Dodaj do ulubionych

Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"?

IP: 80.51.242.* 01.12.04, 19:36
Czy Wy, wszystkie kobiety w wieku rozrodczym, cieszycie sie na myśl, że
będziecie miały dziecko, ktore wcześniej rosło w Waszym brzuchu, przyczyniało
się u większości do wzdęć, porannych wymiotów, żylaków, też tych odbytu, a
później wywoływało rozstępy, zwiotczenie skóry, oklapłe, bardzo nieestetyczne
piersi? I co z tego, że macie dziecko, skoro, jak to w naturze bywa, kocha
Was mniej niż Wy jego? Nie zawsze jest wdzięczne, powoduje w życiu wiele
problemów i kompliakcji i chwilowy kaprys w łózku z partnerem powoduje
zburzenie całego poprzedniego życia? Jets Wasz "spełnieniem się"? Czy
naprawdę aż tak wiele z was jest mało ambitnych i zakompleksionych, że
musicie sie ratować, zakładając rodzinę, która w przyszłości może być
kolejnym chorym domem jakich mamy coraz więcej na tym "najpiekniejszym ze
światów"? Życzę sukcesu na przyszłość oraz łatwego, mało wyczerpującego i
bardzo pięknego porodu
Obserwuj wątek
    • alpepe a właściwie, to o co chodzi? Jesteś zazdrosna? 01.12.04, 19:38
      • stephanie_s Re: a właściwie, to o co chodzi? Jesteś zazdrosna 01.12.04, 19:47
        wiesz co rozuiem co masz na mysli ja natomiast nie uzyłabym słowa obrzydza mnie
        to raczej przeraza..do tego stopnia ,ze na razie nie planuje potomstwa zreszta
        nie tylko z takich powodów,no ale jest to czynnik przyczyniający sie do tego
        jakkolwiek by to głupie nie brzmiało...choc ostatnio mamy takie hmm mysli o
        dziecku z moim cudownym mezczyzną..no ale na razie przerazenie bierze nade mną
        gore...moze zostało mi tak z liceum kiedy to nasza nauczycielka od biologio
        przedstawił cud dziecka rozwijającego sie w kobiecie jako małego strasznego
        potwora ,który wysysa z ciebie wapn wszystkie składniki odzywcze etc ...hie a
        powiem ze moja biologica była kobietą która umiała przedstawic wszystko bardzo
        obrazowo w sposób działający na wyobraznie...
        • Gość: Śmierć Re: a właściwie, to o co chodzi? Jesteś zazdrosna IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 08.12.04, 10:21
          Nie chcesz mieć dzieci, to ich nie rodź. Proste! Macierzyństwo nie jest
          obowiązkiem każdej kobiety. Ja mam 28 lat i jestem na etapie, że wizja
          macierzyństwa mnie przeraża. Nie ukrywam jednak, że być może kiedyś będę
          chciała założyć rodzinę. Każdy powinien decydować się na dziecko wtedy, gdy
          będzie na to gotowy. A jesli ta chwila nie nastapi, to nie ma nic na siłę.
          dziecko musi być chciane. Uważam, że nie ma nic w tym złego, że ktoś nie chce
          założyć rodziny. Złe byłoby gdyby założył ją ,,na siłę", bo taka jest presja
          otoczenia. I odbijał swoje frustracje na dziecku i partnerze. Niech każdy robi
          to, do czego czuje sie powołany i nie musi to być macierzyństwo
          • Gość: M. słuszna teza! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.04, 10:37
            Jestem w tej samej sytuacji. Niby wszystko ok., a jednak się boję i gdzieś tam
            nie mam ochoty. Poczekam jeszcze i tyle. Może w ogóle nie będe miała dzieci? Na
            razie rozpuszczam dzieciaki siostry - wystarczy..
          • Gość: mka Re: a właściwie, to o co chodzi? Jesteś zazdrosna IP: *.biotech.univ.gda.pl 08.12.04, 12:08
            Bardzo mi sie podoba Twoja wypowiedz. Ja sama mam 30 lat. NIe mam dzieci z
            wyboru chociaz presja spoleczenstwa jest tak duza ze zaczynam sie zastanawiac
            czy to ze nie chce miec dzieci jest normalne dla kobiety. Moze nie jestem
            calkiem normalna? Ale takie wypowiedzi jak Twoje bardzo mnie buduja wiec dzieki
            za glos rozsadku.
        • Gość: jolka Re: a właściwie, to o co chodzi? Jesteś zazdrosna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 22:46
          hej! mam w domu pierwszoklasistkę i od pół roku wyczekuję jej brata lub
          siostrę - i nic! chce mieć dziecko! i znosić wszystkie konsekwencje ciąży i
          rodzenia!
      • Gość: realista Kobiety - rodzić dzieci !!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.12.04, 18:16
        Przecież do tego zostały stworzone. Pracować to mają mężczyźni no bo dzieci
        rodzić nie mogą. Więc po co płcie mają wchodzić na kurs kolizyjny na rynku
        pracy podczas gdy mogą się harmonijnie uzupełniać. Feminizm doprowadził do tego
        (wmawiając kobietom kompleks odnośnie mężczyzn), że już nie chcą rodzić i mamy
        problemy demograficzne.

        Za parędziesiąt lat na rynku w Krakowie zamiast hejnału usłyszymy wezwanie
        imama do modlitwy, a kobiety takie jak autorka postu będą w ciupie gnić
        za "nierząd".

        W dalszej przyszłości czeka nas to co Zachód za parę lat.

        Sprawa jest prosta: Albo my ich, albo oni nas.
        • Gość: realistka Re: Kobiety - rodzić dzieci !!! IP: *.dur.ac.uk / *.dur.ac.uk 07.12.04, 22:06
          Nic dodac, nic ujac:) i mowi to kobieta:)
          • Gość: . Co wiecej, kobieta ze "starej" Europy. Nie ma jak IP: *.range81-156.btcentralplus.com 08.12.04, 10:27
            "nowoczesnosc" Polek pod wplywem kobietona Dunin i Wysokich Obcasow....
        • Gość: Ilka Re: Kobiety - rodzić dzieci !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 10:21
          To się nazywa meski szowinizm !!! Poki co, kobiety maja takie samo prawo do
          zrobienia kariery, jak mezczyzna. To nie jest maszynka do rodzenia dzieci. Bo
          Ty wyraznie czujesz sie samcem rozplodowym. Przykro, ze w obecnych czasach
          istnieja jeszcze ludzie Twojego pokroju. Powinni wyginac razem z dinozaurami.

          ps. a jesli chodzi o autorke pierwszego posta - nikt nie kaze Ci rodzic dzieci,
          to Twoj wolny wybor. Ale ten wolny wybor nie upowaznia Cie do formulowania tak
          beznadziejnych i daleko odbiegajacych od prawdy opinii. Kariere i dziecko mozna
          pogodzic, tylko pierdoly tego nie potrafia. Szkoda, ze jestes jedna z nich.
        • Gość: Bezrobotna Re: Kobiety - rodzić dzieci !!! IP: 195.94.211.* 08.12.04, 12:14
          Zastanów się co mówisz !!!!

          Tylko liczebność populacji ma dla Ciebie znaczenie ???!!
          Ciekawe, że nie interesuje Cię co te dzieci będą jadły
          Radzę spróbować utrzymać się za 1500 zł w wynajętym mieszkaniu z małym
          dzieckiem a potem pogadaj o liczebności populacji !!!
          Co mi z Tego, że urodziłam dziecko jak teraz nie mogę go utrzymać, dzięki
          polityce "pro-rodzinnej" naszego kraju i kilku OSZOŁOMOM, którzy stwierdzili,
          że kobiety są stworzone wyłącznie do rodzenia dzieci.
          Nie jest dla mnie istotne jakiego wyznania ludzie będą mieszkać w tym kraju,
          może być mieszanka czarno-żółto-muzłmańska byle nie liczyli mi dzieci i nie
          utrudniali pracy.
          Opinia, że kobiety zostały stworzone do rodzenia dzieci jest dla mnie
          OBRAŻLIWA........
          do czego w takim razie zostali stworzeni mężczyźni skoro kobiety są
          odpowiedzialne za przyrost naturalny......??
          Nie mam kompleksów odnośnie mężczyzn, potrafię pracować równie dobrze a często
          lepiej od niejednego faceta a to, że jakiś kretyn nie chce mnie zatrudnić tylko
          dlatego, że mam małe dziecko to jest absurdalna sytuacja....
          nie mam chorobliwych ambicji, wystarczy mi że zarządzam swoim domem, nie
          potrzebuję nikomu udowadniać, że jestem lepsza w tym lub tamtym ale w imię
          czego odmawia mi się udziału w utrzymaniu mojej własnej rodziny !!!!???

      • Gość: Amsai Re: a właściwie, to o co chodzi? Jesteś zazdrosna IP: *.ds1-k.us.edu.pl 07.12.04, 23:40
        Mnie tez to przeraza i dotarlo do mnie niedawno,ze wcale nie chce miec dzieci!
        Po prostu nie kazda kobieta musi rodzic!Dlaczego wszyscy widza w tym wypaczenie!
        • Gość: Truskawa Re: a właściwie, to o co chodzi? Jesteś zazdrosna IP: 217.153.144.* 08.12.04, 08:26
          Poprostu moje panie jestescie niedojrzałe, ale spokojnie przyjdzie czas i na
          dzieci. Problem tylko w tym ze niektore dojrzewacie tak pozno ze juz jest za
          pozna na dzieci.
          i to tyle ...
    • Gość: rejka Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 20:05
      hihi okreslenie wiek rozrodczy mnie ubawil :)))

      otoz powoli mnie dopada ten etap zycia, w ktorym zaczynam sie zastanawiac...
      nawet zaczynam chciec miec dziecko. no moze nie jakos dramatycznie,
      histerycznie ale nie zabezpieczam sie a zajscie w ciaze nie byloby dla mnie
      problemem.
      niemniej... "cud narodzin" to dla mnie jakas slowotworcza pomylka ;)
      nic cudownego w byciu w ciazy nie ma. brak kontroli nad gazami i utrzymaniem
      moczu nie uwazam za nic fantastycznego. rowniez porod napawa mnie dziwnymi
      myslami. przenigdy nie zgodze sie na naturalny. uwazam, ze w 21 wieku nie ma
      koniecznosci abym lezala w bolach porodowych z glowa obcego faceta czy kobiety
      miedzy nogami. tym badziej, ze sa inne mozliwosci.
      cudzych dzieci nie lubie. nic na to nie poradze. toleruje. czasem jakies ladne
      i mile dzieciatko nawet mnie rozbawi tym jak nieporadnie idzie. widok dzieci z
      reklam jest dla mnie przyjemny bo sa zadbane, ladnie ubrane, zawsze
      usmiechniete. jak widze osmarkane dziecko, wrzszczace w nieboglosy to
      bynajmniej nie czuje sie rozczulona... ba, uwazam ze to normalne i nie mam
      obowiazku kochac ani lubic wszystkich dzieci aby byc dobra matka dla wlasnego.
      • ruda_szczurka Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 01.12.04, 20:08
        prawdziwym "cudem narodzin" byl powyzszy wpis....
        nie wiem jak serwer gazety tego dokonal, ze pisany przeze mnie zalogowana (co
        widac po sygnaturce) wyswietlil toto jako "gosc: rejka" ?!????
      • Gość: PiJaK Przerażające IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.04, 20:31
        Dobrze, że nie jestem twoim dzieckiem
        • Gość: AKS Re: Przerażające IP: 195.94.211.* 08.12.04, 12:33
          Nie rozumiem Twojego przerażenia :))
          Pamiętasz te wszystkie ciocie z dzieciństwa
          z serii "a puci puci bobasku", "o rety jak ty strasznie urosłeś"

          to będzie poprostu inny egzemplarz :)trochę bardziej normalny moim zdaniem,
          który nie rozpływa sie w zachwytach nad każdym dzieckiem i nie zaczepia
          wszystkich matek zamieszkałych w promieniu 10 km żeby je poinformować, że mają
          piękne dzieci :)
          naprawdę nie trzeba kochać wszystkich dzieci, żeby pokochać swoje, poza tym jak
          dziecko przyjdzie na świat to razem z nim narodzi się chęć przyglądania innym
          dzieciom, porównywania rozwoju i tym samym zachwytu nie tylko nad własnym
          dzieckiem :)
    • Gość: Max Czy 22 cm wam wystarcza kobiety? IP: *.mad.east.verizon.net 01.12.04, 20:29
      Pamietacie ten post? Autor tego 22cmetrowego postu mial chyba wioecej oleju w
      glowie niz autor tego zdania:

      "Czy naprawdę aż tak wiele z was jest mało ambitnych i zakompleksionych, że
      musicie sie ratować, zakładając rodzinę, która w przyszłości może być
      kolejnym chorym domem jakich mamy coraz więcej na tym "najpiekniejszym ze
      światów"?
    • losiu4 Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 01.12.04, 20:44
      tak z ciekawosci: co ambicja i kompleksy mają wspólnego z macierzyństwem?

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: realista Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 21:04
      Nie ma już prawdziwych Kobiet :-(((((

      Motylek, Ty to chyba ćma jesteś, co ????
      • Gość: Aga Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 21:19
        tekst jest poprostu PIEKNY !! SUPER!! wszystko mozna obrzydzic ....
        Poczekajmy jeszcze troche az "dopadnie" was instynkt macierzynski i wtedy
        tragedia bedzie jedna kreska na tescie ciazowym, kolejny okres i bedziecie
        marzyc zeby byc gruba, miec gazy, wzdecia, rzygac co rano i miec dziecko ....
        eh.... jak to mowia tylko krowa nie zmienia zdania :D - jeszcze wam sie
        pozmienia ....
        • Gość: Ewa Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 22:57
          mam 33 lata, nie mam instynktu maciezynskiego, z obrzydzenem patrze na
          celebrację chodzenia w ciazy. Nie zachwycam sie wielkim wystajacym brzuchem,
          deformacja ciala. Sam porod jest dla mnie obrzydliwy, jakis sluz, krew a na
          dodatek przecinanie lozyska, brrrrr.
          Moze i chcialabym miec kiedys dziecko, ale jesli ktos by je za mnie urodzil.
          Na pewno wiem, ze jesli zaszlabym w ciaze, to nie pozwolilabym byc przy
          porodzie mojemu facetowi. Chce, aby widzial we mnie kobiete nie samice! Moi
          koledzy twierdzą (ci ktorzy maja cudowne przezycie zwane porodem rodzinnym za
          soba), ze to horror byl dla mnich.
          • anna.czerska Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 07.12.04, 20:00
            Ewa ?? Co to za faceci, których przeraża poród ?? Tchórze ??
            • Gość: Ewa Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 19:19
              dlaczego tchorze? dla mnie, kobiety, widok rodzacej (krocza)jest brzydki, wiec
              dlaczeog dla fecetow ma byc piekny? a moi koledzy miel wlasnie okazje patrzec,
              jak np. nacinaja krocze ich zonom czy szyja:(
              • Gość: Anna Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.aine.pl 08.12.04, 23:50
                Ale bzdury wypisujesz !!! W czasie porodu facet nie trzyma głowy między nogami
                zony tylko zajmuje sie jej "górną częścią". Przutula, ociera pot, trzyma za
                rękę.
                • Gość: Ewa Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 22:42
                  zapewniam, ze dolna czesc tez dano im do ogladania!!
          • Gość: kito Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.chello.pl 07.12.04, 21:09
            o rany, Ewka, Ty to głupia po prostu jesteś. Poród trwa trochę krócej niż
            wychowywanie dziecka. Na starość się przekonasz, co znaczy rodzicielstwo, nie
            tylko jako zostawienie po sobie "materiału genetycznego". Taaa, badź kobietą,
            ciekawe ile Ci z tego przyjdzie. A swoją droga to nie sadzisz, że właśnie
            kobieta poprzez urodzenie dziecka staje sie PRAWDZIWĄ kobieta????
            • Gość: Ewa Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 19:21
              nie, nie sadze, ze kobieta staje sie kobieta poprzez porod. nie uwazam tez aby
              byla jakas rzecz, ktora decyduje o "prawdziwosci" kobiety. Kobieta lub
              mężczyzna po prostu sie jest.
          • Gość: Naturalista Puryści vs. Naturaliści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 22:49
            aż chciałoby się być twoim facetem ;) mogłabyś wyjaśnic, co znaczy
            "Chce, aby widzial we mnie kobiete nie samice!" ?? przypomina mi sie
            prorocze opowiadanie Philipa Dicka o purystach i naturalistach. Wygląda
            na to, że powoli i nieuchronnie wygrywają w naszym życiu "leśne zapachy"
            w kiblu, męskie dezodoranty, kobiece perfumy, niedługo wytniemy sobie
            komórki odpowiedzialne za wytwarzanie łoju i potu, nikt już nie będzie robił
            kupy ani siusiu, bo to takie zwierzęce :) tragedia, kochana. czy w domu
            masz kibelek? czy nie chcesz być samicą, więc nie srasz? a może do łóżka też
            nie chodzisz, bo z samcami się nie zadajesz? rozumiem. kobieta w dzisiejszych
            czasach jest jak aleksandra jakubowska. elegancka, przebojowa, i mataczy.
            rany, baby! ale wy jesteście płytkie, głupie i zmanierowane! ktoś wam wszystkim
            mózgi powycinał? czy nigdy ich nie miałyście?! gratuluję :):)
            • wbillip Re: Puryści vs. Naturaliści 08.12.04, 08:57
              Podpisuję sie wszystkimi opuszkami moich 10 palców pod tym postem! Od siebie
              siebie dodam, że tylko ślepy nie zauważyłby, że swoim postepowaniem same
              piłujecie gałąź na której...Tzw emancypacją odebrałyście sobie już prawie
              wszystko, teraz chcecie pozbawić się jeszcze macierzyństwa. O rany co za bzdury.
              I jeszcze jedno. Mam dwoje wspaniałych dzieci (14 i 13 lat) Byłem przy obu
              porodach. Jestem ateistą. I powiem jedno. CUDU NARODZIN nie da sie z niczym
              porównać. Żal mi Was dziewczyny.I Was ich potencjalnych partnerów.Pozdrawiam
              wszystkich forumowiczów.
              • Gość: magda.gdansk Re: Puryści vs. Naturaliści IP: *.coe.int / *.coe.int 08.12.04, 09:40
                wbillip napisał:

                > Podpisuję sie wszystkimi opuszkami moich 10 palców pod tym postem! Od siebie
                > siebie dodam, że tylko ślepy nie zauważyłby, że swoim postepowaniem same
                > piłujecie gałąź na której...Tzw emancypacją odebrałyście sobie już prawie
                > wszystko, teraz chcecie pozbawić się jeszcze macierzyństwa. O rany co za
                bzdury
                > .
                > I jeszcze jedno. Mam dwoje wspaniałych dzieci (14 i 13 lat) Byłem przy obu
                > porodach. Jestem ateistą. I powiem jedno. CUDU NARODZIN nie da sie z niczym
                > porównać. Żal mi Was dziewczyny.I Was ich potencjalnych partnerów.Pozdrawiam
                > wszystkich forumowiczów.

                No, nie wszystko dalysmy sobie odebrac emancypacja, nie zaluj nas tak bardzo.
                Mamy na przyklad wlasne pieniadze, prawo do glosowania i wolnosc. I nie musimy
                koniecznie trzymac sie mezczyzny i mu potakiwac dlatego tylko, ze nas
                utrzymuje. Ja tam sobie bardzo ten stan rzeczy cenie i uwazam, ze wynikaja z
                niego same korzysci. Jak sie juz raz zaznalo wolnosci wyboru, czlowiek za nic
                nie chce wrocic do stanu bycia utrzymanka swojego mezczyzny. Milosc miloscia,
                ale milo jest umiec zarobic na siebie i na swoje dzieci. Szczegolnie, ze zawsze
                cos sie w tej milosci moze popsuc, jak uczy zycie. Trzeba byc slepym, zeby tego
                nie widziec.

                Ja tam przepadam za swoimi dziecmi i niezmiernie sie ciesze, ze je mam, ale
                zgadzam sie z autorka pierwszego postu, ze porod to zadna zabawa. Nie trzeba
                dawac sie oglupic temu sentymentalnemu kwileniu o cudzie narodzin. Cud to moze
                i jest, ale taki wiecej przerazajacy: krew, pot, lzy i bol. Nic w tym dziwnego
                nie ma, ze kobiety, ktore nie rodzily, boja sie i brzydza.

                Ale w sumie - oplaca sie, no i nie trwa dlugo. A przy minimalnej dyscyplinie i
                po ciazy i porodzie mozna byc jeszcze bardzo dlugo mloda i piekna.





              • Gość: hh Re: Puryści vs. Naturaliści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 11:12
                a mo żal wszytkich, którzy uważają, że ich własna opinia jest jedynie słuszna,
                a wszyscy inni są załosni, głupi i oni jeszcze zobacza...
                • Gość: Ewa Re: Puryści vs. Naturaliści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 19:33
                  ja podkreslam, ze to MOJA opinia a nie jedynie SLUSZNA
              • Gość: Ewa Re: Puryści vs. Naturaliści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 19:31
                ja nie chce sie niczego pozbawiac, po prostu narodziny piekne nie sa.
                jak napisalam , moze nawet chialabym miec dzieko, moze bede je miec, ale nie
                zienia ot faktu, ze porod jest wstretny
            • Gość: AKS Re: Puryści vs. Naturaliści IP: 195.94.211.* 08.12.04, 13:43
              Chyba nie przechodziłam operacji mózgu ....:)Stego co mi wiadomo nie była
              obowiązkowa :)
              Mam nadzieję, że opinia o bezmózgowcach nie dotyczy wszystkich kobiet :)
              Mój mąż był przy porodzie, to On pierwszy trzymał syna na rękach i bardzo
              żałował, że z przyczyn niezależnych od nas nie mógł przeciąć pempowiny...

              Skoro powołał dziecko do życia to chyba logiczne jest, że był świadkiem jego
              przyjścia na świat :)
              Nasz związek trwa już kilka ładnych lat i jak dotąd mąż widzi we mnie kobietę,
              a nie narzędzie pomnarzające liczebność popilacji :)
              Celowo unikam zwrotu "samica" -nie brzmi zbyt dobrze,ale musze przyznać, że
              bardziej bym się zmartwiła gdyby widział we mnie samca :)
              • Gość: Naturalista Re: Puryści vs. Naturaliści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 19:13
                Oczywiście, że nie chodziło o wszystkie kobiety.
                Przeciwny jestem uogólnieniom. Moja dość agresywna wypowiedź
                kierowana była do niektórych pań, które nieco wcześniej zdążyły
                wygłosić swoją opinię :)
                Jeśli kiedyś będę miał dziecko, nikt żadną siłą nie odciągnie
                mnie od mojej rodzącej kobiety :) jest to jedno z bardziej
                inspirujących zdarzeń na tym świecie.
            • Gość: Ewa Re: Puryści vs. Naturaliści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 19:29
              co znaczy
              "Chce, aby widzial we mnie kobiete nie samice!" ??

              a z kontekstu nie odczytales? kontekst dotyczyl obecnoscimezczyzny przy
              porodzie. Nie chcialabym, aby moj facet widzial, jak ze mnie wychodzi dziecko,
              bo ot dla mnie malo ciekawy widok.

              czy w domu
              masz kibelek? czy nie chcesz być samicą, więc nie srasz? a może do łóżka też
              nie chodzisz, bo z samcami się nie zadajesz? rozumiem.

              upraszczasz, pisze tylko, ze nie chcialabym, aby moj mezczyzna widzial, jak
              rodze dziecko, bo widok ohydny

              kobieta w dzisiejszych
              czasach jest jak aleksandra jakubowska. elegancka, przebojowa, i mataczy.

              to Twoj autorytet? bo moj nie

              rany, baby! ale wy jesteście płytkie, głupie i zmanierowane!

              bo nam sie rodzenie dzieci nie podoba?

              ktoś wam wszystkim
              mózgi powycinał? czy nigdy ich nie miałyście?! gratuluję :):)

              ja tez gratuluje kultury i mozgu, ktory nie pozwala ci pojac, ze dla kogos
              widok ciezarnej i rodzacej baby nie musi byc mily
              • Gość: Naturalista Re: Puryści vs. Naturaliści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 20:05
                > a z kontekstu nie odczytales? kontekst dotyczyl obecnoscimezczyzny przy
                > porodzie. Nie chcialabym, aby moj facet widzial, jak ze mnie wychodzi dziecko,
                > bo ot dla mnie malo ciekawy widok.

                nie widze związku między kobietą, samicą, traktowaniem i oglądaniem porodu.
                poza tym to chyba nie dla ciebie ma być ciekawy widok, skoro to facet ma
                oglądać? :)

                >> rany, baby! ale wy jesteście płytkie, głupie i zmanierowane!
                > bo nam sie rodzenie dzieci nie podoba?

                :):) to było świetne :) trafiłaś w dziesiątkę. to właśnie miałem na myśli.

                > ja tez gratuluje kultury i mozgu, ktory nie pozwala ci pojac, ze dla kogos
                > widok ciezarnej i rodzacej baby nie musi byc mily

                super. więc niech nie ogląda. nie mówiłem nic ani o rodzeniu, ani o tym,
                co kto ma robić i myśleć. za to niezmiernie mnie rozbawiło twoje rozumienie
                słów 'kobieta' i 'samica'. jest w dechę :):)
          • Gość: kofboj Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.lubzel.com.pl 08.12.04, 07:47
            Mam dwóch synów (2 i 4lata), widziałem ich narodziny ... jeżeli ktoś naprawdę
            kocha swoją żonę to takie przeżycie nie będzie dla niego horrorem.
          • Gość: rafal ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 08:42
            a jak radzisz sobie z akceptacją miesiączki, wycieraniem pupy na sedesie i
            stosunkiem seksualnym; a czy nie brzydzi cię twoj wlasny bąk, albo kaszel?
            czegoś ci tam po prostu brak, ale nie przejmuj się znam świetnie jedną taką
            matkę, której macierzyństwo przydarzyło się w wieku 36 lat, i cale te bzdury o
            których tu piszesz wzięły w łep, nie przyznaje sie ze mowila to kiedys glosno...
          • Gość: Kuna Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.softbank.pl 08.12.04, 09:47
            Litości!! pępowinę się przecina a lozysko rodzi....
            a tak na marginesie to: przed zajściem w ciążę nie miałam instynku
            macierzynskiego, przez całą ciążę też nie (pojawił się dopiero po urodzeniu
            dziecka), nie mam ani jednego rozstępu pomimo że sporo przybrałam na wadze,
            żadne inne "typowo" ciążowe dolegliwości się mnie nie imały, rodziłam pod
            znieczuleniem z mężem, któremu mało ręki nie złamałam ;-)Nadwagi się pozbyłam i
            mogę znów rodzić ;-)
          • Gość: jaufre Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.ibb.waw.pl 08.12.04, 10:35
            różni bywają koledzy...

            a ciało - nie miej złudzeń, i tak Ci się w koncu zdeformuje, roztyje się lub
            zasuszy, deformacje, jak piszesz - to życie, tak to wygląda, z dziecmi czy bez
            no, chyba, że żyjemy szybko i umieramy młodo i mało zdeformowano
          • Gość: Mamuska Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.de.deuba.com 08.12.04, 10:50
            Moj maz i paru innych facetow, ktorzy sa normalni byli przy porodzie i
            twierdza, ze to wspaniale przezycie. Jesli sie porod i ciaze uznaje jedynie za
            zwierzecy akt, to na pewno i wlascicielka takich przekonan i jej facet nie
            bedzie tego nawet probowal uznac za cud.

            A tak naprawde, to ja tez bylam wkurzona, kiedy sie dowiedzialam, ze bede
            chodzic z brzuchem, a okazalo sie, ze to byl super okres - maz smarowal
            codziennie brzuch kremem - nawiazujac kontakt z jego zawartoscia ;o)), wszyscy
            byli mili, a po porodzie i karmieniu wrocilam (nie przesadzam) po 2 tygodniach
            do poprzednich ciuchow - rozm. 36, piersi pozostaly po karmieniu takie, jakie
            byly wczesniej. Trzeba tylko o siebie zadbac i nie uskarzac sie na caly swiat,
            ze to ON i ONI sa winni!!! Jesli wkurzona baba ze zlosci sie napycha
            zawartoscia lodowki i czekoladkami, to nic dziwnego, ze brak jej piekna - tego
            zewnetrznego, jak i wewnetrznego...

            Pozdrawiam wszytskie nawrocone na mamuski
        • Gość: Janosik Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.dyn.optonline.net 07.12.04, 19:59
          Motylku, sprawdzilem ze piszesz z Holandi? Co ty tam robisz? Czy pracujesz w
          jakims domu publicznym ze masz taka handre? Jak co to przyjedz do mnie ja ci
          wytlumacze co to jest - milosc, niewinnosc, zakochanie, sex i dojrzewanie w
          ciazy, p potem splodzenia swojego dziecka.
          Ale widac ze nawet po polsku dobrze nie mozesz zlozyc zdania. Chyba pot w pracy
          zalal ci oczka - przyjedz do mnie a ja cie umyje i opatrze.
          Ale juz nie pisz takich trudnych pytan bo ci sie mozdzek rozgrzeje.
          • Gość: Lulek Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.chello.pl 07.12.04, 20:17
            Gość portalu: Janosik napisał(a):

            > Motylku, sprawdzilem ze piszesz z Holandi?

            Niby jak sprawdziłeś? bo ripe podaje ze to zwykła tepsa
          • tomasdyg Janosik-dobrze po pol..-przyganiał kocioł garnkowi 07.12.04, 20:21
          • Gość: renifer Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 23:23
            Tobie Janosiku chyba też coś zalalo oczka albo rozgrzało móżdżek, bo zdajesz
            się nie dostrzegać, że w naszym pięknym języku istnieje coś takiego jak
            ortografia. "Holandii" nie "Holandi" i "chandrę" nie "handrę". No a taki
            znawca, innym dogaduje! Zajrzyj do słownika, człowieku, zanim coś napiszesz i
            się nie ośmieszaj!
      • Gość: AKS Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: 195.94.211.* 08.12.04, 13:04
        Co do motylka to zgadzam się :)

        Nie wiem co oznacza zwrot "prawdziwa kobieta" ale jeśli to taka, która ma
        rodzić dzieci i siedzieć w domu to mam nadzieję, że nie ma już takich :)

        Ja odczuwałam radość z bycia w ciąży i gdyby nie trudności materialne pewnie
        zdecydowalibyśmy się z mężem na kolejne dziecko, poród był ciężki ale widok
        bezbronnego malucha niweluje takie niedogodności :)

        Usłyszałam niedawno, że fakt iż urodziłam dziecko oznacza, że spełniłam się
        jako kobieta, szkoda,że takie szowinistyczne myślenie nie pozwala mi spełnić
        się jako człowiekowi......
        narodziny dziecka to były dla mnie planowanym i radosnym wydarzeniem ale nie
        oznacza to, że do końca życia będę się tylko nim zajmować i tylko nim
        interesować

        Oprócz dziecka, mam jeszcze pracę (zamierzam rozwijać się zawodowo) i swoje
        zainteresowania i choć dobrze się czuje w roli gospodyni domowej nie jest to
        mój cel życiowy.:)
        Czy to oznacza, że nie jestem prawdziwą kobietą ??


    • Gość: gizmo Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.pro-internet.pl 01.12.04, 21:38
      wiesz, kiedys myslalam podobnie do Ciebie:). Dzis sama jestem w ciazy:))).Jesli
      chodzi o sformuowanie "cud narodzin"... Rowniez byl czas, ze uwazalam je za
      bzdurne. Kiedys jednak, ktos madry, kogo cenie i szanuje powiedzial, ze w
      momencie poczecia dziecka jak i narodzin jestesmy rowni Bogu. Nie jestem
      nawiedzona katoliczka, ba nawet rzadko chodze do koscila. Jednak slowa tej
      osoby...zgadzam sie nimi majac na uwadze rowniez rodziny patologiczne - nie
      kazdy zdaje sobie sprawe czy tak naprawde jest dziecko.
    • Gość: Fema Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.b.pppool.de 02.12.04, 09:55
      a czy Ty myslisz, ze zawsze bedziesz "estetyczna". Zestarzejesz sie tak samo
      jak kobiety majace dzieci. Tylko Ty na starosc wyladujesz pewnie w domu
      starcow, bo kto bedzie chcial stara, zgorzkniala kobiete? Pomysl o tym a
      dopiero pozniej pisz takie bzdury!
    • kopov moze warto dla samego tylko "cudu poczęcia"?:)))) 02.12.04, 10:00

    • listek_a Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 02.12.04, 10:01
      Ty mowisz, ze kobiety sa zakompleksione i dlatego rodzine zakladaja!! A ty nie
      jestes jak masz takie swira na punkcie swojego ciala, zadnych zalet poza nim??
    • agnied Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 02.12.04, 10:03
      "zwiotczenie skóry, oklapłe, bardzo nieestetyczne
      piersi" dopadną Cię i tak za parę lat :-)))
    • blanchet Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 02.12.04, 10:08
      myślę że "koszty" się wracają. np moja matka nie specjalnie się przyłożyła do
      bycia rodzicem i moje dzieciństwo było koślawe jakies i samotne, jako
      nastolatka nie cierpiałam moich rodziców i miałam do nich same żale o tamto i
      siamto, obecnie jak już jestem starą krową moge powiedzieć że jest super między
      mną a matką, ze takiej więzi nie było wcześniej i dzięki tej więzi można
      powiedzieć że czujemy się dobrze, a czuć się dobrze to chyba bardzo cenne. w
      każdym razie więź jaką możesz mieć ze swoim dzieckiem (nawet jak o nie dbałaś)
      jest moim zdaniem bezcenna.
    • six_a Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 02.12.04, 10:09
      do wzdęć i wymiotów to nie potrzeba ciąży, zjedz torbę laysów to się
      przekonasz. Ale może ty także nie jesz, bo cię obrzydza?
    • Gość: ona Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.238.90.212.adsl.inetia.pl 02.12.04, 10:30
      daleko z taki podejsciem nie zajdziesz ja przechodziłam ciaze praktycznie
      bezobjawowo(brzuszek mialam oczywiscie) porod a co to jest p, po porodzie
      wygladałam lepiej niz przed zero rozstepow a brzuch starciłam w trzy miesiace
      wystarczy dbac o siebie w ciazy i po a moja corka najpiekniejsze dziecko swiata
      i bardzo pragnie siostrzyczki
    • reniatoja Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 02.12.04, 10:36
      Mnie cud narodzin nie obrzydza, natomiast obrzydzają mnie babki, ktore sa tak
      zapatrzone w siebie, tak dumne ze swej niechecido dzieci i macierzynstwa, tak
      glupie, ze z pogarda patrza na inne, ze posuwaja sie do takich prymitywnych
      sztuczek jak napomykanie o braku ambicji w zyciu, o ktorym mialoby swiadczyc
      to, ze ktos inny ma dziecko. Tak samo jak nie lubie nagonek na kobiety, ktore
      nie decyduja sie nia dzieci, tak samo nie cierpie tej pogardy z jaka patrza
      niematki na matki. To taki sam brak tolerancji i ograniczenie.
      • Gość: thistle Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.crowley.pl 02.12.04, 10:37
        Pocieszające jest to, że te niematki jednak szybciej wymrą ;P
        • blanchet Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 02.12.04, 10:38
          a szkoda bo lepsza byłaby śmierć nietolerancyjnych i z brakiem dystansu ;)
          • Gość: thistle Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.crowley.pl 02.12.04, 23:33
            Nie ma przebacz - survival of the fittest ; )
            • Gość: Elllen no coz - szybciej wymra tylko genetycznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 23:58
    • Gość: mm Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 10:40
      o co właściwie ci chodzi,nie chcesz miec dzieci to sie wal,twój problem.
    • Gość: matka Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 15:50
      To ty jesteś obrzydliwa!
      Skąd się wzielaś?A nie obrzydza cię sex?-nie! to pewnie lubisz-kup sobie psa, to z nim w ciąże nie zajdziesz i żylaków nie dostaniesz!
    • Gość: mila Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.icpnet.pl 02.12.04, 17:17
      Motylek a skąd wiesz, że to takie niefajne? Byłaś w ciąży?
    • olcia_21 Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 02.12.04, 17:23
      Myślałam tak kiedyś jak jeszcze byłam małolata w liceum,nigdy,nigdy dzieci,ale
      z czasem moje poglądy się zmieniły i mimo że jeszcze nie planuję w najbliższym
      czasie dziecka,dopiero za kilka lat,(mam dopiero 21lat) ale są takie chwilę że
      aż zazdroszcze mamusiom ich pociech,wiem ze dzieci nie zawsze są grzeczne,
      ładne i czyste ale przecież to są NASZE dzieci,cząstka nas samych. A kobiety w
      ciązy też potrafią być śliczne.
      • Gość: ona22 Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.telia.com 02.12.04, 21:27
        Szczerze mowiac zgadzam sie z motylkiem w kwesti zylakow, obwislych piersi itd.
        (Niestety moja mama ma od 22 zylaki dzieki mojemu "cudowi narodzin")Straszna
        rzecz.Ale dziecko mam zamiar urodzic chocbym nawet nie maiala tatusia to do 30
        bede mamusia.Narazie tez dzieci kojarza mi sie raczej z nuda alw wiem ze w
        wieku 27, 28 lat zapragne stac sie mamusia to naturalne,a jeszcze bardziej jak
        jus spotkasz faceta ktory mailby byc potencjalnym tatusiem.Musimy tylko dbac o
        siebie w ciazy. Juz teraz wiem ze jak bede w ciazy bede stosowac kremy na
        brzuch, piersi i nogi. Zawsze moge zrobic sobie implanty piersi, to sie wydaje
        glupie ale mysle ze potrafi poprawic kobiece samopoczucie.
    • Gość: preczzidiotkami szkoda ze twojej mamusi nie obrzydzal... IP: *.250.102.222.Dial1.Weehawken1.Level3.net 03.12.04, 02:27
      ten cud narodzin
    • wisienka-w-likierze Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 03.12.04, 13:14
      Mnie tam obrzydza i podpisuje sie przy poscie autorki tego watku :)

      A tutaj masz linka, jakbys chciala znalezc sie wsrod ludzi, ktorzy Cie nie
      potepia, tylko zrozumieja:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23162
      • Gość: Fema Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.b.pppool.de 03.12.04, 15:02
        Niech was obrzydza, wasze prawo. Nikogo nie potepiam za inne zdanie. Sek w tym
        jak sie je wyraza. A autorka watku nie potrafi wyrazic swojej opinii w
        kulturalny sposob, bez obrazania innych. Usilujac nam wmowic, ze chec zalozenia
        rodziny i posiadania dzieci swiadczy o braku ambicji, motylek obnaza tylko
        swoje prostactwo, prymitywizm i kompleksy.
    • Gość: fuksja Nie tylko ciebie obrzydza. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 14:58
      oprócz wszystkich obrzydliwych i bolesnych aspektów ciąży i porodu dochodzi
      jeszcze niechęć do niemowlaków i obcowania z ich ekskrementami. Poza tym obawiam
      się nie tylko zmian w moim wyglądzie, ale i w psychice - nie chcę zgłupieć, a
      wielu kobietom po porodzie po prostu siada na mózg.
      poza tym nie zniosłabym uwiązania w domu. Gdybym kiedykolwiek miała dziecko to
      tylko na tej zasadzie że jak najszybciej wracam do pracy a mój facet idzie na
      wychowawczy - albo bierzemy opiekunkę.
      I jeszcze jedno - nie chciałabym zeby mój facet oglądał mnie bespośrednio przed
      i po porodzie (jesli już to cesarka).Źle bym się czuła gdyby widział mnie w tym
      stanie.
      • Gość: agata.z3 Re: Nie tylko ciebie obrzydza. IP: 195.136.77.* 03.12.04, 15:06
        siadło na mózg tym kobietom, które swoja wartość widzaa tylko w swoim
        wyglądzie - płaskim brzuchu, jędrnych piersiach itd.
        i zapominają, żę nie będą wiecznie młode - skóra zwiędnie, piersi obwisną,
        zgorzknieją, bo kto ich będzie uczył radości życia?
        i co wtedy???
        • deadeasy takie tam dyrdymaly 03.12.04, 22:14
          To samo mozna powiedziec o matkach, ktore uzywaja tuszu do rzes, cieni do
          powiek i innych tego typu wynalazkow. Matkach, ktore religijnie przestrzegaja
          diety. Wszystko po to zeby wygladac ladnie.
          ______________
          Ja kiedys myslalam, ze bede miala dzieci ale tak wyszlo, ze nie mamy. Teraz
          jestesmy juz leniwi, choc ciagle w wieku "produkcyjnym" ;) Mozemy wyjsc kiedy
          chcemy (na zywiol) i na jak dlugo chcemy, podczas gdy wiekszosc naszych
          znajomych jest uwiazana czasowo i musi organizowac opieke do dziecka. Do 13-go
          roku zycia nie moga zostawic dzieciaka samego w domu bo moga sie w sadzie
          znalezc. To jest 13 lat wyjete z zyciorysu. Rozumiem osoby, ktore maja
          pociechy, ze daje im to satysfakcje. Ja sie do tej grupy ludzi nie zaliczam.
          Odstraszyl mnie takze troche fakt, ze *kazda* matka (ktora znam) z malym
          dzieckiem (bobasem) nie potrafi absolutnie o niczym innym rozmawiac jak o
          rzadkich kupach, bekaniu i innych temu podobnych czynnosciach fizjologicznych
          malenstwa (nawet podczas obiedu). Zdaje sobie sprawe, ze majac dziecko jest
          sie pochlonietym "nowym przybytkiem", jak szybko rosnie, sie zmienia i sie uczy
          ale niestety znaczna wiekszosc kobiet rzeczywiscie cofa sie w rozwoju.
          Zaznaczam, ze wyciagam wnioski z obserwacji moich znajomych. Przeraza mnie
          to. Znam jednak tez kobiety (nie Polki jednak), ktore nie poruszaja temat
          dziecka chyba, ze zapytane o zdrowie pociechy. Nie wiem wiec czy to
          kompletne "oglupienie" to cecha moich Polskich kolezanek, czy wiekszosc Polek
          jest "prze-macierzynskich" ;)

          Ja moge sie pobawic z moim i meza chrzesniakami (2 i 6), zabieramy czasem
          dzieciaki do teatru lub zoo ale ja (niestety?) nie zaliczam sie do osob
          obdarzonych cierpliwoscia wiec takie krotkie eskapady w zupelnosci mi
          wystarcza. :)

          Sa ludzie o pogladach "zajdziesz w ciaze to Ci sie odmieni" - no przepraszam,
          zycie to nie miejsce na tego typu eksperymenty. Dla mnie to za duza
          odpowiedzialnosc "kreowanie" czlowieka. Jakos nie bede zachodzic w ciaze po to
          zeby sprawdzic czy mi instynkt macierzynski zadziala.

          Z jednej strony jednak fajnie byloby miec duza rodzine, rodzinne zgromadzenia
          gdzie razem do stolu zasiada kilka pokolen. Chociaz ja lubie nasze wieczory,
          wyciaganie na szezlagu, picie wina przy kominku i cisze.
          :)
          • reniatoja Re: takie tam dyrdymaly 03.12.04, 23:28
            deadeasy napisała:

            > Mozemy wyjsc kiedy
            > chcemy (na zywiol) i na jak dlugo chcemy, podczas gdy wiekszosc naszych
            > znajomych jest uwiazana czasowo i musi organizowac opieke do dziecka. Do 13-
            go
            >
            > roku zycia nie moga zostawic dzieciaka samego w domu bo moga sie w sadzie
            > znalezc. To jest 13 lat wyjete z zyciorysu.


            No i do tego sie przyczepic musze. Czy zyyciorys to tylko imprezy i brak
            ograniczen, jesli chodzi o ilosc czasu, ktory mozna spedzic poza domem? to jest
            po prsotu 13 lat w zyciorysie, a nie wyjetych z zyciorysu, nie rozumiesz tego?
            jesli sie ma wiecej niz jedno ziecko, to jest to nawet wiecej niz 13 lat, i co
            z tego? Na wszystko w zyciu jest czas, jest czas na imprezy do rana, tańczenie
            na stole i skoki na bungee, jest tez czas na rodzine. Warto umiec czerpac
            radosc z kazdego okresu swojego zycia, rodzicielstwo to nieporownywalna z
            niczym przygoda, pelna radosci i łez, wzruszeń i rozczarowań, satysfakcji i
            porazek, ktorych nie dostarczą imprezy, kariera ani uroda, to po prostu jest
            cos innego, inny rodzaj doswiadczenia zyciowego, bardzo ciekawy i fajny.
            Porownam to do jazdy motorem. Nie umiałam jeżdzic, poruszalam sie po swiecie za
            pomoca nog, komunikacji miejskiej i miedzymiastowej, wozona prywatnymi
            samochodemi. I bylo ok. Ale odkąd jezdze na swoim wlasnym motorze wiem jak to
            jest fajnie, wygoda, niezaleznosc, podjezdzam sobie gdzie chce, parkuje gdzie
            potrzebuje, korki mnie nie dotycza, oszczedzam kupe czasu, zylam bez tego i
            dalo sie, ale teraz wiem, ze mozna inaczej i ktos, kto nigdy nie kupi sobie
            motoru nigdy nie dowie sie co stracil. Dzieki temu jednośladowi jest mi w zyciu
            lepiej, dzieki dziecku również, chociaż to zupełnie inne proporcje. Mozna zyc
            bez dziecka, ale mozna zyc z dzieckiem i dla mnie zycie z dzieckiem jest po
            prostu fajniejsze, ciekawsze, bardziej satysfakcjonujące. I olewam ograniczenia
            z tym związane, bo warto je ponosic dla wlasnego dziecka. Ktos, kto nie bedzie
            mial dzieci moze sobie wymyslec milion argumentow, ze tak mu jest lepiej, ze
            innym jest gorzej bo nie moge siedziec poza domem ile chca (hehe) ze dzieci
            ograniczaja i powoduja cofanie sie w rozwoju. Mozesz sobie tak gadac, ale nie
            majac dzieci po prostu nie wiesz co tracisz, bo poza tym regresem,
            ograniczeniem i innymi utrudnieniami w postaci obwislych piersi (to jakis mit,
            ja mam piersi jędrne i piękne mimo przebytej ciaży, porodu i karmienia tfu tfu
            odpukac) bycie rodzicem to po prostu fantastyczna przygoda i komus kto wie, o
            czym mowie, Wasze argumenty wydaja sie zalosnie malutkie przy zestawieniu z tym
            kim jest dla nas nasze dziecko. Aczkolwiek naprawde uwazam, ze ludzie z takim
            podejsciem do tematu, jak niektorzy tutaj, nigdy nie powinni miec dzieci i mam
            nadzieje, ze nie beda ich mieli. Tylko prosze przestańcie się mądrzyc i
            przekonywać nas, że Wam jest lepiej na swiecie, a nam gorzej. Przyjmijmy po
            prostu, ze kazdy ma to, co lubi.


            Rozumiem osoby, ktore maja
            > pociechy, ze daje im to satysfakcje. Ja sie do tej grupy ludzi nie
            zaliczam.

            Nie masz wiec nie wiesz czy pociecha dalaby Ci satysfakcje, czy nie.
            • deadeasy Re: takie tam dyrdymaly 09.12.04, 02:39
              Nie zrozumialas mnie. Nie chodzi mi o imprezy bo ja juz jestem w takim wieku,
              ze imprezy mam za soba. Chodzi mi o spokojne siedzenie *w domu*, o "obijanie
              sie" bez "mamo-to, mamo-tato", o seksie na stole bez obawy, ze potomstwo
              wejdzie i dostanie "traume" do konca zycia - zartuje ;)

              [...Na wszystko w zyciu jest czas...] - z tym sie nie zgodze. Nie ma czegos
              takiego: "czwarta-pietnascie po poludniu, czas zajsc w ciaze". Jak ktos mi
              wmawia, ze "czas miec dzieci" to go odsylam do lekarza - psychiatry.

              Motorem jezdzilam ale nie mam garazu wiec bez sensu trzymac maszyne zeby
              rdzewiala w zimie. Sprzedalam, jak sie przeprowadze z mieszkania do domu z
              garazem to wtedy kupie druga - z dziecmi tak nie ma, nie mozna ich "wylaczyc"
              albo "odstawic na polke", na "inne, lepsze czasy".

              Co do "obwislych piersi" - nigdzie nie pisalam, ze posiadanie dziecka rowna sie
              z brzydota fizyczna. Nie bede wiec ciagnela tego tematu bo to dziecinne i
              kompletnie bez sensu. Ludzie, ktorzy uzywaja tego argumentu przeciw
              ciazy/potomstwu powinni sprawdzic czy wszystko z nimi w porzadku.

              [...Mozesz sobie tak gadac, ale nie
              > majac dzieci po prostu nie wiesz co tracisz, bo poza tym regresem,
              > ograniczeniem i innymi utrudnieniami w postaci obwislych piersi (to jakis
              mit,
              > ja mam piersi jędrne i piękne mimo przebytej ciaży, porodu i karmienia tfu
              tfu
              > odpukac) bycie rodzicem to po prostu fantastyczna przygoda i komus kto wie, o
              > czym mowie, Wasze argumenty wydaja sie zalosnie malutkie przy zestawieniu z
              tym
              >
              > kim jest dla nas nasze dziecko. Aczkolwiek naprawde uwazam, ze ludzie z takim
              > podejsciem do tematu, jak niektorzy tutaj, nigdy nie powinni miec dzieci i
              mam
              > nadzieje, ze nie beda ich mieli. Tylko prosze przestańcie się mądrzyc i
              > przekonywać nas, że Wam jest lepiej na swiecie, a nam gorzej. Przyjmijmy po
              > prostu, ze kazdy ma to, co lubi.
              >
              >
              > Rozumiem osoby, ktore maja
              > > pociechy, ze daje im to satysfakcje. Ja sie do tej grupy ludzi nie
              > zaliczam.
              >
              > Nie masz wiec nie wiesz czy pociecha dalaby Ci satysfakcje, czy nie.
              >

              Akurat wiem bo znam siebie, Ty nie znasz mnie wiec sie nie wymadrzaj na
              odleglosc i nie udzielaj lekcji osobie, kotra przez nie jedno w zyciu przeszla.

              Nie wiem jak mozna okreslac posiadanie potomstwa jako "przygode", to po prostu
              nienormalne.

              Wszyscy moi znajomi z dziecmi powtarzaja mi, ze powinnam miec dzieci bo mam do
              nich podejscie, ze potrafie sie z nimi godzinami bawic/przebywac (z byle
              sznurkiem czy kartka papieru potrafie wynalezc zabawe). Niestety, ja sie nie
              poczuwam jako osoba "uwiazana" non stop przez 13 lat - bo ja tak to odbieram.
              Za stara juz jestem na to zeby brac odpowiedzialnosc za inna osobe (bo dziecko
              jest osoba a nie "przygoda"). Moze jestem "sobek", ale ja tak juz po prostu
              mam: wygoda przede wszystkim.

              Znam ososby z trojka dzieci, ktore nie sa "macierzynskie", nie "wali im na
              czache", moge miec z nimi "normalna" rozmowe, widac, ze dzieci nie wypelniaja
              im zycia. Mam jednak znajome, ktore nie zyja niczym innym niz zyciem swoich
              pociech: poczawszy na czynnosciach fizjologicznych na postepach w nauce
              skonczywszy - tego sie przede wszystkim obawiam: kompletnego zidiocenia.

              Ja nie mam dzieci bo wiem, ze sie nie nadaje w sensie, ze "mi to nie na reke".
              Ile razy juz slyszalam "ty to powinnas miec dzieci" - jak grochem o sciane.

              Pewnie, ja nie zrozumiem macierzynstwa, bo nie chce miec "przygody". Tak samo
              kobiety z potomstwem nie zrozumieja kobiet, ktore nie maja dzieci (z wyboru
              albo innych przyczyn). Ja nie chce wyglaszac bzdurnych tez: "bo Wy-Matki
              nigdy", "bo my-bezdzietne zawsze".

              Nie wiem czy sa kobiety, ktore "odstrasza" posiadanie dzieci tylko i wylacznie
              sam porod (kompletny bzdet, wedlog mnie). Dla mnie "przerazajacy jest" fakt,
              ze trzeba poswiecic czesc zycia na troske i wychowanie osobki. Dla mnie to
              rownaloby sie z kompletnym "wypaleniem" bo ja nie potrafie "troche" sie
              angazowac i poswiecilabym sie kompletnie i bezwarunkowo w wychowanie
              czlowieka. W moim wieku to juz chyba za pozno; cieple kapcie i pilot do TV +
              kakao. Moze to czyste tchorzostwo i wygodnictwo z mojej strony... Ale
              przynajmniej ja nie "ubieram" tego w zadna filozofie i nie kryje sie za zadnymi
              przesadami typu "obwisly brzuch i piersi".

              Dyskusja na temat "bo ty nigdy macierzynstwa nie zrozumiesz" to troche jak
              dyskutowanie o tym, ze ktos nie zrozumie jak to jest byc "30-something",
              mieszkac w UK od 9 lat, pracowac od 8, przezyc raz upadek firmy, byc zmuszonym
              do pelnienia "fraud" bo szefowej brakuje mozgu. To takie jalowe jak
              dyskutowanie o "wyzaszoscie Swiat Bozego Narodzenia nad Switami Wielkiej Nocy"

              Pozdrawiam wszystkie Mamy, nie-Mamy i Mamy-to-be.
              ;)
        • ptysiek2 Re: Nie tylko ciebie obrzydza. 08.12.04, 16:38
          ale zauważ że kobiety są przez wygląd oceniane bardzo często. Z reguły jak
          kogoś nie znamy to oceniamy po wyglądzie. Zauważ że piękne kobiety są zazwyczaj
          odważniejsze i środowisko je uważa za coś wyjątkowego. Nie dziwię się kobietom
          obawy o swoją sylwetkę.
      • reniatoja Re: Nie tylko ciebie obrzydza. 03.12.04, 20:52
        Gość portalu: fuksja napisał(a):

        > wielu kobietom po porodzie po prostu siada na mózg.

        Wielu kobietom, które nigdy nie rodziły również siada na mózg. Wiele takich
        kobiet zwłąszcza w okolicach piecdziesiątki ma mocno "siadniete" na mózgu.


        > Gdybym kiedykolwiek miała dziecko to
        > tylko na tej zasadzie że jak najszybciej wracam do pracy a mój facet idzie na
        > wychowawczy - albo bierzemy opiekunkę.

        W świetle powyższego, mam nadzieję, a także szczerze Ci tego życzę, żeby
        nigdy nie przytrafiło Ci się urodzenie dziecka. Naprawde lepiej będzie dla
        wszystkich.
        • Gość: fuksja tzn. tatuś się słabo nadaje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 08:06
          > > Gdybym kiedykolwiek miała dziecko to
          > > tylko na tej zasadzie że jak najszybciej wracam do pracy a mój facet idzi
          > e na
          > > wychowawczy - albo bierzemy opiekunkę.
          >
          > W świetle powyższego, mam nadzieję, a także szczerze Ci tego życzę, żeby
          > nigdy nie przytrafiło Ci się urodzenie dziecka. Naprawde lepiej będzie dla
          > wszystkich.

          czyli, jak rozumiem, lepiej nie mieć dziecka, niż gdyby miał je ojciec wychowywać?

          wiesz, ja uważam, że jeśli kobieta znosi ciąże, poród i dochodzenie do siebie po
          tym wszystkim, to powinna chociaż mieć możliwość wyjścia z domu po kilku
          miesiącach. Facet w tym czasie jedynie "towarzyszy" i najczęściej pracuje.a
          więc, kiedy kobieta się jakoś "pozbiera" - czy nie czas na zamiane ról?
          przecież facet może świetnie dawać rade z np. półrocznym dzieckiem, nie?
          Opiekunka byłaby wskazana pomocniczo, ale nie jestem zwolenniczką oddawania
          malutkiego dziecka komuś obcemu na cały dzień. natomiast żłobek i przedszkole -
          jak najbardziej.
          • deadeasy Re: tzn. tatuś się słabo nadaje? 04.12.04, 10:18
            > wiesz, ja uważam, że jeśli kobieta znosi ciąże, poród i dochodzenie do siebie
            po
            > tym wszystkim, to powinna chociaż mieć możliwość wyjścia z domu po kilku
            > miesiącach. Facet w tym czasie jedynie "towarzyszy" i najczęściej pracuje.a
            > więc, kiedy kobieta się jakoś "pozbiera" - czy nie czas na zamiane ról?
            ___________
            Nie dziwota wiec, ze tyle kobiet ma depresje poporodowa. Jak sie taki "cod" w
            koncu narodzi to wiekszosc kobiet jest "zostawiona sama sobie". Malo ktora sie
            przyzna do depresji i brania lekow. Wszystkie krzycza glosno jakie to cudowne
            miec dziecko a po cichu lykaja leki bo to wstyd sie przyznac, ze ma sie
            klopoty. Depresja poporodowa to calkiem normalne zjawisko wiec nie wiem czemu
            nikt o tym nie napomyka tylko wykrzykuje slogany o "cudzie narodzenia". Jak
            tak dalej pojdzie to wszystkie oglosza kolejny cud niepokalanego poczecia.
            Te, ktore sa matkami powinny sie troche zastanowic i przestac pisac bzdury
            typu "bo ty nigdy nie zrozumiesz - to takie cudowne" itp. Wszystko ma swoje
            plusy i minusy do tego kazdy ma inny punkt widzenia i system wartosci. Ile
            razy slyszy sie od znajomych z potomstwem ile klopotow maja (poczawszy od
            depresji, poprzez meza, ktory sie kompletnie nie angazuje, do klopotow
            wychowawczych) wiec nie wszystko jest takie "ladne i blyszczace".
            :)
            • Gość: nutka Re: tzn. tatuś się słabo nadaje? IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 04.12.04, 11:23
              A ja sie zastanawiam, dlaczego tak wytrwale bronicie się przed dopuszczeniem do
              swojej świadomości faktu, że inna kobieta jest szczęśliwa z powodu swojego
              macierzyństwa?

              Dlaczego tak bardzo zależy wam na usłyszeniu: tak, jestem nieszczęśliwa,
              bo "musiałam" urodzić i wycierać ekstrementy bachora, który zabiera mi cały
              wolny czas, jestem gruba, brzydka, mąż mnie zaniedbuje i w ogóle spadłam na
              margines.
              Ha ha ha!

              Nie twierdze,że każda matka ma różowo ale nie wrzucajcie wszystkich do jednego
              worka, bo to doprawdy godne pożałowania.
            • Gość: Oshin depresja poporodowa IP: *.aster.pl 07.12.04, 23:30
              to choroba, która może się przytrafić albo i nie. Oczywiście, że wszystko ma
              swoje plusy i minusy. Rodzicielstwo oznacza więcej obowiązków, więcej nerwów,
              odpowiedzialność, dyspozycyjność oraz inne rzeczy (co tam sie komu trafi -
              dzieci przecież też są różne). Nie jest zawsze różowo.
              Jak w życiu. Bo zajście w ciążę, ciąża i poród, to nie jakieś obrzydliwe
              dziwactwa, które trzeba przejść i zapomnieć. TO JEST NORMALNE ŻYCIE.
              W dalszym ciągu zajście w ciążę jest chyba najprostszym sposobem na posiadanie
              własnego dziecka, czyż nie?
              Nikt nikogo do posiadania dziecka nie zmusza (jeszcze). Niektórzy po prostu
              chcą mieć dzieci. Inni nie.
              • deadeasy Re: depresja poporodowa 09.12.04, 02:56
                Depresja poporodowa to nie choroba a raczej zjawisko, bardziej lub mniej
                nasilone.

                Znam kobiety, ktore sie kryly z depresja - co wcale nie pomoglo, wrecz
                przeciwnie, negatywnie wplywalo na pozycie malzenskie i co gorsza na stosunek
                Matki do malenstwa.

                O co mi chodzilo to to, ze jesli ktos juz zaczyna "piac" na temat posiadania
                potomstwa to powinien dac pelen obraz tego co moze nastapic - nie mam na mysli
                zozstepow ;) a bardziej powazne sprawy. Pisanie "narodziny to cud" jest troche
                OTT. Tak samo jak ktos pisze, ze porod jest obrzydliwy. Dla mnie porod moze
                byc (nie doswiadczylam) najwspanialszym i najbardziej wzruszajacym przezyciem.
                Osobka, ktora powstala 9 miesiecy przedtem w koncu ujrzy swiatlo dzinne i od
                tej chwili bedzie zyla *wlasnym* zyciem, na ktore wplyw przez wiekszoasc czasu
                beda mieli Rodzice. Dla mnie, niestety porod to cos marginalnego. To to co
                sie dzieje po porodzie przez najblizsze lata - to jest najwazniejsze.
            • Gość: Mija Re: tzn. tatuś się słabo nadaje? IP: 212.105.228.* 08.12.04, 08:47
              Depresja poporodowa moze sie przytrafica a moze i nie. Ja miala i nie bralam
              lekow. Poplakalam i pojeczalam przez jakis czas i mi przeszlo. I dlaczego
              mialabym sie do tego nie przyznawac???? Mowilam o tym albo wszyscy sami sie
              orientowali:) Depresja poporodowa ma zwiazek z zachwianiem rownowagi
              hormonalnej - podobnie jak przy menopauzie;) Tylko po co robic z tego taki big
              deal?
          • reniatoja Re: tzn. tatuś się słabo nadaje? 04.12.04, 22:56
            Gość portalu: fuksja napisał(a):

            > > > Gdybym kiedykolwiek miała dziecko to
            > > > tylko na tej zasadzie że jak najszybciej wracam do pracy a mój face
            > t idzi
            > > e na
            > > > wychowawczy - albo bierzemy opiekunkę.
            > >
            > > W świetle powyższego, mam nadzieję, a także szczerze Ci tego życzę, żeby
            > > nigdy nie przytrafiło Ci się urodzenie dziecka. Naprawde lepiej będzie dl
            > a
            > > wszystkich.
            >
            > czyli, jak rozumiem, lepiej nie mieć dziecka, niż gdyby miał je ojciec
            wychowyw
            > ać?

            Lepiej nie miec dziecka niz miec je po to, zeby od niego uciekac - tylko to
            chciałam powiedziec. Powiedz mi, po co rodzic dziecko osobie, która
            macierzyństwo uwaza za jakąs kare boską, nie widzi w tym nic ciekawego czy
            pozytywnego, po co? Przeciez mozna sobie bardzo fajnie zyc bez dziecka i nie
            powolywac na swiat istoty, która wlasna matka nie bedzie miala ochoty sie
            zajmowac. Osoby, ktore tak patrza na temat rodzenia dzieci jak, wydaje mi sie,
            ze patrzysz Ty, moim zdaniem lepiej, zeby nie mialy dzieci i zdrowo,
            szczesliwie sobie zyly. I tego Ci zycze, chyba nie jest to złe życzenie?
            >
            > wiesz, ja uważam, że jeśli kobieta znosi ciąże, poród i dochodzenie do siebie
            p
            > o
            > tym wszystkim, to powinna chociaż mieć możliwość wyjścia z domu po kilku
            > miesiącach. Facet w tym czasie jedynie "towarzyszy" i najczęściej pracuje.a
            > więc, kiedy kobieta się jakoś "pozbiera" - czy nie czas na zamiane ról?
            > przecież facet może świetnie dawać rade z np. półrocznym dzieckiem, nie?
            > Opiekunka byłaby wskazana pomocniczo, ale nie jestem zwolenniczką oddawania
            > malutkiego dziecka komuś obcemu na cały dzień. natomiast żłobek i
            przedszkole -
            > jak najbardziej.
            • Gość: fuksja reniu, to nie do końca tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 12:23
              wiesz, ja sobie wyobrażam wielką radość i satysfakcję z posiadania dziecka,
              które rozwija się, usamodzielnia, dorasta na twoich oczach itd. Problem w tym,
              że ja naprawdę lubię dzieci, ale nie takie całkiem małe. niewowląt i dzieci do
              ok. lat 3 nie lubię, nie rozczulają mnie i nie mam z nimi kontaktu, nie potrafię
              się takim dzieckiem zajac, ani się z nim bawić. małe dzieci nie mówią, są
              nieprzewidywalne, humorzaste, meczące i najczęściej nieposłuszne. a ja nie mam
              anielskiej cierpliwośći i swietnie zdaje sobie sprawę że wychowując takiego
              dzieciaka popełniłabym chyba wszystkie możliwe błędy wychowawcze. a więc chyba
              lepiej gdyby na tym "etapie" zajął się nim głównie ojciec (który sam wychowywał
              kiedys młodsze siostry, wiec ma praktykę;), ja jestem jedynaczką.)
              Natomiast zdaję sobie w pełni sprawę że wychowywanie dziecka 4, 5 czy 10
              letniego może być piękne, ciekawe i pouczające dla niego i dla mnie.


              > Lepiej nie miec dziecka niz miec je po to, zeby od niego uciekac - tylko to
              > chciałam powiedziec. Powiedz mi, po co rodzic dziecko osobie, która
              > macierzyństwo uwaza za jakąs kare boską, nie widzi w tym nic ciekawego czy
              > pozytywnego, po co? Przeciez mozna sobie bardzo fajnie zyc bez dziecka i nie
              > powolywac na swiat istoty, która wlasna matka nie bedzie miala ochoty sie
              > zajmowac. Osoby, ktore tak patrza na temat rodzenia dzieci jak, wydaje mi sie,
              > ze patrzysz Ty, moim zdaniem lepiej, zeby nie mialy dzieci i zdrowo,
              > szczesliwie sobie zyly. I tego Ci zycze, chyba nie jest to złe życzenie

              • reniatoja Re: reniu, to nie do końca tak... 05.12.04, 22:20
                No cóż. DDZecko, włąśnie takie małe, malutkie, z tymi ekstrementami i
                ślinotokiem, właśnie potrzebuje matki, pewnie, ze lepiej, żeb je tulił do
                siebie ojciec, niż gdyby nie miał tego robić nikt, ale mleko, ciepło, zapach,
                głos matki są nieprzecenionym faktorem zapewniajacym dziecku pełnię
                bezpieczeństwa i spokoju. Ty masz bardzo warunkowe podejscie do macerzyństwa,
                ciaża Cię obrzydza, do trzeciego roku życia to nie z dzieckiem, a od trzeciego
                to tak, a najlepiej okolice dziesieciu lat. A to wszystko, jak sądze, przy
                założeniu, że ten dziesięciolatek to będzie sympatyczny, dobrze uczący się,
                grzeczny i rozzsądny. A co zrobisz, jeśli będzie chory, brzydki, mało
                inteligentny? Jesli bedzie sprawiał kłopoty wychowawcze, a nie dostarczał
                satysfakcji? Naprawdę szczerze odradzałabym Ci decydowanie się kiedykolwiek na
                dziecko. Jest tyle innych dziedzin realizowania się, na pewno znajdziesz cos
                dla siebie. Pozdrawiam.
              • Gość: Teoska Re: reniu, to nie do końca tak... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 07.12.04, 21:31
                Gość portalu: fuksja napisał(a):
                ja naprawdę lubię dzieci, ale nie takie całkiem małe. niewowląt i dzieci do
                > ok. lat 3 nie lubię, nie rozczulają mnie i nie mam z nimi kontaktu, nie
                potrafi
                > ę
                > się takim dzieckiem zajac, ani się z nim bawić. małe dzieci nie mówią, są
                > nieprzewidywalne, humorzaste, meczące i najczęściej nieposłuszne

                Natomiast zdaję sobie w pełni sprawę że wychowywanie dziecka 4, 5 czy 10
                > letniego może być piękne, ciekawe i pouczające dla niego i dla mnie.
                Fuksjo, proszę Cię, nie miej dzieci, póki nie dorośniesz. Zapewniam Cię, że
                dzieci 4,5,10,10 a nawet 20letnie w dalszym ciągu są "nieprzewidywalne,
                meczące , humorzaste i najczęściej nieposłuszne". Ludzie w ogole są
                nieprzewidywalni, życie jest nieprzewidywalne, nie wiem, czym sie zajmujesz w
                pracy, ale na pewno nie ludźmi, nawet skoszarowani żołnierze są
                nieprzewidywalni - więc jeśli oczekujesz, że Twoje dziecko kiedykolwiek bedzie
                przewidywalne, niehumorzaste i posłuszne - bredzisz, i wygląda na to, ze
                zadręczysz je Twoją potrzeba kontrolowania otoczenia. Zadręczysz, a kiedy ono
                zrobi sie - przez tą Twoją kontrolę - nieznośne, będziesz przekonana, ze to z
                nim - nie z Tobą - jest nie tak. Kup sobie owczarka niemieckiego, tresuj go, z
                żywych istot jest stosunkowo najlepiej przewidywalny i lubi, zeby nim rządzić.
                Dzieciom daj spokój.
                • reniatoja do Teoski 08.12.04, 00:12
                  Teoska, piekne to powiedziałas :))
                  • Gość: Teośka Re: do Reni IP: 156.17.218.* 08.12.04, 08:36
                    Reniu droga, dzięki za mi łw słowa, ja sama nie jestem znowu taka z siebie
                    zadowolona, mam wrażenie, że przesadziłam. Z formą, coi do treści oczywiście
                    nie.
                • winieta Re: reniu, to nie do końca tak... 08.12.04, 12:38
                  Teosko ! z ustów mi to wyjęłaś ! :) I chyba w tej konieczności kontrolowania
                  wszystkiego dookoła, leży pies pogrzebany. Od kontroli wyglądu poczynając na
                  kontroli zachowania otoczenia kończąc. Żadnego luzu, żadnej improwizacji. Jakie
                  to smutne :(
                • Gość: fuksja to jednak mylna interpretacja - więc wyjaśniam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 18:24
                  Podtrzymuję to, co napisałam wcześniej, ale mam wrażenie że zostałam źle
                  zrozumiana. Oczywiście, ze starsze dziecko nie jest "przewidywalne i posłuszne",
                  bo ludzie to nie roboty, ale tym śię różni starsze dziecko od młodszego, że:
                  -mówi
                  -rozumie więcej i więcej mu można wytłumaczyć a mniej "odwracać uwagę" czyli
                  oszukiwać
                  -kończą się akcje z pieluchami, ząbkowaniem, dietami, raczkowaniem, połykaniem
                  guzików itp
                  -mniej jest histerii z niewiadomego powodu
                  -zaczyna bawić się samo lub z rówieśnikami
                  -nie trzeba chodzic za nim krok w krok (co nie znaczy - puścić samopas!)
                  -nawet jeśli jest awantura to przynajmniej z reguły wiadomo o co
                  -można z nim rozmawiać, czytać, malować, bawić się,grać w chińczyka, uczyć liter
                  i nazw drzew w parku, jechać na wakacje - oczywiście powiecie że bawić się i
                  jechać na wakacje można z 1 czy 2 latkiem też. Jasne, tyle, że dla mnie byłoby
                  to więcej nerwów niż przyjemności.

                  Jasne, że 7, 10 i 15 letnie dziecko może nieźle dać nam popalić - jak każdy
                  bliski członek rodziny. jednak są to innego kalibru problemy niż z raczkującym
                  bobasem czy rozwrzeszczanym dwulatkiem - czy naprawdę tak cięzko to pojąć?

                  Poza tym, dorosłam już dawno, choćby na tyle by się nad takimi sprawami
                  zastanawiać zamiast jak wiele innych panien bezrefleksyjnie trzasnąć sobie
                  niechcianego dzieciaka.
                  nie jestem też pedantyczną niewolnicą kontroli - poprostu jestem osobą dość
                  nerwową i obawiam się ze na 24godzinną opiekę nad małym dzieckiem nie
                  starczyłoby mi cierpliwości, a to mogłoby negatywnie odbić się na jego rozwoju,
                  no nie?
                  poza tym czy odbębnianie codziennie tych samych rytuałów - to nie rutyna i brak
                  luzu?
                  A owczarka niemieckiego miałam, ale nie polecam. Przewidywalny owszem, ale
                  posłuszny - niekoniecznie...




      • Gość: nutka U ha ha ha! Jejku, kto pisze te głupoty? :-) nt IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 04.12.04, 10:02
      • pinup Re: Nie tylko ciebie obrzydza. 06.12.04, 12:56
        otóż to :(
      • Gość: marta Re: Nie tylko ciebie obrzydza. IP: *.phil.muni.cz 07.12.04, 18:11
        Jesli Twoj facet zareagowalby negatywnie na Twoj widok po porodzie - nie
        mialabym o nim najlepszego mniemania. Myslisz, ze zawsze bedzie tak milo i
        pieknie? Bedziesz sie z nim nurzac w lozu pachnacej rozkoszy? A kto bedzie jemu
        lub Tobie zmnienial pieluchy, jesli ktores z Was (nie daj Boze) zachoruje? Malo
        wiesz o zyciu, dziewczynko.
      • Gość: sss A bez makijażu pozwalasz się oglądać??? (n/t) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.12.04, 18:20
    • olkawo Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 03.12.04, 15:25
      jeszcze parę lat temu myślałam podobnie jak Ty, obecnie mam 16 miesięcznego
      ślicznego synka, cudownego faceta, satysfakcjonującą pracę a figura tylko
      zyskała na ciąży gdyż wcześniej byłam wieszakiem z wystającymi żebrami -
      obecnie mam super figurkę, fajne piersi, zero rozstępów i cellulitu (to zresztą
      przywilej młodych lasek, te starsze stać na drogie kosmetyki) a Tobie życzę
      więcej optymizmu i radości z życia
      pozdro
      • Gość: olla Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: 212.106.158.* 03.12.04, 22:43
        zero rozstępów i cellulitu (to zresztą
        >
        > przywilej młodych lasek, te starsze stać na drogie kosmetyki)

        hahahaha:) no padłam po prostu:) myslisz ze wsmarowanie kremu za 300 zł pomoze
        gdy sie ma ponad 30 lat i sie nie rusza? Owszem napnie to i owo ale...zreszta
        co ja bede tu pisac...
    • Gość: / Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: .48.213.* / 80.51.176.* 03.12.04, 15:33
      można dbać o siebie w ciąży, chodzic na aerobik, stosować kremy do biustu, na
      rozstępy i takie tam. nie trzeba rodzić kiedy jest możliwość cesarskiego
      cięcia. poród mnie samą przeraża i obrzydza.
      ale macierzyństwo jest piękne, miec takie słodkie maleństwo które kochasz i
      wiesz ze ono kocha ciebie pomimo że jeszcze o tym niewie
      • Gość: Ewa Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 23:03
        cesarskie ciecie- fantastyczna alternatywa:)))
        szrama na pol brzucha:(
        • xy2 Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 04.12.04, 15:38
          na jakie pół brzucha, opuść wieś może zrozumiesz
          • Gość: Mija Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: 212.105.228.* 08.12.04, 09:04
            dziewczyna co wy sie tak przyczepilyscie do cesarskiego ciecia. pod wzgledem
            wygladu kobiety i jej rekonwalescencji to jest najgorsze rozwiazanie. moje
            kolezanki, ktore mialy cesarke mialy duzo dluzej brzuchy obwisle a jednej
            uszkodzono miesnie i ma go do dzisiaj. Poza tym take wewnetrznie kobieta dluzej
            dochodzi do normalnosci. Cesarka to ostatecznosc
            • ptysiek2 Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? 08.12.04, 16:48
              ... jest jeszcze nacięcie krocza. Dwa tygodnie temu rodziła bratowa mojego
              chłopaka - cierpi, gdyż szew ją mocno ściąga i najbardziej bolesna była dla
              niej chwila kiedy ją zszywali. Mówi, że narazie dziecko jest męczące ale że są
              chwile kiedy wszystkie te bóle jej wynagradza.
    • Gość: nabisa Re: Czy tylko mnie obrzydza, tzw. "cud narodzin"? IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 03.12.04, 20:44
      Gdyby Twoja matka myślała tak samo jak ty, nie było tego durnego posta. A swoją
      drogą - zastanawiałaś się kiedyś nad estetyką seksu?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka