martable
01.10.12, 14:56
Witam,
od tego roku zaczynam studia, które będą trwały ponad 5 lat.
Mój chłopak jest w klasie maturalnej(jesteśmy w tym samym wieku, z tym, że on uczęszcza do technikum). Moje studia to weterynaria, będzie nas dzielić odległość 180km, w zasadzie już jestem tutaj niespełna tydzień, ale w weekend wracam do domu. Potem znów za dwa tygodnie on przyjedzie, potem ja na długi weekend, ale obawiam się jak zacznie się sesja, egzaminy, to całkowicie mnie to pochłonie na cały bity miesiąc i nie będziemy się też tyle widzieć. Jesteśmy ze sobą od lipca 2010, więc już nieco ponad dwa lata, rozumiemy się w zasadzie bez słów, strasznie się kochamy i nie widzimy świata poza sobą. Jednak on będzie szedł na studia w moim rodzinnym mieście, bo kierunki techniczne tam są po prostu z większą renomą. Moje miasto rodzinne oddalone jest, o 180km, czyli niecałe 3h drogi, wiem, że to jest niewielka ale też niemała odległość, ale jednak jest. Mój kierunek też nie należy do najłatwiejszych, boje się, że pochłoną nas studia, i tyle z tego zostanie, mimo, że już obiecaliśmy, że zrobimy wszystko by to przetrwało.. Dodam, że pod koniec czerwca będę wracała do niego i do domu. na całe 3 miesiące i nie zamierzam nigdzie bez niego sie ruszać w wakacje,aby w jakiejś części chociażby nadrobić to. Tego kierunku nie ma w moim mieście i raczej też go nie będzie. Liczę na to, że poznam kilku ludzi, dostane nawału nauki i nie będę myślała o tej tęsknocie, ale i tak mimo wszystko czuję wielki strach :( czy macie jakieś optymistyczne przykłady takich związków?