oliviaa
28.07.04, 12:31
Przeczytałam ten artykuł dziś w naszej lokalnej gazecie. Poprostu mnie
zaszokował, jak ludzie potrafią być znieczuleni na innych krzywdę która
dzieje się na ICH OCZACH! W centrum miasta w godzinach największego
ruchu...SZOK!
Przeczytajcie:
Gazeta Lubuska 28 Lipca 2004 (www.gazetalubuska.pl/)
Wczoraj około 15.00 w centrum Zielonej Góry została zgwałcona 20-letnia
dziewczyna. Sprawcą okazał się pijany szesnastolatek.
Do idącej ul. Sulechowską dziewczyny nagle podbiegł nieznajomy młody
mężczyzna. W ręku trzymał rozbitą butelkę, tzw. tulipana. Przyłożył ostre
krawędzie do szyi dwudziestolatki, nakazał jej milczenie i... zgwałcił. Gdy
skończył, zabrał telefon komórkowy i uciekł.
Cudze sprawy
Działo się to około 15.00, w chwili kiedy w okolicy dworca PKP panuje
największy ruch. Przechodnie, którzy widzieli chłopaka gwałcącego 20-latkę
nie reagowali. Ofiara krzyczała i błagała o pomoc. Przechodzący obok ludzie
zazwyczaj udawali, że nic nie widzą, patrzyli w drugą stronę, niektórzy wręcz
uciekali. Jeden z mężczyzn poprzestał na okrzyku: "Zostaw ją!” i... poszedł
dalej. Niczego nie słyszała również pracownica sklepu oddalonego od miejsca
gwałtu ledwie o ok. 60 m.
- Nic nie wiem, widziałam tylko jak policja jeździła po okolicy - opowiada
kobieta. Mieszkańcy kamienicy leżącej około 30 metrów od miejsca tragedii też
zapewniają, że nie słyszeli wołania o pomoc. Przecież na tej ulicy jest taki
ruch, jest głośno.
- Nawet policji nie widziałam - opowiada starsza kobieta. - Ja tam się nie
swoimi sprawami nie interesuję.
Zgwałcona dziewczyna sama musiała zawiadomić policję i czekać na radiowóz.
Nikt nie zainteresował się jej tragicznym wyglądem. Trafiła do szpitala.
Lekarze zastrzegli, że na temat stanu zdrowia ofiar gwałtu informacji się nie
udziela.
To przestępstwo
Obojętnością przechodniów oburzona jest rzeczniczka zielonogórskiej policji
nadkom. Donata Wojnicz.
- Jeżeli ktoś się bał, uważał, że gwałciciel może zaatakować innych,
wystarczyło zadzwonić pod numer 997 lub 112 z telefonu komórkowego -
podkreśla. - Dwóch mężczyzn mogło przecież bez większego trudu złapać
gwałciciela. Gdyby nie ludzka obojętność, do tej tragedii prawdopodobnie by
nie doszło.
Pół godziny po zdarzeniu policjanci zatrzymali gwałciciela. Okazał się nim 16-
letni mieszkaniec Zielonej Góry. Policjanci ujęli go przed jednym z marketów
przy ul. Batorego.
- Jeszcze jest pijany, lekarz zadecyduje czy trafi do izby wytrzeźwień, czy
do policyjnej izby zatrzymań - informuje nadkom. Wojnicz. - Policja wystąpi z
wnioskiem do prokuratury, aby młodzieńca potraktować jak osobę dorosłą.
Działał ze szczególnym okrucieństwem.
Czy brak reakcji świadków przestępstw jest normą? Jak twierdzą policjanci,
niestety, normą się staje. Tak było w przypadku niedawnego napadu na ul.
Łużyckiej, gdy w obecności kierowców rabuś napadł kobietę. Podobnie zachowali
się ludzie będący w sklepie podczas napadu.
(autor PIOTR JĘDZURA)