Dodaj do ulubionych

wyrzuty sumienia

30.06.04, 17:07
witam was wszytskie.
zastaniawiam sie czy macie podobne doswiadczenia do moich i jak sobie
radzicie.
przedstawie krotko swoja historie.
kiedy go poznalam nie wiedzialam nic o jego przeszlosci. teraz twierdzi ze
bal sie, ze nie bede chciala miec z nim nic do czynienia gdybym wtedy znala
prawde.
jego dziecko ( o ktorym nie mialam pojecia ) mialo wowczas 1,5 roku. o jej
istmieu dowiedzialam sie kiedy dzowczynla miala 2 lata.
uwierzcie mi na wycofanie ze zwiazku bylo dla mnie za pozno. mam juz swoje
lata ( nie jestem malolata ) i nie moglam zdobyc sie na przerwanie zwiazku,
bo wiem ze jest to moja 2-ga polowka.
co teraz.
mala spedza u nas kazdy weekend a ja nie moeg oswoic sie z poczuciem winy ze
jestem powodem jej "rozbitego" zycia.
wiem ze kiedy jest u nas teskni za swoja mama a kiedy jest z mama teskni za
nami.
to cudowne czule i delikatne dziecko ale wydaje mi sie ze przez fakt iz w jej
mlodym zyciu bylo troche burz i stresow jest troche "zapozniona" w stosunku
do swoich rowiesnikow.
mimo ze ma juz ponad 3 latka - ciagle robi w pieluche. jedynie jak jest u nas
w domu zalatwia sie do toalety ale nie dlatego ze wola ale dlatego ze ja
ciagle obserwuje i w odpowiednim momencie biegniemy do toalety.
nie zasypia bez butelki ( ze zmoczkiem ) mleka. szybko sie nudzi i
dekoncentruje. jest bardzo aktywna - powiedzialabym hiperaktywna. nie umie
sie bawic z dziecmi - szybko ja nudza. w kontaktach z innymi dziecmi przemoca
dochodzi swoich praw ( bije po glowie, odpycha, wyrywa zabawki )
nie zje spokojnie samodzielnie posilku.
nie mam wlasnych dzieci i nie wiem wlasciwie czy takie zachowania sa typowe
dla ponad 3-latki.
ja wszystko to zrzucam na karb tego, ze mala jest z rozbitego zwiazku, ze ma
2 domy, ze nie wychowuje w domu jaki zna z ksiazek: mama, tata i ja.
od jakiegos czasu coraz gorzej spie, coraz wiecej o niej mysle i coraz
bardziej cierpie.
niby jest radosnym i szcesliwym dzieckiem ale chyba tak nie jest skoro ciagle
jej brakuje ktoregos z rodzicow.
moj maz ( ojciec malej ) zarzuca mi ze ja totalnie rozpuszczam i ulegam we
wszystkim. pewnie tak jest. mimo nie najlepszej sytuacji finansowej kupuje
jej najlepsze i najdrozsze ubranka ( sama mam 2 pary spodni i 4 t-shirty )
najlepsze zabawki. kazdy dzien jaki spedza z nami musi byc dla niej atrakcja
( karuzela, basen, wycieczka )
ja sama juz nie wiem czym podyktowane sa moje dzialania: czy jedynie
wyrzutami sumienia, czy rowniez ogromnym uczuciem jakie we mnie powstalo.
nigdy nie chialam miec wlasnych dzieci i szczerze mowie nie lubie dzieci.
syn mojej kolezanki mimo ze jest duzo grzeczniejszym dzieckiem irytuje mnie
do granic mozliwosci, o innych dzieciach wole sie nie wypowiadac.

co mam robic?? jak poradzic sobie z takimi uczuciami. jak to wszytsko
wyposrodkowac. jak zaczac normalnie zyc.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka