Dodaj do ulubionych

Przechodzony związek

10.02.19, 21:38
Dzisiaj chyba coś we mnie pękło. Mamy 3 rocznice naszego związku- chodzenia ze sobą. Chodzenia! Ja skończone 32 lata, on 40! I nic....żadnej deklaracji wspólnej przyszłości. Chciałabym być jego narzeczona, później żona. Najgorsze, ze on to wie i niczego to nie zmienia, powiedziałam kilka razy wprost. Na codzien wszystko super, można powiedzieć, ze układa się między nami ale jestem zmęczona czekaniem na coś więcej. Nadzieja (może dzisiaj) i zawód, znowu nadzieja i kolejny zawód. I tak każdy weekend, każdy wyjazd, każdy urlop, każde wydarzenie. Nie wiem co myśleć, wydaje mi się, ze on nie jest mnie pewien. Czuje się, chociaz może to głupie, ale „gorsza” ponieważ raz był gotów się ożenić- nie ze mną: Był rozwód dawno temu, nie tez z jego winy ani tym bardziej mojej. Poradzcie prosze coś serdecznego ale szczerego.... czekać, unieść się honorem i odejść, udawać, ze mi nie zależy na tym? Trochę jestem zagubiona, 3 lata w naszym wieku wydaje się długo...
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus Re: Przechodzony związek 10.02.19, 22:31
      może on się nie chce żenić. Albo nie chce z tobą.
      Wystarczy, że cierpliwie dzekasz, a ktoś musi zrobić, na co czekasz? Bo masz 32 lata, a on 40?

      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 10.02.19, 22:44
        Wydawało mi się, ze facet w takim wieku jest konkretny i wie czego chce. Albo chce albo nie ale nie powinien się bać o tym powiedzieć wprost. Nie wiem czy to możliwe po prostu, ze troszkę „naciąga” temat. Kiedyś powiedział przy jakiejś tam okazji „jak chcesz to możemy pójść do urzędu i wziąć ślub”. Chyba nie tak to powinno wyglądać ale nie powiedział tez „nie chce”. Nie mam obaw żeby o tym porozmawiać ale trochę się boje, ze coś stracę na tym, ze ominie mnie ten romantyzm, niespodzianka, fajna chwila.
        • znana.jako.ggigus Re: Przechodzony związek 10.02.19, 22:47
          A może nie jest konkretny, może nie chce niczego z ww , może nie chce ciebie. Może chce żyć dalej, jak żyje, bez ślubu i bez narzeczonej. Może ci się naprawdę wydaje?

          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
          • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 10.02.19, 23:05
            No na pewno nie chce, gdyby chciał to by to po prostu zrobił ;) jakieś wątpliwości ma, tylko pytanie brzmi: czy jest sens być z człowiekiem, który do tej pory nie określił się. Waszym zdaniem. Chciałabym poznać stanowisko innych, przemyślenia albo pogląd osób które zrezygnowały z dobrego związku albo z własnych pragnień dla dobrego związku. Ciekawa jestem także zdania mężczyzn w tym temacie
        • 3-mamuska Re: Przechodzony związek 14.02.20, 00:56
          chitaechita1 napisał(a):

          > Wydawało mi się, ze facet w takim wieku jest konkretny i wie czego chce. Albo c
          > hce albo nie ale nie powinien się bać o tym powiedzieć wprost. Nie wiem czy to
          > możliwe po prostu, ze troszkę „naciąga” temat. Kiedyś powiedział przy jakiejś t
          > am okazji „jak chcesz to możemy pójść do urzędu i wziąć ślub”. Chyba nie tak to
          > powinno wyglądać ale nie powiedział tez „nie chce”. Nie mam obaw żeby o tym po
          > rozmawiać ale trochę się boje, ze coś stracę na tym, ze ominie mnie ten romanty
          > zm, niespodzianka, fajna chwila.



          Ale on się nie boi. Ma 40 lat, nie chce ci powiedzieć wprost bo chce mieć spokój. Robi uniki.
          On nie chce, nie chce albo ślubu albo ciebie.
          Możesz go próbować zmusić tylko po co?

          Możesz mu powiedzieć ,ze chcesz dziecka męża domu z ogródkiem biały plotek i psa. itp.
          I ze ma rok (może mniej czas zależy od ciebie ) na deklaracje ,potem odchodzisz. I nie wracasz do tematu. Czekasz równy rok potem pakujesz manatki i odchodzisz.
          Nie przyjęłabym już zaręczyn później ,takich z musi.
          Choć i takie z data ważności byłby z musu.

          Po prostu wasze wizje związku są inne.

          Ja bym z nim porozmawiała nie czego ty chcesz ,a czego on chce.
          A jak ci powie ze on narazie nie chce potrzebuje czasu może za 1-2-3-5 się zdecyduje ,to znaczy ze tylko odwleka twoje marudzenie i bym odeszła.

          Gorzej ze nie padło żaden kocham go jest mi z nim dobrze, tylko jak chce ślubu, białej sukni, romantycznych zaręczyn ,jak mała dziewczynka.
          Przemyśl co jest dla ciebie ważne mieć fajnego faceta i dobry związek czy wymuszony ślub zaręczyny i na siłę małżeństwo.
          A co z dziećmi?

          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • proost Re: Przechodzony związek 11.02.19, 08:22
      Szczerze? Moim zdaniem tracisz czas. Skoro on wie, nic z tym nie robi, a chce się tylko dobrze bawić, to odpuść to sobie. To ważne, ze względu na Ciebie. Już się obwiniasz za sytuacje, czujesz się gorsza (niepotrzebnie). Co będzie dalej?

      --
      Tarot. WrożbitaWojciech. Potwierdzenia sprawdzalności
      na wrozbitawojciech.blogspot.com
      Rozkład partnerski lub godz. rozmowy - 35 zł !
      Niedrogo, szybko, trafnie. Zapraszam !
      • kamil9611 Re: Przechodzony związek 16.12.19, 11:40
        TAK! Traci czas! Przecież najważniejsze, to wziąć ślub, nie ważne z kim (Po co miłość?), ważne żeby było odbębnione. Tak na poważnie, to on może się bać i potrzebna mu pomoc. Patrząc na wasz wiek, to wydaje mi się, że gierki typu: unieść się honorem itp, to słaby pomysł. Lepszym rozwiązaniem byłaby szczera rozmowa i dobre/głebokie zrozumienie swoich potrzeb. Nie jestem specjalista ale czytałem ostatnio książki psychologiczne, dotyczące emocji i sporo było o związkach. Jednak nigdy nie ma uniwersalnych rad.
    • kachaa17 Re: Przechodzony związek 11.02.19, 11:30
      Jeśli on wie, że Ty byś chciała i nic z tym nie robi to wygląda na to, że on nie chce się z Tobą żenić. Sam z siebie nie chce i nawet gdyby pod presją się ugiął to chyba nie o to Ci chodzi? Myślę, że i tak by Ci to uwierało.
      • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 11.02.19, 16:37
        Chciałabym mieć świadomość, ze on chce tylko mnie i jest pewien, ze chce być ze mną zawsze. To chodzi o poczucie przynależności do siebie nawzajem. Nie bede ukrywała, ze inni myślą sobie, ze jestem czyjaś zabawka, ze nie traktuje mnie serio, ze tylko wygodnie mu ze mną, ze jestem naiwna, wykorzystywana. Nie biorę bardzo tego do siebie ale myśle czasami o tym.
    • ewula11 Re: Przechodzony związek 11.02.19, 12:26
      Cześć, rozumiem Cię bardzo dobrze. Nie mam dobrych wiadomości. Mój związek rozpadł się po 11 latach. Po 7 otrzymałam chyba "wymuszony" pierścionek a im bardziej potrzebowałam poczucia bezpieczeństwa i deklaracji na przyszłość tym było gorzej. Po 10 latach dowiedziałam się, że nie jest gotów :) dziś już prawie z tego się śmieję.
      • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 11.02.19, 17:00
        I takiego scenariusza się boje. Rozumiem, ze mimo zaręczyn do ślubu nie doszło? Przykra historia ale oby przyniosła jednak coś dobrego. Pare razy w moim życiu okazało się, ze to co na początku wydaje sie nie do przeżycia okazuje sie być pozytywne w skutkach. Ale ile trzeba wytrzymać zanim to przyjdzie!!
        • ewula11 Re: Przechodzony związek 12.02.19, 13:41
          Tak próbuję to sobie wytłumaczyć ale mam uczucie, że parę lat zmarnowałam. Myślę, że mężczyzna, który kocha, mimo,że to nie jego marzenie, weźmie ślub z kobietą, której na tym zależy. Ktoś kto tak bardzo jest "sparzony" pierwszym ślubem i rozwodem po prostu tym się zasłania a tak naprawdę zależy mu na wygodnym życiu na jego warunkach. Inna sprawa, że ja też nie byłam wcześniej mężatką i może dlatego tak na tym mi zależało bo oznaczało, ze jest on dla mnie wyjątkowy i najważniejszy. Inne zdanie widzę ma atenette, która jest po rozwodzie i ślub jej tez się źle kojarzy...
    • atenette Re: Przechodzony związek 11.02.19, 13:53
      Brak chęci ślubu wcale nie oznacza, że mu na Tobie nie zależy. Ja i mój partner jesteśmy po rozwodach, oboje ok. 40stki, 3 rok razem, szaleńczo w sobie zakochani i żadne z nas ślubu nie chce. Źle mi się kojarzy, do niczego nie jest mi potrzebny, nie chce już być żoną, choć mam nadzieję, że spędzimy razem resztę życia. A co on mówi na ten temat?
        • atenette Re: Przechodzony związek 12.02.19, 08:33
          Oczywiście i rozumiem autorkę wątku. To co próbuję tu powiedzieć to to, że brak chęci ślubu ze strony partnera wcale nie musi oznaczać, że nie jest jej pewien. Może oznaczać wiele innych rzeczy. Zastanawiam się jak zachowałby się mój partner gdyby bardzo zależało mi na ślubie i dochodzę do wniosku, że pewnie byłby skłonny go wziąć, aczkolwiek bardzo niechętnie.
      • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 11.02.19, 16:43
        Moi znajomi rozwodnicy w większości maja podobne zdanie do Was :) różnie mówi, kiedyś zapytałam się, czy będziemy legalizować nasz związek, odpowiedział, ze bez dwóch zdań. Czasami zwraca się do mnie swoim nazwiskiem. Chciałby mieć tez dzieci ze mną. Natomiast ostatnim razem powiedział, cytuję „a bo Ty nie wiesz wszystkiego” - raczej z uśmiechem niż zmartwieniem. Ale na gadce się kończy
            • zonaniezona1 Re: Przechodzony związek 12.02.19, 11:01
              To może zastanów się dlaczego się rozwiedli? Jaki był partner w poprzednim związku i czym ewentualnie mógł się przyczynić do rozpadu tamtego związku. Bo opowieści typu, że tylko tamta była wredna - włóż między bajki..... Ludzie się tak bardzo nie zmieniają!
              • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 12.02.19, 12:24
                Znam dobrze i dość szczegółowo historie jego małżeństwa aż nie chciałabym tyle wiedzieć. Nie tylko od niego ale tez od znajomych. Wyciągnęłam z tego takie wnioski: kobieta miała taki poważny głód emocjonalny, jakby potrzebowała być „na haju uczuć” non stop. Oczekiwała wielu dowodów miłości, na każdym kroku, prezentów, wielkich wyznań i czynów- tak mniej więcej. Małżeństwo trwało 2 lata. W końcu wyprowadziła się do gościa bogatszego, który zapewnił jej ekstra przeżycia (na drugiej półkuli;)) w końcu i tamten przestał być wystarczający ni to zmiana. Ten został po roku jej mężem, dziecko przyszło szybciutko na świat. Zobaczymy jak to teraz będzie. Jego wina polegała na tym, ze wymiękł w pewnym momencie przy jej potrzebach emocjaonalnych. To tak głównie chyba... poza tym wiele czasu na poznanie jej nie miał.
                • zonaniezona1 Re: Przechodzony związek 12.02.19, 13:01
                  Zamknięcie osoby, czy manipulacja. Co oznacza - o wszystkim nie wiesz? Mnie się zachowanie gościa nie podoba. W dobrym związku jest czas na rozmowy o wszystkim. Bo w dobrym związku, zamiast porady na forum , szukalibyście rozwiązania Razem. A może po prostu Ty nie stawiasz granic, konkretnie nie przedstawiasz swoich potrzeb? A może po prostu
                • atenette Re: Przechodzony związek 12.02.19, 14:38
                  Dla mnie ten opis równie dobrze może świadczyć o tym, że pan miał w dupie potrzeby żony. One wcale nie musiały być nie wiadomo jak wygórowane, one były wygórowane wg niego. Nie spełniał jej potrzeb, teraz nie spełnia Twoich. Oczywiście wcale tak nie musiało być, może rzeczywiście było tak jak Ci Twój partner opowiada, ale jest to jednak ważny sygnał dla Ciebie.
                • 3-mamuska Re: Przechodzony związek 14.02.20, 01:13
                  chitaechita1 napisał(a):

                  > Znam dobrze i dość szczegółowo historie jego małżeństwa aż nie chciałabym tyle
                  > wiedzieć. Nie tylko od niego ale tez od znajomych. Wyciągnęłam z tego takie wni
                  > oski: kobieta miała taki poważny głód emocjonalny, jakby potrzebowała być „na h
                  > aju uczuć” non stop. Oczekiwała wielu dowodów miłości, na każdym kroku, prezent
                  > ów, wielkich wyznań i czynów- tak mniej więcej. Małżeństwo trwało 2 lata. W koń
                  > cu wyprowadziła się do gościa bogatszego, który zapewnił jej ekstra przeżycia (
                  > na drugiej półkuli;)) w końcu i tamten przestał być wystarczający ni to zmiana.
                  > Ten został po roku jej mężem, dziecko przyszło szybciutko na świat. Zobaczymy
                  > jak to teraz będzie. Jego wina polegała na tym, ze wymiękł w pewnym momencie pr
                  > zy jej potrzebach emocjaonalnych. To tak głównie chyba... poza tym wiele czasu
                  > na poznanie jej nie miał.



                  A ty robisz podobie do niej 😁
                  Tez chcesz dowodów miłości gwarancji wiecznego szczęścia
                  --
                  -----------------
                  Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                  • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 14.02.20, 06:33
                    Nie oczekuje dowodów w formie:
                    1. Latajmy 2x w roku na trzytygodniowe Egzotyczne wczasy w najdalsze zakątki świata
                    2. Kup mi BMW takie z wysuwanym monitorem
                    3. Jak dom to nie mniejszy niż ileś tam sypialni
                    4. Jade sobie za granice daj mi na to kasę

                    W te stronę

          • adria231 Re: Przechodzony związek 15.12.19, 06:47
            Mądre pytanie. On może nie mieć rozwodu. Może też ma tak złe doświadczenia z byłego już małżeństwa, że nie chce się wiązać. Chociaż obecnie podobno mocniej wiąże ludzi kredyt, niż jakiekolwiek śluby.
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Przechodzony związek 22.02.19, 14:04
          chitaechita1 napisał(a):

          Natomiast ostatnim razem powiedział, cytuję „a bo Ty nie wiesz ws
          > zystkiego” -

          To zdanie jest dziwne - podrążyłabym temat. Zazwyczaj facet kochający, planujący wspólną przyszłość - jeśli wie, że kobiecie zależy - to weźmie ten ślub dla jej przyjemności.
          Jeśli nie chce, to masz prawo znać jego powody, także, a może szczególnie - te "ukryte";)

          --
          Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
    • zonaniezona1 Re: Przechodzony związek 11.02.19, 14:45
      No cóż. Albo zaakceptujesz ten stan faktyczny, albo jakoś spróbuj go nakłonić do ślubu. Jeżeli jest to dla Ciebie ważne to walcz. A jeśli nie uda się to może odejdź. Zobaczysz, czy na Tobie mu zależy, czy Cię kocha, czy też jest tylko dlatego , że mu wygodnie. Z moich doświadczeń facet który kocha, sam chce się ożenić i nie wypuścić kobiety z łapek :)
      • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 11.02.19, 16:52
        Całe życie myślałam, ze jak facet chce być z kobieta to dąży do „zaklepania” jej w jakiś sposób dla siebie i stad moj niepokój albo zniecierpliwienie. Myślałam, żeby powalczyć tak w milczeniu ;) nienachalnie, nie wspominać, nie robić aluzji (dystans psychiczny) a jeżeli to niczego nie zmieni to dystans fizyczny- wyprowadzka
        • znana.jako.ggigus Re: Przechodzony związek 11.02.19, 21:10
          no nie, nie wszyscy ludzie myślą i działją tak smao, bo są facetami/(Polakami/blondynkami/sprzątaczami.
          Walcz w ciszy,

          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • atenette Re: Przechodzony związek 12.02.19, 08:36
          Ale facet, który jest po rozwodzie już dobrze wie, że ślub nie gwarantuje żadnego "zaklepania" dlatego do niego nie dąży. Co to zmienia? Jakie zaklepanie? Przecież rozstać się i tak można w każdej chwili, wymaga to tylko trochę więcej zachodu. Ktoś kto już tego doświadczył, ma już związek małżeński za sobą wie, że "papier" niczego nie gwarantuje.
          • zonaniezona1 Re: Przechodzony związek 12.02.19, 10:58
            Papier niczego nie zmienia , ale zaspokojenie potrzeb drugiej strony już tak. Jeżeli kobiecie na tym zależy , to dosyć egoistyczna jest postawa przemilczania ( dosyć agresywna). Mnie się nie podoba sam fakt, że facet nie dąży do szczęśliwego życia we dwoje, a jedynie swoje rozwiązanie, w milczący sposób, forsuje.
            • atenette Re: Przechodzony związek 12.02.19, 12:10
              Zgadzam się z tym, że najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona nie wie na czym stoi. On niby chce, ale nic nie robi. Niby chce, ale jednak ona o czymś nie wie mu to utrudnia? uniemożliwia? itd. Takie tajemnice w związku nie są dobre. Nie są też dobre takie niedopowiedzenia, że jedna strona nie wie na czym stoi. I to jest jedyny zarzut jaki miałabym tu do pana. Niech się jednoznacznie określi - chce - to kiedy?, nie chce - dlaczego?
              • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 12.02.19, 12:34
                Dokładnie. Gdybym wiedziała, ze nie wchodzi ślub w grę to wtedy wiedziałabym nad czym się zastanawiać albo czy misze przewartościować swoje życie. A tak to takie „nie wiesz o wszystkim” z niczego! Chociaz przyznam się, ze pomyślałam wtedy, ze „nie wiesz o wszystkim” znaczy Szykuje się do tego;) chyba głupio go usprawiedliwiłam bo kd tamtej pory minęły ze 3 mce- święta, sylwester, urlop, nawet imieniny były! :😁
                • tapatik Re: Przechodzony związek 17.02.19, 13:28
                  Sugerował bym poważna rozmowę. Powiedz wprost o swoich obawach i nie daj się zbyć.
                  Niestety przygotuj też plan awaryjny na wypadek jeśli się okaże, że ślubu nie będzie.

                  --
                  Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
                  A dokładniej - niedobór witamin € i $.
                • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Przechodzony związek 22.02.19, 14:14
                  chitaechita1 napisał(a):

                  Chociaz przyznam się, ze pomyślałam wte
                  > dy, ze „nie wiesz o wszystkim” znaczy Szykuje się do tego;) chyba głupio go usp
                  > rawiedliwiłam bo kd tamtej pory minęły ze 3 mce- święta, sylwester, urlop, nawe
                  > t imieniny były! :😁

                  sorry ale muszę: o matko jakie to poniżające dla kobiety tak czekać... nie mogłabym...
                  jeśli bym tego chciała (a już nie chcę, chyba - bo wiele się zmienia) to powiedziałabym co czuję, dałabym (raczej dość odległy - 1 rok?) termin na decyzję... i potem wóz albo przewóz.
                  Ale nie czekałabym tak od urodzin do świąt, od świąt do sylwestra... to takie smutne :/

                  --
                  Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
            • tapatik Re: Przechodzony związek 17.02.19, 13:32
              zonaniezona1 napisała:

              > Papier niczego nie zmienia

              Zmienia. Poczytaj Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy.

              --
              Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
              A dokładniej - niedobór witamin € i $.
        • eriu Re: Przechodzony związek 17.02.19, 09:21
          I po co takie zachowanie: podchody po 30stce? Porozmawiaj z nim normalnie. A jak nie chce normalnie rozmawiać tylko się zasłania jakimiś durnymi tajemnicami to na dobrą sprawę masz swoją odpowiedź. Jak nie potrafi normalnie na takie tematy rozmawiać to się zastanów czy chcesz być w ogóle z taką osobą, bo tak będzie przy każdej ważnej sytuacji.

          I argument ze słuchaniem znajomych w tym wieku, którzy oceniają Twój związek - nie masz 15 lat, nie potrzebujesz akceptacji rówieśników, Ty najlepiej wiesz jak jest w Twoim związku. I zastanów się co jest dla Ciebie tak naprawdę ważne: romantyczne oświadczyny, ślub i poczucie zaklepania itp i co Ci to tak naprawdę przyniesie, bo rozwieść się da na 1 rozprawie bez wspólnego majątku i bez dzieci.

          --
          Being alone is fine. Being alone together id perfect.
          66/93/95
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Przechodzony związek 22.02.19, 14:09
          chitaechita1 napisał(a):
          Myślała
          > m, żeby powalczyć tak w milczeniu ;) nienachalnie, nie wspominać, nie robić alu
          > zji (dystans psychiczny) a jeżeli to niczego nie zmieni to dystans fizyczny- wy
          > prowadzka

          Tu chodzi raczej o kwestię dlaczego nie uważa za słuszne zapokojenie twoich potrzeb emocjonalnych. Jeśli to tylko konwenanse - ma prawo nie chcieć ale podać rozsądny powód. Ale jeśli to "potrzeba Twojej duszy" (bo to byłoby pierwszy raz ;) - to powinien to potraktować poważnie (jeśli kocha ofkors). Zwiększenie dystansu fizycznego zawsze rodzi podejrzenie szantażu emocjonalnego, jeśli to zrobisz musisz brać pod uwagę możliwość, że on zaakceptuje wasze rozstanie i ono stanie się faktem. Odpowiedz sobie czy jesteś gotowa na taką ewentualność. Trzeba być silnym i przygotowanym na wszystko, gdy się mówi "SPRAWDZAM";)

          --
          Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
    • chanell1989 Re: Przechodzony związek 11.02.19, 18:24
      Jestem w 9 letnim związku i 3 lata po ślubie. Szczerze żałuję że na niego naciskalam. Ślub nic nie zmienia. Ludzie nie żyjmy stereotypami. Ślub dom. Białym płotem. Kot pies i dziecko. ... Po co .. bo wszyscy w okolicy tak robią?? I 70 procent z nich jest nie szczęśliwa!! Jeśli jesteś wierząca to rozumiem z praw wiary. Ale jeśli nie .. co ci to da?? Jeszcze pół roku temu jak ktoś by mi powiedział że małżeństwo jest bzdura to bym go wysmiala. Dzisiaj tak jest! Ja zostałam zdradzona.. ja zdradziłam. Miłość odeszła w niepamięć a ślub trzyma!!!
      • 3-mamuska Re: Przechodzony związek 14.02.20, 01:20
        chanell1989 napisał(a):

        > Jestem w 9 letnim związku i 3 lata po ślubie. Szczerze żałuję że na niego nacis
        > kalam. Ślub nic nie zmienia. Ludzie nie żyjmy stereotypami. Ślub dom. Białym pł
        > otem. Kot pies i dziecko. ... Po co .. bo wszyscy w okolicy tak robią?? I 70 pr
        > ocent z nich jest nie szczęśliwa!! Jeśli jesteś wierząca to rozumiem z praw wia
        > ry. Ale jeśli nie .. co ci to da?? Jeszcze pół roku temu jak ktoś by mi powiedz
        > iał że małżeństwo jest bzdura to bym go wysmiala. Dzisiaj tak jest! Ja zostałam
        > zdradzona.. ja zdradziłam. Miłość odeszła w niepamięć a ślub trzyma!!!

        Czemu żałujesz ? Jesteś nieszczęśliwa bo masz ślub?



        --
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • vivi86 Re: Przechodzony związek 12.02.19, 01:09
      Witam równolatkę :) 3 lata w Waszym wieku to BARDZO długo. Łatwo mi mówić, ale...zakoncylabym to jak dla Ciebie ślub to wartość fundamentalna. Ha tuż przed 3 rocznicą zostslam mężatką. Nie macie po 16 lat. Powinniście obydwoje wiedzieć czego chcecie od życia
    • firlefanz Re: Przechodzony związek 12.02.19, 17:49
      moje wnioski z tego opisu:

      Tobie bardziej zależy na nim, niż jemu na Tobie.
      Bo gdyby powodem była rzeczywiście niechęć do małżeństwa jako instytucji (wywołana rozwodem) to powinien szczerze Ci to powiedzieć. (ja jestem sceptyczna co do takich deklaracji, bo może 1 z 10 osób, które tak twierdzą są autentycznymi przeciwnikami małżeństwa jako instytucji. Reszta nie jest zainteresowana małżeństwem z tą konkretną osobą).

      niestety, moje podejrzenia są takie: pan uważa, że jesteś OK z braku laku, ale ma jeszcze nadzieję, że znajdzie kogoś bardziej mu odpowiadającego, więc nie chce się deklarować...

      Moja rada: albo zerwać, bo macie w życiu inne priorytety, albo pogodzić się z sytuacją bycia z osobą, dla której jesteś mniej ważna niż on dla Ciebie.
      Najgorsze co możesz zrobić to próbować "wymusić" zaręczyny, bo on może się "na przeczekanie" zaręczyć, a potem odwlekać ślub, a jak pozna kogoś innego to zaręczyny zerwać.

      • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Przechodzony związek 22.02.19, 14:17
        firlefanz napisała:

        > Bo gdyby powodem była rzeczywiście niechęć do małżeństwa jako instytucji (wywoł
        > ana rozwodem) to powinien szczerze Ci to powiedzieć. (ja jestem sceptyczna co d
        > o takich deklaracji, bo może 1 z 10 osób, które tak twierdzą są autentycznymi p
        > rzeciwnikami małżeństwa jako instytucji. Reszta nie jest zainteresowana małżeńs
        > twem z tą konkretną osobą).

        Też tak uważam. Jak kocha, to z miłości wskoczy na trzy godziny w garniak i będzie nosił to żółte kółko - dla ciebie ;)

        --
        Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
    • ahimsaboy Re: Przechodzony związek 12.02.19, 18:57
      Uszanowanko.
      Na początek,źle nazwałaś wątek - ale o tym za chwilę;
      Prawda wygląda tak,że nie ma problemu ze ślubem w Waszym przypadku; nieco dalej piszesz bowiem tak:
      "Kiedyś powiedział przy jakiejś tam okazji „jak chcesz to możemy pójść do urzędu i wziąć ślub”".

      Tak więc to nie brak jego zgody czy niechęci na ślub jest problemem,a są nim Twoje oczekiwania co do zaręczyn i związanych z nimi emocji, podniecenia i urody "fajnej chwili".
      Dlatego przechodzenie związku nie jest tu problemem, bo miałabyś już ślub od czasu tego "kiedyś" :)

      Twoje druga wypowiedź wiele wyjaśnia w tym temacie,najpierw piszesz:

      "Wydawało mi się, ze facet w takim wieku jest konkretny i wie czego chce. Albo chce albo nie ale nie powinien się bać o tym powiedzieć wprost."

      A zaraz potem opisujesz zachowanie faceta, który...zdecydowanie, konkretnie i wprost mówi Ci właśnie że:

      „jak chcesz to możemy pójść do urzędu i wziąć ślub”.

      Problem jest właśnie tu:

      "Chyba nie tak to powinno wyglądać ale nie powiedział tez „nie chce”. Nie mam obaw żeby o tym porozmawiać ale trochę się boje, ze coś stracę na tym, ze ominie mnie ten romantyzm, niespodzianka, fajna chwila."

      Wygląda na to,że trafiłaś na wyjątkowo właśnie wiedzącego co chce, konkretnego i prosto przekazującego myśli faceta, wiele dałoby się pokroić na Twoim miejscu! ;)

      Masz kilka opcji:
      A) oświadczyć mu się (jest równouprawnienie)
      B) zrezygnować z potrzeby "romantyzm, niespodzianka, fajna chwila" i po prostu razem umówić termin w USC
      C) jeżeli punkt B wydaje Ci się nieprzekraczalny, wejść na forum "Rozwód i co dalej..?" , "Samodzielna mama" itp. (gdzie pewnie większość autorek wątków miała zaręczyny wg. pożądanego przez Ciebie schematu), po czym:
      D) rozważyć już z szerszym spojrzeniem opcje A lub B

      Powodzenia!

      --
      Myślenie nie boli!
    • tapatik Re: Przechodzony związek 12.02.19, 20:26
      3 lata?
      Moja koleżanka 7 czekała, żeby wreszcie wziąć ślub i urodzić dziecko.

      Ostatecznie dostała kopa w dupę.

      Moim zdaniem Twojemu facetowi nie zależy na formalnym związku i ślubu z nim nigdy się nie doczekasz.

      Sugeruję, abyś z nim poważnie porozmawiała na spokojnie o twoich oczekiwaniach.
      Jeśli on powie wprost, że nie ma ochoty brać ślubu albo będzie dawać odpowiedzi wymijające, to - niestety - rozważ odejście.
      Jeśli powie, że chce to ustal KONKRETNIE kiedy.

      --
      Po tych wszystkich świętach mam awitaminozę.
      A dokładniej - niedobór witamin € i $.
      • enith Re: Przechodzony związek 23.02.19, 04:03
        tapatik napisał:

        > 3 lata?
        > Moja koleżanka 7 czekała, żeby wreszcie wziąć ślub i urodzić dziecko.
        >
        > Ostatecznie dostała kopa w dupę.

        Moja kuzynka czekała 9 lat, z czego 3 ostatnie z pierścionkiem zaręczynowym na palcu. I też finalnie dostała kopa w dupę. Kolejną panią eks-pan zaobrączkował w mniej niż 12 miesięcy po rozstaniu z moją kuzynką.
        Mężczyzna, który chce się ożenić, oświadcza się partnerce, a przyjęty, żeni się z nią. Proste jak drut.
        • 3-mamuska Re: Przechodzony związek 14.02.20, 01:32
          enith napisała:

          > tapatik napisał:
          >
          > > 3 lata?
          > > Moja koleżanka 7 czekała, żeby wreszcie wziąć ślub i urodzić dziecko.
          > >
          > > Ostatecznie dostała kopa w dupę.
          >
          > Moja kuzynka czekała 9 lat, z czego 3 ostatnie z pierścionkiem zaręczynowym na
          > palcu. I też finalnie dostała kopa w dupę. Kolejną panią eks-pan zaobrączkował
          > w mniej niż 12 miesięcy po rozstaniu z moją kuzynką.
          > Mężczyzna, który chce się ożenić, oświadcza się partnerce, a przyjęty, żeni się
          > z nią. Proste jak drut.



          Tez znam taki przypadek a nawet 2, 5-6 lat związku plany niby kiedyś ,bo kasę trzeba odłożyć.
          Po Poznaniu nowej panny kop starej czekającej (jedna juz miała wybrana suknie i lokal obrączki, kwiat)a ślub z kolejna panna 1 pan 6 miesięcy dziecko w niecały rok po ślubie.
          Drodzy ślub w ciągu roku dzieci dużo późnej problemy z płodnością. Nawet się pan dał ciągać po klinikach niepłodności a z pierwsza panna oj dzieci no gdzież tam może za 10 lat.
          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
      • 3-mamuska Re: Przechodzony związek 14.02.20, 01:27
        tapatik napisał:

        > 3 lata?
        > Moja koleżanka 7 czekała, żeby wreszcie wziąć ślub i urodzić dziecko.
        >
        > Ostatecznie dostała kopa w dupę.
        >
        > Moim zdaniem Twojemu facetowi nie zależy na formalnym związku i ślubu z nim nig
        > dy się nie doczekasz.
        >
        > Sugeruję, abyś z nim poważnie porozmawiała na spokojnie o twoich oczekiwaniach.
        > Jeśli on powie wprost, że nie ma ochoty brać ślubu albo będzie dawać odpowiedzi
        > wymijające, to - niestety - rozważ odejście.
        > Jeśli powie, że chce to ustal KONKRETNIE kiedy.
        >


        Początek twojej wypowiedzi daje odpowiedz niechęć do stałego związku (Ślubu )
        w KOŃCU ślub a potem i tak kop.
        Czyli facet który się ociąga musi być namawiany, wcale nie chce być z ta kobieta na dłużej.
        Po prostu jest bo jest z braku laku ,żeby mieć regularny sex i z kim siedzieć czas po pracy . Tyle.

        --
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • katalonja Re: Przechodzony związek 14.02.19, 20:14
      Może spróbuj z nim tak trochę przewrotnie, ale musisz być całkiem serio. Powiedz mu, w dogodnym momencie, że jak mieliście kolejną rocznicę bycia ze sobą, to bałaś się, że poprosi Cię o rękę. A Ty niekoniecznie tego chcesz, bo to sobie przemyślałaś i właściwie ślub nie jest Ci do niczego potrzebny. Zobaczysz wtedy jego reakcję i ewentualnie wysłuchasz tego, co Ci powie. Może właśnie takie postawienie sprawy spowoduje, że on po prostu otworzy się przed Tobą, nie czując z Twojej strony nacisku w tej sprawie. I powie wtedy, na przykład: uffff, to dobrze, bo mnie też na ślubie nie zależy, chociaż Cię kocham; albo: a ja planowałem Ci się oświadczyć, tylko czekałem do Twoich urodzin, itp.

      Oczywiście tak tylko sobie zażartowałam, bo byłaby to zwykła manipulacja.
    • mail-na-gazecie Re: Przechodzony związek 18.02.19, 19:52
      Cóż, dla mnie to oczywiste, że pan ślubu nie chce. A swoje marzenia realizuj. Chcesz mieć męża a nie konkubenta, to się tego trzymaj. Ja też chciałam i mam. Oświadczyny przyjęłam po 7 miesiącach, miałam 28 lat. Jesteśmy szczęśliwi już 15 lat razem, 2 dzieci. 3 lata bym nie czekała.
    • adhezja13 Re: Przechodzony związek 22.02.19, 12:35
      "różnie mówi, kiedyś zapytałam się, czy będziemy legalizować nasz związek, odpowiedział, ze bez dwóch zdań. Czasami zwraca się do mnie swoim nazwiskiem. Chciałby mieć tez dzieci ze mną. Natomiast ostatnim razem powiedział, cytuję „a bo Ty nie wiesz wszystkiego” - raczej z uśmiechem niż zmartwieniem. Ale na gadce się kończy"
      hmmm. bezpłodny? a może szpieg? :>
      staracie się juz o dziecko, czy bez ślubu nie chcesz/nie chcecie?
      doradzam szczerą rozmowę i konkretne - wprost zapytanie o powody, dlaczego Ci sie nie oświadczy, czego "wszystkiego" nie wiesz? ile on potrzebuje czasu na decyzje o ślubie. Milczenie i "dystanse psychiczne", udawanie nic tu nie dają sensownego, raczej cierpienie, wkurzenie i takie podobne. no chyba ze faktycznie chcesz odejść?

    • baba88 Re: Przechodzony związek 17.12.19, 11:18
      Z Tobą ma wygodnie poczekać na jeszcze mlodsza i ładniejszą, a jeśli nie młodszą to zamożniejszą.Wez sobie dziewczywno kredke do oczu i napisz na czole POCZEKALNIA i obejrzyj w lustrze tak często jak możesz. A potem po hiszpańsku-copas w dupas i ole.
    • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 13.02.20, 23:02
      Tak wiec.....minął kolejny rok i postanowiłam odpowiedzieć na posty. Bardzo dziekuje, ze niektórzy zagłębili się w moja wypowiedz i za życzliwość komentujących. Uwierzcie, nigdy nie prosiłam o rady na forum ale tak jak napisałam „coś we mnie pękło”. Rok później, nic się nie zmieniło. Niestety! Chyba tylko, a moza aż coś ale we mnie. Nie myśle o tym albo myśle niewiele i to dzieki Wam! W sumie „lepsze” jest wrogiem „dobrego” i zostawiłam to losowi. Skoro nic się nie wydarzyło to najwyraźniej tak musiało być i nie mam oczekiwań. Chce żyć chwila i nie zastanawiać się czy komuś na mnie zależy i oczekiwac gestów z jego strony. Podjęłam decyzje, ze nie chce mieć dzieci i to ułatwiło wiele spraw. Może to egoistyczne ale jest dobrze i nie chce nic zmieniać- bo lepsze jest wrogiem dobrego (jak wspomniałam). Zaliczyłam kilka nietrafionych związków i wiem, ze nie jest łatwo dogadywać się z druga osoba tak jak my wiec niech będzie jak jest. Pewnie nigdy się nie dowie, ze mi zależało ale już nie chce- to moja praca, wewnętrzna, indywidualna a nawet intymna ale moja, nie mam zamiaru się nią z nim dzielić jak on nie dzieli się ze mną. Pragnienie ślubu zostało pogrzebane....mrzonki o szczęśliwym małżeństwie również!! Mogę teraz tęsknić za tym ale żyć dalej szczęśliwie tak samo jak tęskni się za bliskimi, którzy odeszli. Pogodzić się ze strata ale przerobić te żałobę i patrzeć pozytywnie w przyszłość. Jeżeli macie jakiekolwiek komentarze, nawet najbardziej krytyczne to chętnie poczytam. Pozdrawiam i dziekuje!
      • 3-mamuska Re: Przechodzony związek 14.02.20, 01:42
        Pewnie nigdy się nie dowie, ze mi zależało ale już nie chce- to moja praca, wewnętrzna, indywidualna a nawet intymna ale moja, nie mam zamiaru się nią z nim dzielić jak on nie dzieli się ze mną. Pragnienie ślubu zostało pogrzebane....mrzonki o szczęśliwym małżeństwie również!!

        Nie chcesz dzieci? Zrezygnowałaś ze wszystkiego bo pan tak chce i to ma być szczęśliwy związek?
        Pogrzebanie marzeń o ślubie i swoich planach byle mieć portki w domy. Smutne. Obyś za 3-4 lata nie żałowała.
        Bo około 40 czasem przychodzi refleksja ze coś się w życiu straciło. A zostaje tylko dobra mina do złej gry.
        Tajemnice trzymane w sekrecie marzenia to ,nie jest szczęśliwy związek.
        Nie da się przez lata rezygnować z marzeń dla kogoś.
        Podałaś się i to jest smutna , co prawda z wygody, pan wziął cię na przeczekanie mając nadzieje ze szybciej zrezygnujesz niż odejdziesz, i doczekał się.
        Bo powód ty nic nie wiesz to głodne kawałki i łatwa wymówka ,żeby nie powiedzieć wprost „nie” i nie dostać w twarz wychuchany płaczu żalu czy histerii. Łatwiej mówić ogólnikami i mieć po prostu kogoś z kim można pogadać ,uprawiać sex i spędzać wieczory. Bez wysiłku i tylko w takim zakresie jak mu pasuje.

        --
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • chitaechita1 Re: Przechodzony związek 14.02.20, 06:28
          Żadne „zrezygnowałam z pragnienia posiadania dzieci”- nigdy tak za bardzo nie chciałam ich mieć, z ty, ze myślałam ,jak to żyć bez dzieci?’. Naturalnym było dla mnie, ze musza być i olśniło mnie, ze wcale nie. Lubię dzieci, otaczam się nimi na co dzień bo pracuje z nimi ale prywatnie podziękowałam i wiem, ze tak tez się da i może być ekstra. Co do „portki w domu” to tez nie to- raczej świetny kumpel, przyjaciel, troskliwy partner, błyskotliwy i z poczuciem humoru, a do tego zaradny- takiego modelu nie odstawia się na boczny tor z powodu ślubu- po prostu nie.
          • enith Re: Przechodzony związek 14.02.20, 09:23
            Podejrzewam, że skończy się to tak, że kiedyś przypadkiem spokasz kogoś, kto nie będzie miał żadnych problemów z pokłonieniem się nad twoimi ważnymi potrzebami życiowymi (związek małżeński, dzieci) i twój obecny związek się rozpadnie. Lub spotka kogoś takiego twój obecny partner, który nagle wyzbędzie się obiekcji przed zaoobrączkowaniem i spłodzeniem potomka. Tak czy tak obstawiam, że wasz obecny związek nie będzie tym do końca życia i "na dobre i na złe". Nie w sytuacji, gdy jedna strona poświęca swoje dotychczasowe marzenie, by zadowolić partnera, a druga ma najwyraźniej takie wątpliwości, że nie decyduje się na zawarcie małżeństwa, choć ponoć "to nic wielkiego". Jak to nic wielkiego, to co za problem poprosić dwóch świadków, kupić obrączki i pójść do USC?
            Od samego początku widać było, że w niechęci twojego partnera do zawarcia małżeństwa jest jakieś drugie dno. Problemem jest to, że ty od czterech lat nie wiesz, CO jest tym drugim dnem.
          • 3-mamuska Re: Przechodzony związek 14.02.20, 12:16
            chitaechita1 napisał(a):

            > Żadne „zrezygnowałam z pragnienia posiadania dzieci”- nigdy tak za bardzo nie c
            > hciałam ich mieć, z ty, ze myślałam ,jak to żyć bez dzieci?’. Naturalnym było d
            > la mnie, ze musza być i olśniło mnie, ze wcale nie. Lubię dzieci, otaczam się n
            > imi na co dzień bo pracuje z nimi ale prywatnie podziękowałam i wiem, ze tak te
            > z się da i może być ekstra. Co do „portki w domu” to tez nie to- raczej świetny
            > kumpel, przyjaciel, troskliwy partner, błyskotliwy i z poczuciem humoru, a do
            > tego zaradny- takiego modelu nie odstawia się na boczny tor z powodu ślubu- po
            > prostu nie.


            Wiesz brzmisz zupełnie nieprawdzie.
            Raz super parter i przyjaciel i ślubu nie potrzebuje.
            A za chwile pogrzebałam marzenia i utrzymam w tajemnicy marzenia o ślubie ,bo jemu nie powiem.
            Nie to nie jest dobry przyjaciół partner ,który nie powie ci uczuciowe dlaczego nie chce ślubu.

            Lepsze było żeby ci powiedział ze się sparzył do instytucji małżeństwa ze uważa ze papierek nie daje gwarancji, ale cię kocha i chce być z tobą jak najdłużej a nie ze nie może ci powiedzieć bo ty wszystkiego nie wiesz.


            A tak w każdej chwil może odejść nawet dziecka nie chce.
            Choć oczywiście to nie jest przymus i nie każdy musi chcieć. Ale co innego nie chcieć, a co innego po 4 latach marzeń na rozum dojść do wniosku ze ich nie będzie i przyjąć taka strategie ze lepiej odpuścić.
            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka