chitaechita1
10.02.19, 21:38
Dzisiaj chyba coś we mnie pękło. Mamy 3 rocznice naszego związku- chodzenia ze sobą. Chodzenia! Ja skończone 32 lata, on 40! I nic....żadnej deklaracji wspólnej przyszłości. Chciałabym być jego narzeczona, później żona. Najgorsze, ze on to wie i niczego to nie zmienia, powiedziałam kilka razy wprost. Na codzien wszystko super, można powiedzieć, ze układa się między nami ale jestem zmęczona czekaniem na coś więcej. Nadzieja (może dzisiaj) i zawód, znowu nadzieja i kolejny zawód. I tak każdy weekend, każdy wyjazd, każdy urlop, każde wydarzenie. Nie wiem co myśleć, wydaje mi się, ze on nie jest mnie pewien. Czuje się, chociaz może to głupie, ale „gorsza” ponieważ raz był gotów się ożenić- nie ze mną: Był rozwód dawno temu, nie tez z jego winy ani tym bardziej mojej. Poradzcie prosze coś serdecznego ale szczerego.... czekać, unieść się honorem i odejść, udawać, ze mi nie zależy na tym? Trochę jestem zagubiona, 3 lata w naszym wieku wydaje się długo...