fuzja-jadrowa
15.03.15, 12:43
W marcu do kin weszła nowa wersja "Kopciuszka".
Rozszerzona i zmieniona. Twórcy postarali się unowocześnić produkcję tak, żeby z jednej strony dostosować ją, na ile się da, do współczesnych oczekiwań, z drugiej nie zapominając, że stara baśń pozostaje baśnią.
Film podobno nie skupia się na małżeństwie z księciem jako głównym celu w życiu młodej dziewczyny. Ich relacja pokazana jest z nieco innej strony, Kopciuszek nie jest ofiarą, a rola księcia nie sprowadza się do wybawiciela. Dziewczyna przedstawiona jest jako mądra, z zasadami, nie tylko piękna (choć oczywiście piękna, blond, z wąską talią jest, wiadomo).
Część krytyków podkreśla, że zarówno Kopciuszek jak i książę, są oczywiście szczupli, zgrabni i urodziwi. Kopciuszek jak mantrę powtarza wpojoną przez zmarłą matkę zasadę o odwadze i byciu dobrą ("Always remember to have courage and be kind"). Niektóre feministki twierdzą, że to kolejne powielanie stereotypu, że dziewczynka powinna być miła i dobra.
Tutaj odpowiedź reżysera:
www.nytimes.com/2015/03/08/movies/cinderella-has-a-dusting-of-downton-abbey.html?_r=0
I moje pytanie - czy rzeczywiście bajka to tylko bajka i na niekóre kwestie należałoby przymknąć oko? A może od współczesnych produkcji powinniśmy oczekiwać czegoś więcej? Jednym słowiem - czy zabrałybyście na ten film własne dzieci? :)