niewiemcomyslec
01.10.12, 22:23
Poznalam mężczyzne, dogadujemy sie, lubimy ze soba przebywac, mamy wspolne pasje... od dluższego czasu jest miedzy nami chemia. Przynajmniej tak mi sie wydawało.
Wielokrotnie mowil mi,ze go pociagam, na mnie tez pozytywnie dzialał. Nawet pojawialy sie w naszych , szczerych rozmowach tematy zwiazane z seksulnoscią, tez taki typu: kto co lubi itd.
Jestesmy osobami po 30stce, wydaje mi sie,ze swiadomi swojej seksulanosci, ciala itd.
Przyszedl czas,ze spedzilismy wspolny weekend...atmosfera,troche winka i ...wlasnie i
i NIC. Pieszczoty, On cos próbowal ale nie mial wzwodu, po prostu nic. Zniechęcilo mnie to, czar prysl. Tlumaczyl to alkoholem, zrozumialam. W glebi mialam poczucie,ze nie dzialam na niego wystarczajaco podniecająco.
Nast, noc... juz bez alkoholu. Bardziej wyostrzona percepcja, nawet wlozylam jakies seksowniejsze fatałaszki i... nic. Znowu nic... Zalamalo mnie to. Odechcialo mi sie wszystkoego. Mam poczucie ,ze jestem beznadziejna, ze cos ze mna nie tak. Skoro nie moge podniecic faceta. Tlumaczyl sie,ze czasem ma takie problemy ale fakt nie ,az tak. Jestem pierwsza kobieta z którą nic.. mimo,ze chcial. To ugodzilo w moją kobiecosć, czuje sie nieatrakcyjna i nie wiem co dalej.... jesli sytuacja sie powtorzy zapadne sie w sobie..