Gość: Joti32
IP: 217.153.74.*
17.08.04, 08:58
Witam,
Moze ktoras z Was jes tczy byla w podobnej sytuacji....
Poznalam go jakies dwa lata temu, pracujemy razem....traktowalam go jako
dobrego kolege, zawsze pomocny, usmiechniety.....nawet przez mysl mi nie
przeszlo, ze cos miedzy nami moze byc (zarowno on jak i ja mamy rodziny).
A jednak jakis rok temu zblizylismy se bardzo do siebie....niekonczace sie
rozmowy, spodkania, spacery....i wreszcie pierwszy pocalunek. Oboje
wiedzielismy, ze nie wolno nam...ale nie udalo sie, uczucie...a moze
pozadanie bylo silniejsze. Do dnia dzisiejszego jestesmy "razem" to
szalenstwo ja wiem ale nie umiem tego zerwac....a z drugiej strony czuje sie
podle...Pewnie mnie potepicie....ale tylko On daje mi te odrobine szczescia,
czegos szalonego. Jest moim kochanym Sloneczkiem. Wiem, ze jemu tez czasem
nie jest lekko....pare razy probowalismy zerwal...ale wracalismy do siebie
stesknieni jak nigdy.
Napiszcie czy to jest milosc, czy tylko zwykle pozadanie? A moze On mnie
wykorzystuje?
Jak dlugo mozna ciagnac taki zwiazek? A moze powinnismy zaryzykowac i
sprobowac byc ze soba?
J.