Dodaj do ulubionych

uczciwość względna czy bezwzględna?

22.01.13, 20:47
Sprawa wyglądała tak: wypatrzyłam w sklepie przecenione spodnie, fajne, stwierdziłam, że kupię. Kasjerka skasowała, cena na paragonie jeszcze o 20 zł niższa niż na metce z przeceną. Upewniłam się, że to nie pomyłka, niby nie, no ok. Moja mama spodnie przyuważyła, stwierdziła, że za takie grosze to ona też chce, śmignęła do sklepu i tu się okazało, że kasjerka jednak źle coś nabiła i spodnie kosztują te 20 zł więcej. Powiedziałam, że biorę portasy, paragon i idę zapłacić różnicę, zwłaszcza, że podobno w części sklepów w takich sytuacjach obciążają kosztami pomyłki kasjerkę. Na co mój pan mąż oznajmił, że to jest skrajne naiwniactwo, że sklep sobie wrzuci w straty (mąż pracuje w handlu) a kasjerka weźmie te moje 20 zł do kieszeni i i kupi sobie flachę.
Tu dodam, że rozmowa niestety odbywała się przy dzieciach, a mnie lekko trafił szlag, bo może ze dwa dni wcześniej tłukłam młodej do głowy, że jak np. znajdzie w szkole dwie dychy na podłodze to nie może iść do sklepiku i sobie kupić słodycze, tylko powinna oddać pieniądze w sekretariacie, bo ktoś ich może szukać.
Mój mąż wychował się w rodzinie, która kręgosłup moralny ma giętki, teściowie nie widzą nic zdrożnego w wyłudzaniu renty na lewe papiery jak kto może, głoszą hasła typu znalezione - nie kradzione, jeżeli można coś z pracy "załatwić" to ok, bo przecież to niczyje itp.
Moi rodzice natomiast wpajali nam zawsze zasady, że kradziez to kradzież, nawet drobna, i nie ma co do tego ideologii dorabiać. Nieskasownaie biletu w tramwaju to też kradzież.
W każdym razie z małżonkiem poprztykaliśmy się niewąsko, w pewnym momencie zezwałam go od pieprz... złodziei o moralności Kalego i teraz się zastanawiam czy to ja jestem jakimś mamutem na wyginięciu, czy zdołam w dzisiejszym świecie uchronić moje dzieci przed takim relatywizmem moralnym? Przeraża mnie to przekonanie, że czyjaś potencjalna czy rzeczywista nieuczciwość usprawiedliwia (niby) moją własną :-/
Obserwuj wątek
    • maitresse.d.un.francais "Niczyje" - znaczy krasnoludki fundują? 22.01.13, 20:52
      Ty masz rację.

    • good_morning Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 20:54
      upewnilas sie tak? ok. w momencie gdy kupowalas, cena byla, jak zaplacilas.
      potem pewnie w sklepie nawiazala sie rozmowa na temat ceny i ceny w kasie, zakonczona decyzja o podwyzszeniu.
      nie widze problemu
      rozumiem uczciwosc, ale nie tworz problemow, gdzie ich nie ma.
      jak cos kupuje, to mnie nie interesuje cena, jaka sklep wystawia na to 5 minut pozniej, tylko w momencie, gdy kasjerka kasuje moj towar. finito.
      • light_in_august Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:01
        Dokładnie tak. Sklep coś sprzedał za swoją ustaloną cenę i żeby się wykłócać o jej podniesienie po fakcie, to nie uczciwość, tylko jakaś paranoja.
        • lady_lula Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:20
          A kto się wykłóca? Dowiedziałam sie, że zaszła pomyłka, poszłam zaproponować wyrównanie niedopłaty (bo przecież w zamyśle kupowałam te spodnie i tak w tej wyższej cenie). Kasjerka, już inna, powiedziała, że (cyt:) skoro system tak przyjął to już się nie zmienia i mam się nie przejmować. Ok, i wiadomo że nie pojadę np. do marketu na drugim końcu miasta oddawać 5 gr wydanych mi na plus, ale od jakiej kwoty właściwie wyceniacie, że należy być uczciwym?
          • good_morning Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:24
            ja tu w ogole nie widze problemu
            wiec pytanie od jakiej kwoty wyceniam uczciwosc jest blednie postawione
            uczciwosc sama w sobie jest bezcenna
            i nie rozwazam reszty twojego postu, bo sytuacja w sklepie ma sie nijak do oszukiwania w celu wyludzenia renty czy innych swiadczen
          • light_in_august Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:34
            Kwota nie gra roli. Płacę tyle, ile wybija na kasie, po prostu. Choćby ta cena była niższa o 500 zł - mogę się wtedy tylko przyjemnie zdziwić i ucieszyć. Niesety takie niespodzianki zdarzają się rzadko, za to te w drugą stronę nad wyraz często ;)
            • lady_lula Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:56
              > Kwota nie gra roli. Płacę tyle, ile wybija na kasie, po prostu.

              Aha, czyli mam rozumieć, że jak spodziewasz się zapłacić za zakupy powiedzmy 40 zł,bo za tyle pi razy oko masz w koszyku, a kasjerka Ci zaśpiewa znienacka 200, to się nie dziwisz tylko płacisz tyle ile wybija na kasie, po prostu.
              • light_in_august Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:16
                Udajesz, że nie rozumiesz czy naprawdę nie rozumiesz? Założę, że to drugie, więc grzecznie wytłumaczę.

                Jeśli cena podana na towarze jest niższa, to mi to nie przeszkadza, bo biorąc daną rzecz, liczyłam się z większym wydatkiem i mniejszy mnie może tylko ucieszyć. Mogę zapytać przy kasie, czy to nie pomyłka, ale na pewno nie będę po fakcie biegła do sklepu i dopytywała ponownie, czy by mi jednak policzyli więcej (tak jak Ty to zrobiłaś)
                Jeśli nastawiam się na niższą kwotę, podaną na towarze, a wyskakuje wyższa, to oczywiście wyjaśniam i albo biorę towar w tej wyższej cenie, albo rezygnuję z zakupów.

                To jest wg Ciebie nieucziciwe? Ciekawe...
                • lady_lula Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:51
                  Ja rozumiem, że pisząc siłą rzeczy skrótowo na forum czasami cięzko się porozumieć więc też jeszcze raz wytłumaczę.

                  Ponieważ jak wspominałam w pierwszym poście moja mama chwilę później była w tym sklepie zatem ja WIEDZIAŁAM, że zaszła pomyłka co do ceny. Nie znam się na układach w sklepach, nie wiem jak wygląda odpowiedzialność kasjerek, a że sklep jest 5 kroków od domu, uznałam że kierując się najzwyklejszą życzliwością mogę pójść sprawę wyjaśnić. Wyjaśniłam i spoko.
                  I dla mnie to jest uczciwe, a nie zakładanie z góry, że kasjerki na pewno nikt nie pociągnie do odpowiedzialności, a jakby nawet to jej problem.
                  • light_in_august Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:56
                    Ale ja rozumiem. Zrobiłaś to, co uważałaś za słuszne w tamtym momencie. Ale po ponownej wizycie w sklepie i przeczytaniu wszystkich odpowiedzi tutaj już wiesz, że to było bezcelowe. Więc nie bardzo rozumiem, o co Ci teraz chodzi i kogo chcesz przekonać, że miałas racje ;)
                    • lady_lula Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 23:12
                      Nikogo nie chcę przekonywać i wcale nie uważam, że moje postępowanie było bezcelowe, jak zresztą i nie wszyscy respondenci, wbrew Twojej opinii.
                      I chyba nie sądzisz, że jeżeli nie zgadzam się w kwestiach światopoglądowych z własnym mężem, to na moje przekonania mogą wpłynąć opinie anonimowych obcych mi ludzi. Wątek założyłam kierowana czystą ciekawością, jakiż to procent mało zresztą reprezentatywnej próbki ludzi podziela moje poglądy.
              • good_morning tworzysz dylematy na potrzeby watku 22.01.13, 22:27
                o ile mi wiadomo, w sklepie obowiazuje cena na metce z opisem towaru, albo nizsza
                nigdy wyzsza
                takimi regulami kieruje sie handel
                a przynajmniej ja w takim kraju zyje
    • berta-death Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 20:54
      We wszystkim trzeba zachować minimum zdrowego rozsądku. Nawet w uczciwości. Niestety tak ten świat jest złożony, że każdy patrzy jak wydymać każdego i jakoś trzeba się do tego dostosować. Np będziesz wolała być uczciwą bezrobotną czy nieuczciwie załatwić sobie pracę po znajomości, zwłaszcza jak masz dzieci na utrzymaniu?
      • maitresse.d.un.francais OK, to co innego 22.01.13, 21:01
        podobnie jak przymknę oko na lewą rentę, jeśli ktoś nie ma środków do życia
        • lady_lula Re: OK, to co innego 22.01.13, 22:59
          Ja może i też przymknę, co nie zmienia faktu, że nie ma się czym chwalić ani co przekonywać innych, że wyłudzanie renty jest uczciwe.
          • maitresse.d.un.francais Hm, ale jeśli jedyną uczciwą formą jest 24.01.13, 17:00
            lady_lula napisała:

            > Ja może i też przymknę, co nie zmienia faktu, że nie ma się czym chwalić ani co
            > przekonywać innych, że wyłudzanie renty jest uczciwe.

            śmierć głodowa?
      • lady_lula Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:24
        Nie bardzo rozumiem dleczego załatwianie sobie pracy po znajmości ma być od razu nieuczciwe? Moja kumpela prowadzi własny biznes i ostatnio stwierdziła, że ona nawet woli zatrudniać ludzi po znajomości bo wtedy przynajmniej wie kto zacz i czego się spodziewać. A to że ktos kogoś zna to jeszcze nie znaczy że ów znajomy jest niekompetentnym debilem, który się nie nadaje do danej pracy.
        • rekreativa Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:33
          Racja.
          Nie widzę nic złego w zatrudnieniu znajomej osoby w mojej własnej firmie, o ile ta osoba rzeczywiście posiada należyte kompetencje i będzie efektywnie pracować.
          Niestety, najczęściej jednak zatrudnia się szwagra tylko dlatego, że szwagier. Potem taki typ siedzi w tej pracy, mało robi, trzeba po nim poprawiać, a wyrzucić na zbite ryło nie wypada, no bo przecież rodzina się obrazi.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:38
            Firma prywatna, zarządzana przez właściciela?
            No to może zatrudnić nawet żonę i pięć kochanek jak będzie chciał.
            Ryzykuje swoim majątkiem.
            Co innego spółka akcyjna (w dowolnej formie), nie wspominając o państwowych czy o urzędach.

            W małych przedsiębiorstwach zatrudnianie po znajomości jest podejściem normalnym i jak najbardziej poprawnym.
            • mila2712 Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:51
              W urzędach "nieuczciwe zatrudnianie" stosowane jest na szeroką skalę
        • mila2712 Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:34
          dleczego załatwianie sobie pracy po znajmości ma być od raz
          > u nieuczciwe?

          Dlatego że pod uwagę brane są nie wiedza umiejętności dośwaidczenie ale to kto jest kogo znajomym. I przyjmowana jest osoba która w trakcie rekrutacji nie miałaby żadnych szans na zatrudnienie. Kolejny przykład to przeprowadzanie fikcyjnych naborów a stanowisko dawno obsadzone - to jest mega nieuczciwe
          • lady_lula Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:01
            > Dlatego że pod uwagę brane są nie wiedza umiejętności dośwaidczenie ale to kto
            > jest kogo znajomym. I przyjmowana jest osoba która w trakcie rekrutacji nie mi
            > ałaby żadnych szans na zatrudnienie

            Często jest tak, że brane są pod uwagę zrówno umiejętności, jak i powiązania prywatne.

            Kolejny przykład to przeprowadzanie fikcy
            > jnych naborów a stanowisko dawno obsadzone - to jest mega nieuczciwe

            A tu się zgadzam, to jest potworne chamstwo, zwłasza że w dzisiejszych czasach ludzie czasem jeżdżą na rozmowy na drugi koniec Polski, nie wiedząć, że i tak nie mają żadnych szans :/









            UstawieniaWyloguj

            lady_lula

            Ulubione fora
            Ulubione wątki




            Dodaj zdjęciaTwoje:PostyZdjęcia

            Posty:PrzyjaciółNieprzyjaciół



            reklama













            Reklama
        • berta-death Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:13
          Dlatego nieuczciwe, że jakby ktoś był w stanie zdobyć coś uczciwie, to nie zdobywałby tego dzięki znajomościom. Znajomości to nie jest synonim rekomendacji, gdzie rekomendujący poręcza za kompetencje rekomendowanego i ponosi odpowiedzialność za to.
          Znajomości to mniej więcej tak wyglądają jak w tym skeczu z 5min
          • aka666 Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 24.01.13, 23:35
            berta-death napisała:

            > Dlatego nieuczciwe, że jakby ktoś był w stanie zdobyć coś uczciwie, to nie zdob
            > ywałby tego dzięki znajomościom.

            masło maślane wyszło
            • berta-death Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 24.01.13, 23:52
              Dlaczego masło maślane? Jakby ktoś był w stanie uczciwymi metodami znaleźć pracę, czyli poprzez wysłanie cv i zaprezentowanie się na rozmowie kwalifikacyjnej, to po co zawracałby sobie i innym głowę szukaniem znajomości, pozwalających mu na dostanie pracy z obejściem w/w procedur? Przecież to kłopotliwe i jeszcze człowiek robi sobie dług wdzięczności. Jak się nie musi to się nie nadużywa znajomości.
              • aka666 Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 25.01.13, 00:01
                berta-death napisała:

                > Dlaczego masło maślane? Jakby ktoś był w stanie uczciwymi metodami znaleźć prac
                > ę, czyli poprzez wysłanie cv i zaprezentowanie się na rozmowie kwalifikacyjnej,
                > to po co zawracałby sobie i innym głowę szukaniem znajomości, pozwalających mu
                > na dostanie pracy z obejściem w/w procedur? Przecież to kłopotliwe i jeszcze c
                > złowiek robi sobie dług wdzięczności. Jak się nie musi to się nie nadużywa znaj
                > omości.


                bo mówisz, że znajomości są nieuczciwe, bo człowiek uczciwy umie znaleźć pracę uczciwie, a nie przez znajomości. dlatego maślane.
                • berta-death Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 25.01.13, 00:19
                  Ty chyba nie rozumiesz co czytasz. Uczciwy człowiek jak nie może jakiejś pracy znaleźć uczciwie, to szuka innej, chociażby strzyżenia trawników, albo zostaje bezrobotnym. Nieuczciwy szuka znajomości, które pozwoliłyby mu dostać pracę, której w uczciwy sposób dostać szans by nie miał i tym samym pozbawia możliwości zatrudnienia na dane stanowisko osobę, która lepiej się do tej pracy nadaje, ale nie ma wystarczających znajomości, żeby ją dostać. Do tego jeszcze powoduje, że firma, w której się zatrudniła będzie gorzej działać a przez to klienci otrzymają gorszej jakości produkty i usługi. Albo inni pracownicy będą musieli przyjąć na siebie dodatkowe obowiązki związane z tym, że pociotek sobie nie radzi a szef wymaga zachowania dotychczasowego poziomu. Ewentualnie sprawi, że będzie pracować na stanowisku typu krzak, które tylko dodatkowe koszty generuje i tym samym pozbawia innych pracowników możliwości dostania premii bądź podwyżki.
    • mila2712 Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:01
      Racja jest po twojej stronie.Niewielu jest dzisiaj uczciwych ludzi.
      Zdziwiły mnie słowa twojego męża że sklep wrzuci różnicę w straty - myślałam że tzw manko pokrywa z wlasnej kieszeni sprzedawca.
      Nic dziwnego że zus nie ma pieniędzy na renty i emerytury skoro tylu wokół naciągaczy
      • light_in_august Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:04
        Halo, kasjerka wbiła chyba cenę z metki, a nie z głowy i pojawiła się jakaś kwota zapisana w systemie, więc jakie manko, jaka jej odpowiedzialność?
        • mila2712 Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:10
          wiem że cena była taka jak na metce
          systemy też moą być zawodne i zawierać błędne dane
          • gr.eenka Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:14
            mila2712 napisała:

            > wiem że cena była taka jak na metce
            > systemy też moą być zawodne i zawierać błędne dane
            no to już nie zadanie klienta by pilnować systemu :)
      • maitresse.d.un.francais Nie, ZUS nie ma... 22.01.13, 21:07
        ... bo się ludzie nie rozmnażają.

        Ciekawe, że wszyscy krzyczą o naciągaczach, a nikt o osobach, którym renta się NALEŻY, a system im jej odmawia wykręcając kota ogonem.
        • gr.eenka Re: Nie, ZUS nie ma... 22.01.13, 21:12
          bo trzymają dla naciągaczy
          kiedyś słyszałam/ czytałam dowcip w którym facetowi z amputowaną nogą przyznawano tymczasową rentę z nadzieją chyba, że ta noga mu odrośnie
          • maitresse.d.un.francais Kiedy to nie jest dowcip! 22.01.13, 21:15
            W Polsce regularnie przyznaje się renty tymczasowe osobom bez nóg/rąk, tymczasowe określenia osobom z zespołem Aspergera (nieuleczalne) i innymi takimi.

            Jeden taki bez kończyny poszedł do lekarza celem dostarczenia badań szacownej komisji.

            Wkurzony lekarz napisał "K...A, NIE ODROSŁO".

            Komisja, o dziwo, zrozumiała i przyznała na stałe.
          • mila2712 Re: Nie, ZUS nie ma... 22.01.13, 21:22
            Znam kobietę która ma nowotwór i lekarz nie przyznał renty bo jego zdaniem może pracować
            ( zdanie onkologa jest odmienne ). Jak na razie walczy z systemem
            • maitresse.d.un.francais albo przypadki typu 22.01.13, 21:24
              przychodzi baba do orzekacza bez nóg, a ten w orzeczeniu podkreśla, że ma zdrowe ręce

              albo kobitka spastyczna - MOŻE PRACOWAĆ UMYSŁOWO!!!! (autentyczne orzeczenie komisji).

              Nie wątpię, że może mieć spory potencjał intelektualny, bo czemu nie, ale jakoś pracodawcy to nie widzę. U nas nawet zwykli wózkowicze są traktowani jak obywatele drugiej kategorii.
            • aka666 Re: Nie, ZUS nie ma... 24.01.13, 23:37
              mila2712 napisała:

              > Znam kobietę która ma nowotwór i lekarz nie przyznał renty bo jego zdaniem może
              > pracować
              > ( zdanie onkologa jest odmienne ). Jak na razie walczy z systemem

              tak ogólnie rzecz biorąc ludzie z nowotworami mogą pracować, zdziwiłabyś się ilu pracuje.
          • zeberdee28 Re: Nie, ZUS nie ma... 22.01.13, 21:41
            gr.eenka napisał:

            > bo trzymają dla naciągaczy
            > kiedyś słyszałam/ czytałam dowcip w którym facetowi z amputowaną nogą przyznawa
            > no tymczasową rentę z nadzieją chyba, że ta noga mu odrośnie

            To niestety nie dowcip. Mój wujek stracił nogę w wypadku w kopalni i bardzo długo miał rentę tymczasową.
            • mila2712 Re: Nie, ZUS nie ma... 22.01.13, 21:44
              Widać jak "mądry był" pan doktor
        • mila2712 Re: Nie, ZUS nie ma... 22.01.13, 21:19
          to działa w dwie strony
          ludzie oszukują przedkdadając fałszywą dokumentację lekarską i otrzymują renty
          a okreslony % naprawdę chorych ludzi odchodzi z niczym ( w tym mój ojciec )

          Rzeczywiście rodzi się coraz mniej dzieci i tym sposobem z roku na rok bedzie coraz mniej osób, które pracują na przyszłych emerytów. Ale temu akurat się nie dziwię ....
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nie, ZUS nie ma... 22.01.13, 21:22

            > Rzeczywiście rodzi się coraz mniej dzieci i tym sposobem z roku na rok bedzie c
            > oraz mniej osób, które pracują na przyszłych emerytów. Ale temu akurat się nie
            > dziwię ....

            Ilość ludzi, dzieci nie ma znaczenia. Liczy się tylko i wyłącznie generowany przez nich pkb.
            10 milionów imigrantów nam nie pomoże jak nie będą pracować, a 100 tysięcy specjalistów za 15tysi miesięcznie zrobi dużą różnicę.
            • maitresse.d.un.francais Ale nie samymi specjalistami gospodarka stoi 22.01.13, 21:26
              tak swoją drogą.

              więc jacyś zwykli pracownicy muszą pracować jako ich podwładni
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ale nie samymi specjalistami gospodarka stoi 22.01.13, 21:30

                maitresse.d.un.francais napisała:

                > tak swoją drogą.
                >
                > więc jacyś zwykli pracownicy muszą pracować jako ich podwładni

                Oczywiście. Ale chodzi o to że dzisiejsze i jutrzejsze emerytury to % wynagrodzeń/dochodów generowanych przez ogół pracowników w danym momencie. Im więcej produkują (dochodu) tym wyższe można w tym momencie wypłacić emerytury.
                Dlatego kluczem nie jest posiadanie licznego potomstwa, tylko potomstwa które będzie dużo zarabiać i płacić duże składki. Wówczas i moja emerytura będzie mogła być wysoka.
                Mały disclaimer - to opisuje nasz aktualny system, nie rozwiązania alternatywne.
                • maitresse.d.un.francais Ale w naszym cudnym systemie, gdzie mamy być 22.01.13, 21:33
                  w większości TANIĄ SIŁĄ ROBOCZĄ (i wciąż za drogą, ojojoj, utyskują liberałowie) to kto ma płacić te wysokie składki? Krasnoludki?
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ale w naszym cudnym systemie, gdzie mamy być 22.01.13, 21:36

                    maitresse.d.un.francais napisała:

                    > w większości TANIĄ SIŁĄ ROBOCZĄ (i wciąż za drogą, ojojoj, utyskują liberałowie
                    > ) to kto ma płacić te wysokie składki? Krasnoludki?

                    Kierownicy :D
                    • maitresse.d.un.francais Tych jest za mało 22.01.13, 21:42
                    • mila2712 Re: Ale w naszym cudnym systemie, gdzie mamy być 22.01.13, 21:42
                      Nie zawsze kierownik = duże zarobki
                • mila2712 Re: Ale nie samymi specjalistami gospodarka stoi 22.01.13, 21:39
                  Tylko że te liczne potomstwo trzeba najpierw wykarmić i wychować - a środków na życie w wielu rodzinach brakuje
          • maitresse.d.un.francais Re: Nie, ZUS nie ma... 22.01.13, 21:22
            mila2712 napisała:

            > to działa w dwie strony
            > ludzie oszukują przedkdadając fałszywą dokumentację lekarską i otrzymują renty
            > a okreslony % naprawdę chorych ludzi odchodzi z niczym ( w tym mój ojciec )

            Ano widzisz!
            >
            > Rzeczywiście rodzi się coraz mniej dzieci i tym sposobem z roku na rok bedzie c
            > oraz mniej osób, które pracują na przyszłych emerytów. Ale temu akurat się nie
            > dziwię ....

            Ci ludzie to się kurde rodzą. Polacy masowo się rozmnażają. Jak myślisz - gdzie? Podpowiem, że to jest wyspa. :-P
            • mila2712 Re: Nie, ZUS nie ma... 22.01.13, 21:28
              a w Polsce coraz gorzej społeczeństwo się strarzeje
      • gr.eenka Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:10
        no ale kasjerka nabiła taką cenę jaką podał jej system. Manko by było gdyby wydała klientowi więcej niż jest na paragonie, nie doliczyła towaru.
        Ja też kiedyś kupiłam sweter za 15 zł a później był w przecenie za 45 zł.
        Wcześniej obejrzałam metkę, sprawdziłam na kasie, nawet przez myśl mi nie przyszło by po dwóch tygodniach lecieć i dopłącać . Jakiś czas temu widziałam stosy kapci po niskiej cenie a po jakimś miesiącu te same kapcie byłu już o pięć złotych droższe .
        • rekreativa Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:18
          Prawda.
          Też kojarzę sytuacje, gdy ten sam towar w supermarkecie kosztował inaczej jednego dnia, a inaczej następnego.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:09
      Co prawda rodzina męża to zwykli złodzieje, którzy okradają również mnie, ale sprawa ze spodniami jest względna.
      A to dlatego że w czasie gdy robiłaś zakupy zakodowana cena mogła być niższa, a procedura dopłaty 20zł nie jest warta zachodu w większości sklepów.
      • maitresse.d.un.francais Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:16
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Co prawda rodzina męża to zwykli złodzieje, którzy okradają również mnie
        Nie martw się Grafiszczu.

        Niech się cieszy serce twoje, że nasze państwo każdego niepełnosprawnego traktuje jak OSZUSTA I NACIĄGACZA i NIE PRZYZNAŁO RENT setkom osób, którym te renty się należą.

        Więc wychodzisz na zero.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:19

          > Niech się cieszy serce twoje, że nasze państwo każdego niepełnosprawnego traktu
          > je jak OSZUSTA I NACIĄGACZA i NIE PRZYZNAŁO RENT setkom osób, którym te renty s
          > ię należą.
          >
          > Więc wychodzisz na zero.

          Nie. Wychodzę podwójnie do tyłu. Po pierwsze jestem okradany, po drugie ponoszę stratę (jako element społeczeństwa) wynikającą z nieadekwatnej pomocy dla faktycznie potrzebujących.
          • maitresse.d.un.francais Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:21

            > Nie. Wychodzę podwójnie do tyłu. Po pierwsze jestem okradany, po drugie ponoszę
            > stratę (jako element społeczeństwa) wynikającą z nieadekwatnej pomocy dla fakt
            > ycznie potrzebujących.
            >
            O!

            To jako społeczeństwu leży ci ona na wątrobie?

            Nie uważasz, że każdy niepełnosprawny powinien sam się o siebie zatroszczyć?
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:26

              > O!
              >
              > To jako społeczeństwu leży ci ona na wątrobie?
              >
              > Nie uważasz, że każdy niepełnosprawny powinien sam się o siebie zatroszczyć?

              Nie, to jest ekonomicznie nieuzasadnione. Bardziej efektywna będzie pomoc. Tylko dobrze wymierzona. Oczywiście nie tak jak u nas gdzie 800 milionów pomocy dla niepełnosprawnych trafia do firm ochroniarskich... :)
              • maitresse.d.un.francais Ja mam wrażenie, że większość to trafia 22.01.13, 21:30
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                >
                > > O!
                > >
                > > To jako społeczeństwu leży ci ona na wątrobie?
                > >
                > > Nie uważasz, że każdy niepełnosprawny powinien sam się o siebie zatroszcz
                > yć?
                >
                > Nie, to jest ekonomicznie nieuzasadnione. Bardziej efektywna będzie pomoc. Tylk
                > o dobrze wymierzona. Oczywiście nie tak jak u nas gdzie 800 milionów pomocy dla
                > niepełnosprawnych trafia do firm ochroniarskich... :)

                primo do siedziby PFRON-u (w najdroższym rejonie Warszawy), a secundo na szkolenia typu "Szkolimy aż dwóch opiekunów, ale za to koniecznie na Hawajach" oraz pozorowane działania fundacji.

                Tudzież do zakładów pracy chronionej, a de facto zakładów wyzysku niepełnosprawnych.

                Niepełnosprawni i pozorowane działania dla ich dobra to u nas żyła złota.

                Pieniądze powinny iść na promowanie ich na otwartym rynku pracy i zmianę wizerunku w oczach pracodawców - ale po co się tak męczyć, skoro można dostać grancik za "terapeutyczne wyjście na basen" z wolontariuszem gratis?

                90% fundacji służy do... zapewnienia miejsc pracy pracownikom tejże fundacji i niczego innego.
                >
        • astrofan Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:23
          ciekawe,

          czyli komu NALEŻY zabrać by dać tym co im się NALEŻY?

          co odróżnia owo zabieranie od kradzieży? gdzie jest granica?

          ile należy odebrać garstce pracujących produkcyjnie by dać rzeszom niepracujących którym się należy?
          • maitresse.d.un.francais Rozumiem, że jesteś przeciwnikiem rent i emerytur 22.01.13, 21:31
            Pochodzisz z probówki? Twoi rodzice/ dziadkowie pracują produkcyjnie (co za sformułowanie!) czy może pobierają emerytury?
            • astrofan Re: Rozumiem, że jesteś przeciwnikiem rent i emer 22.01.13, 21:46
              nie masz pojęcia o czym mówisz, trzeba dać, należy się, to zacznij dawać od siebie

              renty i emerytury to nie jest jakieś prawo naturalne, tylko efekt pewnych możliwości i więzi społecznych, które obecnie się kończą, wraz ze zmianą struktury wiekowej oraz uwarunkowaniami ekonomicznymi

              stopień obciążeń staje się nie do utrzymania i wytrzymania, wchodząc w kategorie etyczne

              a sformułowanie jest celowe by odróżnić od rosnącej masy urzędniczej,
              • maitresse.d.un.francais tylko że wiesz, wielu niepełnosprawnych 22.01.13, 21:55
                PRACOWAŁO przez wiele lat

                doskonale wiem, o czym mówię, ty natomiast nie odróżniasz sarkazmu i ironii

                i nie żaden "efekt możliwości i więzi", tylko pomysł Ottona Bismarcka

                przedtem jakoś możliwości i więzi były, a emerytur nie

                rozumiem, że osobom, które CHCIAŁYBY PRACOWAĆ, ALE NIE MOGĄ (np. tetraplegicy - tak, wiem, że nie znasz tego słowa, nie szkodzi, masz internet, masz gugla), nie należą się pieniądze na życie?

                proponujesz je odstrzelić czy mają umrzeć z głodu?
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: tylko że wiesz, wielu niepełnosprawnych 22.01.13, 22:00
                  > nie należą się pieniądze na życie?
                  > proponujesz je odstrzelić czy mają umrzeć z głodu?

                  Oczywiście że się NIE NALEŻĄ. Nic się nikomu nie NALEŻY za samo istnienie.
                  Co nie znaczy że pomoc dla osób które same nie są w stanie się utrzymać jest działaniem błędnym czy niewłaściwym.
                  • maitresse.d.un.francais rozumiem, że chorych dzieci to też dotyczy 22.01.13, 22:07
                    to znaczy takich, które bez kosztownej operacji/bez przyjmowania kosztownych leków umrą?

                    też można wyjść i powiedzieć - ależ temu dziecku się NIE NALEŻY, skoro jest śmiertelnie chore, to widać takie miało być, trudno
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: rozumiem, że chorych dzieci to też dotyczy 22.01.13, 22:09

                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      > to znaczy takich, które bez kosztownej operacji/bez przyjmowania kosztownych le
                      > ków umrą?
                      >
                      > też można wyjść i powiedzieć - ależ temu dziecku się NIE NALEŻY, skoro jest śmi
                      > ertelnie chore, to widać takie miało być, trudno

                      To ja się spytam tak - ILE należy wydać na leczenie śmiertelnie chorych.
                      Konkretnie. Ile złotych miesięcznie na chorego? Ach, oczywiście prosiłbym również o podanie źródeł finansowania...
                      • gr.eenka Re: rozumiem, że chorych dzieci to też dotyczy 22.01.13, 22:14
                        to może inaczej po co wydawać na leczenie skoro wiadomo,że i tak każdy umrze?
                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: rozumiem, że chorych dzieci to też dotyczy 22.01.13, 22:22

                          gr.eenka napisał:

                          > to może inaczej po co wydawać na leczenie skoro wiadomo,że i tak każdy umrze?

                          To nie tak.
                          Chodzi (cały czas) o efektywne dysponowanie finansami.
                          Jakiś czas temu jechałem w pociągu z chłopakiem którego leczenie (jak sam opowiadał) kosztowało ponad 2 miliony złotych.
                          On nigdy nie wpłaci tyle składek, jego dzieci do trzeciego pokolenia nie wpłacą do systemu tyle ile kosztowało jego życie.
                          Co było słuszne moralnie? Uratować jego, czy poświęcić a te dwa miliony przeznaczy na np. profilaktykę i badania przesiewowe czerniaka (przykład z głowy, mniejsza o szczegół)?

                          Chodzi o to że na opiekę zdrowotną można wydać KAŻDĄ ILOŚĆ PIENIĘDZY. I cały czas lekarze znajdą dodatkowe rozwiązania aby komuś pomóc.
                          Tyle że my nie mamy tyle, i dlatego w NFZecie są ludzie którzy mają najgorszą pracę na świeci i którzy mówią na kogo nie starczy....
                          • maitresse.d.un.francais Re: rozumiem, że chorych dzieci to też dotyczy 22.01.13, 22:25
                            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                            >
                            > gr.eenka napisał:
                            >
                            > > to może inaczej po co wydawać na leczenie skoro wiadomo,że i tak każdy um
                            > rze?
                            >
                            > To nie tak.
                            > Chodzi (cały czas) o efektywne dysponowanie finansami.
                            > Jakiś czas temu jechałem w pociągu z chłopakiem którego leczenie (jak sam opowi
                            > adał) kosztowało ponad 2 miliony złotych.

                            To co mu było???
                            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: rozumiem, że chorych dzieci to też dotyczy 22.01.13, 22:29

                              > To co mu było???

                              Żebym to ja pamiętał... To był obcy gość, tak się tylko wywnętrzał.
                              Jakiś rodzaj nowotworu, zakwalifikowali go do eksperymentalnego leczenia.
                              Został wyleczony skutecznie (jak na ten moment).
                              • maitresse.d.un.francais Re: rozumiem, że chorych dzieci to też dotyczy 22.01.13, 22:32
                                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                                >
                                > > To co mu było???
                                >
                                > Żebym to ja pamiętał... To był obcy gość, tak się tylko wywnętrzał.
                                > Jakiś rodzaj nowotworu, zakwalifikowali go do eksperymentalnego leczenia.
                                > Został wyleczony skutecznie (jak na ten moment).
                                >
                                >
                                Te, graf, poczta. Ale już! Bo się nieprzyjemnie zrobiło i o tym na priva, bo to nie temat na forum.
                      • maitresse.d.un.francais Czyli dzieci to też dotyczy? 22.01.13, 22:21
                        Dziękuję, o to mi chodziło. Ciekawa byłam, czy rzucisz się wyzywać mnie od bezdusznych [tu brzydkie słowo], dowodząc tym samym, że inną miarę przykładasz do jednostek 18-, a inną do tych 18+.

                        Jednak tego nie czynisz. Nie, nie jestem za tym, żeby na chore dzieci wydać każdą sumę, bo to dzieci.

                        Tak się tylko pytałam, w kontekście pewnych zjawisk społecznych, które uparcie negujesz.

                        Dobrze chociaż, że nie negujesz istnienia społeczeństwa jako takiego. :-PPPPP
                        • gr.eenka Re: Czyli dzieci to też dotyczy? 22.01.13, 22:25
                          wydaje mi się, że na dzieci wydaje się właśnie więcej pieniędzy na leczenie nie rokujące wyleczenia właśnie ze względu na etykę
                          • maitresse.d.un.francais Re: Czyli dzieci to też dotyczy? 22.01.13, 22:28
                            gr.eenka napisał:

                            > wydaje mi się, że na dzieci wydaje się właśnie więcej pieniędzy na leczenie nie
                            > rokujące wyleczenia właśnie ze względu na etykę

                            Etykę? A w czymże jest bardziej etyczne leczenie osoby 10-letniej od leczenia osoby 18-letniej?
                            • gr.eenka Re: Czyli dzieci to też dotyczy? 22.01.13, 22:41
                              18 letni człowiek to młodziak, wszyscy będą robić co siętylko da by go ratować, dużo większe ma szanse niż osoby 80 letniej
                              • maitresse.d.un.francais Re: Czyli dzieci to też dotyczy? 22.01.13, 22:46
                                gr.eenka napisał:

                                > 18 letni człowiek to młodziak, wszyscy będą robić co siętylko da by go ratować,
                                > dużo większe ma szanse niż osoby 80 letniej

                                Ale wiek 80 nie następuje zaraz po 18 roku życia. Można jeszcze mieć 20, 30, 40 etc. Dlaczego leczyć jednego wcześniaka, a nie 5 20-latków?

                                Dlaczego podniecamy się "chorymi dziećmi", a "chorymi dorosłymi" nie, choćby różnica między nimi wynosiła de facto miesiąc, hę?
                                • gr.eenka Re: Czyli dzieci to też dotyczy? 22.01.13, 22:49
                                  lubimy dzieci a dorosli to szuje?
                                  • maitresse.d.un.francais W dniu 18. urodzin następuje magiczna przemiana 22.01.13, 22:52
                                    w szuję?
                                    • gr.eenka Re: W dniu 18. urodzin następuje magiczna przemia 22.01.13, 22:59
                                      oj no może trochę później :)
                                      to Ty uparłaś się na tę 18
                                      ale z tego co słyszałam w tv to nfz i dzieciom ogranicza leczenie w przypadku specyficznych jednostek chorobowych
                                      więc Twoje na wierzchu
                                      • maitresse.d.un.francais ja? ależ to Konstytucja RP! 22.01.13, 23:04
                    • gr.eenka Re: rozumiem, że chorych dzieci to też dotyczy 22.01.13, 22:11
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      > to znaczy takich, które bez kosztownej operacji/bez przyjmowania kosztownych le
                      > ków umrą?
                      >
                      > też można wyjść i powiedzieć - ależ temu dziecku się NIE NALEŻY, skoro jest śmi
                      > ertelnie chore, to widać takie miało być, trudno
                      a ile by zostało pieniędzy dla prezesów :)
                  • maitresse.d.un.francais Uważaj graf, bo zaraz 22.01.13, 22:08
                    w naszym hiperduperliberalnym systemie zostaniesz okrzyknięty komuchem

                    tu dochodzimy do jeszcze innej kwestii, związanej z postrzeganiem niepełnosprawnych przez osoby wierzące, ale to nie na to foro
                • gr.eenka Re: tylko że wiesz, wielu niepełnosprawnych 22.01.13, 22:03
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  > PRACOWAŁO przez wiele lat
                  >
                  > doskonale wiem, o czym mówię, ty natomiast nie odróżniasz sarkazmu i ironii
                  >
                  > i nie żaden "efekt możliwości i więzi", tylko pomysł Ottona Bismarcka
                  >
                  > przedtem jakoś możliwości i więzi były, a emerytur nie
                  >
                  > rozumiem, że osobom, które CHCIAŁYBY PRACOWAĆ, ALE NIE MOGĄ (np. tetraplegicy -
                  > tak, wiem, że nie znasz tego słowa, nie szkodzi, masz internet, masz gugla), n
                  > ie należą się pieniądze na życie?
                  >
                  > proponujesz je odstrzelić czy mają umrzeć z głodu?
                  tylko on ma trochę racji
                  ludzie chorzy, starzy żyją dłużej niż kiedyś. To wynik postępu medycyny. Kiedyś bez leków, bez sprzętu medycznego osobnik słaby żyłby krócej. Był krótszy czas utrzymania.
                  No i pewnie też dochodzą choroby cywilizacyjne, zawodowe .
                  • maitresse.d.un.francais Re: tylko że wiesz, wielu niepełnosprawnych 22.01.13, 22:05
                    cóż, skoro napisał mi, że "nic nie rozumiem", dlaczego miałabym publicznie przyznawać mu rację niezależnie od tego, co sądzę?
                    • gr.eenka Re: tylko że wiesz, wielu niepełnosprawnych 22.01.13, 22:08
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      > cóż, skoro napisał mi, że "nic nie rozumiem", dlaczego miałabym publicznie przy
                      > znawać mu rację niezależnie od tego, co sądzę?
                      a tego nie widziałam, jak chcesz to mu dokopiemy razem :)
                      • maitresse.d.un.francais Re: tylko że wiesz, wielu niepełnosprawnych 22.01.13, 22:09
                        gr.eenka napisał:

                        > maitresse.d.un.francais napisała:
                        >
                        > > cóż, skoro napisał mi, że "nic nie rozumiem", dlaczego miałabym publiczni
                        > e przy
                        > > znawać mu rację niezależnie od tego, co sądzę?
                        > a tego nie widziałam, jak chcesz to mu dokopiemy razem :)

                        Ano widzisz, rozumiesz :-)
                • astrofan Re: tylko że wiesz, wielu niepełnosprawnych 22.01.13, 22:16
                  proponuję zrozumieć, że realne pieniądze nie biorą się z powietrza,

                  mówiąc o Bismarku utwierdzasz mnie w przekonaniu, że wypowiadasz się o sprawach o których nie masz pojęcia
                  • maitresse.d.un.francais ach, bo ty siedzisz w moim umyśle 22.01.13, 22:24
                    i WIESZ, że ja uważam, że "realne pieniądze biorą się z powietrza"

                    a jeśli uważam inaczej, to wiesz lepiej.

                    BISMARCKU, nie "Bismarku". To niemieckie nazwisko i jego pisowni nie spolszczamy.

                    Bo oczywiście Bismarck nie wprowadził emerytur do systemu. Zrobił to astrofan.

                    (Gdybyś przypadkiem nie zrozumiał - powyższe zdanie było sarkazmem. Skontaktuj się z dawną panią od polskiego, bo definicji z gugla i tak nie zrozumiesz).
          • 5er Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:34
            jak zwykle wypowiedź nie warta kłaka z jaj
      • lady_lula Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:31
        Sklep jest przed naszym domem, moja mama poszła tam tego samego dnia, kwadrans po mnie. Wzmiankowane spodnie nigdy nie były w tak niskiej cenie, tyle kosztowały inne. Zresztą to bez znaczenia, bo sprawa spodni jest tu tylko przyczynkiem do rozważań czy właściwa jest życiowa postawa "wyruch... na zapas żeby mnie nie wyruch..."
        • gr.eenka Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:39
          jak chcesz to idź i się spytaj tej kasjerki jak jest.
          Ja kiedyś zostawiłam część zakupów w kasie , pojechałam do domu, wróciłam do sklepu i zakupy czekały przy kasie.
    • rekreativa Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:15
      To dobrze, żeś uczciwa kobieta, ale akurat w konkretnej opisanej sytuacji nie musiałaś dopłacać tych 20 zł, bo zapłaciłaś taką kwotę, jaka była na paragonie. Nie był to też błąd kasjerki, więc wątpię, by ją ktoś obciążał ewentualnym kosztem, gdyby wyszło, że to jednak pomyłka.
    • zeberdee28 Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:49
      W przypadku takiego wydarzenia w którym bezpośrednio może być obciążony kosztami jakiś niezbyt bogaty człowiek to raczej nie ma wątpliwości, podobnie jest z jawną kradzieżą. Natomiast sporo wątpliwości może budzić np. biznesmen dający łapówki - jak nie da to nie wybuduje zakładu i wiele osób na tym straci, bo nie będzie pracy, podatków itd. - ale złamie zasady. Podobnie jest z płaceniem podatków - jeden nie płaci bo chce uratować firmę i to wg mnie jest ok(na zachodzie takich ludzi traktuje się bardzo łagodnie, mogą powiedzieć że na razie ich nie stać i zapłacą później, częste są umorzenia - w Polsce pakują od razu do pierdla i wchodzi komornik), natomiast jeżeli nie płaci bo potrzebuje kupić kolejnego mercedesa to już jest granda(ci od mercedesa w Polsce zawsze się wywiną).
    • anna_sla Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 21:52
      trochę przeginasz. Ja też jestem bardzo uczciwa i zaraz wracam jak okaże się, że kasjerka mi za dużo wydała, ale... już nie poszłabym dopłacić za spodnie. Jesteś zbyt skrajna. Kasjerka nie poniesie kosztów za to, taki wszedł kod to nie jej wina, sklep faktycznie wrzuci sobie w koszta (jestem kasjerką :)))
      • lady_lula Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:11
        Dlaczego przeginam? Sklep jest rzut beretem, żaden problem dla mnie podejść, nie byłam pewna, czy kasjerka nie będzie miała z tego tytułu nieprzyjemności, więc wróciłam, zapytałam. Okazało się, że nie, nic nie dopłaciłam, wszystko jest ok. A skoro jesteś kasjerką to tym bardziej nie rozumiem Twojej postawy. Tyle się gada o tym, że klienci źle się odnoszą do kasjerek, są roszczeniowi i niegrzeczni, nie uznają że kasjerka też człowiek i może się pomylić. A gdy ja wykazuję najzwyklejszą życzliwość to jestm zbyt skrajna. Nie kumam.
        • gr.eenka Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:16
          ale część osób wyszła z założenia, że skoro kasjerka sprawdziła cenę na metce, cena inna została nabita z systemu , wydała i pobrała prawidłowo to czemu miałaby ponosić dodatkowe koszty .
        • light_in_august Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:22

          O co Ty się oburzasz? :) Zrobiłaś tak, okej, a teraz już wiesz, że to po prostu nie było potrzebne. Następnym razem będziesz wiedziała, że nie ma sensu tego robić i tyle, uczciwość tu nie ma nic do rzeczy.
          • gr.eenka Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:45
            o i zaraz ktoś powie o nadgorliwości
            a mi dziś w sklepie zabrakło 3 groszy i chciałam dać większy pieniążek ale pani powiedziała, ze nie trzeba, następnym razem i ja sięucieszyłam bo mi zostało 3 grosze w portfelu. Jednak gdy wczoraj pani nie wydała mi grosza to tochę było mi przykro, że nie wydała.
    • fituq Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:18
      W tym wypadku przesadziłaś. Uzgodniłaś ze sprzedawczynią - ona za tyle Ci sprzedała. Może spodnie były przecenione bo gdzieś jeszcze miały feler którego nie zauważyłaś :) Robić z tego powodu mężowi awanturę...... oj zastanów się w jakim kierunku zmierza to małżenstwo, bo jak tak bardzo pogardzasz jakąś częścią życia męża to może się to czkawką odbić. A cóż z tego, że dzieci będą co do grosza umieć liczyć jak przy okazji napatrzą się na karczemne awantury i wyzwiska rodziców między sobą?
      W sklepach nagminnie są "promocje" polegające na dopisaniu ceny droższej :P a ta normalna teraz robi za promocyjną. Także często są zawyżane ceny w kasach, szczególnie w marketach.

      Ale rozumiem Cię, mam podobnie. Kiedyś kupowałam kurtkę. Nie miałam tyle gotówki więc poszłam do bankomatu. A ten drań nie chciał mi dać pieniędzy. Wróciłam do sklepu i mówię pani, że bankomat nie działa, mam 230 zł, i jeśli mam kupić kurtkę to tylko za taką kwotę. Czyli 18zł taniej. Pani się zgodziła, ja dałam jej nawet żółte grosze, wszystko co miałam.
      Po czym wieczorem sobie uświadomiłam, że ten bankomat który mi pieniędzy nie wydał... to był wpłatomat:PP. A ja nie zwróciłam uwagi na to , tylko się wściekłam, ze coś pozmieniali i nie mogę pieniędzy wyjąć :D. Wyrzut sumienia, że ja "wyłudziłam" 18 zł był ogromny. Chciałam iść do pani zanieść jej te pieniądze. Koleżanka postukała się w głowę jednak i mnie jakoś przekonała, że przecież zawsze jakieś spore marże mają i jak się zgodziła sprzedać za mniej to nie ma o czym mówić. Ale nadal mnie to podgryza :D:P

      • lady_lula Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:37
        Ja pitole, mam wrażenie, że chyba urwało drugą część mojego pierwszego posta. Wszyscy tylko o tych spodniach nieszczęsnych. Spodnie są ok, felerów nie mają, z panią kasjerką temat wyjaśniłam, sumienie mam czyste, sklep na pewno stratny nie jest i co tam jeszcze można w temacie.
        Z mężem pokłóciłam się (a nie zrobiłam mu awanturę - subtelna różnica) nie o spodnie, tylko o całokształt poglądów na załatwianie tego typu spraw. Ciekawa jestem czy jak by zgubił portfel z połową swojej wypłaty to też by uznał, że hasło znalezione - nie kradzione jest takie życiowe, a oddanie cudzego portfela to naiwniactwo.
        • gr.eenka Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:47
          i czekamy niecierpliwie na kolejny problem etyczno moralny :)
    • pelissa81 Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:24
      ja tez pracuje w handlu i powiem ci, ze sklep nie zauwazy roznicy. Sklepy maja taki gigantyczny przerob dzienny, ze zleja te twoje 20 zl. Mi by sie nie chcialo wracac, potraktuj jako promocje.
      Wracajac musi ci skoygowac paragon, bo nie moga wrzucac do kasetki niepowiazanych z dokumentami sprzedazy pieniedzy. Wg mnie nie ma sensu
      • fituq Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:26
        dokładnie, kasjerki będą mieć więcej roboty z korektą paragonu i związanym z tym zamieszaniem, niż to 20 zł warte:)
    • six_a Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:32
      >czy zdołam w dzisiejszym świecie uchronić moje dzieci przed takim relatywizmem moralnym?

      no tera już nie, trzeba było myśleć wcześniej.
      • lady_lula Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 22.01.13, 22:55
        Taa, coś w tym jest "szybko ślubujesz, długo żałujesz" :D Trzeba by ze sto lat z kimś się spotykać przed żeby takie paskudne niuanse wyłapać.
    • mirtillo25 Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 23.01.13, 01:59
      Córkę chcesz nauczyć uczciwości, a nauczyłaś ją tylko chamstwa. Jak można nazwać męża pieprz... złodziejem, tylko dlatego że poszło o jakieś głupie 20 zł? Fajnie się do siebie odzywacie, nie ma co. Pamiętaj, że chamstwo rodzi chamstwo. Potem nie miej pretensji, że Twoje dziecko przeklina. Ono chamstwo wyniosło z domu.
    • wielkafuria Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 23.01.13, 16:08
      na ematce jest teraz watek o tym ze jedna pani w hm kupila dziecku 7 spinek a okazalo sie ze do domu doniosła 8 i chce wrocic i oddac ta spinke...
    • xolaptop Re: uczciwość względna czy bezwzględna? 24.01.13, 20:07
      Jeżeli sprzedawczyni podała nieprawidłową cenę, należy dopłacić pieniądze. Dlaczego? Jeżeli tego nie zrobisz, inni będą musieli za to zapłacić, np. inni klienci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka