polypodiopsida
16.08.13, 00:53
I jest to mój problem, bo myślę, że leży po mojej stronie. Poszłam ostatnio na spotkanie towarzyskie, na którym mało kogo znałam, poszły więc w ruch small talki. Są tacy ludzie, którzy na takich spotkaniach są w stanie wyciągnąć z ludzi niesamowite historie, gadają pięć minut i nagle się okazuje, że jakiś grubawy koleś, który z którym gadałam pół godziny wcześniej i nie powiedział mi nic ciekawego walczył w Legii Cudzoziemskiej był porwany przez talibów, po czym uciekł od nich korzystając li i jedynie z zapalniczki i gumki recepturki. A ja z tym kolesiem wcześniej gadałam i nie było chemii, nie zafascynował mnie jako rozmówca.
Najczęściej zdarzają mi się po prostu banalne rozmowy, powierzchowne small talki a potem następna osoba i tak do końca wieczoru. Myślę, że problem leży po mojej stronie, bo ludzie mnie autentycznie nudzą. Ostatnio moi znajomi zaczęli mnie nudzić. Jak mam iść na spotkanie i przy czipsach i piwie gadać o d. maryni to mi się szczerze mówiąc nie chce. Porywająca dyskusja nie zdarzyła mi się od miesięcy. Co robić, jak żyć, panie premierze?
PS. Znacie Humans Of New York? To taka inicjatywa na fejsbuniu. Koleś w 3 do 5 minut osiąga efekt, którego ja nie mogę osiągnąć w 20.