Dodaj do ulubionych

35lat- lepiej być panna czy rozwódka ????

    • Gość: Marzena Re: 35lat- lepiej być panna czy rozwódka ???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 18:26
      Kobieto, ciesz się! jestem w podobnej sytuacji...choć mam dopiero 26 latek i
      pare kilkuletnich związków na koncie... czuję się jak rozwóda i super mi z tym;
      doświadczenia w sprawach facetów i seksu zdobyłam aż nadto, więc nie mam już na
      nich ochoty, w rezultacie - mnóstwo czasu na przyjaciół, karierę, jezyki,
      studia, zarabianie kasy i budowanie super mieszkania dla mnie-singielki ;-)

      Cieszę się, że za żadnego z moich "panów " nie wyszłam za mąż (zaoszczędziłam
      ładne kilkadziesiąt tysięcy - ślub + rozwód tyle kosztują), więc będzie na
      studia MBA... albo doktoracik z ekonomii... Jestem WOLNA!!!

      ( i nie zamierzam tego zmieniać ; mam już dość bąków pod kołdrą i narzekania na
      nie dość seksowny fason mojej bielizny... bekania... chamskiego odnoszenia się
      do kobiet itd. ...). A jak będę chciała urodzić dzidziusia, to wybiorę się na
      jakieś dłuższe wakacje do Hiszpanii albo Meksyku...
      • Gość: gosc nn Re: Marzena - rozwóda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 19:18
        I bardzo dobrze ze jestes wolna bo nie zatruwasz życia innym.Gdybys na mnie
        trafiła a szkoda to dawno miałabyś wypad bo takich jak ty co to zmieniaja jak
        rekawiczki potrzeba do agencji.Musisz byc bardzo brzydka i bardzo glupia i to
        jeden z powodow a nie baki i bekanie.Swoje kompleksy chcesz nadrobic
        studiami.Mowisz o studiach jak o chodzeniu po markecie.Chyba nie wiesz ze nie
        kazdy sie tam nadaje .Swoj wizerunek przedstawiłaś jak przechodzone trepy.A z
        urodzeniem dziecka daj sobie spokoj bo gdyby nie daj Boże to była dziewczynka to
        juz napewno przy takiej matce nic dobrego ja nie czeka a przykład bedzie miec
        nieciekawy.
    • Gość: Marzena Re: 35lat- lepiej być panna czy rozwódka ???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 20:46
      Mam stypendium naukowe na 2 państwowych uczelniach w Warszawie, więc się chyba
      nadaję...
      Zarabiam, inwestuję i nie potzrebuję takich fagasów jat ty. Ani żadnych innych.
      A dzieci sobie i tak urodzę...
      No i co, zabronisz mi?


      • Gość: gość nn Re: Marzena - rozwóda (doktorat z seksu) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 21:30
        To ty jestes wybryk natury bo tak normalnie to wykształcenie idzie w parze z
        dobrymi zasadami i moralnoscia ktorej ty nie posiadasz.A do takich palantow jak
        ja niedługo bedziesz dopłacać bo nikt na ciebie nie spojrzy bo twoj czas juz
        mija.Jestes stara i pewnie po tych doswiadczeniach zaczynasz sie sypac.Nawet
        bielizna seksowna ci nie pomoże.A ciedzi mozesz rodzic co najwyzej beda takie
        same jak ty nic lepszego.
        • Gość: inny gość Re: Marzena - rozwóda (doktorat z seksu) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 23:33
          Marzenko,nie przejmuj się głupimi i tępymi prymitywami.Faceci boja się mądrych
          kobiet.Przyzwyczajeni są jeszcze do czasów kiedy kobiety rodziły dzieci a oni
          zajmowali się łowami.
          Zazdroszczę Ci,kobieto.Tak trzymaj...
          • Gość: .................. Re: Marzena - rozwóda (doktorat z seksu) IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.02.05, 00:31
            Moze mi powiesz do czego niby ma byc mi potrzebna i gdzie glupia
            kobieta, skoro tak mocno twierdzisz ze faceci boja sie madrych kobiet.
            Glupia (malointeligentna zazwyczaj tez) to ta,ktora np. idac z facetem
            bedzie sie ogladac za innymi. Powiedz jak bys sie czula gdyby taki
            "madry" facet szedl przy tobie i tak postepowal, nie mowiac juz o
            sprawach glebszych, gdzie to takiego niemadrego czasem trzeba
            ogladac wsrod przyjaciol, obserwowac jego zachowanie, sluchac "madre"
            wypowiedzi itp. Faceci uganiaja sie za madrymi kobietami (pamietaj ze
            kazdy facet madrosc danej kobiety sam okresla) Ona moze zawsze sie
            uwazac za najmadrzejsza, ale to juz jej wolne samookreslenie, ktore i
            tak nie zmienia niczego, choc czasem moze tylko i wylacznie kobiecie
            szkodzic, bo "madrosci" narzuconej faceci nie lubia. Mysle ze
            zrozumiesz co ja tu chce powiedziec. A tak do tematu, rozwodka, panna
            itd...............nie ma znaczenia w twoim wieku (raczej zadnym wieku
            nie powinno to grac glownej roli). Kobiete sie widzi.............i ja
            sie czuje. Jesli nie pasuje, metryki pisane nie sa wtedy wazne. Jesli
            pasuje, o nie sie nie pyta, a jesli juz, to raczej z celem "urzedowym"
            dla wgladu urzednikow.
      • Gość: lidka Re: 35lat- lepiej być panna czy rozwódka ???? IP: 62.38.20.* 21.02.05, 16:16
        bravo Marzena!!!!!!! oby bylo wiecej takich kobiet
        • Gość: gosc tex Re: Lidka nędzny autorytet starych panien IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 16:27
    • bilkaj Re: 35lat- lepiej być panna czy rozwódka ???? 21.02.05, 08:40
      Ale się rozgadaliście :))) Ale dziękuję wszystkim za wypowiedzi.
      Jak widać równie dobrze na randkach jak na forum można spotkać osoby
      sympatyczne jak i po prostu wulgarne czy aż rwące się do pouczeń i osądów.

      Życie jest okrutne :-PPP i potraktuję te pierwsze kontakty jako "pierwsze koty
      za płoty". Epitety staropanieństwa zabarwione piętnem oskarżenia i pouczaniem,
      że nie mam prawa już wybrzydzać bo stara jestem, usłyszałam od
      żonatego 40-latka z trójką dzieci, 50-kilku latka prawdopodobnie tez żonatego
      który wstydził się przyznać do wieku ale nie wstydził się mnie podrywać, i
      jeszcze "młodego kawalera" lat 40-kilka... Uff. Jak widać próbka nie jest
      zupełnie reprezentatywna dla całości, ale pisałam o "panach w wiieku
      średnim" :)))

      Teraz pora sie zająć równolatkami, których na szczęscie kilku jeszcze jest. A
      kogo omijać w sieci nie wdając się w żadne ale to żadne dyskusje z nimi to już
      wiem :))))))



    • wioletta7 Re: 35lat- lepiej być panna czy rozwódka ???? 21.02.05, 12:03
      I o co wy sie wszyscy bijecie ? przeciez to jasne jak slonce, badzmy pannami ,
      kawalerami,jesli taka wola, ale wiedzcie,ze takie formalne sluby, moment
      zalegalizowania,jest to chwila,w ktorej cala machina panstwa kladzie na was
      lape. Juz latwiej dopasc jedno, gdy narobilo dlugow, latwiej namierzac,
      nakazywac,inwigilowac....i tak naprawde,gdy dochodzi do rozwodu,to nie boli tak
      tylko dlatego,ze rozstajemy sie z tym Drugim, my sie rozwodzimy z urzedem,a
      urzad tego nie lubi, bo nie wymykamy sie tylko Drugiej osobie, wymykamy sie
      urzedom,nie jestesmy juz ta cholerna Komorka Spoleczna,nie ma juz wspolnej
      odpowiedzialnosci(co narozrabial maz,czy zona, i tak jedno za to beknie), i
      mozna tak wyliczac. Zyje jak zyje, i wszystkim wara od mojego zycia. Tak dlugo
      jak sama place swoje rachunki, tak dlugo nikt nie ma prawa decydowac za mnie,
      czy tez o mnie. pa
      • mika_forum Re: 35lat- lepiej być panna czy rozwódka ???? 21.02.05, 16:25
        Powiem szczerze: mam 35 lat (mezatka) i w moim pokoleniu - no i oczywiscie w starszych - bylo cos takiego, ze lepiej byc rozwodka niz panna.
        W mlodszym pokoleniu, gdzie kroluja wolne zwiazki, taka opinia przejdzie juz rychlo do historii.
        Podsumowujac: "zapoluj" na mlodszego od siebie faceta bez uprzedzen, a z czterdziestoletnimi zakompleksialymi dziadkami daj sobie spokoj. (serio duza czesc kolezanak ma mlodszych mezow!
        • Gość: Aga Sex and the city........ IP: *.dip.t-dialin.net 21.02.05, 17:37
          Dziewczyny!
          Spojrzcie na jeden z najbardziej znanych seriali. Czasy "staropanienstwa" juz
          daaaaaaaaaawno minely i kazda kobieta jest odpowiedzialna za swoj los. I jesli
          nie znalazla odpowiedniego faceta, to po cholere ma wychodzic za "byle kogo" by
          kogos miec u boku. Dzis kobiety same zarabiaja na siebie, zdobywaja dyplomy i
          kolejne szczeble kariery, facet ma zycie uprzyjemnic, dac uczucie "red
          bull`a" :-)) Nie potrzebny nam facet , by nas utrzymywal i w zamian za to
          oczekiwal bielizne taka a nie inna itd itp....
          Nie ma to jak byc kobieta niezalezna, mozna wybierac. A kazdy facet, ktory
          REALNIE podchodzi do zycia, docenia zalety kobiety niezaleznej i inteligentnej,
          bedzie probowal ja usidlic. I bedzie z niej DUMNY!

          Wazne jest wtedy, by miec wszystkie czujniki wlaczone i rozpoznac tego
          Mr.Right. No i wtedy cala praca sie zaczyna. Ale przy tym Jedynym na pewno
          warto isc na kompromisy....

          Ja chyba go rozpoznalam :-)

          Pozdrawiam!
          • bilkaj Re: Sex and the city........ 23.02.05, 13:08
            no nie, nie, nie! :))))) nie kaz się kierowac w zyciu przykładami z
            tasiemcowych seriali!;))))
            ale jako kobieta niezalezna i samodzielna, chętnie wybiorę sobie jakiegoś
            Mezczyznę... tylko dobrze by było mieć z czego wybierać :)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka