trzeci związek

12.04.02, 18:21
Czy któraś z was trzy razy wyszła za mąż? Albo dwa razy sie rozwiodła? Czy
uważacie, że to normalne, żeby zrywać przysięgę i znowu przysięgać? A może
przeżyłyście więcej niż trzy związki, może nie były one przypieczętowane
papierem w urzędzie, ale traktujecie je zupełnie poważnie? Czy "po przejściach"
wierzycie wciąż w prawdziwą miłość? Czy już zawiodłyście się i uważacie, że już
żaden facet was nie zainteresuje? A może uznałyście, że się do tego nie
nadajecie? Czy wręcz przeciwnie: wielokrotne związki uważacie za naturalne, bo
to oczywiste, że miłość przychodzi i z czasem odchodzi?
    • Gość: Vika Re: trzeci związek IP: *.ewave.at 12.04.02, 20:47
      eok1 napisał(a):

      > Czy któraś z was trzy razy wyszła za mąż? Albo dwa razy sie rozwiodła? Czy
      > uważacie, że to normalne, żeby zrywać przysięgę i znowu przysięgać? A może
      > przeżyłyście więcej niż trzy związki, może nie były one przypieczętowane
      > papierem w urzędzie, ale traktujecie je zupełnie poważnie? Czy "po przejściach"
      >
      > wierzycie wciąż w prawdziwą miłość? Czy już zawiodłyście się i uważacie, że już
      >
      > żaden facet was nie zainteresuje? A może uznałyście, że się do tego nie
      > nadajecie? Czy wręcz przeciwnie: wielokrotne związki uważacie za naturalne, bo
      > to oczywiste, że miłość przychodzi i z czasem odchodzi?

      Bylam mezatka dwukrotnie a przed kilkoma laty zwiazalam sie z jednym takim po raz
      trzeci ale juz zmadrzalam i nie wychodze za niego.Po co? W ten sposob jestem
      dalej osoba wolna i nie musze sie bac trzeciego rozwodu.W koncu to kosztuje kupe
      nerwow i pieniedzy.A milosc? Oczywiscie,ze istnieje tylko ,ze ma podobne
      wlasciwosci jak grypa-przechodzi po jakims czasie.Malzenstwo moim zdaniem
      wymyslono poto,zeby kobiete uzaleznic od mezczyzny i odwrotnie.Ze wszystkimi tego
      dosc sadystycznymi konsekwencjami.A czlowiek przeciez jest i tak poligamiczny.I
      nie ma to nic ale to nic z wyuzdaniem wspolnego.To sily natury.
      • eok1 Re: trzeci związek 15.04.02, 09:13
        Witaj Vika,
        Ciesze się, że znalazłaś chwilę, żeby mi odpowiedzieć. Chciałabym Ci zadać
        jeszcze mnóstwo pytań na ten temat, bo mam za sobą sporo różnych związków, ale
        bez przysięgi. Jeśli uważasz, że człowiek jest poligamiczny, to czy przed
        pierwszym przypieczętowanym w urzędzie związkiem miałaś doświadczenie z jakichś
        poprzednich związków "narzeczeńskich"? Dlaczego Ci sie nie udały dwa
        małżeństwa? Czy po prostu uczucie przeszło po jakimś czasie? Po jakim? A jeśli
        małżeństwo nie ma sensu, to co z dziećmi? (a propos, czy wychowujesz jakieś?)
        Czy rodzina nie po to jest, żeby rodziły sie dzieci i żeby miały mamę i tatę,
        którzy zapewnią im opiekę? Czy facet, z którym związałaś się po raz trzeci, ale
        zdecydowałaś, żeby za niego nie wychodzić, czy on się nie bał Ciebie jako
        osoby "po przejściach", z większym od niego doświadczeniem? Czy nadal z nim
        jesteś? Czy pierwszy związek załamał się, bo miałaś już oko na tego drugiego?
        Czy poznałaś go dopiero później? Czy w małżeństwie czułaś się jak w więzieniu?
        A Twoi rodzice jaką tworzyli parę? I jak zareagowali na wieść o Twoich
        kolejnych decyzjach życiowych?
        Jeśli wolisz o tym porozmawiać prywatnie (mnie na tym zależy) daj mi znać,
        podam Ci wtedy mój prywatny adres e-mail.
        Pozdrawiam.
      • Gość: cricot Re: trzeci związek IP: *.talnet.pl 15.04.02, 12:00
        Moim zdaniem małżeństwo to bardzo dobra instytucja, ale dla osób
        odpowiedzialnych i dojrzałych, zdolnych do kompromisów.
        • Gość: cottt Re: trzeci związek IP: 212.160.147.* 15.04.02, 15:25
          Sa ludzie, ktorzy nigdy nie powinni sie z nikim wiazac malzenstwem. Znam
          takiego jednego, ktory cale zycie zdradzal zone z kim popadlo, potem sie
          rozwiodl i dalej to samo, nei z jedna ale z licznymi, to jego glowne zajecie,
          tylko po to aby stwierdzic ze jednak wciaz kocha zone. On po prostu taki jest ,
          a po co kobieta u jego boku ma ciepriec i czekac az wroci pachnacy perfumami o
          5 rano? Po co, tylko ona cierpi, na pewno nie on. Wiec takie osoby, czy to
          kobiety czy mezczyzni nigdy nie powinni sie zenic/wychodzic za maz.
Pełna wersja