agnieszka924
28.07.21, 22:57
Temat już był wiem, ale u mnie sytuacja nieco inna.
Mamy dwoje dzieci 14 i 10 lat. Mąż pracuje 12 godz. i dobrze zarabia nawet bardzo, wiem wiele go to kosztuje. Ja choruje na epilepsję i póki się regularnie wysypiam to jest ok, ale kiedy śpię krótko to jest nie fajnie. Mąż z racji tego że ma taki charakter pracy jaki ma z dojazdami 14 godzin to przyjeżdża do domu wycieńczony i nic kompletnie nie zrobi, co się z tym wiąże cały dom, naprawy, sprawy i wychowanie dzieci są na mojej głowie i on jeszcze oczekuje że pójdę do pracy... Bo jak mówi nie będzie mnie utrzymywał na emeryturze. Dodatkowo jedno dziecko jest z poprzedniego nieformalnego związku co cały czas mi wypomina nawet przy dziecku mówiąc że piętnaście lat utrzymuje mnie i "moje" dziecko. Ja wiem że nie dam rady zająć się tym wszystkim i jeszcze pracować, bo dzieci chorowite ja też chora co chwila do lekarzy specjalistów. O każdą złotówkę ponad te na jedzenie muszę się wyklucic, choć tak jak mówię nie brakuje pieniędzy. Mam 35 lat więc perspektywa pracy słaba chyba że na kasie w markecie nikt inny mnie nie przyjmie więc zarobki moje nie zmienia naszej sytuacji ani nie odciąża męża od pracy bo ma pracę jaką ma specyficzną i zmienić jej nie chce. Powiedzcie czy to naleganie wręcz kłótnie z tego powodu w naszej sytuacji są ok. w domu zawsze ma obiadek, wysprzątane wszystko ok chyba że się rozchoruje. A on przychodzi i mówi że ja nic nie robię dziećmi się nie zajmuje nie sprzątam według niego zawsze jest burdel itp. czepia się wszystkiego. Czy to ze mną jest coś nie tak robię za hydraulika elektryka malarza kucharza pisze wszystkie pisma nawet jemu do pracy i urzędowe. Zrobię wszystko a on nie docenia tego, czuje się tak jakbym była dla niego ważna tylko z pełnym portfelem a wiem że to się odbije na moim zdrowiu i dzieciach - one są duże ale jak wspomniałam często trzeba jeździć do lekarzy on wolnego nie weźmie bo to ja jestem matką itp.