boskie_cappucino
11.05.13, 00:50
Poznałam nowego faceta. Byliśmy (jesteśmy?) razem już ponad miesiąc. Dotąd było idealnie - troszczył się, dzwonił, brał na randki, z klasą facet i pokochałam go, co najważniejsze. W majówkę pierwszy raz u niego nocowałam (2 noce) i chyba od tamtej pory zaczęło się psuć (co ważne, seksu nie było).
Drugiego dnia mówię, że idę do siebie. On na to, że dobra i że jakby co on ogląda w domu mecz w tv, na co ja, że w takim razie nie wracam, bo nie obejrzy tego meczu przy mnie spokojnie, bo będę mu przeszkadzać. na co on: "ok". (Rozumiecie, znamy się kilka tyg. ja u niego nocuję 2 raz, a jemu jest wszystko jedno czy zostanę na kolejną noc!? - czy to normalne?).
Co było dalej? Temat meczu odpuściłam, zapomniałam, olałam. Potem pon.-śr. był w pracy do późna w nocy i się nie widzieliśmy, we śr. nawet nie zadzwonił przez cały dzień, chociaż ja dzwoniłam 2 razy - raz odebrał i powiedział, że jest zajęty, a potem nie odebrał wcale i nie oddzwonił tylko napisał sms. Szlag mnie trafił i napisałam mu sms "jutro przyjdę oddam Ci wszystkie Twoje rzeczy" (miałam coś jego). On następnego dnia dopiero odpisał "chyba przesadzasz", a ja i tak przyszłam pod jego dom z tymi rzeczami, zadzwoniłam, żeby zszedł po nie, ten schodzi i nawet sie do mnie nie odezwał. Powiedziałam tylko dając mu rzeczy "proszę, ja już idę", on na to "nie chce żebyś szła" i nic więcej, stał i sie patrzył i wręczył mi te rzeczy, które ja u niego zostawiłam. I ten gest jakoś tak na mnie podziałał, że on czyści swoje mieszkanie z moich gratów, że powiedziałam, "to cześć, nie będziesz mnie musiał więcej oglądać" i odeszłam. On nie wiem co zrobił, bo nawet się nie odwróciłam żeby spojrzeć na niego, ale nie zatrzymał mnie, ani nie poszedł w moją stronę.
I to koniec historyjki. On się nie odzywa drugi dzień. Chyba nie miałam racji tak go traktując, jak sądzicie? Co mogę zrobić, żeby tą sytuację odkręcić?