Gość: R
IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net
29.09.04, 12:53
Znam dziewczynę już 5 lat, spotykałem się z nią 4 lata temu i przez kolejne 3 było ze 20 powrotów i zerwań. Bardzo Ją wciąż kocham, ale ileż można czekać aż Ona zdecyduje się na poważny związek?? Ciągle opowiada, że woli wolne związki, tylko że nie ma w ogóle pojęcia co to znaczy. Non-stop się kłóciliśmy, po pewnym czasie można mieć tego dość. Jest osobą bardzo religijną...a jednocześnie, co ciekawe, jest bardzo kokieteryjna i lubi flirtować z facetami, ale do pewnej granicy. Do czasu gdy ktoś zacznie się poważnie Nią zainteresować, jak ja. Wtedy reaguje odrzuceniem. Rok temu oznajmiłem jej, że zrywam z Nią kontakt. Od tego czasu jestem sporadycznie przez Nią obrażany(przez sms,internet-gadu,gadu), nawet gdy się spotkamy przypadkiem na ulicy(mówię Jej jedynie cześć). Mawia mi, żebym traktował Ją normalnie...a co ja do cholery robiłem przez ostatnie lata! Nosiłem Ją na rękach, obsypywałem kwiatami, byłem czuły i troskliwy...ehhhh szkoda gadać...dlatego powiedziałem basta! Nie będę się poniżał przed panienką, która sama nie wie czego chce...a jest dobrą aktorką! Świetnie potrafi udawać super szczęśliwą, ale w towarzystwie...bo po nocach ryczy do poduszki...no, dobra koniec biadolenia...Przez ten rok zdążyłem otrzeźwieć i szukam tej jedynej miłości dalej...Reasumując, jeśli kobieta ma te 30 lat albo i więcej, ale ma chłopa to jest ok. Ale jeśli ma 30 i więcej i nie ma kogoś bliskiego przy sobie, to albo ma pecha w miłości...albo jest z nią naprawdę coś nie tak...Ale banały... :) Pozdrawiam;)