kiedy zachodzą warunki niezbędne do wejścia w życie tego przepisu?
            Jakie sa podstawy prawne do zastosowania tego przepisu? Innymi słowy - jak sprawić żeby ojciec dziecka, który nie uczestniczy w jego wychowaniu i opiece - zadośćuczynił w sposób materialny i matce i dziecku - i w całości pokrył koszty utrzymania i wychowania dziecka?
            • sundry Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 13:15
              Ale ty tak samo jesteś zobowiązana do utrzymania i wychowania dziecka, jak on. Nic w tym przepisie nie ma o zadośćuczynianiu matce.
              • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 14:39
                Dobrze, to kiedy "świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości kosztów utrzymania i wychowania dziecka?"
                Bo osobise starania o powyższe - jak dotąd występują tylko z jednej strony - mojej.
                Pozostali zobowiązani - czyli ojciec dziecka - w świetle przepisów powinien pokryć koszty jego utrzymania i wychowania. Skoro nie podoba mu się wkład w postaci starań własnych -czyli bycia z dzieckiem, wychowywaniem go i opieką.

                Ja w tym przypadku spełniam oba zobowiązania - osobiste starania i wkład finasowy.
                Ojciec dziecka - minimalny wkład finansowy.
                Pytanie - na jakiej podstawie mogę domagać się aby pokrył w całości - a nie jak dotąd w minimalnej części koszty utrzymania i wychowania dziecka?
                Teraz kapujesz?
                • sundry Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 14:52
                  A po co ten protekcjonalny ton? Idź do sądu, przedstaw koszty utrzymania dziecka, napisz ile sama płacisz, zobaczymy co na to powie ojciec dziecka i sąd.
                • raohszana Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 03.08.12, 14:53
                  Wtedy, kiedy Ty pokrywasz wszelkie insze opcje osobistym staraniem. Trudno to będzie udowodnić w przypadku dziecka pełnosprawnego i niskich dochodów pana chłopa.
                  • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 03.08.12, 15:15
                    No właśnie, chodzi o to - jak trudno? Bo to, że dziecko mieszka tylko ze mną od urodzenia, że mimo dużych problemów z kręgosłupem - sama je kąpałam, przewijałam, nawet karmienie łączyło się z ogromnym bólem fizycznym. Zbieram na wszelki wypadek paragony z zakupionych przeze mnie dla dziecka rzeczy, płacę część rachunków za mieszkanie. Przecież wiadomo, że wszystko dziś kosztuje - mieszkanie, pranie, wyżywienie, ubranie. To są oczywiście koszty wymierne. Nie bedę tu mówić o niewymiernych, bo o finansach mowa.Czy naprawdę tak trudno to udowodnić? Że tylko ja sie nim zajmuję i tylko ja ponoszę wszelkie koszty finansowe związane z utrzymaniem, wychowaniem, że tylko ja zaspokajam jego potrzeby? Poza tym ojciec dziecka nie ma niskich dochodów - ma wysokie dochody - ale niestety jeszcze wyższe wydatki. I tu jest problem. Bo zapiernicza -a wszystko musi oddać. I boli.
                    • raohszana Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 03.08.12, 15:36
                      To on płaci jakieś alimenty czy nie? Jak płaci - znaczy tyle mu się należy. W takim przypadku jak Twój sąd nie orzeka całkowitego zaspokajania potrzeb finansowych dziecka - patrz wszystkie inne samotne matki z alimentami.
                      Co do zasady - oboje rodzice mają obowiązki wobec dziecka dzielone na pół, ale świadczenie alimentacyjne uzależnione jest od zasobności osoby, która alimenty płacić będzie.
                      Ale co Cię boli tak naprawdę?
    • yoko0202 taki żarcik, tak? 30.07.12, 09:56
      > Moje pytanie brzmi - czy jeśli wniosę sprawę do sądu - jakie
      > będę miała szanse na uzyskanie możliwie najwyższych alimentów - tak abym wróci
      > ła materialnie do stopy na jakiej żyłam przed jego poznaniem i zajściem w ciążę
      > ?
      > Czy mam jakieś szanse na odzyskanie dawnego życia?

      używając w sądzie argumentu takiego, że chcesz odzyskać dawne życie (w sensie, bez dziecka..., na to wychodzi) narazisz się prawdopodobnie na niezmierną wesołość wysokiego sądu, chyba że pan cię porwał, przetrzymywał w piwnicy i na siłę zrobił dziecko.
      alimenty dostaniesz standardowe, zależne od zarobków pana i tym podobnych innych standardowych obliczeń
    • wicehrabia.julian Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 30.07.12, 10:09
      innymi słowy chciałabyś by konsekwencje twojej lekkomyślności ponosiła tylko jedna osoba, marzy ci się beztroskie życie na czyjś koszt

      otóż nie, za głupotę trzeba płacić, więc płać
      • ziereal Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 09:43
        Ty jak zwykle pierd... jak potłuczony.
      • aplikantka11 Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 16:45
        Czasem lepiej jest pomilczeć niż palnąć coś głupiego.
    • mumia_ramzesa Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 11:57
      Podjelas decyzje o dziecku a teraz chcesz zadoscuczynienia? Moze ktos kiedys wymysli ubezpieczenie od glupoty, wtedy moze sie zalapiesz.
      • sienmuza Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 12:57
        Może powinieneś(-aś) wrócić do szkoły podstawoej? To tam, zdaje sie uczą czytania ze zrozumieniem. Odsyłam jeszcze raz do tematu wątku. Pozdrawiam.
        • mumia_ramzesa Re: Zadośćuczynienie-czy ktoś się z tym spotkał? 31.07.12, 13:20
          Dobrze ze wrocilas do rodzicow. Nie nadajesz sie do samodzielnego zycia. Tylko nie rob sobie kolejnych dzieci.
    • anetagraf6 Alimenty i zadośćuczynienie 30.04.14, 19:09
      Podwyższenia alimentów można wnioskować nawet co pół roku. Należy zbierać rachunki za wszystko ( mieszkanie, żywność, pieluchy, przedszkole, prąd, gaz) Jeżeli matka dziecka , dziecko na coś chorują również Sąd bierze takie okoliczności pod uwagę. Zadośćuczynienie jak najbardziej. Zadośćuczynienie należy się, ponieważ jeżeli osoba, która jest zobowiązana do płacenia na swoje dziecko nie robi tego ( np. pracuje na czarno), uchyla się od obowiązków należytej opieki nad dzieckiem itd. Jeżeli wiemy,że żyje na wysokim poziomie ( wakacje itd ) , możemy to udowodnić. Jeżeli ojciec dziecka nie płaci alimentów, można złożyć wniosek o fundusz alimentacyjny ( warunek otrzymania: kryterium dochodowe ) Jeżeli dłużnik nie płaci alimentów ściga go Państwo z urzędu... Dłużnik dostaje np. prace społeczne przez np. pół roku ( 30-100 godzin w miesiącu) , mogą mu zabrać prawo jazdy. Szczerze , wolałabym mieć normalną rodzinę i ojca dla mojego dziecka niż śmieszne alimenty. Pozdrawiam
      • koronka2012 Re: Alimenty i zadośćuczynienie 30.04.14, 22:00
        anetagraf6 napisała:

        > Podwyższenia alimentów można wnioskować nawet co pół roku. Należy zbierać rachu
        > nki za wszystko ( mieszkanie, żywność, pieluchy, przedszkole, prąd, gaz)

        Rachunków zbierać nie trzeba (choć nie zaszkodzi), sąd ma świadomość tego, że spora część samotnych matek zmuszona jest do kupowania na targu/lumpeksie/alegro, gdzie rachunków się nie dostaje.

        W kwestii "zadośćuczynienia" to polega to na tym, że zlicza się koszty utrzymania dziecka (łącznie z tymi sporadycznymi, typu fotelik czy wózek, które dzieli się np. na 12 miesięcy), i występuje np. o alimenty w wysokości 80% kosztów utrzymania dziecka.

        ik nie płaci alimentów ściga go Państwo z urzędu... Dłużnik dostaje np. prace s
        > połeczne przez np. pół roku ( 30-100 godzin w miesiącu) , mogą mu zabrać prawo
        > jazdy.

        Państwo ściga z urzędu tylko tych, którzy mają dług wobec FA, w pozostałych przypadkach działa na wniosek matki.

        Jak dotąd nigdy nie słyszałam o przypadku zasądzenia dłużnikom prac społecznych, a odebranie prawa jazdy też dotyczy nielicznych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka