Dodaj do ulubionych

relacje, przyjaźnie

04.03.13, 12:25
Szkoła, druga szkoła w rodzinnym mieście. Jedna praca w rodzinnym mieście, druga praca w innym mieście, pozostawieni znajomi. Studia, praca - w kolejnym innym mieście. Duuużo znajomych, ale niestety tylko na czas pozostania w pracy, szkole. A teraz nuda, a do tego jeszcze wyprowadziłam się 2 lata temu z rodzinnego miasta. Próbowałam nawiązać znajomości w klubie fitness, ale nic z tego, każdy patzry przed siebie, próby zagadania na nic się zdały. W pracy znajomość nie wychodzi poza pracę. No i tak kolorowe życie zamieniło się w totalną stagnację.
Też tak macie?
Obserwuj wątek
    • grassant Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 12:35
      nie.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 12:39
      > Też tak macie?

      Nie, ale wychodzi że twoje kolorowe życie było dziełem przypadku - czyli faktu że spotykałaś się z ludźmi w instytucjach "zbiorowych".

      Zresztą, jest taka przykra właściwość ludzkiej natury że po 25-28 roku życia, o nowe przyjaźnie jest DUŻO trudniej. Dlatego o każdą trzeba aktywnie dbać.
    • wez_sie Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 12:47
      ja tak nie mam bo od urodzenia mieszkam w najfajniejszym miescie w tym zapyzialym kraju do ktorego zjezdzaja sie takie samotne sloiki jak ty
      • kolba.kukurydzy Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 14:00
        Bystry warszawiak wie napewno że mieszkam w Wawie. Mieszkam w małym mieście i jestem extra obiadem, nie słoikiem
      • kolba.kukurydzy Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 14:06
        A z Warszawy to tylko słoiki z dżemem se przywożę.
        • rudenko Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 14:18
          dodam tylko za klasykiem: "z dżemem morelowym z dyni"
    • mocno.zdziwiona Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 13:25
      Moim zdaniem to normalne. Na studiach zawsze było wokół mnie dużo ludzi, w pracy też, ale odkąd prowadzę własną działalność to zostało mi tylko kilka dawnych znajomości. Niestety takie życie, choć aż tak bardzo nad tym nie ubolewam bo lubię samotniczy tryb życia (czytanie książek, wypady rowerowe). Ale czasem brak mi "świeżej krwi", kogoś nowego, nadającego na podobnych falach.
    • samuela_vimes Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 13:43
      nie i choć niebawem wyjeżdżamy za granicę, to mam pewne obawy o znalezienie nowych znajomych za granicą i pozostawienie obecnych, to jednak stwierdzam, że zawsze łatwo zawierałam znajomości, wiec pewnie i teraz tak będzie
    • organza26 Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 16:23
      Wiesz co, tak chyba po prostu jest. Ktoś wyżej napisał, że ciężko nawiązuje się przyjaźnie po 25-28 roku życia i tak jak obserwuję ludzi, to jest to rzeczywiście prawda. W tym wieku ludzie budują powoli 'gniazda', jeśli nie od razu z małżonkami to z partnerami, pracują i nie mają tylu czasu co na studiach. Inny przykry trend, który obserwuję to rozpad nawet tych starych przyjaźni, znajomości. Niektórym już od samego początku udaje się 'ostro ruszyć z kopyta', dostają dobrą pracę i patrzą na innych z góry, albo ci inni patrzą z zawiścią na pierwszych. Ludzie zaczynają boleśnie odczuwać, że życie nie jest sprawiedliwe, jednym pewne rzeczy przychodzą łatwo, inni ciągle mają pod górkę, tak jak powiedziałam pojawia się zawiść... Przykre to...
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 20:23
        >W tym wieku ludzie budują powoli 'gniazda', jeśli nie od razu z mał
        > żonkami to z partnerami, pracują i nie mają tylu czasu co na studiach.

        Chciałabyś aby tylko o to chodziło...
        Niestety chodzi o to że to my się zmieniamy.
        Jesteśmy społecznie mniej aktywni, rówieśnicy również i stąd trudności z nawiązywaniem nowych znajomości.
        W młodości wystarczyło że upchnięto młodzież/studentów/żołnierzy do jednej sali i mieliśmy grupy przyjaciół. Upchnij tak 30 latków a będą czekali aż dadzą im wyjść.
        • organza26 Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 21:45
          > W młodości wystarczyło że upchnięto młodzież/studentów/żołnierzy do jednej sali
          > i mieliśmy grupy przyjaciół. Upchnij tak 30 latków a będą czekali aż dadzą im
          > wyjść.

          Będą czekali żeby wyjść bo w znakomitej większości mają do czego wracać, ktoś na nich czeka. Studenci czy żołnierze przyjeżdżają do obcego miasta, gdzie nie mają nikogo, więc garną się do siebie.
          • kino.mockba Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 20:56
            > Będą czekali żeby wyjść bo w znakomitej większości mają do czego wracać, ktoś n
            > a nich czeka. Studenci czy żołnierze przyjeżdżają do obcego miasta, gdzie nie m
            > ają nikogo, więc garną się do siebie.

            Raczej chodzi o to, że małolatem będąc twoimi najlepszymi przyjaciółmi zostawali koledzy z ławki przez sam fakt, że spędzałaś z nimi pół dnia w klasie.
      • allatatevi1 Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 20:48
        Z tym brakiem czasu u osób posiadających pracę i rodzinę to się zgodzę, ale wiek akurat nie nic do rzeczy. Są osoby, które rzeczywiście w wieku 25 lat przestają poznawać nowych ludzi, spotykają się z ludźmi których już znają i nie nawiązują nowych znajomości.

        Innym zdarza się zmienić miejsce zamieszkania w wieku 35 lat i odnalezienie się w nowym środowisku nie jest dla nich żadnym problemem, po kilku tygodniach mają już nowy krąg znajomych, prowadzą intensywne życie towarzyskie, wręcz ożywają, przeprowadzka i nowi ludzie dają im energię.

        Miejsce wydaje mi się w tym wszystkim kluczowe - są miejsca gdzie nie będąc żadną duszą towarzystwa łatwo się wtopić, zadomowić, poznać nowych ludzi.
        A w innych miejscach jest to bardzo trudne, prawie niemożliwe.
        • organza26 Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 21:48
          > Z tym brakiem czasu u osób posiadających pracę i rodzinę to się zgodzę, ale wie
          > k akurat nie nic do rzeczy. Są osoby, które rzeczywiście w wieku 25 lat przesta
          > ją poznawać nowych ludzi, spotykają się z ludźmi których już znają i nie nawiąz
          > ują nowych znajomości.
          >
          > Innym zdarza się zmienić miejsce zamieszkania w wieku 35 lat i odnalezienie się
          > w nowym środowisku nie jest dla nich żadnym problemem, po kilku tygodniach maj
          > ą już nowy krąg znajomych, prowadzą intensywne życie towarzyskie, wręcz ożywają
          > , przeprowadzka i nowi ludzie dają im energię.

          No jak ktoś się przeprowadza do miejsca gdzie nikogo nie zna i nie ma tam rodziny to będzie mniej lub bardziej garnął się do innych ludzi.

          > Miejsce wydaje mi się w tym wszystkim kluczowe - są miejsca gdzie nie będąc żad
          > ną duszą towarzystwa łatwo się wtopić, zadomowić, poznać nowych ludzi.
          > A w innych miejscach jest to bardzo trudne, prawie niemożliwe.

          Zgadzam się w 100 %.
    • gr.eenka Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 17:49
      nigdy nie mieliśmy przyjaciół więc mamy zawsze tak samo
    • tais86 Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 18:58
      tak, jeśli ta informacja do czegoś ci się przyda, to ja mam dokładnie tak samo.
    • jeriomina Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 19:55
      Nie, nie mam tak. Bardzo łatwo nawiązuję nowe znajomości. Jest w czym wybierać, jeśli chodzi o takie, które pozostaną na dłużej.
    • allatatevi1 Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 20:28
      Taka sytuacja którą opisałaś rzeczywiście może być dołująca.
      Ale chyba lepsze to niż takie integrowanie się na siłę w stylu - ludzie z pracy są kompletnie z innej bajki, ale żeby nie być odludem męczę się i spotykam z nimi po pracy - to dopiero byłoby przygnębiające.
    • astrofan Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 21:04
      znajomości pozostają znajomymi, ale spotkania są sporadyczne i wystarczy, mając rodzinę nie czuje się potrzeb, ma się swoje sprawy a także możliwość ciekawego spędzania czasu

      prawda jest tak że starzy są generalnie nudni, a nie mając bieżąco wspólnych spraw nie ma motywacji do spotykania się, lepiej pójść na sanki /tylko uwaga, rodzic koniecznie powinien mieć swoje i jeździć, nie tylko stać jak słup z boku i zrzędzić ;/
      • kolba.kukurydzy Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 21:38
        He he, ja chętnie. Nie mam jeszcze dzieci, ale niedawno z mężem wpadliśmy na pomysł, żeby prócz psa na spacer zabrać jeszcze sanki (takie z dzieciństwa) no ale niestety zardzewiałe były. Nikomu czyścić się nie chciało, sprawa została oddalona, no ale wiosna przyszła no i chwała jej, bo wreszcie przestanę marudzić i włożę tyłek na rower :)
        • astrofan Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 21:50
          tak to jest ze starymi :),
          przecież w śniegu by się oczyściły, także z rdzy, dzieci nie mają takich problemów, rzucisz żartem o 20.00 czy zamiast spać wolą iść na sanki i już nakładają buty,
          • kolba.kukurydzy Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 10:50
            astrofan napisał:

            > tak to jest ze starymi :),
            > przecież w śniegu by się oczyściły, także z rdzy, dzieci nie mają takich probl
            > emów, rzucisz żartem o 20.00 czy zamiast spać wolą iść na sanki i już nakładaj
            > ą buty,
            Jak tylko spojrzałam na dwucentymetrową warstwę kurzu na saneczkach, to odechciało mi się ich wycierać... no bo kto by musiał je wytzrzeć, no kto? no ja :D I do tego gabaryty sanek których by pies bokser wraz z moją masą (wysoka jestem) na zardzewiałych sankach nie uciągnął- a tak powydurniać się chcieliśmy. Pies ma za dużo energii zawsze, więc chcieliśmy sprawdzić czy się nada :) A i mężowi by się nie chciało sanek ciągnąć, to ja musiałabym przez większość spaceru sanki na rdzy prowadzić :) Górek w okolicy nie ma.
          • simply_z Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 10:52
            moi rodzice na szczescie zawsze mieli swoich znajomych i dobrze ,bo kiedy dzieci dorosly to maja z kim sie spotkac ,chyba nie sadzisz ,ze etap sankowy potrwa jeszcze jakies 50 lat?
            • kolba.kukurydzy Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 11:02
              Widziałam ludzi w wieku 60-70 lat na łyżwach. A na rowerze to do setki :)
              • simply_z Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 11:17
                no dobra ,chodzilo mi o wypowiedz powyzej.Nie mozna izolowac sie od ludzi i zajmowac tylko rodzina ,bo w efekcie dzieci dorastaja ,a rodzice zostaja sobie sami bez znajomych itd.
                • astrofan Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 20:14
                  nie rozumiesz, znajomi są i nimi zostaną, ale mamy obecnie inne priorytety i upodobania w zakresie spędzania czasu, oni i my

                  to raczej ci którzy koncertują się na usilnym podtrzymywaniu znajomości w miejsce rozwoju rodzinnego, mogą przegapić ważny etap w życiu
                  • simply_z Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 20:34
                    zgadzam się jak najbardziej ale nie może być też tak ,że totalnie zamykamy się na innych co jest dość powszechne dzisiaj.W dobie prlu ,dzieciaki ,rodzicie i cale rodziny bawily się wspolnie ,jeździli na wycieczki itd. ,a dzisiaj? no właśnie....
                    • astrofan Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 20:49
                      to prawda, to byłoby najzdrowsze, ale trzeba mieszkać po sąsiedzku, a ludzie jednak się rozpraszają, np. zwykła logistyka po Warszawie i okolicach w zasadzie to uniemożliwia
                      • simply_z Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 20:59
                        i grodzone osiedla:/
                        • dr.verte Re: relacje, przyjaźnie 07.03.13, 23:30
                          simply_z napisała:

                          > i grodzone osiedla:/

                          ale sie ucieszylem jak spoldzielnia wreszcie postawila ogrodzenie , nie ma juz zlodziei , ulotkarzy , mam gdzie zaparkowac swobodnie pod wlasnym oknem , czysciej jakos sie zrobilo smieci nikt nie podrzuca , same plusy , nie kreci sie holota nie wiadomo skad

                          tez jestem przeciwko grodzeniu sie na potege ale jak widzisz tylko w teorii , zreszta ci co
                          sa piewcami niegrodzonych przestrzeni sami najczesciej mieszkaja bezpiecznie za wysokim plotem , moze w innym kraju to zdaje egzami albo zda w Polsce za 20 lat , ogrodzenie zawsze mozna zdemontowac , na dzien dzisiejszy bezpieczniej i wygodzniej mi z dala od zulerii
    • mila2712 Re: relacje, przyjaźnie 04.03.13, 21:35
      Nie
      Stagnacji nie ma. Na miejsce starych znajomości pojawiły się nowe.
      I w pracy znajomość też wyszła poza pracę.
      Nie mam więc powodów do narzekań
    • coffei.na nie 04.03.13, 22:54
      gdyż, iż, czyż.... idąca wiosna dmucha nam słoneczkiem w pyzate buzie co napawa nas dobrym nastrojem i świetnym samopoczuciem :)))

      www.youtube.com/watch?v=Lg6APsKLtvc
      hahaha!!szkoda że takie okrojone :)
      • kolba.kukurydzy Re: nie 05.03.13, 09:56
        Wiosna bardzo dobrze nastraja. Miałam nieodpartą chęć przespacerowania się na targ. Zaczyna się już tam kolorowo robić, warzywka coraz to liczniejsze, nasiona, cebulki i rozbrajające babcie przekupki z jajkami, twarożkami i masłem świeżymi prosto z zamrażalnika :D:D, na które jestem już bardziej odporna - znaczy się na te babcie. A nawiązując do zamieszczonego filmu o Rózi, to kupiłam dziś do ogrodu różę, którą to Pan zapewniał, że mogę sobie ją już posadzić... Znowu dałam się w puścić w maliny, bo niestety ale ziemia jest jeszcze zmarźnięta. No cóż, początkowy ogrodnik ze mnie jest. Ale pomału, pomału a ogród może sam się będzie rozrastał, (no może jeszcze na piwonie się skuszę, bo cudnie pachną) bo letnie i ciepłe dni i większość wolnego czasu zamierzam przeznaczyć na wojaże rowerowe, może się spiknę z kimś z forum rowerowego, tyle, że tam sami faceci są :P Ach niełatwe te życie. Jeśli coś chaotycznie napisałam to sorki, no wiosna przyszła :)
        • coffei.na haha! 05.03.13, 10:10
          >może się spiknę z kimś z forum rowerowego, tyle, że tam sami faceci są

          i to dla Ciebie problem?? to ja również Ci potowarzyszę-a co-uderzymy ze zdwojona siłą,odsadzimy buraków na 200m(żebym ja wiedziała ile to jest:P ) niech sobie trochę pogonią!
          ale tą zgraje bierzemy ze sobą..:P
          • kolba.kukurydzy Re: haha! 05.03.13, 10:43
            :)
            ale ja nie o tym... bo ja męża mam i koleżanek szukam. Problem w tym, że ja zawsze wolałam kolegów, bo dziewczynki, potem starsze dziewczynki i wreszcie kobiety denerwowały mnie. W swoim życiu już całkiem w wieku takim średnim :D miałam może do 5 fantastycznych koleżanek, no ale mieszkają daleko od mojego miasta, a spotkania raz na rok, nie zaspokajają moich psychicznych potrzeb. Ja to bym tak chciała chociaż z kim na kawę się umówić. No przecież nie powiem mężowi że idę z psiapsiółką kolegą na kawkę lub jeszcze gorzej na piwko :) no może raz na jakiś rok na podtrzymanie znajomości ale nie raz na tydzień :D

            Przy szczytowej mojej rowerowej kondycji to facetom dawałam radę nawet na takich dłuższych dystansach do 55 km, bo później to już komfortu z jazdy nie otrzymywałam. Zwykła męczarnia
            • coffei.na juz Cie lubię: 05.03.13, 10:55
              gadasz jak nakręcona :) gdzie mieszkasz? możemy zawsze wyskoczyć na jakąś smaczną coffie
              :P
              • kolba.kukurydzy Re: juz Cie lubię: 05.03.13, 11:19
                No właśnie i tutaj najbardziej ubolewam, bo to mała ale ładna mieścinka woj. łódzkie - no i tu właśnie zaczerpnęłam info z wikipedii - i nie wierzę, tylko 25 000, a przeprowadziłam się z miasta oddalonego o 60 km z mieszkańcami w ilości 75 000 - ale i tak chciałam wyjechać stamtąd, bo zasmakowałam większego miasta. Tramwaje, hałas, turkot, wielkie parki, kina, teatry :) A tutaj to mogę jedynie na wycieczce rowerowej z głośniejszych stworzeń, ryczącą krowę znaleźć. no ale cóż, życie mnie przywiało do jeszcze mniejszego miasta. W życiu wszystkiego mieć nie można. Z wcześniejszego klubu fitness zrezygnowałam, bo wiosna zaczęła przebijać się do szarej naszej strefy zwanej otoczeniem, i zrezygnowałam z tych ludzi naburmuszonych w sali fitness, to taka bardziej siłownia babsko- męska była. A do tego duszność i przeciąg na zmianę, to już wolę sobie w domu poćwiczyć, albo poczuć wiatr we włosach niedługo :) Dobra już nie chrzanię :) Każdego kogo spotkam choć trochę znajomego potrafię zagadać na śmierć, choć do super wygadanych nigdy nie należałam, jakieś takie pokłady gadaniny się we mnie zebrały.

                Wiosna Ludziska!!! Cieszyć się, powietrze wciągać, kwiaty wąchać, byle nie od spodu.
            • allatatevi1 Re: haha! 05.03.13, 11:51
              Więc może to nie przeprowadzki, a Twój charakter jest powodem osamotnienia?
              Zawsze niesamowitą litość budziły we mnie kobiety, które na siłę starały kreować na chłopczyce, czyli bez zastanowienia podłożyłyby świnię dowolnej, pierwszej lepszej kobiecie, byle tylko zdobyć poklask męskiego grona.

              Nie twierdzę, że tzw. chłopczyce nie istnieją, ale mi w całych życiu nie udało się spotkać ani jednej kobiety. Kobiety, które wszem i wobec deklarują, że one to znacznie lepiej czują w męskim towarzystwie zazwyczaj należą do jednej z 2 grup:

              1. Kobiety totalnie aseksualne dla mężczyzn, które liczą że przez zadawanie się z facetami coś im wreszcie skapnie.

              2. Jedynaczki, czyli kobiety "ja, mi, moje, dla mnie, o mnie". Osoby gotowe tylko brać w nieskończoność nic nie dając od siebie.
              Nie oszukujmy się - inaczej wyglądają wieloletnie przyjaźnie z kobietami, a inaczej z mężczyznami. W przyjaźni z kobietami jednak trzeba coś od siebie drugiej stronie dać (atencję, wsparcie), w przyjaźni z mężczyznami - nie.
              • kolba.kukurydzy Re: haha! 05.03.13, 13:58
                allatatevi1 napisała:

                > Więc może to nie przeprowadzki, a Twój charakter jest powodem osamotnienia?
                > Zawsze niesamowitą litość budziły we mnie kobiety, które na siłę starały kreowa
                > ć na chłopczyce, czyli bez zastanowienia podłożyłyby świnię dowolnej, pierwszej
                > lepszej kobiecie, byle tylko zdobyć poklask męskiego grona.

                Świni nie podkładałam, ale jako nastolatka miałam powodzenie wśród chłopców, a do tego byłam nieśmiała - idealny cel dla dziewcząt w wieku dorastającym. Niechęć do dziewcząt pozostała gdzieś tam w środku.

                > Nie twierdzę, że tzw. chłopczyce nie istnieją, ale mi w całych życiu nie udało
                > się spotkać ani jednej kobiety. Kobiety, które wszem i wobec deklarują, że one
                > to znacznie lepiej czują w męskim towarzystwie zazwyczaj należą do jednej z 2 g
                > rup:
                >
                > 1. Kobiety totalnie aseksualne dla mężczyzn, które liczą że przez zadawanie się
                > z facetami coś im wreszcie skapnie.
                >
                > 2. Jedynaczki, czyli kobiety "ja, mi, moje, dla mnie, o mnie". Osoby gotowe tyl
                > ko brać w nieskończoność nic nie dając od siebie.
                > Nie oszukujmy się - inaczej wyglądają wieloletnie przyjaźnie z kobietami, a ina
                > czej z mężczyznami. W przyjaźni z kobietami jednak trzeba coś od siebie drugiej
                > stronie dać (atencję, wsparcie), w przyjaźni z mężczyznami - nie.

                No było trochę przyjaźni z kobietami, ale ciągłe zmienianie miejsca zamieszkania wpłynęło na rozluźnienie tych więzi. Koleżanki znacznie wcześniej pozakładały rodzinę, niż ja.
                • allatatevi1 Re: haha! 05.03.13, 14:06
                  A to zupełnie zmienia postać rzeczy.
    • wez_sie taki los spotyka 05.03.13, 11:58
      taki los spotyka przyjezdnych, ktorzy zostawiaja najpierw przyjaciol z lat dziecinnych, a pozniej z pozniejszych czasow.

      jakos dziwne, ze takich problemow zazwyczaj nie maja ludzie ktorzy od urodzenia mieszkaja w danym miescie i przyjaznie trwaja po 20-30 lat i jakos nic zlego sie z nimi nie dzieje.

      i teraz pomysl, czy sama majac np. 10 bliskich znajomych z ktorymi sie regularnie spotykasz chcialabys zeby ktos z nich przyprowadzil nowa kolezanke z pracy i powiedzial "od dzis nie ma nas 10, tylko 11" bezsens totalny.
      • kolba.kukurydzy Re: taki los spotyka 05.03.13, 13:44
        No tutaj masz absolutną rację.
        • wez_sie Re: taki los spotyka 05.03.13, 13:57
          taaaa? nieeeee taak? nieeeeee... nie wiem :/
          • kolba.kukurydzy Re: taki los spotyka 05.03.13, 14:04
            masz rację
            • wez_sie Re: taki los spotyka 05.03.13, 14:16
              nio noim no
    • astrofan Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 21:06
      z tego co dalej piszesz to potrzebujesz nie tyle ogólnie spotkań ze znajomymi i znajomości, co kobiety do pogadania, a to zupełnie co innego,


      • kolba.kukurydzy Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 21:42
        Potrzebuję, tylko że, gdy już spotkam kogoś po jakimś czasie to następuje kumulacja i zagadania do upadłego ;) Brakuje mi zwykłego przebywania wśród ludzi- czynnego przebywania, a nie tylko mijania na ulicy.
        • astrofan Re: relacje, przyjaźnie 05.03.13, 21:49
          niech mąż Ci pomoże znaleźć towarzyszki do pogaduch, dla swego własnego dobra ;]
        • coffei.na nooo!cos w tym jest ! 06.03.13, 00:21

          > Potrzebuję, tylko że, gdy już spotkam kogoś po jakimś czasie to następuje kumul
          > acja i zagadania do upadłego ;) Brakuje mi zwykłego przebywania wśród ludzi- c
          > zynnego przebywania, a nie tylko mijania na ulicy.

          nawet jak na mnie to za dużo klepoczesz :P :D
          • kolba.kukurydzy Re: nooo!cos w tym jest ! 06.03.13, 19:39
            Wygadałam się tu na jakieś parę miesięcy :)
    • pompeja Re: relacje, przyjaźnie 06.03.13, 12:04
      TTM! Mieszkam w innym mieście prawie 4 lata i wciąż uważam, że ludzie tu są dziwni. A może oni wszyscy są normalni, a dziwna jestem ja..
    • lolcia-olcia Re: relacje, przyjaźnie 06.03.13, 13:16
      nigdy nie miałam problemów z ludźmi, nawet po przeprowadzce z innego miasta, w pracy poznałam wiele osób i to im zależy na prywatnej znajomości ze mną, w różnych miejscach poznaję ludzi i nigdy nie czułam się samotna,
      • maly.jasio Lolcia :) 06.03.13, 13:45
        Przy Twoim polocie, a jednoczesnie wyrozumialosci dla innych - to nie dziwota :)
        • lolcia-olcia Re: Lolcia :) 06.03.13, 13:56
          :-D
      • pompeja Re: relacje, przyjaźnie 06.03.13, 20:35
        Nie ważna jest ilość. Liczy się jakość :)

        Znajomych to mam w ch.. i ciut ciut w tym nowym mieście :P
    • mirtillo25 Re: relacje, przyjaźnie 11.03.13, 16:06
      Wolę mieć kilku znajomych, którzy nie wyobrażają sobie wyjścia beze mnie na imprezę niż masę fałszywych koleżanek, który obrabiają mi tyłek po każdym spotkaniu ze mną. Jestem już zmęczona plotami, domysłami, intrygami...
      Uważam, że jeśli ktoś chce się z Tobą kumplować, to będzie zabiegał o Twoje zainteresowanie. A jak ktoś Cię zbywa kolejną marną wymówką, to czas zakończyć taką znajomość. Bo po co ciągnąć coś na siłę?


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka