Dodaj do ulubionych

Przereklamowana oksytocyna?

23.01.15, 15:16
Witam wszystkich. To będzie opowieść o dziwnym zakończeniu krótkiej i namiętnej znajomości. Po długoletnim związku wróciłem na "rynek" i chyba sporo się pozmieniało, skoro proszę was o pomoc w zrozumieniu sytuacji i sprowadzenie na ziemię.

Poznaliśmy się w związku z pracą. Podkreślam, nie pracowaliśmy razem. Ona lat 30. Ja parę więcej. Oboje wolni. Na początku służbiści, ale z czasem dłuższe spojrzenia, uśmiechy, wplatane prywatne zdania. Ona zaczęła się dość mocno starać, by akurat ze mną załatwiać sprawy i nie omieszkała zawsze dodać przy tym kilku miłych słów. Można powiedzieć, że oboje mocno się w to wkręciliśmy. Taka ciuciubabka trwała koło roku. W końcu wysłałem jej prywatną wiadomość na email. Szybko odpisała. Po 2 miesiącach intensywnej korespondencji i smsów nastąpiło pierwsze spotkanie i kolejne. W sumie trwało to koło 4 miesięcy. Jakieś 40 spotkań, z których -co chyba istotne- kilkanaście zakończyło się w łóżku. Do tego wspólne wyjazdy w góry, nad morze, za granicę. I pewnego dnia, gdy napisałem do niej smsa, że tęsknię i chciałbym się spotkać, ona wysyła mi email, w którym pisze, że nie czuje tego samego, mimo że jestem jej bardzo bliski. A poza tym, ma problemy w pracy i nie ma teraz możliwości, by pracować nad związkiem i bardzo mnie przeprasza. Takie blablabla, prawda?

Nurtują mnie dwa pytania. Ile razy kobieta musi się dzisiaj spotkać/przespać z facetem, by wiedzieć czego chce? To chyba wiadomo po jednym, trzech, czy pięciu spotkaniach? Czasem na tym forum piszecie posty typu:"spotykam go w pracy od pół roku, nie znamy się, ale się zakochałam" :)
A drugie to pytanie ogólne do was, czy ktoś ma pojęcie co się nagle mogło stać? Czy to jakiś nowy standard, by zdążyć zaliczyć ze 3 nowe osoby rocznie? Skoro się nie zakochała, to jak czuła się budząc się wielokrotnie obok mnie rano? Tylko jakimś cudem nie zostaliśmy rodzicami, ale ja naprawdę jej chciałem. Jestem facetem, ale teraz sam nie najlepiej się z tym czuję. Poza tym będąc z kimś blisko, spędzając sporo czasu, wyjeżdżając razem, siłą rzeczy zaczyna się pojawiać przywiązanie itd. stąd ta oksytocyna ;)

Dodam jeszcze kilka istotnych spraw. Od początku podchodziłem bardzo spokojnie do tej znajomości. To raczej ona jeszcze zanim się zaczęliśmy spotykać, pisała mi gdzie to razem nie pojedziemy i czego to nie będziemy robić. Wystarczyło, że nie odpisywałem dłużej na smsa, to zaraz pisała, czy się nie obraziłem i czy spotkanie aktualne. Wyglądała na bardzo zaangażowaną. Już po drugim spotkaniu zaproponowała wspólny wyjazd (tam jeszcze do niczego nie doszło). Nawet nasze ostatnie spotkanie było bardzo namiętne. I nagle pstryk i nie ma nic. To taka dzisiejsza norma?
Obserwuj wątek
    • majaa Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 15:45
      Gdybym była złośliwa, to napisałabym Ci "no i masz okazję na własnej skórze zakosztować tego, co czuje wiele kobiet traktowanych w ten sposób przez facetów. Zakręci taki w głowie, zabawi się, a potem ciao mała, mam ważniejsze sprawy na głowie." Ale nie jestem złośliwa, więc nie napiszę;)
      A tak bardziej serio... nie sądzę, żeby to była norma. Po prostu trafiłeś na taki "egzemplarz" specyficzny.
      • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 21:04
        majaa napisała:

        > Gdybym była złośliwa, to napisałabym Ci "no i masz okazję na własnej skórze zak
        > osztować tego, co czuje wiele kobiet traktowanych w ten sposób przez facetów. Z
        > akręci taki w głowie, zabawi się, a potem ciao mała, mam ważniejsze sprawy na g
        > łowie." Ale nie jestem złośliwa, więc nie napiszę;)
        > A tak bardziej serio... nie sądzę, żeby to była norma. Po prostu trafiłeś na ta
        > ki "egzemplarz" specyficzny.

        Dziękuję. Po przeczytaniu to nawet się ucieszyłem, że nie próbowałaś być złośliwa ;)
    • piataziuta Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 15:53
      po 1)nie histeryzuj
      po 2)skąd ci się wzięły te wielce błyskotliwe myśli, że wszystkie jesteśmy takie same jak opisywana kobieta i wiemy o co jej chodzi?
      po 3) w dzisiejszych czasach może się zdarzyć, że kobieta chce seksu i nie chce związku, nie będąc dziwką - pora nauczyć się z tym żyć.
      • kalllka Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 15:59
        Pan histeryzuje?
        (Zdaje się być bardziej rozbawiony niż rozżalony sytuacja)
        • piataziuta Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 16:06
          Które zdania wedlug ciebie wskazują, że autor jest rozbawiony?
          • kalllka Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 16:25
            ...choćby tytuł wątku
            Ale mam wrażenie, ze i ty -histeryzowania-uzylas w umowny sposób ( by zwrócić pan uwagę )
            • lew_ Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 16:30
              Jak zwykle pitolisz kalka
              • kalllka Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 16:32
                Jak zwykle wkręcasz autoreklamę
                ( sadzisz ze uchodzi wkręcać od 10 lat w ten sam prostacki sposób?)
                • lew_ Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 16:36
                  Lepiej w prostacki niz w pseudointeligentny jak ty
    • fuzja_jadrowa Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 16:01
      > Ile razy kobieta musi się dzisiaj spotkać/przespać z
      > facetem, by wiedzieć czego chce? To chyba wiadomo po jednym, trzech, czy pięciu
      > spotkaniach?

      Nie ma reguły.

      Poza tym, kto powiedział, że ona nie wiedziała, czego chce? Na początku wiedziała, że Wasze spotkania sprawiają jej przyjemność. Później wiedziała, że zauroczenie i chęć bliższego poznania są na tyle silne, że spotkania kontynuowała.

      Widocznie w pewnym momencie pojawiło się poczucie, że znajomość nie rozwinie się w nic poważniejszego. A że nie chciała podejmować pochopnej decyzji, ciągnęła to jeszcze przez jakiś czas, z nadzieją, że silniejsze uczucie wreszcie się pojawi.

      Albo - Wasze spotkania uświadomiły jej, że pod niektórymi względami nie nadajecie na tych samych falach i w prawdziwym życiu trzeba by było popracować nad zgraniem się, a "nie ma teraz możliwości, by pracować nad związkiem" (ewentualnie nie ma ochoty pracować czy też nie wierzy, że coś z tego wyjdzie).
      • kalllka Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 16:28
        Jedno jest pewne, pannie zabrakło kindersztuby
        ( Wyobraźni ?) by wyjaśnić, ze "coś" się u niej zmieniło i nie chce kontynuować znajomosci.
      • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 21:11
        Dzięki. Twój list brzmi logicznie.
        Jednak cały czas dziwne jest dla mnie, że dorosła osoba nie rozmawia o wątpliwościach i problemach, tylko znika.
        My właściwie nie mieliśmy czasu się poznać. To jakby nie był jeszcze etap siadania do stołu i analiz. Cieszyliśmy się sobą. Jednego wieczoru była w moich ramionach, a parę dni później zdawkowy list i koniec. Trochę bez sensu.
        • fuzja_jadrowa Re: Przereklamowana oksytocyna? 26.01.15, 10:28
          > Jednak cały czas dziwne jest dla mnie, że dorosła osoba nie rozmawia o wątpliwościach i problemach, tylko znika.

          Może były to wątpliwości z serii "nieuchwytne". Po prostu coś jej nie do końca grało i tyle.

          Lub doskonale wiedziała, co jest nie tak, ale chciała uniknąć rozkmin z Twojej strony, które i tak niewiele by zmieniły. Wolałbyś wiedzieć, co jej nie pasowało? Po cholerę.
    • alpepe Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 17:41
      Może krążą jakieś ploty i ona myśli, że ty za tym stoisz i stąd ten chłód.
      • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 20:43
        alpepe napisała:

        > Może krążą jakieś ploty i ona myśli, że ty za tym stoisz i stąd ten chłód.

        Nie tyle chłód, ile koniec znajomości.
        Poza tym, nie pracujemy razem. Ploty są mało możliwe.
    • coffei.na Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 17:59
      Faktycznie dziwne..Nawet jeśli ma jakis dziwny okres w pracy,nie powinna się tak zachowywać.
      Zrozumiałabym może to zachowanie,gdybyście np.ustalili na początku,że to tylko seks,po tym co opisujesz jej zachowanie wskazuje na cos całkowicie innego..
      Jedyne co mi się nasuwa to może...nie zadowoliłeś jej wyarczająco w łôżku?
      A jak z dogadywaniem się?
      Nic mi niewiadomo o żadnych normach w "naszym półświatku" ,a jej zachowanie jest conajmniej nie na miejscu
      • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 20:47
        coffei.na napisała:

        > Faktycznie dziwne..Nawet jeśli ma jakis dziwny okres w pracy,nie powinna się ta
        > k zachowywać.
        > Zrozumiałabym może to zachowanie,gdybyście np.ustalili na początku,że to tylko
        > seks,po tym co opisujesz jej zachowanie wskazuje na cos całkowicie innego..
        > Jedyne co mi się nasuwa to może...nie zadowoliłeś jej wyarczająco w łôżku?
        > A jak z dogadywaniem się?
        > Nic mi niewiadomo o żadnych normach w "naszym półświatku" ,a jej zachowanie jes
        > t conajmniej nie na miejscu

        Właśnie. Gdyby coś jej nie pasowało, to jaki sens było by sprawdzanie tego kilkanaście bądź
        dziesiąt razy? Poza tym, po pierwszej wspólnej nocy ona wypytywała mnie, czy to nie jest zabawa z mojej strony, czy dosłownie, nie chciałem tylko jej zaliczyć. Jak już pisałem, ogólnie wydawała się być zaangażowana, a tu nagle momentalnie trach. Panny nie ma.
        • coffei.na Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 20:51
          W takim razie nie ma sensu się dalej nad tym głowić-jej strata!(tak zawsze mówi się kobietom,które zostały olane :)
          Wiem,wiem-niełatwo..ale z drugiej strony,nic Ci to nie da,takie rozmyslanie co mogło być przyczyną! Widocznie nie była Ci pisana.
          Ale jest też dobra nowina : tego kwiatu pół światu ;)
          • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 21:25
            coffei.na napisała:

            > W takim razie nie ma sensu się dalej nad tym głowić-jej strata!(tak zawsze mówi
            > się kobietom,które zostały olane :)
            > Wiem,wiem-niełatwo..ale z drugiej strony,nic Ci to nie da,takie rozmyslanie co
            > mogło być przyczyną! Widocznie nie była Ci pisana.
            > Ale jest też dobra nowina : tego kwiatu pół światu ;)

            Dzięki, ale aktualnie kwiat kojarzy mi się głównie z sekatorem ;)
    • straszny.upal Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 18:01
      Oksytocyna panie to jest dodawana do kroplowek kobietom ktore sa po terminie porodu a sygnalow porodu ni hu hu
      A tak poza tym
      Nie traktuj pan tej pani jak kazdej innej, pytanie do forum jest pytaniem bez sensu
      zabawila sie Toba jak wielu facetow zabawia sie kobietami i tyle
      Nie sadze zeby tu o oksytocyne szlo
      • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 20:55
        straszny.upal napisała:

        > Oksytocyna panie to jest dodawana do kroplowek kobietom ktore sa po terminie po
        > rodu a sygnalow porodu ni hu hu

        Oksycotyna ma wiele zastosowań. Np. powoduje więź matki z dzieckiem. Albo sprawia, że po pierwszej wspólnej nocy zaczynacie w wyobraźni wić wspólne życie z facetem, a ten akurat myśli właśnie o meczu;) Może ta ma za dużo testosteronu?

        > A tak poza tym Nie traktuj pan tej pani jak kazdej innej, pytanie do forum jest pytaniem bez >sensu

        Na tej zasadzie każde pytanie na forum może być uznane za bezsensowne.
        Poza tym nie ma psychologów od kobiet na literę B,C,Z, od tych z małym biustem i tych pyskatych, więc ogólnie jakieś wzorce zachowań istnieją:)

        >zabawila sie Toba jak wielu facetow zabawia sie kobietami i tyle. Nie sadze zeby tu o >oksytocyne szlo

        Ona starała się upewnić, czy to ja nie zabawiłem się z nią, więc nie sądzę, żeby o to chodziło. Poza tym, do zabawy można kogoś poznać szybciej i łatwiej, a jakbyś przeczytała mój list, to byś wiedziała, że to wszystko bardzo długo trwało.


        • straszny.upal Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 20:59
          Ale czego oczekujesz po odpowiedziach forumowych?
          Pocieszenia, rady, przytulenia, powiedzenia Ci ze jednak Cie kocha ale nie umie okazac?
          Czepialski strasznie jestes i rozpisales sie jak baba
          • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 21:03
            Rozpisałem się, żeby niektóre "baby" cokolwiek z tego zrozumiały i odpisywały na temat, ale widzę, że i tak jest z tym ciężko.
            • taki-sobie-nick Oj straszne te baby 23.01.15, 21:09
              Jedna pana rzuciła nie wiedzieć czemu, a reszta tępa.

              Idź do klubu gejowskiego, nie będziesz miał tego problemu.
              • maver78 Re: Oj straszne te baby 23.01.15, 21:18
                taki-sobie-nick napisała:

                > Jedna pana rzuciła nie wiedzieć czemu, a reszta tępa.
                > Idź do klubu gejowskiego, nie będziesz miał tego problemu.

                Yhm. Koty mają takie słupki do tępienia pazurków. A Tobie czego brakuje? ;)

                • taki-sobie-nick Re: Oj straszne te baby 23.01.15, 21:27

                  >
                  > Yhm. Koty mają takie słupki do tępienia pazurków.

                  No mają, mają, i co z tego?

                  A Tobie czego brakuje? ;)

                  Pieniędzy, zazwyczaj, a bo co?
                • taki-sobie-nick Re: Oj straszne te baby 23.01.15, 21:28
                  maver78 napisał:

                  > taki-sobie-nick napisała:
                  >
                  > > Jedna pana rzuciła nie wiedzieć czemu, a reszta tępa.
                  > > Idź do klubu gejowskiego, nie będziesz miał tego problemu.
                  >
                  > Yhm. Koty mają takie słupki do tępienia pazurków. A Tobie czego brakuje? ;)

                  może cię rzuciła, bo wredny jesteś?
                  • maver78 Re: Oj straszne te baby 23.01.15, 21:31
                    taki-sobie-nick napisała:

                    > może cię rzuciła, bo wredny jesteś?

                    Tobie i tak nie dorównuję ;)
                    A może lepiej być wrednym, niż takim-sobie-nijakim?
                    • taki-sobie-nick Re: Oj straszne te baby 23.01.15, 21:36
                      maver78 napisał:

                      > taki-sobie-nick napisała:
                      >
                      > > może cię rzuciła, bo wredny jesteś?
                      >
                      > Tobie i tak nie dorównuję ;)

                      A to zależy kiedy i wobec kogo. Jak mi ktoś pisze, że jestem głupia i czegoś mi brakuje, to odpłacam pięknym za nadobne.

                      > A może lepiej być wrednym, niż takim-sobie-nijakim?

                      Ależ oczywiście. Są tylko dwie możliwości: wredny albo nijaki. Masz trudności z przeczytaniem mojego nicka? Może okulista by się przydał?

                      No i fakt, że mam taki nick, bezapelacyjnie świadczy o tym, że sama jestem nijaka. Myślę, że powinieneś specjalizować się w psychologii netowej.
            • straszny.upal Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 21:12
              Ja jestem glupia baba i mam spuchniety mozg od ciazy wiec wiadomo ze nie kapuje
    • taki-sobie-nick Wątek z cyklu "baby to klony z fabryki w Chinach" 23.01.15, 18:40
      Co do pierwszego pytania - taki stary, a taki głupi. Naprawdę uważasz, że WSZYSTKIE kobiety reagują tak samo?

      Co do drugiego - nie wiem, bo ja jestem stara ciotka.

      ps. przez tę oksytocynę myślałam, że wątek będzie o porodzie :-P
      • straszny.upal Re: Wątek z cyklu "baby to klony z fabryki w Chin 23.01.15, 18:42
        ps. przez tę oksytocynę myślałam, że wątek będzie o porodzie :-P

        No ja to samo dokladnie, ale ja mam teraz zakret na tym punkcie
        • taki-sobie-nick Re: Wątek z cyklu "baby to klony z fabryki w Chin 23.01.15, 18:46
          straszny.upal napisała:

          > ps. przez tę oksytocynę myślałam, że wątek będzie o porodzie :-P
          >
          > No ja to samo dokladnie, ale ja mam teraz zakret na tym punkcie

          E, ja nawet bez zakrętu. Będzie dzidzi?
        • coffei.na Re: Wątek z cyklu "baby to klony z fabryki w Chin 23.01.15, 18:47
          nie przejmuj się :) będzie dobrze! dasz radę i będziesz najszczęśliwsza!!

          A wiesz co to tak naprawdę jest poród?
          Jedyna randka w ciemno,po której wiesz,ze zakochasz się na całe życie :)
          • taki-sobie-nick Re: Wątek z cyklu "baby to klony z fabryki w 23.01.15, 18:56

            > A wiesz co to tak naprawdę jest poród?
            > Jedyna randka w ciemno,po której wiesz,ze zakochasz się na całe życie :)

            Dobre, ale nieprawdziwe.
            • coffei.na Re: Wątek z cyklu "baby to klony z fabryki w 23.01.15, 18:59
              dlaczego?
              • taki-sobie-nick Re: Wątek z cyklu "baby to klony z fabryki w 23.01.15, 19:01
                coffei.na napisała:

                > dlaczego?

                A weź i pomyśl.
                • coffei.na Re: Wątek z cyklu "baby to klony z fabryki w 23.01.15, 19:06
                  a mam z tym ostatnio kłopoty...z niewyspania :P
                  • taki-sobie-nick Re: Wątek z cyklu "baby to klony z fabryki w 23.01.15, 19:12
                    coffei.na napisała:

                    > a mam z tym ostatnio kłopoty...z niewyspania :P

                    A, z niewyspania to rozumiem. Bo nie każda matka kocha swoje dziecko.
          • straszny.upal Re: Wątek z cyklu "baby to klony z fabryki w 23.01.15, 18:57
            Dobre, nie znalam
    • lew_ Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 18:53
      Coffeina chcesz miec trzeci porod?:)
      • coffei.na Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 18:58
        jak Ty za mnie przytyjesz,przechodzisz 9 mcy,z czego dwa ostatnie się dotoczysz,urodzisz-naturalnie rzecz jasna,będziesz żył bez snu przez okrągły rok,wykarmisz piersią,wychowasz,poświęcisz 24/dobę,ogarniesz chałupę i nawarzysz łobiod....
        Bo ja aktualnie nie mam na to ochoty!
        No i oczywiście będziesz mimo powyższych(jakże znikomych)obowiązków zawsze fit i gotów na bzyku bzyku..
        • taki-sobie-nick Ależ coffeina 23.01.15, 19:02
          coffei.na napisała:

          > jak Ty za mnie przytyjesz,przechodzisz 9 mcy,z czego dwa ostatnie się dotoczysz
          > ,urodzisz-naturalnie rzecz jasna,będziesz żył bez snu przez okrągły rok,wykarmi
          > sz piersią,wychowasz,poświęcisz 24/dobę,ogarniesz chałupę i nawarzysz łobiod...
          > .
          > Bo ja aktualnie nie mam na to ochoty!
          > No i oczywiście będziesz mimo powyższych(jakże znikomych)obowiązków zawsze fit
          > i gotów na bzyku bzyku..

          Kolega miał na myśli jedynie zapłodnienie...

          Zapomniałaś dopisać o rzyganiu, ciągłym lataniu do toalety, opuchniętym ciele i innych przyjemnościach.

          • coffei.na Re: Ależ coffeina 23.01.15, 19:05
            Damn...ależ ja nieżyciowa!
            Zapomniałam,że na TYM kończy się rola mężczyzny!!

            Nawet mi nie przypominaj o spuchniętym ciele..Miś Kuleczka miał na noc :)
            • taki-sobie-nick Re: Ależ coffeina 23.01.15, 19:13
              coffei.na napisała:

              > Damn...ależ ja nieżyciowa!
              > Zapomniałam,że na TYM kończy się rola mężczyzny!!

              No takiego jak lew zdecydowanie.

              Lata toto po forum i robi propozycje komu się da, widać nikt go w tym Deutschlandzie nie chce. :-P
              • coffei.na Re: Ależ coffeina 23.01.15, 19:16
                I dziwne to bardzo,bo niby taki majętny..w zasadzie Niemkę mógłby sobie przygruchać,jakby jej gadał takie farmazony i tak by nie zrozumiała...:D
              • lew_ Re: Ależ coffeina 24.01.15, 11:00
                Co ty tam wiesz,jedna kochanke mam zawsze,dlatego nigdy nie pisze po 19 ,ale chcialbym jeszce jedna lub nawet dwie:)
                • coffei.na Re: Ależ coffeina 24.01.15, 11:08
                  W takim razie musisz spłodzić syna zasadzić drzewko i wybudować dom,a nie kochanek Ci się zachciewa😊
                  • lew_ Re: Ależ coffeina 24.01.15, 11:49
                    Chcesz zostac jedna z nich?:)
                    • coffei.na Re: Ależ coffeina 24.01.15, 13:38
                      Czekaj,sprawdzę w swoim terminarzu..
                      a będę mogła tylko leżeć i pachnieć?kiedy to Ty byś mi usługiwał?
                      • lew_ Re: Ależ coffeina 24.01.15, 14:50
                        Co drugi dzien i w nocy:)
                • taki-sobie-nick Po dziewiętnastej 24.01.15, 18:04
                  to ty szrota zamykasz i idziesz do domku, dlatego nie piszesz :-PPP
                  • lew_ Re: Po dziewiętnastej 24.01.15, 19:06
                    A w domku czekaja kochanki:)
                    • mendigo Re: Po dziewiętnastej 24.01.15, 19:08
                      Przykute do kaloryfera i naćpane.
                      • lew_ Re: Po dziewiętnastej 25.01.15, 09:41
                        Skad taki pomysl Mendigo?? Calkiem swiadome one sa,:)
                        • mendigo Re: Po dziewiętnastej 25.01.15, 12:50
                          A nie wiem, może mi się jakaś fantazja wkradła...
    • leptosom Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 19:12
      przespała się z tobą kilka razy na wyjazdach, i uważasz, że jest twoja? o naiwności...
      • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 20:41
        leptosom napisał:

        > przespała się z tobą kilka razy na wyjazdach, i uważasz, że jest twoja? o naiw
        > ności...

        Ta odpowiedź nic nie wnosi do wątku. W ten sposób można zdewaluować wszystko. Ślub też nic by nie znaczył, bo to kwestia ledwie jednej rozprawy albo wyprowadzki z domu w siną dal.
        Chyba nie przeczytałeś mojej wypowiedzi, bo trochę mylisz też fakty.
    • vandikia Re: Przereklamowana oksytocyna? 23.01.15, 23:23
      obok w wątku jest samotny czekoladowy_robaczek, który całkiem sensownie pisze, tak jak Ty sensownie piszesz
      umówcie się może na randkę
      a na Twoja to po prostu zła kobieta była
    • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 08:55
      Jak dobrze bzykniesz to nie odejdzie.
      Możesz być bogaczem, inteligentem, macho, towarzyskim figo-fago, ale jak dobrze nie bzykniesz to odejdzie.
      Na początku dobre bzykanie, aby w głupich głowach musiały dojść do wniosku, że żal opuszczać takiego faceta, a dopiero później do gry wchodzą inne wartości jak przyjaźń, kasa, poglądy, towarzyskość itd. Nigdy odwrotnie, bo albo odejdzie albo masz pewne rogi.
      Odeszła, ponieważ było niezadowalająco w łóżku, a przecież w Cosmo piszą, że liczą się kariera, wycieczki, towarzystwo, status społeczny, imprezy, więc nie było jej żal, machnęła ręką i poszła w pizdu. Nie chciało się jej pracować nad waszymi relacjami.

      Inna opcja jest taka, że ją potrącił samochód i leży nieprzytomna w szpitalu.
      • leptosom Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 11:36
        Nie chciało się jej pracować nad waszymi relacjami.

        Ile pracy musiałaby włożyć, aby poprawić go w łóżku?
      • kalllka Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 12:11
        Z tego co napisał,
        "bzykal" przyszłościowo. 4 miechy zjazdów do łóżka aż nadto by wiedzieć czy się na pewno miało orgazmy :/ czy sie tylko przewidziało/
        Fakt, autor nie opowiadał szczegółów pożycia
        na podst. których można by stwierdzić czy się nadawał.

        Ps.
        Wiesz chablis, nigdy nie przypuszczałam, ze podniosły akt erekcyjny to dla ciebie bzykanie,., jakoś tak infantylnie i nie pasuje do twojego image.
        • straszny.upal Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 14:59
          Szabla ma szablon i tylko kopiuj wklej w kazdym watku bez wzgledu na tematyke nie ma co goscia powaznie traktowac w ogole swiat jest taki jak sobie wmowil ze jest i to ze moze byc inny nie miesci mu sie w glowie dla takich nie ma juz szans
    • poprostu_basia Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 10:35
      Z perspektywy osoby, której po 4 miesiącach intensywnego spotykania się poprzedzonych okresem, kiedy przeważało mailowanie i gadanie na komunikatorze 'się nagle odwidziało': być może przez ten pierwszy, długi okres ona stworzyła sobie obraz Ciebie, który ją zauroczył/w którym się zakochała. Potem, kiedy zaczęliście się spotykać, okazało się, że jakiś element tego obrazu jednak jest inny niż myślała. Pewnie początkowo tego nie widziała będąc zauroczoną/zakochaną. Potem to bagatelizowała. A potem zaczęła sobie zdawać sprawę, że to jest jednak istotna dla niej rzecz. 4 miesiące to noe jest taki znów długi okres, a weryfikacja tego typu rzeczy może chwilę potrwać, zwłaszcza jak ktoś jest zakochany też w odei zakochania. Jeśli do tego zależało jej na tym związku, to mogła próbować sobie z tym poradzic, jakoś to przewartościować. Ale się nie udało, a kiedy Ty okazałeś, że zaczynasz się bardziej angażować, to był ten czynnik spustowy do odejścia, bo jednak nie chciała Cię ranić (bardziej).
      A co do rozmawiania, kto mówi osobie z którą się spotyka 'nie wiem czy mi na Tobie zależy tak jak myślałam'? Zwłaszcza jeżeli to, co odkryła w Tobie jako inne niż sądziła mogłoby być zagrażające dla Twojej samoocdny jak np 'nie jest tak męski jak myślałam' albo coś w tym guście.
      • titta4 Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 11:25
        A może...może...ona czekała na jakis gest od ciebie? I się nie doczekała. Czyli liczyła,że to ty pokażesz,że ta znajomość jest czymś więcej niz weekendowym bzykankiem? Kobiety czasem tak mają , wiem po sobie ;) a że się dobrze bawiłęś i nic nie zmieniałeś to uznała,że to tylko umlinaie czasu, a no to szkoda jaj czasu? Nie wiem, gdybam sobie :)
        • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 15:01
          titta4 napisała:

          > A może...może...ona czekała na jakis gest od ciebie? I się nie doczekała. Czyli
          > liczyła,że to ty pokażesz,że ta znajomość jest czymś więcej niz weekendowym bz
          > ykankiem? Kobiety czasem tak mają , wiem po sobie ;) a że się dobrze bawiłęś i
          > nic nie zmieniałeś to uznała,że to tylko umlinaie czasu, a no to szkoda jaj cza
          > su? Nie wiem, gdybam sobie :)

          Dziękuję nawet i za to gdybanie :) Brzmi sensownie, ale to nie ten przypadek. Deklarowałem, że chciałbym spędzać z nią więcej czasu w tygodniu. Spędzać czas w różnoraki sposób;)
          Poza tym, pozytywnie reagowałem na jej plany dotyczące przyszłych wspólnych wyjazdów, urlopów itd. W końcu mówiłem jej też, że mi jej brak na codzień, więc raczej to coś innego.
          • titta4 Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 18:08
            Oki, pozytywnie reagowa łeś...ale czy sam robiłeś jakieś plany? Miałes inicjatywę? Samo mówienie,że jest ci jej brak, bez działania, niewiele znaczy...
            • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 21:12
              titta4 napisała:

              > Oki, pozytywnie reagowa łeś...ale czy sam robiłeś jakieś plany? Miałes inicjaty
              > wę? Samo mówienie,że jest ci jej brak, bez działania, niewiele znaczy...

              Oboje robiliśmy pewne plany dotyczące wyjazdów i wspólnej realizacji naszych marzeń. Tak samo oboje mieliśmy inicjatywę. Nie ma możliwości, by poczuła się zaniedbana itp.
              Po prostu, zniknęła, gdy padły pierwsze słowa dotyczące uczuć.
      • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 17:36
        Miło, że podzieliłaś się swoją historią. To wszystko brzmi jak najbardziej sensownie, jednak moja historia jest troszkę inna. Nie nakręcaliśmy się samą fazą pisania, ponieważ zanim zaczęliśmy korespondować widywaliśmy się mnóstwo razy w pracy i ona mogła mnie sobie pooglądać z każdej strony, mogła zamienić parę słów, a przy tym nie omieszkała porobić nieco maślanych oczu:) Następnie przyszła faza korespondencji, można powiedzieć, tomów listów, gdzie dowiedzieliśmy się czegoś więcej o sobie. Samo spotkanie było formalnością, niczym spotkanie pary dobrych znajomych, którzy jednak ewidentnie na siebie działają. Następnie pewne wspólne plany i jej wyraźne zaangażowanie. A do tego bliskość fizyczna. I to wszystko w obliczu jej słów, że nic do mnie nie czuła. Dla mnie jest to zagadkowe. A po drugie nie najlepiej świadczy też o niej, czego niektóre komentujące tutaj starają się nie dostrzegać.
        • fuzja_jadrowa Re: Przereklamowana oksytocyna? 26.01.15, 10:34
          > I to wszystko w obliczu jej słów, że nic do mnie nie czuła. Dla mnie jest to zagadkowe.

          Dla mnie nie ma w tym nic zagadkowego. Miała potrzebę bliskości, zainteresowania, uwagi. A że nic poważnego nie wykluło się w międzyczasie... Zdarza się.

          Jest również możliwość, że skłamała, żebyś szybciej się od niej odczepił.
    • saraisa Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 19:03
      Nawet się wzruszyłam czytając Twój wpis :) przywracasz wiarę z facetów - w to, że oni też się przywiązują. Tak, wiem, to stereotyp, ale niestety często się potwierdza. A może po prostu - zapytaj ją o to, dlaczego tak postąpiła? My kobiety tu na forum możemy podawać różne powody, ale tak naprawdę to jest zgadywanie. Więc ja odpowiem za siebie :)
      Po pierwsze: Spotkania związanie seksem można ciągnąć długo - może i 5 wystarczy, by wiedzieć, czego się chce, ale czasem zwyczajnie po ludzku... szkoda jest rezygnować z seksu, więc ciągnie się to dłużej, mimo że się nie jest przekonanym, co do osoby. I może też być bardzo namiętnie - to się wcale nie wyklucza - a jednocześnie ta osoba może mi nie odpowiadać pod względem charakteru itp. Oczywiście nie musiało tak być w Twoim wypadku - to tylko 1 z hipotez.
      Po drugie: Fakt, że ona na początku znajomości tak o Ciebie zabiegała też niczego nie tłumaczy. Może miała po prostu potrzebę zdobycia Ciebie - kobiety w dzisiejszych czasach niestety też są zdobywcami i w wielu wypadkach reagują tak jak faceci - robią to, aż osiągną sukces, a potem ich zainteresowanie słabnie albo w ogóle niknie, bo potrzeba została zaspokojona.
      I wreszcie po trzecie: to, że napisała, że ma problemy w pracy - wbrew pozorom to wcale nie musi być "takie blablabla" - ja bym zrozumiała to w ten sposób, że niestety nie ma poczucia, że może Ci się zwierzyć, poradzić, że mógłbyś jej w tych problemach pomóc. Ja mam trochę podobnie - w sytuacjach stresowych zamykam się na ludzi - bo wydaje mi się, że wtedy jestem do niczego nieprzydatna. Ale fakt, że ona mogła postrzegać Cię jako kogoś, na czyją pomoc nie może liczyć - już o czymś świadczy. Czyżby porozumienie między wami kulało? Rozmawialiście na życiowe tematy, problemy? Zastanów się. Moim zdaniem w tym może być wytłumaczenie jej postępowania.
      • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 24.01.15, 21:35
        Nawet nie wiedziałem, że mamy aż tak złą prasę ;)
        Wiem, że aniołkami nie jesteśmy, ale z rozmów z kolegami i własnych obserwacji zauważyłem, że my przynajmniej jesteśmy w danym momencie stabilni i dość przewidywalni, natomiast kobiety przeżywają swoje wyzwolenie i chyba czasami już same nie wiedzą co mają z nim począć.

        Dziękuję, że opisałaś swoje odczucia. Myślę teraz, że wystąpiło połączenie trzech opisanych przypadków, czyli seks był dla niej satysfakcjonujący (tylko masochista powtarza w kółko nieprzyjemną czynność), a ponieważ pochodziliśmy trochę z różnych bajek, jakby z dwóch różnych stron barykady, to ta znajomość i zdobycie mnie mogło być dla niej podniecające. Po trzecie, rzeczywiście nie do końca umiałem się odnaleźć w roli pocieszyciela w związku z problemami w pracy. Potrzeba jednak trochę więcej czasu, by kogoś lepiej zrozumieć. Czasem zamiast iść do kina trzeba usiąść i pogadać szczerze, ale...kto robi jakieś podsumowania w tak wczesnej fazie związku?

        Dalej jednak dziwne jest dla mnie, że uciekła w momencie wzmianki o uczuciach. To nawet nie było żadne wyznanie. Skoro nic nie czuła, a osiągnęła swoje cele powinna się wycofać dużo wcześniej. Tak byłoby fair. Każdy może się pomylić, tylko po co to ciągnąć?
        A druga rzecz, myślę, że człowiek poczułby cokolwiek nawet do psa, z którym chadzałby na spacery przez kilka miesięcy. A nas łączyło sporo więcej niż kawa, kino, czy spacer. Może ona ma jakieś problemy emocjonalne itp. Dorosła kobieta powinna chyba szybciej rozeznać się w uczuciach, sytuacji i pragnieniach?
        Na dziś nie mam najlepszego zdania o kobiecie, która przespała się ze mną z 15 razy, po czym przyznała, że robiła to bez żadnego uczucia.
        • lew_ Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 09:52
          Mi sie wydaje ze ty myslisz zes ksieciem i kazda powinna balgac o spotkanie z toba.Ale jak widzisz jedna ci wywinela kolo nosa:)
          • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 12:48
            Lwie, nie mierz wszystkich swoją miarą.
            • szpil1 Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 21:59
              A ja myśle tak jak Lew. Też mam takie wrażenie, ze autor ma bardzo dobre zdanie o sobie.
        • saraisa Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 12:37
          Mam wrażenie, że nie zrozumiałeś najważniejszego, a takim był punkt 3. To, że dziewczyna nie może liczyć na ciebie, na twoją pomoc, na rozmowę, to jest poważny zarzut, dyskwalifikujący kandydata na poważny związek, przynajmniej dla mnie.
          Mimo że może być jej dobrze z Tobą w łóżku i możesz jej się podobać, to jeśli nie ma od ciebie wsparcia - nie wyobraża sobie związku.
          Mam wrażenie, że źle ją zrozumiałeś. To, że napisała, że nie czuje do Ciebie tego samego, co Ty, albo czuje za mało, nie jest tożsame z tym, że nic do Ciebie nie czuła.
          A nawet jeśli nic by nie czuła - widzę, że jednak najbardziej ubódł cię ten seks. Czy to naprawdę tak trudno uwierzyć w to, że kobieta idzie z kimś, kogo nie kocha? Przecież z twojej strony było tak samo ;P
          Jak sam napisałeś, poszliście do łóżka przed wyznaniami uczuć z obu stron.
          Tyle że jeśli facet uprawia seks bez miłości, to jest normą, ale jeśli kobieta - to już "o Boże, dzifka itd".
          Jednak dużo jeszcze zostało do zrobienia w kwestii równouprawnienia, a przede wszystkim "równomyślenia" o tym, co wolna kobietom, a co mężczyznom
          • straszny.upal Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 12:43
            Musiala czuc... jakas chemie przynajmniej :)
            Autor niestety nie stwierdzil nic na temat seksu, poza jego iloscia, a szkoda. To tez bylaby cenna informacja.
            • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 12:48
              O orgazmach partnerki cisza. To dużo mówi, he, he.
              • sundry Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 12:56
                Można domniemac, że dobrze jej było, skoro to tyle razy powtarzała :)
                • straszny.upal Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 12:58
                  A moze czekala na orgazm i nie mogla sie doczekac wiec w koncu odpuscila?
                  BTW zostawianie facetowi zadania "zapewnic orgazm" to glupota ale to juz inny temat :D
                • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 13:05
                  Domniemywać? To raczej się rzuca w oczy, jak orgazm jest. A "dobrze było" w znaczeniu "och, nie przejmuj się, że nie ma orgazmu, ja tak lubię się do ciebie przytulać, misiu" oznacza, że niedobrze było.

                  Zresztą nie wiem. Zaraz zjem ciacho, wypiję kawę i może zmienię zdanie o 180 stopni. A jak się rozkręcę, to nawet o 360, o czym nie omieszkam was zawiadomić. Uwielbiam wnosić cenny wkład w dyskusję.
                  • sundry Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 13:30
                    Autor skupił się na innych aspektach historii, więc bez sensu, by się rozpisywał o orgazmach lub ich braku, bo nie to było clue. Niekoniecznie musi się rzucać w oczy, nie każdy szczytuje tak, że cały blok słyszy;)
                    • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 13:47
                      O ile się dobrze orientuję, to autor właśnie nie wie, co jest klu. Gdyby wiedział, toby tu nie smęcił. Przyszedł, by się dowiedzieć, choć ja na jego miejscu waliłabym z tym raczej do wróżki.

                      A co do orgazmu - wcale nie chodzi mi o dźwięki. Jest jeszcze kilka innych objawów, na podstawie których mężczyzna może się zorientować, co jest grane.
                      • leptosom Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 14:45
                        Jest jeszcze kilka innych objawów, na podstawie których mężczyzna może się zorientować, co jest grane.

                        Dawaj to, bo myślę, że mało który, w tym ja, wie :((
                        • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 16:26
                          Ekhem, zaraz i tak wytną, ale pierwsze spod kapelusza: mniej lub bardziej intensywne skurcze macicy (no jak facet jest w środku to raczej chyba poczuje, nie wiem, nigdy nie byłam facetem...), nabrzmiewające piersi i sterczące sutki (przed i w trakcie), zaczerwienienie skóry, zmiana rytmu oddechu i cała akcja z napięciem mięśni wszelakich i następującym potem rozluźnieniem. Że o mimice nie wspomnę. No kurde, jak to nie wie...
                          • sundry Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 16:50
                            Chyba nie macice miałaś na myśli, bo jak niby facet by się miał tam dostać? ;)
                            • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 17:17
                              No nie macicę, cały ten osprzęt niżej. Biologiem nie jestem, do wilgotnej ciasnej.
                          • leptosom Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 17:37
                            Do macicy raczej trudno wcisnąć się. Z kolei moja sąsiadka ma czerwioną gębę i sutki w bezustannym wzwodzie. Jak interpretować, mądralo?
                            • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 17:39
                              Ech, a tyś jeszcze niewinny, biedaku, czy żadna z tobą orgazmu nie miała. Jakbyś widział, tobyś wiedział. Ze ślepym o kolorach...
                              • leptosom Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 17:50
                                o kolorach? pawia masz na myśli? niedawno jedna parskała, jak koń. czy to o to cho?
                                • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 17:54
                                  Was?
                                  • six_a Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 18:04
                                    kapusta i kwas.
                                    • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 18:09
                                      Nie zajarzyłam w pierwszej chwili, że można się w ten sposób wyrazić o swojej kochance po prostu. Jezus, co za ludzie. Naprawdę wzmianka o pawiu jest jak najbardziej na miejscu.
                                      • leptosom Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 21:56
                                        wszystko ma swój czas i miejsce. do czego pijesz, Mendigo?
                                        • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 27.01.15, 13:09
                                          Do ściany ostatnio, bo lustro okazało się być nieznośnym kompanem. A co to ma do rzeczy?
                                    • banksia Re: Przereklamowana oksytocyna? 09.02.15, 00:29
                                      leptosom, mendigo, six_a.... oplulam monitor :D
                            • six_a Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 18:03
                              > Z kolei moja sąsiadka ma czerwioną gębę i
                              > sutki w bezustannym wzwodzie. Jak interpretować, mądralo?
                              chleje bez swetra przy wyłączonych kaloryferach.
                              albo w kulkach chodzi. ludzie takie niby współczesne, a podstawowych spraw typu kaloryfer nie ogarniają.
                              • leptosom Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 21:55
                                piec nie potrzebuje kaloryferów. wiesz, ile można zaoszczędzić franków?
                                kulki swoją szosą, skoro foki beee.
                                • six_a Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 22:02
                                  wat?
                                  • leptosom Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 22:23
                                    kolejna poliglotka na 1/2 etatu
            • saraisa Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 12:51
              Też myślę, że coś czuła :) Do autora: Skoro poszła z Toba do łożka to jasne, ze musiałeś jej się spodobać, więc możesz sie czuć doceniony :) Ale zabrakło jej czegoś do związku najwyraźniej, a czego dokładnie, musiałbyś sam zapytać.
              • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 17:54
                saraisa napisała:

                > Też myślę, że coś czuła :) Do autora: Skoro poszła z Toba do łożka to jasne, z
                > e musiałeś jej się spodobać, więc możesz sie czuć doceniony :) Ale zabrakło jej
                > czegoś do związku najwyraźniej, a czego dokładnie, musiałbyś sam zapytać.

                Twierdziła, że nie czuła nic przez cały czas.
                Szczerze to nie czuje się doceniony. To ona miała duże obawy, czy to nie jest zabawa z mojej strony, więc pewnie powinienem to rozpatrywać w kategoriach zaszczytu.
                Dosłownie to czuję teraz duży niesmak i jest mi niedobrze na myśl o tej znajomości. Gdybym dziś ją spotkał i był zaraz po obiedzie to mogłoby być różnie :)
                A na pytanie jej o cokolwiek jest już i tak za późno. Dziewczyna była i się zmyła. Ot, puchar przechodni...
                • szpil1 Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 21:47
                  maver78 napisał:


                  >
                  > Dosłownie to czuję teraz duży niesmak i jest mi niedobrze na myśl o tej znajom
                  > ości. Gdybym dziś ją spotkał i był zaraz po obiedzie to mogłoby być różnie :)

                  To znaczy? Mam wrażenie, ze czujesz się urażony, ze ona nie doceniła takiego skarbu jak ty.

                  > A na pytanie jej o cokolwiek jest już i tak za późno. Dziewczyna była i się zmy
                  > ła. Ot, puchar przechodni...

                  Kto "puchar przechodni"? Ty czy ona?
          • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 17:48
            Zwróciłem szczególną uwagę na podany przez Ciebie punkt 3, ponieważ zdążyłem już się przyzwyczaić, że we wszystkich moich dotychczasowych znajomościach kobiety mają problemy z pracą, co rodzi szereg kolejnych problemów.
            Rozumiem co masz na myśli pisząc o wsparciu, ale w tym wypadku to chyba błędny kierunek rozważań. Jeszcze zanim zaczęliśmy się spotykać dziewczyna zapewne domyślała się, że może na mnie liczyć, a przekonała się o tym, gdy byliśmy już razem. Akurat kwestia mojego wsparcia była dla niej czytelna. Rozmawialiśmy dużo o nas, o pracy, życiu, ale jak już pisałem, nie dokonywaliśmy analiz i podsumowań naszego związku, bo było na to chyba za wcześnie.
            Co do uczuć to muszę podkreślić, iż napisała jasno, że niczego do mnie nie poczuła.

            Przyznam, że jestem Ci wdzięczny za Twoje przemyślenia, ale wydaje mi się, że lekko (świadomie bądź nie) zaczynasz odwracać kota ogonem i poddawać się panującemu tutaj trendowi, mówiącemu, że kobiecie wolno więcej.
            Same tu twierdzicie, że przecież najbardziej liczą się czyny. I dla mnie też tak jest. Było bez wyznań, to prawda. Ale nie był to seks pod wpływem impulsu ludzi poznanych przed godziną na dyskotece. Gdyby jej zachowanie było zachowaniem dla niej standardowym, to przy pewnej dozie pecha może mieć co dwa lata dziecko z nowym mężczyzną. To raczej nie jest dzisiejszy standard? Ja na pewne czyny decydowałem się świadomie pod wpływem uczuć i angażowałem się dalej widząc jej pozytywną reakcję. Nawet po jakimś czasie ona nie mówiła "stop, muszę to przemyśleć, bo coś jest nie tak, porozmawiajmy". A przecież od dorosłej kobiety można oczekiwać, że wie czego chce i co może dać drugiej stronie. Załóżmy, że pojawiło by się dziecko. Wtedy też napisałabyś o sztuce "równomyślenia"?
            Powtórzę, ja jej pewne przyszłe plany dotyczące nas i nazwijmy to "uległość" brałem za dobrą monetę, uważając, że rozwijamy się jako związek i chcemy tego samego (siebie), tym bardziej, że nie była to przypadkowa panna, poznana w przypadkowym miejscu. Naprawdę bardzo długo trwało zanim zaczeliśmy się spotykać. Jak już gdzieś wspomniałem, przez tyle wspólnego czasu to każdy poczuje coś do psa!
            Wiem, że możemy tu długo gdybać. Po prostu, staram się odrobić tę lekcję, ale jakoś brak motywu przewodniego.
            • nie_alicja Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 19:06
              maver, po co te pseudopsychologiczne rozkminy?

              panna wypisała się nagle, mętnie żegnając.

              czy to nie wygląda na pojawienie się kogoś, kto niespodzianie wskoczył na Twoje miejsce?

              takie niemiłe, acz częste selawi.
              • kalllka Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 19:42
                Pseudopsychologiczne czy nie pseudo, w każdym razie motywy autora nie podlegają ocenie.
                Zapytał sie czy takie jak opisał postępowanie dziewczyny mieści sie w normie i czy jest akceptowalne dla tzw większości.
                Myśle ze jakkolwiek puszczenie w trąbkę, to j jest dla każdego/ każdej dojmujaca nauczka.
                I nikt na podobne traktowanie nie zasługuje.
                • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 28.01.15, 17:09
                  kalllka napisała:

                  > Pseudopsychologiczne czy nie pseudo, w każdym razie motywy autora nie podlegaj
                  > ą ocenie.
                  > Zapytał sie czy takie jak opisał postępowanie dziewczyny mieści sie w normie
                  > i czy jest akceptowalne dla tzw większości.
                  > Myśle ze jakkolwiek puszczenie w trąbkę, to j jest dla każdego/ każdej dojmuj
                  > aca nauczka.
                  > I nikt na podobne traktowanie nie zasługuje.

                  A Ciebie to chyba nawet polubię ;)
              • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 28.01.15, 17:15
                nie_alicja napisała:

                > maver, po co te pseudopsychologiczne rozkminy?
                > panna wypisała się nagle, mętnie żegnając.
                > czy to nie wygląda na pojawienie się kogoś, kto niespodzianie wskoczył na Twoje
                > miejsce? takie niemiłe, acz częste selawi.

                Czy mogę Cię cytować na forum dla rozwódek?



            • glamourous Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 19:30
              Widze, ze rozwazanych jest tu wiele roznych hipotez, ze ona zla kobieta, ze on cos spieprzyl, ze nie dawal wsparcia, i takie tam.
              Ale mi nasuwa sie ta najprostsza opcja.

              Otoz ostatnio przytrafilo mi sie cos bardzo analogicznego, mianowicie taki wlasnie zwiazek z braku laku, czyli "damy sobie szanse i zobaczymy co z tego wydzie". Potrzebowalam towarzystwa, seksu, czulosci, meskiego ciepelka. Bardzo chcialam sie zakochac, wiec spotykalam sie z kims w nadziei ze na kolejnej randce moze cos wreszcie z mojej strony zaskoczy. A poniewaz jestem osoba dosc emocjonalna, to nie zgrywalam zimnej suki, tylko wlasnie byly takie rozne cieple slowka, seks, przytulanie itp. ktore on mogl interpretowac jako rodzaj zaangazowania z mojej strony. Pisal mi po tych randkach : skarbie, kochanie, najdrozsza itp, jednym slowem dawal mi jasno do zrozumienia, ze jest nastawiony na dlugofalowa kontynuacje i ze go "wzielo". A u mnie w kwestii zakochania ciagle nic, chciaz bardzo sobie tego zyczylam, bo facet byl sensowny. I trwalo to tak pare tygodni, az w koncu nastapilo wielke bum : nieoczekiwanie pojawil sie ktos inny i zauroczylam sie blyskawicznie. Wpadlam jak sliwka w kompot, totalny zawrot glowy. I konczac tamta znajomosc, powiedzialam tamtemu dokladnie to samo. Ze szczerze chcialam sie zakochac, ale no niestety, nie wyszlo. Ze mi przykro i takie tam.

              Nie byla to zadna nieuczciwosc z mojej strony, staralam sie. Ale uczucia lubia chodzic swoimi drogami, niezaleznie od naszej woli. Mozna probowac z kims miesiacami i dawac temu szanse, jednak hormony rzadza sie swoimi prawami. Czasami czas dziala na korzysc w takich sytuacjach (w sensie, ze mozna sie w kims zakochac z czasem), a czesto jest wrecz odwrotnie, im dalej w las tym mniej drzew. I nic na to nie poradzimy.
              • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 28.01.15, 16:57
                Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. Zawsze to miłe, gdy ktoś poświęci mi czas na napisanie paru sensownych zdań.
                Miałem z tyłu głowy możliwość, że pojawił się ktoś trzeci, w myśl zasady, że gdy nie wiadomo o co chodzi w związku, to chodzi o...
                Jest jednak pewne "ale", którego chyba nie umiałem wyraźnie opisać, a którego nikt do tej pory właściwie nie odczytał. Jest to sedno mojego wątku i moich wątpliwości. Chodzi o początek znajomości. Pytanie jak to było u Ciebie z tym panem nr 1? Powiedzmy, potknęłaś się w sklepie na schodach i wpadłaś w jego ramiona, a następnie pomyślałaś:"jest niezły, ja potrzebuję bliskości, więc się zobaczy co z tego będzie"? ;)

                Weźmy moją sytuację. Spotykasz faceta przez blisko rok, co najmniej raz w tygodniu. Widzisz go z każdej strony, widzisz jak się uśmiecha do Ciebie, jak na Ciebie patrzy, jak mówi. Lekko flirtujecie spojrzeniami i wplatanymi zdaniami, które nie do końca pasują do formalnej sytuacji.
                Czy to na pewno nie jest ten moment, w którym wydziela się chemia i pojawia zauroczenie? I może to założenie mam błędne, że gdyby wtedy niczego nie było, to logicznie kobieta odrzuciłaby jakikolwiek ciąg dalszy. Ale skoro przez tak długi czas prowokowała mnie do reakcji, a następnie napisała mi książkę o sobie w mailach, by w końcu podczas spotkania dać upust swojej "potrzebie bliskości" nie myśląc specjalnie o tym co będzie jutro (lub za 9 miesięcy), to chyba mogę założyć, że to zauroczenie się pojawiło i jak to ujęłaś "hormony przypomniały o swoich prawach"? W kontekście powyższego jej zniknięcie lub pojawienie się kogoś innego w tej fazie znajomości jest dla mnie co najmniej bardzo dziwne, niezrozumiałe.
        • szpil1 Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 22:03
          Ale dlaczego masz złe zdanie? Może cos jej nie pasowało, dała sobie czas, by zobaczyć czy będzie poprawa , poprawy nie było, więc zakończyła spotykanie się. I tyle. A poza tym czy równie złe zdanie masz o mężczyznach, którzy też zrywają po kilku miesiącach? Bo ja mam wrażenie, ze ciebie bardzo uwiera, ze to własnie kobieta tak postąpiła.
          • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 28.01.15, 17:08
            szpil1 napisała:

            > Ale dlaczego masz złe zdanie? Może cos jej nie pasowało, dała sobie czas, by zo
            > baczyć czy będzie poprawa , poprawy nie było, więc zakończyła spotykanie się. I
            > tyle. A poza tym czy równie złe zdanie masz o mężczyznach, którzy też zrywają
            > po kilku miesiącach? Bo ja mam wrażenie, ze ciebie bardzo uwiera, ze to własnie
            > kobieta tak postąpiła.

            Widzę, że masz ochotę prowadzić prywatną wojenkę, a ja akurat jestem na horyzoncie? Jeśli dostałaś po głowie to załóż swój wątek, wygadaj się (to naprawdę pomaga!), a jeśli będę umiał pomóc, to coś napiszę. A jeśli nie będę umiał, to będę siedział cicho. To dobry zwyczaj. Polecam!

            Moje zdanie o mężczyznach w tym kontekście nie ma tu żadnego znaczenia. Jestem heteroseksualny. Poza tym, to nie wojna z babami, lecz opisane zachowanie jednej z nich. Mam nadzieję, że to nie jest dzisiejszy standard, bo mimo, że jestem facetem, to chciałbym ograniczyć zwiedzanie ilości łóżek. Zawsze nie lubiłem matmy;) Poza tym, trzeba dbać o serce:)
    • mierdolinho Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 20:59
      Skoro jeszcze to czytasz:
      ad 1 Kobieta nie musi się przespać z facetem żeby wiedzieć że go chce. Jeśli jesteś mocno przeciętny w tym sporcie to może nawet zaszkodzić;) Może tak było w twoim przypadku?
      ad 2 Od początku nie byłeś jej planem "a" ani nawet "b"; plan o wyższym priorytecie się ziścił, więc zostałeś tymczasowo wykreślony. Nie zostawiaj całkiem tematu, może fortuna znowu się odwróci i dmuchniesz pannę jeszcze nie raz, ale jakiekolwiek związki wybij sobie ze łba - w takiej sytuacji zawsze będziesz dla niej nagrodą pocieszenia.

      W ogóle co to za pomysły pytać kobiety o radę? Masz łeb i xuj? Obserwuj i kombinuj;)
    • six_a Re: ja wiem 25.01.15, 22:04
      ekscytacyny jej zabrakło.
    • czoklitka Re: Przereklamowana oksytocyna? 25.01.15, 23:06
      Tak, u niej tak to działa. Zresztą , czy to naprawdę jest takie dziwne, że można miło i namiętnie spędzać ze sobą czas bez TYCH uczuć?
    • potworski Zakład= 25.01.15, 23:36
      Przeczytawszy z uwagą wątek otwierający tę dyskusję jestem w stanie stwierdzić niemal z pewnością, że twoja panna buja się z innym typem. Sprawa prosta jak świński ogon=miała potrzebę bliskości, to akurat ty się nawinąłeś. Może nawet była w jakimś stopniu tobą zauroczona, ale po drodze nic jej we łbie nie przeskoczyło i potem być może tylko czekała co z tego wyniknie. Baby często zachowują się jak małpy=puszczają gałąź dopiero wtedy gdy złapią następną. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że właśnie złapała a ciebie spuściła w dolnopłuku prosto do Wisły.
      Odpuść.
      • stokrotka_a Re: Zakład= 26.01.15, 09:19
        potworski napisał:

        > Baby często zachowują si
        > ę jak małpy=puszczają gałąź dopiero wtedy gdy złapią następną.

        Twój komentarza dowodzi, że niektórym facetom to nawet do małp daleko.

        > Stawiam dolary p
        > rzeciwko orzechom, że właśnie złapała a ciebie spuściła w dolnopłuku prosto do
        > Wisły.

        Stawiasz, bo wiesz, że twojej tezy nie można zweryfikować, więc nie ryzykujesz utratą tych "dolarów".
        • potworski Re: Zakład= 26.01.15, 09:37
          stokrotka_a napisała:

          > Twój komentarza dowodzi, że niektórym facetom to nawet do małp daleko.


          W jaki sposób mój komentarz tego dowodzi?
      • fuzja_jadrowa Re: Zakład= 26.01.15, 10:47
        Całkiem możliwe, że spotkała kogoś, przy kim wreszcie poczuła, że to "to".


        > Baby często zachowują się jak małpy=puszczają gałąź dopiero wtedy gdy złapią następną.

        E, ludzie ogólnie. Mężczyźni też tak łatwo nie zrezygnują z miłego bzykanka, nie mając sensownej alternatywy.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zakład= 26.01.15, 11:03

          fuzja_jadrowa napisał(a):

          > Całkiem możliwe, że spotkała kogoś, przy kim wreszcie poczuła, że to "to".
          >
          >
          > > Baby często zachowują się jak małpy=puszczają gałąź dopiero wtedy gdy zła
          > pią następną.
          >
          > E, ludzie ogólnie. Mężczyźni też tak łatwo nie zrezygnują z miłego bzykanka, ni
          > e mając sensownej alternatywy.

          Nie, mechanizm jest inny.
          Kobiety istotnie przeskakują z gałęzi na gałąź...
          Faceci najchętniej trzymali by kilka gałęzi naraz, nie bez kozery małpy mają 4 chwytne członki :D
          • fuzja_jadrowa Re: Zakład= 26.01.15, 11:11
            > Nie, mechanizm jest inny.
            > Kobiety istotnie przeskakują z gałęzi na gałąź...
            > Faceci najchętniej trzymali by kilka gałęzi naraz, nie bez kozery małpy mają 4
            > chwytne członki :D

            :)
            Zgadza się. Nie trzymają tylko ci, którzy nie mają czego. A że większość znajduje się w grupie, która nie ma możliwości dowolnego przebierania w partnerkach seksualnych, to z zewnątrz wygląda to, jakby chłopów małpie zachowania nie dotyczyły.
    • sid-15 Re: Przereklamowana oksytocyna? 26.01.15, 20:33
      Nawet chciałam odpowiedzieć na poważnie, ale kiedy poczytałam Twoje wypowiedzi o wymowie "jak ona śmiała mnie odrzucić" i "do łóżka bez miłości, dzifka", to mi się odechciało.
      • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 28.01.15, 17:17
        Aż zacząłem się zastanawiać, ile to właśnie straciłem...
        • sid-15 Re: Przereklamowana oksytocyna? 28.01.15, 22:44
          Nie wierzę, zastanawianie się (takie na serio) chyba nie jest Twoim hobby.:>
    • samuela_vimes Re: Przereklamowana oksytocyna? 09.02.15, 00:41
      4 miesiące to bardzo krótki okres, w którym takie decyzje właśnie warto podjąć. Rozumiałabym twoje zdziwienie po 3 latach, ale po 4 miesiącach, litości.
      • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 12.02.15, 00:44
        samuela_vimes napisała:

        > 4 miesiące to bardzo krótki okres, w którym takie decyzje właśnie warto podjąć.
        > Rozumiałabym twoje zdziwienie po 3 latach, ale po 4 miesiącach, litości.

        Ehhh. Przecież jestem litościwy;) Dlatego staram się za mocno nie komentować wypowiedzi forumowiczek uważających, że jakakolwiek droga obrana przez inną kobietę jest jedyną słuszną drogą. Nie wspominając o kwestionowaniu wszystkiego w myśl zasady "wszystko jest względne", ale to przecież podważa sens jakiejkolwiek dyskusji o czymkolwiek i jednocześnie podważa sens istnienia forum.

        Wracając do tematu. A dlaczego 3 lata, a nie rok lub 5 lat? Dla mnie akurat 4 miesiące są szokiem.
        Teraz poważnie. Być może ta sprawa ma drugie dno. Mam jakieś domysły, ale nie chcę tego roztrząsać. A może po prostu ten typ tak ma. Lubi poznawać nowych znajomych. Lubi gdy coś się dzieje. Może było nas więcej? Ściśle mówiąc, akurat wiem o kimś jeszcze, bo sama mi się pochwaliła taką przeszłą znajomością, bardzo podobną do naszej. Dwóch to jeszcze nie tłok, ale może ten rodzaj pracy+taki rodzaj charakteru dały wypadkową w postaci krótkich i intensywnych znajomości? Nie wiem. Nie o to pytałem na początku.
        Z mojego, męskiego punktu widzenia, wygląda to dziwnie. Jeśli dziewczyna chce mi się podać na tacy (błyskawiczna propozycja wspólnych wyjazdów i silne dążenie do pierwszego z nich, zanim jeszcze w ogóle się spotkaliśmy) i jednocześnie dobrze ponad rok "pracuje" nade mną i nad tym by ta znajomość w ogóle powstała, następnie koresponduje w tomach, wciąż snując wspólne plany, a następnie znika, gdy to wszystko zaczyna się materializować, to ja niewiele z tego rozumiem.
        Ja to wszystko brałem za dobrą monetę, coś na zasadzie:"czekaliśmy na siebie ponad rok, więc teraz wszystko dzieje się naturalnie, to jest takie oczywiste i dobrze się zazębia". Nigdy nie pomyślałem:" Ale ona łatwa". Teraz to czuję się jakbym sam był łatwy. Jako facet powinienem być zachwycony. Jeśli u kobiet to było normalne, to mam szanse na 4 co rok! ;)
        Ale to by mnie spaliło emocjonalnie. I to kolejna rzecz. Naprawdę po takim czasie i takiej historii nic nie czujecie? Powiem szczerze, że to smutne. Ona mogła większe emocje wynieść z wyprzedaży w perfumerii, niż z naszej relacji.
        Naprawdę moje podejście i pytania są tutaj takie dziwne? Ja też nie przestaję się dziwić.
        • m.a.l.a_syrenka Re: Przereklamowana oksytocyna? 12.02.15, 11:49
          Taki sobie mężczyzna... No, może nie strażnik moralności. No i trochę romantyczny, czy coś w tym stylu? A tu zonk. W twoje życie wbija się dziewczyna co to i pogłaszcze i oleje... Nie popieram, ale muszę przyznać, że takie kobiety często mają lepsze życie i samopoczucie, niż te wiecznie wszystko przeżywające.
          • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 14.02.15, 14:28
            m.a.l.a_syrenka napisała:

            > Taki sobie mężczyzna... No, może nie strażnik moralności. No i trochę romantycz
            > ny, czy coś w tym stylu? A tu zonk. W twoje życie wbija się dziewczyna co to i
            > pogłaszcze i oleje... Nie popieram, ale muszę przyznać, że takie kobiety częst
            > o mają lepsze życie i samopoczucie, niż te wiecznie wszystko przeżywające.

            Aż tak mnie już poznałaś?
            Nie strażnik moralności, bo od dawna nie ma już czego strzec.
            Pewnie, że romantyczny. Czasem świeczkę zapalę. To chyba efekt słabości do zabawy ogniem. Jeszcze z dzieciństwa mi zostało ;)
            A dziewczyna to raczej mało głaskała. Fakt, że olała.
            W ostatnim zdaniu mylisz się dość mocno. Takie osoby idą przez życie nie wiedząc, że żyją. Czasem trzeba przetrwać ciężkie chwile, ale dzięki temu całą sobą potrafisz docenić i chłonąć te piękne. Czy nie po to żyjemy?
            • six_a Re: Przereklamowana oksytocyna? 14.02.15, 14:36
              >Czasem świeczkę zapalę.
              jak pierwszego listopada, to się nie liczy za romantyzm.
            • m.a.l.a_syrenka Re: Przereklamowana oksytocyna? 14.02.15, 16:19
              Pięknie. Trochę na ostro i trochę na słodko. Pozdrawiam
            • katalonja Re: Przereklamowana oksytocyna? 19.02.15, 22:45
              Późno piszę, bo dopiero przeczytałam cały wątek. Słuchaj, a może ta dziewczyna po prostu bała się zaangażować? Jak wyczuła, że wasz związek zaczyna przeradzać się w coś poważnego, to po prostu stchórzyła i zwinęła żagle w popłochu? Może ktoś ją kiedyś wystawił porządnie do wiatru?
              Tak czy inaczej, nawet gdyby tak było, to reakcja dziewczyny mocno niedojrzała i źle rokująca na przyszłość.
              • maver78 Re: Przereklamowana oksytocyna? 21.02.15, 00:24
                katalonja napisała:

                > Późno piszę, bo dopiero przeczytałam cały wątek. Słuchaj, a może ta dziewczyna
                > po prostu bała się zaangażować? Jak wyczuła, że wasz związek zaczyna przeradzać
                > się w coś poważnego, to po prostu stchórzyła i zwinęła żagle w popłochu? Może
                > ktoś ją kiedyś wystawił porządnie do wiatru?
                > Tak czy inaczej, nawet gdyby tak było, to reakcja dziewczyny mocno niedojrzała
                > i źle rokująca na przyszłość.

                Przeczytałaś cały wątek? :) Dziękuję.
                Podoba mi się Twoja odpowiedź. Jest wyważona. I zawiera jakąś myśl. Jestem poirytowany większością odpowiedzi sugerujących, że dziewczyna zachowała się normalnie. Wszystko można uzasadnić. Facet zostawiający żonę po 5 latach od ślubu też pewnie potrzebował czasu, by zrozumieć co czuje. Niektórzy potrzebują pewnie więcej czasu ;) Nie chciałbym się takim stać. Szukam w tym wątku jakiejś równowagi pomiędzy błędem, a perfidią. Trudno mi uwierzyć, że 30sto latka widząc mnie 50 razy nie rozpoznała, czy jest chemia, czy nie. Zresztą bliskość fizyczna raczej temu zaprzecza. A jeśli jest wycofana emocjonalnie to powinna o tym powiedzieć. Dziewczyna brnęła w to dalej i pytanie na co liczyła? Pojawić to się może znudzenie, a nie zauroczenie ;) Charakter zawartej przez nas znajomości, wymieniane listy itp. wskazywały poważniejszą jej naturę. To jakieś totalne poplątanie. I tu się właśnie zgadzam z Tobą. Niedojrzałość. A może jeszcze egoizm, głupota życiowa?

                Masz ciekawy pomysł z jej złymi doświadczeniami. Wspominała mi coś, że podobno od kilku lat była sama, ponieważ miała jakieś bardzo trudne rozstanie. Nie wiem, czy to prawda. Teraz to mam już mieszane uczucia na temat prawdziwości jej słów. Jednak to by sporo wyjaśniało. Możliwe, że ona sama uważała, że ja nie podchodzę do tej znajomości aż tak poważnie. Z drugiej strony, mówiłem jej, że interesuje mnie tylko poważna znajomość. Przykra sprawa, że ludzie bez problemu idą ze sobą do łóżka, a nie potrafią porozmawiać na trudne, lecz ważne tematy.
                • six_a Re: Przereklamowana oksytocyna? 21.02.15, 00:54
                  >To jakieś totalne poplątanie. I tu się właśnie zgadzam z Tobą. Niedojrzałość. A może jeszcze egoizm, głupota życiowa?
                  a jakie to ma dla ciebie teraz, przeproszę, że zapytam, znaczenie. do tego stopnia nie możesz przełknąć, że śmiała cię rzucić i to jeszcze bez wypowiedzenia, bez wielogodzinnych negocjacji, że teraz musisz udowadniać sobie i wszystkim jej głupotę i niedojrzałość.

                  no zupełnie, jakby na królewicza z bajki trafiła. tylko tak się składa, że nie jesteś jedynym królewiczem na tym świecie. zrozumiałem?
                • mendigo Re: Przereklamowana oksytocyna? 21.02.15, 13:37
                  Człowieku, a jeśli ona zaczęła cię dobrze poznawać i zobaczyła w tobie coś, czego nie była w stanie zaakceptować. Jeśli coś ją w tobie odrzuca? Czego oczekujesz - że zagryzie zęby i będzie się z tobą męczyć do końca życia, skoro poświęciła ci już kilka miesięcy intymnej znajomości? Ile ty masz lat? Kto tu jest niedojrzały?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka