Gość: Vika
IP: *.ewave.at
01.06.02, 12:38
Ukochany personel dyrektora wloczyl sie niemrawo po pustym juz hotelu,od
niechcenia udajac prace porzadkowe po slynnym jubileuszu.Ten i ow popijali
podejrzane plyny,tlumaczac jeden drugiemu lecznicze dzialanie swoich mikstur i
wzajemnie przekonujac sie o ich rewelacyjnej skutecznosci przy leczeniu
ciezkich przypadkow kociokwiku.
Dyrektor z kucharzami i kierownikiem zimmerservisu siedzieli w holu hotelowym
na fotelach przysunietych do kontuaru recepcji i debatowali z najmniej
zdyscyplinowana czescia personelu o tym,jakie atrakcje moznaby zorganizowac
gosciom i co poprawic w folderach reklamowych hotelu aby przyciagnac jak
najwieksza liczbe gosci.
-Panie Andreas!Nie plec pan glupstw!To wszystko juz bylo!Jak nie u nas to gdzie
indziej.Trzeba wymyslec cos takiego czego jeszcze nigdzie i nigdy nie bylo a
pan mi tu o golych dupach trujesz...-denerwowal sie naczelny.
-Jasne! Na rewie juz sie nikt nie napali.Na kabaret tez nie!-orzekl Mareczek.
-Ani na zawodowe dziwki.Tu nie burdel!!!-rozloscil sie kucharz Li.
-Wlasnie!-przyswiadczyl szef kuchni- to jest hotel z tradycjami.Szanowna
instytucja..
-I slynna na swiecie-wtracil pan Erwin.
-Solarium juz mamy-powiedzialam w zadumie.
-I fitnes tez-zmartwila sie Daniela.
-Pole golfowe i kort tenisowy tez sa...-melancholijnie westchna kierownik
zimmerservisu.
-Myslmy ,panowie,myslmy!-dyrektor marczyl brwi w wysilku umyslowym.
-Hihihi...konferencja na najwyzszym szczeblu w duchu porozumienia
miedzynarodowego...-zachichotal Edi,ktory akurat przyszedl nalac sobie ginu ze
stojacej na kontuarze buteki.
-Cos ty powiedzial?!!!-az podskoczyl Chinczyk Li.
-No przeciez,dobrze mowie:pan jest Chinczyk,pani Vika Polka,pan Mareczek tez
troche Polak,Dyrektor jest Niemcem a pan Leo pol-Wloch,pani Daniela jest
Slowaczka , kierownik Hiszpanem,Andreas Francuzem...
-Cicho badz,nie o tym mowie!-denerwowal sie Li-Powtorz dokladnie co
powiedziales...
-No,ze konferencja...na najwyzszym szczeblu...-urwal Edi niepewnie.
-Dalej,dalej cos powiedzial!!!-Rykna juz wsciekly Li.
-Nooo,ze w duchu miedzy...
-Wlasnie,prosze panstwa,powiedzial "w duchu"!!!DUCHA NAM TRZEBA!!!!!!!
Wszystkich zatkalo i zdawali sie niedoodetkania.Pierwszy oprzytomnial dyrektor.
-Li jestes genialny !!!-Dyrektor porwal Chinczyka w jakis obledny taniec po
holu.
-Puszczaj wariacie bo mnie udusisz!-rozdarl sie Li wyrywajac mu sie energicznie.
Padli na fotele.
-Nie jednego ducha!Dwoch!-zapial Mareczek entuzjastycznie.
-Dlaczego dwoch?Jeden nie wystarczy?-zainteresowala sie Roswita.
-Bo potrzebny nam jest duch ,duszyca i romantyczna historia!
-Historie mozna dorobic-wtracilam-pan Erwin zna najlepiej historie tego hotelu
to mi pomoze-podjelam sie napisac doniosle dzielo historyczne.
-Prosze panstwa!-zatarl rece dyrektor-Dzisiaj jest sobota.Zamykamy hotel i
jedziemy do domu odpoczac.W niedziele rano spotykamy sie tutaj.Trzeba tu
porzadki zrobic.Pani Vika ma urlop do wtorku na pisanie.Moze pan popracowac z
nia?-zapytal niepewnie Erwina.
-Pytanie!Jestem honorowym portierem czy nie?!-oburzyl sie pan Erwin.
-To jedziemy do mnie,panie Erwinie.-zdecydowalam.
-Wobec tego do dziela moi drodzy i do wtorku!-dyrektor promienial zapalem i
wewnetrznym zadowoleniem.(c.d.n.)