Gość: ola
IP: *.home.cgocable.net
21.01.05, 16:56
witam. Nie mówie tu o gotowaniu czy praniu, bo to normalne, że trzeba zrobić.
Mój mąż jak go poprosze zawsze mi pomoże w obowiązkach. Jednak drazni mnie
cos innego. Otóż ten jak po pracy zasiędzie na tapczanie (twierdzi, że
zmęczony, w co ja mu oczywiscie wierze, no ale...; ja obecnie nie pracuje)
prosi mnie: podaj telefon, podaj nitke do zębów, chciałbym słonecznik,
chciałbym wody!, podaj srubokręt, podaj to, podaj tamto. Czasami czuję się
jak podawaczka. Czasami on widzi moje zniecierpliwienie i mówi, że zmęczony.
Widzę, że jego brat taki sam. Strasznie mnie to drazni. Czy mam racje? Macie
podobnie?