23.10.13, 09:40
Pamiętam była tu kiedyś dyskusja na temat adopcji. Od zawsze jestem przeciwnikiem adopcji, co prawda z innych względów niż podano w linkowanym artykule, ale ... warto go przeczytać.
kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/i-pojawila-sie-milosc/ylx8m
Mam nadzieję, że w końcu zacznie się poważna dyskusja, w polskim parlamencie, na temat adopcji. Zaczyna odchodzić do lamusa cukierkowy obraz, tego złożonego zjawiska społecznego, jakim jest opieka nad dziećmi, nie tylko zresztą adoptowanymi.
Obserwuj wątek
    • aanikaa Re: Adopcja. 23.10.13, 10:06
      Zaczyna odchodzić do lamusa cukierkowy obraz, tego złożonego z
      > jawiska społecznego, jakim jest opieka nad dziećmi, nie tylko zresztą adoptowan
      > ymi.

      Co może o tym powiedzieć ktoś, kto co prawda dzieci spłodził, ale się nimi nie zajmował?..
      • sl.13 Re: Adopcja. 23.10.13, 10:18
        Touche.:)
    • a_nonima Re: Adopcja. 23.10.13, 12:18
      No, ale o co kaman?
    • soulshuntr Re: Adopcja. 23.10.13, 12:38
      > Mam nadzieję, że w końcu zacznie się poważna dyskusja, w polskim parlamencie
      marzyciel, niepoprawny marzyciel.
      • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 13:49
        soulshuntr napisał(a):


        > marzyciel, niepoprawny marzyciel.

        To może aktualnie tak wyglądać! Ale narastające problemy, w końcu, zmuszą rządzących do poważnego potraktowania tematu.

        • soulshuntr Re: Adopcja. 23.10.13, 13:51
          Naszych "rzadzacych"? Ich nikt i nic do niczego nie zmusi. A nie , przepraszam, na pewno zostana zmuszeni do zaprzestania myslenia o lupkach w imie ogolnoeuropejskiego dobra. To jest na bank.
          • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:06
            soulshuntr napisał(a):

            > Naszych "rzadzacych"? Ich nikt i nic do niczego nie zmusi.

            Zmusi, zmusi. W latach 70 (w USA) panowały podobne przekonania (na temat adopcji) jak u nas aktualnie. Ale nawet tak bogaty kraj nie mógł sobie pozwolić na masową prokreację "marginesu". Jeżeli weźmiesz pod uwagę, że 99,99% dzieci "oddawanych" (wspaniałe określenie!!) do adopcji, pochodzi ze środowisk patologicznych, to zrozumiesz, że droga do ograniczenia zjawiska sieroctwa nie prowadzi przez adopcję, tylko poprzez wymuszenie odpowiedzialności rodziców, oraz ograniczenie prokreacji.
            • soulshuntr Re: Adopcja. 23.10.13, 14:17
              W naszej sytuacji demograficznej ograniczanie prokreacji to naprawde dobrodziejstwo. Niestety nie tedy droga. Odbudowa przemyslu, stwarzanie miejsc pracy i godnych warunkow zycia zwyklym ludziom to jest droga.
              Nasi rzadzacy maja jednak wazniejsze problemy w postaci slupkow poparcia. Tylko to sie liczy. A, i jeszcze gdzie by tu na ciepla posadke sie wkrecic oraz zanjomych krolika.
              • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:23
                soulshuntr napisał(a):

                > W naszej sytuacji demograficznej ograniczanie prokreacji to naprawde dobrodziej
                > stwo. Niestety nie tedy droga. Odbudowa przemyslu, stwarzanie miejsc pracy i go
                > dnych warunkow zycia zwyklym ludziom to jest droga.
                >

                Przestań :)
                W tym segmencie, prokreacja nie ma żadnego "przełożenia" na poprawę stanu społeczeństwa. To, w 90% klienci pomocy społecznej, a więc obciążenie budżetu, a nie potencjalni płatnicy składek i podatków.
                • soulshuntr Re: Adopcja. 23.10.13, 14:26
                  Gdyby dac im wedke i pokazac, ze zlowienie samemu ryby to jednak jest frajda, to kto wie?
              • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:04
                soulshuntr napisał(a):

                > Odbudowa przemyslu, stwarzanie miejsc pracy i godnych warunkow zycia zwyklym ludziom
                > to jest droga.

                rozumiem, że odbudowujesz i stwarzasz? czy też uważasz, że potrzebne są w tym celu plany 5-letnie?
            • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:00
              piotr_57 napisał:

              > 99,99% dzieci "oddawanych" do adopcji, pochodzi ze środowisk patologicznych.

              wstawiaj częściej przecinek między podmiotem a orzeczeniem. i dopisz jeszcze ze trzy dziewiątki po przecinku. albo szesnaście.
              • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:05
                tymon99 napisał:
                >
                > wstawiaj częściej przecinek między podmiotem a orzeczeniem. i dopisz jeszcze ze
                > trzy dziewiątki po przecinku. albo szesnaście.

                rozumiem, że jak zwykle, w temacie nie masz nic do powiedzenia?
                >
                • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:07
                  rozumiesz dokładnie tyle, co zwykle.
                  poproszę więc wprost, skoro nie załapałeś aluzji: jakiś link do tych 0.9999.
            • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 17:09
              piotr_57 napisał:

              > Jeżeli weźmiesz pod uwagę, że 99,99% dzieci "oddaw
              > anych" (wspaniałe określenie!!) do adopcji, pochodzi ze środowisk patologicznych,

              Masz jakieś źródło tych 99,99% czy tylko tak beztrosko pieprzysz trzy po trzy?
              • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:16
                stokrotka_a napisała:

                > Masz jakieś źródło tych 99,99% czy tylko tak beztrosko pieprzysz trzy po trzy?

                Tak tylko sobie pieprzyłem trzy po trzy, ale obiecuję, że już nie będę . . przynajmniej pod Twoimi postami.
                • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 17:19
                  piotr_57 napisał:

                  > Tak tylko sobie pieprzyłem trzy po trzy, ale obiecuję, że już nie będę . . przy
                  > najmniej pod Twoimi postami.

                  Dziękuję - nie lubię pieprzenia trzy po trzy i demagogii polegającej na określaniu rządów terroru mianem praworządności. Nie rokujesz nadziei na zrozumienie swojego błędu.
              • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:25
                oczywiście, że pieprzy. roczna liczba adopcji w polsce (łącznie z tymi przez macochę/ojczyma) to niewiele ponad trzy tysiące.
                gdyby w tej liczbie nie było ani jednego dziecka spoza środowisk patologicznych - byłoby 100%.
                gdyby było jedno - byłoby 99, 97%.
                • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:33
                  tymon99 napisał:

                  > oczywiście, że pieprzy. roczna liczba adopcji w polsce (łącznie z tymi przez ma
                  > cochę/ojczyma) to niewiele ponad trzy tysiące.
                  > gdyby w tej liczbie nie było ani jednego dziecka spoza środowisk patologicznych
                  > - byłoby 100%.
                  > gdyby było jedno - byłoby 99, 97%.

                  Jak już chcesz być taki filozof-matematyk to wskaz miejsce, gdzie twierdzę, że procent podano w rozliczeniu rocznym, a nie (np) 10 letnim!
                  To znaczy wykaż się przed innym,i znajomością wyliczania %, bo mnie tym nie zaimponujesz.
                  >
                  • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 17:46
                    piotr_57 napisał:

                    > Jak już chcesz być taki filozof-matematyk to wskaz miejsce, gdzie twierdzę, że
                    > procent podano w rozliczeniu rocznym, a nie (np) 10 letnim!

                    Widzę, że jesteś na bakier z matematyką. ;-) Dla wyliczeń procentowych nie ma znaczenia, czy to rok czy 10 lat. Przy założeniu, że rocznie mamy średnio 3 tys. dzieci w tym jedno z rodziny niepatologicznej, to w okresie 10 letnim uzyskujemy odpowiednio 30 tys. i 10. 10 podzielone przez 30 tys. to dokładnie tyle samo, co 1 podzielone przez 3 tys. (sprawdź jeśli nie wierzysz) ;-)
                    • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:50
                      stokrotka_a napisała:

                      > piotr_57 napisał:
                      >
                      > > Jak już chcesz być taki filozof-matematyk to wskaz miejsce, gdzie twierdz
                      > ę, że
                      > > procent podano w rozliczeniu rocznym, a nie (np) 10 letnim!
                      >
                      > Widzę, że jesteś na bakier z matematyką. ;-) Dla wyliczeń procentowych nie ma z
                      > naczenia, czy to rok czy 10 lat. Przy założeniu, że rocznie mamy średnio 3 tys.
                      > dzieci w tym jedno z rodziny niepatologicznej, to w okresie 10 letnim uzyskuje
                      > my odpowiednio 30 tys. i 10. 10 podzielone przez 30 tys. to dokładnie tyle samo
                      > , co 1 podzielone przez 3 tys. (sprawdź jeśli nie wierzysz) ;-)

                      :D:D:D:D Nie mogłem się powstrzymać, dawno się tak nie uśmiałem :D
                      • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 17:53
                        piotr_57 napisał:

                        > :D:D:D:D Nie mogłem się powstrzymać, dawno się tak nie uśmiałem :D

                        A miałeś się pod moimi postami nie wypowiadać. Niesłowny jesteś. ;-)

                        Na plus zaliczam ci to, że potrafisz śmiać się z własnych braków w podstawowej wiedzy matematycznej. ;-)
                  • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 18:22
                    twoja próba obrony wyssanych z palca cyfr sam już wiesz, jaka jest. dogłębnie.
                    • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 18:26
                      tymon99 napisał:

                      > twoja próba obrony wyssanych z palca cyfr sam już wiesz, jaka jest. dogłębnie.

                      Wskaż gdzie czegokolwiek bronię.
                      A co do dogłębności, to prędzej Tobie sprawdzają (na forum wiadomym) niż mnie. :D
                      Nie chce mi się dłużej z Tobą gadać, bo nadal nie masz kompletnie nic do powiedzenia, w temacie wątku.
                      >
                      • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 19:43
                        no, toś się wypowiedział. w temacie wątku, zaiste.
      • gree.nka a to już była ta poważna dyskusja 23.10.13, 18:29
        o proszę : www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/sharon-stone-w-polskim-sejmie-taka-popularnoscia-nie-cieszyla-sie-wizyta-jakiejkolwiek-glowy-panstwa,365123.html
        teraz będzie znów jak zawsze
    • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 13:32
      Jak mozna byc w ogole "przeciwnikiem adopcji"? Jesli nie lubie jasnych wlosow, to po prostu nie farbuje swoich na blond, zamiast mowic, ze "jestem przeciwnikiem blondynow".
      • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 13:43
        Naprawde nie rozumiem jak mozna uzurpowac sobie prawo do decydowaniu o zyciu i wyborach innych w sprawach, ktore zupelnie mnie nie dotycza. Mozna samemu nie chciec zaadoptowac dziecka, ale "byc przeciwnikiem"? Serio?
        A do artykulu niestety nie zajrze, zrodlo "kobieta.onet.pl" mowi wystarczajaco duzo o merytorycznej wartosci tresci.
        • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 13:47
          kasianarozdrozach napisał(a):

          > Naprawde nie rozumiem jak mozna uzurpowac sobie prawo do decydowaniu o zyciu i
          > wyborach innych

          Adopcja jest właśnie takim uzurpowaniem sobie prawa do decydowania o życiu i wyborach innych. Zwróć uwagę, że adopcja nie dotyczy lalki, ani nawet psa, tylko człowieka, mającego od urodzenia swoją jedyną i niepowtarzalną tożsamość.


          > A do artykulu niestety nie zajrze, zrodlo "kobieta.onet.pl" mowi wystarczajaco
          > duzo o merytorycznej wartosci tresci.

          Skoro nie chcesz przeczytać artykułu, to po co zabierasz głos, w rozmowie tegoż artykułu dotyczącej?
          • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:05
            Zabieram glos, aby skomentowac wypowiedz. Powinnam raczej Ciebie zapytac, dlaczego rozpoczynasz dyskusje artykulem z onetu?

            Nadal nie rozumiem Twojej postawy, zawsze myslalam, ze w adopcji chodzi o stworzenie domu dziecku, ktore tego domu nie ma. Uwazasz, ze sierociniec jest lepszym miejscem?
            Zreszta nie musisz sie obawiac, wiekszosc dzieci w domach dziecka ma i tak nieuregulowana sytuacje prawna, dlatego nie nadaje sie do adopcji. Mozesz byc spokojny, zostana tam na zawsze.
      • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 13:43
        kasianarozdrozach napisał(a):

        > Jak mozna byc w ogole "przeciwnikiem adopcji"? Jesli nie lubie jasnych wlosow,
        > to po prostu nie farbuje swoich na blond, zamiast mowic, ze "jestem przeciwniki
        > em blondynow".

        Mam wrażenie, że Twój przykład jest "nie na temat".
        Adopcja jest zagadnieniem z dziedziny prawa, a nie czyjegoś widzimisię, jak kolor włosów.
        Jestem zdecydowanym przeciwnikiem procedury prawnej; "...prowadzącej do całkowitej zmiany tożsamości, podmiotu adoptowanego"...
        Według mnie, a chyba trochę się na tym znam, procedura ta jest niezgodna zarówno z breambułą do konstytucji, jak i z samą ustawą zasadniczą.
        • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 13:49
          piotr_57 napisał:

          > Według mnie, a chyba trochę się na tym znam, procedura ta jest niezgodna zarówn
          > o z breambułą do konstytucji, jak i z samą ustawą zasadniczą.

          Jestem pdo wrażeniem twojej fachowej wiedzy na ten temat... szczególnie na temat "breambuły".
          • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 13:59
            stokrotka_a napisała:
            ... szczególnie na tema
            > t "breambuły".

            Błysnęłaś, przyznaję.


            • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 14:04
              piotr_57 napisał:

              > Błysnęłaś, przyznaję.

              Ależ mój błysk w porównaniu z twoim światłem to pikuś. ;-)
        • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:08
          Naprawde breambula?

          Adopcja zmienia przeciez tylko tozsamosc PRAWNA podmiotu, ktora to dziecko moze znowu zmienic po osiagnieciu zdolnosci do czynnosci prawnych.
          • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:10
            kasianarozdrozach napisał(a):

            > Naprawde breambula?
            >
            > Adopcja zmienia przeciez tylko tozsamosc PRAWNA podmiotu, ktora to dziecko moze
            > znowu zmienic po osiagnieciu zdolnosci do czynnosci prawnych.

            O ile zostanie poinformowane o fakcie adopcji (mówię o adopcji pełnej).
            Zresztą to wcale nie jest takie proste.
            >
            • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:13
              Àkurat prawie nic nie jest dzisiaj proste, wiec to nie argument? Co proponujesz w zamian?
              • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:20
                kasianarozdrozach napisał(a):

                > Àkurat prawie nic nie jest dzisiaj proste, wiec to nie argument? Co propon
                > ujesz w zamian?

                Dyskusje publiczną.
                A oto kilka tez na wstępie :
                1. Ograniczenie pomocy publicznej dla rodzin, w których na świat przychodzi dziecko w okresie pobierania zasiłków społecznych.
                2. Rozszerzyć obowiązek alimentacyjny na wszystkich wstępnych i zstępnych rodziców dziecka.
                3. Pozbawić wszelkiej pomocy społecznej rodziców, którym odebrano dzieci ze względów społecznych. Zasądzać kary za brak opieki na dzieckiem (zgodnie z dzisiejszym prawem!!).
                4. Zastąpić adopcje pełną, opieka kuratoryjną, z zachowaniem tożsamości dziecka.

                To tak na początek :)


                • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:25
                  Czyli prewencja. Bardzo dobra nawet, ale mimo wszystko to tylko prewencja.
                  Co do punktu 4, opieka kuratoryjna w rodzinie zastepczej? Takie dziecko potrzebuje opiekuna prawnego. Kto mialby nim byc? Sad, moze "rodzice", czy przysposobiona rodzina?
                  • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:31
                    kasianarozdrozach napisał(a):

                    > Czyli prewencja. Bardzo dobra nawet, ale mimo wszystko to tylko prewencja.

                    Oczywiście, że nie tylko, ale... od czegoś trzeba zacząć.

                    > Co do punktu 4, opieka kuratoryjna w rodzinie zastepczej? Takie dziecko potrzeb
                    > uje opiekuna prawnego. Kto mialby nim byc? Sad, moze "rodzice", czy przysposobi
                    > ona rodzina?

                    Własnie po to konieczna jest dyskusja publiczna żeby znaleźć odpowiedzi na takie pytania. Ja nie umiem odpowiedzieć. Trzeba wysłuchać zdania psychologów, socjologów, stu innych "logów", prawników, polityków i ... alkoholików! To jest właśnie zadanie dla parlamentu!
                    • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:34
                      Wiesz co, mi sie wydaje, ze w tym momencie po prostu nie ma innego, lepszego rozwiazania.
                      Tak samo, jak i demokracja, przyjela sie, bo byla najlepszym systemem, ale wcale nie idealnym. Mnostwo chcialoby obalic demokracje, jednak nikt nie znalazl jeszcze lepszego systemu.
                      • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:38
                        kasianarozdrozach napisał(a):

                        > Wiesz co, mi sie wydaje, ze w tym momencie po prostu nie ma innego, lepszego ro
                        > zwiazania.
                        > Tak samo, jak i demokracja, przyjela sie, bo byla najlepszym systemem, ale wcal
                        > e nie idealnym. Mnostwo chcialoby obalic demokracje, jednak nikt nie znalazl je
                        > szcze lepszego systemu.

                        Nie prawda :)
                        Demokracji nie można obalić dlatego, że promuje idiotów, co zauważył już Platon. A, że w każdym społeczeństwie warstwa idiotów to około 90%, więc odebranie im żłoba, metodami pokojowymi jest niemożliwe. Idiota zawsze głosuje na podobnych do siebie, więc też idiotów. Tu koło się zamyka :)
                        >
                        • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:40
                          Ale przyjela sie, bo inne sie nie przyjely. Przeciez ja nie proponuje obalenia demokracji przez demokratyczne wybory. Najlpierw musialaby zapanowac anarchia, ale potem?
                        • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 15:08
                          piotr_57 napisał:

                          >> Demokracji nie można obalić dlatego, że promuje idiotów, co zauważył już Platon
                          > . A, że w każdym społeczeństwie warstwa idiotów to około 90%, więc odebranie im
                          > żłoba, metodami pokojowymi jest niemożliwe.

                          Odebranie im żłoba metodami siłowymi jest za to w pełni możliwe i już nie raz miało miejsce. Problem tylko, że siłowe przejęcie władzy prowadzi do dorwania się do żłoba tych, którzy potrafią bezwzględnie stosować przemoc. A jak już władzę przejmą, to nikogo nie pytają się o pozwolenie czerpania ze żłoba.
                          • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 15:29
                            stokrotka_a napisała:
                            >
                            > Odebranie im żłoba metodami siłowymi jest za to w pełni możliwe i już nie raz m
                            > iało miejsce. Problem tylko, że siłowe przejęcie władzy prowadzi do dorwania si
                            > ę do żłoba tych, którzy potrafią bezwzględnie stosować przemoc. A jak już władz
                            > ę przejmą, to nikogo nie pytają się o pozwolenie czerpania ze żłoba.

                            To prawda!
                            Najlepiej było to widać, gdy po zamachu majowym, do władzy dorwały się faszystowskie rządy z nadania Piłsudskiego. Dla niepoznaki nazwano je rządami sanacyjnymi :D
                            Nie możesz jednak zaprzeczyć, że rozwój przemysłu w okresie XX lecia międzywojennego, był wielokrotnie szybszy i bardziej planowy niż dzisiejszy, nawet po uwzględnieniu dotacji europejskich.
                            • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 15:37
                              piotr_57 napisał:

                              > To prawda!
                              > Najlepiej było to widać, gdy po zamachu majowym, do władzy dorwały się faszysto
                              > wskie rządy z nadania Piłsudskiego. Dla niepoznaki nazwano je rządami sanacyjny
                              > mi :D
                              > Nie możesz jednak zaprzeczyć, że rozwój przemysłu w okresie XX lecia międzywoje
                              > nnego, był wielokrotnie szybszy i bardziej planowy niż dzisiejszy, nawet po uwz
                              > ględnieniu dotacji europejskich.

                              Nie mogę zaprzeczyć również, że rozwój przemysłu w hitlerowskich Niemczech przebija nawet dzisiejsze Chiny, które zresztą nie są krajem demokratycznym. Pytanie tylko, czy chcemy dyktatury i terroru w zamian za rozwój przemysłu?
                              • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 15:44
                                stokrotka_a napisała:

                                Pytani
                                > e tylko, czy chcemy dyktatury i terroru w zamian za rozwój przemysłu?

                                A dzisiaj nie masz dyktatury i terroru, gdy rząd okrada Cię bezczelnie ze składek w OFE? a ukradzione pieniądze przeznacza na kupowanie sobie (zasiłkami)głosów patologii i nierobów? ?
                                • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 16:37
                                  piotr_57 napisał:

                                  > A dzisiaj nie masz dyktatury i terroru, gdy rząd okrada Cię bezczelnie ze skład
                                  > ek w OFE? a ukradzione pieniądze przeznacza na kupowanie sobie (zasiłkami)głosó
                                  > w patologii i nierobów? ?

                                  Nie, dziś na mam dyktatury i terroru, choć wielu polityków PiSu bardzo lubi tę retorykę. Moim zdaniem jednak to zwykła demagogia jest.
                                  • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:02
                                    stokrotka_a napisała:
                                    >
                                    > Nie, dziś na mam dyktatury i terroru, choć wielu polityków PiSu bardzo lubi tę
                                    > retorykę. Moim zdaniem jednak to zwykła demagogia jest.

                                    Demokracja jest identycznym reżimem politycznym jak dwa pozostałe, tylko inaczej wyodrębnia beneficjentów władzy. To nie ma nic wspólnego z PIS-em, ani z demagogią.
                                    To podstawa nauk politycznych. Czym demokracja, w wydaniu naszej konstytucji, różni się od komunizmu czy faszyzmu, skoro tak samo jak dwa wymienione systemy, zakazuje propagowania przeciwnego?
                                    • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 17:05
                                      piotr_57 napisał:

                                      > Demokracja jest identycznym reżimem politycznym jak dwa pozostałe, tylko inacze
                                      > j wyodrębnia beneficjentów władzy. To nie ma nic wspólnego z PIS-em, ani z dema
                                      > gogią.

                                      To co piszesz ma za to dużo wspólnego z demagogią.

                                      > To podstawa nauk politycznych. Czym demokracja, w wydaniu naszej konstytucji, r
                                      > óżni się od komunizmu czy faszyzmu, skoro tak samo jak dwa wymienione systemy,
                                      > zakazuje propagowania przeciwnego?

                                      Ależ niczym się nie różni - ludzi rozstrzeliwuje się za poglądy polityczne, zamyka w łagrach i obozach koncentracyjnych. Piotrze, obrzydliwe tezy głosisz.
                              • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 16:57
                                stokrotka_a napisała:

                                > czy chcemy dyktatury i terroru w zamian za rozwój przemysłu?

                                rozwojowi przemysłu w warunkach dyktatury i terroru zwykle towarzyszy spadek dochodów ludności.
                • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 14:35
                  piotr_57 napisał:

                  > Dyskusje publiczną.
                  > A oto kilka tez na wstępie :
                  > 1. Ograniczenie pomocy publicznej dla rodzin, w których na świat przychodzi dzi
                  > ecko w okresie pobierania zasiłków społecznych.
                  > 2. Rozszerzyć obowiązek alimentacyjny na wszystkich wstępnych i zstępnych rodzi
                  > ców dziecka.
                  > 3. Pozbawić wszelkiej pomocy społecznej rodziców, którym odebrano dzieci ze wzg
                  > lędów społecznych. Zasądzać kary za brak opieki na dzieckiem (zgodnie z dzisiej
                  > szym prawem!!).
                  > 4. Zastąpić adopcje pełną, opieka kuratoryjną, z zachowaniem tożsamości dziecka

                  Masz dostęp do analizy skutków zrealizowania tych postulatów lub do jakichś badań rezultatów faktycznego wprowadzenia takich rozwiązań?

                  Teza nr 2 jest szczególnie "wartościowa".
                • belgijeskieczekoladki Re: Adopcja. 28.10.13, 14:19
                  > Zastąpić adopcje pełną, opieka kuratoryjną, z zachowaniem tożsamości dziecka.

                  Zachowanie tożsamości dziecka i wychowywanie się ze świadomością, że jest się adoptowanym nie sprzyja tworzeniu rodziny. W zupełności już zacieśnianiu więzi i uszanowaniu tworzonych w niej zasad przez dzieciaka, nie będzie służyła kontrola kuratoryjna.

                  Uważam, że tylko w odpowiednim wieku osiągnięta dojrzałość emocjonalna pozwala dziecku na zrozumienie adopcji i informacji o niej nie powinno powziąć za wcześnie.
        • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 18:19
          procedurę określa prawo. w prawie nie ma słów przytoczonych przez ciebie w cudzysłowie.
    • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 13:47
      piotr_57 napisał:

      > Od zawsze jestem przeciwniki
      > em adopcji, co prawda z innych względów niż podano w linkowanym artykule, ale .
      > .. warto go przeczytać.

      O tak, lepsze są domy dziecka. A tak naprawdę to dzieci są nieważne - ważne jest opowiadanie się przeciwko adopcji.
      • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 13:56
        stokrotka_a napisała:

        > piotr_57 napisał:
        >
        > > Od zawsze jestem przeciwniki
        > > em adopcji, co prawda z innych względów niż podano w linkowanym artykule,
        > ale .
        > > .. warto go przeczytać.
        >
        > O tak, lepsze są domy dziecka.

        A skąd właśnie taka alternatywa?

        A tak naprawdę to dzieci są nieważne - ważne jes
        > t opowiadanie się przeciwko adopcji.

        Bzdura. Tego typu dyskusje nie dotyczą ani dzieci, ani też bycia za lub przeciw adopcji. To jest dyskusja o procesach społecznych, o prawach jednostki, o prokreacji i odpowiedzialności za nią, o racjonalizmie w zderzeniu z uczuciami, i kilku jeszcze podobnych zagadnieniach.
        Adopcja jest tylko pewną proteza, jest czymś, co ma zagłuszyć sumienie społeczeństwa, biernie przyglądającego narastającemu zjawisku nadmiernej prokreacji w środowiskach patologicznych.
        • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 14:03
          piotr_57 napisał:

          > A skąd właśnie taka alternatywa?

          A co proponujesz? Kombinaty wychowawcze czy utylizację?

          > Bzdura. Tego typu dyskusje nie dotyczą ani dzieci, ani też bycia za lub przeciw
          > adopcji. To jest dyskusja o procesach społecznych, o prawach jednostki, o prok
          > reacji i odpowiedzialności za nią, o racjonalizmie w zderzeniu z uczuciami, i k
          > ilku jeszcze podobnych zagadnieniach.

          Dyskusje są ze wszech miar wskazane, szczególnie te oparte na rozsądku. Dyskusje te dotyczą dzieci, szczególnie dzieci i ich praw do dorastania w rodzinie biologicznej lub adopcyjnej.

          > Adopcja jest tylko pewną proteza, jest czymś, co ma zagłuszyć sumienie społecze
          > ństwa, biernie przyglądającego narastającemu zjawisku nadmiernej prokreacji w ś
          > rodowiskach patologicznych.

          No, proszę zagłuszanie sumienia społecznego! Proponujesz sterylizację środowisk patologicznych? I czy uważasz, że tylko środowiska patologiczne "produkują" dzieci, które potrzebują adopcji?
        • kseniainc Re: Adopcja. 23.10.13, 14:04
          srodowiskach patologicznych?A jeśli "doktorskie dziecko" zostaje nagle sierota?;-p
          Proteza,nie proteza,ale daje szczęscie,adoptowanemu i adoptującym, a o to chodzi;-p
          • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:13
            kseniainc napisała:

            > srodowiskach patologicznych?A jeśli "doktorskie dziecko" zostaje nagle sierota?
            > ;-p

            Jeżeli rodzina wychowała i wykształciła "doktora" to i jego dziecku nie pozwoli tułać się po domach dziecka. Ile znasz przypadków "doktorskich dzieci' przebywających w domach dziecka?

            > Proteza,nie proteza,ale daje szczęscie,adoptowanemu i adoptującym, a o to chodz
            > i;-p

            Nie życzę Ci tego "szczęścia", a mam pewne doświadczenie jeszcze z lat 50 ubiegłego stulecia.
            • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:18
              Ok, a co z dziecmi z rodzin patologicznych, gdzie cale drzewo genealogiczne to totalna patologia? "Nie wtracac sie"? Dziecko samo sie niestety nie obroni i czasem jedyna szansa dla niego jest wyrwanie go z takiego srodowiska
              • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:25
                kasianarozdrozach napisał(a):

                > Ok, a co z dziecmi z rodzin patologicznych, gdzie cale drzewo genealogiczne to
                > totalna patologia? "Nie wtracac sie"? Dziecko samo sie niestety nie obroni i cz
                > asem jedyna szansa dla niego jest wyrwanie go z takiego srodowiska

                Oczywiście, że tak! Pełna zgoda! Ale to absolutnie nie musi oznaczać pozbawiania go tożsamości. Dziecko zabrać, rodziców przykładnie ukarać (najlepiej batem!).
                • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:26
                  Odpisalam tutaj, pokrywaloby sie: forum.gazeta.pl/forum/w,16,147603276,147609635,Re_Adopcja_.html
            • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 14:19
              piotr_57 napisał:

              > Nie życzę Ci tego "szczęścia", a mam pewne doświadczenie jeszcze z lat 50 ubieg
              > łego stulecia.

              Chcesz powiedzie, że twoje osobiste doświadczenia czynią adopcyjne życie wszystkich dzieci nieszczęśliwym? I to jest powód do sprzeciwiania się adopcji? To może weźmiemy pod uwagę tragiczne doświadczenia dzieci w biologicznych rodzinach i wprowadzimy ogólny zakaz płodzenia dzieci?
            • kseniainc Re: Adopcja. 23.10.13, 14:27
              A Ty masz przekonanie ,że panstwo doktorstwo muusi mieć rodzinę,ktora się dzieciakami zajmie?I zapewne jeszcze ta rodzina to z pokolenia na pokolenie lekarze?Widzisz w wielu przypadkach nawet siostra nie moze adoptować brata ,babcia wnuka i trafiają takie dzieci do rodzin zastepczych gdzie przezywaja traumę.
              W wielu przypadkach adopcja uratowała niejedno istnienie i ja byłam, jestem i będę za przyspasabianiem dzieci bez rodziców biologicznych.
          • dreemcatcher Re: Adopcja. 23.10.13, 14:15
            to co opisujesz to jednostkowe przypadki, w domach dziecka przebywają dzieci niechciane , zaniedbane przez rodziców właśnie z tych rodzin patologicznych. W przypadku gdzie dziecko zostaje sierotą a rodzina to ludzie z poczuciem odpowiedzialności , w takich okolicznościach własnie rodzina zabiera dziecko do siebie
            • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:19
              I dlatego wiekszosci tych dzieci i tak nie mozna adoptowac, gdyz one "maja rodzicow". Bylabym raczej za ulatwieniem adopcji w takich przypadkach
              • dreemcatcher Re: Adopcja. 23.10.13, 14:59
                to jest właśnie nieszczęście tych dzieci że nie ma jak im pomóc
            • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:27
              Dokładnie! Nie wyobrażam sobie żeby jakiekolwiek dziecko z mojej, szeroko rozumianej rodziny, spędziło chociaż jeden dzień w domu dziecka!!
              • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:30
                Ale to akurat swiadczy tylko o tym, ze akurat Ty masz fajna, NORMALNA rodzine. Jest jeszcze cala masa rodzin mocno dysfunkcyjnych i to w wielu pokoleniach.
              • kseniainc Re: Adopcja. 23.10.13, 14:36
                dla niektórych dzieci z tych patologicznych rodzin to i dom dziecka jest wybawieniem.
                Nie każdy ma rozległą rodzinę z możliwością przygarnięcia w razie tragedii rodzinnej,niekoniecznie chodzi o patologiczne rodziny,ale w Twoim rozumieniu mam na myśli NORMALNE rodziny.Rodzina to moze być nawet jedynie mama+tata+dziecko.
                • dreemcatcher Re: Adopcja. 23.10.13, 15:01
                  i dlatego tam trafiają , dziecko które trafia do domu dziecka w przypadku śmierci najbliższych to wyjątki
        • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 14:10
          Ale zabraniajac adopcji, a nie wprowadzajac niczego "w zamian" (marzy Ci sie sterylizacja?) pozbawia sie dzieci (ktore nie decyduja, w jakiej rodzinie przyjda na swiat) zaznania chociazby troche ciepla czy poczucia bezpieczenstwa
          • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:55
            kasianarozdrozach napisał(a):

            > Ale zabraniajac adopcji, a nie wprowadzajac niczego "w zamian" (marzy Ci sie st
            > erylizacja?)

            Na początek "słupek" i bat! Sterylizacja dopiero w drugim etapie :D

            pozbawia sie dzieci (ktore nie decyduja, w jakiej rodzinie przyjda
            > na swiat) zaznania chociazby troche ciepla czy poczucia bezpieczenstwa

            Ależ ja nie mam nic przeciwko przenoszeniu dzieci do rodzin "normalnych". Dla mnie nie do przyjęcia jest pewna "ostateczność" rozwiązania zwanego adopcją. Dziecko powinno zachować swoją tożsamość, a rodzina powinna mieć możliwość rozwiązania stosunku przysposobienia, gdy okaże się, że problemy z "obciążeniem genetycznym" dziecka, jest ponad siły osób przysposabiających.
            • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 15:08
              Ale przeciez istnieje instytucja rodzin zastepczych, bez adopcji. Na adopcje decyduja sie ludzie, ktorzy "na dobre i na zle" chca tworzyc rodzine, nie wazne, jak z jakimi problemami beda sie musieli borykac (tak samo jak w przypadku "wlasnych" dzieci - uzywam cudzyslowu, bo te po adopcji rowniez powinny byc wlasne - czesto tez sa ponad nasze sily). Tak samo adoptujemy psa ze schroniska, nie bierzemy go na probe, a dajemy mu dom i stajemy sie za niego odpowiedzialni.
              Adopcja jest po to, zeby dac dziecku poczucie bezpieczenstwa, jak mamy to zapewnic, jesli kazdy wie, ze wlasciwie to tylko na niby, bo w kazdej chwili mozna rozwiazac przysposobienie. Dziecko to nie lalka, ktora mozna przekladac z polki na polke, z domu do domu.

              Caly czas powtarzasz jedno slowo: tozsamosc. Co rozumiesz dokladnie pod tym pojeciem i czemu jest to dla Ciebie az tak wazne?
              • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 15:42
                kasianarozdrozach napisał(a):
                >
                > Caly czas powtarzasz jedno slowo: tozsamosc. Co rozumiesz dokladnie pod tym poj
                > eciem i czemu jest to dla Ciebie az tak wazne?
                >
                Tożsamość wydaje się być pojęciem zdefiniowanym : imię, nazwisko, data i miejsce urodzenia, ojciec, matka , zwykłe dane z aktu urodzenia.
                Dlaczego to jest dla mnie ważne? Tego nie potrafię Ci "przekazać"! Tożsamość , zarówno indywidualna jak i narodowa, jest dobrem "przynależnym" do urodzenia i, moim zdaniem, nie powinna być relatywizowana.
                Ale opowiem Ci przypadek łatwiejszy do przyswojenia. Ze trzy lata temu zwróciła sie do mnie kobita, około 50, była dzieckiem adoptowanym. Rodzice adopcyjni już nie żyli, ale żyła matka biologiczna. Ta to matka wyszła za mąż za starego dziadka, pułkownika w stanie spoczynku. Dziad miał wykupione mieszkanie z kwaterunku wojskowego. Gdy zmarł, mieszkanie odziedziczyła, ta matka. Gdy w końcu zapiła się na śmierć, kobitka ta miała nadzieję na przejęcie spadku po matce. Lokal przeszedł na skarb państwa (gminy), ponieważ zmarła pijaczka nie miała żadnej rodziny!! I nic się nie dało zrobić. Ja wiem, że to przypadek jednostkowy, ale nie próbujmy zastępować Pana Boga. Jeżeli urodziłem się jako Piotr M. to chcę umrzeć jako Piotr M, a każdego kto by mi to zmienił, szczerze bym znienawidził.
                • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 15:52
                  Jak dla mnie to nie jest zaden argument, dlaczego kobita mialaby przjac cos po matce biologicznej? Przeciez to w koncu tylko kobieta, ktora ja urodzila, jej rodzina byl kto inny i to po nich przejela dom czy co tam jeszcze. Przeciez za zycia "matki" mogla sie nie opiekowac, wyciagac ja z nalogu, dac sie wydziedziczyc przysposobionej rodzinie itd. Dla niej liczyl sie tylko spadek, a nie "tozsamosc".

                  Wydaje mi sie, ze tylko dlatego jak potoczylo sie Twoje zycie i jak zostales uksztaltowany, mozesz powiedziec: to ja, Piotr M. Dla innych to czasem przeklenstwo i z checia by z niego zrezygnowali. Zreszta jak sam mowisz, to zwykle dane z aktu urodzenia, a te da sie zmienic. W tym kontekscie wydaje mi sie raczej, ze powinny obowiazywac ustawy, ktore mowia, iz przysposobione dziecki MUSZA dowiedziec sie o swoim pochodzeniu. Jak nazywali sie rodzice, z ktorego kraju pochodzili, czy istnieja jeszcze krewni. Problematyczne byloby ustalenie, kiedy ma sie to stac.

                  ---
                  Blog o fotografii, życiu w Szwajcarii i podróżach: www.kasianarozdrozach.com
                  • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 16:00
                    kasianarozdrozach napisał(a):

                    W tym kontekscie wydaje mi sie raczej, ze
                    > powinny obowiazywac ustawy, ktore mowia, iz przysposobione dziecki MUSZA dowie
                    > dziec sie o swoim pochodzeniu. Jak nazywali sie rodzice, z ktorego kraju pochod
                    > zili, czy istnieja jeszcze krewni.

                    No ale to na jedno wychodzi! To może być tematem dyskusji. Twoja koncepcja też ogranicza zakres pozbawienia tożsamości. Oczywiście w stopniu mniejszym niz moja, ale jednak ogranicza!!

                    Problematyczne byloby ustalenie, kiedy ma si
                    > e to stac.

                    A po co ma się "stać" kiedyś tam? Po co dziecku szykować taki szokowy próg? może nich od razu wychowuje się w oparciu o właściwą tożsamość? Nie upieram się przy tym, bo nie jestem specjalista w tej dziedzinie, ale intuicyjnie wydaje mi się to lepszym rozwiązaniem .
                    >
                    > ---
                    > Blog o fotografii, życiu w Szwajcarii i podróżach: www.kasianarozdrozach.com
                    • kalllka Re: Adopcja. 23.10.13, 16:10
                      Adopcja to najstarsze i najmniej restrykcyjne prawo dziecka (sieroty spolecznej ) do posiadania domu, rodziny.
                      Ale rozumiem tez twój, bardzo osobisty (!) pinkt widzenia p. Piotrze.
                    • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 16:25
                      Tak naprawde prosciej byloby, gdybys od samego poczatku dokladniej okreslil, co jest problemem. Zaczeles watek stwierdzeniem: jestem przeciwnikiem adopcji, dlatego skupilam sie tez na tym punkcie.

                      Wydaje mi sie, ze trzeba wprowadzic to na pewnym etapie, bo jak inaczej? Roczne dziecko mowi do Ciebie: Tato, a Ty zaczynasz: nie mow tak, nie jestem Twoim ojcem! ;)
                      Uwazam tez, ze dziecko powinno przybrac nazwisko nowej rodziny, bo czemu nie? W koncu nalezy do niej formalnie i prawnie, po co narazac je na problemy i nieprzyjemnosci? Zreszta Ty sam tylko dlatego jestes Piotrem M., bo mama nie zdecydowala sie na drugi slub, wtedy moglbys bowiem nazywac sie Piotr B. Albo Kleofas M., gdyby mama np. po 4 miesiacach od wystawienia aktu urodzenia sie rozmyslila.
                      Tak samo obywatelstwo nie musi pozostac takie same az do smierci, naprawde raczej tak bym przy tym nie obstawala. Zamiast tego podkresle jeszcze raz: uwazam, ze kazdy powinien znac swoje korzenie, tylko jak to uregulowac prawnie?
                      • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 16:49
                        kasianarozdrozach napisał(a):

                        > Tak naprawde prosciej byloby, gdybys od samego poczatku dokladniej okreslil, co
                        > jest problemem.

                        Ależ ja określiłem to dokładnie, dobitnie i bez żadnych wątpliwości!! Jestem przeciwnikiem tego co w polskim prawie określa się mianem adopcji!!

                        Zaczeles watek stwierdzeniem: jestem przeciwnikiem adopcji,

                        I nadal tkwię w tym twierdzeniu!!


                        >
                        > Wydaje mi sie, ze trzeba wprowadzic to na pewnym etapie, bo jak inaczej? Roczne
                        > dziecko mowi do Ciebie: Tato, a Ty zaczynasz: nie mow tak, nie jestem Twoim oj
                        > cem! ;)

                        Miałem dwoje dzieci i żadne nie mówiło do mnie tato:) Od urodzenia obydwoje mówili (i mówią do dzisiaj ) po imieniu. To żaden problem. Ja do swojego ojca też nigdy nie mówiłem tato, za to tak zwracałem się do jednego ze swoich dyrektorów, w pracy. Zresztą prawie 4 tysięczna załoga w całości tak się do niego zwracała. :D

                        > Uwazam tez, ze dziecko powinno przybrac nazwisko nowej rodziny, bo czemu nie?

                        Bo ma swoje nazwisko!! Bo nie jest kundlem, któremu każdy następny właściciel może nadać nowe imię.

                        W
                        > koncu nalezy do niej formalnie i prawnie,

                        Należy, bo taki dzisiaj mamy przepis!! Ale gdy zmienimy go, to nie będzie należał. Natomiast nie ma żadnej przeszkody by dziecko uznać, gdy tylko ono wyrazi (w sposób świadomy) taką wolę! To nie tylko odwrócenie kolejności, to zupełnie inna filozofia poszanowania dla "przyrodzonych" wartości.

                        po co narazac je na problemy i niepr
                        > zyjemnosci?

                        Gdyby to była norma to nie byłoby żadnych nieprzyjemności. Przez całe wieki było tak jak ja mówię i dopiero hitlerowskie Niemcy wprowadziły , w ramach polityki wynarodawiania, coś co dzisiaj określamy mianem adopcji zupełnej (pełnej).

                        Zreszta Ty sam tylko dlatego jestes Piotrem M., bo mama nie zdecydo
                        > wala sie na drugi slub, wtedy moglbys bowiem nazywac sie Piotr B. Albo Kleofas
                        > M., gdyby mama np. po 4 miesiacach od wystawienia aktu urodzenia sie rozmyslila
                        > .

                        Toteż należy szanownym mamusiom odebrać takie prawa!! Odebrać natychmiast i nieodwołalnie!!


                        > Tak samo obywatelstwo nie musi pozostac takie same az do smierci, naprawde racz
                        > ej tak bym przy tym nie obstawala.

                        Oczywiście. Ale tylko sam powinien o tym decydować!! Człowiek jest podmiotem prawa, a nie przedmiotem o którym decydują inni!! I to już od dnia urodzenia.

                        Zamiast tego podkresle jeszcze raz: uwazam,
                        > ze kazdy powinien znac swoje korzenie, tylko jak to uregulowac prawnie?

                        ???? Ty chcesz najpierw sprawę skomplikować, tylko po to by później mieć co prostować i poprawiać. A ja jestem za tym by po prostu nie psuć tego co jest, nawet jeśli nie jest idealne.
                        W tym zakresie się nie porozumiemy.
                        • kasianarozdrozach Re: Adopcja. 23.10.13, 16:57
                          Czyli jestes przeciwnikiem prawnej strony zagadnienia, kazdy inny nie-prawnik pomysli najpierw o przysposobieniu dziecka, w celu stworzenia mu prawdziwego domu.

                          Jasne, mozna mowic do rodzicow po imieniu, ale wiesz przeciez, ze nie o to mi chodzi. Chodzilo mi o to, kiedy mamy dziecko uswiadomic. Bo co, jesli pierwszym slowem bedzie: MAMA, a nie Jolka? Albo trzylatek powie do kolezanki: zobacz, to moja mamusia. Sprobujesz mu wbic do glowy cos innego?

                          Co do ostatniego, oczywiscie, ze jest podmiotem prawnym, ma swoje prawa, nalezy mu sie rowniez ochrona tych praw. Jednak nie moze samo decydowac (no bo jak? noworodek?) i MUSI posiadac opiekuna prawnego, ktory MOZE za niego decydowac. Jednak dziecko, ktore jest uswiadomione, zna swoja historie, moze podjac z osiagnieciem dojrzalosci dowolna, inna decyzje.

                          Wiesz, ja nie mowilabym, ze "jestem przeciwnikiem adopcji", bo tak naprawde dopoki nie wprowadzisz nowego, lepszego systemu, nie masz po prostu prawa odbierac tym dzieciom szansy na normalne zycie. Zwlaszcza, ze koncentrujesz sie na jednym aspekcie, pomijajac jednoczesnie wszystko inne.
                          • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:14
                            kasianarozdrozach napisał(a):

                            > Wiesz, ja nie mowilabym, ze "jestem przeciwnikiem adopcji", bo tak naprawde dop
                            > oki nie wprowadzisz nowego, lepszego systemu, nie masz po prostu prawa odbierac
                            > tym dzieciom szansy na normalne zycie.

                            To jakieś grube nieporozumienie!!
                            Ja nikomu niczego nie daję i nikomu niczego nie odbieram!! Od tego są odpowiednie organy państwa!! Ja tylko głoszę swój pogląd, z którym nikomu nie każę się zgadzać.

                            Zwlaszcza, ze koncentrujesz sie na jedn
                            > ym aspekcie, pomijajac jednoczesnie wszystko inne.

                            Nie zgadzam się. Ja wskazuję kierunek, w którym, moim zdaniem, powinny iść zmiany.
                            Cała reszta powinna decydować się w parlamencie, bo właśnie do tego powinien on służyć, by prowadzić w nim dyskusje na tematy ważne społecznie. A nie do opowiadania pie...tów o pancernych brzozach w Smoleńsku, które zostały ścięte jeszcze zanim je zasadzono.
                        • sl.13 Re: Adopcja. 24.10.13, 15:59
                          > Miałem dwoje dzieci i żadne nie mówiło do mnie tato:) Od urodzenia obydwoje mówili
                          > (i mówią do dzisiaj ) po imieniu. To żaden problem. Ja do swojego ojca też nigdy nie
                          > mówiłem tato, za to tak zwracałem się do jednego ze swoich dyrektorów, w pracy.
                          > Zresztą prawie 4 tysięczna załoga w całości tak się do niego zwracała. :D

                          > Toteż należy szanownym mamusiom odebrać takie prawa!! Odebrać natychmiast i nieodwołalnie!!

                          Facet, co ty bierzesz...?
            • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 15:09
              piotr_57 napisał:

              > Na początek "słupek" i bat! Sterylizacja dopiero w drugim etapie :D

              A w trzecim terror i obozy koncentracyjne?
              • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 15:46
                stokrotka_a napisała:

                > piotr_57 napisał:
                >
                > > Na początek "słupek" i bat! Sterylizacja dopiero w drugim etapie :D
                >
                > A w trzecim terror i obozy koncentracyjne?

                Tak, z "bocznym wyjściem ewakuacyjnym" w postaci szubienicy.
                To co Ty nazywasz terrorem ja nazwę praworządnością. To tylko kwestia semantyki.
                • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 16:42
                  piotr_57 napisał:

                  > Tak, z "bocznym wyjściem ewakuacyjnym" w postaci szubienicy.
                  > To co Ty nazywasz terrorem ja nazwę praworządnością. To tylko kwestia semantyki.

                  O tak, takich piewców właściwej semantyki potrzebują ci, którzy rządzą siłą. Z pewnością reżim hitlerowski był niezwykle praworządny. Wiesz, to co napisałeś napawa mnie obrzydzeniem, bo rządy terroru (czyt. praworządności) rozpoczynają się od manipulacji znaczeniami i umysłami ludzkimi.
    • a1ma Re: Adopcja. 23.10.13, 14:24
      Póki co nadal jest więcej ludzi czekających na dziecko, niż dzieci do adopcji, więc chyba nie mamy problemu "nadprodukcji" dzieci.
      • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 14:34
        a1ma napisała:

        > Póki co nadal jest więcej ludzi czekających na dziecko, niż dzieci do adopcji,
        > więc chyba nie mamy problemu "nadprodukcji" dzieci.

        ???? To znaczy mam rozumieć, że adopcja to nie jest sposób opieki nad dzieckiem tylko "środek na bezdzietność "?
        • a1ma Re: Adopcja. 23.10.13, 15:48
          piotr_57 napisał:

          > a1ma napisała:
          >
          > > Póki co nadal jest więcej ludzi czekających na dziecko, niż dzieci do ado
          > pcji,
          > > więc chyba nie mamy problemu "nadprodukcji" dzieci.
          >
          > ???? To znaczy mam rozumieć, że adopcja to nie jest sposób opieki nad dzieckiem
          > tylko "środek na bezdzietność "?

          Też.
          • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 15:52
            a1ma napisała:

            > Też.

            No to ja "wychodzę" z dyskusji, bo dla mnie to już horror.
            • stokrotka_a Re: Adopcja. 23.10.13, 16:47
              piotr_57 napisał:

              > No to ja "wychodzę" z dyskusji, bo dla mnie to już horror.

              Ale jaki horror? Przecież nie ma nic złego w tym, żeby w trakcie adopcji były zaspokajane potrzeby dzieci i adopcyjnych rodziców. Chciałbyś, żeby ze strony adopcyjnych rodziców było tylko poświęcenie i cierpienie a po stronie dzieci tylko szczęście rodzinne? Życie to nie bajka ani harlekin - tak się nie da.
    • twojabogini Re: Adopcja. 23.10.13, 15:42
      Zalinkowany artykuł nie jest skierowany przeciwko adopcji, raczej pokazuje z jakimi problemami muszą zetknąć się rodzice adopcyjni. Przy tym problemy te nie różnią się zbyt wiele od problemów rodziców biologicznych. Tyle, że rodzice adpocyjni (jak również coraz większa liczba rodziców naturalnych) są przygotowani na sielankę dzieckiem, a nie skrajne emocje, wyczerpanie, niepokój - które są naturalnym elementem rodzicielstwa.

      Co do adpocji od strony prawnej - jestem przeciwna zacieraniu tożsamości dziecka w procesie adpocji, podobnie jak jawne powinny być dane dawców materiału do in vitro, zarówno mężczyzn jak i kobiet. Każdy ma prawo do swojej tożsamości biologicznej. jestem tez przeciwna temu, żeby na siłę naturalizować rodziny adpocyjne - zawsze będą one nieco inaczej funkcjonować, niż rodziny naturalne i część ich problemów będzie mieć odmienny charakter.
      Rozwiązywalność adpocji podobnie jak rozwiązywalność władzy rodzicielskiej jest podstawowym narzędziem ochrony dzieci przed przemocą. System rodzin zastępczych w których w każdej chwili można umieścić dziecko biologiczne lub adpocyjne w razie problemów osobistych (choroba psychiczna, nałóg, trudna sytuacja życiowa, utrata partnera) byłby tu dobrym rozwiązaniem.
      Osoby po 35-40 roku życia nie powinny tworzyć rodzin adpocyjnych i trudno niech mnie za to zlinczują. Jeśli mają ochotę na kontakt z dziećmi, mogą za to tworzyć rodziny zastępcze. Powinno też zlikwidować się pogotowia opiekuńcze, na rzecz rodzin zastępczych, pełniących funkcje pogotowia - i nie powinny to być funkcje odpłatne, poza zwrotem uzasadnionych kosztów utrzymania dziecka.

      A problem dziedziczenia patologii nie zostanie rozwiązany likwidacją adpopcji. Niestety nasze państwo stosuje zachęty do rozmnażania w taki sposób, że są one zachętą dla rodzin ubogich (w tym nic złego akurat nie widzę), ale też w dużej mierze dla rodzin patologicznych. Sądzę, że jeśli jedno dziecko zostanie rodzicowi odebrane z uwagi na zagrożenie jego dobra, kolejne powinny być odbierane z automatu - wtedy rodzenie kolejnych źródeł zasiłków przestałoby być opłacalne. Ubogie rodziny należy natomiast wspierać i rozwijać system wyrównywania szans dla dzieci ubogich. Niejeden wartościowy człowiek pochodzi z ubogiej rodziny wielodzietnej.

      O ile więc nie jest prawdą, że dzieci z ubogich rodzin to przyszła patologia i klienci OPS, o tyle jest prawdą, ze dzieci z rodzin patologicznych, które nie otrzymają wsparcia (nie zostaną z patologii wyrwane) - z dużym prawdopodobieństwem będą kolejnym pokoleniem obciążającym społeczeństwo.
      • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 15:50
        Nic dodać, nic ująć. Bardzo rozsądna wypowiedź. Oczywiście pewne tezy są (dla mnie dyskusyjne), ale nie dlatego, że z czymś się nie zgadzam, tylko dlatego, że w pewnych obszarach nie mam poglądu z powodu niedostatku wiedzy.
      • stephanie.plum Re: Adopcja. 23.10.13, 17:03
        >Tyle, że rodzice adpocyjni (jak również coraz większa liczba rodziców naturalnych) są
        > przygotowani na sielankę dzieckiem, a nie skrajne emocje, wyczerpanie, niepokój

        piękne zdanie.
        tyle, że nieprawdziwe.
        powtarzanie stereotypowych bredni sprawia Ci może przyjemność?
        jeśli tak, to nie będę przeszkadzać, ulżyj sobie.

        ale jeśli ewentualnie nie sprawia, to wiedz, że każda para przygotowująca się do adopcji przechodzi szkolenie, podczas którego jest bardzo szczegółowo informowana o problemach, z którymi przyjdzie jej się zmierzyć, takimi jak RAD czy elementy FAS u dziecka, zaburzenia integracji sensorycznej, możliwe opóźnienia w rozwoju i problemy emocjonalne.
        od rodziców adopcyjnych również wymaga się, żeby nie zatajali faktu adopcji przed dzieckiem.
        dziecko ma możliwość dowiedzieć się, kim byli jego biologiczni rodzice (matka). ośrodek przechowuje te dane, i udostępnia na jego życzenie.

        poza tym: rodzice zastępczy mają o niebo trudniej niż adopcyjni.
        dlaczego uważasz, że właśnie starsi nie powinni adoptować, a mogą być zastępczymi?
        pytam, bo nie rozumiem.
    • stephanie.plum żałuję 23.10.13, 16:46
      że zajrzałam do tego wątku.

      właśnie szykowałam się do konsumpcji znakomitego obiadu,
      a teraz jest mi niedobrze.

      przeciwnik adopcji?

      mojemu bratu powiedz, że gdyby świat był urządzony po twojemu, do pełnoletniości kiblowałby w domu dziecka. tam na pewno jego niepowtarzalna tożsamość rozwinęłaby się w całej pełni.

      poza tym, co ci się nie podoba w wyrażeniu "oddać" do adopcji?

      potępiasz matki, które się na to decydują?
      • stokrotka_a Re: żałuję 23.10.13, 16:51
        Mnie też zrobiło się niedobrze, szczególnie po stwierdzeniu autora, że to co ja nazywam terrorem (mowa była o terrorze w hitlerowskich Niemczech) on nazywa praworządnością, i że to tylko kwestia semantyki.
        • stephanie.plum Re: żałuję 23.10.13, 17:06
          do tego to ja nawet nie doszłam w lekturze, miałam dość...

          ale nie ma tego złego, ciśnienie mi skoczyło, więc pranie zrobię zamiast spać.
          :~)
    • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 16:52
      a co proponujesz w zamian? państwowe domy dziecka na modłę (post)sowiecką?
      • stephanie.plum Re: Adopcja. 23.10.13, 17:08
        ni, zdaje się, że regulację urodzin na modłę chińską, albo może sterylizację tych gorszych grup społecznych, to też już było.
        • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 17:33
          w "lepszej" grupie społecznej też się zdarzają różne rzeczy. w tym śmierć albo wypadnięcie z niej do "gorszej".
      • berta-death Re: Adopcja. 23.10.13, 18:54
        Jeśli chodzi o domy dziecka, to wcale to nie jest samo zło. Ważne, żeby z głową je zorganizować. Choćby na modłę sowiecką. Zauważ, że mimo upływu lat, ostrej nagonki politycznej na stalinowskie czasy, można rzec popytu na historie opluwające tamte czasy, nie słyszy się o masowych skargach na domy dziecka funkcjonujące w latach 40-50, czy nawet 60. To by dopiero mieli biznes różnej maści wydawcy, książki o tym jak maltretowano wychowanków i jak ich indoktrynowano, rozchodziłyby się jak świeże bułeczki. A tu zonk, wychowankowie mało, że nie plują na swoje dzieciństwo i wychowawców, to jeszcze są zadowoleni i miło wspominają ten okres. Patologia w tych instytucjach nastała dopiero w latach 70, może już w 60. Nie wcześniej.

        Nawet nie dawno był wywiad z artystką piwnicy pod baranami, która oddała swoich synów do domu dziecka i do dzisiaj nie wie dlaczego jak o tym mówi, to wszyscy się bulwersują. Przecież dzieci miały tam idealną opiekę, wykwalifikowaną kadrę pedagogiczną, świetne warunki socjalne i dobrze im tam było, bo nawet w niedziele woleli z kolegami grać tam w piłkę niż z matką w domu siedzieć. Ona to traktowała jak internat, który był podstawową formą edukacji, opieki i wychowania dzieci i młodzieży z przedwojennych dobrych domów.

        Tylko, że wtedy te domy dziecka, wraz z ideologią wychowania nowoczesnego człowieka socjalizmu, były priorytetem i oczkiem w głowie rządzących. Byle kto pracy nie dostał w takiej placówce, cały czas patrzono personelowi na ręce, to nie były przechowalnie tylko instytucje mające misję i cel. Realizujące odgórny program edukacyjny. One działały na zasadzie harcerstwa, gdzie najważniejsza była kolektywna współpraca i zaangażowanie wychowanków w życie takiego domu i państwa. Korczakowskie przedwojenne domy dziecka działały na podobnej zasadzie, bo gość żadnej rewolucji w tej materii nie zrobił ani Ameryki nie odkrył, splagiatował jedynie radzieckie placówki.
        • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 19:41
          berta-death napisała:

          > Jeśli chodzi o domy dziecka, to wcale to nie jest samo zło.

          jasne. a to, że cywilizowany świat właśnie kończy się ich pozbywać, to na pewno jakiś spisek.
          • berta-death Re: Adopcja. 23.10.13, 20:13
            Polityka tego wymaga, nie to, że jest to samo zło. Zauważ, że mało gdzie prowadzono domy dziecka na sposób sowiecki. Nikt tyle kasy w to nie włożył, nikomu nigdzie indziej tak bardzo nie zależało na podopiecznych. W żadnym innym świecie tylu podopiecznych domów dziecka tak świetnie sobie w życiu nie poradziło. Nie dość, że mało kto się stoczył, to cała masa tych dzieciaków porobiła kariery, dorobiła się różnych tytułów, stanowisk, itp.
            De facto te domy dziecka nie różniły się niczym od szkół z internatami, które w tamtych czasach naprawdę były jedyną formą kształcenia młodych ludzi z dobrych domów. Na prywatnych nauczycieli mało kogo było stać. A w przypadku młodzieży, też chodziło o to, żeby jakieś kontakty z równymi sobie rówieśnikami nawiązali.

            Jako alternatywa dla patologicznych rodzin, świetnie się sprawdzało. Bo te zawodowe to przecież też nie sielanka jest. Dużo łatwiej zrekrutować dobrą kadrę pedagogiczną do domu dziecka, niż zachęcić osoby z analogicznymi predyspozycjami i kwalifikacjami, żeby podjęły się opieki nad kilkorgiem dzieci 24h/dobę w ramach rodziny zastępczej czy rodzinnego domu dziecka.
            • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 20:28
              ręce opadają.
              • berta-death Re: Adopcja. 23.10.13, 20:51
                Dlaczego ręce opadają? Weź na to spójrz z innej strony. Czy ktokolwiek w dzisiejszych czasach widzi coś złego w wysyłaniu dzieci i młodzieży na obozy harcerskie i inne tego typu wyjazdy? Oczywiście mówimy o profesjonalnie zorganizowanych wyjazdach a nie o różnych ćpająco, pijąco i gwałcących się nawzajem patologiach. Takie wyjazdy trwają przeciętnie 3tyg, chociaż w starych dobrych czasach bywało, że na całe 2mies wakacji jechało się na taki obóz harcerski. Mój kuzyn tak się wkręcił w harcerstwo, że z dniem końca roku szkolnego wyjeżdżał i wracał z dniem rozpoczęcia. Nie ma ani nigdy nie miał żadnej traumy z tego powodu, że zamiast swoje nastoletnie wakacje spędzać w gronie rodzinnym, spędzał je wśród kolegów.
                I jak taki dom dziecka funkcjonował na analogicznej zasadzie jak harcerstwo, to pobyt tam nie dość, że nie był żadnym traumatycznym przeżyciem, to jeszcze dostarczał rozrywki i edukacji na poziomie, którego nawet w tzw dobrych domach próżno by szukać.

                Poszukaj sobie różnych informacji o domach dziecka dla Koreańczyków w powojennej Polsce. Żadna patologia, chodzili do szkół z polskimi rówieśnikami, dobrze się uczyli, nie sprawiali problemów, nawiązywali przyjaźnie, niczym nie różnili się od dzieci, które wychowywały się w rodzinnych domach.

                Owszem, jeżeli porównać życie w nawet najlepszym domu dziecka, do życia w rodzinie, to zawsze jest 1:0 dla rodziny, natomiast bierz pod uwagę fakt, że te dzieciaki nie mają rodzin, albo mają patologiczne.
                • tymon99 Re: Adopcja. 23.10.13, 22:11
                  nie mówimy o obozach harcerskich. mówimy o sierocińcach, gdzie normą jest przemoc, bieda i wykorzystywanie (w tym seksualne).

                  ps. w tak wychwalanych przez ciebie sowietach "patologia" mogła polegać np. na zerwaniu trzech kłosów z kołchozowego pola. albo na wynoszeniu z introligatorni kleju, by ugotować z niego rosół (nie dla siebie i nie dla swojej rodziny). albo na opowiedzeniu dowcipu o stalinie. za takie rzeczy ludzie trafiali do obozów, a ich dzieci do domów dziecka.
                  • berta-death Re: Adopcja. 24.10.13, 04:02
                    Ty chyba za dużo propagandy antysowieckiej się naczytałeś. Owszem zdarzali się polityczni więźniowie, których dzieci do domów dziecka trafiały, ale to były marginalne przypadki w stosunku do ogółu podopiecznych przebywających w tego typu placówkach. Przypomnij sobie z lekcji historii jak wyglądała Galicja i Kresy. Jak nie pamiętasz, to śpieszę cię uświadomić, że mieszkańcy współczesnych wsi popegeerowskich to goście z klasą w porównaniu do Galicjan i Kresowian. I cała rosyjska prowincja właśnie tak wyglądała, albo i gorzej. Brud, smród, ubóstwo, alkoholizm, kazirodztwo, chów wsobny, gwałty, przemoc, fas i cała reszta wszystkich możliwych patologii. Za cara jak był feudalizm to jeszcze jakiś ekonom z batem coś tam z nich wykrzesał a potem jak zostali sami na tych swoich mikropoletkach to popadli w totalną rujnację. I dla ich dzieci te domy dziecka były wybawieniem. Większość z tej szansy skorzystała. To nie było tak, że do placówek trafiała elitarna młodzież z dobrymi genami i dobrymi wzorcami wyniesionymi z domów. Trafiała tam totalna zaniedbana patologia.

                    Cały myk polega na tym, żeby dom dziecka przypominał właśnie obóz harcerski a nie obóz koncentracyjny. Wtedy nie dochodzi tam do żadnej patologii, bo system zarządzania taką placówką uniemożliwia to. Z tym, że to kosztuje kupę kasy, której nikt współcześnie ani myśli wydać. Stalin a potem jego następcy w dzieciach i młodzieży widzieli przyszłość narodu, więc się inwestowało, nadzorowało, kontrolowało. Byle kto z łapanki albo po znajomości pracy w takim miejscu nie dostał. Nawet nie byle kto dziesięć razy się zastanowił zanim przyjął tę pracę, bo ona wiązała się z dużą odpowiedzialnością i realną szansą narażenia się kolektywowi, który nie składał się z miłych i wyrozumiałych ludzi. Te domy dziecka to była priorytetowa sprawa. Współcześnie nikt tak na to nie patrzy. Sieroty społeczne mają status wyrzutków, którym z łaski daje się jakiś wikt, opierunek i dach nad głową, nie wierząc nawet w to, że coś dobrego może z nich wyrosnąć. Współczesne domy dziecka to zwykłe przechowalnie, nie ośrodki opiekuńczo wychowawcze, które mają ściśle określoną misję i cel do spełnienia.
                    • stokrotka_a Re: Adopcja. 24.10.13, 09:00
                      Berta, skąd ty masz tę wiedzę o świetnie zarządzanych domach dziecka w czasach stalinowskich, o jakości personelu, o dużych środkach finansowych, o jakości wychowania sierot, o ich pochodzeniu i o ich świetlanych losach po opuszczeniu sierocińców? Moim zdaniem to, co opisujesz, wygląda jak streszczenie jakiejś propagandowej ulotki z tamtych czasów, a nie rzetelna analiza.
                      • berta-death Re: Adopcja. 24.10.13, 18:56
                        O stricte stalinowskich w przedwojennych czasach nie mam żadnej. Natomiast pisałam wcześniej, że dziwnym trafem mimo ogromnej nagonki na stalinowskie czasy a co za tym idzie ogromnego popytu na wszelkiej maści dowody na zbrodniczość tamtego systemu, nikt nie kwapi się do opluwania ówczesnych domów dziecka. Sprawy w dodatku są mocno przedawnione, więc nawet nie chodzi o to, że trzeba by było tym ludziom odszkodowania płacić, więc się nie rozdmuchuje spraw. Mało tego, jeszcze można znaleźć pozytywne opinie o tych placówkach i zadowolonych podopiecznych, więc coś jest na rzeczy. Jak się chce prowadzić dom dziecka na poziomie to się go tak poprowadzi. Przecież ze szkołami jest identycznie, może to być idealna placówka, świetnie spełniająca swoją statutową rolę z genialną kadrą pedagogiczną, może to być współczesne nie wiadomo co i po co, z jakimiś popierdółkami w roli nauczycieli.
                        • tymon99 Re: Adopcja. 24.10.13, 23:31
                          a teraz to już wszystko..
                          • berta-death Re: Adopcja. 24.10.13, 23:37
                            Retoryka twoich wypowiedzi to tak gdzieś pomiędzy frondą a gimnazjum. Żadnych konkretów, póki co. Ale ja nie tracę nadziei.
                            • tymon99 Re: Adopcja. 25.10.13, 00:00
                              "póki co" to paskudny rusycyzm. a nadzieją się wypchaj.
                        • stokrotka_a Re: Adopcja. 25.10.13, 08:57
                          berta-death napisała:

                          > O stricte stalinowskich w przedwojennych czasach nie mam żadnej. Natomiast pisa
                          > łam wcześniej, że dziwnym trafem mimo ogromnej nagonki na stalinowskie czasy a
                          > co za tym idzie ogromnego popytu na wszelkiej maści dowody na zbrodniczość tamt
                          > ego systemu, nikt nie kwapi się do opluwania ówczesnych domów dziecka.

                          Berto, skoro nie masz żadnej wiedzy, to nie wymyślaj opinii o domach dziecka z tamtych czasów. Stalinowskie czasy skończyły się w 1956 roku (57 lat temu!). Kto ma więc pluć na ówczesne domy dziecka? Wychowawcy z tamtych domów już nie żyją, wychowankowie częściowo też, a ci którzy żyją mają to zapewne głęboko w d.


                          > Sprawy w
                          > dodatku są mocno przedawnione, więc nawet nie chodzi o to, że trzeba by było t
                          > ym ludziom odszkodowania płacić, więc się nie rozdmuchuje spraw. Mało tego, jes
                          > zcze można znaleźć pozytywne opinie o tych placówkach i zadowolonych podopieczn
                          > ych, więc coś jest na rzeczy. Jak się chce prowadzić dom dziecka na poziomie to
                          > się go tak poprowadzi. Przecież ze szkołami jest identycznie, może to być idea
                          > lna placówka, świetnie spełniająca swoją statutową rolę z genialną kadrą pedago
                          > giczną, może to być współczesne nie wiadomo co i po co, z jakimiś popierdółkami
                          > w roli nauczycieli.

                          Przoszę cię, nie fantazjuj. Fantazja historyczna to nie jest nic godnego polecenia uwagi.
                          • berta-death Re: Adopcja. 25.10.13, 10:16
                            Ja tylko piszę, że nie ma żadnych dowodów na istnienie patologii w domach dziecka z czasów stalinowskich i tych nieco późniejszych. Są dowody na patologie i drobniejsze nadużycia kościelnych sierocińców i internatów, są dowody na patologie współczesnych domów dziecka, nawet dowody na patologie w rodzinach zastępczych i rodzinnych domach dziecka są. Dowody na patologie w sierocińcach spoza bloku wschodniego też są. Nawet jak gdzieś nie doszło do procesów sądowych i prawomocnych wyroków, to doniesienia o nieprawidłowościach są. Są relacje byłych podopiecznych, są relacje terapeutów zajmujących się osobami po traumatycznych przeżyciach związanych z pobytami w tego typu placówkach. Są pośrednie dowody w postaci późniejszych losów byłych wychowanków, którzy zdemoralizowani od małego weszli na drogę przestępczą. Natomiast nie ma podobnych dowodów dotyczących czy to sowieckich czy innych placówek znajdujących się w krajach bloku wschodniego, z tamtych czasów. Nie jest kwestia przedawnienia i tego, że wszyscy zainteresowani albo nie żyją albo są starzy i im się nie chce. W końcu dawniejsze sprawy wychodzą na jaw. W dodatku komuna skończyła się ponad 20lat temu, kiedy większość zainteresowanych była żywa i młoda.
                            Ja nie twierdzę, że tam jakaś sielanka była i że nigdy i nigdzie nikomu żadna krzywda się nie stała. Twierdzę tylko, że to nie było na masową skalę, tylko jak już to incydentalnie.

                            Jaki cel mieliby ci wszyscy ludzie w ukrywaniu prawdy i milczeniu, skoro zarówno byli wychowankowie niesowieckich sierocińców jak i ludzie, którzy narazili się komunistycznemu systemowi masowo opowiadają o swoich traumach. Tutaj byłoby 2w1, opowieści o zniszczonym dzieciństwie i o okrucieństwie komunistów w stosunku do dzieci. Komu zależy na ukryciu prawdy?
                            • stokrotka_a Re: Adopcja. 25.10.13, 10:30
                              berta-death napisała:

                              > Ja tylko piszę, że nie ma żadnych dowodów na istnienie patologii w domach dziec
                              > ka z czasów stalinowskich i tych nieco późniejszych.

                              Skoro nie ma dowodów ani na minus ani na plus, to na jakiej podstawie wyciągasz wnioski? Skala bezprawia w czasach stalinowskich była taka, ginęło tyle milionów ludzi i tyle milionów przestępstw władz ówczesnych pozostanie na zawsze tajemnicą, że sierocińce to tylko maleńki wycinek z tamtej zakłamanej rzeczywistości.
                              • berta-death Re: Adopcja. 25.10.13, 10:48
                                Na plus to by się znalazły. Jak od czasu do czasu pojawiają się pozytywne opinie o domach dziecka, to głównie o tych z tamtych lat. Poza tym temu korczakowemu też nic się nie zarzuca i jeszcze pozytywnie się o nim mówi. Cały czas zmierzam do tego, że taka placówka nie musi być z definicji patologiczna. Że odpowiednio wykwalifikowana i nadzorowana z zewnątrz kadra, dysponująca odpowiednimi środkami finansowymi, jest w stanie stworzyć prawidłowo funkcjonujący dom dziecka. Ale to trzeba chcieć, wiedzieć jak, zaangażować się w to całym swoim życiem i jeszcze mieć za co. Bardzo dużo warunków do spełnienia.
                                • stokrotka_a Re: Adopcja. 25.10.13, 10:55
                                  berta-death napisała:

                                  > Na plus to by się znalazły. Jak od czasu do czasu pojawiają się pozytywne opini
                                  > e o domach dziecka, to głównie o tych z tamtych lat.

                                  Założę się, że nawet pozytywne opinie o więzieniach mogą się pojawić, ale to żaden dowód na "pozytywność" sytemu sierocińców w tamtych czasach.
                            • tymon99 Re: Adopcja. 25.10.13, 10:48
                              berta-death napisała:

                              > Ja tylko piszę, że nie ma żadnych dowodów na istnienie patologii w domach dziec
                              > ka z czasów stalinowskich i tych nieco późniejszych.

                              a na jakiej podstawie to piszesz?
                    • six_a Re: Adopcja. 24.10.13, 09:07
                      >Cały myk polega na tym, żeby dom dziecka przypominał właśnie obóz harcerski a nie obóz koncentracyjny.

                      serio? drogie dzieci, opowiem wam bajkę o tym, jak berta, nie widząc nigdy na oczy obozu harcerskiego ani tym bardziej koncentracyjnego, odkryła cały myk.
                    • kseniainc Re: Adopcja. 24.10.13, 10:51
                      berta kuśfa,gdyby nie to że piszesz tak dłuuugaśne posty może rozmowa byłaby bardziej "sprawna",niestety jak widze ten długasnie teksty się odechciewa.Może pogadam w innym temacie,teraz już jestem poza.....
                    • tymon99 Re: Adopcja. 24.10.13, 14:52
                      a jednak nie tylko ręce...
    • berta-death Re: Adopcja. 23.10.13, 18:33
      Oczywiście do jednego wora wsadzili kilka różnych problemów, zrobili z tego mix i jeszcze ubrali w jakieś ckliwe historyjki. Pisane zapewne przez jakiegoś studenta bądź stażystę, który o problemie nie ma zielonego pojęcia. Onet to naprawdę ma poziom faktu i superekspresu i obawiam się, do tej samej grupy docelowej jest skierowany.

      Czym innym jest adopcja zdrowego dziecka a czym innym chorego, np z powodu zaniedbań prenatalnych, FAS, itp. To drugie wymaga specjalistycznej opieki i wysoko wykwalifikowanych specjalistów, którzy będą go wspierać i opracowywać dla niego zindywidualizowany plan terapeutyczny. I nie ma w tym przypadku najmniejszego znaczenia czy dziecko jest biologiczne czy adoptowane. Biologiczni też mają niezłe bale z dziećmi np uszkodzonymi w czasie porodu, wcześniakami, czy jakimikolwiek dziećmi po przejściach.

      Czym innym jest adopcja noworodka a czym innym adopcja starszego dziecka, które już nie jest słodkim bobasem wyposażonym w mechanizmy powodujące, że wszyscy rozpływają się na sam jego widok bez względu na to co zrobiło bądź nie zrobiło. Ponadto starsze ma już swój charakter, który ze wszystkimi swoimi cechami spada rodzicom na głowę niczym obuch. W przypadku adopcji młodszych te cechy ujawniają się stopniowo, łagodnie, niepostrzeżenie i rodzice mają szansę się z nimi oswoić, nawet nie wiedząc kiedy. A co za tym idzie najczęściej nie dostrzegają tego i nie rozumieją dlaczego otoczenie czepia się ich idealnego bobasa. Poza tym rodzi się uczucie, które też nakazuje idealizować swoje dziecko i wszystkie jego mankamenty interpretować jako pozytywne cechy. Starsze ma już swoje przyzwyczajenia, ani myśli słuchać jakiejś obcej baby i obcego chłopa. Normalne dziecko to ledwo toleruje jakieś zakazy i nakazy swoich rodziców, których zna od urodzenia, ma z nim jakąś więź nawiązaną. Najczęściej im starsze tym mniej toleruje i też są zgrzyty. Mamy sytuację analogiczną jak w przypadku macoch i ojczymów, czyli drugich żon i mężów, zmuszonych przebywać w towarzystwie dzieci z poprzedniego związku partnera. Sytuacja wymaga bardzo dużej kultury osobistej, tolerancji, dystansu, poczucia humoru a przede wszystkim dyplomacji. Inaczej faktycznie pozabijają się.

      Kolejny problem to jakieś nierealne wymagania co do dziecka. I też niezależne od tego czy rodzice adopcyjni czy biologiczni. Jak dziecko ma spełnić jakąś określoną rolę w życiu rodziców, zaspokoić jakąś ich konkretną potrzebę, bo np mamy dom, ogródek, psa, menedżerskie stanowiska w korporacji, tylko do sielankowego obrazu brakuje nam blond aniołka w różowej sukience, to jest to patologia. I musi to się odbić na dziecku i jego relacjach z rodzicami. Nierzadko jeszcze dalsza rodzina macza w tym paluchy, bo np umyślili sobie, że bezdzietni będą wspierać ich finansowo, albo będą mieć dziadków na wyłączność. A potem jest jakaś chora chęć zemsty i udowodnienia, że to adoptowane nie zasługuje na bycie w tej rodzinie ani na to, żeby dziadkowie tak samo się nim interesowali jak biologicznymi wnukami. I wytyka mu się co się wytknąć da a potem ma z porażek satysfakcję. A na adoptowanym dziecku ciąży od samego początku presja i oczekiwania, którym nie jest w stanie sprostać, bo nikt by nie był.
      Nierzadko zawalają ośrodki adopcyjne, które nie potrafią określić prawidłowo z jakimi ludźmi mają do czynienia, jakie są prawdziwe motywy adopcji, czy są w stanie zaspokoić potrzeby dziecka, nie tylko w zakresie materialnym i fizjologicznym.
    • piotr_57 Re: Adopcja. 23.10.13, 18:40
      Wątek dotarł do magicznej (dla mnie) ilości 100 postów, powyżej której kończę udział w rozmowie.
      Było miło, dziękuję wszystkim rozmówcom i ... do następnego razu.
      • berta-death Re: Adopcja. 23.10.13, 18:56
        Ja bym miała taką propozycję, żeby co jakąś krytyczną liczbę postów, ktoś wrzucał streszczenie, bo obawiam się, że mało kto zagłębia się w tak okazałą lekturę.
    • a_nonima Re: Adopcja. 24.10.13, 11:32
      Problemów z wychowaniem dziecka ado i biolo mam po równo.
      Łobuzy jakich mało.
      Tożsamość młoda zachowała. Wie skąd pochodzi, zna swoje pierwsze imię, które na chrzcie dostała jako drugie. Wiedzę na swój temat ma wystarczającą do swego wieku. Nikt jej na siłę nie naturalizował do warunków naszej rodziny. Jak dorośnie zapewne razem poszukamy mamy biolo.
      Na pewno idealną sytuacją jest kiedy dziecko wychowuje się w rodzinie biologicznej. Jednak życie dalekie jest od ideału i czasami z trudnymi sytuacjami trzeba sobie radzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka