Dodaj do ulubionych

Jestem superwoman, jestem idiotką

01.09.12, 00:42
Mam męża, mam dziecko. Mam nieźle płatną pracę. Myślałam, że jestem nowoczesną, umiejącą dbać o swoje interesy kobietą, a dałam się zapędzić w tzw kozi róg.
Uświadomiła mi to dzisiaj koleżanka. Słabo zarabia, pracuje w jakiejśtam firmie jako telekonsultantka, ale żyje błogo. Mąż ją przywozi do pracy i odwozi, każda awantura (jej mąż jest cholerykiem) kończy się zakupami. Bez awantur też dostaje to co chce. Sama dzisiaj stwierdziła, że ona więcej ciuchów to by nie chciała bo ma tyle ile chce. Wszelkie większe wydatki typu remonty, wakacje, imprezy sponsoruje jej mąż, bo więcej zarabia.
A ja? Jestem totalną pi..dą, idiotką która chce udowodnić jaka to jest super samowystarczalna. Ponieważ ja nieźle zarabiam, mąż ma firmę i też dobrze zarabia, podzieliliśmy się tak, że ja ze swojej pensji płacę czynsz, życie, zakupy dla dziecka typu ubrania, zabawki itp. On płaci ratę kredytu, energię i alkohol, imprezy i ostatnio po raz pierwszy przysponsorował wakacje nad morzem, tydzień, bo ja nie mam kasy. No właśnie. Szarpę się i gryzę jak zaoszczędzić, kupuję buty w jakichś ccc, żeby taniej, dziecku często po kimś kupuję (mam znajomą, która mi firmówki odsprzedaje). Dziś złapałam się na tym, że nie wiem kiedy mąż kupił mi cokolwiek. Kiedyś brał mnie do sklepu i wydawał 1000 zł a teraz tylko "nie mam pieniędzy". Ja staram się trzymać poziom, przychodzą do nas różni znajomi, więc staram się urozmaicać jedzenie. Ale np po raz pierwszy od niepiamiętam kiedy nie kupiłąm sobie w wakacje żadnego ciucha, nic, nawet na wyprzedażach. Czuję się jak dziad. Dobrze sytuowany dziad. JAkby ktoś na nas z zewnątrz spotkał to by pomyślał: łądne mieszkanie, dwa dobre samochody, nieżle ubrani, dziecko zadbane. A ja nie mam kasy. Zaczne kupować do domu kaszankę, żeby mąż zrozumiał, że chcę nowe buty czy bluzkę. Ja go nawet nie mam w planach swoich wydatków, bo wiem że mi nie da.
Nie wiem po co to piszę, chyba po to żeby przestrzec, że nie warto byc strongwoman, udowadniać, że się da radę. Lepiej być słabą, wiotką kobietą, takie mężczyzna wesprze, obkupi. Jestem wściekłą. Nie wiem jak to odkręcić.
Obserwuj wątek
    • potworski Nieźle 01.09.12, 00:47
      Nie warto być strongwoman? I teraz mi to mówisz? Jak ja już kur#wa zamówiłem u krawcowej taki fajny obcisły strój z kiecką i wysokie buty=miałem się w to przebrać i pomagać ludzkości.
    • six_a Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 00:53
      Moze oddaj chociaż męża to na buty będzie
    • mkt1 Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 00:54
      Zakladajac, ze nie trolujesz, zdziwily ,mnie dwie rzeczy:

      1. Oboje zarabiacie dobrze, podzieliliscie sie wydatkami tak a nie inaczej, ale tobie brakuje pieniedzy? Nie chodzisz na ciuchowe zakupy, pewnie tez nie do fryzjera itd, wiec moze jednak tak dobrze nie zarabiacie?

      2. Nie rozumiem stwierdzenia: maz przysponsorowal zonie i dzieciom wakacje.

      Moze prowadzicie zbyt wystawne zycie...
      • forumowiczka.to.ja Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 01:01
        mkt1 napisała:

        > Zakladajac, ze nie trolujesz, zdziwily ,mnie dwie rzeczy:
        >
        > 1. Oboje zarabiacie dobrze, podzieliliscie sie wydatkami tak a nie inaczej, al
        > e tobie brakuje pieniedzy? Nie chodzisz na ciuchowe zakupy, pewnie tez nie do
        > fryzjera itd, wiec moze jednak tak dobrze nie zarabiacie?

        Wiesz, dla jednego luksus to chleb z masłem, a dla drugiego bułka z szynką. U mnie duzo pieniędzy idzie na jedzenie, na sam weekend, jak mam gości potrafię wydać 300 zł. Policz to razy 4, bo gości mamy praktycznie co tydzień. Plus normalne życie, nie na salcesonie i ogórkach, tylko na dobrej szynce. Oczywiście, że chodzę do fryzjera i kosmetyczki, za swoje. Co miesiąc idzie mi ok 200 zł na to. Staram się też coś odłożyć, bo nie lubię trwonić wszystkich pieniędzy. Zastanawiam się teraz czy nie robię się skąpa. Gdzie jest granica między skąpstwem a oszczędnością?>

        >
        > 2. Nie rozumiem stwierdzenia: maz przysponsorowal zonie i dzieciom wakacje.

        No, u mnie tak to funkcjonuje. Pieniądze od zawsze były punktem zapalnym. Mąż to wyniósł z domu. Wiele z nim rzeczy wyjaśniłam, wypracowałam, wyleczyłam. ALe wiele jeszcze pozostało.
        >
        > Moze prowadzicie zbyt wystawne zycie...

        Też się nad tym zastanawiam. Tzn ja prowadzę, bo ja kupuję jedzenie, rzadko wychodzimy. Może w tygodniu zamiast codziennie porządnego obiadu z mięsem itp, wystarczyłyby pierogi, naleśniki czy placki ziemniaczne...?
        • senseiek Slabo mi.. 01.09.12, 01:10
          > bo nie lubię trwonić wszystkich pieniędzy.

          Buahhahahah :D

          > No, u mnie tak to funkcjonuje. Pieniądze od zawsze były punktem zapalnym.

          Powinnas dostac w d.. zeby nareszcie byc normalna..

          > Też się nad tym zastanawiam. Tzn ja prowadzę, bo ja kupuję jedzenie, rzadko wyc
          > hodzimy. Może w tygodniu zamiast codziennie porządnego obiadu z mięsem itp, wys
          > tarczyłyby pierogi, naleśniki czy placki ziemniaczne...?

          Filet z piersi kurczaka dla 4 osob codziennie to 20 zl kosztuje/dziennie.. Czyli na mieso schodzi 600 zl miesiecznie.. Pierogi, nalesniki i placki ziemniaczane sa cholernie pracozerne, wiec co zaoszczedzisz w zlotowkach to dasz z naddatkiem w postaci straconego czasu.

          A ty pierniczysz o fryzjerach za 200 zl.. i o karmieniu gosci za 1200 zl miesiecznie..

          Slabo mi..
          • raohszana Re: Slabo mi.. 02.09.12, 12:34
            Tak z czystej, nieludzkiej ciekawości - czy Ty w każdym wątku musisz podkreślać jakiż to nie jesteś kasiasty?
            • senseiek Re: Slabo mi.. 02.09.12, 13:55
              > czy Ty w każdym wątku musisz podkreślać jakiż to nie jesteś kasiasty?

              ??? Gdzie to wyczytalas?

              Ja wlasnie sie dziwilem, ze ona tak duzo wyrzuca w bloto..
              To chyba szampana kupuje tym imprezowiczom..

              Na wczorajsze imprezowanie wydalem na siebie 38 zl:
              w domu: 3 piwa, pol litra wodki, 1/3 syropu Herbapolu, 0.5l wody mineralna do drinkow,
              w klubie: 2 piwa, 2 zl szatnia..

              Przeciez to kazdego by bylo stac, nie wiadomo jakby nie byl biedny.
              • po-trafie Re: Slabo mi.. 03.09.12, 14:34
                Az sie zastanawiam, gdzie mieszkasz...
                Piwo w sklepie kosztuje kolo 3pln, w knajpie 6-8pln, wezmy wiec srednio 7.

                3x3 + 3x7 + 2 = 25pln

                I pol litra wodki i pol litra wody mineralnej i syrop za 13? Troche nierealne.
                Dodatkowo: zazwyczaj do knajpy trzeba dojechac (autobus, tramwaj, taksowka.. jakos. Niezbyt czesto jest ona za rogiem), a jakby doliczyc postawienie komus chocby jednego piwa, bo akurat idzie sie do baru i pyta czy ktos cos pije - i robi sie lekko 70.

                Inna sprawa: kurczak. Filet z kurczaka. Codziennie? No ja cie prosze. I monotonnie i pojawia sie problem z hormonami: zjesz taniego kurczaka codziennie przez miesiac, to sam nie wiesz ile chemii w ciebie wejdzie.
                Zjesz drozszego, nieduzego kurczaka, ktory nie jadl hormonow i przechadzal sie wolny pod niebem - zaplacisz sporo.
                A dodaj do tego kurczaka warzywa, rozne. I moze jakies przyprawy.
                I teraz robi sie wiecej niz piszesz.
                • senseiek Re: Slabo mi.. 05.09.12, 18:39
                  > Az sie zastanawiam, gdzie mieszkasz...
                  > Piwo w sklepie kosztuje kolo 3pln,

                  1,9 :p

                  > w knajpie 6-8pln,

                  9

                  > wezmy wiec srednio 7.
                  >
                  > 3x3 + 3x7 + 2 = 25pln

                  3 * 1,9 + 9 + 9 * 2 + 2 = 34,7 zl + 1,33 + 0,75 = 37

                  > I pol litra wodki i pol litra wody mineralnej i syrop za 13? Troche nierealne.

                  Zle - mialem na mysli pol wodki, a nie pol litra wodki.

                  > Dodatkowo: zazwyczaj do knajpy trzeba dojechac (autobus, tramwaj, taksowka.. ja
                  > kos. Niezbyt czesto jest ona za rogiem),

                  Mozna sie przejsc.. ;)
                  Jak sie pije kaloryczne alkohole to trzeba je spalac wiecej sie ruszajac ;)

                  > a jakby doliczyc postawienie komus cho
                  > cby jednego piwa, bo akurat idzie sie do baru i pyta czy ktos cos pije - i robi
                  > sie lekko 70.

                  Ale czemu od razu nie postawic wszystkim w klubie? np. Kitsch - 2 tysiace gosci - jak bawic sie to bawic ;)

                  > Inna sprawa: kurczak. Filet z kurczaka. Codziennie? No ja cie prosze. I monoton
                  > nie

                  Kurczak ma duzo bialka. Do tego jest chude mieso malo tluszczu.
                  Mozna go przyrzadzac na milion sposobow - patrz co z nim robia wietnamczycy..

                  Dzis kupilem sobie watrobke drobiowa, bedzie z cebulka. Nie wiem co mnie naszlo. Nie jadlem jej od chyba roku.
                  To dopiero taniocha 6,8 zl/kg :O
                  To 2,5 raza taniej od filetu z kurczaka.
                  Jakbym oszczedzal na jedzeniu to bym jadl watrobke definitywnie.

                  > i pojawia sie problem z hormonami: zjesz taniego kurczaka codziennie przez
                  > miesiac, to sam nie wiesz ile chemii w ciebie wejdzie.

                  Mniej niz wdycham codziennie wraz z powietrzem..

                  > Zjesz drozszego, nieduzego kurczaka, ktory nie jadl hormonow i przechadzal sie
                  > wolny pod niebem - zaplacisz sporo.

                  Masz jakas obsesje?

                  > A dodaj do tego kurczaka warzywa, rozne. I moze jakies przyprawy.
                  > I teraz robi sie wiecej niz piszesz.

                  Przeciez 1x paczka pieprzu, chilli, papryki czerwonej slodkiej, ostrej, curry, starczaja na ponad miesiac codziennego przyprawiania. Chcesz to sobie dodaj do 600 zl te 6 zl na przyprawy.. ale to jedynie 1% wydatkow.
        • mkt1 Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 01:16
          forumowiczka.to.ja napisała:

          > mkt1 napisała:
          >
          > > Zakladajac, ze nie trolujesz, zdziwily ,mnie dwie rzeczy:
          > >
          > > 1. Oboje zarabiacie dobrze, podzieliliscie sie wydatkami tak a nie inacz
          > ej, al
          > > e tobie brakuje pieniedzy? Nie chodzisz na ciuchowe zakupy, pewnie tez
          > nie do
          > > fryzjera itd, wiec moze jednak tak dobrze nie zarabiacie?
          >
          > Wiesz, dla jednego luksus to chleb z masłem, a dla drugiego bułka z szynką. U m
          > nie duzo pieniędzy idzie na jedzenie, na sam weekend, jak mam gości potrafię wy
          > dać 300 zł. Policz to razy 4, bo gości mamy praktycznie co tydzień. Plus normal
          > ne życie, nie na salcesonie i ogórkach, tylko na dobrej szynce. Oczywiście, że
          > chodzę do fryzjera i kosmetyczki, za swoje. Co miesiąc idzie mi ok 200 zł na to
          > . Staram się też coś odłożyć, bo nie lubię trwonić wszystkich pieniędzy. Zastan
          > awiam się teraz czy nie robię się skąpa. Gdzie jest granica między skąpstwem a
          > oszczędnością?>
          >
          > >
          > > 2. Nie rozumiem stwierdzenia: maz przysponsorowal zonie i dzieciom wakacj
          > e.
          >
          > No, u mnie tak to funkcjonuje. Pieniądze od zawsze były punktem zapalnym. Mąż t
          Masz dwa problemy:
          Jeden z nich jak zaoszczedzic byc moze zbyt wystawny tryb zycia. Dla chcacego nie ma nic trudnego, ale porady zadnej ci nie dam, bo samej mi to nie wychodzi, a raczej nawet nie chce zeby wychodzilo. Lubie dobre jedzenie, a tu gdzie mieszkam dobre jedzenie jest bardzo drogie. Lubie mieso, uwielbiam ryby i cala rodzina zajadamy sie owocami. Ciezko byloby cos przyszparowac.

          Drugi to ozieblo/roszczeniowa postawa twojego meza. I tu ciezko cos poradzic. My mamy wspolne konto, ja zarabiam duzo wiecej, ale wszystko idzie do jednego worka. W ten sposob mamy kontrole nad wydatkami i unikamy niepotrzebnych deficytow na koncie. Kazdy bierze tyle ile chce a wieksze wydatki uzgadniamy razem.
          Jesli przystalas juz na wyrobienie takiego sytemu finansowego muszisz sie go trzymac. Twoj maz podejrzewam potrzebuje finansowego terytorium (ciezkie dziecinstwo, bieda?) i raczej go nie zmienisz.
          Jedyna rozsadna rada byloby zastopowanie tych imprez co tydzien. Rozumiem, ze lubicie gosci, ale jesli maz sponsoruje alkochol, to jesli umiesz gotowac mozesz pomyslec nad tanszym przyjeciem, to akurat sie da.


        • berta-death Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 01:35
          Jednym słowem zastaw się a postaw się. Na co wam cotygodniowe imprezy we własnym domu? Nikt tak nie szaleje. Prędzej znajomi niż mąż znaleźli sobie frajerów fundujących im darmową wyżerkę.
          • allatatevi1 Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 12:43
            Nikt tak nie szaleje??
            Co to zjazd emerytów na forum?

            Ludzie w wieku 20-40 raczej nie zamykają się w kokonie, tylko prowadzą normalne życie towarzyskie.
            A fajniej się spotkać na luzie w domu niż na mieście.
            U nas przynajmniej raz w tygodniu ktoś jest i my też bywamy u znajomych jakieś 2 razy w tygodniu.
            Tyle że u nas to nie wychodzi drogo bo gościmy tym co mamy w lodówce i nie spinamy się na tą okazje, najczęściej też znajomi coś przynoszą - tiramisu, lody, ciasta, wino, małe przekąski do aperitivu, czereśnie, arbuza itd. i my też jak idziemy to zazwyczaj coś ze sobą zabieramy.

            Po pubach i imprezach w akademikach to się latało w wieku 19 lat.
            Teraz też można wyjść zaszaleć na mieście ale najfajniej spotkać się ze znajomymi w swoim lub ich domu ze 3 razy w tygodniu. Na luzie, w sprawdzonej paczce znajomych, w gronie 7-8 osób.
            • kochanic.a.francuza Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 14:02
              Ale ona co tydzien gosci przyjmuje. Czyli jej rodziny nikt nie zaprasza. Pasie obcych i sie dziwi, ze jej tyle na jedzenie schodzi.
              Ja tez chce taka kolezanke co co tydzien na obiad zaprosiiii!!!!
              • senseiek Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 14:35
                > Ja tez chce taka kolezanke co co tydzien na obiad zaprosiiii!!!!

                Zaprzyjaznij sie z forumowiczka.. ;)

                Bedzie wydawac 350, a nie 300 co weakend ... :)
                • kochanic.a.francuza Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 15:00
                  Niech jeszcze forumowiczka napisze, ze goscie przychodza z pusta reka, bo to przeciez "nie jest impreza skladkowa", to na pewno do niej napisze na priv. Zaprzyjaznie sie i caly nastepny pobyt w Polsce u niej spedze. Pewnie bedzie szczesliwa, ze dziecko moze polozyc spac o 8-ej i sie bawic dalej.
                  • kseniainc Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 15:10
                    Może i mnie zaprosi na krewetki-ja tam z wizytą tylko 2 dniową;-)
                    • senseiek Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 15:13
                      > Może i mnie zaprosi na krewetki-ja tam z wizytą tylko 2 dniową;-)

                      Okay. To nastepny zjazd forum gazeta.pl u forumowiczka.to.ja..
                      Krewetki?
                      To po imprezie orgia bedzie... :P
                      • kochanic.a.francuza Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 15:40
                        A co krewetki salenu maja duzo, czy jak?
                      • kseniainc Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 16:20
                        senseiek napisał:

                        > > Może i mnie zaprosi na krewetki-ja tam z wizytą tylko 2 dniową;-)
                        >
                        > Okay. To nastepny zjazd forum gazeta.pl u forumowiczka.to.ja..
                        > Krewetki?
                        > To po imprezie orgia bedzie... :P

                        No, krewetkowa.Krewetki na obiad, krewetki na kolację, krewetki na śniadanie i na drogę też poproszę;-p
        • wyzuta Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 11:03
          Oczywiście, że chodzę do fryzjera i kosmetyczki, za swoje. Co miesiąc idzie mi ok 200 zł na to.

          co to za fryzjer? co to za kosmetyczka i kosmetyki? salceson.
        • policjawkrainieczarow Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 19:26
          > Wiesz, dla jednego luksus to chleb z masłem, a dla drugiego bułka z szynką. U m
          > nie duzo pieniędzy idzie na jedzenie, na sam weekend, jak mam gości potrafię wy
          > dać 300 zł. Policz to razy 4, bo gości mamy praktycznie co tydzień.

          No dobrze, ale z pierwszego wonta wynika, ze to mąż imprezy sponsoruje? a wychodzi na to, że sie nazywa, ze to on, a naprawde ty?
    • marguy Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 00:57
      Tak to bywa gdy malzenstwo przepoczwarza sie w spolke finansowa bez oo.
      U mnie od poczatku bylo tak, ze - niezaleznie od tego czy pracowalam czy nie - to ja zajmowalam sie budzetem, a maz sprawami administracyjnymi (podatki i inne takie).
      Kasa i konto od poczatku byly wspolne. Takze od poczatku kazde z nas dysponowalo okreslona suma na wlasne wydatki (piwo z kolesiami, towarzyskie wypady, pasje, itp). Gdy bylismy na tzw. dorobku byly to grosze, w miare jak obrastalismy w piorka "kieszonkowe" roslo. Ciuchy, prase, ksiazki kupowalismy ze domowego budzetu.
      Nikt nigdy sie nikomu nie tlumaczyl dlaczego jedno kupilo sobie krawat a drugie torebke, bo kazde z nas wiedzialo czy w danej chwili mozemy sobie na to pozwolic.
      No ale my mielismy do siebie zaufanie i funkcjonowalismy jak"My", a nie jako "JA i to drugie".
      • koham.mihnika.copyright ditto, dzieki Ze mnie wyreczylas 01.09.12, 02:16
        czy za gotowanie pan placi przelewem, czy gotowka z pominieciem VAT?
        ja chrzanie takie malzenstwo.
      • raohszana Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 02.09.12, 12:39
        marguy napisała:

        > Tak to bywa gdy malzenstwo przepoczwarza sie w spolke finansowa bez oo.
        *
        Doskonale skonkludowane!

        P.s: Poradnik jaki napisz! :)
    • wiarusik Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 00:57
      co chcesz od kaszanki?
      • forumowiczka.to.ja Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 01:03
        wiarusik napisała:

        > co chcesz od kaszanki?

        a co, lubisz?
        • wiarusik Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 01:06
          jest smaczna. a ty tylko szyneczka? dużo tracisz przez snobizm. materializm kiedyś się zemści na tobie. nie, nie żal mi ciebie.
        • koham.mihnika.copyright oprocz kaszanki to jeszcze lubie pasztet z ogorkie 01.09.12, 02:19
          m malosolnym.
          Bardzo zle?
          Zona lubi salceson, a ja watrobki kacze z cebulka.
          U nas dzisiaj ZNOWU szynka :(
    • samuela_vimes Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 01:03
      nie kumam podziału odnośnie dziecka? Toż to wspólna inwestycja gdzieś miała głowę jak się na to godziłaś?
    • martishia7 Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 01:05
      Wiesz, nie wiem jaką macie ratę kredytu, bo może to być 1500, 2000 albo 5000, ale coś mi się widzi, że na tym podziale to nie Ty wychodzisz najlepiej.
      Jeżeli motyw wspólnego konta u Was nie przejdzie, to załóżcie sobie osobne, na które będziecie przelewać pieniądze, proporcjonalnie do dochodu każdego z Was, z którego będziecie opłacać rachunki, życie i wszelkie wydatki związane z dzieckiem. Reszta na własne potrzeby i tyle.
    • mariuszg2 Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 02:04
      a mnie dziś umocnila jedna Pani bo powiedziala, ze lubi pracowac z mlodzieza :)
      • koham.mihnika.copyright bylem, slyszalem, powiedziala - z trudna mlodzieza 01.09.12, 02:21

        • mariuszg2 wszakże to forum ma charakter misyjny nieprawdaż? 01.09.12, 12:17

          • koham.mihnika.copyright jasssne, ja tez tak miewam 01.09.12, 14:23
            te misyjne rzeczy, znaczy.
            najlepiej to mi teraz kazania wychodza, ale czasem i obrzed jest.
            Chociaz w wersji skroconej. :P
            • mariuszg2 Re: jasssne, ja tez tak miewam 01.09.12, 15:26
              przed obrzedem moze sprobuj jakies namaszczenia olejkiem, w gong uderz....
    • to.niemozliwe Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 04:57
      Skonsolidujcie te dwa budzety. Ty masz sztywne wydatki, on elastyczne. Ty nie masz na czym oszczedzic, on ma. Przy takiej strukturze, to Tobie bedzie zawsze brakowac, a jemu nie.
      No i trzeba by zmienic tempo imprezowania, albo...zarabiac wiecej ;-).
    • afera_stratosfera ani jedno ani drugie 01.09.12, 08:14
      nie bardzo rozumiem zarówno taki podział wydatków jak i fakt, że musisz "zacząć kupować kaszankę, żeby mąż zrozumiał" zamiast porozmawiać.
      albo macie za mało pieniędzy, albo się niesprawiedliwie podzieliliście, albo wydajesz nierozsądnie i dlatego Ci brakuje.
      mąż nigdy nie jeździ z Tobą na zakupy?
    • alpepe Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 08:14
      czekam na następny odcinek pt. Zwyrodnienie kręgosłupa u męża czyli d.upa na boku.
    • liiona Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 08:38
      Nie jesteś idiotką:-)
    • swiete.jeze Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 09:20
      Ty dobrze zarabiasz, mąż dobrze zarabia i obydwoje was na nic nie stać? Taa.
    • leniwy_pierog Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 09:54
      A nie prościej po prostu pogadać z mężem, że nie odpowiada ci obecna sytuacja i chcesz zmian? Ja bym się czuła jak idiotka i w takiej sytuacji jaką ty masz i jak mąż by się awanturował, a potem mnie zasypywał prezentami - dziękuję bardzo za takie akcje. Ja sama zarabiam więcej od swojego faceta - średnio tak wychodzi, bo może się zdarzyć gorszy miesiąc. Odkładamy oboje na osobne konta taką samą kwotę, a reszta idzie na wspólne i z tego korzystamy. Nie musi mnie "brać do sklepu", bo nie jestem panią do towarzystwa. Po prostu mówię, że potrzebuję np. spodnie to patrzymy, czy nam ten wydatek w danym miesiącu pasuje do planów i kupuje, albo planuję na później. On robi tak samo. Prezenty i tak kupujemy z tego wspólnego konta, więc tu raczej o niespodziankę chodzi niż o sam fakt kupienia. I jakoś to działa bez konfliktów. A z wiotką kobietką nie ma nic wspólnego:)
    • gyubal_wahazar Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 10:15
      > łądne mieszkanie, dwa dobre samochody, nieżle ubrani, dziecko zadbane. A ja nie mam kasy

      Masz za to mózg wyprany karingtonami, wszystko na gotowe i podobnymi bzdetami. I dlatego uważasz, że powinnaś doić męża, tylko jeszcze nie wykombinowałaś jak, by się frajer nie połapał.

      > Kiedyś brał mnie do sklepu i wydawał 1000 zł a teraz tylko "nie mam pieniędzy".

      Definicja pasożyta
      • raohszana Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 02.09.12, 12:41
        Oj Wielebny, a co Ty tak ostro?
    • princess_yo_yo Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 11:00
      to nie ma nic wspolnego z byciem samodzielnym albo nie.

      rozumiem ze czesc osob sie ze mna nie zgodzi ale w powaznym zwiazku/rodzinie kasa jest wspolna, wydatki sie konsultuje i kazdy ma odpowiednia swobode dysponowania budzetem tylko na wlasne potrzeby ale zasada jest taka ze wklada sie do wspolnego gara. nikt nikogo nie sponsoruje ani nie kupuje - wiem ze to brutalne ale dla mnie podejscie sytuacja twoja jak i twojej kolezanki to swojego rodzaju patologia.
    • headvig Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 11:02
      Macie bardzo dziwny sposób gospodarowania pieniędzmi
      • forumowiczka.to.ja Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 11:30
        Dzięki wszystkim za wypowiedzi. Porozmawiam z mężem i wóz albo przewóz. Kiedyś zaproponowałąm mężowi, żebyśmy założyli wspólne konto i wpłącali po tyle samo, z tego raty, czynsz itp. Ale mąż się wycofał. Nie miałam czasu jakoś głębiej się zastanowić, ale teraz już wiem dlaczego czuję się jak idiotka...;-/ Po prostu czuję się dojona.
        Raczej nie czuję się jak karingtonowa (czy jakoś tak) bo to nie ta półka. Nie przesadzajmy.
        I nie jem cały miesiąc fileta z kurczaka! Urozmaicam obiady, robię tak ze względu na dziecko, bo chcę żeby dobrze, zdrowo jadł. A przy nim my ;-)
        Przemyślę sprawę gości, do tej pory wolelismy, żeby przychodzili do nas, bo położymy dziecko spać i możemy siedzieć i rozmawiać, a tak u kogoś to o 20-ej musielibyśmy się zbierać. Tak, zdecydowanie zmienię coś w kwestii gości.
        Dzięki za rady ;-)
        • mariuszg2 Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 12:09
          właśnie rozmrażam filety z kurczaka.... ja chce zrobić je na swój sposób a moja nie...na swój...i to jest problem!...chyba postawię na swoim..wóz albo przewóz!.... albo będziemy razem albo nie.... tym bardziej, że podoba mi się jedna forumka
          • jeriomina Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 21:49
            Chyba niejedna :P
            • mariuszg2 Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 03.09.12, 09:01
              skąd wiedziałaś, że o CIebie chodzi ;)?
          • headvig Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 02.09.12, 20:32
            > właśnie rozmrażam filety z kurczaka.... ja chce zrobić je na swój sposób a moja
            > nie...na swój...i to jest problem!

            jaki problem?? co za problem zrobić na dwa sposoby? :P ja też często gotuję, mnie grillowane albo mielone, jemu w panierce ociekające tłuszczem :P
            • mariuszg2 Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 03.09.12, 09:03
              tu chodzi o zasady i kto ma rację a nie czy można lub nie i na ile sposobów.... ale nie powiem...dużo tłuszczu poproszę dla męża Pani...i złego cholesterolu..... (hihihi)
              • headvig Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 03.09.12, 12:28
                > tu chodzi o zasady i kto ma rację a nie czy można lub nie i na ile sposobów....
                > ale nie powiem...dużo tłuszczu poproszę dla męża Pani...i złego cholesterolu..
                > ... (hihihi)

                wbrew pozorom on się pilnuje. 57 kg niezmiennie :(.
                • mariuszg2 Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 03.09.12, 14:05
                  headvig napisała:

                  > wbrew pozorom on się pilnuje. 57 kg niezmiennie :(.

                  To a tak go eksploatujesz? Ah l'amour!
    • kitek_maly Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 12:19

      W którym momencie jesteś superwoman? Facet narzucił zasady a Ty na nie przystałaś.
      200 zł na fryzjera i kosmetyczkę, to żadne szaleństwo.
      Dobrze zarabiasz i tyle wydajesz na konsumpcję, że nawet na ciuch z promocji Cię nie stać?

      Czy cokolwiek w Twojej opowieści pasuje do siebie?
    • allatatevi1 Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 12:27
      Oj forumowiczka głuptasku, chyba już nie masz na co narzekać...

      Ciebie jak mąż zostawi dla innej, to po pierwszym szoku staniesz na nogi.

      A Twoja obkupowana przez męża koleżanka? Rozumiem alimenty itp., ale Ty wiesz ile miesięcy/lat ciągną się sprawy w sądach? Ile kosztuje adwokat? W międzyczasie jak będzie wyglądać jej życie bez kasy męża.

      I druga sprawa, która mnie zmroziła jeszcze bardziej - napisałaś że jej mąż jej cholerykiem.
      Czy Ty nie jesteś jedną z tych różowych kobietek, które wychowały się w rodzinie gdzie tatuś i mamusia góra raz na kilka tygodni podnieśli głos? Domyślam się że tak. Masz pojęcie jak wygląda życie z cholerykiem? Chyba nawet sobie nie wyobrażasz jak wygląda życie z cholerykiem różowa kobietko z dobrej, kochającej rodziny.

      Ja naprawdę gdybym musiała dokonać takiego wyboru, to wolałabym męża którego to ja muszę utrzymywać niż choleryka. Uwierz mi na słowo różowa kobietko że nawet tony markowych sukienek nie zrekompensują wybuchów kogoś kogo wkurzyć może dosłownie wszystko.
      • kochanic.a.francuza Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 14:11
        Sluszna uwaga.
    • lolcia-olcia Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 14:12
      Wymyślasz, zacznij korzystać z życia i cieszyć się nim :-)
    • kochanic.a.francuza Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 14:16
      Juz dawno pisalam, ze rownouprawnienie jakis sprytny a leniwy facet wymyslil: baba ma kompleksy, ze cale zycie w domu spedza, to niech ida do roboty, bedzie mi lzej jak se sama na waciki zarobi.
      To do miesa: jesi fundujesz rodzinie dania miesne co miesiac radze zalozyc osobne ubezpieczenia zdrowotne obejmujace raka. To jest naukowo udowodnione, ze regularne spozywanie czerwonego miesa sprzyja jego owstawaniu i rozwijaniu sie.
      • kochanic.a.francuza Praktyczna wskazowka: Nigdy kobieta nie kupuje 01.09.12, 15:46
        jedzenia. Bo jest za ciezkie. Bedziesz miala rece dugie jak malpa. Niech on dzwiga, w koncu po co karmisz te 80 kg jego miesa?
        Mezczyzni nie kupuja slodyczy wiec nei utyjesz, pozatym jedza wiecej wiec powinni dzwgac i gotowac. Robie tak juz lata. maz sobie kupi co chce, nakarmi dziecko, ja tam przyskubie co jedza, a kaze wydaje na pachnidelka. jestem podziwiana za szczuplosci i ladne zapachy:)))) Oleju wiecej dziewczyno, oleju!
        Acha i jeszcze trzeba opowiadac, ze koledze w pracy podoba sie twoj zapach;)
        • tfu.tfu Re: Praktyczna wskazowka: Nigdy kobieta nie kupuj 01.09.12, 21:34
          z olejów to rzepakowy do smażenia, zdecydowanie ;-)
          • kalllka Re: Praktyczna wskazowka: Nigdy kobieta nie kupu 03.09.12, 13:32
            oczywiscie, zepakowy bo najlepsza temperature smazenia posiada,
            ( np zeberek w ciescie francuskim)
            tanio i zdrowo oraz zmienia smak, na dobry


            ( a i jeszcze jedno, zadawnione podziekowanie, (a' propo oleju) chcialabymci podziekowac rze, za podanie skutecznego sposobu na pozbycie sie z glowy 'swinstwa')
      • konsta-is-me Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 03.09.12, 08:20
        > Juz dawno pisalam, ze rownouprawnienie jakis sprytny a leniwy facet wymyslil: b
        > aba ma kompleksy, ze cale zycie w domu spedza, to niech ida do roboty, bedzie
        > mi lzej jak se sama na waciki zarobi.

        Like it !
    • wersja_robocza Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 15:31
      forumowiczka.to.ja napisała:

      > Zaczne kupować do domu kaszankę, żeby mąż zrozumiał,
      > że chcę nowe buty czy bluzkę. Ja go nawet nie mam w planach swoich wydatków, bo
      > wiem że mi nie da.

      Zamiast rozmowy, kupno kaszanki. Hmm interesujące. Co w waszych wydatkach znaczy np. salceson?
    • sabriel Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 16:07
      Pieniądze przeżeracie i dlatego nie możesz sobie nic kupić.
      Co weekend impreza dla znajomych za 300zł? Miesięcznie to jest 1200 zł.Zobacz ile za to mogłabys sobie kupić. Nieźle mają z wami ci wasi znajomi.Żyć i nie umierać.
    • lonely.stoner Re: Jestem superwoman, jestem idiotką 01.09.12, 16:18
      zalozcie wspolne konto i tam co miesiac przelewajcie jakas kwote na wspolne wydatki (wspolne wydatki to tez np, ciuchy dla dziecka). A poza tym to troche dziwne mi sie wydaje takie osobne finansowanie wszystkie- wlacznie z dzieckiem, i jedzeniem. A gosci co tydzien przyjmuj- tylko na boga- nie sponsoruj calej imprezy. A tak szczerze mowiac to zamiast wydawac ta kase na jedzenie dla gosci wolalabym wydac na opiekunke dla malego i w tym czasie jak ona siedzi z dzieciakiem isc gdzies pokrecic nozka na miescie, a nie - siedziec w domu, gotowac, i przyjmowac gosci. A potem sprzatac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka