Dodaj do ulubionych

Miłość wszystko wybaczy?!

20.09.04, 09:52
Z licznych postów wyłania się mniej więcej taki obraz:
miłość wybaczy, uleczy, naprawi. Miłość kobiety do mężczyzny, oczywiście.
- zmieni alkoholika w niepijącego
- bandytę w porządnego człowieka
- sprawi, że typ mający troje dzieci, którymi się nie interesuje pokocha
czwarte
- wyleczy kompleksy z dzieciństwa
- z zimnego pracoholika uczyni ciepłego domatora itd.
- tego co za krzywe spojrzenie daje w twarz uczyni opanowanym
Wystarczy rozmawiać, kochać bez zastrzeżeń, dawać akceptację i oparcie,
czułość, czas i zainteresowanie, wspierać, tłumaczyć.
Naiwność? Głupota? Syndrom pielęgniarki?
Naprawdę wierzycie, że jeśli za cenę Waszego wysiłku odkryjecie w którymś z
w/w typów "to coś" to wówczas zapanuje sielanka?
Naprawdę to w wierzycie niektóre kochane dziewczyny i kobiety?
Obserwuj wątek
    • Gość: Lena Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: 80.48.96.* 20.09.04, 10:03
      Ja akurat nie wierzę /o czym już pisałam w jakimś wątku/. Miłość nie czyni
      człowieka innym niż jest w rzeczywistości. Jeśli z domu nie wyniósł
      podstawowego wychowania społecznego, kultury to sprawa jest trudna. Po
      początkowej fazie euforii i tak wszysko wyjedzie na zwenątrz. Czasem widać to
      wszystko od początku "gołym okiem" tylko zainteresowana tego zobaczyć nie chce.
      • Gość: M@ Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: 62.148.89.* 20.09.04, 10:14
        Lena ma rację, podstawy wynosi się z domu, osobowość człowieka kształtuje się
        bardzo długo, pytanie chyba jest trochę podchwytliwe bo czy miłość zmieni czy
        też próbuje zmienić kobieta mężczyznę???
        Zmian charakteru nie wchodzi w grę, przyzwyczajenia czasami tak.
        M@
    • Gość: Akka Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 10:11
      Na własnej, bardzo bolesnej szczenięcej pomyłce przekonałam się, że to
      niemożliwe. Teraz już inaczej podchodzę do sprawy, pewnie zbyt racjonalnie i
      kategorycznie, no ale taka jest cena dorośnięcia.
      Dobrze postawiony problem, Triss.
      • blondangel Re: Miłość wszystko wybaczy?! 20.09.04, 10:17
        Ja rowniez w to nie wierze. Dosc dlugo wydawalo mi sie, ze jesli tylko kocha
        sie bardzo mocno, to mozna przejsc przez wszystkie nieszczesia, wybaczac i
        wierzyc ze bedzie kiedys lepiej. Tak wiec w wieku 27 lat stwierdzilam to w moim
        zwiazku po raz kolejny, wiedzialam to od samego poczatku, ale znowu musialam
        sprobowac i niestety przegralam. Zycie przechodzi mi kolo nosa, bo w kazdym,
        zwiazku wierzylam, ze kiedys kiedys bedzie lepiej..... Gdybym mogla cofnac
        czas, zrobilabym wiele rzeczy inaczej. Mam nadzieje, ze to co najlepsze jest
        przede mna....
      • triss_merigold6 Re: Miłość wszystko wybaczy?! 20.09.04, 10:26
        Idealizm jest świetny na odległość i jako motyw w literaturze. W realu kończy
        się najczęściej szpitalem, depresją, obdukcją, samotnym macierzyństwem albo
        rozpaczą wylewaną na forum.
    • Gość: Maja Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: *.futuro.pl 20.09.04, 10:31
      Mnie zastanawia jedno: dlaczego wyłącznie kobiety wierzą w tak zbawczą moc
      miłości? U facetów takich rozterek nie ma. Zastanawia mnie dlaczego kobiety
      takie są.

      Kobiety nie powinny marzyć w przemianę mężczyzny, bo taka b.rzadko się zdarza.
      • Gość: M@ Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: 62.148.89.* 20.09.04, 10:38
        po co zmieniać???? za jaką cenę, jakim kosztem, kto powiedział że po zmianie
        będzie lepiej?
        M@
        • Gość: Maja Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: *.futuro.pl 20.09.04, 13:48
          Celem człowieka powinno być doskonalenie się, stawanie się coraz lepszym.
          Niektóre wady u partnera są b.trudne do przetrawienia np.notoryczna zdrada.
          Nikt inny nie moze tego zmienic, tylko osoba która te wady posiada. Kobiety
          b.często myslą że pod wpływem "miłości" facet się zmieni - i to miałam na
          myśli. Gdyby każdy chciał robić co chce byłaby sodoma i gomora.
      • Gość: Asik Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 20.09.04, 10:47
        Gość portalu: Maja napisał(a):

        > Mnie zastanawia jedno: dlaczego wyłącznie kobiety wierzą w tak zbawczą moc
        > miłości? U facetów takich rozterek nie ma. Zastanawia mnie dlaczego kobiety
        > takie są.
        >
        > Kobiety nie powinny marzyć w przemianę mężczyzny, bo taka b.rzadko się
        zdarza.

        To, jeśli ja nie wierzę w przemianę człowieka dzięki mojej miłości to znaczy,
        że jestem mężczyzną:-)
        Jedyną szansą jest, jeśli on bardzo tego chce. Ale, może wrócić do swoich
        poprzednich przyzwyczajeń.
        Przez miłość trudniej nam wyznaczyć pewną granicę. Też dzięki niej ktoś ma
        większą szansę na bycie razem. Ale, do tańca zawsze trzeba dwojga. Zgranych
        serc i chętnych dusz:-)
        Prawdziwa miłość nie wymaga poświęceń.
        • Gość: obiektywna pala z wnioskowania Asik IP: 129.129.138.* 20.09.04, 11:47
          To, jeśli ja nie wierzę w przemianę człowieka dzięki mojej miłości to znaczy,
          > że jestem mężczyzną:-)


          "Wylacznie kobiety" nie jest rownoznaczne z "wszystkie kobiety"
          • Gość: Asik Re: pala z wnioskowania Asik:-)))))) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 20.09.04, 14:27
            Można to rozumieć, jak kto chce. Ja tak to zrozumiałam. Nie zostało napisane,
            że niektóre kobiety, ale po prostu kobiety. Czyli można to rozumieć, że autorka
            miała na myśli wszystkie kobiety:-))
            Dla Ciebie to nie jest równoznaczne, a dla mnie tak to wygląda:-)Pa.

        • Gość: Maja Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: *.futuro.pl 20.09.04, 13:53
          Miałam na myśli ludzi. Ponieważ jest podniesiony temat facetów to taki przykład
          podałam. Zmieniają się i mężczyżni i kobiety pod wpływem miłości. Tylko kobiety
          wierzą w moc miłości, że ta wszystko pokona itp. Faceci jakoś tak bardziej
          racjonalnie do tego podchodzą.
          • Gość: Asik Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 20.09.04, 14:35
            Charakteru dorosłego człowieka nie zmieni się. Tak słyszałam też od mężczyzny,
            który mówił o kobietach:-)
            Wydaje mi się, że tak powiedział, bo wie, że siebie już nie zmieni.
            On jest o'k. Po co zmieniać coś co jest w porządku?:-)
            I tak myśli wielu mężczyzn. Nie piszę, że wszyscy, bo są też tacy co myślą, że
            nie są doskanali i mogą zmienić się.
            Tylko w tym temacie uważam, że wiele kobiet powinno zmienić swoje myślenie, że
            jak one będą trwać w czymś to mężczyzna zmieni się.
    • blanchet Re: Miłość wszystko wybaczy?! 20.09.04, 10:54
      jeśli zanim się w kimś zakochamy- widzimy że jest np. uzależniony, chory-
      możemy z niego zrezygnować
      inaczej jak stanie się to np. po 15 latach związku
      • Gość: Asik Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 20.09.04, 11:06
        A, co powiesz jak ktoś ukrywa przed drugą osobą swój poważny mankament. A,
        najgorzej, jak chemia uderzy przy pierwszym bądź drugim wejrzeniu.
        Zawsze jest ciężko w miłości. Tylko najlepiej, jak nie ma jeszcze jakiś
        większych zobowiązań. Miłość nie wybiera.
        • zdzichu-nr1 Re: Miłość wszystko wybaczy?! 20.09.04, 11:31
          Gość portalu: Asik napisał(a):

          > Miłość nie wybiera.

          Jest jeszcze rozum. Ignorowanie wskazań umysłu przy wyborach erotycznych
          określa się w gronie męskim jako "myślenie chujem". Z prawdziwą miłością nie ma
          to wiele wspólnego
          • Gość: Asik Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 20.09.04, 12:51
            Podobno dobieramy się na poziomie podświadomości. Niedojrzałe osobowości
            dobierają się na podstawie różnic. Podoba się takiej osobie w drugiej to czego
            ona nie ma. Podoba się w kimś to, co chciałaby sama posiadać. Np.jakąś cechę
            charakteru, czy osobowości. Nawet sami całkowicie nie zdajemy sobie sprawy jak
            to dzieje się. Niemożliwe jest całkowite kontrolowanie tego przez rozum. To
            jest biologia. A, my jesteśmy tylko wyżej rozwiniętym gatunkiem:-)A, gdzie jest
            głównie rozum, tam nie ma miejsca na serce. I nie ma mowy o prawdziwej miłości,
            o uczuciu. Bo to jest już chemia-biologia.
            A, dojrzałe osoby dobierają się o podobnym poziomie dojrzałości. Dobierają się
            na podstawie podobieństwa. I takie związki mają większą szansę:-)
            Prawdziwa miłość jest wtedy, kiedy osoba, którą kochamy nie jest nam do niczego
            potrzebna. Trudno oceniać czyjąś miłość, że np. ktoś potrzebuje się kimś
            opiekować, a ktoś inny szuka kogoś kto nią/nim zaopiekuje się.
            Uważam, że trzeba wszystkim dać szansę. Szczególnie jak dużo ze sobą się było.
            Ale, trzeba zawsze wyznaczyć granicę, której my nie możemy przekroczyć. Jeśli
            ktoś chce, aby związek trwał, to musi ją uszanować i dostosować się. Trudna
            wzajemna sztuka bycia razem. Łatwo jest powiedzieć koniec. Prawdą jest, że
            większość mężczyzn nie umie dawać w związku. A, kobieta często za bardzo
            ustępuje. Same kobiety jesteśmy temu winne. Ciekawa jestem, czy mężczyzna
            potrafi kochać tak bezinteresownie jak kobieta. Nie patrząc tylko, ile dostaje
            od kobiety:-)
        • triss_merigold6 Re: Miłość wszystko wybaczy?! 20.09.04, 11:46
          Uderzenie chemii chyba powinno przestać działać po informacji, że typ siedział
          w więzieniu. Ukrywa mankament - do czasu, pewnych rzeczy nie da się ukrywać
          zbyt długo (nałogu na przykład), wtedy tym bardziej czar powinien prysnąć.
          Ogólnie rzecz biorąc kobieta, która sądzi, że pomoże facetowi dorosnąć/odnaleźć
          siebie/zmienić się na lepsze sama sobie robi gorzej.
        • ruda_szczurka Re: Miłość wszystko wybaczy?! 20.09.04, 21:10
          Gość portalu: Asik napisał(a):

          > A, co powiesz jak ktoś ukrywa przed drugą osobą swój poważny mankament. A,
          > najgorzej, jak chemia uderzy przy pierwszym bądź drugim wejrzeniu.
          > Zawsze jest ciężko w miłości. Tylko najlepiej, jak nie ma jeszcze jakiś
          > większych zobowiązań. Miłość nie wybiera.

          To tym gorzej dla ukrywającego. Po pierwsze ma mankament a po drugie jest
          kłamcą i oszustem bo tenze mankament ukrywał.
          Nie widze siebie z związku z nosicielem "mankamentu" ( oczywiscie nie mam na
          mysli takiej cechy jak nie opuszczanie deski sedesowej, tylko cięzki kaliber
          mankamentów wymieniony przez Triss) a tym bardziej z kims kto mnie oszukal.
          Kilku usilowało cos ukryć. Jeden debilizm, inny zubozenie emocjonalne, kolejny
          zone i dziecko. Wszyscy ci panowie uslyszeli pozegnalne "papa". Nie rozumiem
          kobiet, ktore nie maja sily sie odkochac i brną w patologiczne związki robiąc
          krzywde samym sobie. Zakochac się oczywiście jest łatwiej niż odkochać ale jak
          wiadomo da się. Bywa ciężko na sercu ale uwazam ze lżej na dluzszą mete niż
          będąc w chorym układzie z chorym człowiekiem. Bo jak mawiała prababcia: jeśli
          można się zakochać w głupim, biednym i brzydkim to czemu nie w mądrym, ładnym i
          bogatym..? Żeby nie bylo, ze prababcia to materialistka - bogatym
          emocjonalnie...
    • Gość: ruda Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: 62.148.79.* 20.09.04, 11:52
      owszem miłość nie jest uniwersalnym, automatycznym lekarstwem
      i często nic nie zmienia

      jednak czasami sprawia, że człowiek, który zachowuje się w określony sposób np.
      pod wpływem otoczenia, albo z braku motywacji, "nawróci się"...

      czasami pod wpływem miłości człowiek się zmienia - nie diametralnie, tylko
      trochę, ale to trochę oznacza, że z powodzeniem będzie funkcjonował w rodzinie
      (np. z zimnego pracocholika zmieni się w odpowiedzialnego, dużo pracującego
      ojca rodziny, który rzadko, bo rzadko, ale intensywnie i z przyjemnością
      zajmuje się żoną i dziećmi...)

      a w leczeniu kompleksów z dzieciństwa chyba nie ma nic lepszego, jak właśnie
      dobre, głębokie więzy międzyludzkie - przyjaźnie, miłości...

      niemniej proponuję tę "przemianę" sprawdzić przed ostatecznym związaniem się z
      danym człowiekiem, jak tez rozważyć w duchu, a co, jesli jednak zmiana jest
      tylko chwilowa...
    • Gość: znudzona nudzisz merigold IP: 129.129.138.* 20.09.04, 16:46
      Juz ktorys raz piszesz o tym samym. Robi sie to nudne. Wszyscy zainteresowani
      mieli juz sporo okazji, aby przeczytac, jak bardzo nie daja ci spokoju cudze
      wybory zyciowe i cudza wiara, ze on sie zmieni/nasza milosc go zmieni.

      Odrebna kwestia jest to, czy osoba, ktora sama pisala tutaj o swoim dlugim
      zwiazku z alkoholikiem, w ktorym nie brakowalo rekoczynow itp. powinna sie tak
      bardzo dziwic tego typu postawom postawom u niektorych kobiet.
    • supermadziek Re: Miłość wszystko wybaczy?! 20.09.04, 20:39
      triss_merigold6 napisała:

      > Z licznych postów wyłania się mniej więcej taki obraz:
      > miłość wybaczy, uleczy, naprawi. Miłość kobiety do mężczyzny, oczywiście.
      > - zmieni alkoholika w niepijącego

      => nie znasz takich ludzi ??? Jacek Kuron, Anna Dymna, Stanislawa Celinska
      sa/byl alkoholikami - nie wiem jak ty ale ja te osoby daze ogromnym szacunkiem

      > - bandytę w porządnego człowieka

      => hmm definicja bandyty to pewnie twoim zdaniem lysy bezkark kradnacy
      samochody? bardzo prymitywna i powierzchowna

      > - sprawi, że typ mający troje dzieci, którymi się nie interesuje pokocha
      > czwarte

      => z tym sie musze zgodzic

      > - wyleczy kompleksy z dzieciństwa

      => tak

      > - z zimnego pracoholika uczyni ciepłego domatora itd.

      => a po co ???? milosc nie musi ukrecac karku.

      > - tego co za krzywe spojrzenie daje w twarz uczyni opanowanym
      > Wystarczy rozmawiać, kochać bez zastrzeżeń, dawać akceptację i oparcie,
      > czułość, czas i zainteresowanie, wspierać, tłumaczyć.
      > Naiwność? Głupota? Syndrom pielęgniarki?

      => bardzo latwo przychodzi ci oceniac innych, kto dal ci takie prawo ???
      nie, nie wystarczy kochac i bezgranicznie akceptowac, przynajmniej nie takie
      wnioski wyplywaja z pojawiajacych sie na forum watkow.

      > Naprawdę wierzycie, że jeśli za cenę Waszego wysiłku odkryjecie w którymś z
      > w/w typów "to coś" to wówczas zapanuje sielanka?

      => to juz jest wyjatkowo prymitywne i powierzchowne twierdzenie triss. nie ma
      idealnego zwiazku i nawet w takich ktore sa zaprzeczeniem przywolywanych przez
      ciebie przykladow sielanki nie ma

      > Naprawdę to w wierzycie niektóre kochane dziewczyny i kobiety?

      tak naparwde nikt w to nie wierzy, bo zycie droga triss nie jest tak czarno-
      biale jak je przedstawiasz.
      jeden trafia do wiezienia za jazde po pijanemu, a drugi za takie samo
      wykroczenie chroni sie immunitetem poselskim
      jeden trafi do wiezienia za zfalszowanie 1 podpisu, a inni za 3000 podpisow
      urzadzaja sobie w poslce polityczna szopke

      w zyciu jest wiele odcieni szarosci i nie zawsze mozna opierac sie jedynie na
      rozsadnych kalkulacjach.
      nie bardzo umiem sobie wyobrazic dokad zaszlibysmy i jak ewoluowalby swiat,
      gdyby w zyiu kierowano sie tylko tym co jest obiektywnie dobre albo obiektywnie
      zle.
      pewnie dalej za kradziez upieprzalibysmy raczke, za zdrade kamieniowalibysmy a
      wszytskich ulomnych i nieuleczlnie chorych spychali z wysokiej skarpy.
      jestem pewna triss ze to u ciebie tylko "forumowa" poza, bo jesli nie
      wspolczuje twoim dzieciom i mezowi
      a moze ... po prostu jestes samotna bo w koncu najlepiej jest z samym soba
      wszystko takie przewidywalne ....
    • ruda_szczurka Re: Miłość wszystko wybaczy?! 20.09.04, 20:45
      triss_merigold6 napisała:

      > Naprawdę to w wierzycie niektóre kochane dziewczyny i kobiety?

      Myśle, że dziewczyny wierza a kobiety już nie ;)
    • Gość: Kashmir Re: Miłość wszystko wybaczy?! IP: 149.156.5.* 21.09.04, 09:34
      Dokładnie. Zakochana dziewczyna chce zmieniać, tworzyć, kreować na podobieństwo
      ojca, brata... rycerza ze snów. Kobieta jest odarta ze złudzeń. Czasem miło
      zaskakuje ją rzeczywistość obarzając partnerem. Innym razem widząc przepaść
      mentalną, róźnice światopoglądowe i charakteru bez żalu rezygnuje z
      kiełkującego uczucia...Bo przecież nie chce być matką czy nauczycielką...
      pragnie być żoną (parnerką), kochanką a przede wszystkim KOBIETĄ... Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka