nfrv 16.03.13, 14:01 znalazla sie w innych tarapatach zyciowych. poza partnerem, ktoremu swiadczylas/ swiadczysz rozne uslugi, i rodzicami /ew. rodzenstwem/, mialby ci kto pomoc? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
berta-death Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:05 A skąd pomysł, że partner, któremu świadczy się różne usługi miałby pomóc w tarapatach? Równie dobrze mógłby zwinąć manatki i poszukać sobie innej usługodawczyni. Odpowiedz Link Zgłoś
varia1 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:08 a jakiez to usługi "świadczy się" partnerowi ? ;) a w temacie - tak, mam kilku sprawdzonych przyjaciół, działa to w obie strony i to w naprawdę poważnych sytuacjach Odpowiedz Link Zgłoś
triismegistos Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:09 Tak. Rok temu znalazłam się w strasznie cieżkiej sytuacji życiowej i pomogli mi przyjaciele. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:10 nfrv napisała: > znalazla sie w innych tarapatach zyciowych. poza partnerem, ktoremu swiadczylas > / swiadczysz rozne uslugi problem w tym, że kobiety już nie świadczą usług, teraz to się nazywa związek partnerski i równouprawnienie :DDD jedna z definicji partnerstwa mówi - osoba, którą traktuje się jak równą sobie nie ważne, że jedna strona może być inteligentniejsza, mądrzejsza, ładniejsza czy zamożniejsza, przewyższać druga pod wieloma względami, poprawność polityczna każe uważać ja za równą! Różność to mit, nie mniejszy niż teorie Karola Marksa, choć był okres w dziejach ludzkości, że niemal połowa ludzkości w nie wierzyła... Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:32 Z ciekawości zapytywuję: a jak określasz, kto w związku jest inteligentniejszy i mądrzejszy? Testy IQ przeprowadzasz? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:37 rekreativa napisała: > Z ciekawości zapytywuję: a jak określasz, kto w związku jest inteligentniejszy > i mądrzejszy? po czynach i ich konsekwencjach, czasami też po słowach ale w mniejszym stopniu, ważniejsze jest co kto robi niż mówi i to co wynika z jego czynów dla niego samego i innych Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:45 No ale kiedy widzisz, że ktoś jest głupi życiowo, to chyba się nie pakujesz w związek? Chyba że jesteście na tym samym poziomie głupości :) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:48 głupota głupocie nie równa, czasami może być ona skutkiem braków doświadczenia życiowego, zwykłego młodzieńczego buntu z którego większość jednak wyrasta :) Odpowiedz Link Zgłoś
nfrv Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:15 ouuchhhh, jaka kalkulacja. ty to chyba pracujesz w tej takiej firemce, szkole.etc.D Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:16 Nie wiem, o czym bredzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:30 Jak rozumiem, ty wybierasz sobie głupich partnerów? Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:31 Ojeju, olaboga, jaka jestem żenująca. Chyba skoczę przez okno. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:13 a dopowiadając na pytanie zadane w wątku, odpowiedź brzmi "nie" :) Gintrowski - Przyjaciele, których nie miałem Odpowiedz Link Zgłoś
marguy Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:44 Tak, przekonalam sie o tym niedawno gdy niedawno powalila mnie bardzo paskudna grypa. Co do "zyciowego partnera", ktory w nieszczesciu odwraca sie tylkiem, to do okreslenia kogos takiego mozna uzyc wielu okreslen za wyjatkiem slowa "partner". Odpowiedz Link Zgłoś
nfrv Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:17 nie, no nie mowimy o takich smiesznostkach jak grypa. Odpowiedz Link Zgłoś
kalllka Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:27 smiesznostka powiadasz, grypa 1AHA pokazala co potrafi zdzialac , ( hiszpanka pochlonela, po cichu, wiecej ofiar niz pierwsza wojna ) (by wyizolowac i ustalic pochodzenie wirusa, trzeba bylo wielu 'ochotnikow') Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:21 Tak, zdecydowanie są takie osoby :) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:34 jeriomina napisała: > Tak, zdecydowanie są takie osoby :) hehe, gdzieś ja to już słyszałem, a potem się okazywało, że gdy wpada się w kłopoty i potrzebuje się pieniędzy a nie słów pocieszenia za które gó.wno można kupić, to przyjaciele się odwracali :) oczywiście nie twierdzę, że w Twoim wypadku jest podobnie, niemniej z przyjaciółmi często bywa tak, że jest ich wielu dopóki w grę nie wchodzi kasa :) Odpowiedz Link Zgłoś
marguy Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:53 jasiu, wszystko zalezy od tego na czym opiera sie przyjazn, a takze od nas samych i ewentualnych przyjaciol. Jesli ktos nazywa przyjaciolmi ludzi z ktorymi chodzi na piwo to, rzeczywiscie, moze sie zawiesc. Z doswiadczenia wiem, ze przyjaciol nie trzeba o nic prosic gdy ma sie problemy. Ci prawdziwi wiedza kiedy trzeba zareagowac. PS. Szkoda mi ludzi ktorzy sprowadzaja przyjazn do mozliwosci pozyczenia pieniedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:56 marguy napisała: > PS. Szkoda mi ludzi ktorzy sprowadzaja przyjazn do mozliwosci pozyczenia pienie > dzy. jeśli Twój przyjaciel podczas podróży do Kolumbii zostanie okradziony i potrzebuje kasy na bilet powrotny do kraju, to Twoje współczucie bez konkretnych działań na niewiele mu się zda :) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:01 oczywiście okradzenie to jeszcze pół biedy, może został oprócz tego pobity i leży w szpitalu w kraju Trzeciego Świata, bez dokumentów i pieniędzy i Ty jesteś jedyną osobą, która może mu pomóc bo wszyscy inni do których dzwonił powiedzieli mu - bardzo Ci współczuję, ale nie mogę Ci pomóc... Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:03 W sytuacji takiej jak opisujesz uruchamia się MSZ, konsulaty i ambasady. A to można zrobić i bez pieniędzy. Nie zawahałabym się ani chwili. Przelewu takiej osobie bez dokumentów i tak nie można zrobić, jasiu, pomyśl. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:10 jeriomina napisała: > W sytuacji takiej jak opisujesz uruchamia się MSZ, konsulaty i ambasady. myślisz, że konsulat czy ambasada kupi ci bilet powrotny? gratuluję naiwności :) > Przelewu takiej osobie bez dokumentów i tak nie można zrobić, jasiu, pomyśl. można jej kupić bilet lotniczy przez Internet, który tamta osoba może sobie odebrać za pomocą e-maila i wydrukować, z tymczasowym paszportem wydanym w ambasadzie może wówczas wrócić do kraju :) Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:15 IMHO przyjaźń to droga dwukierunkowa. Odpowiadając i na ten post i tamten o koncertach, cóż... nie mam już 18 lat, moja naiwność i wiara się skończyły. Myślę, że mogłabym zrobić dla kogoś bardzo wiele ale pod warunkiem, że to rzeczywiście jest sprawdzony PRZYJACIEL. A nie ktoś, kto ten kontakt tylko w ten sposób nazywa. I taki ktoś też zrobiłby coś podobnego dla mnie. Tak to wygląda. W przeciwnym wypadku jedna osoba w takim układzie jest żywicielem, a druga pasożytem. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:17 jeriomina napisała: > I taki ktoś też zrobiłby coś podobnego dla mnie. ale tego możesz nie wiedzieć :) Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:22 Mogę mieć niejakie przesłanki, znając kogoś, chociaż oczywiście życie zaskakuje. A tak w ogóle to nie bardzo lubię rozmawiać o sytuacjach typu "co by było gdyby" :) nie da się na wszystko w życiu przygotować... Odpowiedz Link Zgłoś
nfrv Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:52 patrz janie jak sie asekuruja. jeszcze nie zgiela palca, a juz krzyczy zeby nie byc zywicielem. Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:53 Niewiele o mnie wiesz i moich przeżyciach, więc nie mów, że się asekuruję :) Odpowiedz Link Zgłoś
nfrv Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:18 napisalas cos o nich i przeoczylam? Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:25 Nie i nie mam obowiązku przytaczać tutaj takich przykładów. Napiszę ogólnie. Czasem przyjaźń polega na tym, że trzeba się od kogoś odciąć, bo osoba oczekuje podania ryby za każdym razem a wędki wziąć nie chce. Miałam taki przypadek. Dopiero po drastycznym odcięciu osoba się pozbierała i zaczęła żyć samodzielnie. Teraz mi dziękuje za tego "kopa". Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:28 teraz to już dorabiasz ideologię do tego, dlaczego nie pomagasz przyjaciołom gdy chodzi o dużą pomoc a nie drobną przysługę Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:30 Po pierwsze nie dałam powodu by używać czasu teraźniejszego. Po drugie nie znasz szczegółów. Po trzecie nic nie muszę dorabiać. I po czwarte - mam wrażenie, że cokolwiek nie napiszę, Ty i tak wiesz swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:33 jeriomina napisała: > mam wrażenie, że cokolwiek nie napiszę, Ty i tak wiesz swoje. masz rację, to tylko wrażenie :) Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:28 I w takiej wlasnie sytuacji sie znalazles? wspolczuje :P jak wspomniano powyzej postrzeganie przyjazni jako bankomatu to bardzo plytkie podejscie wiec trudno sie dziwic ze nie dziala. co do meritum, pomijajac wtret o swiadczeniu uslug partnerowi (????), tak mam przyjaciol ktorzy sa bezcenni w takich sytuacjach I mogliby na mnie liczyc gdyby sytuacja sie odwrocila Odpowiedz Link Zgłoś
nfrv Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:00 kaliber ironii rowny temu, inteligencji. za to przekonanie o ich wysokosci tozsame z nickiem. moze znajdzie sie ktos chetny, zeby ci wylozyc o czym pisal jan, bo jemu na pewno chciec sie nawet nie uda. i pewnie nie chcialby tez przechodzic jeszcze raz z toba tego co juz wczesniej wykazal, w zakresie takiego twierdzenia.D tak mam p > rzyjaciol ktorzy sa bezcenni w takich sytuacjach I mogliby na mnie liczyc gdyby > sytuacja sie odwrocila nie starczylo zakretow w korze, zeby przeczytac? Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 O co Ci chodziło z tymi "usługami"? 16.03.13, 16:09 Sorry za wtręta i serio pytam, korzystajac, że się pokazałaś, bo naprawdę nie rozumiem na czym polega "usługodawstwo" wobec partnera/rki. Wyjaśnisz? Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 17:53 alez jan jest bardzo prostolinijny w swoich pogladach mimo ze sa one niezbyt spojne, ale tak to jest jak sie jest socjalista z wysokimi oczekiwaniami jesli chodzi o dostep do kasy I przekonaniu ze zycie kreci sie w kolo pieniedzy. oksymoron sam w sobie ale nidgy doglebnie nie czytalam marksa wiec moze jakos sie to trzyma lewicowej kupy. co do reszty wyrwanego z kontekstu cytatu I komentarza - poziom logiki tego wywodu najwyrazniej mnie przerasta :P Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 20:17 princess_yo_yo napisała: > alez jan jest bardzo prostolinijny w swoich pogladach mimo ze sa one niezbyt sp > ojne, ale tak to jest jak sie jest socjalista z wysokimi oczekiwaniami jesli ch > odzi o dostep do kasy Co to za jakieś dziwne stwierdzenie "z wysokimi oczekiwaniami jesli chodzi o dostep do kasy"? Nie podoba mi się bo jest nieprecyzyjne i każdy może sobie je zinterpretować po swojemu. Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:54 Nie wchodzę z przyjaciółmi w zależności finansowe :) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:58 jeriomina napisała: > Nie wchodzę z przyjaciółmi w zależności finansowe :) jakie to proste, prawda? teoria teorią a życie życiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:59 Tak, proste. Nie trzeba niczego utrudniać na siłę :) Do mnie nikt się o pieniądze nie zwraca, wszyscy wiedzą, że ja ich zwyczajnie ledwo dla siebie mam :) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:05 jeriomina napisała: > Do mnie nikt się o pieniądze nie zwraca, wszyscy wiedzą, że ja ich zwyczajnie l > edwo dla siebie mam :) ktoś może ich mieć jeszcze mniej od Ciebie, a poza tym pomoc przyjacielowi może się wiązać też z pewnymi wyrzeczeniami np. rezygnacją z koncertu... byłabyś gotowa na takie wyrzeczenie? :) Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:07 Ciężko jest mieć mniej ode mnie i przeżyć ;-) Możesz mi z łaski swojej przybliżyć co masz na myśli pisząc o rezygnacji z koncertu dla przyjaciela? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:15 jeriomina napisała: > Możesz mi z łaski swojej przybliżyć co masz na myśli pisząc o rezygnacji z konc > ertu dla przyjaciela? np. mąż Twojej przyjaciółki, który pracuje zagranicą miał poważny wypadek, ona chce do niego lecieć pierwszym lepszym samolotem, ale nie może ze sobą wziąć 5 letniego synka bo ten nie ma paszportu (albo np. ma chorobę, że nie może latać samolotami), musi go u kogoś na kilka dni zostawić, pada na Ciebie :) Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:24 Jak dobrze, że nie mam takowej przyjaciółki :) Moimi przyjaciółmi są głównie ludzie z moich zespołów :) Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 15:25 Obawiam się, że nie ma takich przyjaciół, którzy daliby ci pieniądze. Kasa zawsze oznacza kłopoty, więc to naprawdę nikt oprócz męża czy rodzica, nie podejmie takiego wyzwania. A ci co podejmują, to zazwyczaj potem wychodzą na tym nie najlepiej i jeszcze przyjaźń bezpowrotnie się kończy. Podobnie jest z wdepnięciem w jakieś prawne kłopoty. Też nawet najlepsi przyjaciele zazwyczaj nie chcą być po sądach włóczeni ani nie chcą na siebie ściągać kłopotów. Pomoc większego kalibru, np załatwienie pracy, ukręcenie łba jakiejś sprawie, czy umożliwienie dojścia do kogoś kto łapówki bierze, to nie jest wynikiem przyjaźni tylko znajomości typu rączka rączkę myje. Masz pewne rzeczy zagwarantowane, ale tylko wtedy kiedy jesteś w stanie czymś równoważnym się odwdzięczyć. A takie drobne przysługi dnia codziennego, jak zrobienie zakupów komuś kogo grypa powaliła, czy zawiezienie do lekarza, to i obcy wyświadczy. Nie pomógłbyś sąsiadce w tarapatach jakby zapukała do ciebie, nawet jakby to była nowo wprowadzona osoba? Jakbyś nawet nie pomógł, to zapewne kto inny by to zrobił bez zastanowienia się. Ludzie w granicach swoich możliwości, które nie wymagają od nich jakiegoś wysiłku, zazwyczaj są chętni do bezinteresownej pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Podejmie się Berto :) 16.03.13, 15:42 Takie przyjaźnie to mimo wszystko rzadkość jest. I jeszcze żeby z tego potem zgrzytów nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Nie "takie" Berto, ale w ogóle przyjaźń 16.03.13, 15:47 To dar rzadki i wyjątkowy. To słowo się zdewaluowaly "dzięki tym, którzy "przyjaciółmi" nazywają ludzi, z ktorymi fajnie się imprezuje, współpracuje, mieszka obik siebie, ma dzieci w podobnym wieku itd. To są zwyczajni ZNAJOMI, koledzy, kolezanki - tylko tyle i nierzadko az tyle, ale PRZYJACIEL to słowo i relacja innego kalibru :) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: Nie "takie" Berto, ale w ogóle przyjaźń 16.03.13, 15:52 kora3 napisała: > To dar rzadki i wyjątkowy. To słowo się zdewaluowaly "dzięki tym, którzy "przyj > aciółmi" nazywają ludzi, z ktorymi fajnie się imprezuje, współpracuje, mieszka > obik siebie, ma dzieci w podobnym wieku itd. Facebook też się do tego trochę przyczynił, tam można mieć setki "przyjaciół" :) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Nie "takie" Berto, ale w ogóle przyjaźń 16.03.13, 15:56 możliwe, nie mam tam konta (nie widze potrzeby). A slowo jest nadużywane od dobrych paru lat (przed portalam społęcznosciowymi jeszcze) to chyba na ametykańskistyl jakoś "idziemy na pizze z przyjaciółmi", "wyjeżdzamy z przyjaciółmi" itd. a tymczasem tacy to "przyjaciele" od pizzy i wyjazdu:) Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Nie "takie" Berto, ale w ogóle przyjaźń 16.03.13, 16:23 To dlatego, że nie ma polskiego odpowiednika słowa friend. Bardziej odpowiedni byłby kolega, kumpel, bo nawet nie znajomy. Znajomy to się kojarzy albo z kimś dzięki komu ma się znajomości do załatwienia różnych rzeczy, albo osoba którą skądś się pobieżnie zna, ale kontrataków jako takich nie utrzymuje. I te facebookowe czy naszoklasowe przyjaciele, to bardziej powinni się nazywać znajomi. I chyba tak to właśnie fb przetłumaczył. Dodaj znajomego nie przyjaciela. Z tymi lajkami im nie wyszło. Powinno być podoba mi się, a nie lubię to. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Wiesz, ja mam konto na nk 16.03.13, 16:33 (rzadko obecnie odwiedzam), ale mnie się wydaje, że tam są/byli "znajomi", a nie "przyjaciele". To znaczy nie wiem jak teraz, ale kiedy zakłądalam konto (chyba z 6 lat temu) do było "dodaj do znajomych", ale mogę się mylić Odpowiedz Link Zgłoś
triismegistos Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:32 Owszem, są tacy przyjaciele. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 14:55 usługi hehe dobre Tak, miałby - sprawdzone. Moze nie na jakichś kataklizmach zaraz, ale na róznych życiowych sytuacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 historia z życia wzięta 16.03.13, 15:35 Było to ze 20 lat temu, może trochę więcej, dokładnie nie pamiętam, moi rodzice starali się o większe mieszkanie, polegało to na tym, że trzeba było zapisać się w spółdzielni i czekać w kolejce latami (chyba, że się miało znajomości...). Ale jedna rodzina zrezygnowała z mieszkania dzięki czemu moi rodzice, z dania na dzień dostali możliwość kupna mieszkania, warunkiem było bodajże w ciągu 2 tygodni wpłacić 20% czy coś koło tego wartości mieszkania. Moi rodzice się bardzo ucieszyli, że nie będą musieli mieszkać w małej klitce, ale też nie wiedzieli skąd wziąć w tak krótkim czasie tyle pieniędzy. W tamtych czasach system bankowy nie działał tak sprawnie jak dziś, a poza tym w 2 tygodnie bank mógłby nie zdążyć podjąć decyzji o udzieleniu kredytu. Liczył się czas. Rodzice zaczęli biegać po rodzinie, trochę kasy pożyczyli dziadkowe, trochę rodzice mieli na koncie, ale do 20% ciągle było mało. Osoby z rodziny, które były zamożne nie pożyczyły nic, albo bardzo mało. Brakującą kasę pożyczyła moim rodzicom przyjaciółka mojej mamy, która gdy usłyszała historię, że moi rodzice potrzebują kasy na mieszkanie SAMA się zaoferowała, że pożyczy im brakującą kwotę. Dzięki temu rodzice kupili mieszkanie. Zawiodła rodzina, pomogła przyjaciółka. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: Miłe, a wśród przyjaciół nic nadzwyczajnego n 16.03.13, 15:47 Ja po prostu nie rozumiem jak można uważać się za czyjegoś przyjaciela i jednocześnie nie pożyczyć mu pieniędzy gdy ma się taką możliwość a przyjaciel jest w podbramkowej sytuacji. Nie rozumiem tej stygmatyzacji pieniędzy, przecież pieniądze to jeden z ważnych elementów życia bez którego nie da się żyć i bez którego nie da się załatwić wielu rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Poczytaj mj post do Berty Jaśku 16.03.13, 15:49 Ludzie slowa "przyjaciel" uzywają w stosunku do znanych sobie w miare dobrze ludzi z ktorymi fajnie im coś tam robić i pojecia o tym, czym jest przyjaźń nie maja - ot odpowiedź na Twe pytanie Odpowiedz Link Zgłoś
nfrv Re: Poczytaj mj post do Berty Jaśku 16.03.13, 16:08 kora. jak juz tak jedziesz z grubej rury, to dawaj swoja definicje przyjaciela. oraz jak na takich w zyciu sie natknac, co sie do tej przyjazni nadaja.) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 :) no coż 16.03.13, 16:14 pewnego dnai otrzymałam od mojej przyjaciółki moze nie definicję, ale coś bliskiego tejże:) "Przyjaciel, to jest czlowiek, do którego mozesz zadzwonić w środku nocy i powiedzieć: "Jestem w więzieniu w Meksyku", a on nie będzie pytał tylko odpowie "Nie martw się, zaraz tam będę"" Dla czepliwych to METAFORA :) wiemy, ze do Meksyku trochę się leci :) Ja spotkałam w swoim życiu mnóstwo ludzi, wielu fajnych znajomych i kilkoro PRZYJACIOŁ. Jak sie takich spotyka? Jest sie sobą, jest się szczerym, jest się lojalnym i ma się intuicję :) Przynajmniej mnie tyle starczyło :) PS. Moja najdłuższa przyjaźń już przekroczyłą ćwierćwiecze. Zawsze sie smiejemy z S., ze niejedno małzeństwo tyle nie przetrwało :) Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: :) no coż 16.03.13, 16:30 Myślisz, że wiele osób ma takich przyjaciół? Bo szczerze mówiąc ja nie znam nikogo takiego. Nawet na współmałżonka często ludzie nie mogą liczyć jak naprawdę coś poważnego im się przytrafi. Rodzice i ewentualnie dziadkowie to góra. Bo nawet z rodzeństwem różnie bywa. Tak jak mówiłam, jak już to są to znajomości typu ręka rękę myje. Jakby mnie ktoś zapytał, to nie mam pojęcia jak się zdobywa przyjaciół. Bo zazwyczaj to jest tak, że wszystko jest pięknie ładnie, dopóki jest pięknie ładnie. A jak się sypnie to zostaje się samemu. Może prawdę gadają, że przyjaciół poznaje się w biedzie? Tylko, że wtedy jak bieda się kończy to i przyjaźnie też zanikają. W innych realiach często nie da się ich kontynuować. Mało jest przyjaźni, które powstały w obozie koncentracyjnym i przetrwały po wojnie aż do śmierci samych zainteresowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Przyjaciół sie nie zdobywa 16.03.13, 16:35 wg mnie. To nie twierdza. Tak samo, jak nie zdobywa się faceta np. Przyjaciół się ma. Nie wiem ilu ma takich, jak ja: sprawdzonych, lojalnych - nie pisałam o całym swiecie tylko o sobie i swoich przyjaciołąch Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Przyjaciół sie nie zdobywa 16.03.13, 16:41 Rozbierając rzecz na czynniki pierwsze, to jednak jakoś ten proces dzięki któremu ktoś z obcej osoby staje się przyjacielem, musi przebiegać. Jednym to wychodzi samo z siebie i jest czynnością taką jak oddychanie, chodzenie czy mówienie a inni być może muszą się tego nauczyć. Tobie udało się mieć przyjaciółkę, która by za tobą do Meksyku pojechała, mnie nie udało się mieć nawet takiej, która by mi pracę pomogła załatwić. Mimo wszystko nie bardzo widzę tu możliwość zwalenia wszystkiego na ślepy los, który jednym daje a innym nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Przyjaciół sie nie zdobywa 16.03.13, 16:58 Ale ja nie wiem, jak proces przebiega:) Moj "najstarszy" przyjaciel (parę miechów młodszy ode mnie) datuje się od I klasy szkoły średniej. A nawet wczesniej:) na egzaminach podszedl i zapytał, jak mam na imię i sam się przedstawił. Od 1 września siedzieliśmy w jednej lawce, choć on przyszedł do tej klasy z paroma kumplami z podstawówki. Właściwie od piewszego spotkania roumieliśmy się bez słow. Nie, nie byliśmy nigdy parą, każde miało swoje "połowki". Na studia poszliśmy inne, ale w tym samym mieście, od III roku, po tragedii, która go spotkała mieszkaliśmy razem w moim mieszkaniu. Przyjaźń przetrwała moj ślub, tzw. malżeństwo, rozwod, wyprowadzkę moją, jego aplikację, stypendium w Stanach. Kiedy napisałam mu mając naprawdę doła, że go mam i nie umiem sobie poradzić zaryzykował karierę zawodową i przyleciał z NY by mnie wesprzeć, bo wówczas tutaj nie mialam nikogo bliskiego. Naprawdę nie wiem, jak to się stalo:) A z przyjaciółką od Meksyku poznałąm sie w pracy. Wydawać się moze moim dokładnym przeciwieństwem :) a jednak ...Kiedyś nawet pewien nasz wspolny znajomy powiezial, że gdyby nie wiedział, że jesteśmy hetero myslalby, że się kochamy. Ona go uświadomiła, że na serio sie kochamy :) Pamietam, jak przyjechałam w miejsce, gdzie ona pracowała już od 6 godzin i pierwsze co zrobiłam to zaczełam wyciągać jedzonko dla niej. - Że też pani o kolezance pomyślala - dziwił się pewnien pan. Ano jak mogłąm nie pomyśleć, przecież wiedziałam, ze tam nie ma bufetu, a ona się śpeiszyłą, sytuacja nagła, na pewno nic nie jadla - miałam rację. Tu mieszkam niecale 10 lat- mam 2 przyjaciolki i 3 przyjaciół. Nigdy mnie nie zwiedli, ja ich też nie. A sytuacje bywały różne. Uwazam to za dar losu. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: historia z życia wzięta 16.03.13, 15:41 Wiesz, że z rodziną to się najlepiej na zdjęciu wychodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
light_in_august Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:08 Poza mężem i rodzicami nie mam zbyt wielu takich osób. Ale to też zależy, o jakiego rodzaju pomoc by chodziło - o pożyczenie kasy, załatwienie pracy, kupienie lekarstw czy całodobową opiekę przy łóżki... W 3 pierwszych przypadkach - myślę, że paru znajomych by pomogło, w ostatnim - raczej nikt poza najbliższymi z rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
light_in_august Re: Smutne nt 16.03.13, 16:31 A co w tym smutnego? Myślisz, że tak wiele osób jest chętnych do całodobowej opieki nad chorym znajomym? Chętnych odstawić swoje życie na bok i poświęcić się dla koleżanki? Niewiele. Zresztą nigdy do głowy by mi nie przyszło, żeby prosić kogoś o coś tak wielkiego. Takie życie i nie ma co się smucić, tylko tak je sobie zorganizować, żeby nie zostać w sytuacji, kiedy będzie się zdanym na innych. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Smutne nt 16.03.13, 16:39 light_in_august napisała: > A co w tym smutnego? Myślisz, że tak wiele osób jest chętnych do całodobowej op > ieki nad chorym znajomym? Mowimy o znajomych, czy o przyjaciolach? Zresztą nigdy do głowy by mi nie przyszło, żeby prosić > kogoś o coś tak wielkiego. Wielkiego? Daj spokój:) Prosic? Przyjaciol się nie prosi o takie rzeczy, SAMI je robią, bez proszenia. > Takie życie i nie ma co się smucić, tylko tak je sobie zorganizować, żeby nie z > ostać w sytuacji, kiedy będzie się zdanym na innych. No, ja na przyklad nie jestem "zdana" na innych. Kiedy byłam chora ostatnio mogłąm zakupy zamówić przez taksówkarza, mogłąm sobie opłacić pielegniarkę (mój partner w tygodniu pracuje daleko), ale zwyczajnie NIE MUSIAŁAM i nie czułam się "zdana" - każdy ma inne podejście i każy inne doświadczenia i osoby wokół siebie - proste Odpowiedz Link Zgłoś
light_in_august Re: Smutne nt 16.03.13, 16:55 > No, ja na przyklad nie jestem "zdana" na innych. Kiedy byłam chora ostatnio mog > łąm zakupy zamówić przez taksówkarza, mogłąm sobie opłacić pielegniarkę (mój pa > rtner w tygodniu pracuje daleko), ale zwyczajnie NIE MUSIAŁAM i nie czułam się > "zdana" - każdy ma inne podejście i każy inne doświadczenia i osoby wokół siebi > e - proste A przeczytałaś w ogóle mój pierwszy post? :) Bo własnie tam napisałam, że gdyby chodziło o np. kupienie leków, to mam wielu takich znajomych (słowa "przyjaciel" nie nadużywam). Pisałam o sytuacji, kiedy pomoc wymagałaby z ich strony dużego poświęcenia, czyli opieka nad chorą mną np. W opisanej przez Ciebie sytuacji, ja bym wolała zamówić taksówkę do apteki, a zakupy przez net. O pomoc proszę (i nie mów, że nie trzeba prosić i ktoś sam się domyśli, że jestem chora i potrzebuję czegoś, chyba że ma się wśród znajomych jasnowidza ;)), kiedy sama nie mogę sobie poradzić. Tak że masz rację, ludzie są po prostu różni i nie ma w tym nic smutnego :) __ And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Smutne nt 16.03.13, 17:05 Przeczytalam i dokladnie na to, co pisałas odpowiedzialam. Z przyjaciółmi ma kontakt (z tymi tu na miejscu codzienny), wiec nie musieli być jasnowiczami zeby wiedzieć, ze mam unieruchomioną nogę i grype- proste. Nie musieli być też jasnowidzami, zeby wiedzieć, że w tygodniu jestem sama w domu, że nie mam tu nijakiej rodziny. A co do takich rzeczy jak zakupy itd. - masz rację. Podczas mej choroby i uziemienia w domu dzwonili znajomkowie rózni, a dowiedziawszy się, żem uziemiona :) proponowali pomoc. Jeden kolega (fajny, ale dalszy znany głownie zawodowo) zaskoczył mnie na maksa, bo podjechał pod mój blok, zadzwonił i zapytał, czy ktos moze zejśc na dol, bo ma coś dla mnie. Zapraszalam do domu, ale powiedział, ze rozumie chorobę, krepować nie chce. Mój eksfacet zszedł i przyniosl kosz owocow, miłe. Odpowiedz Link Zgłoś
light_in_august Re: Smutne nt 16.03.13, 17:31 Koro, jesteś widocznie osobą wyjątkowo towarzyską, ja natomiast jestem towarzyska średnio i nie rozmawiam codziennie z dziesiątkami znajomych. Ba, żaden mi nigdy kosza z owocami nie przywiózł, więc przyjmijmy po prostu, że Ty jesteś fajna i dlatego masz fajnych znajomych, a ja mam takich xujowych, na jakich zasługuję ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Typowe dla tego forum :) 16.03.13, 17:47 Jesli ktoś "ma inaczej" niż rozmówca to trzeba wykpić, próbować (nawet nieudolnie) dokuczyć, a najlepiej zasugerować, że ktoś sie "przechwala" jaki to jest fajny:) Owszem, jestem osobą towarzyską - przyznaję. Nie wiem, czy jestem fajna, nie mnie to oceniac. Natomiast fakt, że nie mam problemu z zawieraniem znajomości oraz ogolnie z sympatią ludzi, co nie znaczy, ze brak takich, którzy mnie nie lubią. Przeciwnie:) jestem w pracy dośc bezkompromisowa, wiec ... Kolega z koszykiem owoców mnie samą zaskoczyl, nie jesteśmy jakimiś bardzo bliskimi znajomymi, ot zwyczajnymi. Sama zresztą o tym zaskoczeniu napisalam:) Nigdzie nie pisałam, ze jesteś niefajna albo masz xujowych (cokolwiek to znaczy:)) znajomych. Ludzie róznie ukladają relacje z innymi, mają rózne charaktery, sytuacje życiowe itd. Pamietam oburzenie jednej dziewczyny na forum, gdy napisalam, ze z eksmezem normalnie rozmawiam, gdy jest okazja i chęc się spotkać (rzadko mam okazję - odległośc), a z ekspartnerem się koleguję. Było, ze "widocznie muszę być wyjątkowa":) czyli podobnie, jak u ciebie:) Nie, nie muszę być wyjątkowa - zwyczajnie uwazam, że było mineło, a kulturalni ludzie rozmawiają z soba normalnie nawet jesli się rozstali (eksmąż i ja), a takze mają prawo się kolegować i nie udawać ze się nienawidzą jesli się lubią i chcą spotykac z soba MONO, ze się rozstali (ekspartner i ja). Trudno, zebym dla spokoju jakiejś panny z forum byla chamska, albo rezygnowala ze znajomosci z ekspartnerem, bo "ona sobie nie wyobraza":) Odpowiedz Link Zgłoś
light_in_august Re: Typowe dla tego forum :) 16.03.13, 18:49 Ale ja niczego nie wykpiwam. Sytuacja, kiedy codziennie rozmawia się z przyjaciółmi, znajomymi, kiedy ludzie przywożą kosze prezentów i żyją na co dzień czyimś życiem jest po prostu dla mnie zupełnie nietypowa. Ja nie mam takich potrzeb i nie mam takich znajomych i - uwaga, odnoszę się wciąż to Twojego beztreściowego postu, który był nieprzyjemnie ocenny - wcale nie uważam, że to jest smutne. Zwariowałabym, gdybym cały czas miała w moim życiu ileś tam osób, które się o mnie troszczą. Każdemu wg potrzeb, serio. Bez oceniania, bo to, co dla Ciebie jest smutne, jest zaje.iste dla kogoś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Nie odwracaj kota ogonem :) 16.03.13, 19:16 Nigdzie nie napisałam, że trzeba się o mnie codziennie troszczyć, ani ze tego oczekuję/potrzebuję, ani że tak w ogole jest:) Jako "smutne" skomentowałąm Twoją wypowiedź, że poza mezem i rodziną nie masz nikogo, kto zająlby się Tobą w czasie choroby (albo uwazasz, ze nie masz), a nie fakt, że tego nie potrzebujesz (na szczescie), czy też nie życzylabys sobie (też bywa). Ja jestem na co dzień osobą samowystarczalną (trudno taką było być z 38 st. gorączki i unieruchomioną nogą, ale to chyba nikogo nie dziwi:)). Codziennie spotykam sie z ludźmi z racji pracy, ale lubię też spotkania prywatne. Nie jestem domatorką, wiec nic dziwnego w tym, że znajomych mam sporo, wiadomo wszak, że niekoniecznie zaraz wszyscy są bliscy. :) Odpowiedz Link Zgłoś
light_in_august Re: Nie odwracaj kota ogonem :) 16.03.13, 19:39 Kora, oczywiście możesz konstatować, co chcesz i jak chcesz. Jeśli smuci Cię moja "nietowarzyskość" czy też niechęć do zawracania ludziom głowy sprawami, z którymi umiem sobie poradzić sama, to cóż, musisz sobie jakoś z tym poradzić ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Nie odwracaj kota ogonem :) 16.03.13, 19:41 Mnie zasmucilo twe przekonanie. Chyba jesteś przewrażliwiona - sorry Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Typowe dla tego forum :) 16.03.13, 19:13 Nie, ty masz jakieś dziwne przekonanie że jesteś bardziej towarzyska niż inni. Pamiętam, że śmiać mi się chciało jak napisałaś, że nie wyobrażasz sobie jak ktoś może mieć na portalu społecznościowym tysiąc znajomych (takich których naprawdę spotkał choć raz w życiu), a potem uzupełniłaś to stwierdzeniem że ty masz kilkuset. Słabą masz więc wyobraźnie, albo po prostu nie dociera do ciebie, że ktoś może prowadzić aktywniejsze życie od ciebie i poznawać dużo więcej ludzi. I żeby była jasność - moja liczba znajomych nawet nie zbliża się do tysiąca, ale mam znajomych, którzy właśnie pracują w mediach albo PR i wśród nich jest normą posiadanie 1000-1500 znajomych na fb. To są po prostu zawody, w których ludzie nieustannie wchodzą w kontakt z innymi ludźmi i na dodatek zależy im żeby tego kontaktu nie tracić. Posiadanie konta na nk i nieposiadanie na fb też coś mówi o człowieku. W sumie nk to świetny sposób, żeby się dowartościować, mając nawet baaardzo szare życie. Nie oszukujmy się - największym osiągnięciem większości zarejestrowanych na nk jest urodzenie dziecka i praca w księgowości w korporacji albo równie dennym miejscu. Bardzo łatwo się dowartościować na tle takich ludzi, bo to taki plebejski portal. Na fb natomiast konta mają też znajomi którzy odnoszą sukcesy jako korespondenci zagraniczni, pisarze, reżyserzy, choreografowie, dyplomaci i to często jeszcze przed ukończeniem 30. roku życia. Na tle takich ludzi już nie tak łatwo błyszczeć. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Typowe dla tego forum :) 16.03.13, 19:28 allatatevi1 napisała: > Nie, ty masz jakieś dziwne przekonanie że jesteś bardziej towarzyska niż inni. Wcale nie, wg mnie jestem normalnie towarzyska - znam kupę ludzi o podobnym stopniu "towarzyskości" > Pamiętam, że śmiać mi się chciało jak napisałaś, że nie wyobrażasz sobie jak kt > oś może mieć na portalu społecznościowym tysiąc znajomych (takich których napra > wdę spotkał choć raz w życiu), a potem uzupełniłaś to stwierdzeniem że ty masz > kilkuset. Nie pamiętam tego wpisu, ale nie wyobrazam sobie, że przecietny człowiek mający założy lat 30 spotkal w swoim życiu te 1000 osob i je pamieta wszystkie. Owszem, mam kilkuset, ale ja te osoby ZNAM- chodzilam z nimi do szkól, studiowałam, pracowałam, poznałam itd. Słabą masz więc wyobraźnie, albo po prostu nie dociera do ciebie, że > ktoś może prowadzić aktywniejsze życie od ciebie i poznawać dużo więcej ludzi. Alez przeciwnie - znam ludzi, ktorzy prowadzą znacznie bardziej ożywione życie towarzyskie niż ja :) > I żeby była jasność - moja liczba znajomych nawet nie zbliża się do tysiąca, al > e mam znajomych, którzy właśnie pracują w mediach albo PR i wśród nich jest nor > mą posiadanie 1000-1500 znajomych na fb. Nie mam konta na FB, bo mi niepotrzebne. To na nk w zasadzie bylo potrzebne, by odnowić kontakty z podstawowki, średniej szkoły, pierwszych studiów (region, gdzie juz nie mieszkam od prawie dekady), ale jesli zapraszał do grona znajomych ktoś z tutejszych znajomych, to wiadomo, że przyjmowałam, przecież znam :) To są po prostu zawody, w których ludz > ie nieustannie wchodzą w kontakt z innymi ludźmi i na dodatek zależy im żeby te > go kontaktu nie tracić. Oczywiscie, ale wg mnie osoba, z którą się w życiu raz spotkasz i nawet nie rozmawiasz to zadna "znajomośc":) No, ale każdy robi jak uwaza > > Posiadanie konta na nk i nieposiadanie na fb też coś mówi o człowieku. Serio, nie wpadlabym na to :) > W sumie nk to świetny sposób, żeby się dowartościować, mając nawet baaardzo sza > re życie. Serio? A jak sie to robi? Pytam, bo mnie kontakt do profllu mojej klasy ze sredniej szkoły przysłął kolega na mail. To się zalogowałam i wchodzę rzadko. Na FB nie mam czasu zwyczajnie:) Nie oszukujmy się - największym osiągnięciem większości zarejestrowan > ych na nk jest urodzenie dziecka i praca w księgowości w korporacji albo równie > dennym miejscu. Możliwe, no to ja nie mam osiagniecia nijakiego :) Dzieci nie mam bo nie chcę, a na ksiegowości się nie znam i poznac nie chcę. W korporacji nigdy nie pracowałam i nie chciałąbym:) Znaczy - dno :) O ile wiem to zaden z moich kolegów ze strudiów i szkoły sredniej nie urodził dziecka i nie pracuje w ksiegowości - tez denni czyli spoko:) Bardzo łatwo się dowartościować na tle takich ludzi, bo to tak > i plebejski portal. Mój Boże - portal szkolny jest plebejski:) > Na fb natomiast konta mają też znajomi którzy odnoszą sukcesy jako korespondenc > i zagraniczni, pisarze, reżyserzy, choreografowie, dyplomaci i to często jeszcz > e przed ukończeniem 30. roku życia. Na tle takich ludzi już nie tak łatwo błysz > czeć. Skoro tak mówisz:) Ja wiem, że konto ma np. moja mama dobrze po 30:) ale ona ma, żeby skontalktowac się on -line z kolezankami i kolegami z branży nic o jakichś blyskotkach nie wspominała. No, ale każdy ma swój gust > Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Typowe dla tego forum :) 16.03.13, 19:47 Ależ oczywiście, że nie można tysiąca osób kojarzyć, pamiętać i de facto nie są to żadni znajomi, a całkiem przypadkowi ludzie, często spotkani tylko raz. Ale Ty napisałaś, że wszystkich swoich znajomych z nk poznałaś osobiście, ale są wśród nich osoby, które widziałaś tylko raz w życiu. I dlatego tak mi to zapadło w pamięć. Bo o ile potrafię zrozumieć, że kobieta kwitnąca w domu z małymi dziećmi może sobie nie wyobrażać spotkania 1000 nowych osób, to myślałam, że dziennikarce wydaje się to dość normalne i - w odniesieniu do jej branży - powszechne. Zresztą nie ma co tak demonizować tego 1000 znajomych. Ja akurat nie mam szans nigdy zbliżyć się nawet do tej liczby, bo jestem bardzo restrykcyjna jeśli chodzi o przyjmowanie zaproszeń. Ale biorąc pod uwagę, że przeciętny student na stypendium zagranicznym w ciągu roku poznaje jakieś 500 osób, to wystarczy że ktoś jest na tyle ogarnięty żeby zaliczyć ze 2 pobyty na stypendium w ciągu studiów, potem wyskoczy na jakiś doktorat za granicę i spokojnie może mieć około 2000 znajomych na fb, nie będąc żadną duszą towarzystwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Typowe dla tego forum :) 16.03.13, 20:07 allatatevi1 napisała: > > Ale Ty napisałaś, że wszystkich swoich znajomych z nk poznałaś osobiście, ale s > ą wśród nich osoby, które widziałaś tylko raz w życiu. Tak, ale takie z którymi rozmawiałam, jakoś się z nimi poznałam na serio, a nie zostaliśmy sobie przedstawieni tylko. np. Ja na portal wchodze b. rzadko, jak wspomniałam, wiec nawet nie śledzę zaproszeń, a jesli już je widzę, to nie przyjmuje od osob, których nie kojarzę. Ostatnio byłam tam z pół roku temu. Jesli ktoś szuka kontaktu dziennikarskiego, to skopojnie znajduje go bez nk, np. przez stronę :) > Zresztą nie ma co tak demonizować tego 1000 znajomych. A ktos demonizował? To chyba bardzo młode osoby mają jakąs jazde z tym ilu mają "znajomych" na jakimś portalu. Dorosli zwykle nie mają czasu na takie rankingi:) i spokojnie może mieć około 2000 > znajomych na fb, nie będąc żadną duszą towarzystwa. Owszem, czy ja komuś zabraniam. Sama zwyczajnie nie mam potrzeby ani nie widze sensu "kolekcjonowania" znajomych na jakimś portalu. Mam na mysli wysylanie/przyjmowanie zaproszeń od ludzi, ktorych nie kojarzę. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Typowe dla tego forum :) 16.03.13, 21:40 Może nie tyle demonizowałaś, co wprost stwierdziłaś, że nie chce ci się wierzyć, że ktoś ma 1000 znajomych na portalu społecznościowym i miałaś na to niezwykle "mocny" argument, że ty masz kilkuset więc jak inni mogą mieć więcej. I ty piszesz o kolekcjonowaniu? Przecież jesteś typową kolekcjonerką - dodajesz ludzi, których widziałaś zaledwie raz (!!!) w życiu. Ja np. dodaję tylko tych, których dobrze znam, nie ma szans, żebym dodała kogoś kogo widziałam raz albo nawet pięć razy... I de facto wszystko mi jedno, ile osób dodają inni. Ty natomiast jesteś naprawdę śmieszna nazywając innych kolekcjonerami, a samej dodając osoby które widziałaś raz w życiu... Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Typowe dla tego forum :) 16.03.13, 21:46 allatatevi1 napisała: > Może nie tyle demonizowałaś, co wprost stwierdziłaś, że nie chce ci się wierzyć > , że ktoś ma 1000 znajomych na portalu społecznościowym i miałaś na to niezwykl > e "mocny" argument, że ty masz kilkuset więc jak inni mogą mieć więcej. Chyba za bardzo to przeżywasz:) Wierze, ze ktoś moze mieć nawet 5 tys. zjanomych na jakimkolwiek portalu:) Nie wierze natomiast, ze wszystkie te osoby kojarzy, obchodza ją jakoś, albo utrzymuje z nimi na serio kontakt. Poniekąd dostawałam na nk zaproszenia od "miłośnikow tego i owego" (czego miłośniczką np. nie jestem) albo calkiem nieznanych osob wiec wiem, że kolekcjonerzy istnieją :) > > I ty piszesz o kolekcjonowaniu? > Przecież jesteś typową kolekcjonerką - dodajesz ludzi, których widziałaś zaledw > ie raz (!!!) w życiu. owszem, ale takie, z którymi po tym np. jednorazowym kontakcie pamietam, wymieniam maile itd. Ja np. dodaję tylko tych, których dobrze znam, nie ma sza > ns, żebym dodała kogoś kogo widziałam raz albo nawet pięć razy... A broni Ci ktoś?:) > I de facto wszystko mi jedno, ile osób dodają inni. > Ty natomiast jesteś naprawdę śmieszna nazywając innych kolekcjonerami, a samej > dodając osoby które widziałaś raz w życiu... > To sie smiej:) smiech to zdrowie i pomaga nabrać dystansu :) Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: Typowe dla tego forum :) 16.03.13, 20:12 Ja bym się tym fb tak nie podniecała. Tam się konta zakłada z czysto marketingowych pobudek. FB jest na tyle dobrze wypozycjonowanym serwisem, że jak do dowolnej wyszukiwarki wstukasz nazwisko czy nazwę firmy, to wyświetli to w jednym z pierwszych wyników, właśnie jako profil fb. Prywatną stronę może pokazać gdzieś na szarym końcu, więc gra jest warta świeczki. Nie jestem pewna czy przypadkiem ilość znajomych nie ma też wpływu na to w której kolejności wyświetli się dany profil. FB obecnie jest portalem firm i freelancerów, którzy szukają tą drogą klientów. Godenline miał być taki w zamierzeniu, ale coś słabo wypalił, podobnie jak inne dla profesjonalistów. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 No i to 16.03.13, 20:22 wlaśnie mnie w tym portalu zraza. Poza tą "manierą" jeszcze ze tworzy się tam kółka wzajemnej adoracji :) wrzuci ktoś link, fote zaraz "lubię to" - od ludzi siedzacych w tym samym pokoju w pracy, meża, żony, mamy, taty itd:) Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: No i to 16.03.13, 21:16 Coś dużo wiesz na temat tego portalu, jak na osobę która go nigdy nie używała. Za to nk, nie ma komentarzy "od ludzi siedzących w tym samym pokoju w pracy, męża, żony, mamy, taty" są tylko od znajomych z doktoratu w Chile... ach ups zapomniałam - na nk są ludzie tylko z Polski. Jakoś nie wyobrażam sobie jak dziennikarka z Hiszpanii czy Włoch mogłaby nie mieć kompletnie żadnych znajomych z zagranicy, ale jak widać polska dziennikarka świetnie się bez tego odbywa... Może dlatego, że w Polsce tak naprawdę nie mamy żadnych liczących się mediów i żadnych dziennikarzy tej rangi jak np. dziennikarze z El Pais. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Wiem też sporo o pilotazu 16.03.13, 21:35 śmigłowca a nie mam :) Masz jakąś obsesję z tymi dziennikarzami:) ale powiem Ci, że wiekszosc znanych mi ludzi tej profesji ma znajomych takze zagranicznych, tylko kontaktuje sie z nimi mailowo i poprzez komunikatory i telefony, a nie na portalach społecznościowych i kontaktuje sie w konkretnych sparwach, a nie klikając jakieś "lubię to" czy owo. Ale pewnie wiesz lepiej :) Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Typowe dla tego forum :) 16.03.13, 19:45 > Na fb natomiast konta mają też znajomi którzy odnoszą sukcesy jako korespondenc > i zagraniczni, pisarze, reżyserzy, choreografowie, dyplomaci i to często jeszcz > e przed ukończeniem 30. roku życia. Na tle takich ludzi już nie tak łatwo błysz > czeć. > Łoł, nie wiedziałam, że jest takie rozgraniczenie :D Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Tez nie:) 16.03.13, 20:11 ale człek wszak uczy się cale życie. To pocieszające, bo sie "uczyć" FB nie mam czasu. Jednakowoż wiem, że ma tam konto pani z mojego warzywniaka osiedlowego, bo mówila, że mnie szukala tam i nie znalazła. ciekawe czym i przed kim chciała tam zabłysnąc:) Zaskakujące, że ludzie tak podchodzą do tych portali -serio. W ogóle w szoku jestem, ze ktoś na jakimkolwiek ma konto by "zabłysnąć":) Musiałaby to być jakaś bardzo zakompleksiona osoba Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Tez nie:) 16.03.13, 21:27 Wow, dodajesz na nk nawet panie z warzywnika, ale pomimo to twierdzisz, że jednak wszyscy których masz w profilu to twoim znajomi... No właśnie na nk jest ci pewnie tak milusio, bo większość osób tam to właśnie takie panie z warzywniaka. Na fb oczywiście panie z warzywniaka są (nie mam nic przeciwko paniom z warzywniaka), ale są też dziennikarze z El Pais. Domyślam się, że dla dziennikarki z jakiejś polskiej gazecinki porównanie z koleżanką pracującą w El Pais nie wypada już tak milusio jak porównanie z panią z warzywniaka... Nie ma to jak zabłysnąć tekstem: "ja spotkałam w życiu (choćby jednorazowo) kilkaset osób, więc niemożliwe, że ktoś inny - może nawet 10 lat młodszy, spotkał ponad 1000 osób" - w domyśle - "nie mieści mi się w głowie, że ktoś może prowadzić aktywniejsze życie i spotykać więcej ludzi". Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Tez nie:) 16.03.13, 21:41 allatatevi1 napisała: > Wow, dodajesz na nk nawet panie z warzywnika, ale pomimo to twierdzisz, że jedn > ak wszyscy których masz w profilu to twoim znajomi... > No właśnie na nk jest ci pewnie tak milusio, bo większość Czytaj ze zrozumieniem :) Pani z warzywniaka zagadnęła mnie o FB, a nie o nk:) Gdyby pani z warzywniaka zaprosiła mnie do grona znajomych na nl, a ja bym tam weszła akurat i panią rozpoznala (np. z foty, bo nie wiem jak sie nazywa) to przyjełabym zaproszenie, bo panią znam i nie uwazam, że znajomośc z panią z warzywniaka mi uwlacza:) > Na fb oczywiście panie z warzywniaka są (nie mam nic przeciwko paniom z warzywn > iaka), ale są też dziennikarze z El Pais. Fajnie, no i ?:) Domyślam się, że dla dziennikarki z j > akiejś polskiej gazecinki porównanie z koleżanką pracującą w El Pais nie wypada > już tak milusio jak porównanie z panią z warzywniaka... Nie mam potrzeby porównywania się z kimkolwiek, bo i po co i dlaczego? > "nie mieści mi się w głowie, że ktoś może prowad > zić aktywniejsze życie i spotykać więcej ludzi". > Owszem, miesci, ale nie u osoby prowadzacej PRZECIETNE życie zawodowe, czy towarzyskie, czyli takie, gdzie w pracy nie spotyka się wielu ludzi, nie zmieniało się miejsca zamieszkania itd. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Tez nie:) 16.03.13, 22:49 A tu akurat się zgodzę - nie ma sensu porównywać się z innymi. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 16:59 Tak przypuszczam. Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 22:46 nfrv napisała: > znalazla sie w innych tarapatach zyciowych. poza partnerem, ktoremu swiadczylas > / swiadczysz rozne uslugi, i rodzicami /ew. rodzenstwem/, mialby ci kto pomoc? mam nadzieję, że przyjaciele ( i okazałoby się czy są to prawdziwi przyjaciele czy też tylko tak myślałam) jak życie pojazuje z pomocą przyjació różnie bywa Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Re: gdybys zachorowala lub...... 16.03.13, 22:54 Kiedyś pomogli mi nawet całkiem obcy ludzie. Dziś wiem, że pomogliby mi przyjaciele. Odpowiedz Link Zgłoś