Dodaj do ulubionych

Jak dobrze, że już nie muszę...:)

09.12.04, 16:00
Byłam ostatnio na imprezie i stąd moje refleksje.DD
Jakieś 15 samotnych, atrakcyjnych, świetnie ubranych, niegłupich i
niezależnych finansowo kobiet w przedziale wiekowym 27-33 lata starało się
zwrócić na siebie uwagę kilku samotnych panów z których może ze dwóch było
sensownych tj. nie posiadało - na pierwszy rzut oka - wad usposobienia,
wyglądu lub nałogów dyskwalifikujących na "dzień dobry".

Jestem szczęśliwa jak fretka, że już nie muszę:
- startować w urojonych imprezowo-klubowych konkursach celem zainteresowania
sobą jakiegokolwiek nieżonatego chłopa;
- zastanawiać się gorączkowo "zadzwoni czy nie zadzwoni";
- cierpieć bo po 3 miesiącach intensywnego spotykania się pan dochodzi do
wniosku, że "to nie to";
- myśleć czy jestem odpowiednio trendy i wyluzowana bo panowie nie przepadają
za trzydziestolatkami z listem gończym w oczach więc trzeba być na luzie i
sobą cokolwiek to znaczy;
- dokonywać selekcji typu: alkoholik nie; pan z ugruntowaną opinią dziwkarza
również; szef za stary; znudzony czyjś mąż też odpada; bezrobotny nieudacznik
także... i okazuje się, że nie ma wyboru.

Strasznie mi się ta impreza podobała i świetnie się bawiłam obserwując ze
spokojnym dystansem lekko znudzonych i świadomych swojej pozycji na rynku
panów i starające się kobiety.:)
Obserwuj wątek
    • six_a Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 09.12.04, 16:04
      tylko przygotuj się na to, że niektóre pozycje są przejściowe, a detronizacja
      następuje bardzo gwałtownie ;)))))
      • ideal.krakow [...] 09.12.04, 16:59
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • stephanie_s Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 12.12.04, 16:19
        a musiałas to przykre
    • kopov Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 09.12.04, 16:07
      ja też nie musze, startować do facetów:) ale jakoś mnie to nie rozpiera:(
      • maretina Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 09.12.04, 17:10
        kopov napisała:

        > ja też nie musze, startować do facetów:) ale jakoś mnie to nie rozpiera:(
        za jakis czas bedziesz startowal do lasek..... drewnianych!;))))))))))
        • kopov Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 09.12.04, 17:13
          mnogłas napisac dmuchanych:))))
          • bzz_bzz Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 12.12.04, 18:29
            Koleżance chodziło o laskę do podpierania się - dmuchana chyba by się nie
            zdała... :)))))))))
    • artur737 Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 09.12.04, 16:12
      To twoje uczucie satysfakcji jest zludne. Dopiero co spotkalem pare, ktora uwazalem za malzenstwo doskonale: rozumiejace sie, pasujace do siebie, wielodzietne. Teraz slysze, ze sa po rozwodzie. W tym przypadku pani sie zdecydowala na zmiane bo pojawil sie jakis 'lepszy'.

      Ciesz sie wiec tak dlugo jak mozesz bo nic nie trwa wiecznie.
      • triss_merigold6 Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 09.12.04, 16:19
        Ja już po jednym rozwodzie jestem;) a tak w ogóle to uważam, że najlepsze są
        związki "kobiety z przeszłością z mężczyzną po przejściach" bo obie strony
        cenią święty spokój i stabilizację - atrakcji mieli dosyć wcześniej.
        • mickey.mouse Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 11.12.04, 00:23
          triss_merigold6 napisała:

          > Ja już po jednym rozwodzie jestem;) a tak w ogóle to uważam, że najlepsze są
          > związki "kobiety z przeszłością z mężczyzną po przejściach" bo obie strony
          > cenią święty spokój i stabilizację - atrakcji mieli dosyć wcześniej.


          Cos w tym jest, ludzie uczestniczacy w takich zwiazka jednak, dzwigaja tyle
          obciazen z poprzednich zwiazkow, ze wchodzac w taki zwiazek trzeba to porzadnie
          przemyslec.
    • niuniek6 A ty wiesz.. masz racje 09.12.04, 16:13
      Tak po trzydziestce to dla lowcy zaczyna sie raj. Wystarczy w miare cos soba
      reprezentowac i nie byc hamskim i ... mozna przebierac jak w ulengalkach. I to
      naprawde nie w byle czym ... niektore to az dziw ze sa same. Ale w sumie wynika
      to z tego ze gdy mogly to przebieraly w facetach a potem ci najlepsi sa juz
      usidleni, a reszta pozostalych facetow to zwykle wybraki. Wiec wystarczy byc
      troche ok by byc dla tych 30dziestek wszystkim co najlepsze- tym bardziej ze
      czas goni.
      • triss_merigold6 Wiem i to w sumie smutne... 09.12.04, 16:21
        Panowie wystarczy, że SĄ. Nawet nie muszą się specjalnie starać bo wiedzą, że
        popyt przewyższa podaż i w kolejce czekają już młodsze roczniki równie fajnych
        i ładnych dziewczyn.
        • Gość: 40latek Re: Wiem i to w sumie smutne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 16:27
          tak do końca to nie zawsze musi być. Na te 15 fajnych wg ciebie może być 12,
          które nie są w stanie żyć z kimś innym. Może być też tak jak ze mną, mam 40 kę
          żyłem wiele lat z młodszą kobietą a teraz, rzeczywiście mógłbym przebierać w
          swoim przedziale wieku ale to ja jestem dziwakiem i nie umiem nawiązać kontaktu
          z równolatką. Dla 30-tek jestem za stary, dla 20-tek mam za mało kasy :-)).
          • jasmina_tdi Re: Wiem i to w sumie smutne... 09.12.04, 16:48
            Triss Ty się tak nie ciesz, faceci po 30 roku zycia to faceci przed pierwszym
            rozwodem - jak wynika z moich obserwacji pierwsza burza hormonów i utwierdzania
            się w stylu "jeszcze wam wszystkim pokaze"! Jak sie taki nawet nie rozwiedzie
            czy nie rozłajdaczy, to i tak po 40 czeka kolejny koszmar pt "glowa siwieje
            dupa szaleje" To tak na marginesie, bo przeciez nasi faceci są zupełnie INNI...

            :))
            • niuniek6 Re: Wiem i to w sumie smutne... 09.12.04, 16:59
              > dupa szaleje" To tak na marginesie, bo przeciez nasi faceci są zupełnie
              INNI...

              Jak to dobrze ze choc jedna wie ze my wasi faceci jednak.... nie jestesmy inni:)
        • Gość: Abaddon Ale bzdury piszesz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 17:27
          Przecież to działa w obie strony. Czy wiesz, że w Anglii samotnych facetów po
          30-tce jest DWA RAZY więcej niż samotnych kobiet w tym przedziale wiekowym? No
          i wówczas to kobiecie wystarczy, że jest OK, wg Twojej logiki... Ale tak nie
          jest, bo wartościowi ludzie nie ganiają desperacko za potencjalnymi partnerami,
          tylko szukają satysfakcji w przyjaźni, filozofii życiowej i doskonaleniu samego
          siebie.
          • Gość: Artur Re: Ale bzdury piszesz! IP: *.ss.shawcable.net 09.12.04, 18:02
            Wraz z wiekiem jest coraz mniej panow a coraz wiecej pan. Tak jest bo panowie szybciej wymieraja z wielu powodow (w mlodosci bo prowadza bardziej awanturniczy tryb zycia, wiecej pala i pija a wieku starszym bo czesciej choruja). Wiec ta Anglia to jestem przekonany, ze jakis niewypal.
            • Gość: Abaddon Korekta mała. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 18:05
              Chodziło o przedział 30-40 lat. Jak ktoś do czterdziestki nie znalazł nikogo,
              mała szansa, by później znalazł. Kobiety w tym wieku zazwyczaj też tracą szansę
              na dziecko.
              • Gość: Artur Re: Korekta mała. IP: *.ss.shawcable.net 09.12.04, 18:10
                Gdzies tam moze przy jakiejs kopalni moze byc wiecej facetow bo przyciagnela ich tam praca zarobkowa i kobiet moze brakowac.
                Ale nadumieralnosc facetow zaczyna sie duzo przed czterdziestka. Chlopcy czesciej spadaja z drzew, zabijaja sie w wypadkach samochodowych, uczestnicza w bojkach itp.
                • Gość: Abaddon Re: Korekta mała. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 18:14
                  Być może. Ale to są oficjalne statystyki, podane przez BBC. Dwa razy więcej
                  kawalerów.
                  • Gość: lokomo Re: Korekta mała. IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 09.12.04, 20:06
                    > Być może. Ale to są oficjalne statystyki, podane przez BBC. Dwa razy więcej
                    > kawalerów.

                    Ale mzoe 3 razy wiecej wdow i rozwodek :)
    • little_black Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... 09.12.04, 17:11
      Jak w temacie... Po przeczytaniu pierwszego posta naszła mnie taka refleksja:DD
      Czy pseudosocjologiczne obserwacje w sosie złośliwej satysfakcji potrzebują
      odrębnego wątku???

      (oczywiście brak mi dystansu/ poczucia humoru, mam 35 lat, mój zegar
      biologiczny tyka i moim życiowym problemem jest "złapanie chłopa") Ha ha ha...
      • triss_merigold6 Re: Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... 09.12.04, 17:19
        Nie mam z tego satysfakcji tj. nie cieszę się kosztem kobiet. Po prostu jestem
        zadowolona z własnego życia i nie chciałabym się zamienić z innymi (wsio rowno
        mężczyznami czy kobietami). Na marginesie, ogladałaś "Kiedy Harry poznał
        Sally"?, przyjaciółka Sally wyraziła się podobnie.
        W czym moja wrogość do kobiet się przejawiła?
        • little_black Re: Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... 09.12.04, 17:35
          Ad "Kiedy Harry...." - komedie romantyczne to fikcja/ farsa, z gruntu
          przerysowane, zatem nie czerpię z nich wiedzy o życiu;)

          Ad wrogości wobec kobiet - nie jest ona w żadnym razie jawna, przebrzmiewa z
          arogancko- lekceważącego tonu posta (moje odczucie). Zresztą życie jest
          przewrotne, za 5 lat możesz zazdrościć każdej z tych 15 kobiet (czego Ci nie
          życzę). To fajnie, że jesteś zadowolona ze swojego życia, tylko dlaczego własne
          szczęście pokazujesz na tle "niepowodzeń" innych osób? (choć to tylko Twoja
          interpretacja, że celem tych 15 kobiet na imprezie było zwrócenie na siebie
          uwagi w miarę porządnego faceta....Ah tak, popyt przewyższa podaż:))
          • starywyjadacz Re: Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... 09.12.04, 18:06
            bardzo cie poruszylo to co powiedziane byo w tym watku.
            Ja slyszalem ze najbardziej porusza gdy ktos strzeli w samo sedno sprawy.
            A to chyba lepiej rozmawiac o sednie sprawy niz o pobocznych pie..ch
            • little_black Re: Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... 09.12.04, 18:45
              No jasne, przecież już pisałam że mam 35 lat i na imprezy chadzam tylko po to,
              żeby "zainteresować sobą nieżonatego chłopa" (ktoś w końcu musi zrobić mi to
              dziecko i je utrzymywać - nie może zatem być żonaty):))))))))))


              Faktycznie, sugerowanie, że kogoś poruszył problem wątku, bo sam taki ma, to
              meritum sprawy... Cóż za oryginalność i odkrywczość...

          • triss_merigold6 Re: Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... 09.12.04, 18:42
            Nie wyczuwasz żartu? To o "Kiedy Harry poznał Sally" było żartobilwie... miało
            być w każdym razie.
            Powinnam się martwić tym co może byc za 5 czy 15 lat? Aż taką pesymistką nie
            jestem żeby sobie z góry psuć dobry nastrój. Dlaczego miałabym komuś
            zazdrościć? W sumie to mogłabym: są ludzie z większą kasą, lepiej ustawieni
            zawodowo, z lepszym mieszkaniem, ciekawsi, atrakcyjniejsi itd. - jakoś nie
            spędza mi to snu z powiek.
            Wiesz, nie byłam nieprzytomna, te kobiety w większości znałam i wiem, że poza
            wersją oficjalną "jestem tu aby dobrze się bawić" istnieje ta druga do której
            nie wypada się przyznawać tj. "chciałabym poznać mężczyznę, który będzie ze mną
            na dobre i złe". W sumie nic wstydliwego IMO chcieć mieć poukładane życie
            osobiste, rodzinę i dzieci.
            • little_black Re: Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... 09.12.04, 19:08
              No przecież nie mam poczucia humoru, napisałam to już w pierwszym moim poście:)
              (btw: nie wyczuwasz ironii a propos "Kiedy Harry..."?)

              A teraz sedno (wbrew pozorom lubię to słowo;))


              1. Żadne Twoje tłumaczenia nie zmienią faktu, że ton postu odebrałam jako
              arogancko - lekceważący i okraszony złośliwą satysfakcją. Twoje prawo pisać jak
              chcesz, moje prawo to komentować.
              2. Większa kasa/ atrakcyjność innych ludzi ma się nijak do kwestii
              przedstawionej w Twoim wątku. Tacy ludzie zawsze byli i będą. Ale samotnym/ bez
              partnera na całe życie się bywa (no ok, niektórym zostaje to na całe życie).
              Nie wiem, czy miałaś taki okres (pewnie tak), ale pewnie domyślasz się, że nie
              jest wtedy za wesoło (tu założenie, że potrzeba miłości i partnera jest
              uniwersalna). Zatem skoro nie możesz pomóc (bo nie możesz), po co sobie kpisz?
              (ahh, świetnie się bawiłam obserwując ten taniec godowy zdesperowanych kobiet)
              Masz odwagę, bo już (Twoim zdaniem) "szukanie" Cię nie dotyczy?
              3. Nie sądź według siebie. Jeśli Ty chodziłaś na imprezy z desperacją w oczach
              i miałaś zepsuty humor po każdej, na której nie poznałaś żadnego sensownego
              faceta, to chyba coś nie tak z Twoją równowagą. I nie oznacza to, że każdy
              (każda kobieta) tak ma.
              • triss_merigold6 Re: Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... 09.12.04, 19:16
                1.Twoje dobre prawo odbierać jak chcesz i tu się zgadzamy.
                2. Samotna byłam czy inaczej - bywałam - między związkami, wiem jak to jest i
                tym bardziej mam frajdę, że mnie to nie dotyczy.
                Taniec godowy kobiet nie był żałosny - to naprawdę świetne kobiety. Żałośni w
                większości byli ci panowie, którzy zostali do wyboru.
                3. Czasem chodziłam na imprezy z nadzieją, czasem z desperacją a czasem z
                nastawieniem, że nic ciekawego się nie stanie (i wtedy przeważnie bawiłam się
                najlepiej). Różnie bywało, wcale się nie wstydzę.
              • Gość: Magdalena Re: Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... IP: *.idea.pl 11.12.04, 15:17
                Zgadzam się little-black, mam identyczne odczucia, byla zlośliwa ( wyczuwalne
                na kilometr ), pewnie ma uraz z wlasnej samotności i ta obserwacja to projekcja
                po zlapaniu się kogoś ( już po przebraniu przez inne dobrego towaru ). Och
                Triss, gdybyś byla taka szczęśliwa to chybaby by bylo w Tobie ciut mniej jadu a
                więcej wyrozumialości. A może one jednak są od Ciebie lepsze, chociaż samotne (
                wiesz fizycznie, intelektualnie ) ??? I może ta zlośliwa satysfakcja to tylko
                przeciwaga a nie ulga ???
                • little_black Re: Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... 11.12.04, 17:48
                  :)

                  Projekcja to słowo, którego mi brakowało;)))). Dzięki:). Dodałabym jeszcze to
                  co się z tym wiąże - skrajny egocentryzm, który przejawia się m.in. ksobną
                  interpretacją rzeczywistości - w końcu to TM wie lepiej, co siedzi w głowach
                  tym zdesperowanym (niesparowanym) kobietom...:))) A na marginesie: Boże uchroń
                  od takiej (jak TM) "znajomej" - rozmawiąjąc z samotną/ "poszukującą" koleżanką
                  pewnie gra rozumiejącą, a za jej plecami smaruje takie pseudowyluzowane a
                  kpiarskie posty...
              • bez.loginu4 Re: Kobieta najgorszym wrogiem kobiety... 13.12.04, 16:52
                zgadzam sie z toba w 100%
    • bez.loginu4 Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 09.12.04, 17:32
      >Jestem szczęśliwa jak fretka, że już nie muszę:

      czy sformuowanie _juz_ nie musze oznacza, ze wczesniej musialas? :

      > - startować w urojonych imprezowo-klubowych konkursach celem zainteresowania
      > sobą jakiegokolwiek nieżonatego chłopa;

      jesli tak, to wspolczuje. szczerze.
      • triss_merigold6 Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 09.12.04, 18:46
        Owsze, kiedyś, lata temu się w to bawiłam i to śmiertelnie serio bo mi sie
        wydawało, że czas ucieka i zwiędnę w samotności. Sama sobie wtedy też
        współczułam. Potem sobie odpuściłam gorączkowe łowy i było duzo lepiej.
        • Gość: pokraczny_kmiotek Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.04, 18:04
          "gorączkowe lowy" i wreszcie zwierzyna zlapana ufffffffff
    • Gość: realista jest takie przyslowie: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 18:37
      Nosił wilk razy kilka, poniesli i wilka.
      Mnie też bawi jak staję się superatrakcyjny tylko z tego powodu że nie upijam się na imprezie...

      A tak na serio, to jest to ta część atrakcyjnego współczesnego świata o którym nikt nie mówi dopóki się go nie pozna. A wtedy już nie jest wesoło...
      No chyba że mamy mnóstwo atrakcyjnych i ambitnych kobiet, a że tak się wyrażę faceci im do pięt nie dorastają... ale po tym zdaniu pewnie okrzykną mnie feministką.... ;-)))
    • sagis Ja niedługo kończę 32 lata i nigdy nie musiałam:-) 09.12.04, 20:24
      triss_merigold6 napisała:
      >
      > Strasznie mi się ta impreza podobała i świetnie się bawiłam obserwując ze
      > spokojnym dystansem lekko znudzonych i świadomych swojej pozycji na rynku
      > panów i starające się kobiety.:)

      Ty patrzyłaś z punktu widzenia kobiety, która kiedyś musiała i wciąż musi.
      Nie umiesz być sama:-)
      A, ja fajnie bawię się sama na imprezach i patrzę na tych starających się
      mężczyzn ze świadomością kobiety, która nigdy nie musiała i nie będzie musieć.
      Wiesz jak fajnie jest czuć wolność od przymusu bycia z kimś:-)

      To jest mój wybór i ja wybieram.
      Dzięki temu też wiem, że umiem kochać, bo nie muszę.
      • Gość: rusałka niedługo kończę 32 lata i nigdy nie musiałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 20:50
        masz sporo racji. Tu nie chodzi o to, żeby "kogoś mieć" lecz raczej jak
        podchodzisz do bycia samej ze sobą. Może ktoś mnie wyśmieje, ale badrzo dużo dał
        mi ten text o Quirkyalone w WO. W wielu momentach zobaczyłam w nim siebie.

        Teraz jestem w związku mam nadzieję długotrwałym, wcześniej byłam w innych. ale
        z okresów kiedy byłam sama wiem, że nigdy nie poznaje sie kogos, kiedy wlasnie
        na to sie czeka. poza tym facetów nie poznaje się w barach, to fatalna
        strategia;) To się dzieje samo, kiedy o tym nie myslisz.
        wiem, że umiem być sama. nawet będąc w związku potrzbuję trochę samotności,
        czasu dla siebie, "odpoczynku" od drugiej osoby.

        ostatnio byłam na podobnej imprezie jak Triss (andrzejki) no i było raczej
        drętwo i nudno, jak to z moim facetem zgodnie stwierdziliśmy (oprócz nas była
        jeszcze 1 para.)
        nie chciałabym zachowywać się jak te dziewczyny.
        ale kto wie, co bym robiła, będąc samą w wieku 30 lat?
        moze z wiekiem rzeczywiscie włącza się jakiś alarm?!
        zobaczymy....
      • Gość: gibki Re: Ja niedługo kończę 32 lata i nigdy nie musiał IP: *.aster.pl 10.12.04, 23:43
        > Ty patrzyłaś z punktu widzenia kobiety, która kiedyś musiała i wciąż musi.
        > Nie umiesz być sama:-)

        Mysle, ze prawie nikt tak do konca nie umie byc sam, ale to trafny komentarz

        Ja czesto bywam na imprezach (najczesciej salsowych, teraz jest adwent i mam
        przerwe :).
        To prawda, ze na parkiecie jest wiecej fajnie i normalnie wygladajacych kobiet.
        Moim zdaniem dlatego, ze kobiety lubia tanczyc i wiele z nich przychodzi zeby
        sie bawic, a nie tylko po to zeby znalezc meza. Fajni faceci w tym czasie graja
        z kumplami w pilke.
        Wiem, bo bez problemu znajduje partnerki do tanca, ale nie czuje zeby chcialy
        mnie upolowac. One tancza, obserwuja, zapoznaja i czesto nie umieja sie
        zdecydowac tak samo jak mezczyzni. Wcale nie sa glupie i nie biora wszystkiego
        co sie trafia. A ze probuja przyciagnac wzrok to normalne. Takie sa reguly
        zabawy. Kobieta daje znaki, mezczyzna na nie odpowiada. Czasem odwotnie
        • sagis Re: Ja niedługo kończę 32 lata i nigdy nie musiał 11.12.04, 10:56
          Gość portalu: gibki napisał(a):

          > To prawda, ze na parkiecie jest wiecej fajnie i normalnie wygladajacych
          kobiet.
          > Moim zdaniem dlatego, ze kobiety lubia tanczyc i wiele z nich przychodzi zeby
          > sie bawic, a nie tylko po to zeby znalezc meza. Fajni faceci w tym czasie
          graja
          > z kumplami w pilke.


          Tu trafiłeś:-)Tylko, że ja nawet na dyskotekach, potańcówkach wolę sama
          tańczyć. Nawet jak koleżance nie chce się akurat, to w tłumie nie ma problemu,
          aby samej pokręciś się.
          Dawno już poznałam po co przychodzą faceci na tańce:-)Mało jest takich, którzy
          po prostu lubią tańczyć.

          Pozdrawiam.
      • Gość: Magdalena Re: Ja niedługo kończę 32 lata i nigdy nie musiał IP: *.idea.pl 11.12.04, 15:27
        Jeśli taka jest prawda to Ty możesz odetchną z ulgą a nie Triss. Ciebie może
        spotkać mila niespodzianka, bo Twoje szczęście nie zależy od nikogo. Ją
        natomiast jedno z szeregu losowych zdarzeń może pozbawić wygranej na loterii.
    • Gość: xy2 Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: .48.213.* / 80.51.176.* 09.12.04, 20:44
      a wiesz co ja robie:
      jak nie moge słuchac tego co pierd.la na imprezach?
      Towarzystwo pijane, chce sie jesc:))))))))))))) szukam np ciastek i jest ich
      zalozmy 10. towarzystwo rzuca sie na ciastka. zostaje ostatnie... i ja je
      zjadam:))))))
    • Gość: wsciekly_piesek Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.04, 21:35
      > Strasznie mi się ta impreza podobała i świetnie się bawiłam obserwując ze
      > spokojnym dystansem lekko znudzonych i świadomych swojej pozycji na rynku
      > panów i starające się kobiety.:)

      No tak ale te starajace sie kobiety maja jeszcze szanse spotkac jakiegos
      sensownego faceta, a ty jestes skazana na tego faltlape mojego pana ;).

      Poza tym twoja radosc jest przedwczesna - nigdy nie wiesz, kiedy powrocisz do
      tej gry. Los bywa przewrotny..

      Wrrrr
      Bari
    • blanchet Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 10.12.04, 08:03
      badania European Values Study opisane w książce Polacy wśród Europejczyków,
      wykazują że na zachodzie Europy- jeszcze nie w Polsce- taką oto tendencję-
      otóż facetom coraz mniej odpowiadają związki w konkubinacie, samodzielne
      niezależne kobiety dbające o swoją karierę bardziej niż myślenie o dzieciach,
      faceci chcieliby coraz częściej aby legalizować związki i przywiązać do siebie
      kobietę i mieć zapewnione swoje ojcostwo, tendencja się wiec odwraca z
      prymitywnego powodu-kobiata ma byc wartościowszą ze względu na zdolność
      rodzenia ludzi.
    • Gość: 30tka Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: *.sekocenbud.pl / *.pl 10.12.04, 09:25
      Podoba mi sie post Triss. Nie widze w tym zadnej wrogosci ani arogancji. To
      cala prawda wypowiedziana ze swietnym poczuciem humoru.
      Troche dystansu dziewczyny!!
    • niedzwiedzica_sousie żona kaczora donalda 10.12.04, 14:15
      nie piję do ciebie, triss, ale to co piszesz kojarzy mi się ze schematem: laska
      dba o sibie, żeby wyrwać faceta, inwestuje w ciuchy, kosmetyki, udaje że nie
      pali, nie klnie itd. wychodzi za mąż, zaczyna tyć, przestaje farbować włosy itd.
      • blanchet albo Beny Hill'a 10.12.04, 14:27
        niedawno jechałam pociągiem, przysiadł się do mnie koleżanki i innej
        podróżniczki młody facet ok 26 lat, od razu zaczął podryw na symbole statusu
        tzn chwalił się że lubi jachty, egipt, motory, ma znajomych w niemczech którzy
        to mają przedsiębiorstwo jakieś tam, ze znudziły go narty woli nurkowanie, jest
        członkiem zarządu (????? chyba sklepu spożywczego) i takie tam
        bzdury.....jednym słowem żałosne ale zabawne jak się patrzy z boku mimo że się
        w uczestniczy w rozmowie i podpuszcza takiego typa.
    • dede1 Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 10.12.04, 17:53
      Rozumiem co miala na mysli Triss i zgadzam sie z nia. Mam 31 lat i tez cieszy
      mnie fakt, ze mam fajnego meza i nie musze zaprzatac sobie glowy tym czy akurat
      poznany facet nie okaze sie za pewien czas dupkiem.
      W ostatnim czasie bycie tzw singielka jest strasznie modne i wizerunek owej
      pani przejawia tylko i wylacznie pozytywne cechy. A przeciez nie kazda samotna
      w wieku 27 i wiecej lat jest szczesliwa i wyluzowana. Podobnie jak nie kazda
      kobieta bedaca w zwiazku jest zadowolona. Chodzi ot to, ze ogolne zadowolenie z
      zycia nie wynika z tego, czy jestesmy samotne czy nie. Albo wszystko uklada sie
      tak jak sobie tego zyczymy i jest zgodne z naszymi aktualnymi potrzebami
      emocjonalnymi albo nie. Osobiscie, gdybym byla z Triss na tej imprezie,
      patrzylabym pewnie takim samym okiem na owe samotne panie jak Triss. Dlatego,
      ze cieszy mnie moje malzenstwo i niczego mi w nim nie brakuje. Zdaje sobie
      jednak sprawe, iz mozliwy jest inny punkt widzenia w tej kwestii. Np. Kobieta,
      ktora odczuwa niedosyt w swoim zwiazku, majaca wrazenie, ze stac ja na kogos
      lepszego, moze zazdroscic samotnym w mysl zasady - "one maja wszystko przed
      soba i moga znalezc wlasciwego faceta". Kazda sytuacje mozna ogladac z innej
      perspektywy. Triss przedstawila swoja. Moja jest podobna.
    • Gość: Pisgolis Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 23:48
      Jasne, to takie fajne widzieć tych oszołomów, co pokochali kiedyś i dali całych
      siebie by byc zostawionym dla np. nowszego modelu. Tych głupków co siedzą
      samotni w domach i gryza palce w smutku i rozpamiętaniu przeszłości. Którzy nie
      potrafią się już cieszyć i śmiać, bo zostali skrzywdzeni tak bardzo, że nic
      więcej dobrego nie potrafią nawet oczekiwać. Tych frajerów co zaciskając zęby
      robią ten jeszcze jeden krok i wychodzą do ludzi by być i robić cokolwiek
      byleby z kimś kto nie jest dla nich zupełnie obcy. By nie być samemu.
      • Gość: Magdalena Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: *.idea.pl 11.12.04, 15:48
        Nie przejmuj się tym infantylnym postem, Triss nie jest warta tego. Mnie nie
        bawi Twój smutek, a jeśli kogoś bawi to jest to chore ( leczą wlasne
        kompleksy ). Z calych sil życzę, żeby bylo lepiej... Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: pokraczny_kmiotek GRATULACJE dla TRISS!!!!! IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.04, 15:31
      ze rszcie zlapala JAKIEGOŚ niezonatego chlopa, czas na zasluzony odpoczynek :-)
      • monikate TRISS!!!!! 11.12.04, 17:05
        Nie przejmujesz się chyba wypowiedziami jadowitymi i postami osób, które chyba
        nie załapały, o co Ci biega?
        Ja uwielbiam Twoje posty. Kiedy widzę Twój nick, musowo muszę post otworzyć i
        przeczytać. Są: rozsądne, trzeźwe, dowcipne, zdystansowane, gdzie trzeba.
        Chociaż wiesz-nawiązując do opisanej przez Ciebie sytuacji-szkoda mi owych
        pań... niektóre czują się samotne, niektóre nie potrafią uwolnić się od presji,
        aby złapć chłopa, "bo czas". A jak jest-każdy widzi, popyt, podaż, itd.
        Kiedy młody na świat przyszedł? Gratulacje! Pozdraiwam, M.
        • Gość: pokraczny_kmiotek Re: TRISS!!!!! IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.04, 18:02
          gratulacje, gratulacje, a jakże :-D
        • Gość: triss_merigold6 Re: TRISS!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:02
          Dzięki, poprawiłaś mi nastrój swoim postem i dzięki Tobie już się nie przejmuję
          wypowiedziami jadowitymi i postami osób, które nie załapały. Przywróciłaś mi
          wiarę w człowieka. Cieszę się, że są jeszcze takie inteligentne i mądre osoby
          jak Ty na tym forum.
          Pozdrawiam Ciebie i pozostałych fanów.
          • little_black Re: TRISS!!!!! 11.12.04, 19:14
            Pod pojęciem: "czyjaś inteligencja" i "mądrość" rozumiesz przytakiwanie i
            schlebianie Ci??? Ciekawe.....

            "Pozostałych fanów"????!!! Oł maj god...:)
            • monikate Re: TRISS!!!!! 11.12.04, 20:41
              Hej, wcale nie schlebiam i nie nadskakuję Triss. A niby jaki mam w tym interes?
              Czemu mam nie powiedzieć, że podobają mi się jej sądy, jeśli istotnie mi się
              podobają? Dlaczego tak często się czepiacie Triss? Bo trzeźwo widzi i potrafi
              oblać wiadrem zimnej wody, kiedy trzeba? Prawda w oczy kole.
              Poza tym-można się z kimś nie zgadzać, ale wtedy używa się konkretnych
              argumentów, a nie "szczeka" i złośliwie ironizuje.
              • merviossa jeszcze pocalluj Triss w... 11.12.04, 20:44
                dupe i bedzie ok, jak sama nie potrafisz myslec.
              • little_black Re: TRISS!!!!! 11.12.04, 21:07
                Hey może sobe podaruję;)

                1. Dlaczego swoją wypowiedź umieszczasz po moim postem? Pytałam (co prawda
                retorycznie;) Triss, nie Ciebie

                2. Nie zarzucaj mi nieumiejętności argumentowania. Posługuję się logiką wręcz
                żelazną;)

                3. W kwestii ironii są równi i równiejsi? Bo przecież ironia, złośliwość i
                arogancja w postach TM nazywa się "dystansem" i "poczuciem humoru"...Hmmm....
                • little_black Re: TRISS!!!!! 11.12.04, 21:09
                  Post kierowałam oczywiście do Monikate, admin coś źle umieścił...
            • kozaki_wiesi Re: TRISS!!!!! 12.12.04, 15:52
              Faktycznie, określenie 'pozostałych fanów' rzuca na kolana. Podobnie jak
              określanie inteligencji na podstawie liczby pochlebstw.
          • Gość: camillo Re: TRISS!!!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.04, 10:08
            Triss, ja do przeczytania tego postu _byłem_ Twoim fanem.
            • Gość: ania Re: TRISS!!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.04, 10:13
              taaa...
              tylko problem w tym, że nie napisała go Triss
              zazwyczaj się loguje, a jak nie to i tak z innego IP stuka
        • sagis Re: TRISS!!!!! 12.12.04, 17:48
          Zastanawia mnie jedno, że Triss śmieje się z tych kobiet, a sama wcześniej była
          taka. Wie, jak to jest:-)
          Ja kiedyś nie wiedziałam nawet, że inne kobiety mogą odczuwać przymus bycia z
          kimś. Za wszelką cenę szukające kogoś, aby tylko nie być samej.
          Takie kobiety też dziwiły się, że ja nie muszę. Jak nie spotkam tego, którego
          pokocham, to mogę być sama do końca.
          Nie samotna, ale sama bez faceta:-)
          Zawsze też wiedziałam, że jak będę chciała to mogę być z kimś.

          Ja nie śmieję się z jednych, ani z drugich kobiet, czy z innych.
          Może dlatego, że nie czuję się lepsza od nich, bo jestem z kimś.
          Cieszę się moim szczęściem, że spotkałam moją miłość i wiem, że jestem kochana.
          A, gdybym nie była, to nic nie stałoby się:-)

          Pozdrawiam.
    • Gość: Albano Boczello Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: 80.53.160.* 11.12.04, 19:28
      Proponuję Pani za to że tak los sprzyjał iśc pieszo na pielgrzymke do
      Częstochowy. Jak to dobrze że los uchronil Panią przed tymi bezrobotnymi
      nieudacznikami,tymi bez odpowiedniego wyglądu i manier slowem
      mówiąc "beznadziejni" pod każdym względem.O jak to dobrze!!!!!!!!!!!
    • Gość: trawa Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: *.danmax.pl 11.12.04, 20:05
      > Jestem szczęśliwa jak fretka, że już nie muszę:

      kochana, zamien "juz" na "jeszcze", lepiej byc przygotowanym na najgorsze:D


      no bo "Byłam ostatnio na imprezie i stąd moje refleksje.DD"


      pzdr:>>>>
    • Gość: ronin Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: *.proxy.aol.com 11.12.04, 21:00
      Little_Black....brawo brawo:))moj kompliment:)
      • little_black Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 11.12.04, 21:11
        Dzięki:)

        Pozdrawiam moich fanów, hehehe........;PPPP
    • amelia1 Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 12.12.04, 15:24
      > Strasznie mi się ta impreza podobała i świetnie się bawiłam obserwując ze
      > spokojnym dystansem lekko znudzonych i świadomych swojej pozycji na rynku
      > panów i starające się kobiety.:)

      Wszak nic tak nie poprawia humoru jak cudze nieszczescie...
    • alpepe Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 12.12.04, 16:24
      Ja też już nie muszę, nic nie muszę, wreszcie się wszyscy ode mnie odczepili z
      oczekiwaniami :). Uff! Jaka ulga, szkoły pokończone, prace obronione, mąż,
      dziecko, mieszkanie, samochód. Święty spokój, no prawie, mój mąż czasem o coś
      się czepia :(
    • Gość: Fema Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: *.b.pppool.de 12.12.04, 18:26
      Z Twojego postu bije jakas wredna satysfakcja....Mam nadzieje, ze sie
      dowartosciowalas.
      • sagis Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 12.12.04, 18:30
        Gość portalu: Fema napisał(a):

        > Z Twojego postu bije jakas wredna satysfakcja....Mam nadzieje, ze sie
        > dowartosciowalas.


        Mam podobne wrażenie.
    • Gość: Klara ................... IP: *.4web.pl 12.12.04, 21:48
      Niezbyt często sie tu wypowiadam, ale ten post inicjujacy wątek jest naprawdę
      nieładny...Przypomina mi to małą,miłą, mądra dziewczynę na imprezie wśród
      łysych, napakowanych kretynów. Nie ma się jak bronić...W ogóle mam wrażenie, że
      wszystko wokół mnie ocieka ostatnio obrzydlistwem na każdym kroku, satysfakcją
      z tego, że mnie akurat teraz lepiej,że bliżniemu podwinęła się noga...I to jest
      ten "katolicki" kraj...Boże, trochę dobroci dla ludzi wokół nie gryzie:P
    • messja Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 12.12.04, 23:48
      triss_merigold6 napisała:


      >
      > Strasznie mi się ta impreza podobała i świetnie się bawiłam obserwując ze
      > spokojnym dystansem lekko znudzonych i świadomych swojej pozycji na rynku
      > panów i starające się kobiety.:)

      dziwne. ja osobiscie lepiej bym sie bawila obserwujac szczesliwe, kochane i
      kochajce kobiety, zwlaszcza kiedy (a z twojego opisu tak wynika) na to zasluguja.
      no ale jaka mentalnosc - taka "zabawa".

      i pamiejtajmy o madrosciach przyslow:" nie smiej sie dziadku..."
      albo:" what goes around comes around"
      • Gość: zla kobieta Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: *.if.uj.edu.pl 13.12.04, 11:36
        > dziwne. ja osobiscie lepiej bym sie bawila obserwujac szczesliwe, kochane i
        > kochajce kobiety, zwlaszcza kiedy (a z twojego opisu tak wynika) na to zasluguj
        > a.
        > no ale jaka mentalnosc - taka "zabawa".

        Wiesz Messjo, jesli glownym celem zyciowym kobiety jest zlapanie i uziemienie
        jakichkolwiek meskich niezonatych portek, to potem nie dziwia specjalnie taKIE
        posty.

        Pamietam, ze triss kiedys pisala, ze jej chlop nie chcial sie zenic i musiala go
        zaszantazowac i przymusic. Tym wieksze gratulacje naleza sie naszej wiecznej
        pani magister - to byla perfekcyjnie przeprowadzona akcja!
        • bez.loginu4 Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) 13.12.04, 14:23
          mnie tez ten post nie dziwi. goraczkowe lowy triss musialy byc dla niej duza
          trauma, ktora teraz stara sie odreagowac.
          nie zycze jej jednak, aby ja obecny maz zostawil. pozycja na rynku
          matrymonialnym trzydziestoletniej, dwukrotnej rozwodki, na dodatek z dzieckiem
          jest slabiutka.
          • Gość: Monika Re: Jak dobrze, że już nie muszę...:) IP: 213.11.11.* 14.12.04, 12:18
            Ona pewnie zdaje sobie sprawę z tego, że teraz jej pozycja byłaby słabiutka i
            pewnie się tego boi i odreagowuje pisząc takie posty, po chamsku wyśmiewając
            swoje koleżanki i ciesząc się z ich niepowodzeń. Messja trafila w samo sedno
            trochę wyżej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka