Dodaj do ulubionych

dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam

11.05.13, 00:50
Poznałam nowego faceta. Byliśmy (jesteśmy?) razem już ponad miesiąc. Dotąd było idealnie - troszczył się, dzwonił, brał na randki, z klasą facet i pokochałam go, co najważniejsze. W majówkę pierwszy raz u niego nocowałam (2 noce) i chyba od tamtej pory zaczęło się psuć (co ważne, seksu nie było).

Drugiego dnia mówię, że idę do siebie. On na to, że dobra i że jakby co on ogląda w domu mecz w tv, na co ja, że w takim razie nie wracam, bo nie obejrzy tego meczu przy mnie spokojnie, bo będę mu przeszkadzać. na co on: "ok". (Rozumiecie, znamy się kilka tyg. ja u niego nocuję 2 raz, a jemu jest wszystko jedno czy zostanę na kolejną noc!? - czy to normalne?).

Co było dalej? Temat meczu odpuściłam, zapomniałam, olałam. Potem pon.-śr. był w pracy do późna w nocy i się nie widzieliśmy, we śr. nawet nie zadzwonił przez cały dzień, chociaż ja dzwoniłam 2 razy - raz odebrał i powiedział, że jest zajęty, a potem nie odebrał wcale i nie oddzwonił tylko napisał sms. Szlag mnie trafił i napisałam mu sms "jutro przyjdę oddam Ci wszystkie Twoje rzeczy" (miałam coś jego). On następnego dnia dopiero odpisał "chyba przesadzasz", a ja i tak przyszłam pod jego dom z tymi rzeczami, zadzwoniłam, żeby zszedł po nie, ten schodzi i nawet sie do mnie nie odezwał. Powiedziałam tylko dając mu rzeczy "proszę, ja już idę", on na to "nie chce żebyś szła" i nic więcej, stał i sie patrzył i wręczył mi te rzeczy, które ja u niego zostawiłam. I ten gest jakoś tak na mnie podziałał, że on czyści swoje mieszkanie z moich gratów, że powiedziałam, "to cześć, nie będziesz mnie musiał więcej oglądać" i odeszłam. On nie wiem co zrobił, bo nawet się nie odwróciłam żeby spojrzeć na niego, ale nie zatrzymał mnie, ani nie poszedł w moją stronę.


I to koniec historyjki. On się nie odzywa drugi dzień. Chyba nie miałam racji tak go traktując, jak sądzicie? Co mogę zrobić, żeby tą sytuację odkręcić?
Obserwuj wątek
    • marguy Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 00:54
      Wytlumacz mu, ze jestes jeszcze mlodziutka, glupiutka dziewczyna i stad twoje szczeniackie zachowanie.
      Dziecko, ile ty masz lat?
      Dorosli wiedza, ze wchodzisz na forum dla doroslych kobiet?
    • senseiek buahahahaha 11.05.13, 01:28
      czy mozna cos dodawac do tytulu? :)
      • mariuszg2 Re: buahahahaha 11.05.13, 01:34
        można go skrócić i pozostawić pierwszy wyraz :)
    • krytyk-systemu-edukacji Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 01:38
      > Co mogę zrobić, żeby tą sytuację odkręcić?

      Nie wiem, ale skoro już tu jestem, to nie znasz może jakiś skutecznych sposobów na ból gałdra? Bo mnie, kurde balans, pobolewa, a nie mogę się teraz rozchorować. :/

      Chyba muszę popukać czymś. Gałdro. Jest to myśl?
      • gree.nka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 01:42
        woda z solą
        • krytyk-systemu-edukacji Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 01:55
          > woda z solą

          Woda ze solą to, kochanieńka, podrażnia śluzówkę. A chyba nie chcemy, żebym miał podrażnioną śluzówkę, prawda? :)
          • gree.nka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 01:59
            nic ci nie podrażni a bakcyla ubije
          • senseiek Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 02:46
            > Woda ze solą to, kochanieńka, podrażnia śluzówkę. A chyba nie chcemy, żebym miał podrażnioną śluzówkę, prawda? :)

            Coca cola - podobno zadne zywe stworzenie jej nie potrafi przezyc.. ;)

            A tak naprawde to rozpuszczajac w wodzie CO2 + H2O otrzymujemy kwas weglowy CO(OH)2..
            • gree.nka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 07:44
              senseiek napisał:

              > > Woda ze solą to, kochanieńka, podrażnia śluzówkę. A chyba nie chcemy, żeb
              > ym miał podrażnioną śluzówkę, prawda? :)
              >
              > Coca cola - podobno zadne zywe stworzenie jej nie potrafi przezyc.. ;)
              >
              coca colę to polecam przy zaburzeniach żołądkowo-jelitowych, jeśli zakąska będzie niezzbyt świeża i na weselach by sałatka na żołądku nie staneła. No i koniecznie dzieciakom na wszelkiego rodzaju koloniach, biwakach. Powinien być z nimi spokój.
              > A tak naprawde to rozpuszczajac w wodzie CO2 + H2O otrzymujemy kwas weglowy CO(
              > OH)2..
              • maly.jasio mature masz z matematyki. 11.05.13, 13:14
                gree.nka napisała:
                A tak naprawde to rozpuszczajac w wodzie CO2 + H2O otrzymujemy kwas weglowy CO(OH)2..

                ale jusz nie z chemii :)
                gdyz ta formula sugeruje jakas ZASADE (w sensie klasy zwiazkow chemicznych - zasady)

                prawidlowo, to bedzie , Aniele , jako KWAS tak :) -
                • gree.nka Re: mature masz z matematyki. 11.05.13, 16:31
                  to nie ja pisałam - ja się nie znam. Ja w liceum nawet wszystkich książek nie miałam.
                  ale maturę zdałam, z matematyki też.
                • senseiek Re: mature masz z matematyki. 11.05.13, 17:17
                  maly.jasio napisał:

                  > gree.nka napisała:
                  > A tak naprawde to rozpuszczajac w wodzie CO2 + H2O otrzymujemy kwas weglowy CO(
                  > OH)2..
                  >
                  > ale jusz nie z chemii :)

                  Wlasnie, wywalic z matury polski i zastapic fizyka kwantowa i chemia (i majca of course). I wtedy bedzie prawdziwa matura.

                  > gdyz ta formula sugeruje jakas ZASADE (w sensie klasy zwiazkow chemicznych - za
                  > sady)
                  >
                  > prawidlowo, to bedzie , Aniele , jako KWAS tak :) -
        • mariuszg2 Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 01:57
          jeżeli to wirusowe to nic nie pomoże...musi się wybolec i już.....
          a jeżeli nie to można sprobowac plukanie wodka.....a potem strepsils intensif
          • gree.nka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 02:00
            no jasne, u was to tylko wódka działa
          • krytyk-systemu-edukacji Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 02:03
            > jeżeli to wirusowe to nic nie pomoże

            Stawiam na wirusowe. Kurdę, wtranżoliłem dwie paki cukierków na gałdro i nic. :/
            • gree.nka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 02:12
              cukierki to lipa, chlorchinaldin działa zwykły, woda z solą do płukania , ewentualnie coś od dzieciaka złapałeś
            • loginoftheyear jest taki zajzajer do plukania 11.05.13, 08:04
              chinoksyzol sie nazywa
              na mnie dziala
            • tfu.tfu Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 14:21
              może to alergia, a nie wirus? mnie tak kiedyś gardłowo potraktowała alergia właśnie. spróbuj jaką loratadynę wziąć.
      • marguy Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 02:33
        krytyk,
        zaparz rozmaryn (polamana galazka na kubek wrzatku) i zrob sobie inhalacje, reszte wypij to przy okazji sobie watrobe podreperujesz ;)
        • krytyk-systemu-edukacji Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 02:40
          > zaparz rozmaryn (polamana galazka na kubek wrzatku)

          Mogę spróbować, tylko skąd ja Ci wytrzasnę gałązkę rozmarynu o tej porze roku? :/ (Nawiasem pisząc, taki rozmaryn jest doskonały do smażonych kartofli, przepadam).

          > wypij to przy okazji sobie watrobe podreperujesz ;)

          Ejże! wątrobę akurat mam w świetnym stanie. Do tego stopnia, że nie wiem nawet, po której jest stronie. :)
          • senseiek Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 02:48
            > Ejże! wątrobę akurat mam w świetnym stanie. Do tego stopnia, że nie wiem nawet,
            > po której jest stronie. :)

            Co to alkohol robi z ludzmi ;)
            nawet stron juz nie rozrozniaja.. :P
          • marguy Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 13:26
            Kup sobie peczek w warzywniaku albo kup w paczce, w koncu to dosc popularna przyprawa, i zaparz jak herbate.
        • smutas13 Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 07:18

          zaparz rozmaryn (polamana galazka na kubek wrzatku) i zrob sobie inhalacje, re
          szte wypij to przy okazji sobie watrobe podreperujesz ;)
        • gree.nka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 07:45
          marguy napisała:

          > krytyk,
          > zaparz rozmaryn (polamana galazka na kubek wrzatku) i zrob sobie inhalacje, re
          > szte wypij to przy okazji sobie watrobe podreperujesz ;)
          ***
          O mój rozmarynie rozwijaj się
          O mój rozmarynie rozwijaj się
          Pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej
          co zechce mnie.
      • kolba.kukurydzy Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 10:04
        płukanie solą gardła :)
    • jan_hus_na_stosie2 Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 08:05
      Płynął czas, letni czas,
      Aż wakacji nadszedł kres.
      Przyszedł dzień, w którym już
      Rozstać musieliśmy się.

      sialalala lala lala lala, sialalala lala lala lala

    • jeriomina Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 08:42
      Biegusiem na jakąś psychoterapię. Kompletnie nie umiesz być z facetem!!! Aż dziw, że tyle ich się łapie, przecież to nie pierwszy wątek o Twojej emocjonalnej - delikatnie mówiąc - nieporadności z facetami. Poczytaj sobie o facetach, jacy są, bo ten jest zupełnie normalny z tego co piszesz i w dodatku fajny. Jakie "pokochałam"??? Ty zupełnie nie wiesz, co to jest miłość, nie szafuj takimi słowami. Egoistka o zerowym poziomie empatii. Dorośnij, bo potem tacy skrzywdzeni przez takie jak Ty faceci nie mogą dojść do siebie długo i dać szansy jakiejś normalnej dziewczynie.
      • gree.nka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 08:49
        powinnaś horoskopy pisać
    • headvig Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 08:57
      dobre. macie po 18 lat? bo jeśli tak, to jesteś usprawiedliwiona :) dziecinada totalna, z twojej strony najbardziej :)
      • gree.nka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 09:00
        skoro pomieszkiwała u niego to powinna mieć te 18 lat
    • six_a Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 09:17
      https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRBSiwlG6hu7T8WYmSPnAHW4nExHw5h0KXlXSqUr0azcYL9eTZP
    • leniwy_pierog Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 11:18
      Zaczynam rozumieć, dlaczego nie jestem ładna, a nigdy na brak męskiego zainteresowania nie narzekałam. Bycie normalną w świecie pochrzanionych idiotek to naprawdę duży atut.
      Daj temu facetowi spokój i wszystkim innym najlepiej też, dopóki nie nauczysz się jakoś funkcjonować wśród ludzi. Po jaką cholerę mówisz coś odwrotnego, niż chcesz? Mówisz, że chcesz iść do siebie to normalny człowiek uzna, że tego właśnie potrzebujesz, uszanuje to i nie będzie Cię namawiał do zostania. Jak mówisz, że nie chcesz, żeby ktoś Cię jeszcze kiedykolwiek oglądał, to dlaczego później masz pretensje, że Cię nie zatrzymuje?
      • jan_hus_na_stosie2 Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 11:25
        leniwy_pierog napisała:

        > Bycie normalną w świecie pochrzanionych idiotek to naprawdę duży atut.


        a żebyś wiedziała :)



      • gree.nka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 11:42
        bo sięnaoglądała romansideł i naczytała ckliwych lektur dla kobiet?
        to w nich mężczyźni, przekonują, nie pozwalają, biegną za odjeżdżającym autobusem
        • leniwy_pierog Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 11:53
          Wiesz, ja też oglądam bardzo różne filmy. Ale nie spodziewam się, że hydraulik mnie przeleci, zamiast naprawić kran i jeszcze się okaże, że ma 30 cm penisa:) Tak samo jak mimo zamiłowania do wszelkiego rodzaju strzelanek nie liczę na to, że facet przyjdzie do domu lekko poobijany i trochę pochlapany krwią i powie: kochanie, właśnie uratowałem prezydenta przed atakiem terrorystów, rozbiłem przy tym 10 samochodów i jeden czołg, ale nic się nie martw. Więc jak panienka nie odróżnia fikcji od rzeczywistości, to użycie słowa "idiotka" jest jak najbardziej zasadne.
          • gree.nka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 12:03
            leniwy_pierog napisała:

            > Wiesz, ja też oglądam bardzo różne filmy. Ale nie spodziewam się, że hydraulik
            > mnie przeleci, zamiast naprawić kran i jeszcze się okaże, że ma 30 cm penisa:)
            yyyy
            ja nie oglądam takich filmów :)
            • leniwy_pierog Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 12:06
              Co kto lubi:) Grunt, żeby fikcji z rzeczywistością nie mieszać.
      • pomidorkoktajlowy Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 15:01
        leniwy_pierog napisała:

        > Bycie normalną w świecie pochrzanionych idiotek to naprawdę duży atut.

        Złota myśl.
    • mila2712 Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 12:00
      No cóż
      zachowujesz się jak mała rozkapryszona dziewczynka
      Chyba sama nie wiesz czego chcesz
    • lonely.stoner Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 12:47
      aaaa, nie sluchaj odpowiedzi- facet pewnie liczyl na bzykanie, nie dostal czego chcial to sie nagle zrobil obojetny. Nic nie rob. I w ogole to takiego chama nalezy po prostu olac.
    • maly.jasio nie rzucim ziemi , scond nasz RUD :) 11.05.13, 13:18
      boskie_cappucino napisała:
      cos bez ladu i skladu, ale niewazne.

      Aniele, rzucic - to mozna kogos, z kim sie juz bylo.
      Ty - to tylko zrezygnowalas z dalszych staran.
    • tfu.tfu Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 14:24
      i dobrze, po co Ci facet, który Cię zlewa? mecz ważniejszy od kobiety? nie ma sprawy, niech się przytula do telewizora ;-)
      ja tu nie widzę dramatu. po prostu koleś ma inne priorytety, lepiej go z nimi zostawić.
      • maly.jasio marzenia nastolatki 11.05.13, 14:55
        jeszcze nic miedzy nimi nie bylo, a zaborcze dziewcze domaga sie od razu, by zajmowac sie nia 24 h na dobe. dobrze, ze skonczylo sie to na tym etapie, bo na razie przeszkadzal jej tylko mecz,
        a potem przeszkadzaloby jej np. to, ze spi na prawym boku, a nie na lewym.
        • tfu.tfu Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 16:04
          jeżeli w tej początkowej fazie mecz jest ważniejszy od kobiety, to imho oznacza tylko jedno: że zawsze będzie coś "ważniejszego" i naprawdę, na takiego amanta szkoda czasu :-)
          • maly.jasio Te Twoje - to tesz marzenia nastolatki :) 11.05.13, 16:18
            tfu.tfu napisała:
            > jeżeli w tej początkowej fazie mecz jest ważniejszy od kobiety, to imho oznacza
            > tylko jedno: że zawsze będzie coś "ważniejszego" i naprawdę, na takiego amanta
            > szkoda czasu :-)

            Zadawalem sie tylko z panienkami, ktore nie robily mi awantur z tego powodu,
            ze 2-3 dni nie mialy ze mna kontaktu.
            na inne (te niecierpliwe, czy wymagajace) - szkoda mi bylo mojego czasu i nervow :)
            Dzieki takiemu wyborowi i takiej taktyce, jak (dzis) sie ze Slubna pokloce
            - to bez problemu moge sie 2 dni do niej nie odzywac i mam 2 dni ciszy i spokoju :)
            • tfu.tfu Re: Te Twoje - to tesz marzenia nastolatki :) 11.05.13, 17:06
              no to się zadawaj z "panienkami" ;-)
          • fuzja.jadrowa Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 16:20
            Drugiego dnia mówię, że idę do siebie. On na to, że dobra i że jakby co on ogląda w domu mecz w tv, na co ja, że w takim razie nie wracam, bo nie obejrzy tego meczu przy mnie spokojnie, bo będę mu przeszkadzać. na co on: "ok".

            Wskaz, ktory fragment tekstu swiadczy o tym, ze mecz jest wazniejszy od niej.

            Mial ja prosic na kolanach, zeby jednak zostala kolejna noc?

            > to imho oznacza
            > tylko jedno: że zawsze będzie coś "ważniejszego" i naprawdę, na takiego amanta
            > szkoda czasu :-)

            Raczej w druga strone - wnoszac po jej zachowaniu, kazda inna aktywnosc niezwiazana z nia, bedzie traktowana, jak wazniejsza od niej. Na jego miejscu wialabym w podskokach. Zapowiadaja sie wieczne fochy, drobiazgowa analiza zachowan oraz zakaz wyjsc i spedzania czasu osobno. A tu dopiero minal miesiac hahahaha.
            • boskie_cappucino Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 16:28
              To nie tak. Sprawa meczu mnie nie poirytowała, zdziwiłam się, że woli oglądać tv niż np dojść ze mną do kolejnej bazy, ale jakby ja wiem, że kwestia podejścia facetów do piłki i meczów nigdy nie bedzie przeze mnie zrozumiana.

              Nie chcę z nim spędzać 100 proc. czasu, chyba żartujecie, jednak on b. dużo siedzi w robocie od 7,8 do nieraz 22 i dłużej więc w tą majówkę miał jakby więcej czasu dla mnie... Jest mi przykro, że nawet nie zadzwoni i się nie spróbuje umówić, ale jak widać nic już z tego nie będzie :(
              • fuzja.jadrowa Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 16:36
                Powazna jestes? Powiedzial ci, zebys nie szla, kiedy przywiozlas jego rzeczy, a ty glucha na komunikat, odwrocilas sie do niego du.pa. Bylby lajza i glupcem, gdyby teraz probowal sie kontaktowac.

                Twoj ruch.
                • boskie_cappucino Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 16:43
                  napisałam mu pojednawczego sms wczoraj i od odpisał troche sie posprzeczaliśmy ale wyszło w mojej opinii, ze zrozumiał. dzisiaj sie nie odzywa wcale
                  • fuzja.jadrowa Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 17:00
                    No, niestety, nie popisalas sie ogolnie. Straszna dziecinada.

                    Moze daj sobie na luz przez jakis tydzien, nie kontaktuj sie z nim wcale, odpocznijcie od siebie troche. Wtedy zobaczysz, co dalej. Mniej emocji, bo sie wykonczysz. I jego tez, przy okazji.

                    • boskie_cappucino Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 17:04
                      ale to jest głupie nieporozumienie, ja za nim tesknie, mam taki głupi wybuchowy charakter, ale b. mi na nim zalezy
                      • szpil1 Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 23:04

                        boskie_cappucino napisała:

                        > ale to jest głupie nieporozumienie, ja za nim tesknie, mam taki głupi wybuchowy
                        > charakter, ale b. mi na nim zalezy

                        No to skoro o tym wiesz to staraj się nad tym panowac. Bo to nie jest wymówka, nie każdy musi przymykac oczy na twoje zachowanie i byc nieziemsko cierpliwym, bo jestes wybuchowa.
                • tfu.tfu Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 17:11
                  no błagam, "powiedział ci, żebyś nie szła"? to jest jakiś konkretny komunikat? facet zachowuje się, jakby mu nie zale żało i gó...arskie "nie idź" ma załatwić sprawę? halo? poważni ludzie nie komunikują się w ten sposób...
                  i teraz misio jest ten biedny, bo zlał dziewczynę, a ona zlewana być nie chce, i jeszcze jej powiedział "nie idź" i ona teraz jest ta zła? ekhem ekhem... na litość :-D zabawne jesteście!
                  • yoko0202 Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 23:22
                    tfu.tfu napisała:

                    > no błagam, "powiedział ci, żebyś nie szła"? to jest jakiś konkretny komunikat?
                    > facet zachowuje się, jakby mu nie zale żało i gó...arskie "nie idź" ma załatwić
                    > sprawę? halo? poważni ludzie nie komunikują się w ten sposób...

                    a ona się zachowuje poważnie i tak, jakby jej zależało?
                    histeryczka i tyle
                    no jasne, poważny facet ma święty obowiązek stanąć na wacku, spuścić wpier**ol salecie i wygrać corridę, żeby pokazać, że mu zależy na pani, która robi mu aferę i teatralnie go rzuca nie wiadomo właściwie dlaczego.
                    dobrze, że mu te rzeczy odniosła a nie wywaliła przez okno łkając rzewnie.
                    • tfu.tfu Re: marzenia nastolatki 12.05.13, 19:30
                      pewnie, ma się dać zlewać, a przed meczykiem jeszcze misiowi stópki wymasować ;-P
                      nie wiem, czy zauważyłyście, ale facet zaprosił ją do siebie. jeśli ja zapraszam gości, to się nimi interesuję, a nie zlewam. szczególnie jeśli ów gość jest dla mnie kimś więcej niż kumplem od bilarda.
                      ja też bym se od takiego amoroso od 7 boleści poszła, ino dramatu w tym bym nie widziała totalnie :-) nie wart uwagi, jeśli nie obdarza uwagą. proste. a komunikat "nie idź" to żaden komunikat, można se takim buty wytrzeć. jakby misiowi zależało, to by chociaż spytał dlaczego zachowuje się owo dziewczę tak, a nie inaczej.
                      strasznie niekonsekwentne jesteście ;-P bo jak misio kobietą pomiata to "sama do tego doprowadziłą", a jak pomiataną być nie chce (tudzież zlewaną, bo jeśli misio tak się zachowuje w pierwszym miesiącu znajomości, to pffff.... żaden z niego amant ino bucek), to że histeryczka. no i dobra, pohisteryzuje i przestanie, za to nie zostanie nieszczęśliwą i stłamszoną żoną misia, który ją będzie zlewał.
                      • six_a Re: marzenia nastolatki 12.05.13, 19:39
                        ja uważam, że gość zachował się skandalicznie. w momencie, gdy ona powiedziała po dwóch nocach, że idzie do siebie, powinien rzucić się na kolana i prosić o rękę (na co ona: och, jeszcze za wcześnie, ale zapytam mamy) albo co najmniej rzucić się na rejtana ku drzwiom i nie pozwalać kobiecie wyjść przez jakieś trzy minuty (na co ona: ależ kochanie, muszę się wreszcie wyspać po tych cudownych dwóch nocach gapienia się w gwiazdy z lodżii em2).
                        potem laska idzie do siebie i można spokojnie wrócić do meczu.
                        baran cały i owca syta.
              • six_a Re: marzenia nastolatki 11.05.13, 17:04
                >niż np dojść ze mną do kolejnej bazy,
                widocznie uznał, że jak przez dwie noce nie zaciągnęłaś go do bazy,
                to nie zaciągniesz.
              • sumire Re: marzenia nastolatki 12.05.13, 11:17
                co do meczów - przyzwyczajaj się. albo szukaj gościa nielubiącego piłki nożnej, są i tacy.
                większy problem w tym, że mężczyźni nie lubią histerycznych zachowań. to, co odstawiłaś, przypomina reakcję szesnastolatki. nie zdziwiłabym się, gdyby nie chciał ciągnąć tego dalej - po co ma się irytować cudzymi neurozami?
                i to nie jego ruch teraz.
      • leniwy_pierog Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 17:26
        Przecież nie powiedział: idź już, chcę oglądać mecz. Dziewczyna po dwóch dniach z nim powiedziała, że chce iść do siebie. Normalne, miała prawo chcieć pobyc trochę sama i we własnym domu a on to uszanował.
        Później oddała mu rzeczy. On jej jasno zakomunikował, że nie chce tak tego kończyć. Ona wolała sobie pójść - jej sprawa.
        Gdyby mnie facet powiedział, że to koniec i więcej go nie zobaczę to powiedziałabym "nie idź", ale na pewno nie błagała go, żeby został, nie leciała za nim. Trzeba się szanować.
    • pomidorkoktajlowy Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 14:59
      boskie_cappucino napisała:

      > Poznałam nowego faceta. Byliśmy (jesteśmy?) razem już ponad miesiąc.

      Już ponad miesiąc?! Niewiarygodne, może już Ci jakieś alimenty przysługują?
      Dziewczyno wracaj do książek i wróć za 5 lat.

      W jednym masz racje, to jest dramat.
      • six_a Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 16:12
        >może już Ci jakieś alimenty przysługują?
        albo nawet renta. przecież ile się nacierpiała psychicznie, to tylko ona sama wie.
    • hermenegilda_zenia Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 17:19
      Dziecię, wracaj do gimnazjum i zajmij się nauką. Mój dwuletni synek jest bardziej stabilny emocjonalnie od ciebie.
    • yoko0202 no dramat 11.05.13, 23:14
      boskie_cappucino napisała:

      > (co ważne, seksu nie było).
      aha

      > Drugiego dnia mówię, że idę do siebie. On na to, że dobra i że jakby co on ogl
      > ąda w domu mecz w tv, na co ja, że w takim razie nie wracam, bo nie obejrzy teg
      > o meczu przy mnie spokojnie, bo będę mu przeszkadzać. na co on: "ok". (Rozumiec
      > ie, znamy się kilka tyg. ja u niego nocuję 2 raz, a jemu jest wszystko jedno cz
      > y zostanę na kolejną noc!? - czy to normalne?).

      dziewczyno, przecież teraz jest ekstraklasa i liga mistrzów, doedukuj się
      kobieta jest potrzebna ewentualnie do podania zestawu kibica, potem może spokojnie oddać się malowaniu paznokci i chlaniu wina z przyjaciółkami - ma to swoje plusy, w takim okresie roku pan nawet by się nie zapytał ile wydałaś na fryzjera i w galerii

      > Co było dalej? Temat meczu odpuściłam, zapomniałam, olałam. Potem pon.-śr. był
      > w pracy do późna w nocy i się nie widzieliśmy, we śr. nawet nie zadzwonił prze
      > z cały dzień, chociaż ja dzwoniłam 2 razy - raz odebrał i powiedział, że jest z
      > ajęty, a potem nie odebrał wcale i nie oddzwonił tylko napisał sms. Szlag mnie
      > trafił

      a Ty masz pracę, i choć raz w życiu byłaś zajęta?

      > I to koniec historyjki. On się nie odzywa drugi dzień. Chyba nie miałam racji t
      > ak go traktując, jak sądzicie? Co mogę zrobić, żeby tą sytuację odkręcić?

      może jakieś hormony bierz, no nie wiem naprawdę.
    • blond_suflerka Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 11.05.13, 23:24
      Sprawa jest prosta. Ty się zdecydowanie kwalifikujesz na psychoterapię. Jeśli dobrze pamiętam to kolejny wątek tego typu. Naprawdę, nie marnuj sobie kolejnych lat i zrób to dziś. No dobrze nie dziś ale w poniedziałek. Jak tego nie zrobisz to będziesz miała takich sytuacji jeszcze milion, rozumiesz to? Problemy jakie masz są znacznie głębsze aniżeli to co piszesz. Ty wchodzisz w relację z pozycji dziecka, jesteś niedojrzała emocjonalnie i zapewniam Cię, że z pozycji dziecka nie stworzysz dobrego związku. W ogóle jak będziesz odbierać świat z pozycji dziecka to szczęścia nie zaznasz. Z osobami niedojrzałymi emocjonalnie związki tworzą tacy sami osobnicy-niedojrzali emocjonalnie a to oznacza kłopoty a nie dmuchawce, latawce, wiatr.
      Zaoszczędź cenny czas i zamiast spadać na dno jeszcze wiele razy, zostaw to rozpaczliwe szukanie miłości, idź na terapię, dojrzej a wtedy znajdziesz odpowiedniego faceta.
      • bei Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 12.05.13, 11:29
        Jejq....


        Skoro żałujesz, ze źle zrobiłaś, to ratuj ten związek.
        Przeproś, wytłumacz i ...i postępuj już roztropnie.

        U tego faceta nic na siłę, doceń to :)...... No i nie dąsajsię o bzdurę :):). ( łatwo tak pisać stojąc z boku- zakochany czlowiek potrafi sam siebie zaskoczyc swoim irracjonalnym zachowaniem :):):) ale jedna taka sytuacja juz powinna wystarczyc by wyciągnąć wnioski .
    • nupik Re: dramat. on nie zadzwonił, ja go rzuciłam 12.05.13, 22:51
      W majówkę pierwszy raz u niego nocowałam (2 noce) i chyba
      > od tamtej pory zaczęło się psuć (co ważne, seksu nie było).
      >
      no to masz odpowiedz:)ty masz 16 lat czy co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka