dzimi4 Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 13.05.05, 15:50 Jestem w podobnej sytuacji od 6 lat, tylko że podjęłam decyzję dokładnie 3 maja, bo nadarzyła się okazja a ja nie skromnie powiem, że czekałam na nią, bo jeszcze jeden raz nazwałby mnie "k..wą lub dziwką" a skończyłabym w psychiatryku. Na dziś dzień jestem „nikim” dla samej siebie a to jest już chyba najgorsze. Wiem, że Wy rozumiecie co to znaczy, oni nie i proszę żeby ludzie typu real men nie robili sobie z tych tematów żartów, bo to jest dla niektórych bardzo już zgnojonych tylko kilka kroków od samobójstwa.Nasuwa mi się jednak pytanie, na które dotąd nigdy nie usłyszałam odpowiedzi. Jeśli możecie i wiecie odpiszcie. A mianowicie: Dlaczego oni wszyscy tak nas upadlają, gnoja i robią z nas wycieraczki do butów, co jest z nimi nie tak, czy oni są świadomi tego że zadają drugim ból, czy oni to robią świadomie, czy to im daje satysfakcję? DLACZEGO? A do xxx piszę - nie poddawaj się, walcz, ja też walczę i z satysfakcją wykreślam kolejny dzień w kalendarzu bez kontaktu z nim czyli z piekłem. Odpowiedz Link Zgłoś
alabamma Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 13.05.05, 17:42 Nie wszyscy mezczyzni sa swiadomi tego, co robia innym- to ich jednakowoz nie usprawiedliwia. Niektorzy swietnie wiedza co "dolega" samochodowi gdy silnik zaczyna brzmiec odrobine inaczej niz zwykle,ale nie widza co sie dzieje z ich zona/partnerka....To braki wychowania, braki wrazliwosci. SA kobiety po ktorych takie meskie zachowanie "splywa" ale jesli nie splywa po Tobie to musisz odejsc. On sie nie zmieni, a jesli nawet, to tylko wtedy gdy sam dostanie kopniaka od zycia. Niekoniecznie od kobiety - moze stracic prace, albo w pewnym momencie dzieci go odrzuca..... Mysle tez, ze mezczyzna ktory upokarza kobiete ma gdzies jakies glebokie kompleksy, poczunie niesprawdzenia sie. Ale Ty tego nie zmenisz,i gdy nawet bedziesz pracowala zeby go zmienic, to nic Ci to nie da. Moze dac dopiero nastepnej kobiecie, ktora pozna po rozstaniu z Toba.... Odpowiedz Link Zgłoś
wasza_bogini racja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.05.05, 13:02 taka kultura i ich matki, ktore im wtlaczaja, ze sa mezczyznami, a mezczyzna sobie nie pozwoli. bardzo prymitywna kultura. Odpowiedz Link Zgłoś
married1 Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 13.05.05, 21:18 z Twojego opisu wynika ze nie jest az tak bardzo zle skoro wolisz byc z nim niz sama.Chcesz poczekac az bedzie az tak zle? Odpowiedz Link Zgłoś
mozi3 Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 13.05.05, 23:35 to poprostu powiedz koniec! teraz sie katujesz a jak to skonczysz to poczujesz sie naprawde lepiej. wtedy to nie bedzie samotnosc tylko wolnosc! Odpowiedz Link Zgłoś
hellaa Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 14.05.05, 08:53 A co z taka sytuacją, kiedy do pewnego momentu historia toczy się klasycznie: Na poczatku związku: wspaniały, czuły, troskliwy partner; po dłuższym czasie: macho lubiący dołować, olewający potrzeby kobiety, egocentryczny, gburowaty, lecz.. gdy papiery rozwodowe są przygotowane i widzi, że kredyt cierpliwości się wyczerpał - on sam załatwia konsultację z psychologiem, błaga o drugą szansę i.. kurka wodna, juz ponad rok jest "do rany przyłóż"! Problem w tym, że choć teraz mam męża, którego tylko pozazdrościć, jakoś nie czuję się dobrze i bezpiecznie. Wydaje mi się, że w każdej chwili może mu się "odkręcić" w poprzednią stronę - i teraz to mnie nie chce się za dużo wkładać w ten związek, asekuruję się. Jest to sytuacja, w której nie ma dla mnie mowy o pełnej miłości, bo nie ufam i mam żal o kilka zmarnowanych lat. Czy w takiej sytuacji warto budować relację, starać się, otwierać, ufać, czy lepiej, mając w pamięci to, co było, rzucić.. aktualnie bardzo sensownego i umiejącego dbac o związek faceta - i tylko, do licha, jakaś obca panna dostanie go takiego, że tak powiem, gotowego, i spije smietankę, która wytworzyła się za sprawą mojej kilkuletniej męki... Odpowiedz Link Zgłoś
s_s Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 16.05.05, 09:45 spróbuj na nowo pokochać męża... skoro jemu się udało zmienic i pokochać Cię to może Tobie sie też uda... Odpowiedz Link Zgłoś
more.words Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 14.05.05, 12:37 jush kiedys sie wypowiadałam tutaj <ania (ŁDZ) > od ponad 1,5 miesiaca jestem na wolnosci <czyt. po zerwaniu> i jestem szczesliwa!!! poprostu odzyłam!!! nie załuje mojej decyzji .. było ciezko..szczeg. jak sie spotkalismy przypadkiem i musielismy spedzic ze soba prwie godzine <ze wzgl. niezaleznych ode mnie ani od niego> ale generalnie..nie wyobrazam soeie teraz zebym miała wrocic do tego wszystkiego!! nie chciałabym!! chociaz wiem ze jush niedloogo zacznie mi brakowac jakiegos pzrytulania itede..ale chetnych na mnie jest wystarczajaco..poza tym... jak jush sie wyrwałam z tak dloogiego zwiazku to nie mam zamiaru do niego wracac za szybko!!! kazdemu w podobnej do mojej sytuacji <jest tu opisana> radze podjac decyzje i nie zwlekac ... bo to nie ma sensu!!! powodzenia !! i pozdrawiam:D Odpowiedz Link Zgłoś
mamagocha Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 16.05.05, 21:14 Po pierwsze, nie szukaj w sieci!!!! Niech Cię Pan Bóg broni(trafić możesz - na 99% - na jeszcze bardziej toksycznego padalca). Mojego męża poznałam w necie i pomimo to, że jest najwspanialszym człowiekiem na świecie, to niestety czatuje wciąż za moimi plecami, ostatnio odkryłam, że korzysta z "sympati" i nie wiem z czego jeszcze. Net to nałóg, pamiętaj o tym. Po drugie, nie zakochuj się!! Klin klinem nie jest rozwiązaniem. Po trzecie postaraj się zrobić coś sama i dla siebie. Może wtedy poczujesz się silniejsza: A jednak dałam sobie sama radę i było fajnie. Po czwarte, porozmawiaj z nim i powiedz o swoich wątpliwościach podkreślająć co naprawdę czujesz, i że tylko to się teraz liczy. Spotykaj się z przyjaciółmi, wyjedź gdzieś (bez niego), odżyj! A potem naucz się żyć bez niego. Mnie się nie udało tego dokonać. Może Tobie się to uda:)) Życzę powodzenia! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aveeva Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 18.05.05, 22:36 Hej, baardzo dobrze Cie rozumiem... chociaz ja (i tu bede smieszna) jestem w takim zwiazku niecale pol roku i juz mam problem zeby odejsc :( interesuja sie mna inni faceci...jeden calkiem powaznie,a ja nie umiem zostawic mojego...niszcze mnie od srodka...cos mnie ciagnie do niego...nie pozwala odejsc...wszyscy mi kaza to zrobic...a ja ech szkoda slow... nie umiem :( Mam nadzieje, ze Tobie sie uda i zycze Ci tego z calego serca ;) Odpowiedz Link Zgłoś
teresa79 Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 19.05.05, 11:02 dziewczyno odejdź od tego faceta, wiem ze latwo sie tak mowi ale nie masz jakichkolwiek zobowiazan wobec tego chlopaka wiec nie marnuj sobie zycia. Ja bylam w takiej samej sytuacji jak Ty - dwa razy, na poczatku wszystko super a po wielkim zaangazowaniu przyszło wielkie rozczarowanie i męki. Jak tylko uda ci sie uwolnic odetchniesz cala piersia i zauwazysz ze swiat nie jest taki zły z perspektywy osoby samotnej, wyciszysz sie bedziesz mniej zdenerwowana i pelna energii, zrób to dla siebie masz jeszce tyle zycia przed soba i nie marnuj go w tak mlodym wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
uslugibiurowe Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 19.05.05, 15:14 Co do autorki listu wydaje mi sięże już podjeła decyzjętylko boi sięjeszcze wprowadzić ją w życie. Słuchajcie kochani, ja jestem w związku od ponad roku, od pół roku mieszkamy razem (w tej chwili 12 dni w miesiącu bo mój facet pracuje za granicą), problem w tym ze on ma wielki problem z dołożeniem siędo płat za mieszkanie. Nie czuje sie jak u siebie, bo ono jest moje, a mnie wystarcza na pokrycie kosztów.... no tak ale gdzie tu partnerstwo? co o tym myślicie? Macie podobne doświadczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
wkurzona151900 Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 19.05.05, 17:11 ja własnie odeszłam(na poczatku maja).nie dalam szansy.przez 4,5 roku wyrobiłam sobie w psychice taka otoczkę, że on nie ma szans. i wiecie co? jest fajnie.nikt nie gledzi mi nad głowa, nie muszę być gdzies tam o 15:00, robie co mi sie podoba, spotykam się z MOIMI znajomymi kiedy mam na to ochotę. wmawiam sobie ze bedzie dobrze i o dziwo tak jest, jest lepiej. a poza tym beda wakacje, nie wiadomo co przyniosa. papa.nie bać mi się! Odpowiedz Link Zgłoś
dorota633 Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 21.05.05, 11:50 Przerabiam to juz 10 lat,Wielka milosc ,opowiesci o przyszlosci i ,po 3 miesiacach nagle przebudzenie.Odchodzilismy od siebie wiele razy ,mamy dziecko ale nie mieszkalismy razem.Jezeli ktos pisze odejdz od niego ,wiem jak reagujesz ,pierwsza mysl nigdy wiecej,nie chce,jak sie uspokoisz przychodza inne mysli -przeciez go kocham ,to moja najwieksza milosc ,moze to ja cos zle robie,i brakuje ci tchu ,wszystko cie boli jakby rzeczywiscie brak uzywki-to jest uzaleznienie nie ma o czym dyskutowac,Przerazajace jest to jak w myslach pomniejszach jego winy i zaczynasz obwiniac siebie,gdybym byla ladniejsza ,bardziej wyrozumiala na pewno by sie udalo i nie dociera do mnie ,ze ja jestem ktoras z kolei 6-ta,10-ta,ktore sa dla niego nieodpowiednie.Niestety racja ,leczenie trzeba rozpoczac od siebie ,wlasnie szukam terapeuty,zeby sie "odtruc"dorota Odpowiedz Link Zgłoś
green_way Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 20.05.05, 19:47 mam radę dla czytelniczki, która napisała ten list i nie może sobie poradzić z tym toksycznym związekiem, trzy lata to i tak bardzo długo, stanowczo za długo biorąc pod uwagę, ze to Cię niszczy i tak zrobiłasz już źle, że trwasz w tym. Im dłużej zwkleasz tym gorzej dla Ciebie, tym bardziej cierpisz i masz coraz więcej obaw. Mówisz, że boisz sie samotności i boisz się odejść, teraz tak myślisz, bo nie znasz przyszłości, ale kiedy już od niego odejdziesz, zdzwisz się, że można poczuć taką ulgę, zaufaj mi. I ręczę Ci, że jeśli będziesz potem cierpieć, to tylko dlatego, że jednak cos do niego czułaś i tak naprawdę nie chciałaś odejść. Ja też byłam w podobnym związku, bałam się odejść, męczyłam się i łudziłam, że coś jeszcze może się zmienić, któregoś dnia niespodziewanie to on zostawił mnie pierwszy, nie dlatego, że podzielał moje zdanie,ze to toksyczny związek, zrobił to z zupełnie innych powodów. Pierwszą noc cała się przespałam, płakałam jeszcze jakieś 2-3 dni i to bardzo inensywnie, myślałam, że świat mi się zawalił, jednak to tylko pierwsza myśl jaka przychodzi nam do głowy. Jednak po niedługim czasie zrozumiałam, że przecież już się męczyłam, że teraz mam nowe życie, że to szansa. Poczułam ogromną ulgę, naprawdę. Możesz spróbować rozmowy, zmian, może mała przerwa? Albo zmiana trybu życia? Więcej życia towarzyskiego? Lecz jeśli sprawa jest poważna to pewnie wiesz, że ludzie nie zmieniają się za kiwnięciem palca. Jeśli jednak naprawdę się kochacie, to los was jeszcze połączy, może całkiem nieoczekiwanie i niespodzianie. Tymczasem życzę dużo odwagi i siły. Powodzenia i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
99b2 Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 21.05.05, 22:15 Kup i przeczytaj książkę Marie-France Hirigoyen "Molestowanie moralne. Perwersyjna przemoc w życiu codziennym" Parę tygodni temu była w MPiKu w Galerii Mokotów. Uświadomi Ci to sprawy, których sama nie jesteś w stanie zauważyć i zaczniesz sobie zadawać pytanie, gdzie dotychczas miałaś oczy. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
nierozumiem Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 31.05.05, 14:17 Mam wrażenie, że jestem w toksycznym związku. Kobieta, z którą jestem, jest od 6 lat moją żoną. Nie ma zainteresowań, hobby. Chciałaby, żebym cały czas siedział z nią w domu. Jeżeli gdzieś sam wyjeżdżam (3-4 razy w roku) zaczyna się permanentna kontrola (telefony, sms-y). Twierdzi, że poświęcam jej za mało czasu. Czuję, że powinienem coś z tym zrobić (ze sobą), ale jest coś, a raczej ktoś - dziecko. Myślę, że moje odejście straszliwie odbiłoby się na jego psychice. Chcę mu tego oszczędzić. Poradźcie CO ROBIĆ. Odpowiedz Link Zgłoś
misiakkk1 Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 05.06.05, 17:53 Ja też byłam w toksycznym związku. Na początku pięknie, wprost książę z bajki, czułe słówka i obietnice. Później dołowanie, nic mu się we mnie zaczęło nie podobać, za długie włosy, czemu spodnie zamiast mini itd. potem zaczął mnie porównywać do swojej byłej, do koleżanek w jego wieku. A ja coraz bardziej zamykałam się w sobie, czułam się kimś gorszym. Psychicznie panował nade mną, byłam na każde jego zawołanie. Każdy, dosłownie każdy powtarzał mi że on zwyczajnie bawi się mną, też o tym wiedziałam, ale jakoś nie potrafiłam obejść od niego. Uzależnienie psychiczne, przyzwyczajenie i strach przed samotnością było silniejsze. mimo że nie raz próbowałam to skończyć. Zawsze powroty i znów chęć uwolnienia się od niego . I tak w kółko. Trwało to 1,5 roku, kiedyś nie wytzymałam i sama na stałe wszystko zakończyłam. Zrywając miesiąc temu nie byłam świadoma że to właśnie był "taki" związek. Nawet mówiąc że to koniec czułam wyrzuty sumienia, nie byłam pewna czy dobrze robie. Bałam się samotności, bólu, smutku i załamania. Ale nie udało mi się tego wszystkiego uniknąć niestety. Nawet teraz jeszcze nie umiem w pełni wrócić do siebie. W końcu minął tylko miesiąc. Od tego czasu się nie odezwał. Ale boję się żeby nie było tak jak zwykle, gdy znów napisze do mnie. Mam nadzieje że tak nie będzie. Od tego czasu jeszcze nie w pełni odzyskałam wiarę w siebie i poczucie własniej wartości. Ale myślę że z kazdym dniem będzie coraz lepiej. Jak na razie nie ufam facetom... nie wiem czy kiedyś jeszcze zaufam i będe potrafiła żyć w normalnym związku i kimś wartościowym... Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_na_pasach wychodzi sie tak jak z kazdego nalogu 05.06.05, 18:00 od razu i stanowczo.ale nie kazdy ma sile skonczyc z nalogiem i to moze takze dotyczyc wychodzenia ze zlych zwiazkow. jestes i tak w lepszej sytuacji ode mnie, wiec sie tobie dziwie. Odpowiedz Link Zgłoś
takafajnaja Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 05.06.05, 20:46 Fakt, że natknęłamsię dzisiaj na ten post chciałabym nazwać przeznaczeniem. Jestem w TOKSYCZNYM ZWIĄZKU Odpowiedz Link Zgłoś
takafajnaja Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 05.06.05, 20:55 od 2 lat. Wszystko jak w poprzednich wypowiedziach: na początku bajka, aż nie do wiary. Z tym że mój mi nie odbiera poczcia własnej wartości przez jakeiś chore gadki na mój temat. Nadal twierdzi, że jestem ładna i fajna. Problem tkwi w jego egocentryzmie: jak mu się coś nie podoba, wychodzi, odchodzi na zawsze... potem wraca, ja sie godzę na to, bo przeciez go kocham i czekam. Nasz związek to rozstania i poroty. Stałam się przez to kłębkiem nerwów, każda nawet małą rzecz nie po mojej myśli jest w stanie mocno wyprowadzić mnie z równowagi, trzęsą mi się rece... Do tego mój facet ma inna i to do niej tak odchodzi jak ja mu nie pasujęi wraca pewnie wtedy,kiedy ona mu z czymś nie odpowiada. jestem w o tyle lepszej sytuacji, że o ile ja tkwię w tym dwa lata i to uważam jest dużo, ona tkwi w tym już... 13!!! Chciałabym uwolnić się od niego, wiem że jest to najrozsądniejsze rozwiązanie, ale tak jak moje poprzedniczki tutaj: boję się zostać sama, podporządkowałam jemu cały mój świad, duszę się w pustym mieszkaniu, kiedy on odchodzi, czekam jak na zbawienie, żeby wrócił... Poza tym zjada mnie myśl, że kiedy sobie go odpuszzczę, ONA bedzie gomiała tylko dla siebie.. wiemże to wszystko chore jest, wciąż szukam w sobie siły, żeby to zmienić, ale tak po cichu i tak licze, że on wróci i znowu będzie bajka. Boję sie, ze zwariuje w końcu od tego. Martwią się o mnie przyjaciółki, martwi rodzina, martwie ja sama... ech... największemu wrogowi bym takich przezyć nie życzyła... Odpowiedz Link Zgłoś
misiakkk1 Re: TOKSYCZNY ZWIAZEK 05.06.05, 21:48 ja też tak czekałam na mojego. A gdy widziałam od niego smsa na telefonie to szalałam z radości, dodawało mi to skrzydeł. Ale tylko na chwile. Czar szybko pryskał. To stało się już niemal jak obsesja, tysiące myśli, nerwy, nerwy i jeszcze raz nerwy, czemu nie pisze, nie dzwoni itd. Co sekunde spoglądanie na telefon czy nie ma jakiejś wiadomości... po prostu chore. takafajnaja- ja Cie prosze, dla własnego dobra zerwij z nim. Nie unoś się choć raz honorem że jak go zostawisz to ta inna go będzie miała dla siebie. I ona w niedługim czasie przejrzy na oczy. Pomyśl o sobie, o swoim szcześciu i życiu. Chcesz zwariować przez niego???? Weź głęboki oddech. Dasz radę. Uwolnisz się od nerwów i stresu. Wreszcie zaczniesz żyć. Nie myśl w taki sposób jak teraz. Chcesz mieć związek w którym raz jest pięknie, a raz wytrzymać nie możesz? Nie bój sie samotności. Przecież masz przyjaciół, rodziców którzy martwią się o Ciebie- nie będziesz samotna. Pomyśl o tym. Odpowiedz Link Zgłoś