Gość: xy2
IP: .48.242.* / 80.51.176.*
27.01.05, 09:28
czesto posty bosliego zawodowca pozwalają na refleksje:))
co znaczy np. traktować kobiete jak muzulmankę. w naszej świadomości tkwi
przekonianie, że oznacza to brak szacunku dla kobiety, traktowanie jej jak
nieładnie to nazywając jak maszynki do rodzenia dzieci, do zaspokajania
potrzeb seksualnych (z "obowiązku" reszta na boku), praczki, sprzątaczki,
służącej. przypomniała mi sie znajoma ze studiów, która wyjeżdżała do francji
uczyć dzieci arabskiego malżeństwa języka francuskiego. nie byli to imigranci
tylko zamożni, wykształceni ludzie, posiadacze letniego domu na południu
francji. oni zyli "normalnie"- rodzina, po części zeuropeizowana z 3 słodkich
dzeciaków. kobieta muzułamańska normalnie pracowała jako stomatolog i
zarabiała bardzo dobrze. ten "arab" traktował ją z szacunkiem.
obserwując natomiast imigrantów, którzy są zazwyczaj ludźmi leniwymi, ledwie
umiejącymi czytać i pisać, błędnie interpretujących rolę kobiety możemy dojść
do wniosku, że muzułmańska kobieta jest slużącą itp. Bo jak sie widzi np. w
hipermarkecie araba trzymającego ręce w kieszeni a obok niego muzułmankę
otoczoną 10 dzieci, prowadzącą wózek z zakupami, często brudną, wyrabiamy
sobie o nich zdanie.
to samo z polakami. z kim kojarzy sie polak imigrant w europie? ze
złodziejem, z cwaniakiem, prostakiem, moczymordą, fałszywym katolikiem. w tym
momencie wykształcony polak na szczęscie postrzegany jest również jako
świetny specjalista (ale to nie ten co żyje z zasiłku).
wracając do związków polek z arabami. polki które sie z nimi wiążą są w
większości na poziomie przeciętnego arabskiego imigranta, ktory zrobi to z
każdą która tylko sie rusza i nie ucieka na drzewo.
zeby ten wizerunek zmienić potrzebny jest profesjonalny marketing polityczny
a może bardziej PR